Dodaj do ulubionych

Sny i inne zdarzenia, cz. XII

17.02.13, 16:31
Inne zdarzenia, czyli nad Norwegią się pokazała twarz Jezusa, nad jakąś wsią przeleciał meteoryt (a gdzieś nawet widziałam, że pierdolnął aktora Roberta Więckiewicza w twarz), geje drapią meble....
Zaś we snach to Krisowi się śniło że komuś wlał, a mnie się śniła rozbiórka domu. Nadmienię, choć jeszcze o tym nie pisałam, że dzisiaj z kolei w nocy mi się śniły grzyby. Dużo grzybów wszędzie. Duże pieczary.
Na nowe, świeżutkie i jeszcze nie śmigane Snulum zapraszam (czując skromną dumę, że to już XII odcinek).
Obserwuj wątek
    • sabba Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 17.02.13, 22:43
      Snil mi sie moj tesc, ktory zmarl niedawno (troszke wiecej niz rok czasu). Byl on za zycia amatorem roznych wyzwan, amatorem nowosci technicznych jesli chodzi o szybkosc. W sumie, glupie stwierdzenie, to "za zycia" bo czego amatorem moze byc po swojej smierci? nie mam pojecia.
      Snilo mi sie wiec ze spedzalismy razem (on z zona i ja z mezem) urlop nad morzem. I on zaproponowal plywaniem jachtem. Nikt z nas nie mial pojecia o tym jak sie to robi. ale zalatwilismy sobie odpowiednie buty (!) i wlezlismy na ten jacht i jakos zesmy sobie dali rade. w sumie wiekszosc snu to bylo czekanie na ten jach pod zadaszonym drinkbarem. oraz podniecanie sie samym faktem. Pogoda byla raczej deszczowa.
      w sumie zaden dziwny sen ale tak bardzo to do niego wszystko pasuje. i pewnie nie mial by nic przeciw takiemu spedzaniu czasu. taki sen wspominkowy.
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 17.02.13, 22:51
        Bardzo mi się ten sen Sabbo podoba. Zwłaszcza część o odpowiednich butach. Odpowiednie buty jest to bowiem podstawa. Jeśli człowiek tylko buty posiada odpowiednie, to reszta jest tylko małym piwem, bułką z masłem lub pryszczem, niepotrzebne skreślić :)))

        No i także to, że często oczekiwanie na coś, co ma nastąpić jest przyjemnością samą w sobie :)))
        • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 18.02.13, 09:44
          Tez mi sie sen Sabby podoba. Taki pogodny :-)
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 18.02.13, 10:05
        Bardzo fajny sen, Sabbciu! :-)))
    • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 18.02.13, 09:49
      Dzis mi sie nic nie snilo, a moze nie pamietam. A to wczorajszy produkt.
      Otóz polecialam na prospekcje do Sydney. Co inspekcjonowalam to nie wiem. Nic tez o locie, jet-lagu, za to cena w jedna strone 800 Euro dokladnie. W Sydney zakwaterowalam sie w Domu Pielgrzyma (???). Udalam sie na prospekcje i zobaczylam ze miasto tonie w calej masie roslinnosci tropikalnej, ze szczególnym uwzglednieniem ogromnych agaw (które tropikalne nie sa chyba?). Zdecydowalam wracac nazajutrz i nagabywalam namolnie acz serdecznie wszystkich pielgrzymów (a bylo ich duzo) zeby mi dawali listy do rodziny i przyjaciól, bo przeciez bedzie szybciej niz poczta. Zaznaczalam, ze paczek nie biore, bo mam tylko bagaz podreczny. Huh???
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 02.03.13, 19:20
        Wiesz, Bluesie, dopiero przeczytałam o tym Twoim śnie, bo się jakoś zagubił mi. Ale chyba był to jakiś sen proroczy, w świetle tego co napisała dzisiaj Luiza o ekscesach roślinności w swoim ogrodzie. No a skoro proroczy to sen, więc podróżowałaś jako prorok - stąd pewnie ten Dom Pielgrzyma. Bo pewnie Domów Proroków nie ma. Więc pielgrzymujesz jako prorok na inspekcję swego proroctwa.

        Jak to się do Ciebie w realności może mieć, to nie wiem? Może odczuwasz potrzebę sprawdzenia czegoś osobiście? Wygląda, że przyjechałaś do tego Sydney, zobaczyłaś, że jest ok, a wręcz bujnie i kwitnąco i zdecydowałaś na natychmiastowy powrót. A skoro kupiłaś bilet w jedną stronę i nie brałaś nawet bagażu, to doprawdy nie wiem czego się tam spodziewałaś, ale chyba niczego dobrego.
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 18.02.13, 09:53
      pozta tym oczekiwanie w drink barze moze sie po pewnym czasie tak fajne, ze sie rezygnuje z przejazdzki koncentrujac sie na wyczekiwaniu:)))
      Natomiast ja mialam dzis sen z serii koszmarow: chodzilam po Katowicach fte i wefte szukajac jakiegos sklepu spozywczego, bo w lodowce u Rodzicow mialam tylko smalec zdeponowany. Znalazlam jeden jedyny sklep gdzie lezaly plastry zupelnie wyschnietego sera. Przeklinajac wiec strasznie, zaczelam szukac Pewexu, w ktorym spodziewalam sie nabyc za dewizy cos jadalnego, ale nic juz nie bylo tam, gdzie dawniej bylo. Postanowilam wiec ograniczyc sie do tego smalcu. Stojac na rynku szukalam biletu na tramwaj i to tez bylo zwiazane z nieslychanym wysilkiem, wiec caly sen byl bardzo, bardzo meczacy.`Na szczescie po przebudzeniu znalazlam w lodowce obok tego smalcu z gesi:))) rowniez bialy serek, ktory ze smakiem zesniadaniowalam...
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 24.02.13, 16:04
        Czyli na jawie, w lodówce też miałaś ten smalec? Tyle, że we śnie miałaś tylko smalec, a na jawie także i zjadliwy serek? Wiesz, ten Twój sen, to nie brzmi jak sen, tylko jak realia życia w komunie. Człowiek łatwo zapomina, jakie to tak naprawdę ujebliwe było. Właśnie te codzienne, bezustanne upierdliwości na każdym kroku. Ludzie się ze mnie śmieją, jak się zachwycam, że mi do 3 minuty na przystanek podjeżdża wygodny, ciepły, czysty autobus, i sobie też lubię patrzeć jak spaceruję po nocy, jak takie autobusy suną ulicą - kosmicznie wyglądają, takie oświetlone z zewnątrz światełkami jak UFO, i takie ciche... bzzzzt.... bzzzt... Ale jak ktoś pamięta wystawanie godzinami na przystanku, wyczekiwanie na jakikolwiek pojazd, i potem ten pojazd, klekoczący, śmierdzący spalinami, ze stłoczonymi w środku wkurwionymi niedomytymi ludźmi, to moje uniesienia zrozumie. Niestety powszechna amnezja jest rzeczą... powszechną.
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 24.02.13, 16:19
      Mnie się śniły dwa sny, albo jeden z dwoma wątkami, oba dość przyjemne.

      Jeden, to że jestem na jakichś wykładach i się douczam czegoś. I na moim stoliku ktoś położył plik banknotów dolarowych, setek. Ja wiem, że to dla mnie, ale ich nie biorę. Tylko się dziwię, że jak przychodzę po przerwach, to te pieniądze nadal są, nikt nich nie podpierdolił ani sobie nie przywłaszczył. Potem znowu, jakiś chudy młody facet mi daje plik pieniędzy ukraińskich lub białoruskich. To ma być jakaś równowartość 4 tysięcy. Bo on kiedyś takie pieniądze zajebał, nie mnie. A z kolei mnie też zajebano tyle pieniędzy, chociaż zajebał nie on. I on uznał, że jeśli odda pieniądze mnie, to się zrehabilituje. Ja jakoś tam w te pieniądze za bardzo nie wierzę, bo co to za waluta, ale gest cenię. Ale, zaczynam te pieniądze oglądać i się wydają coraz bardziej realne i legalne, mało tego, się ich robi więcej. Bo najpierw był tylko banknot 8 tysięcy i 3 banknoty bo 2 tysiące, a tu się nagle okazuje, że jeszcze są dodatkowe 4 po 10 tysięcy, o!
      Drugi podwątek, niby mało przyjemny, ale jednak atmosfera bardzo miła tego snu i się w dobrym humorze obudziłam. Chodzi o to, że mój Ojciec mi dał auto. I we dwa auta, Ojciec w swoim, a ja w swoim, mamy przejechać 500 kilometrów. I na jakimś skrzyżowaniu, ja skręcam w lewo a Ojciec prosto, więc inną drogą jadę, i stwierdzam, że to nie jest właściwa droga, ale myślę, że jakoś dobiję do właściwej. I oczywiście ten samochód mi tam odmawia posłuszeństwa.
      I tutaj wtręt z reala. Otóż mój Ojciec będąc genialny w mechanice, powoduje samą obecnością, że maszyny działają. W związku z tym, może jeździć czymkolwiek, byle to miało koła. I to coś nawet nie myśli sobie żeby się psuć, bo wiadomo - jeśli nawet, to Ojciec i tak naprawi. Więc te różne ustrojstwa którymi się porusza Ojciec się poddają z góry, i działają, bo nie mają wyboru. Natomiast jeśli w okolicy nie ma Ojca, to korzystają z okazji i się psują natychmiast.
      Więc, wóz oczywiście zepsuty, na szczęście się Ojciec nie wiadomo skąd pojawia, wsiada, i ja go pcham wokół fontanny w takim malutkim miasteczku wyglądającym na jakieś górskie, szwajcarskie lub niemieckie. Wóz trochę nie chce zastartować, no ale nie ma wyboru, skoro jest Ojciec, no to rusza. I się okazuje, że ujechaliśmy tylko 50 km. od miejsca skąd wyruszyliśmy. I się budzę.
    • iwannabesedated Uwaga! Sen sprośny.... 08.03.13, 15:55
      Otóż, sen się zaczyna ni przypiął ni wypiął. Że mi jakiś facet pokazuje swojego kutasa. A potem mówi, "patrz, a tutaj jeszcze takiego mam" i pokazuje drugiego, długiego i cienkiego.... I ja się w tym momencie spoglądam temu chłopu na twarz, a tu YUCK! mój były mąż... No więc obudziłam się zlana mokrym potem, a mój pies się w tym momencie zerwał i zarzygał pół podłogi...
      • ewa553 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 08.03.13, 16:12
        co sie dziwisz Tofikowi? Sama powinna bylas sie zrzygac na taki widok:)))
        • iwannabesedated Re: Uwaga! Sen sprośny.... 08.03.13, 20:29
          Myślisz, że pies mój sen podglądał ??? A to okropne, biedna psina. Ja nie rzygliwa, może pies to zamiast mnie odpracował. Nie powiem, przyłożył się....
          • chris-joe Re: Uwaga! Sen sprośny.... 10.03.13, 02:40
            Te dwa kutasy mi sie kojarza z rozdwojonym jezyczkiem zmiji. Ten pierwszy, oficjalny- niby twoj, ale zara zara, mam i drugi, nieco trefny, ale za to zwinny jak salamandra, wszedzie wlezie.

            Choc moze byc calkiem odwrotnie. Ale to inna teoria.

            Mnie sie, kurde, moje eksy niemal nigdy nie snia. Choc ostatnio jeden sie przysnil, ale nie udalo mi sie zapamietac jak. (Czyli wg. LW: kutas-dupa, czy dupa-kutas?)
            • iwannabesedated Re: Uwaga! Sen sprośny.... 12.03.13, 01:48
              Eee.... może Ci kwiaty przyniósł lub ugotował rosół. Zaraz tam dupa.

              A ja mam dosyć, tak mnie zgruzgotało jakimiś intensywnymi snami jakby dżyzdającymi znaczeniami, przekazami, proroctwami i innym paskustwem, że marzę aby nic nie śnić wcale. Przez czas jakiś.
              • chris-joe Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 17:37
                Przeciez napisalem, ze wg. LW. A wedlug LW nam w glowach tylko te "swoje sprawy", a nie zadne kwiatki i zupki. My bez nich zyjemy i wogole bez niczego, z wyjatkiem tych dup i kutasow, rzecz jasna.
                • ewa553 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 17:47
                  a ja sie ciesze: przeuroczy chrzesniak mojej zaprzyjaznionej fryzjerki, razem z nia prowadzacy zaklad, zareczyl sie i bedzie weselisko w lecie! Ciesze sie jak glupia, ze u nas gejowskie sluby sa mozliwe i ze ich dlugoletnie juz (choc ma dopiero 30 lat) wspolne mieszkanie okazalo sie trwale. No i jego chlopak tez jest fajny. czyli wszystko jest jak trza!
                  • chris-joe Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 18:39
                    Matkoz! A jaki slub ty sobie wyobrazalas, jesli do chrztu podawala go fryzjerka? ;)))
                    • ewa553 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 18:46
                      ty przesmiewco:))) Fryzjerka intelektualna, czyta dobra literature i chodzi regularnie do teatru. Wiec nic nie mow, prosze:)))
                      • chris-joe Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 18:59
                        Fryzjerka, dobra literatura, teatr- Ewka, chlopak byl skazany od samego poczatku! :))))
                        • ewa553 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 19:18
                          mowisz? :)))
                          • iwannabesedated Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 20:30
                            Apropos synów i przyległości fryzjerek, to pamiętacie to?

                            www.youtube.com/watch?v=aICaSMZ9dJw
                            • chris-joe Re: Uwaga! Sen sprośny.... 15.03.13, 20:45
                              Nie mam pojecia co to za film. Wylaczylem po minucie, myslac ze moze film chcialbym obejrzec w calosci, a ta scenka moglaby mi wszystko zepsuc. Powinieniem obejrzec w calosci?
                              • iwannabesedated Re: Uwaga! Sen sprośny.... 16.03.13, 00:04
                                Wiesz, no mógłbyś, mnie się podobał.

                                film.onet.pl/filmy/katalog/maz-fryzjerki,7186,film.html
                                • blues28 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 16.03.13, 08:42
                                  Mnie sie równiez podobal. tez polecam :-)
                                  • jutka1 Re: Uwaga! Sen sprośny.... 16.03.13, 08:47
                                    Też polecam! :-)
    • iwannabesedated Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 23.03.13, 14:29
      Śniło mi się, że zamieszkuję w luksusowym hotelu. Z jakiegoś powodu się przekwaterowuję z jednego pokoju do innego. Drzwi do tego nowego pokoju nie mogę znaleźć, ale mi je pokazuje i otwiera usłużny "etażny". Bo zastawione jakimś biurkiem były. Które tak postawiła etażnego żona, twierdzi etażny i tak ze mną gadając do pokoju mi wchodzi, i w sumie jest miły, ale ja tu chciałam zmienić spódnicę i już ją w sumie zdjęłam więc stoję drepcąc w samych gaciach, a ten facet nie dość że gada i gada to jeszcze pali. Dwa papierosy naraz! No więc go już wprost wyrzucam, ale zaraz wpada tego etażnego żona, z przeprosinami. Ale bez pukania. A zaraz za nią jakiś majster z wiertarą, żeby naprawić stół. A za nimi oczywiście etażny z petem. Więc znowu wywalam całą trójkę niemal siłą. Majster się stołu łapie i usiłuje w nim wiercić dziury. W tym samym czasie zdążyłam zauważyć, że pokój jest jakby zamieszkany, stoją tam kosmetyki tej żony, etażny z żoną niby zajmują pokój obok oficjalnie. Ale klop jest wspólny. A moje drzwi pomiędzy ich pokojem a moim nie mają żadnych zamków, a w drzwiach zewnętrznych - tkwią jakieś klucze - nie moje! Na to znowu wpada ten majster, bez pukania, i tych kluczy zaczyna szukać! I ci wszyscy ludzie są niezwykle mili i sympatyczni, tylko co oni kurwa tu robią? A tak właściwie, cały czas borykając się z nimi, mam wrażenie że powinnam pójść tak właściwie do recepcji i zażądać innego pokoju, oraz zwrotu kasy za zapłacony już czas w tym dziwnym lokum etażnych. I po co ja się w ogóle borykam z tymi ludźmi, przecież to hotel mnie w chuja robi, i się obudziłam ....

      I co to jest?
      • iwannabesedated Re: Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 23.03.13, 21:54
        Nieno, jeszcze mi się coś przypomniało, w szoku jestem! Otóż w tym "moim" pokoju stały perfumy żony etażnego. Chance Chanel. Właśnie mi się przypomniało. Co ciekawe, istotnie są takie perfumy, właśnie sprawdziłam w necie i dokładnie mają takie różowe pudełeczko jak w moim śnie! Dziwne jest to, że ja w ogóle tych perfum ani nie używam, ani raczej nie kojarzyłam, że takie perfumy są! A tu we śnie, dokładnie w wielkich szczegółach, nazwa, kolor pudełeczka, i wiedziałam że buteleczka jest okrągła! No a co to znaczyć może???

        W każdym razie we śnie nawet rozważałam, żeby sobie te perfumy zabrać, no bo w moim pokoju przecież stoją, ale tego nie zrobiłam...
        • chris-joe Re: Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 24.03.13, 04:14
          Oj, perfumy to sobie gdzies katem oka zwinelas i zakonotowalas, wiec sie wybily w tym snulum. Reszta zas, to szablon utraty kontroli i panowania nad wlasnym swiatem. I przypomnienie prostej prawdy, ze wlasny swiat nie istnieje. Ze w kazdej chwili liszaj potrafi nad nami zapanowac. Nas podbic. Chocbysmy sie w mily kocyk zawineli, w kokon, pieluszke. Sie nie da. Ni ch.
          • blues28 Re: Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 24.03.13, 08:50
            A poza tym, w Twoim przypadku Stokrociu, to jest tzw sueño recurrente czy sen powtarzajacy sie periodykalnie. No bo juz Ci jakas banda gosci zrobila najazd na Twój pokój w domu rodzinnym, potem bylo cos o mieszkaniu ciotki które zapelnialo sie dziwnymi osobnikami.
            Znaczy co jakis czas ktos przekracza Twoje osobiste granice i Ty próbujesz dac temu odpór ale jakos to nie wychodzi. Co potwierdza teze CJ ze wlasny swiat nie istnieje. Tzn moze i istnieje ale nie jest nieprzemakalny i w kazdej chwili moze wtargnac swiat zewnetrzny. Ot co!
            • jutka1 Re: Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 24.03.13, 09:27
              Też miałam napisać to, co Blues - że to Twój Stokrociu klasyczny sen powtarzający się. Ja zresztą też tę klasykę miewam.
              Natomiast trochę inaczej to interpretuję od C-J i Bluesa, tzn. pozytywniej. Nie że "nasze wnętrze/prywatność nie są nieprzemakalne" (parafraza), ale że potrafisz i dajesz odpór, nie dajesz sobie tym konsjerżom i innym wleźć na głowę, nie udajesz że deszcz pada jeśli kupa z nieba leci. I szukasz wyjścia: albo tym zewnętrznym agresantom Twojej przestrzeni prywatnej powiedzieć WON, albo samej się z tej sytuacji wymatriksować ("zmienić pokój"). Tak czy siak: podświadomość albo Cię chwali, że tak robisz, albo wysyła Ci sygnały ostrzegawcze, że coś się dzieje i co masz z tym zrobić. :-)

              Co do perfum, zgadzam się z Chrisem, że mogło Ci kiedyś przez ułamek sekundy gdzieś mignąć i nawet nie pamiętasz, a podświadomość zakonotowała. Albo sygnał skojarzenia z sytuacją, w której te perfumy Ci mignęły (czego sobie raczej nie przypomnisz), albo sygnał, żebyś zwracała baczniejszą uwagę na coś, co do tej pory mijałaś, nie zauważając.
              Tak tylko sobie koncypuję. :-)
              • iwannabesedated Re: Dzicy lokatorzy w pokoju hotelowym ! 25.03.13, 00:00
                Ha! Dzięki wszystkim Wam, za zechcenie pochylenia nad moimi perypetuami hotelowymi :))) Bardzo się trafne wydaje mi to, zarówno co pisze Kris i Blues, że ten świat się jakoś tam przebija nam przez pieluszki i kocyki, zawsze, i to że za pokój zapłaciliśmy i się nam należy to wcale nie oznacza, że nie będziemy o niego musieli jakiejś walki stoczyć :))) Ale też to, że jednak odpór, przynajmniej chwilowy jednak daję. No i że inne rozwiązania też są, na przykład kazać sobie dać inny pokój. Lub też, to mi na jawie do głowy przyszło, hotel w ogóle zmienić. Na inny. Albo na jachcie zamieszkać. Wtrynić się komuś na kanapę. Do domu wrócić. Lub odwrotnie, odjechać na zawsze, po czym wrócić po dwóch dniach.

                Perfum się natomiast uchwycę jak pijany płotu, bo oczywiście podświadomie zarejestrowałam istnienie takich perfum. Tak samo jak sekstylion innych rzeczy, które się jakoś NIE pojawiły we śnie. Perfumy w ogóle mają jakiś wymiar symboliczny dla mnie, na przykład jak nie mogłam sobie wybrać perfum i aż się musiał pojawić "little Chinese boy", przedmiot pożądania mojej rodziny, i mi te perfumy wybrał. Albo jak mi koleżanka śmignęła z półki ulubiony, ledwo odrobinę użyty perfum w zamian wtryniając jakiś swój, obleśny, a ja nie umiałam zapobiec tej grabieży. Okropnej! Albo jak moi rodzice wyjeżdżając na wakacje udostępnili dom jakiejś znajomej znajomej i owa wypsikała Mamie całe perfumy. Których Mama nie używała za bardzo, za to JA ich używałam. Nieoficjalnie, bo oficjalnie mi się jeszcze nie należało mieć swoje perfumy :)
    • iwannabesedated ... walka z natrętami c.d. 26.03.13, 14:14
      No, ok, ok, zaraz mi tu wszyscy powiedzą, że to moje snulio namolio, ale wysnuliłam, że jestem wykładowczynią. I nauczam, a tu mi studenty zaczynają coś pierdolić, że oni oceny chcą, a kurwa nie literatura ino gramatyka, i takie tam. Na co ja wpadam w okropną furię, lżę ich jadowicie i boleśnie, po czym jednego ze stołu zrzucam (bo tam, proszę zważyć, wlazł i leżał), innemu komórkę zabieram co się z nią zabawiał, i dalej po nich jadę posądzając (a raczej diagnozując) nieodwracalną głupotę, prymitywizm, z butów słomę, brak mózgu, brak manier, oraz całkowitą niegodność do zlizywania nawet pyłu z progów academii, a co dopiero uczestniczenia w niej - i co ciekawe, we śnie WIEM, że mam całkowitą rację, i że poniekąd z mojej winy owo przaśne grono w ogóle zaegzystowało i wręcz zakwitło i zaowocowało w tym szacobliwym miejscu, oraz że moim obowiązkiem jest teraz najszybsze usunięcie ogniem i moczem tej ludzkiej purchawiny co się tutaj wyhodowała na moim terytorium.

      A drugi sen jest okropnie żenujący, bo mój podstawowy były co go lubię kumplowsko od stu lat, nagle zaczyna mnie jakieś robić wyznania przyjmując za fakt moje complicite/accompliceship (jak to qva jest po polsku???), a tymczasem facet co ja go na oku mam gdzieś mi znika między żywopłotem na dodatek z moją torbą na ramieniu i kluczami do domu...
      • iwannabesedated Re: ... uwięzienie w krainie zombich 01.04.13, 15:54
        Coraz, ludzie, gorzej ze mną jest chyba. Od zwalczania sporadycznych natrętów, wysnuliłam się do całkowitego uwięzienia w całej krainie zombich... Psiamać, serię snów taką miałam, dzisiaj w nocy.

        Było tam, że aby się wydostać, muszę się przyłączyć do szkolnej wycieczki, a więc najpierw zdać jakiś egzamin do szkoły zombich. Którego oczywiście nie zdaję, bo jest to egzamin dla zombich. Więc mnie wyganiają z internatu, na zewnątrz, gdzie grasują już totalne zombi, jakaś straż mnie wyciąga z krzaków, mówiąc że to już poza strzeżonym terenem, że tylko strzeżony teren jest w miarę bezpieczny. Potem się przysiadam na jakąś ławkę gdzie siedzi baba ze szczeniaczkiem, a ten szczeniaczek ma plastykową opaskę na mordce i popiskuje, że go to boli. Ja zgłaszam tę uwagę babie, baba mi więc prezentuje zdjęcie opaski, tylko się każe odsunąć daleko. I nagle z mordki szczeniaczka jeb! wyskakuje taki jęzor jak wąż, ze szczęką aliena na końcu, i grubym żądłem na dodatek! Osz kurwa! Szczeniaczek, kurwa! Clou polega na tym, że się w tej krainie znalazłam, wydostać się nie mogę, a oczywiście, egzystować w niej ani się nie da ani ja nie chcę... Co za upierdliwość okropna...
        • jutka1 Re: ... uwięzienie w krainie zombich 01.04.13, 16:46
          omatkobosko, Stokrociu! Toż to masakra jakaś!
          Nie wiem, co na to napisać. Zombieland... Omatko.
          • iwannabesedated Re: ... uwięzienie w krainie zombich 01.04.13, 19:26
            No nie...?

            Ale jeśli koty Ewy sobie nogi wyrywają z dup, to może ten piesek nie jest taki straszny aż?

            HAHAHA!
            • jutka1 Re: ... uwięzienie w krainie zombich 01.04.13, 19:40
              Bez względu na koty Ewy, co sobie nogi z dupy wyrywają, piesek jest masakryczny! Brrr!
    • maria421 Czarne ryby 02.04.13, 09:32
      Snilo mi sie ze jestem u obcych ludzi, ci sadzaja mnie do stolu gdzie jest masa innych ludzi i podaja cos, co ma byc tutejszym przysmakiem i sa to czarne ryby. Czarna skora i czarne mieso. Wyglada to nieapetycznie na talerzu, po przekrojeniu szkielet ryby sie podnosi i zwija.
      Brrrrr :(
    • jutka1 Zdrada i ciemna strona mocy 02.04.13, 11:56
      Chyba cosik jest w gwiazdach z tymi snami...
      Dzisiaj nad ranem obudziłam się z łopotaniem serca stychnerf od snu. A śniło mi się, że jeden z moich najbliższych przyjaciół, z którym prowadziliśmy śledztwo w jakiejś poważnej sprawie, przeszedł na ciemną stronę mocy i zbratał się z grupą podejrzanych. Mało tego! - zaczął z nimi planować jakieś wyjazdy towarzyskie, a z babą z tej grupy przestępczej zaczął damsko-męskie jakieś podchody wzajemne. Ja to wszystko zza winkla z sąsiedniego pomieszczenia obserwowałam, i w końcu byłam zmuszona z przyjacielem zerwać stosunki, a ten udawał że nie rozumie, o co mi chodzi, i jeszcze się w żywe oczy wypierał. Co mnie już tak vqrviło, że odwróciłam się na pięcie i odeszłam, robiąc tyłem hamerykański gest pożegnalny ręką, na zasadzie całujta wójta. I się obudziłam zlana potem i z klekotami serca. Potem długo nie mogłam zasnąć, tak mnie ta zdrada poruszyła i wymiąchała.
      Niom. Idę pracować. Nowego klienta trza urabiać. :-)
      • iwannabesedated Re: Zdrada i ciemna strona mocy 02.04.13, 21:23
        Mnie się czarne jaja chyba śniły jakiś czas temu... tak, to jakieś niepokojące, a już ten Marysi zwijający się rybi szkielet, wręcz strasznie brzmi. Mnie się w nocy śniło coś mniej więcej podobnego jak Pytu, tylko szczegółów nie pamiętam, też w jakimś ogromnie newralgicznym momencie ktoś zaufany mi wbił w plecy szydło, też się obudziłam przerażona, roztrzęsiona, bladym świtem i spać nie mogłam ... Masakra jakaś...
        • marcepanna Re: Zdrada i ciemna strona mocy 02.04.13, 22:27
          a te sny to mają być komedie czy raczej horrory?
        • jutka1 Re: Zdrada i ciemna strona mocy 02.04.13, 23:19
          Stokrocie, zauważam że często śnimy to samo albo prawie to samo. Hmmm?
          • iwannabesedated Re: Zdrada i ciemna strona mocy 04.04.13, 15:31
            Widać jest jakaś ograniczona pula snów, czyco? Albo jakieś menu na daną noc. I wybieramy obie jakieś danie dnia, tzw. "special"...

            Mnie się pod rząd śniło, że zwiedzam Nowy Jork i jest ładnie, raczej jakiś melanż to jest East Side i Greenwich Village z Barceloną. Całkiem udatne. Fontanny, uliczki wysadzane platanami. Jestem tam w celu zrobienia reaserchu butików z butami i mam całą mapkę wg. której się poruszam. Potem, że się opalam nad basenem gdzieś w miejscowości śródziemnomorsko turystycznej, a potem jestem umówiona na zwiedzanie oraz randkę. I w ogóle takie tam, dyrdymały senne, bardzo miłe, żadne czarne jaja, ani zdrajcy, ani ryby ze zmartwychwstającymi szkieletami...
            • jutka1 Re: Zdrada i ciemna strona mocy 05.04.13, 10:19
              A mnie się śniło, że jestem muzułmańską healerką i pomagam różnym ludziom "co na morzu". Kifjute? :-)
              • iwannabesedated Re: Zdrada i ciemna strona mocy 05.04.13, 15:15
                No to teraz zupełnie inne menu niż moje.... Healerka tych co na morzu??? Muzułmańska na dodatek.... Przebóg Pytonie, byle tego Maria nie zobaczyła....
                HAHAHA!
                Ale brzmi to bardzo do Ciebie pasująco, i ja Ciebie jak najbardziej widzę w takiej roli... Szczególnie w czasach rozkwitu islamu, gdzie robili pachnidła, pisali wiersze i budowali Alhambrę... Ciekawe czy to coś ma z Twą podróżą?
                • maria421 Pani kanclerz Merkel 06.04.13, 11:50
                  mi sie snila. Bylam gdzies w jakiejs duzej hali gdzie ona tez byla, miala strasznie krotko obciete wlosy a ja kombinowalam jak sobie z nia zdjecie zrobic.
                  • iwannabesedated Re: Pani kanclerz Merkel 17.04.13, 01:05
                    Nieno, Maryśka, o kanclerz Merkel śnić, to już musi być jakaś niemiecka specyficzność. Ja się nie podejmuję dochodzić co to znaczyć może. Żeby chociaż Wałęsa, albo nawet taki Kwaśniewski, ale Merkel... Nie, ja tego nie wiem.
                    • maria421 Re: Pani kanclerz Merkel 17.04.13, 09:18
                      Walesa i Obama tez juz mi sie snili.

                      A co ty po nocach na forumie robisz zamiast snic sny do opowiadania na snulum?
                      • jutka1 Szef NBPu i Mr. Z. 17.04.13, 22:01
                        No to mnie się dzisiaj śnił najpierw szef banku centralnego, nazwiska nie piszę, że się we mnie zakochał i mnie zdołał uwieść. Kjap. A potem mi się śnił Mr. Z., że mi się po różnych sytuacjach pałętał jak smród jakiś po gaciach. KJAP.
                        No i kifijute z tym?
                        • iwannabesedated Re: Szef NBPu i Mr. Z. 18.04.13, 20:11
                          No dziewczyny to ja za krótka jestem na takie sny. Gdzieś tutaj zawracacie w głowach wyższym sferom lub też się uganiacie za nimi (Marysia za kanclerz Merkel). Ja tam nie wiem. Jeśli zaś chodzi o pałętający smród, znaczy gacie się rozciągnęły, bo się ma pałętać gdzie. Trzeba kupić nowe dobrze pasujące gacie co nie trzymają smrodu.
                          • jutka1 Re: Szef NBPu i Mr. Z. 19.04.13, 00:17
                            Za żadnymi sferami nie latałam, wręcz przeciwnie, to pan MB. usiłował mnie uwieść na udowadnianie głębi swej miełości. :-))) Hahaha!
                            Co do majtek, śfintoracjo. Na smrody trza pocieśnić. :-)
    • iwannabesedated ... sen stypiano teatralny 21.04.13, 13:51
      Śni mi się, że jestem na stypie po śmierci mojego dziadka. Kupa jest familiantów i jakiejś niezdefiniowanej ludności wiejskiej, czy to sąsiadów? czy kuzynów? Ja ich nie znam, a oni mnie znają. Stypa jest w knajpie a obsługa jest okropna. Stół nie przygotowany wcale, zastawiony jakimiś talerzami brudnymi z resztkami, obrus brudny, zachlapany sosem, barszczem, po prostu syf. Uczestnicy stypy starają się udawać, że wszystko ok, siadają przy tym stole, jakoś się tymi resztkami pożywiają. Ja zaś przywołuję kierowniczkę i daję jej ostrą i stosowną zjebkę. Owa zaś robi manifestacyjne siąpienie nosem, oraz wymalowane na ostro oko pociera dłonią z dolepionymi na długo i fioletowo pazury, chociaż widać, że z oka owego nic nie leci, nawet łzy krokodyle. Ale efekt uzyskuję, obrus jest natychmiast wymieniony, potrawy wjeżdżają na stół, lecz jakiś chłop buraczany z nosem kulfoniastym ty-kając mnie zaczyna wyrażać swoje niezadowolenie z mojej "niegrzeczności" i że "miłej pani przykrość" i że "nieładnie" i w ogóle. Ja dość zdumiona, wyjaśniam chłopu, że jego zdanie mnie nie interesuje bo jest to stypa mojego dziadka, ja tu jestem ważna, i mój komfort, a kto on, chłop buraczany jest, i co o mnie sądzi oraz jak się czuje - jest mniej, lub wcale zgoła nieważne. Na to ja uzyskuję dalsze opinie familiantów, których słabo kojarzę, oraz innych uczestników których nie kojarzę w ogóle, też w tym tonie, że ja jakoś się zachowuję niestosownie, i rozczarowuję wszystkich i tssyk tssyk. Ja zaś kontynuuję dyscyplinowanie obsługi, instruowanie uczestników zbiorowiska co ja, co oni, i gdzie mam ja to co oni ( w de...) i co mnie to (wisi i łopocze....). Towarzystwo w pewnym momencie gdzieś się przenosi, ja nie za bardzo wiem dokąd, idę ich poszukiwać, i nagle trafiam do jakichś takich podziemnych komnat, gdzie w jednych się rozgrywa spektakl, w środek którego ja nieświadomie wkraczam, potem są dalsze komnato-pieczary, wymalowane na ścianach freski, jest pięknie, ciekawie, zagaduje mnie jakaś pani co wygląda na kustoszkę muzeum i mnie zachęca do zwiedzania, albo żeby się włączyć w jakieś przedstawienie, bo mnie wolno i jestem mile widziana. I o. Obudziłam się.
      • blues28 Re: ... sen stypiano teatralny 21.04.13, 16:04
        No i znowu Twoja przestrzen osobista jest przekraczana i tramoszona przez jakich sasiadów, dalekich familiantów i chlopów buraczanych. Klasyka snu powtarzalnego. Ale tym razem dajesz im zdecydowany odpór! I wygrywasz!!
        Czyli tak trzymac :-)
        • iwannabesedated Re: ... sen stypiano teatralny 21.04.13, 16:49
          Wiesz Bluesiku, to jest absolutna prawda, i co gorsza te przekroczenia się dokonują znienacka i w nieoczekiwanych zupełnie miejscach. Na przykład, zwykle zakupuję pęczki białej szałwii, której używam jako kadzidełka bo uwielbiam zapach, no i można ją w sumie dostać w jednym takim sklepie ezoterycznym w Centrum. Chciałam sprawdzić godziny otwarcia tego sklepu, wchodzę na stronę a tam.... ogłoszenie o pracę które jest tak manifestacyjnie i jawnie dyskryminacyjno-szowinistyczne, że zbladłam i mnie trafił straszny szlag. Że WYŁĄCZNIE PONIŻEJ 40-stki, i inne nielegalne wymogi odnośnie płci i wyglądu. A do tego, uwaga, napisane, że ma to być osoba TOLERANCYJNA! Bosz.... Nie strzymałam i napisałam maila do tego sklepu wyrażając swoje zgorszenie. Jak tak można w ogóle, sklep co się niby zajmuje spirytualnością i rozwojem. Szałwii już tam oczywiście kupować nie będę, ani niczego. I rozpowiem wszystkim którym do tej pory ten sklep polecałam, a incydentalnie są to WSZYSTKO laski powyżej 40-stki, co to ten sklep myśli o osobach takich jak my. No ale wkurwa dostałam, aż mnie zatrzęsło. Przecież to jest nielegalne takie ogłoszenie w ogóle. Nawet tutaj w PL!
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 21.04.13, 14:25
      Snil mi sie moj maz. Juz dawno mi sie nie snil. Byl taki piekny, zdrowy, zadowolony i bardzo sie cieszylam ze go widze.
      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 21.04.13, 16:06
        Marysiu, mam nadzieje, ze na jawie oceniasz ten sen jako mily. To chyba dobrze, kiedy bliscy nam ludzie ladnie sie snia. Tak mysle.
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 21.04.13, 16:09
          Bluesie, moj maz i moja mama zawsze mi sie snia spokojni i weseli i zawsze sie ciesze ze ich widze, zawsze mi jest w takim snie dobrze.
          • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 21.04.13, 16:57
            Wyczytałam w senniku, że zmarła matka oznacza konieczność wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. A zmarły mąż, przekazuje informacje na temat mężczyzny w Twym obecnym otoczeniu. I negatywny sen o zmarłym oznacza kłopoty z facetem. A pozytywny - wręcz odwrotnie. No no, Maryśka ;)

            Ja mam taką analogię, że jeśli mi się śni były mąż, a to jest ZAWSZE nieprzyjemne, to faktycznie jakiś bliski facet coś wyprawia, co ja nie lubię.
            • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 21.04.13, 17:10
              Glupi ten sennik. Zmarly maz sni sie najczesciej w pierwszym roku po smierci, czyli w czasie kiedy wiekszosc wdow nie tylko nie ma nowych facetow, ale nawet ochoty na nich nie ma.
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 25.04.13, 09:50
      Sni mi sie ze siedze na kiblu a pod moimi nogami plytki granitowe na podlodze zaczynaja sie ruszac i dziurawic. Mysle sobie- cala podloga do wymiany, wiec i cala lazienka ale jak bede przerabiac to wyrzuce wanne i zostawie tylko przysznic. Potem przychodzi moj ksiegowy i daje mi cos do podpisania, a ja ciagle w koszuli nocnej jestem. Zaraz potem przychodzi jakas rodzina co niby moj dom kupila i to co ja podpisalam to byl akt sprzedazy. Wiec ja w rozpacz wpadam jak ja sie z tego wywine, bo wcale nie chce domu sprzedawac i gdzie ja sie podzieje. Potem, razem z moja corka pakuje tych ludzi co niby moj dom kupili do samochodu (biale Renault 9 ktore mielismy 30 lat temu) i wywoze ich tam, gdzie corka ma mieszkanie, po czym ich zostawiam i daje gazu.

      I co to ma byc?
      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 28.04.13, 10:11
        Pojecia nie mam co to ma byc! Ale zwaz, ze sprawe rozwiazalas definitywnie. Drastycznie ale definitywnie :-)
    • iwannabesedated Giez i przystojny policjant. 27.04.13, 23:28
      Bardzo, bardzo dziwny sen.
      Mieszkam w domu, w opuszczonej całkowicie dzielnicy. A może nawet całej miejscowości opustoszałej. Nawet moi słynący z nieruchawości wujowie się wynieśli. Zostałam ja. Dzielnicę patroluje policja aby zapobiec szabrom? zagnieżdżeniom niepożądanych osób? bo ja wiem... Dom jest grodzony wysokim parkanem z blachy ze szpikulcami na górze.
      Do szpary podchodzi patrolujący policjant i prosi aby się zlegitymizowała, kto zacz, czy ja nie szabruję, czy się nie zalęgam. Podaję mu przez szparę dokument, a tutaj się nagle zlatują komary oraz ogromne końskie muchy, więc je od dłoni policjanta trzymającego moje dokumenty - odganiam. I w tym momencie nadlatuje mucha GIGANT i upierdala mnie dokładnie pomiędzy palcem wskazującym a kciukiem lewej dłoni, w sposób tak okropny, że mnie się udaje tylko kilka razy wykrzyknąć "goddamn" jak Uma Thurman po wciągnięciu ścieżki w filmie Pulp Fiction, po czym omdleć. Rozcucam się na piersi policjanta, który jakowoś sforsował ogrodzenie i mnie przytrzymuje i konstatuje że a) policjant jest w moim typie zabójczo przystojny b) pierdolony giez mnie ujebał tak, że krwią obdżyzdałam jakąś stojącą nieopodal ławkę. I się budzę.

      No cożesz to do cholery ma być???
      • blues28 Re: Giez i przystojny policjant. 28.04.13, 10:14
        A ja bym powiedziala, ze odwrotnosc klasyki :-) Najpierw tabuny na Ciebie napieraly, wciskaly sie wszedzie, a teraz nagle bezludzie. No, nie tak calkowicie, bo przystojny policjant :-) Ale swoiste odosobnienie. Moze takiego chwilowo potrzebujesz?
        A co tam ten giez robi to nie wiem!!
        • iwannabesedated Re: Giez i przystojny policjant. 28.04.13, 14:49
          No bo napierali, to się schowałam, za tym płotem... I znowu źle... Taki policjant byłby dobry, bo pilnuje czy jestem ok, w razie czego, wydłubie zza ogrodzenia, no i przystojny.... ;) Tak, taki policjant bezwzględnie potrzebny jest. A i w przypadkach obtłumiania by się przydał, by towarzystwo pogonił i już :) No ale końska mucha, to ja też nie wiem.
    • iwannabesedated Pandemonium.... 04.05.13, 20:31
      Nieno, słuchajcie, to już jest jakaś kulminacja tych snulio namolio, najpierw więc mam dom pełen familiantów, z których się nagle z wrzaskiem uwalniają jakieś demony i spierdalają za okno, i już myślę, że sama na tym pobojowisku zostałam gdy nagle się okazuje że wokół toczy się jakaś impreza, kupa narodu się kotłuje, jakaś podpita dupa się gnieździ na kolanach memu chłopu, ktoś się dupczy w mojej sypialni i wszystkich innych pokojach, ktoś dokumentnie obsrał i zatkał sracz oraz wannę, a jacyś obłachani osobnicy wynoszą ze spiżarni sagan bigosu! Obudziłam się spocona, zbrsuczona ze zmierzwionym dziko włosem i wrzeszcząc wniebogłosy aż mój pies ze strachu pod łóżko wpełznął i stamtąd toczył wybałuszoną, przerażoną gałą.... Ja zaś znów zapadłam w sen, i śni mi się że na uczelni zamierzam z jakichś zajęć zrezygnować bo mi nie idzie, a profesor mi na to, że ale dlaczego, że mi idzie świetnie, i że przecież poto przyszłam żeby się nauczyć, a nie żeby pokazać że już umiem, na to wpada Fed i jakieś baby i przerywają tę rozmowę, więc ja pomna namołów z poprzedniego snu, już je zamierzam pogonić, a one mi czekoladki przyniosły.... I się budzę, tym razem skonfudowana, ale jakoś zadowolona, i w ogóle mi jest miło i głupio....

      Chyba przestanę w ogóle chodzić spać, przez to wszystko, bo się boję co mi się następnie przyśni 8-[
    • jutka1 Lot nad atolem 31.05.13, 15:22
      Miałam przepiękny sen. Śniło mi się, że byłam w jakiejś podróży dalekiej, i z miejsca A mieliśmy lecieć w miejsce B, i patrzę ci ja, a ja lecę! Sama lecę bez niczyjej pomocy, i nie tak jak się zwykle śni, że lecimy tak jakbysmy pływali, nie. Ja lecę, jakbym szła albo siedziała i leciała jednocześnie. I lecę nad jakimś atolem wielkiej urody, zniżam lot, ląduję, oglądam cudowności, a potem lecę dalej. I wszystko jest piękne, i mam poczucie niesamowitości.
      Fajny sen. :-)
    • jutka1 100K! 05.08.13, 10:55
      You cockteaser you! :-)))
      Czekam i czekam...
      :-D
      • iwannabesedated Re: 100K! 05.08.13, 11:25
        Ach zakręciłam się Pytonku. Ale nie wiem czy ten sen akurat powinnaś czytać...

        Bo mi się śniło, że jestem w Niemczech. I robię zakupy w sklepie gospodarczym, jakieś tłumy drobiazgów, żarówek, złączek, tasiemek, takie niezbędne niezbędności, troskliwie po całym sklepie długo kolekcjonowane. Przynoszę do kasy, a pan na kasie mi mówi, że wybranego towaru mi nie mogą sprzedać gdyż w ramach zabezpieczeń terrorystycznych wprowadzono ograniczenie i obywatel nie może wydać dziennie więcej niż 140 EUR. Mnie to tak zszokowało, że zaniemówiłam. Ale jak się otrząsnęłam to skonstatowałam iż przecież ponieważ gdyż, JA NIE MAM tych zakupów za 140 EUR, maksimum to jest jakie 40 lub 50. A pan mnie na to, inną dyrektywą antyterrorystyczną ograniczającą zakupy w gospodarstwie domowym do 20 EUR, w międzyczasie moją kartę kredytową na zaplecze zabrali w celu jakimś... A tego z kolei przecież robić nie wolno. I ja w jakieś bezsilności takiej okropnej, wobec, z jednej strony szykanowania mnie i egzekwowania jakichś kompletnie debilnych przepisów, a z drugiej nieprzestrzegania przepisów dla mnie korzystnych, się tam miotałam jak mucha w sieci pajęczej, i się obudziłam zdyszana, zmęczona i z tej sennej bezsilności - wkurwiona...
        • jutka1 Re: 100K! 05.08.13, 13:18
          Ojej. Bidulu. Sen bezsilny to był. Nie lubię ich, też wstaję po nich zbrąchana i wkurwiona.
          • chris-joe Re: 100K! 06.08.13, 00:38
            Ja tych antyterrorystycznych juz nie miewam. (Przyznaje z gory, ze ten "cockteaser" mnie tu przywiodl.)
            Przekraczajac granice US dosc czesto, chyba sie... zdesyntyfikowalem. Jakos tak.

            W ostatni weekend, ten o 'najwyzszym od 9/11 stopniu zagrozenia', gdysmy do US wjezdzali, zawod byl okropny. Niemal zadnych pytan. Gosc jeno obszedl samochod tam i tu. Za to ekipa liczna stala z bokowca.

            Ale sen ciekawy. Symptomatyczny. Epokowy, ze sie wyraze.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 07.08.13, 13:16
      Śnię często, w kolorze i z dużym stopniem komplikacji i dlatego nie wpisuję się na Snulum, bo wszyscy wymiękają przy interpretacji. Dzisiaj obudziłam się ze snu, w którym był między innymi C-J (nie mam pojecia dlaczego), Gwendolina Christie (występująca w przylinkowanej przez mnie scenie z "Game of Thrones") oraz moja duńska studentka z wymiany, jak i pudło różnokolorowych mydeł, jakieś rudery w małym miasteczku, ocean, filozoficzne dyskucje na zakurzonym strychu i radosne biegi po plaży w granatowej sukience. Pełny opis zająłby jak zwykle ze dwie strony A4... więc zamiast tego pozostawiam Wam zdjęcie niemal dwumetrowej Gwen (no bo przecież zdjęcia C-J nie opublikuję):

      https://24.media.tumblr.com/20ea5caa5a5e0556e775e51bd0c7ca30/tumblr_ml5ggqszhO1qzmte0o1_500.jpg

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 07.08.13, 17:48
        Jako osoba wzrostu baaaaaaaaardzo sredniego mówię no,no,no na dwumetrowa Gwen :-)
        Masz przystojne sny, Luizo :-)
        • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 07.08.13, 20:11
          Matkoz najswietsza! Noca az do Australii mnie nosi?! :) Moze przez to odzegnywanie sie od bajek o Tronach?
          • luiza-w-ogrodzie Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 08.08.13, 05:54
            Bluesie, mam przerozne sny ale i przystojne tez - plci obojga, zeby bylo smieszniej... ze nie wspomne tych, gdzie ja sama jestem plci przeciwnej albo wcielam sie w kilka osob po kolei.

            C-J, to podejrzane ze przygnales do Australii za androgyniczna Gwen... przyznaj sie, Twoja podswiadomosc rwie sie do krwistych intryg dworow krolewskich, tylko wstydzisz sie do tego przyznac, zeby nie byc po tej samej stronie co Swiatlo ;o) Nie wiesz co tracisz, wystarczy popatrzec: oto Ser Loras Tyrrell:

            https://i.lv3.hbo.com/custom-assets/enrichments/series/game-of-thrones/r5/images/houses2/people/detail/loras-tyrell.jpg

            Luiza-w-Ogrodzie
            Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 28.08.13, 22:39
      Spiesze doniesc.

      Otoz zapoprzedniej nocy snilo mi sie, ze nie moglem spac. To znaczy w istocie, na jawie, nie moglem spac, zas gdy zasypialem, snila mi sie ta bezsennosc. Ale dziwnie jakos, bo we snie budzilem sie i lezalem w lozku, w sypialni i sie zamartwialem, ze nie spie. Identycznie jak, gdy w istocie nie spalem i sie bezsennoscia zamartwialem. W konsekwencji nigdy nie wiedzialem, czy spie i snie ze nie spie, czy tez ze nie spie naprawde. Ale i inne komplikacje sie nawarstwialy. Otoz niekiedy, gdy jednak spalem i o bezsennosci snilem, w tych snach wstawalem z lozka i lazilem. Ale tylko po sypialni, w mroku. I po walk-in garderobie, i po sypialnianym kiblu co do niej przylega. Wiec sie snulem w tym mroku miedzy kiblem a sypialnia, wte i we wte, narzekajac, ze kurwa spac nie moge. A snujac sie po ciemku, napotykalem rozne osoby w tej sypialni i z nimi rozmawialem, glownie o mojej bezsennosci ale nie tylko. Po czym wracalem do lozka probowac zasnac -tak mi sie snilo- zasypialem na chwile, nadal we snie, po czym sie znow budzilem. Ale za kazdym razem, gdy sie budzilem nie bylem pewien, czy budze sie we snie, czy tez budze sie na jawie. Wogole zdawalo mi sie, ze czesciej nie spalem, niz spalem. Az obudzil mnie budzik i skonstatowalem, ze jednak musialem chyba spac. Jednak do konca nie mam pewnosci, czy te wszystkie pogwarki z napotykanymi w nocnym mroku sypialni osobami mi sie snily, czy tez w istocie nocami laza nam rozni ludzie po sypialni.
      Dziwne to snulum jakies.
      • nicolle Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 29.08.13, 00:37
        Chris-joe,

        Ten twoj sen brzmi jak ciezka robota...czy rano sie obudziles zmeczony i niedospany (tym 
        brakiem snu podczas snu?)

        Mnie sie wczoraj snilo,ze jechalam autobusem w PL i nagle sie zorientowalam,ze nie mam butow czy skarpetek...No i sobie pomyslam,ze jak wysiade na nastepnym przystanku to tam jest zaraz sklep z butami i bede mogla sobie je kupic coby ludzie sie na mnie nie gapili... Ale potem rozwazalam,ze moze wrocic do domu po buty ale tak mi zimno w stopy bylo,ze sie nie umialam zdecydowac...

        No i co bylo dalej nie wiem bo obudzil mnie jeden z moich dwoch psow...Musze nadmienic,ze on budzi mnie codziennie rano, jak tylko sie troche jasno zrobi to on przychodzi i prosi aby mu pozwolic wskoczyc na lozko i sie przytulic...
        I tu zaraz wyjasnie dlaczego (chce sie przytulic i czemu mu pozwalam). Otoz jest to king charls spaniel (blenheim),ktorego zaadoptowalismy 
        okolo roku temu (mial wtedy prawie rok,przestal byc szczeniaczkiem i wlasciciele postanowili sie 
        go pozbyc bo sobie znalezli dom gdzie nie mogli miec psow...)
        Pies byl wychowany w szopie,nigdy w domu nie byl,byla tam przez jakis czas inny suczka, ktora go kompletnie olewala (i ktorej rowniez sie pozbyli troche wczesniej bo sie wczesniej zestarzala ta suczka),byl niedozywiony-podobno musieli mu porcje ograniczac bo duzo jadl-wiadomo-szczeniak ma wieksze potrzeby co potem przyznal rowniez vet),NIGDY nie byl na spacerze(bo podobno male psy nie musza chodzic na spacery)...
        My juz mielismy 4 letniego king charles spaniela (black and tan) i pomyslelismy czemu nie drugi do towarzystwa...to sa i tak"lap dogs",ktore kochaja ludzi i inne zwierzaki:)
        No dobra,to teraz tlumacze czemu mu pozwalam wskoczyc-otoz on ciagle ma troche w sobie psiego ADHD i czasem jest bardzo zazdrosny albo jest zaniepokojony jak nie wie co sie dzieje (jazda samochodem mu sie ewidentnie rowna z tym,ze jedzie do nowego domu) i w celu terapii poswiecamy mu duzo czasu ...jest juz o wiwle lepiej ale ciagle ma czasem"epizody"...No i w ten sposob przedstawilam Wam Teddiego (potocznie zwanego Tadeuszem i Billego czyli Wilhelma....

        -- 
        The best things come to those who wait...


        Sent from Samsung Mobile
      • iwannabesedated Sen we śnie 29.08.13, 12:36
        Kris, nie wiem co Ci napisać, bo podobne sny mnie nękają dość często. I ni kutafona nie mam pojęcia co znaczą, jedynie wiem, że męczą. Albo we śnie zdaję sobie sprawę, że to jest sen i się chcę obudzić i się zmuszam aby się obudzić, i się w końcu budzę, zmuszę się aby wstać i wstaję, ale się okazuje, że się jednak nadal nie obudziłam i śpię. I tak apjać od nowa.

        Ostatnio miewam też dość często takie doświadczenie na jawie. Przydarza się coś tak głupiego, że po prostu niemożliwe jest aby to było rzeczywiste. I ja się z tego doświadczenia próbuję otrząsnąć, i się otrząsam, i jest oczywiste, że nie było rzeczywiste tylko jakaś paranoja moja osobista, lub nastąpiła jakaś pomyłka lub błąd. I jak się już uspokoję, że to tylko był jakiś wybzdyk (od: wybryk+wybzdyczenie) to wydarzenie podobne, lub to samo powraca jak bumerang. Chuj wie. Dziwne, męczące, i bez sensu. Może ten heksagram I-Cing ma tu zastosowanie: "nie ma nauki, nie ma korzyści, jest koniec". Czyli, że jakaś sytuacja ma tylko ten pozytywny aspekt, że się w końcu musi skończyć. I tyle.

        Nie wiem. Może kto inny coś dorzuci mądrego, bo ja zawsze jestem dupom mienistą jeśli chodzi o interpretację moich własnych snów na jawie lub nie.
        • chris-joe Re: Sen we śnie 29.08.13, 21:59
          Nie no, ja wyjasnien nie wyczekuje. Ale podzielic sie musialem, bo to byla dla mnie nowosc :)
    • iwannabesedated Sny szkolne... 03.09.13, 13:51
      Wiele osób śni o szkole, na przykład, że muszą znowu pisać maturę. Albo zostali relegowani do pierwszej klasy. Mnie się przez lata śniło, że uczęszczam z własnej woli do szkoły średniej znowu. Z moją starą klasą, z tym że oni są w wieku szkolnym, a ja jestem sobą już z dyplomami uniwersyteckimi oraz latami... Ale tak chodzę, aby jakąś edukacyjną dziurę nadrobić, zarobić, czyteż z lojalności, czy chcąc być konsekwentna, no chuj wie. Tyle, że znowu leseruję, nie chodzę a to na matmę, a to się urywam z wf, szwałędam się po korytarzach bo w sumie nie pamiętam planu lekcji, no ni w cipę ni w oko ta re-edukacja, ale ciągnę to, choć sama nie wiem po co, ani nikt tego nie wymaga, ani też nie czuję abym ja coś korzystała na tym.
      No to się jakoś przestało śnić, ale się zaczęło z kolei śnić, że się wyprowadzam z akademika w moim uniwerku w Stanach. I się jakoś wyprowadzić nie mogę, albo się wprowadzam jak inni się wyprowadzają, albo jakieś rzeczy mi zostają i muszę po nie wracać, no nękało mnie to.

      Teraz zaś zaśniło się coś nowego zupełnie, mianowicie, że się wprowadzam do akademika w jakiejś zupełnie innej szkole, i mam takie wrażenie, że mi ta szkoła bardzo pasuje, jakaś taka po moich pieniądzach (cycat) i ludzie też tam, same dziwadła, takie jak ja, i ciekawa jestem tych ludzi oraz się cieszę na czas razem z nimi i nawet już chodzę na jeden wykład, gdzie mimochodem spisując notatki to się okazało że egzamin jakiś tymi skrobanymi na krawędzi gazety notatkami - zdałam! I się obudziłam zadowolona jak bymi kto w kieszeń nasrał (powiedzenie babci, i o dziwo, znamionowało jakąś taką właśnie wsobną wewnętrzną i bardzo głęboką uciechę :))))
      • jutka1 Re: Sny szkolne... 04.09.13, 09:39
        Sny szkolne miewa(ła)m prawie identyczne, oprócz tego Twojego ostatniego. Fajny sen, taki kontenty wielce. :-) A powiedzonko babci Twej kupuję na pniu! :-)))
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 03.09.13, 14:11
      Znow mi sie snil Obama. Tym razem snilo mi sie ze bylam na jakims spotkaniu z nim i koniecznie chcialam sie z nim sfotografowac i nawet we snie myslalam ze jak to moje zdjecie z Obama na P2 zamieszcze, to szanownym forumowiczom szczeki do pasa poopadaja :)
      Ale jakos nie moglam ustawic komorki, z Obamy zrobila sie Obamowa i ze zdjecia nic nie wyszlo :)
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 04.09.13, 09:41
        Lepszy Obama od Ala Gore, który mi się kiedyś śnił w quasi-erotycznej konfiguracji, FUJ. :-)))
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 04.09.13, 11:55
        Ja miewałam takie sny, że coś co chcę się przemieniało w coś bez wartości, głównie pieniądze na przykład w stare etykietki do ogórków, albo brylanty i szmaragdy w kamuszki - bardzo męczące.

        Tyle, że się zastanawiam, czemuż akurat Obama Cię Marysiu w tym śnie tak frapuje? Czyżby wyparta skłonność do ciemnolicych efebów pochodzenia muzułmańskiego się tutaj pokazywała? Hehehehe..... ;)
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 11.09.13, 17:15
          Dorota, to raczej nie wyparta sklonnosc do ciemnolicych, lecz chyba podswiadoma ciagota do Wielkich Osob, bo przeciez Merkel i Walesa tez mi sie snili :)
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 04.09.13, 10:08
      mature to ja juz przez wiele nocy zdawalam:))) i zawsze probuje udowodnic, ze juz przeciez mam, ale nikt mi nie wierzy:(((
    • iwannabesedated ... szmatami 07.09.13, 12:30
      Najpierw śniło mi się, że goszcząc u ciotki biorę prysznic w łóżku. Jakoś do łóżka zawlekłam słuchawkę w z rurą i się tam prysznicuję uparcie. Chociaż to nie tylko zupełnie niewygodne, ale też grozi przecież zniszczeniem pościeli, łóżka oraz podłogi o dobrych stosunkach rodzinnych nie wspominając. Więc kończę się prysznicować, i lecę po szmaty aby jakoś zminimalizować poczynione szkody, ale się okazuje, że ciotka już przystąpiła do ścielenia tego łóżka i odkrywszy szkody, wcale pretensji nie ma. Tylko zaczyna opowiadać, jak to się psem czyimś, czy psami zajmowała, i też jakieś szkody poczyniły co jest przecież normalne, skoro się człowiek decyduje na opiekę nad psami, czyteż gości, to wlicza jakieś potencjalne katastrofy w to. HA!

      A drugi sen, dużo gorszy, to że przebywam w familijnym domu i podejmowana jest jakaś grupa sympatycznych osób przez moją rodzinę. Raczona napitkiem i jadłem.. . I nagle ta niby sympatyczna grupa się zrywa, łapie za ręce i zaczyna wyć kościelne pieśni, a jeden zdziera z siebie owiniętą wokół szyi chustę, tak zwaną arafatkę, pod którą ma koloratkę! Bo to ksiundz! I moja rodzina, w szoku, ale coby atmosfery nie psuć (czyteż uporczywie udając że atmosfera nie została spsuta) udaje że to nic, a nawet wuj jeden oświadcza, że on niby ateista ale w końcu jest jedną nogą tu a drugą tam, tak naprawdę, bez przekonania coś pierdoli, a ci wyją coraz głośniej i się rozzuchwalają. W końcu wrzeszcząc wniebogłosy "Klechy w chacie" wszczynam alarm i wypada ze swojego pokoju dziadek, co do tej pory umierający był, wlekąc za sobą kroplówkę i kraciaty koc, imposterów przegania i przywraca domowi moralny ład oraz spokój...

      Sen ten pierwszy to ni cholery nie wiem skąd, ale ten drugi to klient tatuażowy chłopu przysłał zdjęcia laski w której się zakochał i jej portret na całych plecach włącznie z dupą sobie machnąć zażyczył. No i przysłał kupę zdjęć, jakiejś śmiesznej laski z dredami oraz link do filmu na youtube. Sobie więc te zdjęcia tej laski z dredami oglądamy, niektóre śmieszne, inne fajne, i więc tego linka cyk, otwieramy zupełnie nieświadomie jak baran na rzeź prowadzony, a tam pierdut! Laska wyje w jakiejś grupie kościelno oazowej, obok gucio w koloratce i dwa pingwiny ze sobą dansują, jeden w okularach a drugi szpetny okropnie. HORRENDUM, tak się przeraziliśmy, że natychmiast zostaliśmy zmuszeni zdegustować kawówkę dopiero zrobioną co się nie przegryzła jeszcze. Więc stąd "szmatami" bo szmatami obetkać, innej rady na to ni mo, gdyż się ZŁE w każdą szczelinę wciska i stamtąd zuchwale urąga.
      • jutka1 Re: ... szmatami 07.09.13, 14:36
        A ten pierwszy sen to bardzo proste. Wszak miałam dydlemat psi, z którym się z Tobą dzieliłam. :-)
        Btw, kiedy się zdecydowałam i napisałam, że wezmę psa, to mi odpisali, że jednak pies zostanie u nich. Tym lepiej dla psa, wystarczy tych zmian. :-)
        • iwannabesedated Re: ... szmatami 07.09.13, 15:08
          No widzisz, mówiłam, że juniwers odpowie :) Wystarczyła Twoja dobra intencja, żeby pomóc psu. A co z tym prysznicem w łóżku Pytko? Bo nie mogę tego elementu rozgryźć?
          • jutka1 Re: ... szmatami 07.09.13, 15:41
            A to jest to, o czym we śnie Twoja ciotka mówiła. Może sie podświadomie martwiłaś, czy ten pies to nie będzie dla mnie jakaś upierdliwa upierdliwość. :-)
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 09.09.13, 17:40
      Dzisiaj się śnił (znowu! ZNOWU!) sen podróżny, czyli to samo co zawsze. Mam bilet transkontynentalny, jest dwie godziny przed odlotem, a ja się dopiero zaczynam pakować. I już wiadomo, że nie zdążę, lecz się cudem okazuje, że wylatuję nie tego, tylko następnego dnia. Tyle że, na to też kurwa nie zdążę, bo jest już ten następny dzień, a ja nadal w lesie. I bym może zdążyła, gdyby ktoś mi choć odrobinę pomógł w czymkolwiek. A tu po domu się snuje cała masa familiantów, ten to, ten sro, ja proszę żeby mi ktoś w pakowaniu pomógł, zadzwonił po taksówkę, krwa, cokolwiek, a tu nikt niby nie mówi nie, ale jest jakiś taki rozlazły, roztargniony i pojebany, i mam dylemat, czy samej próbować to wszystko ogarnąć (wiadomo, że nie ogarnę) czy usiłować tę pomoc wymóc (co się wydaje z kolei tak upierdliwe i czasochłonne, że też w sumie kompletnie bez sensu). Z tyłu zaś głewy się pojawia taki nad-senny komentarz własny, czemu ciągle ja mam ten sam problem ? Qva, spakowanie i załatwienie transportu nie jest to nuclear science, ludzie to robią, ja to robiłam niejeden raz, trzeba po prostu się zabrać za to odpowiednio wcześnie i mieć z grubsza plan, mianowicie dokąd, na jak długo, o której odlatuje samolot, i takie podstawowe rzeczy. A ja w tym śnie, ani nie wiem dokąd, ani po co, ani kiedy ten samolot, ani na jak długo, WTF, bo mnię do prześladuje od lat do obłędu!!!
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XII 09.09.13, 21:16
        Miałam toto (sen podróżny z niezdążaniem i niewiedzeniem po co do Ameryki Płn., i z niemożnością spakowania się) dwa dni temu.
        Przdwczoraj zaś mi się śnił Żółta Lina.
        Wczoraj zaś śnił mi się mój stalker od lat 30tu.
        KJAP.
        Chyba jestem zestresowana, czycuś.
        • iwannabesedated ... uffff... 12.09.13, 14:04
          ... po kilku pod rząd nocach nieprzyjemnych, męczących śnisków, dzisiaj w nocy się śniło coś miłego, choć nie pamiętam co. Od razu inaczej się dzień zaczyna, choć na zewnątrz szarówka i mżawka, to w środku jakieś ciepełko.
    • maria421 Royal Family 05.11.13, 10:46
      a wlasciwie tylko H.M. the Queen i jej wnuki mi sie snily.
      Jestem w kosciele sw. Krzyza w Lodzi, czyli tam, gdzie bylam u komunii. I jest tam krolowa ze swita i ja jakos tak kolo nich sie zaplatalam i nie moge wyjsc bo ochroniarze wyjscie blokuja. Wiec sie krolowej przedstawiam i opowiadam jej o kosciele itp. a ona wydaje sie byc zadowolona. Potem nadal nie mozna wyjsc z kosiola, wiec gdzies w zakrystii ma byc posilek dla Royal Family. I nagle znajduje sie tam moja corka, ja do krolowej "Her Majesty, may I introduce my daughter to you", krolowa nie reaguje, a ja w glowe zachodze czy aby gaffy nie strzelilam.
      Ale za to Harry sie do mojej corki zaleca, ku wielkiej zlosci jednej modelki, co tez sie tam nagle znalazla.
      William, Kate i Royal Baby tez tam sa i nagle William kladzie skarpetki na szklance ktora stoi na stole. Ja wpadam w panike, bo nie wiem , czy popelnie gaffe jak te royal skarpetki ze stolu sprzatne, czy tez jak je zostawie.....
      • jutka1 Re: Royal Family 06.11.13, 08:10
        Przezabawny sen, Marysiu. :-) A już te royal socks on the table ubawiły mnie do wypęku. :-)))
        Ale co on oznacza, to nawet się nie podejmuję zaczynać. :-)
        • iwannabesedated Re: Royal Family 06.11.13, 14:59
          Nie, no, ja też nie wiem. Ale z przyjemnością obserwuję jak Marysia szumi w wyższych sferach. Przez sen, oczywiście. I obserwuję progres, bo przedtem byli politycy, teraz rojalsi, co następne? Papież pewnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka