Dodaj do ulubionych

Sila napedowa zycia

17.06.04, 09:55
CZy tez mozna to nazwac moze celem zycia? Jesli nie przekroczy to waszej
granicy prywatnosci czy mozecie cos na ten temat napisac? Czy zycie tylko dla
zycia bez szczytnych celem wydaje sie wam bezsensowne? Tzw egzystencja ...nie
mylac z wegetacja...Zyjemy dlatego bo zycie jest przyjemne czy wypelniamy
jakas misje? Czy dlatego tak bardzo jestesmy przywiazani do zycia bo boimy sie
smierci czy dlatego bo jeszcze nie wszytko zrobilismy co bylo w planie?
Zastanawiam sie...bo ja chyba wznioslych celow w zyciu nie mam. A zycie samo w
sobie wydaje mi sie wartosciowe i przyjemne i ciekawe i ...i wystarczajace
zeby prowadzic i tak nie zawsze wolny od komplikacji i nieszczesc zywot. A
moze faktycznie wyzsze cele typu nauka ku polepszeniu zycia na ziemi. By
szybciej i skutecznie rozwiazaywac takie problemy jak glod i konflikty polityczne?
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Sila napedowa zycia 17.06.04, 10:20
      Mysle sobie, ze w roznych okresach zycia mialam rozne sily napedowe. Dawno temu
      sila napedowa bylo skonczenie studiow, potem drugich itepe i urzadzenie sie w
      Hameryce. Ze wzgledu na wzglad, i na to, ze zycie plata psikusy oraz podaje na
      tacy zakrety dotychczas sie zauwazane, z Hameryki wyjechalam do Europy,
      najpierw do PL, i przez dlugi czas moja sila napedowa byla sluzba nowej
      demokracji a potem tzw. kariera oraz pare innych rzeczy... Od jakiegos czasu
      chce, zeby moje zycie bylo po prostu przyjemne, spokojne, bezstresowe, i zebym
      miala czas dla siebie i dla ludzi. Choc musze przyznac, ze moj pomysl na zycie
      poparyskie ma w sobie duze zadatki na pasje i misje, i idealem byloby, gdybym
      wszystkie ww. potrafila polaczyc.

      Pitunia obnazona nr 5 :))))))
    • xurek Re: Sila napedowa zycia 17.06.04, 11:12
      Nie jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze sila napedowa zycia jest samo zycie.
      Ledwo czlowiek sie urodzi juz go cos do przodu gna. Przez pierwsze chyba trzy
      lata kazdego gna ten sam zakodowany program – sposob rozwoju i zachowania
      niemowlakow i malych dzieci jest zaskakujaco podobny i fascynujacy w swej
      koncepcji. Potem indywidualny charakter zaczyna odgrywac coraz wieksza role ale
      jedno wciaz pozostaje wspolne – dazyc do tego, co ow indywidualny charakter
      definiuje jako szczescie badz zadowolenie badz sukces.
      Tak wiec sadze, ze to, czy zyjemy „dla celu“ czy pozornie „bez celu“ jest
      niejako wlozone nam do kolyski – jedni definiuja jako samozadowolenie „misje“,
      inni jej brak.

      Ja osobiscie nigdy nie mialam zadnej misji i chyba juz zawsze zylam „dla samego
      zycia“, co nie znaczy, ze nie bylo czy nie ma w nim „etapowych celow“. Jedne
      byly mniejsze, drugie wieksze, jak sie tak nad nimi zastanowie w oderwaniu od
      sytuacyjnych detali to wydaje mi sie, ze moje glowne cele to „poznanie,
      opanowanie i przekaz“ ale tylko w kierunkach / dziedzinach, ktore daja mi
      zadowolenie. Uwielbiam poznawac nowe, dziwne, niepojmowalne, uwielbiam uczyc
      sie poruszac w tym nowym tak, ze staje sie moje i uwielbiam dzielic i
      rozstrzasac te doswiadczenia z innymi.

      Kiedys intensywnie zastanawialam sie nad sensem, obszarem i wymiarem zycia,
      poniewaz mialam wrazenie, iz musze miec koncept na ten temat, by w ogole moc
      sensownie zyc. Wtedy doszlam do wniosku, ze zycie tutaj w tej postaci to pewien
      etap, na ktorym poprzez tworzone dla nas sytuacje mamy nabyc pewnych
      doswiadczen koniecznych do dalszej drogi. Cos na ksztalt szkoly
      poprzedzajacej „prawdziwe istnienie“. Ta piekna i wysoce uspokajajaca teoria
      nie wytrzymuje jednak konfrontacji z “widmem konca” w najblizszym otoczeniu i
      powoli dochodze do wniosku, ze to zycie tutaj to jedyne, jakie jest nam dane co
      by oznaczalo, iz jego celem powinno byc ono samo. Kto wie, moze sie z tego i
      jaka misja narodzi i jeszcze jakims apostolem zdrowego zycia i poszanowania
      natury zostane :))). (Albo mi przejdzie, na co licze :))).

      No jedna “misje” chyba mam. Jest nia moje dziecko – chcialabym zawsze rozumiec
      kim jest i zawsze umiec tak go wesprzec, by wydobyl z siebie najlepsze i wyrosl
      na czlowieka zdolnego do bycia szczesliwym.

      Xurek
      • sabba mozna sie pokusic 17.06.04, 12:42
        o stwierdzenie ze biologia nakazuje nam zyc. A wszystkiie cele i misje sa naszym
        wymyslem, swiatopogladem nabytym itp. CZy tylko i wylacznie swiatopoglad nasz
        sprawil ze tak kurczowo trzymamy sie tego zycia tzn ze obawiamy sie zejscia? Ja
        sie zastanawiam nad ta niewiadoma co mnie czeka po smierci. Jedyne co mnie
        uspokaja to fakt ze jest to rzecz nieunikniona i nie mam wpylwu na nia. TZn moge
        ewent. pokierowac dlugoscia zycia ale tez nie zawsze. Czy jakies inne zycie
        potem? Jestem ciekawa ale wole nie roztrzasac...za bardzo sie chyba tej
        niewiadomej obawiam.
        • jutka1 Re: mozna sie pokusic 17.06.04, 17:01
          Sa teorie mowiace, ze my jestesmy tylko i wylacznie maszynka do propagacji
          naszego DNA. Coz. Moze.
          Ja juz propagowac nie bede, wiec moge sobie pozwolic na mala rebelie. A
          wiekszosc zachowan, ktore podejrzewam o genetyczne uwarunkowania, po prostu
          plenie. Powtarzam, wiekszosc ;)))))))))
          O zyciu potem staram sie nie myslec bo mnie ten temat przerasta. Nie jestem
          religijna w tradycyjnym znaczeniu, wiec nawet tej pewnosci ze cos tam czeka nie
          mam.
          Mutant z domestosem all over.
      • maria421 Re: Sila napedowa zycia 18.06.04, 17:19
        xurek napisała:

        > Nie jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze sila napedowa zycia jest samo zycie.

        Tez tak mysle.
        Naped do zycia mozna czerpac z kazdej kleski, jak i z kazdego sukcesu.


    • jan.kran Re: Sily napedowe zycia 18.06.04, 14:33
      Ja ma dwie. Dzieci co by je wyprowadzic na ludzi.
      I jakas taka zawzietosc , moze niezdrowa zeby wszystkim pokazac :-)))
      Napedza mnie i gna swiadomosc , ze nie chce miec swiadomosci zmarnowanego zycia.
      Wiem , ze jestem swietna ale na razie mam z tego niewiele. Wiec sie staram :-
      ))) K.
      • lucja7 Re: Sily napedowe zycia 19.06.04, 14:34
        Wylacznie sex, erotyzm, gdyby ktos wolal.
        Innych "sil napedowych" osobiscie nie widze.
        Cala reszta to podsily i czesto koszmar ktorego staram sie unikac.
        W zyciu liczy sie tylko przyjemnosc:))))))))
        lucja7.
        • sabba lucja mowisz powaznie? 20.06.04, 10:33
          zadnych glebszych idei? zadnych zrywow,zadnych poswiecen? rozwin swa gleboka mysl, prosze....
    • akawill Re: Sila napedowa zycia 19.06.04, 20:19
      sabba napisała:

      > CZy tez mozna to nazwac moze celem zycia? Jesli nie przekroczy to waszej
      > granicy prywatnosci czy mozecie cos na ten temat napisac? Czy zycie tylko dla
      > zycia bez szczytnych celem wydaje sie wam bezsensowne? Tzw egzystencja ...nie
      > mylac z wegetacja...Zyjemy dlatego bo zycie jest przyjemne czy wypelniamy
      > jakas misje? Czy dlatego tak bardzo jestesmy przywiazani do zycia bo boimy sie
      > smierci czy dlatego bo jeszcze nie wszytko zrobilismy co bylo w planie?
      > Zastanawiam sie...bo ja chyba wznioslych celow w zyciu nie mam. A zycie samo w
      > sobie wydaje mi sie wartosciowe i przyjemne i ciekawe i ...i wystarczajace
      > zeby prowadzic i tak nie zawsze wolny od komplikacji i nieszczesc zywot. A
      > moze faktycznie wyzsze cele typu nauka ku polepszeniu zycia na ziemi. By
      > szybciej i skutecznie rozwiazaywac takie problemy jak glod i konflikty
      politycz
      > ne?

      Ech, szeroki temat. Życie tylko dla życia (w sensie egzystencji) wydaje mi się
      bezsensowne. Osobiście potrzebuję misji, innej niż przekazania DNA. Tylko że
      misja to duże słowo. Można też uznać za swoją misję to żeby po prostu dobrze
      żyć. Myślę że warto sobie zadać pytanie "po co to wszystko?" i jakoś
      odpowiedzieć na to pytanie. Na przykład rozpoznając w sobie pewne zdolności i
      skłonności i robiąc coś z nimi jako odpowiedź na to "po co?"

      Nie chcę by brzmiało to patetycznie czy mundrze. W sumie przecież nie chodzi o
      to czy się będzie pamiętanym, zapisanym w księgach, by zostawić wymierny ślad
      czy coś w tym rodzaju. Po prostu jeżeli podchodzi się poważnie do własnego
      istnienia, to można coś próbować z nim zrobić. Coś więcej niż zero. Ale
      nasuwa mi się jedna taka konkretna (albo wcale) rzecz, która tu w zasadzie
      wyzierała trochę w wypowiedziach. Kochać, nie przeżyć życia bez kochania.
      Proste i dostępne dla każdego.
    • xurek Nie calkiem na temat, ale troche 21.06.04, 14:00
      Wczoraj zakonczyl sie w Belgii proces Dutrou. Zainteresowalam sie nim przed
      paroma miesiacami, kiedy to pokazano wywiady plus reportarz o dwoch glownych
      swiadkach oskarzenia, dziewczynach teraz chyba ok 18-letnich, ktore przezyly
      ten koszmar.

      Przezyly to samo, w tym samym stopniu i mnw. tak samo dlugo. Jedna jest wrakiem
      czlowieka znajdujacym sie pod ciagla opieka terapeutow, druga wyglada na
      zrownowazona osobe majaca plany na przyszlosc.

      Wczoraj ta “optymistyczna” zakonczyla swoj wywiad slowami “rozdzial zamkniety,
      teraz moge zaczac normalnie zyc”, ta druga nie byla w stanie wykrzstusic slowa,
      zostala zacytowana jej wypowiedz pod koniec rozprawy “nawet gdybym zyla 80 lat,
      ten koszmar nigdy nie stanie sie przeszloscia”.

      To tak a propos genetyki tudziez jej wplywu na nas i nasze cele….


      Xurek
      • sabba i tu mi sie nasuwa inne pytanie 21.06.04, 14:09
        jesli czlowiek nie jest genetycznie chory, a doznal podobnych koszmarkow jak te
        dziewczyny czy to jedynie kwestia osobowosci ze z tych koszmarow wyjdzie? CZy
        sprawdza sie teoria: trzeba chciec, zeby moc? Oczywiscie pomijajaca terapie i
        inne zabiegi majace na celu wyprostowanie psychiki. Czy mozna sobie poradzic z
        takimi rzeczami nie udawajac ze sie nie zdarzyly?
        • xurek Re: i tu mi sie nasuwa inne pytanie 21.06.04, 14:25
          "Czy sprawdza sie teoria: trzeba chciec, zeby moc"

          Wydaje mi sie, ze jest kwestia osobowosci, czy umie sie chciec, czy nie. Nasuwa
          sie jednak dalsze pytanie, na ile osobowosc jest "z gory dana" a na ile
          zdeterminowana przez srodowisko / wychowanie itd. Matki obydwu dziewczat
          reagowaly zaskakujaco podobnie jak one same - co oczywisice nie wyjasnia, czy
          przekazaly im odpowiednie geny czy je odpowiednio wychowaly czy tez jest to
          czysty przypadek.

          Xurek
          • sabba Re: i tu mi sie nasuwa inne pytanie 21.06.04, 15:28
            ja nawet mysle ze bez danego srodowiska to bylibysmy zupelnie inni. Geny daja
            nam wg mojego w ogole nieprofesjonalnego i niesprwadzonego zdania, albo sile i
            determinacje, albo biernosc. A reszta to urobienie przez srodowisko. Stety albo
            niestety.
            • xurek Re: i tu mi sie nasuwa inne pytanie 21.06.04, 16:08
              „Geny daja nam wg mojego w ogole nieprofesjonalnego i niesprwadzonego zdania,
              albo sile i
              determinacje, albo biernosc. A reszta to urobienie przez srodowisko.”

              Wg. mojego rownie nieprof.. i niespraw… zdania jest dokladnie tak, jak mowisz,
              ale wyciagam z tego inne wnioski :)))

              “ja nawet mysle ze bez danego srodowiska to bylibysmy zupelnie inni”

              A ja mysle, ze bylibysmy w glebi siebie bardzo podobni, tylko “oprawa” bylaby
              calkiem inna. Tak wiec “genetyczny przywodca” zawsze bylby przywodca –
              obojetnie czy przewodzilby malej wsi w Timbuktu czy wielkiemu narodowi (to
              wlasnie zalezy od srodowiska) – natomiast cicha trusia pozostalaby cicha
              trusia – moze w oprawie zahukanej kury domowej, moze w oprawie zawsze w cieniu
              stojacej asystentki wielkiego profesora albo jakiejs innej.

              Kiedys ogladalam program na temat bazujacy swe spostrzezenia na analize
              blizniakow jednjajowych wychowanych w roznych srodowiskach (baza z pewnoscia
              baaardzo lichutka :)). Jakis psycholog wyglosil tam teze, ze to nie przypadkowe
              doswiadczenia formuja nasz charakter, tylko nasz wrodzony charakter dobiera
              sobie doswiadczenia w taki sposob, by moc sie w swej przyrodzonej formie
              optymalnie wyksztalcic.

              Wszystko gdybanie, ale ciekawe :)))

              Xurek
              • sabba Re: i tu mi sie nasuwa inne pytanie 21.06.04, 17:13
                przywodca przywodca, ale poprzez srodowisko zewnetrzne mogly sobie w sobie to
                przywodztwo stlumic i zostaloby nieodkryte albo tez moglby sie rozwijac i bylby
                przywodca prawdziwym. chyba ze ci genowi przywidcy to tzw osobniki "po trupach
                do celu" wiec wtedy moja teoria czesciowo pada:) Ale czy mozna stlumic
                przywodce? Oto jest pytanie....
    • clairejoanna Re: Ciekawość 21.06.04, 16:45
      Ciekawość życia, co się stanie następnie. Ciekawość, co to jest życiem miłość,
      jak to jest być Mamą ect. Oczywiście, "tamty" świat też może jest ciekawy, ale
      wychodzę z założenia, że tak, czy innaczej tam kiedyś dotrę. A na razie próbuję
      kożystać z życia jak najlepiej. :-)

      Pozdrowienia,

      CJ
      • basia553 Re: Ciekawość 21.06.04, 17:27
        Sluchaj Ty Puchatku, jak dlugo bedziesz w Polsce? Bo Twöj polski sie cos
        pogorszyl. To nie krytyka, podziwiam ze nie chodzac do polskiej szkoly i zyjac
        za granica tyle umiesz, ale pamietam ze kiedys pisalas lepiej. A to bylo pewnie
        po wakacjach w Polsce.
        • clairejoanna Polski do Basi 21.06.04, 17:37
          Nie wiem, specjalnie teraz czytam wątki po trzy, cztery razy, żeby nie było
          błędów. I jakoś mi się nie udaje :-( Może cztery, pięć razy powinnam sprawdzać?

          Pozdrowienia,

          CJ
          • basia553 Re: Polski do Basi 21.06.04, 17:49
            wiem ze to zart, nie musisz watköw czytac. Ale Ty chyba czytasz ksiazki tez po
            polsku? To podobno pomaga. We Wroclawiu masz na pewno codzienna gazete, to tez
            dobra "szkola".
            A teraz pytanie do innego watku: kiedy Ty masz TE urodziny?
            • lucja7 Sabba 22.06.04, 14:55
              Napisalam kiedys tutaj ze erotyzm jest moim motorem. Zaskoczona (?) zapytalas:
              zadnych glebszych idei? zadnych zrywow, zadnych poswiecen? rozwin swa gleboka
              mysl, prosze...
              No wiec moja gleboka mysl (ale nie jestem pierwsza w kolejce) jest taka ze
              wlasnie tylko erotyzm jest w stanie powodowac "glebsze idee, zrywy i
              poswiecenia". Dla mnie szykowanie sie co rano do wyjscia z domu i zaczynanie
              dzien pracy jest przedsiewzieciem erotycznym, chce sie podobac wszystkim,
              kazdemu, to wszystko odbywa sie naprawde w limitach limitow. Praca razem ma w
              sobie mnostwo erotyzmu, jedzenie, podroze, sposob mowienia, zachowania,
              reakcje, ziewanie, fantazmy...ach, zycie jest naprawde piekne.
              Dlatego jest moim motorem.
              Maz motorem, dzieci motorem, matura, kolejny szczebel czyli grill elektryczny?
              Jesli ktos tak tu pisze, to czemu nie jazda metrem? albo budzenie budzikiem w
              srodku czarnej nocy?
              Ciaaoo, lucja7.
              Albo
              • xurek prawdziwe ale zawezone 22.06.04, 15:05
                Wiec potwierdza siem moja teoria, ze wszystko w genach zapisane, bo co jak co,
                tego erotyzmu i sie podobania nie wymyslilismy - wystarczy spojrzec na pawia
                (tak mi sie skojarzylo, bo w sobote w zoo tak sie pawichlop wysilal, ze nawet
                Piranhia byla na te niewdzieczna go olewajaca samice zla).
                Ale Lucjo, teorie zawezylas okroilas badz zastopowalas przed jej prawdziwym
                koncem, bo jedynym celem tej calej erotyki, wielkich rogow, zebow, pior czy
                biustow byla jest i bedzie prokreacja. Tak wiec dzieci sa motorem takim samym
                jak owa erotyka a maz tez nim jest przynajmiej tak dlugo, jak dlugo istnieje
                jego koniecznosc jako gwaranta przetrwania prokreacji. Gril elektryczny tudziez
                szczebel nie sa celami – one spelniaja te sama role w maszynerii co biust, pawi
                ogon czy czerwona szminka badz szykowny pantofelek. No a metro rzecz jasna nie
                kwalifikuje sie nigdzie, dlatego nikt jazdy nim jako celu nie podal.

                Xurek
                • lucja7 Re: prawdziwe 22.06.04, 15:20
                  Xurek, pewnie ze zawezone. Boli mnie to ze brak mi czasu. Kran mi radzil zebym
                  szybciej czytala i pisala, ty zebym zatrudnila nie wiem kogo. Przeciez wiesz ze
                  to moze byc tylko stosunkiem przerywanym.
                  No ale jak mowisz ze prawdziwe to juz sie zgadzamy :))
                  lucja7.
              • sabba dzieki za rozwiniecie 22.06.04, 17:51
                czyli wynika z twojej wypowiedzi ze przypodobywanie sie innym motorem twojego
                zycia jest. cps w tym jest, musze sie nad tym zastanaowic a ze mysle powoli wiec
                to potrwa:)
              • jan.kran Re: Erotyzm do Lucji siedem. 25.06.04, 23:40
                lucja7 napisała:

                > Napisalam kiedys tutaj ze erotyzm jest moim motorem. Zaskoczona (?) zapytalas:
                > zadnych glebszych idei? zadnych zrywow, zadnych poswiecen? rozwin swa gleboka
                > mysl, prosze...
                > No wiec moja gleboka mysl (ale nie jestem pierwsza w kolejce) jest taka ze
                > wlasnie tylko erotyzm jest w stanie powodowac "glebsze idee, zrywy i
                > poswiecenia". Dla mnie szykowanie sie co rano do wyjscia z domu i zaczynanie
                > dzien pracy jest przedsiewzieciem erotycznym, chce sie podobac wszystkim,
                > kazdemu, to wszystko odbywa sie naprawde w limitach limitow. Praca razem ma w
                > sobie mnostwo erotyzmu, jedzenie, podroze, sposob mowienia, zachowania,
                > reakcje, ziewanie, fantazmy...ach, zycie jest naprawde piekne.
                > Dlatego jest moim motorem.
                > Maz motorem, dzieci motorem, matura, kolejny szczebel czyli grill elektryczny?
                > Jesli ktos tak tu pisze, to czemu nie jazda metrem? albo budzenie budzikiem w
                > srodku czarnej nocy?
                > Ciaaoo, lucja7.
                > Albo

                No wiec dziekuje za oswiecenie. Myslalam , ze to ze ide do fabryki czysta,
                pachnaca i uczesana a w porywach z makijazem wynika z mojego szacunku do kolegow
                i swawolnych. Zeby jakos wygladac.
                Ale teraz zrozumialam ze tylko erotyzm jest w stanie powodowac glebsze idee ,
                zrywy i poswiecenia.
                Ertyzm , milosc to sa rzeczy piekne i wartosciowe oraz warte zachodu.
                Ale li tylko ?
                K. w watpliwosciach ( ale uczesany:-pppp K.
            • jan.kran Re: Polski do Basi 25.06.04, 23:32
              basia553 napisała:

              > wiem ze to zart, nie musisz watköw czytac. Ale Ty chyba czytasz ksiazki tez po
              > polsku? To podobno pomaga. We Wroclawiu masz na pewno codzienna gazete, to tez
              > dobra "szkola".
              > A teraz pytanie do innego watku: kiedy Ty masz TE urodziny?

              Juz miala , jest pelnoletnia i wreszcie za czyny nie odpowiadam:-))) Uff !!!! K.
              • basia553 Do Krana i Claire 26.06.04, 14:31
                Skandal! TAKIE urodziny i zadnej bibki w Klubie nie bylo. Nie da rady, DOMAGAM
                sie nadrobienia tego, jak juz wszyscy beda na miejscu - bo czesc sie gdzies
                wlöczy po swiecie. Oczekuje dobrego szampana!
                No i spöznione, ale bardzo, bardzo serdeczne zyczenia urodzinowe dla Claire
                i dla Joanny:))))
                • ani-ta Do Krana i Claire - podlaczam sie pod baske! 27.06.04, 11:41
                  SKANDALLLLLLLLLLLLLL!!!!
                  zeby cos takiego milczeniem pominac!
                  chce TORT, SZAMPANA i BALONY!
                  oferuje prezent niespodzianke!:)))))))

                  a.:))
                  • clairejoanna Re: Do Krana i Claire - podlaczam sie pod baske! 01.07.04, 14:48
                    W zeszłym roku Móraż pamiętał o moich urodzinach, w tym roku nikt, więc
                    stwierdziłam, że nikogo to nie interesuje... ;-) Ja Świąt i Urodziń i tak i tak
                    nie lubię, więc jest mi wszystko jedno.

                    Pozdrowienia,

                    CJ
                    • jutka1 Re: Do Claire - MUraRZ albo moore_ash, ntxt 01.07.04, 14:57

            • clairejoanna Re: Polski do Basi 01.07.04, 14:45
              Ostatnio czytam tylko po polsku. Oprócz Ibsena i SPIEGEL, oczywiście. Nawet Hugo
              i Dostojewskiego sobie kupiłam po polsku, chociaż Ojciec ma Dostojewskiego po
              niemiecku.

              Kurcze, noga zaczyna mi znowu puchnąć, idę poćwiczyć,

              Pozdrowienia,

              CJ
    • bella-donna Re: Sila napedowa zycia --podroze 26.06.04, 14:04
      no i oczywiscie TO, o czym nikt nie pisze, a stale mysli i robi
      • lucja7 Re: Sila napedowa zycia --podroze 27.06.04, 15:00
        A co ty robisz w podrozach ze tak cie pedzi?
        lucja7:))
      • jan.kran Re: Sila napedowa zycia --podroze 29.06.04, 23:54
        bella-donna napisała:

        > no i oczywiscie TO, o czym nikt nie pisze, a stale mysli i robi

        Dona , mow za siebie bedziesz w niebie. Ja poprosze , zeby mnie nie podlaczac
        do ogolu, bo ja o sexie najwyzej czasem pisze i to niechetnie :-)))) K.
        Pruderyjny.
        • jutka1 Re: Sila napedowa zycia --podroze 29.06.04, 23:56
          Kranie, czasem moze tytul przeczytaj? :))))))

          Bella o podrozach pisala nie o seksie.... glodnemu chleb na
          mysli..... ;))))))))))))))))))))))))
    • bird_man Re: SEX 26.06.04, 20:18
      sila napedowa zycia:
      SEX
      Testosteron i inne hormony
      prawie w niczym sie z Lucja nie zgadzam (a juz szczegolnie z Jej opiniami o
      Fallaci i muzulmanach) ale tu musze jej przytaknac: erotyzm to jest to.

      ptaszek


      • jutka1 Re: SEX -wiedzialam, ze ptaszek to napisze :) ntx 27.06.04, 08:09

        • lucja7 Re: SEX -wiedzialam, ze ptaszek to napisze 27.06.04, 10:03
          Dobrze ze sprecyzowal ze sie ze mna nie zgadza wogole (nie wiem ani jak ani w
          czym), zeby nie bylo nieporozumien. W seksie sie wzial i zgodzil ze to
          prawdziwy motor. No wiec sie zgadza czy niezgadza:))
          Caluje cie Pituniu w rozowe wiejskie policzki,
          lucja7.
          • jutka1 Re: SEX -wiedzialam, ze ptaszek to napisze 27.06.04, 10:14
            lucja7 napisała:

            > Dobrze ze sprecyzowal ze sie ze mna nie zgadza wogole (nie wiem ani jak ani w
            > czym), zeby nie bylo nieporozumien. W seksie sie wzial i zgodzil ze to
            > prawdziwy motor. No wiec sie zgadza czy niezgadza:))
            > Caluje cie Pituniu w rozowe wiejskie policzki,
            > lucja7.
            **********
            Merci cherie :))))

            ps. rozowe i wiejskie, ale piegowate :) ide do ogrodu kultywowac dalej
            • i.p.freely Re: SEX dla przyjemnosci 27.06.04, 11:36
              parafianie, to grzech najgorszy. A tu widze prawie wszyscy przyznaja sie z
              ochota do tego niecnego procederu. 2000 lat nauk koscielnych idzie na marne, he
              he he.



    • luiza-w-ogrodzie To za powazne pytanie 29.06.04, 07:29
      Odpowiem w sierpniu,jesli mi jeszcze napedu wystarczy.

      Pozdrawiam tych, ktorych jeszcze pedzi ;oD
      Luiza-w-Ogrodzie

      ..._@/" ....._@/" ........_@/"

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka