lucja7
19.06.04, 15:10
W moim wirtualnym zyciu osobistym stalo sie ostatnio duzo (Jutus, Muszka
Pitunia). I zadaje sobie powazne pytanie jak robic zeby moc dac odpowiedz na
to zycie, czyli moc byc obecna. Bylam nieobecna kilka dni i juz nie nadazam.
Nawet nie moge wszystkiego przeczytac, a co dopiero pisac, pisac, pisac.
Jutus, zwracam sie wiec do ciebie, mojej niezdradzonej w delegacji
narzeczonej: masz jakis koncept do wyjscia z tej koszmarnej sytuacji ciaglej
gonitwy za wypowiedziami na forum za ktorymi nie moge nadazyc?
Zgadzam sie zebys sobie grala w scrabbla z Luiza (tylko w domu) ale wymysl
cos dla mnie, przeciez widzisz ze ganiam jak ta glupia.
Mlodzi zdaja konkursy, przyszle realizacje sie rysuja, przeszle rysunki sie
realizuja, czas biegnie tak szybko.
Wczoraj na moim targu (czwartkowym i sobotnim) na avenue de Saxe spotkalam
starego przyjaciela (i ex wspolnika) od konkursu na rehabilitacje grup
mieszkaniowych w Queens nowojorskim, przegranym, oczywiscie nieslusznie.
Mialam tak piekna ekipe!. Przgadalismy wiec dobra czesc popoludnia na tarasie
Bistro Breteuil, na placu Breteuil, o tym co bylo no i moze co bedzie.
Przyjemnie, na szampanskim kirze.
Przydaloby mi sie jakies biuro zeby ktos dla mnie czytal to co mnie moze w
takim czy innym stopniu dotyczyc no i moc odpowiedziec przynajmniej na to.
Przeciez ty sama zadalas mi pracy na przynajmniej tydzien, bez przerwy.
A kto mi zbierze do kupy to co zrobilam w tym tygodniu w zyciu naprawde?
A Drwal to kto?
mru mru
lucja7.