Dodaj do ulubionych

Sfera prywatna

17.05.04, 17:38
Przeczytalam na innym forum taka dyskusje. Kobieta dorwala sie do e-maila
swojego meza (szczegoly jak niewazne, ale przypadkiem) i znalazla tam listy
obcych kobiet swiadczace o tym, ze on aktywnie „uczeszcza“ erotyczne forum i
chat. Dorwala sie (juz nie przez przypadek) do tego forum i poczytala jego
wpisy, po czym oniemiala.
Twierdzi, ze sa szczesliwym (rowniez seksualnie) malzenstwem, ale ze tej
strony swojego meza to nie tylko ze nie zna, ale w zyciu by nie
przypuszczala, ze on do takich wypowiedzi jest zdolny.

Maz skonfrontowany z zarzutami „zdrady, zawiedzenia zaufania“ plus przyparty
do muru w kwestii wyjasnienia wpadl w szal ryczac, ze guzik jej do jego
prywatnych spraw i ze to co, gdzie i jak on pisze jak rowniez odpowiedzi nie
naleza ani do „zdrady“ ani do malzenskiego pozycia i ze teraz on sie powaznie
zastanowi nad dalsza droga u boku wsibskiego Sherloka.

Z tego wywiazala sie dyskusja na temat, ile prywatnej sfery w zwiaku to wciaz
jeszcze sfera prywatna a nie wzajemne sie oszukiwanie.

Czytajac zaczelam sie zastanawiac, jak to jest u nas i doszlam do wniosku
ze.... nie wiem. Jestem zbyt leniwa, by sprawdzic, czy maz byc moze posiada
jakis sekretny e-mail badz inny chat, SMS-ow nie czytam nawet swoich, bo mi
sie nie chce, poczty nieoficjalniej, ktora nie jest zaadresowana do mnie z
zasady nie otwieram. W druga strone jest podobnie z roznica moich forumow,
ktore co prawda nie sa tajemnica, ale czesto posluguje sie jezykami, ktorych
on nie rozumie, wiec w jakis sposob wiem, ze i tak nie przeczyta.
Zastanowilam sie jak by to bylo, gdyby rozumial i doszlam do wniosku, ze nie
bylabym specjalnie zachwycona, gdyby maz sledzil kazdy moj wirtualny czy
pisemny czy telefoniczny krok. I to nie dlatego, ze mam cos istotnego do
ukrycia, tylko wlasnie z powodu sfery prywatnej, takiego miejsca, gdzie jest
sie soba w oderwaniu od reszty. Udzialu w erotycznych flirtach nie biore, ale
sama nie wiem, czy gdyby bylo inaczej, to uwazalabym to za jakikolwiek rodzaj
zdrady....

A jak to jest u was? Macie swoje “tajemnice” czy uwazacie, ze nalezy z
partnerem dzielic wszystko?

Xurek
Obserwuj wątek
    • sabba Re: Sfera prywatna 17.05.04, 18:09
      kazdy musi miec swoje prywatne sprawy. basta. Na podstawie podanego przykladu
      chyba mialabym nawet opory isc na forum i czytywac jego wypowiedzi. Choc moj maz
      zaglada na moje fora, choc z wiadomych wzgledow wszytkiego nie rozumie. Czy jest
      podjerzliwy? Chyba nie. nie bylo do tej pory zadnych scysji, nawet jak namietnie
      sobie z jakims meskim nickiem wymieniam poglady prywatnie (mailowo). Mysle ze
      jakby czytal wszystko co pisze i bywal w kazdej sytuacji w ktorej poznaje nowych
      ludzi i zachowuje sie tak a nie inaczej na pewno mialby bardzo szeroki wachlarz
      moich zachowan, reakcji, itp. NIe wiem czy to dobrze, ale zle nie jest. Ale
      prywatnosc, absolutnie musi miec miejsce i dobrze rozumiem faceta ktory sie wkurzyl.

      > Przeczytalam na innym forum taka dyskusje. Kobieta dorwala sie do e-maila
      > swojego meza (szczegoly jak niewazne, ale przypadkiem) i znalazla tam listy
      > obcych kobiet swiadczace o tym, ze on aktywnie „uczeszcza“ erotyczn
      > e forum i
      > chat. Dorwala sie (juz nie przez przypadek) do tego forum i poczytala jego
      > wpisy, po czym oniemiala.
      > Twierdzi, ze sa szczesliwym (rowniez seksualnie) malzenstwem, ale ze tej
      > strony swojego meza to nie tylko ze nie zna, ale w zyciu by nie
      > przypuszczala, ze on do takich wypowiedzi jest zdolny.
      >
      > Maz skonfrontowany z zarzutami „zdrady, zawiedzenia zaufania“ plus
      > przyparty
      > do muru w kwestii wyjasnienia wpadl w szal ryczac, ze guzik jej do jego
      > prywatnych spraw i ze to co, gdzie i jak on pisze jak rowniez odpowiedzi nie
      > naleza ani do „zdrady“ ani do malzenskiego pozycia i ze teraz on si
      > e powaznie
      > zastanowi nad dalsza droga u boku wsibskiego Sherloka.
      >
      > Z tego wywiazala sie dyskusja na temat, ile prywatnej sfery w zwiaku to wciaz
      > jeszcze sfera prywatna a nie wzajemne sie oszukiwanie.
      >
      > Czytajac zaczelam sie zastanawiac, jak to jest u nas i doszlam do wniosku
      > ze.... nie wiem. Jestem zbyt leniwa, by sprawdzic, czy maz byc moze posiada
      > jakis sekretny e-mail badz inny chat, SMS-ow nie czytam nawet swoich, bo mi
      > sie nie chce, poczty nieoficjalniej, ktora nie jest zaadresowana do mnie z
      > zasady nie otwieram. W druga strone jest podobnie z roznica moich forumow,
      > ktore co prawda nie sa tajemnica, ale czesto posluguje sie jezykami, ktorych
      > on nie rozumie, wiec w jakis sposob wiem, ze i tak nie przeczyta.
      > Zastanowilam sie jak by to bylo, gdyby rozumial i doszlam do wniosku, ze nie
      > bylabym specjalnie zachwycona, gdyby maz sledzil kazdy moj wirtualny czy
      > pisemny czy telefoniczny krok. I to nie dlatego, ze mam cos istotnego do
      > ukrycia, tylko wlasnie z powodu sfery prywatnej, takiego miejsca, gdzie jest
      > sie soba w oderwaniu od reszty. Udzialu w erotycznych flirtach nie biore, ale
      > sama nie wiem, czy gdyby bylo inaczej, to uwazalabym to za jakikolwiek rodzaj
      > zdrady....
      >
      > A jak to jest u was? Macie swoje “tajemnice” czy uwazacie, ze nalez
      > y z
      > partnerem dzielic wszystko?
      >
      > Xurek
      >
    • don2 Re: Sfera prywatna 17.05.04, 18:12
      bardzo dobry pomysl z tym postem - nareszcie " cos".A wiec...piekny poczatek :)
      osobiscie uwazam,ze nikt nikomu nie powinien wlazic w korespondencje i
      forum ,czat itp.
      po primo pierwsze:jak ci sam sama nie pokaze,opowie itd. znaczy sie : albo to
      nie ma znaczenia,albo i tak nic nie pojmiesz.sa partnerzy chorobliwie zazdrosni
      nie tylko jezeli chodzi o D/M relacje ale nawet " jak tam to klikasz godzinami
      a ze mna to i 5 minut nie gadasz" Po drugie primo sekundo: jakos latwiej sie
      klika na forum lub czacie gdy nie ma za plecami " cenzora /ki " z tym
      ironicznym usmieszkiem i zgryzliwymi docinkami w rodzaju:od kiedy to taki
      spirytualny jestes....albo : okazuje sie ,ze jak chcesz to umiesz mowic pelnym
      zdaniem a nie tylko mruczec znad gazety.jednym z najgorszych " bledow " jest
      miec partnera /ke na czacie lub forum
      • jutka1 Don 17.05.04, 18:29
        Bardzo madrze napisales, tzn. madrze jak na moj glabowaty rozum. Cos za czesto
        sie ostatnio z toba zgadzam, co jest?

        Musze pojsc sie zastanowic, i wymyslic temat do klotni forumowej. OK?

        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • ertes Re: Sfera prywatna 17.05.04, 18:16
      Mnie sie wydaje, ze w wiekszosci taka forumowa pisanina to jak ogladanie filmow
      pornograficznych czy swierszczykow. Jesli nie ida za tym kroki w kierunku zdrady
      fizycznej to nie widze powodu do zbytniego przejmowania sie.
      Kazdy ma jakies fantazje, nie tylko erotyczne, ale to nie znaczy ze musi je
      wprowadzic w zycie.
      W malzenstwie kazdy z nas ma prawo do wlasnej sfery prywatnosci. I to bez obawy
      ze wspolmalzonek moze sledzic. Najwazniejsze jest zaufanie, jesli mamy zaufanie
      to tej drugiej osoby to nie ma potrezby w zagladanie w email itp.
      Wydaje mi sie jednak ze jest roznica pomiedzy pisanina na forum a email. Email
      to jakby krok wiecej, chyba bardziej osobiste niz forumowa anonimowosc. Ale
      nadal przy zaufaniu i szczesliwym malzenstwie nie powinno stanowic problemu.
      To wszystko tez zalezy jak bardzo czujemy sie bezpieczni w malzenstwie.
      Bez zaufania nie ma bezpieczenstwa wiec nic dziwnego reakcji w tej opisywanej
      historii.
      • jutka1 Re: Sfera prywatna -- zdrada 17.05.04, 18:39
        ertes napisał:

        > Jesli nie ida za tym kroki w kierunku zdrady
        > fizycznej to nie widze powodu do zbytniego przejmowania sie.
        > Kazdy ma jakies fantazje, nie tylko erotyczne, ale to nie znaczy ze musi je
        > wprowadzic w zycie.
        *********
        Pisze ogolnie, mimo ze sie podwiesilam pod ertesem.

        Pytanie jest gdzie jest granica i na czym ta zdrada polega. Wydaje mi sie, ze
        mozna zdradzic partnera/ke bez kontaktow fizycznych, bo wszystko jest w glowie-
        sercu-duszy czy jak to tam nazwac ch.g.w. Zdrada fizyczna to czesto ostatni
        etap. Znam przypadki wielkich milosci z internetu, ktore (jesli w ogole)
        fizycznie popelnily zdrady dluuuugo po tym jak sie zakochali.

        Zdradzic fizycznie li-tylko - do tego netu nie potrzeba. I znow pytanie: czy
        jak ktos sie tylko z kims innym przespi, bez wiezi emocjonalnych, to jest
        zdrada czy nie, i czy do wybaczenia, czy nie?..

        No ale temat juz byl walkowany gdzie indziej, a i tutaj to raczej temat na inny
        watek.

        PS. Zadnego partnera netowo nie "zdradzilam". Lina cos tam kombinowal, ale do
        glowy mi nie przyszlo wlezc mu w skrzynke mailowa. Moze nie z "honoru", ale ze
        strachu co tam moge znalezc?.. Ch.g.w.
        • don2 Re: Sfera prywatna -- zdrada 17.05.04, 18:48
          Na " bilbordach" w PL ostanio :NIGDY NIE WIADOMO ,KTO SIEDZI Z DRUGIEJ STRONY"
          I zdjecie grubego oblesnego faceta w potarganym podkoszulku. To o milosci
          internetowej wtret.akurat w tym przypadku skierowane to w polsce do dzieci.
          Ale i pozytywne zaskoczenie moze byc.Oj moze !!
          • basia553 Re: Sfera prywatna -- zdrada 17.05.04, 19:03
            Oj tak, Donie, pokaz swoje zdjecie i zaskocz mnie pozytywnie :)))))
            Ale na serio: siostra mi o tych bilbordach opowiadala i jest tez podobno taki,
            ktöry pokazuje oblesnego pana w wieku popoborowym, ktöry pisze maila: tak,
            Krysiu, ja tez mam 12 lat... Moze faktycznie trzeba czasami cos takiego ludowi
            uswiadamiac. Niedawno smialismy sie z wycinku przyslanego mi przez siostre
            o pani zamordowanej przez czatowa znajomosc, a tu u nas niedawno to samo sie
            wydarzylo. Dlatego kazdy forumowicz przyjezdzajacy do mnie, bedzie oceniany
            przez komisje "poborowa"! Ostrzegam ewentualnych dryblasöw z szabelka!
            • jutka1 Re: Sfera prywatna -- Komisja 17.05.04, 19:09
              basia553 napisała:

              > Dlatego kazdy forumowicz przyjezdzajacy do mnie, bedzie oceniany
              > przez komisje "poborowa"! Ostrzegam ewentualnych dryblasöw z szabelka!
              *********
              no i znowu sprawa sie rypla!!! to miala byc dla Ciebie niespodzianka, bo ja tak
              naprawde jestem zonatym wdowcem zondnym ;) przygod scisle erotycznych. ;(((((((

              to pewnie nie przyjade...... :))))))))))))))))))))))))))
              • jutka1 Re: Sfera prywatna -- Komisja c.d. 17.05.04, 19:10
                I do tego lubie nosic stringi i seksowny biustonosz, ale Basiu nie mow nikomu,
                to bedzie nasza tajemnica, OK? ;)))))))))))))))))
                • ani-ta Re: Sfera prywatna -- Komisja c.d. 17.05.04, 19:17
                  hmm... oblesny facet w wieku popoborowym w stringach i seksownym biustonoszu...
                  probuje go sobie wyobrazic...
                  probuje ....
                  jutka!!!! ja chce fotke!:)

                  a.:)
        • ertes Re: Sfera prywatna -- zdrada 17.05.04, 19:09
          Niektorzy twierdza ze psychiczna zdrada jest gorsza niz fizyczna.
          Granica miedzy fantazjowaniem a zdrada jest dosc nikla i plynna.
          Zalezy tez wprot proporcjonalnie od wspolczynnika zazdrosci: im ktos wiekszy
          zazdrosnik tym nizej granica zdrady ;)
          Im wieksze zaufanie tym wyzej granica zdrady.



    • swiatlo Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:07
      To jest bardzo ciekawa rzecz.
      Małżeństwa po latach stają się seksualnie zmęczone, zrutynizowanie i odarte z
      tajemnicy. Może są wyjątki od tej reguły, czytam czasami artykuły ludzi którzy
      nawet po wielu latach deklarują absolutne podniecenie do swej małżonki tak
      jakby po raz pierwszy ją widzieli, ale nie mniej są to chyba wyjątki.
      Powiedzmy że po latach żona się komuś zrutynizowała. I na odwrót, że i ja się
      też już żonie zrutynizowałem. Że już właściwie lepiej mieć święty spokój i
      pooglądać sobie wieczorem telewizję albo poczytać książkę, niż znowu się
      fatygować, wysilać i bóg wie co jeszcze.
      Temu właśnie służą czasami kontakty o jakich pisała Xurek. Nikt nie ma ochoty
      zdradzać żony, nikt nie ma nic złego na myśli. Wręcz przeciwnie. Facet chce
      nadal być aktywny, a owe kontakty mają jedynie służyc pobudzeniu. Pobudzeniu,
      które mają w końcu służyć lepiej samemu małżeństwu.
      Jeżeli ktoś ogląda magazyny i filmy, uczestniczy w internetowych rozmowach
      tylko po to aby już zupełnie nie umrzeć seksualnie, aby jeszcze pobudzić w
      sobie te prądy i resztki energi, co ma w końcu służyć właśnie samemu
      małżeństwu, to czy jest to naprawdę zdrada?
      Oczywiście trzeba uważać aby nie pójść za daleko. Z drugiej strony jak daleko
      jest "za daleko"?
      Trzeba też się zapytać, czy jeśli podczas stosunku z żoną, zresztą bardzo
      udanego, sukces tego stosunku polega na silnych fantazjach o kimś zupełnie
      innym, to czy jest to zdrada?
      • ertes Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:11
        > Trzeba też się zapytać, czy jeśli podczas stosunku z żoną, zresztą bardzo
        > udanego, sukces tego stosunku polega na silnych fantazjach o kimś zupełnie
        > innym, to czy jest to zdrada?

        To jest sygnal ze trzeba zmienic zone na mlodszy model ;)
        • don2 Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:17
          ciezko was z tej dupy zgonic !!!! to mialo byc marginesowe zagadnienie.Oj
          swiatlo :)
        • maria421 Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:28
          To forum to czesc mojej sfery prywatnej. Inna czescia tej sfery sa pogaduchy z
          moimi przyjaciolkami.
          Nie uwazam za konieczne informowac mojego malzonka na temat moich sporow
          ideologicznych z roznymi nickami, jak i nie uwazam za konieczne informowac go o
          telefonicznych plotkach z moimi kolezankami. Od niego tez nie oczekuje
          sprawozdan ze spotkan z jego znajomymi.

          Nie czatuje i nie przypuszczam abym kiedys miala ochote na jakis erotyczny czat
          czy forum. Nie wydaje mi sie, ze moglby mnie uczuciowo czy tez erotycznie
          zainteresowac ktos, kogo nigdy nie widzialam.
      • ani-ta Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:21
        swiatlo napisał:

        > To jest bardzo ciekawa rzecz.
        > Małżeństwa po latach stają się seksualnie zmęczone, zrutynizowanie i odarte z
        > tajemnicy. Może są wyjątki od tej reguły, czytam czasami artykuły ludzi
        którzy
        > nawet po wielu latach deklarują absolutne podniecenie do swej małżonki tak
        > jakby po raz pierwszy ją widzieli, ale nie mniej są to chyba wyjątki.
        > Powiedzmy że po latach żona się komuś zrutynizowała. I na odwrót, że i ja się
        > też już żonie zrutynizowałem. Że już właściwie lepiej mieć święty spokój i
        > pooglądać sobie wieczorem telewizję albo poczytać książkę, niż znowu się
        > fatygować, wysilać i bóg wie co jeszcze.
        > Temu właśnie służą czasami kontakty o jakich pisała Xurek. Nikt nie ma ochoty
        > zdradzać żony, nikt nie ma nic złego na myśli. Wręcz przeciwnie. Facet chce
        > nadal być aktywny, a owe kontakty mają jedynie służyc pobudzeniu. Pobudzeniu,
        > które mają w końcu służyć lepiej samemu małżeństwu.
        > Jeżeli ktoś ogląda magazyny i filmy, uczestniczy w internetowych rozmowach
        > tylko po to aby już zupełnie nie umrzeć seksualnie, aby jeszcze pobudzić w
        > sobie te prądy i resztki energi, co ma w końcu służyć właśnie samemu
        > małżeństwu, to czy jest to naprawdę zdrada?
        > Oczywiście trzeba uważać aby nie pójść za daleko. Z drugiej strony jak daleko
        > jest "za daleko"?

        do tego momentu byla sklonna zgodzic sie z toba swiatlo:)
        ale nastepne zdanie... siakos mi nie pasuje...

        > Trzeba też się zapytać, czy jeśli podczas stosunku z żoną, zresztą bardzo
        > udanego, sukces tego stosunku polega na silnych fantazjach o kimś zupełnie
        > innym, to czy jest to zdrada?
        >

        juz jakis czas temu w sklepach erotycznych pojawily sie dmuchane lale... co
        prawda wyraz paszczowy maja nieszczegolny, wynikajacy z wielofuncyjnosci
        otworow wszelakich... ale sa... poco wiec komu zona... skoro i tak nie mysli o
        niej w TYM momencie? lalka zdecydowanie taniej wyjdzie!!!

        a.:)
        • don2 Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:27
          a jak zrozumiec " zreszta bardzo udanego" ?
          • don2 Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:29

            • ani-ta don+lalka;) 17.05.04, 19:33
              don jak lalke dmuchniesz raz a porzadnie i solidnie zakorkujesz... to jej
              wystarczy RAZ... pytanie kiedy ty zapragniesz znowu?:)
              polecam te wzmacniane na spawach i w miejscach strategicznych...

              a.:)
              • don2 Re: don+lalka;) 17.05.04, 19:43
                kiedys mialem dmuchany materac,nigdy nie trzymal :)
                • basia553 Re: don+lalka;) 17.05.04, 19:51
                  pewnie go zle dmuchales :)))))))
                  • ani-ta Re: don+materac;) 17.05.04, 20:10
                    albo "za bardzo" go uzywales?:)

                    ludzie nie maja umiaru...

                    a.:)
          • ani-ta Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:31
            don2 napisał:

            > a jak zrozumiec " zreszta bardzo udanego" ?

            nooo...
            chyba ze:
            - podpunkt pierwszy - rozpoczecie
            - podpunkt drugi - rozwiniecie
            - podpunkt trzeci - zakonczenie
            zostaly wykonane?:)
            a.:P
        • swiatlo Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:35
          ani-ta napisała:

          > juz jakis czas temu w sklepach erotycznych pojawily sie dmuchane lale... co
          > prawda wyraz paszczowy maja nieszczegolny, wynikajacy z wielofuncyjnosci
          > otworow wszelakich... ale sa... poco wiec komu zona... skoro i tak nie mysli
          > o niej w TYM momencie? lalka zdecydowanie taniej wyjdzie!!!

          Zgadzam się z tobą. Jest to dość trudne zagadnienie.
          Rozumiem że wchodzimy na śliskie i dość prywatne tory, więc nie spodziewam się
          wielu odpowiedzi. To chyba ciut za dużo jak na naszą polską kulturę :)
          • ertes Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:37
            >To chyba ciut za dużo jak na naszą polską kulturę :)

            O co chodzi? Czy chcesz po prostu wiedziec jak ja dupcze zone to mysle o
            panience z okladki katalogu Victoria's Secret?
          • ani-ta Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:41
            masz racje swiatlo...
            duzo latwiej sobie dworowac z tematu niz jasno wyrazic to co sie na temat
            sadzi...
            a sadzi sie roznie...
            a.:)
          • ertes Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 19:55
            Ty bys chcial owtartej dyskusji na otwartym forum gdzie takie fiuty jak
            pojebasia zaraz wyniosa to gdzie indziej i przekreca tak zeby cie wysmiac?
            Pomylka. Nie kazdy ma na tyle gruba skore zeby cos takiego go nie ruszylo.
            nie wspominajac juz o tym ze takie tematy mozna dyskutowac albo przy calkowitej
            anonimowosci albo wsrod tylko dobrych znajomych.
            • ani-ta swiete slowa ertes! ntxt 17.05.04, 20:23
          • chris-joe Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 20:25
            gratuluje i zazdroszcze wszystkim parom, ktore po latach zwiazku potrafia
            nadal -i to regularnie- uprawiac milosc. Obawiam sie, ze pozostale pary raczej
            sie pieprza, by chucie stron obu zaspokoic(albo juz wogole leza odlogiem). I
            dobrze- chuc swoja i partnera/ki zaspokoic to rzecz wazna. Jesli wiec fantazje
            towarzyszace pomagaja temu zadaniu- niech zyja fantazje.
            Piers do przodu wypinam i bez wstydu i hipokryzji przyznaje- ja fantazjuje.
            • ertes Re: Bardzo ciekawe i aktualne zagadnienie 17.05.04, 20:29
              Well, mozna zmieniac zony... i kochanki.
    • ani-ta ale gdyby jednak ktoremus panu do lba strzelilo... 17.05.04, 20:32
      ...zdradzic!
      tak realnie, dotykalnie, face to face...
      to lojalnie za onetem uprzedzam!
      cytat:
      Ciekawostki
      PAP, mat /2004-05-17 11:36:00

      Zdrada śmiertelnie niebezpieczna



      Zdrada małżeńska może się wiązać dla mężczyzny z zagrożeniem życia - wynika z
      badań Centrum Medycyny Sądowej na uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem.

      Lekarze sądowi w ciągu 30 lat przeprowadzili 30 tys. obdukcji i wyłonili 60
      przypadków, w których jedno z partnerów zmarło w czasie stosunku. W tej liczbie
      było 56 mężczyzn, którzy zmarli na zawał. Średnia wieku wynosiła 59 lat.

      Ponad połowa "ofiar seksu" swe ostatnie chwile przeżyła w ramionach kochanki
      lub prostytutki. Tylko jedna czwarta dokonała żywota w łożu małżeńskim - pisze
      magazyn "Bild der Wissenschaft" w numerze czerwcowym, powołując się na wyniki
      badań.

      Już w 1999 r. czasopismo "Ärztliche Praxis" opublikowało częściowe wyniki tych
      badań. Ich wymowa była jeszcze bardziej drastyczna: z 39 zmarłych w czasie
      stosunku (wyłonionych w wyniku 21 tys. obdukcji) 80 proc. zmarło zdradzając
      legalnego partnera. Wśród zmarłych w tych okolicznościach były tylko dwie
      kobiety.

      Podobnie jak niemieckie badania, również brytyjskie wykazują
      niebezpieczeństwo "skoku w bok". Z wszystkich przebadanych przypadków zgonów w
      czasie stosunku, trzy czwarte - to ofiary seksu pozamałżeńskiego.

      Jeśli chodzi o przyczyny tego zjawiska, uczeni mogą tylko snuć domysły. Jedna z
      tez głosi, że stosunek z kochanką lub prostytutką wymaga od starszego mężczyzny
      większego wysiłku niż z własną żoną.

      ... siakos o kobietach tam nic nie bylo...:PPPP

      a.:)
      • don2 Re: ale gdyby jednak ktoremus panu do lba strzeli 17.05.04, 20:47
        Anitko,kobiety umieraja bardzo czesto w czasie milosnych igraszek :)
        znajacy j.francuski Lucja lub Jutka potwierdza ten fenomen -a ze potem
        zmartwych wstaja to tylko z powodu " chce jeszcze " :))))
        • ani-ta ha! 17.05.04, 20:50
          i o to don2 przeprowadzil krotki i absolutnie wystarczajacy dowod na WYZSZOSC
          kobiet nad mezczyznami!:)))))))))
          umieramy...z martwych wstajemy... i chcemy jeszcze i jeszcze i jeszcze!:))
          a wy cio?
          a.:)))))
        • jutka1 Re: ale gdyby jednak ktoremus panu do lba strzeli 17.05.04, 20:55
          don2 napisał:

          > Anitko,kobiety umieraja bardzo czesto w czasie milosnych igraszek :)
          > znajacy j.francuski Lucja lub Jutka potwierdza ten fenomen -a ze potem
          > zmartwych wstaja to tylko z powodu " chce jeszcze " :))))
          *******
          nie na prozno po chrancusku orgazm nazywany jest "la petite morte"... :))
          jesli cos dobre, to jasne, ze sie wstaje z martwych i chce jeszcze!! :))
    • basia553 a tak wogöle 17.05.04, 21:04
      to czy nie jest piekna smierc w czasie orgazmu? Nie mialabym nic przeciwko temu.
      Ale z drugiej jednak strony, skoro to ma byc w czasie skoku w bok, znaczy sie
      przynajmniej jeden partner jest z kims innym zonaty, to moze to spowodowac dla
      tego co przezyl niezly szok. Nie zdziwilabym sie, gdyby prowadzacy nawet do
      impotencji. Zastanawiam sie w jaki sposöb zawiadomilabym zone dochodzacego
      (zakladajac, ze potwierdzilby statystyki i to ja bym przezyla ten organzm).
      Hallo Karin - zadzwonilabym - nie znamy sie osobiscie, ale mamy wspölny
      problem, powiedzialabym drzacym glosem. Glupia sprawa....
      • swiatlo Piękna śmierć 17.05.04, 21:26
        basia553 napisała:

        > to czy nie jest piekna smierc w czasie orgazmu? Nie mialabym nic przeciwko
        > temu

        Co do pięknej śmierci, to skręcając wątek, wyobrażam sobie ją tak:
        na stoku Everestu, tuż obok wielkiego Mallorego, leży Światło.
        Jak będe czuł że zegarmistrz światła purpurowy już się na mnie przymierza, to
        pojadę na Everest aby tam już pozostać.
        Wyobrażam już sobie Mallorego, który niechętnym wzrokiem patrzy się na mnie
        spode łba mrucząc: a ty co tu robisz?
        A może by się ucieszył z towarzystwa....
        • basia553 Re: Piękna śmierć 17.05.04, 21:34
          ach Swiatlo, zeby tak sobie mozna bylo zaplanowac........
          Tez bym oczywiscie orgazmu nie wybrala, bo chce w tym momencie bardziej
          estetycznie wygladac:))))) Ja tylko tak sobie pofantazjowalam, bo wolno
          przeciez...
          • ani-ta basia+swiatlo:) 17.05.04, 21:46
            hurtem was wezme;) i odpisze;)))

            basia:
            mysle, ze ty zdecydowanie estetyczniej bys wygladala od swiatla na ten
            przyklad:)
            i nie to, ze ja cos mam do swiatlowej fizjonomii, ino po przeczytaniu
            powyzszego artykulu, juz wiem, czemu hamerykanskie trumny sa otwarte tylko "do
            pasa nieboszczyka"...:PPPP

            swiatlo:
            z tymi gorami to calkiem romantycznie sobie wykoncypowales... z tym, ze musisz
            wziac poprawke na "doczlapanie sie" do punktu zejscia (w kontekscie punktu
            smierci mniej lub bardziej naturalnej)... i nie chce cie straszyc... ale wez
            ten margines dosc spory!:))))

            a.:)
            • ertes Re: basia+swiatlo:) 17.05.04, 21:48
              > swiatlo:
              > z tymi gorami to calkiem romantycznie sobie wykoncypowales... z tym, ze musisz
              > wziac poprawke na "doczlapanie sie" do punktu zejscia (w kontekscie punktu
              > smierci mniej lub bardziej naturalnej)... i nie chce cie straszyc... ale wez
              > ten margines dosc spory!:))))

              Wlasnie Swiatlo. Ja mysle ze masz wieksze szanse zbudowania sobie repliki
              Everestu w ogrodku i tamze sie polozenia niz doczlapania do oryginalu.
            • don2 Re: basia+swiatlo:) 17.05.04, 21:50
              a mozna dostac taka troche wyzej pasa? :)
            • swiatlo Re: basia+swiatlo:) 17.05.04, 21:52
              ani-ta napisała:

              > swiatlo:
              > z tymi gorami to calkiem romantycznie sobie wykoncypowales... z tym, ze
              > musisz wziac poprawke na "doczlapanie sie" do punktu zejscia (w kontekscie
              > punktu smierci mniej lub bardziej naturalnej)... i nie chce cie straszyc...
              > ale wez ten margines dosc spory!:))))

              Na tym właśnie polega trudność. Chodzi o to aby tak wycyrklować siły, aby to
              tego punktu dojść i dokładnie tam właśnie paść. Nie dalej i nie bliżej.
              Chyba planowanie muszę rozpocząć już teraz..
              • basia553 Re: basia+swiatlo:) 17.05.04, 21:54
                a co Don, brzuszek chcewsz w trumnie ukryc???
                A wogöle jestescie nieromantyczne zloby i nie dajecie czlowiekowi pomarzyc:)))))
    • akawill Re: Sfera prywatna 18.05.04, 03:10
      xurek napisała:

      > A jak to jest u was? Macie swoje “tajemnice” czy uwazacie, ze nalez
      > y z partnerem dzielic wszystko?

      Tajemnice mam, bo uważam że można mieć, w granicach własnego pojmowania
      uczciwości.
      Wydaje mi się jednak że uczciwość w związku sugeruje przynajmniej liczenie się
      z sytuacją, że się te tajemnice wyjawi. Na przykład gdy się zostanie zapytanym.
      • emre_baran Odpowiedz znamienna dla "naszych czysow" 18.05.04, 10:04

        akawill napisał:
        > Tajemnice mam, bo uważam że można mieć, w granicach własnego pojmowania
        > uczciwości.

        I byc moze kazdych innych czasow gdzie sie jakies zasady uwaz byc moze za dobre
        i szlachetne ale nie koniecznie zastosowalne do nas samuych. WLASNE POJMOWANIE
        UCZCIWOSCI. Sam sobie sterem rzeglarzem okretem na wzburzonym morzu
        konsekwencji. Nie zle to ani nie dobre chyba, wyklucza jednak dialektyke.
        Posmoderna nikjkosci i samosterownosci. Szczegolnie irytujaca w polityce gdzie
        tak bardzo skuteczne jest "zmienianie opytyki".

        Sam wlasciwie nie wiem co chcialem powiedziec. Koniec i psinco (ktos pytal, to
        jest akurat psinco rdzennie semantycznie i genetycznie czeskie wyrazajace
        tesknote slazka za macierza).
        • xurek Re: Odpowiedz znamienna dla "naszych czysow" 18.05.04, 10:13
          Mnie tez to „w granicach własnego pojmowania uczciwości“ rzucilo sie w oczy i
          dalo do myslenia, aczkolwiek bardzo banalnego i przyziemnego w porownaniu z
          dalekosiezna perspektywa Emre.

          Z jednej strony wszystko co robimy i myslimy jest w jakis sposob “w granicach
          naszego pojmowania”, z drugiej jednak wydaje mi sie, iz uczciwosc nalezy do
          jednych z bardziej „obiektywnostalych“ wartosci?

          Przy tym nie uwazam, ze tajemnica sama w sobie musi byc czyms nieuczciwym.
          Jezeli np. zostane poproszona o zachowanie czyichs zwierzen w tajemnicy, to nie
          jest to zadna nieuczciwosc, jezeli nie przekaze ich partnerowi.

          Xurek
          • emre_baran mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem. 18.05.04, 15:20
            Zgrzeszylem: mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem
            w tej kolejnosci,
            jezli sie kogos kocha,
            sie zdradza uczucie,
            sie to robi w glowie,
            nie obmacujac czyjesc cycki tudziesz dupe-fiuta recami,
            jesli sie kogos zabija to sie go zabija recami.

            Moja wina. Moje zaniedbanie
          • akawill Re: Odpowiedz znamienna dla "naszych czysow" 19.05.04, 03:01
            Baranie, chciałeś powiedzieć, że mamy tendencyę do nadawania prostym rzeczom
            wygibaśne i wygodne sobie znaczenia. I zgadzam się w tym momencie bez momentu
            dłubania w nosie. Wiadomo: nie ukradnie cudzej forsy obracając ją w swoich
            łapskach - uczciwy człek. Ale ale, my tu proszę Pana Barana o prywatnych a nie
            o publicznych sprawach. Xurek pisze że wydaje jej się że "uczciwosc nalezy do
            jednych z bardziej „obiektywnostalych“ wartosci". A ja na to: może, chyba albo
            wcale. Mogę sobie powiedzieć, że moja uczciwość jest rodzaju katolickiego z
            wpływami chyba jakiegoś europejskiego oświecenia polskiego romantyzmu oraz
            komunizmu oraz...(więcej mi się wymyślać nie chce) albo też społeczności
            galicyjsko-amerykańskiej czycuś, ale i tak w sprawach prywatnych to będzie moja
            własna osobista uczciwość. A jeżeli tak nie jest to rzucam wyzwanie do
            opisania co to jest uczciwość.
    • xurek Fantazja wewnterzna i & & #35 8222;zewnetrzna& & #35 8220; 18.05.04, 10:32
      Czytajac odpowiedzi doszlam do wniosku, ze mozliwosci internetu powaznie
      zmienily znaczenie i “wartosciowanie” fantazji / marzen. Poslugujac sie moim
      pierwszym przykladem: gdyby nie bylo internetu / forow / chatow, to facet by
      sobie fantazjowal w cichosci ducha i nikt nigdy by sie o tym nie dowiedzial,
      jezeli sam nie zechcial by sie tym podzielic.
      Zakladajac, ze nie zradzil zony “fizycznie” jego dzialanosc wirtualna nie jest
      w zasadzie niczym innym, niz takim fantazjowaniem, wiec powinna podchodzic pod
      kategorie “sny i marzenia”, czyli nikomu nic do tego.

      Czy jednak fantazje dla fantazjujacego pozostaja w tym samym “wymiarze”, jezeli
      moze je za pomoca internetu w pewien sposob “urealnic”? Mysle, ze wiekszosc
      ludzi w swych fantazjach / marzeniach przedstawia sobie siebie / swoje zycie w
      swietle lepszym, niz rzeczywiste i ze wystepuja w nich osoby, w jakis sposob
      potwierdzajace ten obraz, ktorymi w marzeniach mozemy sterowac jak chcemy.
      Przelewajac tego typu fantazje na forum z jednej strong nie mozemy juz tak
      latwo manipulowac osobami “potwierdzajacymi”, z drugiej ich potwierdzenie /
      podziw jest znacznie bardziej realne, poza tym dostarczaja one nowych, naszym
      marzeniom obcych bodzcow. Jaki wplyw ma to na fantazje? Czy pozostaje ona mimo
      wszystko tym, czym byla dotad, czyli w rzeczywistosci nieosiagalnym pieknym
      obrazem, czy staje sie czyms namacalnym necac do dalszych
      krokow “urzeczywistniajacych”? I gdzie wtedy przebiega granica tej calkowitej
      prywatnosci?

      Ja zauwazylam, ze osobiscie mam bardzo duze zahamowania w kierunku wcielenia
      moich fantazji w “internetowe zycie”. Niby takie to latwe, zalozyc nowy nick,
      znalezc odpowiednie forum i stac sie tym, kim sobie siebie wyobrazam w
      niektorych marzeniach. Jeszcze nigdy nie udalo mi sie wziac tej poprzeczki z
      powodu czegos na ksztalt “moralnego strachu” badz “samooklamania”. Nie miewam
      takich uczuc, jezeli moje fantazje pozostaja li tylko w mojej glowie…

      Xurek
      • sabba a mnie sie wydaje 18.05.04, 12:09
        ze i bez internetu by predzej czy pozniej sprawa fantazjowania wyszla. W jakis
        pewnie glupi i przypadkowy sposob. Internet ulatwia to prawda, ale i bez niego
        jakies kolko zaintersowan tez by sie pewnie znalazlo.
        Ja raczej nie fantazjuje ale tez nie przedstawiam na talerzu kim jestem i jaka
        jestem (tak mi sie wydaje:))). Mysle ze sposob kreowania siebie przez internet
        nie zawsze musi byc fantazjowaniem...tylko przedstawianiem siebie w inny sposb
        bo sposob komunikacji tego wymaga albo takiz obraz osoby daje...zalozywszy ze
        dana osoba faktycznie nie fantazjuje na swoj temat.
        • don2 Re: a mnie sie wydaje 18.05.04, 12:15
          I to zgadza sie z moim zdaniem-majac na necie znajomych z realu ,ktorzy znaja
          nik itp nie ma mozliwosci fantazjowania.Nawet zmieniajac nik tez mozna
          rozpoznac kto zacz.
          • xurek do Sabby i Dona 18.05.04, 13:22
            Tez jestem zdania, ze czlowiek w kazdej sytuacji / grupie troche inaczej siebie
            przedstawia, bo rozne jego czesci w roznych sytuacjach sa tymi najbardziej
            wyeksponowanymi. Nie mowienie o sobie wszystkiego tez nie ma nic wspolnego z
            fantazjowaniem – wielu ludzi nie robi tego rowniez w realu – dlaczego mieliby
            na necie? No i jezeli chce sie wyciagnac cos z wymiany internetowej w zyciu
            realnym tudziez wciagnac kogos z realu na net, to przedstawianie falszywego
            obrazu samego siebie pozbawione jest wszelkiego sensu.

            Mnie w moich “rozwazaniach” chodzilo o cos innego – o “urzeczywistnienie w
            internecie” marzen typu “bajki na wlasny temat przed zasnieciem”. Trudno mi
            uwierzyc, ze tylko ja takowe miewam :))). Coby jak powiedzial Don juz “zejsc z
            tej dupy” inny przyklad: np. komus sie marzy, ze jest jakims arcyspirytualnym
            szamanem z cala masa diabolicznych przezyc (np po festiwalu filmow
            satanicznych:))))). Wczesniej lezal by byl sobie na kanapie i pisal w glowie
            odpowiednie scenariusze z soba w roli glownej – teraz ma mozliwosc znalezienia
            odpowiedniego fourm, poczytania pare tygodni, coby sie do roli przygotowac,
            zalozenia nicka i stania sie czarnoksieznikiem. Czy ten nowy sposob zycia
            takiego marzenia cos w nim zmienia i jak? Czy moze to spowodowac, ze pewnego
            dnia naprawde usmierci swojego kota na diabelskim oltarzu :))? Kiedys nikt
            nigdy by sie o jego spleenie nie dowiedzial, teraz istnieje niebezpieczenstwo,
            ze np. koledzy z ksiegowosci wyniuchaja i beda przez nastepne pol roku boki
            zrywac :)))). Czy koledzy maja do tego prawo, np. pod pozorem, ze
            niekontrolowane moze go to do roli kotobojcy doprowadzic :))?

            PS: na forum Polonia 2 gosc nadal bedzie pozostawal Jasiem Kowalskim z
            Dortmundu, ze ktos na podstawie tej jego dzialalnosci wyczai jego innego nicka
            na innym portalu watpie szczerze.

            Xurek
            • sabba oj 18.05.04, 13:37
              to juz niezdrowa fantazja jak stworzenia zywe maja ucierpiec:)
              No dobrze, ja tez mam marzenia zeby byc innym niz jestem i co? Szczerze mowiac
              jakos mnie nie korci zeby siebie wykreowac taka gdzies. Chyba ze na krotko, bo
              na dluzasza mete trzeba by sie bylo kontrolowac itepe a to juz za duzo zachodu...
              oczywiscie ze koledzy nie maja prawa kontrolowac nawet po trupie kota. do czego
              by doszlo zeby jakies organy scigaly nas za marzenia....
              • xurek Re: oj 18.05.04, 13:41
                ja tez nie mam ciagotek do wykreowania sobie takiej wirtualnej postaci, ale
                wydaje mi sie, ze fenomen ten wcale nie jest az tak rzadki. Pamietasz afere
                forum kanibalistycznego w D :)))))?

                Xurek
                • sabba no pamietam 18.05.04, 14:10
                  okropna rzecz. Tak samo okropna dla mnie jako fora samobojcow, ktorzy wspolnie
                  sie umawiaja by skonczyc z zyciem. zeby takie rzeczy tropic i probowac ingerowac
                  i pomoc to trzeba nie lada sprytu i charakteru oraz umiejetnosci. Ale zeby kogos
                  specjalnie tropic i szukac prywatnie bo a noz widelec morderca to chyba zahacza
                  o sfere prywatnosci....to tak jak podsluchy w telefonie, czy czytanie cudzych
                  listow...
                  Co do kreowania...kiedys daaawno temu pisalam na ircu pod nickiem ktory nie
                  zdradzal koncowkowo mojej plci. Po pewnym czasie sie stalo ze jeden facet myslal
                  ze ja jestem facet. Ujawnilam sie dopiero jak zaczely sie intymne pogaduszki a
                  jak a z kim a gdzie. Poniewaz byl sympatyczny nie chcialam go nacigac na
                  zwierzenia i mialam okropne trudnosci z tym jak mu powiedziec ze jestem jednak
                  baba:) W sumie moglam dalej pozostawic w nieswiadomosci...no ale wlasnie...nie
                  moglam jakos:)
          • jutka1 do Xurka i Dona 18.05.04, 14:57
            don2 napisał:

            > I to zgadza sie z moim zdaniem-majac na necie znajomych z realu ,ktorzy znaja
            > nik itp nie ma mozliwosci fantazjowania.Nawet zmieniajac nik tez mozna
            > rozpoznac kto zacz.

            do Sabby i Dona
            xurek 18.05.2004 13:22 odpowiedz na list odpowiedz cytując

            PS: na forum Polonia 2 gosc nadal bedzie pozostawal Jasiem Kowalskim z
            Dortmundu, ze ktos na podstawie tej jego dzialalnosci wyczai jego innego nicka
            na innym portalu watpie szczerze.
            *********
            Don slusznie prawi (kurdebalans znowu sie z toba w czyms zgadzam, sodomia z
            wieza Babel, obiecuje wirtualna klotnie niezadlugo! ;))

            Xurku, pozwole sobie nie do konca sie zgodzic. Oczywiscie, ze jezeli na wpisy
            Jasia Kowalskiego z P2 zwracam uwage o tyle o ile, to na innych forach czy
            portalach nie rozpoznam, ze Wojtek Wisniewski to Jasiu Kowalski. Ale jesli
            kogos czytuje czesto i zwracam uwage na to, co (i jak) dany nick pisze, jest
            duza szansa, ze rozpoznam te osobe na innym forum. Styl, interpunkcja,
            literowki, no co ja bede tutaj caly swoj warsztat (tfu!) obnazac... ;)))
            Rakowiecka RULZ!!! ;))))) Mam swiadkow, ze wiele razy ich "wyczailam" ;)))

            Tak samo sadze, ze gdybym zaczela sie pod innym nickiem gdzies produkowac, to
            co najmniej 3-4 osoby by mnie poznaly, i inaczej nie widze cycat (bez tententu
            bo za goraco).

            J. :)
            • xurek no jak bedziesz pisac, 18.05.04, 15:08
              ze inaczej nie widzisz to tez nie widze inaczej, niz ze z tententem zostaniesz
              rozpoznana :)))). Mojego drugiego nicka na gazecie (nie, nie uzywam na P2) jak
              dotad jakos nikt nie rozpoznal :))). Poza tym tutaj nie ma ani foruma
              szamanistow ani kanibalistow ani fetyszystow smoczkow i pampersow, wiec Jasiu
              musialby poszukac gdzie indziej a Ty musialabys na ten sam link przypadkowo
              trafic. Badz mowiac krotko, nie zgadzam sie z Tym latwym wyczajaniem :)))).

              Xurek
              • sabba a skad wiesz 18.05.04, 15:13
                ze nie rozpoznal? moze rozpoznal ale jest dyskretny:)
              • sabba wpadl mi do glowy 18.05.04, 15:15
                szatanski pomysl. Zalozymy forum prywatne i niewidzialne. Kazdy wejdzie sobie
                pod innym nickiem niz na p2 i bedzie udawal kogos innego zupelnie. I trzeba
                bedzie zgadnac kto kim:)
                • xurek pomysl bardzo mi sie podoba :)))) 18.05.04, 15:17
                  to kto zaklada? Jezeli zas chodzi o moj drugi nick i Twoja sugestie o
                  dyskrecji - Sabba - czy ty naprawdze wierzysz w dyskrecje na Primie :))))))?
                  (Nicka stworzylam wlasnie po to, by pisac na innym forumie i nie zostac
                  rozpoznana / zadenuncjowana na Primie - jak dotad dziala).

                  Xurek
                  • sabba :))) 18.05.04, 15:20
                    trzeba bedzie wymyslec haslo wejsciowe ale tylko takie jakie ktos zna bedac na
                    p2 regularnie i aktualnie, zeby nie bylo obcych wejsc. W zakladaniu forum nie
                    mam kompletnie praktyki jeszcze nigdy zadnego nie zalozylam.
                    • xurek poczekajmy, az sie Ertes zjawi - on ma :))) ntxt 18.05.04, 15:52

    • jutka1 Re: Sfera prywatna 18.05.04, 11:17
      xurek napisała:

      > A jak to jest u was? Macie swoje “tajemnice” czy uwazacie, ze nalezy z
      > partnerem dzielic wszystko?
      *********
      Wydaje mi sie, ze kazdy potrzebuje miec jakas "swoja" strefe prywatnosci, bez
      wzgledu na bliskosc w zwiazku z innym czlowiekiem. Nie dalabym tutaj znaku
      rownosci miedzy strefa prywatnosci i tajemnica.. Nawet w quasi-symbiotycznych
      zwiazkach sa rzeczy, o ktorych niekoniecznie sie mowi, i nie mam tu na mysli
      fantazji czy innych seksualnych rzeczy.

      J.
      • morsa Re: Sfera prywatna 18.05.04, 12:24
        powinna byc strefa prywatna. Koniec kropka.
        Dobieranie sie do czyjejs korespondencji
        mejlowej, czytanie pamietnikow, buszowanie w szafach
        albo sprawdzanie zawartosci torebki albo portfela
        to nie ciekawosc, ani kontrola,
        tylko przekroczenie granicy prywatnosci.
        ---
        • kan_z_oz Re: Sfera czarno - biala 18.05.04, 15:01
          Uwazam, ze sa rozne etapty milosci i malzenstwa. Sprawy wygladaja troche
          inaczej po 17 latach malzenstwa. Wciaz zkladam regule czarno - biala. Wazny
          jest punkt wyjsciowy; milosc mlodziencza, jest jak narkotyk, nie ma zadnych
          rozsadnych uzasadnien. Sprawdzanie e-mila meza, to prawdopodobnie co bym robila
          15 lat temu.
          Nastepny etap; milosc + kumpelstwo, docieranie sie.
          Po tym nie sadze by mnie interesowalo o czym moja polowa pisze na internecie,
          czy listownie; jesli nie jest w stanie docenic tego co ma, to nie mam
          absolutnie zamiaru ponizyc sie do poziomu sprawdzania jego korespondencji, e-
          maili etc, and vice versa.
          Dokonanie wlasciwego 'zakupu'jest gwarancja pozniejszej satysfakcji.

          Pzd
    • basia553 nowe forum 18.05.04, 16:09
      pomysl mi sie spodobal, jest fajny. ale jesli to bedzie wejscie tylko dla nas,
      wtajemniczonych, to latwo bedzie wytropic kto/co. Co Wy na to, abysmy np, od
      dnia X zaczeli pisac na primie pod innym nickiem? Jak tam, wsröd tej chmary
      piszacych ktos kogos wykapuje - to bedzie dopiero osiagniecie!
      • xurek niebezpieczenstwo basinego pomyslu 18.05.04, 16:27
        jest takie, ze wsrod tej chmary badziewia nasze posty zupelnie zagina i trudno
        bedzie experymentatorow w ogole odroznic. Mysle, ze wiedza, ze to wszystko my,
        tylko nie wiadomo who is who czyni pomysl lepszym. Se tak wlasnie mysle co
        bedzie, jak sie np. na tym nowym forumie Kran-Incognito i Don-Incognito do
        upadlego w sobie zakochaja a potem sie okaze, ze to oni :))))))))). Albo Ertes-
        Incognito i Luiza-Incognito postanowia spedzic wspolne wakacje :)))))). Aha, no
        i jeszcze Ertes proszony jest o wziecie udzialu w eksperymencie pod tylko
        jednym nickiem :)))))))). No to co? Kiedy zaczynamy? Bo ja juz obmyslam nick i
        profil :)))))

        Xurek
        • sabba moge zalozyc forum 18.05.04, 16:33
          ale w domu bo teraz nie mam czasu:) Xurek jak masz czas to zakladaj teraz i
          bydzie fajna zabawa:)))
          • xurek ja nie mam ani pojecia, jak sie zaklada forum, 18.05.04, 16:37
            ani az tyle czasu :))))).

            Xurek
      • morsa Re: nowe forum 18.05.04, 16:37
        Jak sie tak glebiej zastanawiam, to
        jednak takie nowe forum nie dla mnie.
        Ja nie umialabym udawac. To meczy...
        • morsa Re: nowe forum 18.05.04, 16:44
          Moge otworzyc.
          Jaka nazwa? (proponuje "Kameleon")
          Opis?
          Czy to ma byc forum ukryte? Zamkniete?
          A tak na powaznie? Czy to na powaznie? ;-)))

          Dobrze jest psiakrew, a kto powie, ze nie, to go w morde!
          (Witkiewicz)
          • sabba na powaznie 18.05.04, 16:46
            forum niech bedzie ukryte
            • morsa Re: na powaznie 18.05.04, 16:54
              Poczekam na odzew chetnych do wieczora.
              Ok. godz. 20.00 otwieram nowe forum.
              Mam dzisiaj czas a jutro mam wolny dzien.
              Zobaczymy, co z tego wyniknie...
              • sabba e tam czekac 18.05.04, 16:57
                4 chetnych juz masz:) mozna miec wiecej niz jeden byt czy tylko jeden?:)
                • morsa Re: e tam czekac 18.05.04, 17:13
                  Jezeli to tylko zabawa, to ilosc bytow moze byc nieograniczona
                  (tzn wg mojego okreslenia slowa ograniczona do pieciu)
                  A teraz uciekam do realu, cos czeba rzucic do koryta,
                  wyslac poczte, pokrecic sie tu i owdzie.

                  Pa, do wieczorka

                  • don2 Re: e tam czekac 18.05.04, 18:03
                    A to to sie wam nie uda !!!!! zachichoczecie sie na smierc !!!!! A o czym tam
                    bedziecie pisac? I tak wyjdzie wam powtorka P2 JUZ INNACZEJ NIE MOZECIE !!!!
                    zaklad ?
                    I dalej podtrzymuje moja teze-jak A zna mnie osobiscie i B tyz ,to co bede
                    udawal i wode polewal-troche wstyd czy jak ? Ale dla tych ,ktorzy mnie
                    osobiscie nie znaja ,to jestem informatykiem a w wolnym czasie jako hobby
                    modelem trans.I wcale nie mam 38 lat z hakiem oraz zone ,ktora wlasnie smazy
                    mielone-bo tak naprawde to ja tylko jadam w luxus knajpach ( konto
                    reprezentacyjne itp )Pracuje gdzie w realu? eee szkoda slow,nie ma czym sie
                    chwalic? jak miliony innych.A teraz ide na czat " po 40-tce " dam se nik :
                    " smutny wdowiec " i nie opedze sie od bab ,ktore ze lzami w oczach chca mi
                    poprawic smutna dole. klaniam sie raczki caluje,do nozek padam.PS.nalezy tez
                    zawsze mowic ,ze sie lubi muzyke nastrojowa i wieczorne spacery !!oraz ...
                    obowiazkowo kolacje przy swiecach :))))))
                    • jutka1 Re: e tam czekac 18.05.04, 18:13
                      don2 napisał:

                      > Ale dla tych ,ktorzy mnie
                      > osobiscie nie znaja ,to jestem informatykiem a w wolnym czasie jako hobby
                      > modelem trans.I wcale nie mam 38 lat z hakiem oraz zone, ktora wlasnie smazy
                      > mielone-bo tak naprawde to ja tylko jadam w luxus knajpach ( konto
                      > reprezentacyjne itp )
                      *********
                      Absolutnie potwierdzam, ze to co Don napisal jest swieta prawda!!!! Zapomnial
                      tylko dodac, ze to nie mielone tylko schabowe, i nie zona smazy tylko sluzaca!!
                      (aaaa, jedno i to samo powiecie?? aaa to przepraszam....;)))))

                      > PS.nalezy tez zawsze mowic ,ze sie lubi muzyke nastrojowa i wieczorne
                      spacery !!oraz ... obowiazkowo kolacje przy swiecach :))))))
                      *********
                      "i zona go nie rozumie,
                      i wcale ze soba nie spia,
                      ona na pamiec to umie.....
                      czy te oczy moga klamac, chyba nie,
                      czy ja moglbym serce zlamac, itepe"....

                      Powodzenia na czatach Donie! :)))
                      ;)))))))))))

                      Jutka Filutka :)
                    • xurek ja was nie rozumiem 18.05.04, 18:21
                      przeca to fajna zabawa i wcale nie chodzi o to, by koniecznie udawac ze sie
                      jest z siodemki - mozna tez na odwrot :)))). Jak sie Jutce i Donowi uda
                      wszystkich od razu rozpoznac jak twierdza to ja im postawie po butelce ich
                      wyboru i nawet je wysle tam gdzie cza :)))).

                      Xurek
                      • don2 Re: ja was nie rozumiem 18.05.04, 18:25
                        Ja nie mowie ,ze ja rozpoznam-kurcze ja siebie samego na drugi dzien nie
                        rozpoznaje :)))
                        • jutka1 Re: ja was nie rozumiem 18.05.04, 19:58
                          don2 napisał:

                          > Ja nie mowie ,ze ja rozpoznam-kurcze ja siebie samego na drugi dzien nie
                          > rozpoznaje :)))
                          *********
                          Ano, ano!! Pytanie rano kim pani/pan jest i co pani/pan robi w mojej sypialni,
                          hehehehe :)))))))))))))))))

                          Na szczescie nigdy mi sie nie zdarzylo, ani jako pytajacy ani pytany... :)))))
    • ertes Re: Sfera prywatna 18.05.04, 17:51
      Ja sie od razu poddaje :)
      Jutka mnie rozpoznaje w 8 na 10 nickow :(
      • jutka1 Re: Sfera prywatna --- Ertes...... 18.05.04, 18:19
        ertes napisał:

        > Ja sie od razu poddaje :)
        > Jutka mnie rozpoznaje w 8 na 10 nickow :(
        ********
        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        ano. :)
    • basia553 Re: Sfera prywatna 18.05.04, 18:03
      Ja sie chetnie pisze na to udawanie, choc udawacz ze mnie slaby.
      Ale zwracam uwage na drobny szczegöl, ze niektörzy beda w weekend razem
      i to moze w tych dniach sprawe utrudnic..
      Xurku, podoba mi sie pomysl, zeby sie Don w Kranie zakochal na umör :)))))))
      • don2 Re: Sfera prywatna 18.05.04, 18:22
        Basiu,mozesz to wybic sobie z glowy ! nie moge sie zakochac w osobie
        posiadajacej wyzsze wyksztalcenie i aspiracje oraz zamilowania do muzyki
        trudnej i wysublimowanej.Moim idealem jest kobieta :wyksztalcenie zawodowe np
        Szkola Gospodarstwa wiejskiego lub przyspieszone kursy Gospodyn Domowych.No
        jak juz byla taka ambitna i " zrobila mature " mowi sie trudno.Lubiaca muzyke
        ale tylko z tekstem !! taka co by wdziecznie chodzila po kuchni i nucila
        lekkie i przystepne piosenki.zainteresowania kulturalne w rodzaju " Zlotopolscy
        " itp.I ma byc postury " niezgrabna ale zdrowa " I ma byc jedynaczka i
        sierota !!!! Kiedys usilowalem znalezc kombinacje : jedynaczka sierota i
        niemowa,ba nie udalo sie ,az tak dobrze niema !!! a szkoda.
        • lalka_01 jestem wolna 19.05.04, 09:19
          pan na powaznie???? Bo ja tylko powaznych panow lubie, kwiatki musza przynosic
          i w ogole....
          (tez mnie prosze wpisac na to nowe forum).
    • akawill Re: Sfera prywatna 19.05.04, 03:18
      Nie wiem czy to skręt, ale przeczytałem sobie ten pierwszy wpis jeszcze raz i
      tak mi się pomyślało, że jakoś tak często podchodzimy do związków przez pryzmat
      obowiazków jakie ze sobą niosą. I chyba jest tak że im bliższy związek tym te
      obowiązki są większe. Mam na myśli nie te obowiązki które same na siebie
      nakładamy, tylko te narzucone przez partnera/erkę. I myślę sobie że to nie
      jest fajne.
      • basia553 Re: Sfera prywatna 19.05.04, 08:20
        Chyba Cie nie rozumiem Akawillu. W dobrym zwiazku to nie partner narzuca
        obowiazki, lecz sytuacja. To nie partner wymaga ode mnie wiernosci, lecz
        fakt, ze jestem w tym zwiazku i jestem zdania, ze takiego zwiazku sie
        wlasnie nie zdradza. Itd. To nie partner wymaga ode mnie poszanowania jego
        sfery prywatnej, lecz sytuacja jest taka, ze ta sfere szanuje.
        • morsa Zalozylam forum 19.05.04, 09:56
          Mozecie sie wpisywac.

          Uwaga, to tylko zabawa :-)))
          • morsa Re: Zalozylam forum 19.05.04, 09:57
            Adres forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20360

        • akawill Re: Sfera prywatna 19.05.04, 13:17
          basia553 napisała:

          > Chyba Cie nie rozumiem Akawillu. W dobrym zwiazku to nie partner narzuca
          > obowiazki, lecz sytuacja. To nie partner wymaga ode mnie wiernosci, lecz
          > fakt, ze jestem w tym zwiazku i jestem zdania, ze takiego zwiazku sie
          > wlasnie nie zdradza. Itd. To nie partner wymaga ode mnie poszanowania jego
          > sfery prywatnej, lecz sytuacja jest taka, ze ta sfere szanuje.

          Się zgadzam. Mnie tylko naszła taka ogólna refleksja (i nie chodzi tu wprost o
          tak zwaną wierność) że oczekiwania łatwo zamieniają się w wymagania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka