07.06.04, 16:08
Zostal mi juz tylko jeden z 10 zaplanowanych wyjazdow. I poszedl sie d...ic.
Postanowilam, ze tak byc nie moze i ze przyjaciol ma sie nie tylko po to, by
im pomagac, wiec sie zastanowialm, doszlam do wniosku ze 3 dni Piranhii to
zbyt wiele na jedna bezdzietna osobe, i zadzwonilam do przyjaciolek dwoch.
Trzy tygodnie temu.

Przyjaciolki powiedzialy jasne Xurek, nie ma sprawy, po co ma sie przyjaciol,
zajmiemy sie, w dwojke damy sobie rade..... co on je? Jak go uspic? Co z nim
mozna robic? Na co trzeba zwracac uwage? Powiedzialam, wyjasnilam, umowa
stanela, ze przyjada do mnie i “pomieszkaja” z Pirahna az wrocimy.

A potem zaczely sie zmiany w planach. Najpierw pojawilo sie
superwazneiabsolutniekonieczne party, na ktore przyjaciolka A musi pojsc,
wiec hmmm, jak to zrobic, wiesz co Xurek, ja go wezme tam ze soba.
Wyjasnienia, ze dziecko 3-letnie ani nie nadaje sie do balowania wsrod
drinkow i jointow do pozna w nocy ani nie pozwala nacpanemu i pijanemu rano
sie wyspac nie mowiac o tym, ze potrzebuje “trzezwego nadzoru”. Ahaaaaa….
Potem przyjaciolka B zadzwonila, ze ona wlasnie poznala superfaceta i ze
zaplanowali na ten weekend romantyczna podroz statkiem po jeziorze ale nie ma
problemu, wezma Piranhe ze soba a potem to juz jest zorganizowany materac u
superfaceta w kuchni gdzie Piranha bedzie spac, bo w jedynym posiadanym
pokoju oni beda kontynuowac romantyczny wieczor. Znow wyjasnilam, ze 3-letnie
aktywne dziecko nie nadaje sie na podroz statkiem bo zbyt nudna i zbyt
niebezpieczna (znaczy niebezpieczna gdy pilnujacy patrza sobie gleboko w oczy
zamiast na dziecko wspinajace sie na reling) no i ze Piranha w tej obcej
kuchni nie za bardzo bedzie chciala spac, nie mowiac juz o koniecznosci
niezaslepionego uczuciem nadzoru. Ahaaaaaa…..
Myslalam, ze zrozumialy i zrezygnowaly i dopiero w sobote wpadlam na pomysl,
by sie upewnic. Przyjaciolki zaprezentowaly nowy plan, ktory jest zupelnie
OK, bo w stosunku do starego ma te przewage ze….. wszystko to beda robily
razem. Wiec w piatek wieczorem one obie na party z Piranha (i juz maja
materac, zeby go w kacie polozyc spac) a w sobote rano napewno ktos “zywy”
sie zajmie zanim wstana a potem razem na romantyczna podroz statkiem (plus
rowniez przyjaciel przyjaciolki A) a potem wieczorem to sie zobaczy gdzie
najlepiej go ulokowac spac a niedziele jakos sie przezyje i juz bedziemy z
powrotem. A w ogole, Xurek, to co ty tak panikujesz? Powiedzialysmy, ze sie
zajmiemy, wiec jedz i sie nie przejmuj…..

Dzisiaj rano zadzownilam do organizatora rezygnujac i przepraszajac i
wkurwiajac ludzi na maksa, czy nie wiedzialam wczesniej ze... a potem do
moich przyjaciolek. Teraz sa obrazone, ze nie dosc, ze chcialy mi pomoc, to
ja jeszcze warunki stawiam i jak obrazona krolewna sie zachowuje. Dwie
godziny pozniej zadzwonily ponownie mowiac, ze mam natychmiast odwolac
odwolanie bo jak nie, to z powodu mojego przesadnego zachowania one beda
musialy miec wyrzuty sumienia a to jest zupelnie nie fair z mojej strony.....

Ktoras ze stron ma chyba troche poprzestawiane w golwce.... ciekawe tylko
ktora.
Czy ja naprawde przesadzilam? Pytam na wypadek, ze moze kto uspokoi
moje “wyrzuty sumienia” bo przekonac do tego, ze mam zostawic mojego syna
z “przyjaciolkami” z pewnoscia sie nie dam….

No i motto: zycie czasem potrafi byc totalnie do dupy na calej linii.

Xurek
Obserwuj wątek
    • basia553 Re: Przyjazn 07.06.04, 16:48
      Przyjaciöl Drogi Xurku ma sie tylko tak dlugo, jak sie ich nie potrzebuje.
      Nie wiedzialas tego?
    • tortugo Re: Przyjazn 07.06.04, 17:21
      xurek napisała:
      >
      > Ktoras ze stron ma chyba troche poprzestawiane w golwce.... ciekawe tylko
      > ktora.

      jak to ktora? oczywiscie, ze Ty. Ile lat znasz te swoje przyjaciolki, pod
      ktorych piecze bylas gotowa dac swoje dziecko? Twoje "wymagania" nie byly
      wcale przesadzone, ale na przyszlosc jak bedziesz prosic kogos o babysitting,
      to najlepiej od razu wyjasnic czego oczekujesz.

      Przykro mi, ze ci to wszystko tak cienko wyszlo (to jako rodzic 3-latka)
      ~:O:=o
      • ertes Re: Przyjazn 07.06.04, 17:29
        Nic nie zastapi instytucji babci :)
    • ani-ta Re: Przyjazn 07.06.04, 18:33
      xurku,
      rozumiem, ze przyjaciolki zdecydowanie bezdzietne sa:)
      nie skreslaj tych przyjazni, bo tobie odskocznia niemamusiowa jest potrzebna...
      ale zrozum - one zupelnie nie maja wypbrazni dzieckowej!:)
      rozbawil mnie pomysl malego na party (chociaz mozliwy do realizacji z
      rodzicami) czy spania malego w kuchni na materacu na statku:))))))
      wybacz dziewczynom... ot brak wyobrazni!
      a nastepnym razem szukaj opieki u znajomych posiadajacych dzieci!:)
      caluski!
      a.:)
      • basia553 Re: Przyjazn 07.06.04, 18:38
        protestuje energicznie przeciw tej dyskryminacji!!! jestem najlepsza
        babysiterka jaka mozna sobie wyobrazic, a dzieci znam tylko z obrazköw.
        sa ludzie i ludziska, sa matki beztroskie i ciotki bezdzietne (czyli ja),
        co maja dosc rozumu w glowie, aby takich propozycji jak Xurkowe psipsiöly nie
        robic! Anita, kajaj sie!
        • ani-ta kajam sie basiu! 07.06.04, 19:00
          faktycznie zapomnialam o instytucji "ciotki" gleboko zaprzyjaznionej:)))
          kajam sie podwojnie bo taka posiadam! i wykorzystuje przez pol roku
          maksymalnie!:) na druga polowe ciotka ucieka... odpoczac pracujac w cieplych
          krajach:))))))
          ale takie "ciotki" to EWENEMENT!
          zdarzaja sie rzadko w populacji ciotek wszelakich i posiadanie takowej to
          szczescie i wyroznienie wielkie!
          anita - od piatku bez "ciotki":((((((((((((((((
          <byle do jesieni jakos przetrwac!>
      • clairejoanna Re: Przyjazn 08.06.04, 14:26
        ani-ta napisała:

        "rozbawil mnie pomysl malego na party"
        ---> Moze by sie nawet dobrze skonczylo? Widze zadowolnego Piranie, w jednej
        raczce ulubione ciasteczko, w drugiej samochodzic, wsrod zachwyconych
        dwudziesto- kilkuletnych panienek, ktore uwazaja, ze ten maly mulatek jest taki
        slodki! I taki sliczny! I taki smieszny! I taki zabawny!

        Pozdrowienia,

        CJ

        --
        "Bo ja pisze dobrze, tylko Koslawo. To jest dobra pisownia, tylko Koslawa, to
        znaczy, ze litery trafiaja nie tam, gdzie trzeba" Kubus Puchatek
    • waldek.usa Re: Przyjazn 07.06.04, 18:42
      Trzeba bylo zatrudnic opiekunke, odplatnie.
      Psiapsiolki sa czesto dobre w gebie, jak sie przekonalas.
      Przyklad:
      moi dobrzy znajomi maja kilku-miesieczna kotke.
      Mnie koty nie pociagaja, ale ta jest OK, widziala mnie raz.
      Ostatnio byl dlugi weekend i oni polecieli do Chicago na wesele.
      Poprosili mnie o opieke nad kotem. Wszystko jest automatyczne:
      woda, jedzenie, nawet kibel, nalezalo tylko upewnic sie. ze wszystko dziala,
      kot tez. No i zgodzilem sie, knajpa osiedlowa po sasiedzku, wiec byl cel,
      hehehe.
      Dotrzymalem slowa, choc moglem to olac, w koncu kotka nie donioslaby...
      W piatek po pracy zajzalem. Poznala mnie, ale be entuzjazmu.
      W niedziele pojawiam sie, a ta o 180 stopni. O nogi sie ociera, wszedzie ze mna
      chodzi, omalze sie nie przewrocilem. Wzialem piwo na kanape i ogladam TV. Ta
      hop na kanape, mruczy, ociera sie, wspina sie na plecy, po szyji lize.
      W koncu usadowila sie na kolanach, po rekach lize, w palec "ugryzla", czyli
      kumple jestesmy. A kotow nie lubilem...
      Czyli mozna, trzeba tylko chciec i byc slownym.
      • basia553 Re: Przyjazn 07.06.04, 18:46
        Waldek, witam Cie serdecznie w gronie tych, co kochaja koty! No moze jeszcze
        nie kochasz, ale jestes na najlepszej drodze. Masz u mnie piwo!
        • ani-ta Re: Przyjazn 07.06.04, 19:10
          moi sasiedzi sa posiadaczami sterylnej, wymuskanej pod kazdym wzgledem
          chalupy... i kotow - sztuki dwie - dla mnie nierozroznialne.. czarne takie;))
          raz na jakis czas wyjezdzaja i wtedy dostepuje zaszczytu posiadania kluczy,
          dolewania wody do sloiczka, dosypywania pokarmu i... przesiewania zwirku:)
          to ostatnie wolalabym odpuscic... ale oni to nacodzien robia... wiec i ja robie
          od wielkiego dzwonu... fuuuuj:(
          do jakiegos czasu jak wchodzilam do chalupy koty ladowaly na szafkach kuchennym
          wkurzajac mnie maksymalnie... bo musialam na stolki wchodzic, zeby odliczyc do
          sztuk dwoch:)
          od kilku miesiecy maja lepsza zabawe... ja wchodze... robie zestaw czynnosci
          pielegnacyjnych... a one w tym czasie... myk gazety z gazetnika wywala...
          ksiazeczke z poleczki zrzuca... pampersa juniorowego pozra i rozsypia po calym
          pokoju!!!! cholery jedne!
          ostatnim razem przegiely..... rozsypaly zwirek po calej lazience!!!! i to w
          momencie kiedy ja te miski uzupelnialam!!!
          jestem cierpliwa... byleby tylko nie gryzly i nie drapaly to ja wiele zniose...
          ale czemu te kundle dachowe takie zlosliwe sa?:)
          a.:))
          • basia553 Re: Przyjazn 07.06.04, 19:16
            Anita, co buzie dzis otworzysz, to sie narazasz. Ostrzegam Cie!!!
            Zapamietaj prosze, ze powiedzenie iz koty sa zlosliwe, to zabobon godny mojej
            bratowej, a nie Ciebie. KOTY NIE SA ZLOSLIWE. Ale lubia sie bawic. I to co Ty
            za balagan uwazasz, dla nich jest rajem na ziemi. Czesto zrzucaja cos i patrza
            na mnie wyczekujaco. No bo moze rzuce dalej, dam sie pobawic? Moze zrozumiem,
            ze stukanie na compie nie jest tak wazne jak rzucanie pileczki, a najlepiej
            szeleszczacego papierka? Jak sie zobaczymy, to zrobie Ci blyskawiczny kurs
            pt. "jak wreszcie zrozumiec koty". Przyrzekam.
            PS Jestem na prywatnym forum o kotach. Tam bys sie naczytala, jakie zabawy
            wymyslaja kotki! Jak pani, ktöra pisze jakas prace naukowa, wskakuja na biurko
            i slizgaja sie po jej papierach! To jest zabawa!!!!
            • ani-ta Re: Przyjazn 07.06.04, 19:24
              ja sie tylko jeszcze tak profilaktycznie zapytam... czemu one broja TYLKO w
              mojej obecnosci???? siakos jak tam wchodze... to nic nie lezy na podlodze!:)
              spia? nie maja publiki?:))
              a.:))
              • basia553 Re: Przyjazn 07.06.04, 19:33
                One na Ciebie czekaja! Chca sie z Toba bawic! Koty sa raczej towarzyskie.
                Gdybys wiedziala jaka ja jestem spokojna, odkad sie nie denerwuje na ich
                wybryki! Wiem ze to nalezy do naszego wspölnego zycia i nawet jak cos lezy
                na podlodze to czasami sobie mysle: a niech lezy, jutro podniose!
                Dlugo trzymalam mowy do Malej: Bombelku, tyle razy ci möwilam... i jak
                przestalam to powtarzac, to ona przestala broic. Wymyslila naturalnie inna
                zabawe. Ale nalezy to znosic z absolutnym spokojem, bo przeciez Twoje
                zdenerwowanie czy niezadowolenie niczego nie zmieni, a Ty sie tylko zatruwasz!
                I tym oto sposobem, po raz pierwszy chyba w historii tego forum, skrecilismy
                wontek nie na sex tylko na koty!! Od razu widac, ze Jutka nie czuwa! (Jutka,
                nie bij!!!)
                • jutka1 scurvianie 09.06.04, 16:32
                  basia553 napisała:
                  > I tym oto sposobem, po raz pierwszy chyba w historii tego forum, skrecilismy
                  > wontek nie na sex tylko na koty!! Od razu widac, ze Jutka nie czuwa! (Jutka,
                  > nie bij!!!)
                  ********
                  Pac, pac, pac. Scurvianie na koty to skandal.
                  ;))))))))))))))))))))))))
              • jan.kran Re: Przyjazn 07.06.04, 19:42
                Przepraszam , ze sie znowu wtracam i mowie w pierwszej osobie :-)))) Ale oprocz
                tego, ze mam zycie do dupy i multum klopotow to mam przyjaciol.

                Jak Mloda zaniemogla w PL to:
                - przyjaciolka nr jeden , bezdzietna byla u Mlodej codzien. Myla Ja i
                obsprawiala od stop do glow. Oraz dostarczala pozywienia intelektualnego w
                postaci ksiazki.

                - przyjaciolka nr dwa w drodze z Vratislavia do Paris wpadla do Mlodej.Znaczy
                sie wypadla z samochodu , wpadla do Mlodej z mezem oraz potomstwem
                przytulila , pocieszyla i pojechala do Francji

                - przyjaciolka nr trzy , bezdzietna wpadala razy kilka , czasem z narzeczonym
                osobistym , czasem sama , zalatwila Mlodej rehabilitacje w PL i w ogole byla
                super

                - przyjaciolka nr kolejny wpadla z mezem i sie tyz zajela z Mloda

                - znajoma , prawie przyjaciolka wpadla dwa razy , raz sama , raz z corka

                Ogolnie Mloda odwiedzilo dwadziescia roznych osob , wiele z nich razy kilka.
                Ja wyjechalam z Pl 20 lat temu i naprawde sie nie spodziewalam takiego
                odzewu :)))))

                I tak sobie mysle , ze przyslowia sa madroscia narodow... prawdziwych
                przyjaciol...

                A teraz zawoze mlodziez do PL na kilka tygodni i zostawiam na pastwe Rodziny i
                Przyjaciol. I wiem , ze bedzie OK.
                K. Przyjaciel.


        • waldek.usa Re: Przyjazn 07.06.04, 19:35
          basia553 napisała:

          > Waldek, witam Cie serdecznie w gronie tych, co kochaja koty! No moze jeszcze
          > nie kochasz, ale jestes na najlepszej drodze. Masz u mnie piwo!



          Hehehe, OK.
          Ja kazdemu dam szanse. Zwierzaki lubie i chyba mam prawidlowe podejscie, bo
          mnie raz dwa "wyczuwaja". Kotka jest fajna i sadze, ze "psie "doswiadczenie"
          pomoglo.
    • kokolores Re: Przyjazn 07.06.04, 20:13
      Jestem w tej dobrej sytuacji ,ze wszystkie(2) moje serdeczne kolezanki maja
      dzieci .Jak narazie nie bylo problemu z wzajemna pomoca.W zeszlym roku bylam 2
      razy operowana na kolano i 2razy po 7-9 dni kolezanki zajmowaly sie moja corka
      (7,5 roku). Oczywiscie odwzajemniam sie jak moge.Tak dlugo jak jest to symbioza
      wszystkie z tego korzystamy.Pasozytow nie cierpie!!
    • sabba mysle ze xurek 07.06.04, 20:38
      nie jest zdany na laske przyjazni tylko tych dwoch bezdzietnych lasek. Ja mowie
      krotko: bezdzietne moga byc ale olej w glowie tez moga miec. Ja to tak rozumiem,
      choc dzieci nie mam, ze jak biore do siebie dziecko przyjaciolki to jestem za
      niego odpowiedzialna i oddaje w stanie jakim go przyjelam. Wiec nie chodze na
      imprezy czy zagladam komus czule w oczy ale organiuzje sobie czas pod konto
      malego i poswiecam jemu ten czas tak jakby poswiecila mu go matka, zeby dzieciak
      czul sie dobrze. Jesli przyjaciolki nie wiedza jaka zywa iskierka jest Pirania
      to chyba tak dobrze Cie Xurku nie znaja. I to sa przyjaciolki? To sa
      nieodpowiedzialne ososby moim zdaniem, z ktorymi mozna pic, chlac, luilki palic
      ale nie mozna na nich polegac w kazdej sytuacji. Sorry za szczerosc ale tak to
      widze. Ja bym tam za nimi nie plakala, czujesz sie zawiedziona, ale poczekaj,
      kiedy beda miec wlasne dzieci to zrozumieja. Teraz juz wiesz kiedy mozesz na nie
      liczyc a kiedy nie....mam nadzieje ze laski maja wyrzuty sumienia.
    • luiza-w-ogrodzie Zostawianie dziecka pod opieka 08.06.04, 00:36
      Zostawianie dziecka pod opieka panienek dla ktorych najwiekszym problemem
      zyciowym jest wyjscie na impreze to pomylka. Czy Piranha nie ma kolegow, u
      ktorych moglby zostac na noc?

      Na pocieszenie dodaje, ze jak Piranha bedzie troche starszy, to sam sobie
      bedzie organizowac wyjscia z domu na noc do ulubionych kolegow ;oD Moja corka,
      majaca wielu przyjaciol, odkad skonczyla 8 lat zaczela sama wychodzic z
      inicjatywa: "Mamo, moge isc na pizamowe party?", "Joe ma krolika - moge isc do
      niego nocowac?". Kilka rodzin jej najlepszych przyjaciol prawie ja
      zaadoptowalo - ma nawet takiego kumpla, do ktorego chodzi, owszem, ale jestem
      pewna ze robi to ze wzgledu na jego mame, z ktora bardzo sie lubia. Dla mnie
      oznacza to wolne wieczory, romantyczne kolacyjki, wyjscia do kina i dluuuugie
      spanie w sobote albo niedziele rano. Czego i Tobie zycze.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • lucja7 Re: Zostawianie dziecka pod opieka 08.06.04, 10:16
        U mnie podobnie. Dzieci wychodzily z inicjatywa "pojscia spac" do kolegow.
        Rodzicow ich kolegow znalismy (poprzez dzieci) i wiedzielismy gdzie ida.
        Natomiast gdy my wychodzilismy, skrzykiwalismy panienke na wieczor. Pisze w
        czasie przeszlym, bo dzieci juz wyrosly.
        lucja7.
        • lalka_01 Re: Zostawianie dziecka pod opieka 08.06.04, 14:03
          a u mnie...tez podobnie. Lubie jak dzieci spia u kolegow, mniej troche, gdy
          koledzy spia u dzieci. Juz raz wyciagalam rodzicow szesciolatka z ostrej
          imprezy, bo ich synek ok. 22.00 stwierdzil, ze...moj syn sie z nim nie bawi i
          on...chce natychmiast do domu. Do przyjazdu tatusia tulilam walczacego z lzami
          chlopczyka. Bywa i tak :-)
          W temacie Xurka...mysle ze nie ma regul, z tym ze jak sie zaplaci, to sie ma
          prawo wymagac. Dlatego platne opiekunki bywaja czasami lepszym rozwiazaniem.
      • basia553 Re: Zostawianie dziecka pod opieka 08.06.04, 13:36
        Tak jeszcze nad tym problemem Xurkowym pomyslalam i my wyszlo, ze to nie sprawa
        tego czy sie baby na dzieciach znaja, dzieci lubia, dzieci maja czy tp.
        One sie po prostu wykazaly absolutnym brakiem odpowiedzialnosci. A to trzeba
        posiadac niezaleznie od wieku, tego czy sie dzieci lubi, posiada, czy nie.
        Prawda?
    • clairejoanna Re: Przyjazn 08.06.04, 14:22
      Nie martw sie tymy przyjaciolkami. Wiesz, mi sie wydaje, ze jedyny problem jest
      ich brak wyobrazni. Ty chcialas dobrze, One chcialy dobrze, a wyszlo jak
      wyszlo. A jak maja ochote sie obrazac, to niech sie obrazaja.

      Pozdrowienia,

      CJ
      • kan_z_oz Re: Przyjazn 08.06.04, 14:31
        Do Xurek; pamietam czasy gdy nasz 'mlody' spal na materacu na lodce; mial wtedy
        tylko 1.5 roku. Pamietam tez czasy gdy zasypial po stolem w restauracji.
        Nie dbam o oburzenie wszystkich 'dobrych mamus'wyrosl na przystojnego, dobrze
        ulozonego faceta. Instytucji 'babci' nigdy nie mielismy wiec nalezalo
        improwizowac. Sprawdzilo sie, o ile dziecko jest kochane to nie wazne gdzie spi.

        Pzd
    • jutka1 Ja wprawdzie doslownie....... 10.06.04, 22:50
      .... nie o temacie zadanym przez Xurka, ale ogolniej.

      Zanurkowal mi, pardon zanurtowal mnie ten temat dzisiaj, i tak sobie mysle,
      zmieniajac Jopek na szansony rosyjskie, ze temat przyjazni wprawdzie obgadany
      do-szcze-tnie (pardon, nie oddaje sie czynnosciom fizjologicznym ani nic nikomu
      nie robie cak-cak cycat) ale nigdy nie do konca.

      Z psychologicznej toczki zrienija przyjazn to zaprawde dziwna rzecz.
      Dziwniejsza niz milosc bo w milosci scurvienia seksualne oraz inne graja role,
      jak wiadomo chemia sie rzuca na mozg i przeistacza rozsadnych humanoidow w
      istoty myslace-inaczej w potrzebie lobotomii sposobem domowym. I trudno tak
      musi byc.

      Ale przyjazn, aseksualna zwykle i czysta, usiana jest tyloma rozami-minami,
      rytualami co to wolno czego nie, co to dopu-szczalne (pardon) co nie, ze ja sie
      czasem gubie. I tyle.

      W przedostatnim wydaniu Charakterow byl ciekawy artykul o przyjazni, i pendzem
      go jakos odnalezc.

      Pyton
      (-i-ja za kanapa ;)
      • jutka1 Artykul (-y) 10.06.04, 22:58
        kiosk.onet.pl/charaktery/1150804,1839,artykul.html
      • ertes Moje 3 grosze albo 2 centy 10.06.04, 23:00
        A mnie sie wydaje ze Xurkowy problem to nie przyjazni a odpowiedzialnosci.
        • waldek.usa Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 10.06.04, 23:30
          ertes napisał:

          > A mnie sie wydaje ze Xurkowy problem to nie przyjazni a odpowiedzialnosci.


          Juz w poniedzialek Xurkowi to powiedzialem. Ja tu przyjazni nie bardzo widze,
          ot znajomosc towarzyska.
          • maria421 Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 08:51
            Najgorsze w tym jest to, ze kolezanki mysla, ze wiedza lepiej niz Xurek co z
            dzieckiem Xurka zrobic.

            Ja nie moglam zniesc, jak ktos za mnie, i to w mojej obecnosci, moim dzieckiem
            rzadzil.
            Corcia:"Mamo, moge loda?"
            Ja: "Juz za pozno na loda, niedlugo bedziemy jesc kolacje"
            Osoba Lepiej Wiedzaca: "No wiesz ty co? Dziecku loda zabraniasz? Wez sobie ,
            Aniu loda, wez , dziecko"....

            itd. itp.
            • kan_z_oz Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 12:24
              Zgadzam sie Mario, interwencja obcych jest trudna do zaakceptowania.
              Sytuacja Xurka jednak jest inna. Nie chodzi tu o to, tylko odpowiedzilnosc (jak
              ktos powiedzial). Powierzajac opieka nad moim synem osobie nieodpowiedzilnej,
              wiedzialam, ze bedzie karmiony w Mc Donaldsie. Kwestia zawsze bylo; ile dni
              moze przetrwac? 2, 3?, bo 'przyjaciolki' nie mozna bylo zmienic ani jej
              stosunku do 'odpowiedzilnisci'. Czasem nie bylo innego wyboru; wciaz wyrosl na
              przystojnego,zdrowego i dobrze wychowanego faceta (bledow cale mnostwo).

              Pzd
            • waldek.usa Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 19:09
              maria421 napisała:

              > Najgorsze w tym jest to, ze kolezanki mysla, ze wiedza lepiej niz Xurek co z
              > dzieckiem Xurka zrobic.
              >
              > Ja nie moglam zniesc, jak ktos za mnie, i to w mojej obecnosci, moim
              dzieckiem
              > rzadzil.
              > Corcia:"Mamo, moge loda?"
              > Ja: "Juz za pozno na loda, niedlugo bedziemy jesc kolacje"
              > Osoba Lepiej Wiedzaca: "No wiesz ty co? Dziecku loda zabraniasz? Wez sobie ,
              > Aniu loda, wez , dziecko"....
              >
              > itd. itp.

              Typowo polskie. Polacy zawsze lepiej od innych wiedza. Nigdzie indziej tego nie
              widzialem, u mnie w Stanach nikomu przez mysl nawet by nie przeszlo, aby
              konsultacje robic. Pozatem tutaj nikogo nie obchodzi, co i jak inni robia.
              • ertes Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 19:17
                >Pozatem tutaj nikogo nie obchodzi, co i jak inni robia.

                I dlatego reality shows ktore polegaja wlasnie na podgladaniu innych sa zupelnie
                niepopularne w USA...
                • waldek.usa Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 19:39
                  ertes napisał:

                  > >Pozatem tutaj nikogo nie obchodzi, co i jak inni robia.
                  >
                  > I dlatego reality shows ktore polegaja wlasnie na podgladaniu innych sa
                  zupelni
                  > e
                  > niepopularne w USA...


                  Wlasnie. Co mnie, qrwa, obchodzi co inni co i jak? Mnie tylko obchodzi co ja co
                  i jak. Jak siegam pamiecia wstecz, to zawsze taki bylem i reszta rodziny.
              • maria421 Re: Moje 3 grosze albo 2 centy 11.06.04, 20:02
                waldek.usa napisał:

                > Typowo polskie. Polacy zawsze lepiej od innych wiedza.

                Masz racje Waldek. Podobne sytuacje zdarzaly mi sie glownie w Polsce.

    • pani-i-toto syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 18:37
      masz Xurek i nie widze inaczej, czyli inaczej JA i tylko JA lub MOIM sposobem
      i pod MOJE dyktando ma byc zrobione, a jak jest inaczej to jest ZLE.

      Przyjazn to akceptacja drugiej osoby z jej slabosciami i ograniczeniami plus
      zaufanie. Wiec jesli Ci Twoje przyjaciolki nie pasuja z ich slabosciami i
      ograniczeniami, zaufania do nich nie masz i ich sposobow robienia roznych
      rzeczy nie akceptujesz, to sie od nich odpierdol, u odwloka wiecej nie wis
      zawracajac dupy kijem i nawracajac na TWOJE JEDYNIE SLUSZNE METODY pod pozorem
      prosb o pomoc. Amen.

      stokrotka
      • tortugo Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 18:50
        o, daisy znowu sama do siebie pisze :))))))
        • ertes Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 19:00
          Ona chce byc kontrowersyjna tylko nie wie jak.
          Trzeba by babke podszkolic.
          • tortugo Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 19:05
            czasem myslisz ze to Stokrotka, a to wlasnie Stokrotka, the wonderful
            schitzophrenic :)
            • ertes Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 19:06
              hehe widze ze sie zgadzamy. To musi byc klimat ;)
        • jutka1 Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 19:28
          tortugo napisał:

          > o, daisy znowu sama do siebie pisze :))))))
          ***********
          stokrotka ma racje
          i inaczej nie widze.
          cycat.

          a poza tym to jest temat demode. Sorry Xur, ale tutaj to juz zupelnie nie mam
          nic do powiedzenia.

          unizenie, Jutka
          • pani-i-toto tak to wszystko ja, mam tu taka miche wielka 11.06.04, 19:34
            jak ja sobie wloze na glowe to jestem kapelutem, jak na plecy to rzulwiem, a
            jak siedze na krawedzi i dre sie "kupa raz" to jestem pytunia.

            stokrotka
            • tortugo Re: tak to wszystko ja, mam tu taka miche wielka 11.06.04, 19:44
              pani-i-toto napisała:

              > jak ja sobie wloze na glowe to jestem kapelutem, jak na plecy to rzulwiem, a
              > jak siedze na krawedzi i dre sie "kupa raz" to jestem pytunia.
              >
              > stokrotka

              ty lepiej uwazaj, bo jak cie zlapie z miska na plecach to cie bzykne! ;))))
              ~:O:=o
              • ertes Re: tak to wszystko ja, mam tu taka miche wielka 11.06.04, 19:45
                hahahaha
            • jutka1 Re: tak to wszystko ja, mam tu taka miche wielka 11.06.04, 19:54
              pani-i-toto napisała:

              > jak ja sobie wloze na glowe to jestem kapelutem, jak na plecy to rzulwiem, a
              > jak siedze na krawedzi i dre sie "kupa raz" to jestem pytunia.
              ***********
              Niniejszym oswiadczam, ze skreslam pytona-i-ja i wracam do swojej ulubionej
              Pituni. Pyton-i-ja jest zbyt dwuznaczny i dualny, a ja potrzebuje teraz
              jednoznacznosci.

              A poza tym Muszka krzyczy "kupa raz" tylko raz w roku, i teraz nie jest ta pora
              roku.

              Za pamiec stokrotce dziekuje, a z kapelutem i rzulwiem sie stukam szklanka. Na
              pohybel.

              Muszka
      • maria421 Re: syndrom wielkich stop kaczora 11.06.04, 20:06
        Zapominasz Stokrotko, ze Piranha to w tym wypadku nie drapiezna ryba czy inny
        zwierzak, ani maskotka, ani zabawka, tylko Xurkowe dziecko.
        • lucja7 demokracja 11.06.04, 20:46
          Mario, to ze ktos mowi wbrew tobie twojemu dziecku zeby zjadl loda, to wg
          twoich przyblizen, wyraz demokracji. Twierdzisz ze kazdy ma prawo mowic co
          chce. Wiec gdzie sa limity gadania? Przed drzwiami domu?, kosciola?, szkoly?
          autobusu? placu publicznego? Widze ze masz ambicje malego dyktatorka domowego..
          Przekreslasz cala wiedze, psychologie, pedagogike, wychowanie......, jednym co
          mi tu jakas z zewnatrz bedzie zabierala glos!!
          Albo, albo.
          lucja7.
          • maria421 Co ma piernik do wiatraka. Lucjo? 12.06.04, 08:17
            lucja7 napisała:

            > Mario, to ze ktos mowi wbrew tobie twojemu dziecku zeby zjadl loda, to wg
            > twoich przyblizen, wyraz demokracji. Twierdzisz ze kazdy ma prawo mowic co
            > chce. Wiec gdzie sa limity gadania? Przed drzwiami domu?, kosciola?, szkoly?
            > autobusu? placu publicznego? Widze ze masz ambicje malego dyktatorka
            domowego..

            Co ma piernik do wiatraka, Lucjo? Co ma wolnosc slowa w demokracji do przykladu
            przeze mnie podanego? To raczej kwalifikowaloby sie do kategorii bon tonu, nie
            uwazasz?

            > Przekreslasz cala wiedze, psychologie, pedagogike, wychowanie......, jednym
            co
            > mi tu jakas z zewnatrz bedzie zabierala glos!!

            Lucjo, powiedz mi gdzie w naukach psychologii, pedagogiki, wychowania itd. stoi
            ze:
            - dziecku nalezy pozwalac na wszystko ( w tym wypadku na loda przed kolacja)
            - odmowna odpowiedz rodzica moze byc podwazona przez przypadkowa osobe
            - "jakas z zewnatrz" ma decydowac o tym co moje dziecko moze a co nie moze bez
            brania jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za podejmowane decyzje.

            Ciekawa jestem, gdzie tak ucza.

    • akawill co pierwsze: jajko czy kura? 14.06.04, 01:42
      Jeżeli dwie osoby uważają się za przyjaciół, czy to obliguje ich do pewnego
      zachowania się względem siebie? Czy też to jak zachowują się względem siebie
      determinuje nazwę tego co jest między nimi, tzn. ewentualne nazwanie ich
      stosunku przyjaźnią?

      Ja jestem za tym drugim. A przyjaźń może mieć wiele odcieni, nie zawsze z
      pełnym blaskiem samego słowa.
    • xurek Przyjazn i pilnowanie dzieci :))) 14.06.04, 10:42
      Co najmniej jedna z przyjaciolek z pewnoscia jest przyjaciolka a przynajmniej
      za taka dalej ja uwazam i to nie bez powodu, znaczy z powodu tego, ze juz
      niejednokrotnie sobie pomoglysmy. Ta druga jest „nowsza“, wiec trudo
      powiedziec, ale wydaje mi sie, ze tez jest.
      One znaja Piranhe w sobotnio / niedzielne popoludnia badz na jeden wieczor,
      kiedy go klada spac a my idziemy na tance. Mysle, ze to ani brak checi ani brak
      odpowiedzialnosci, tylko brak wyobrazni na temat tego, do czego Piranha jest
      zdolna (np. pilowana przez mame, tate, babcie i dziadka naciagnela sobie....
      sciegna stawu biodrowego i teraz kuleje :))) w pewien sposob polaczony
      z “syndormem Stokrotki”, czyli ze ja nie moge wiedziec lepiej jak postepowac z
      moim dzieckiem.

      Joanna ma racje – wszyscy chcielismy dobrze a wyszlo tak jak wyjsc musi, kiedy
      nie ma sie glowy do sensownego zorganizowania czegos. Poza tym zorganizowanie 3-
      dniowej opieki dla 3-latka takiego jak Pirahna jest b. trudne – ci, co go znaja
      i maja wyobraznie od razu mowia “Xurek, sei mir nicht böse, aber nein, danke”
      oprocz Behemota, ktory tez jechal na ta wycieczke i moich rodzicow, z powodu
      ktorych musialam tej naglej pomocy szukac.

      Opieka platna na krowiej gorce wynosi 25 CHF za godzine czy sie spi czy nie,
      czyli za 3 doby jest to 1'800 CHF albo 1'170 Euro – jak dla mnie to dziekuje.

      Wiekszosci moich znajomych rzeczywiscie nie posiada dzieci i ciezko sie do
      faktu, ze ja teraz posiadam, przyzwyczaja.

      Spania na imprezach nigdy nie uwazalam za problem (spal juz nie raz, ale z
      nami), pod warunkiem, ze dziecko jest pod opieka, czyli ktos ma to spiace na
      oku plus sie nim chociazby troche zajmuje, a nie zostawia trzylatka samemu
      sobie, czego nalezalo sie obawiac.

      Jedyna alternatywa do moich przyjaciolek byla “sekcja koscielna” meza, ktora to
      zglosila sie z ochota, ale poniewaz ludzi nie znam a oni nie znaja Pirahnii
      alternatywa odpadla, bo nie lubie eksperymentow na moim dziecku, co znow
      przypomnialo mi wpis Stokrotki:

      Wiec mnie sie zawsze wydawalo, ze jak ktos mnie prosi o pomoc, to udzielenie
      jej polega zazwyczaj na “JA i tylko JA lub MOIM sposobem i pod MOJE dyktando ma
      byc zrobione, a jak jest inaczej to jest ZLE”, czyli ze jak ktos prosi, zebym
      mu np. pomogla w przeprowadzce, to mu pakuje te kartony i nosze te meble tak
      jak ON chce, a nie tak jak ja chce, bo to jest JEGO przeprowadzka i ON
      decyduje, gdzie ma stac stol a gdzie lozko. Albo od razu mowie nie.

      Do tego dochodzi fakt, ze rodzice zazwyczaj znacznie lepiej wiedza jakim
      sposobem nalezy sie zajac ich dzieckiem niz osoby postronne. Rozumiem, ze
      Stokrotka nie wie z perspektywy doroslej osoby co oznacza dla trzylatka bycie
      przestawianym z kata w kat i piatym kolem u wozu w obcym srodowisku przez trzy
      dni, ale moze Stokrotka jest tak gietka psychicznie, ze umie sobie
      przeprowadzic symulacje, co by to oznaczalo dla niej, kiedy byla trzylatkiem.

      Co do dalszych dalekosieznych i smialych wnioskow Stokrotki nasuwa mi sie
      jedynie mysl rownie dalekosiezna i smiala, ze linia miedzy “wulgarnym artyzmem”
      a “prostacka wulgarnoscia” jest baaardzo cieniukta badz mowiac inaczej nie
      kazda skrzeczaca ropucha to kameleon, ktory wlasnie i tylko na chwile i tylko
      dla efektu udaje ropuche – bardzo czesto ropucha to ropucha a domniemana glebia
      pozostaje fikcja.

      A teraz profilaktycznie wskakuje na kite dotrzymujac towarzystwa Kranowi :))))

      Xurek
    • clairejoanna Re: CD, czyli wybaczenie 16.06.04, 13:06
      Co to jest przyjazn... dziwna rzecz. Nie chce otwierac nowego watku, wiec
      kontynuje Xurka. Chodzi tez o przyjazn. I o zaufanie. I o wybaczenia. Zwlaszcza
      o wybaczenie.
      Dlaczego nam jest latwiej wybaczyc innym, niz drugim? Ja jestem jakas taka
      dziwna, ze postanowie sobie, ze nikomu nie wybacze, a potem i tak i tak
      wybaczam. I do tej pory zawsze dobrze szlo, mniej lub bardziej. Latwo nam
      wybaczac? Takie mam refleksje, wczoraj sie okazalo, ze Przyjaciel (tak, nazywam
      Go jeszcze Przyjacielem, choc sobie na to prawdopodobnie nie zasluzyl) ukrywal
      cos przede mna przez pol roku. I tak sobie reflektuje. Przepraszam. Do widzenia.

      Pozdrowienia,

      CJ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka