maria421 20.01.15, 14:23 W ostatnim bylo o domowym wedzeniu. Ktos ma jakies doswiadczenie w temacie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 20.01.15, 16:57 znam tylko - z dziecinstwa- podwedzanie schowanych slodyczy:)) Odpowiedz Link
roseanne bezguty atakuja :) 09.02.15, 20:05 za blogiem bezglutenowe dziecko chlebek bananowy 3-5 bananow 1 szklanka maki gryczanej 1/2 ;yzeczki soli 1/2 lyzeczku bezblutenowego proszku do pieczenia jajo rozdziabac widelcem banany na ciapke, dodac reszte skladnikow wlac do keksowki, pieklam godzine, proponowane 40 minut nie zlatwilo sprawy 180C nadaje sie do sera i powidel (sliwkowe!) do wedlin za slodki Odpowiedz Link
blues28 Re: bezguty atakuja :) 09.02.15, 20:18 O! Jak fajnie wyglada! Upieke dzieciom :-) Tylko cos z tym jajkiem musze wymyslec :-) Pokonferuje z pamia ze sklepu ze zdrowa zywnoscia. swoja droga dostalam nakaz spozywania kefiru. Tutaj to rzecz rzadka, jesli juz to tylko pelnotlusty, co mnie mocno wykrzywia. Jedyny sposob, to polac truskawki i tak zmusic sie do spozycia. Acha, truskawki u mnie juz sa! Odpowiedz Link
roseanne Re: bezguty atakuja :) 09.02.15, 20:22 podobno istnieje "jajko weganskie" - 1 lyzka zmielonego siemienia lnianego i 2 lyzk i wody nie stosowalam Odpowiedz Link
maria421 Re: bezguty atakuja :) 23.02.15, 19:31 Bluesie, a probowalas poslodzic kefir miodem? Odpowiedz Link
blues28 Re: bezguty atakuja :) 23.02.15, 20:39 Wiesz, ten gesty, pelnotlusty kefir poslodzony miodem jakos wydaje mi sie bardziej ciezki. Kefir kojarzy mi sie z czyms kwasnyn, nie slodkim :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: bezguty atakuja :) 24.02.15, 12:58 Wlasciwie to ja nawet nie wiem jak kefir smakuje. Jezeli jak jogurt to miod by pasowal, jezeli jak kwasne mleko to raczej nie. Odpowiedz Link
roseanne Re: bezguty atakuja :) 27.02.15, 15:26 zbior kilku przepisow, wiec trudno wyodrebnic zrodlo date squares, czyli jeden z moich ulubionych deserow, opracowany do potrzeb oryginal nadzienie szklanka suchych posiekanych daktyli szklanka wody pol szklanki brazowego cukru lyzeczka soku z cytryny - gotowac do jednolitej dosc, polplynnej masy moja wersja leniwa pol szklanki daktyli zsiekanych ze szklanku wlasnego dzemu brzoswiniowego, bez pektyny ciasto szklanka masla - ja pol, w temp pokojowej,- nie mozna zastapic olejem, mozna dozwolona margaryna (u mnie wszystkie maja soje lub/i serwatke, wiec be) pol szklanki cukru - dalam czubata lyzke szczypta soli 1 3/4 szklanki platkow owsianych, nie blyskawicznych - dalam polowe platkow i polowe wiorkow kokosowych nieslodzonych skladniki posiekac razem lub wrzucic w malakser, maja wygladac jak mokre okruchy foremka kwadratowa, mala, cos 20x20 cm, wykladam papierem do pieczenia polowa ciasta, ugniesc, by wypelnila cale dno na to owocowa pulpa, na to reszta ciasta, bez ugniatania :-) 170c, 25 minut, do zbrazowienia gory wyjac z piekarnika, wystudzic porzadnie, by sie zestalo ( noc lodowce czyni cuda) kroic na kawalki wielkosci pudelka od zapalek, bo jednak kruche toto i sie rozpada w wiekszych porcjach jak widac bez jajeczne i przy modyfikacjach bezmleczne :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: bezguty atakuja :) 27.02.15, 15:36 maka kokosowa ma lekko kokosowy posmak, mniej niz cukierniczne wiorki konsystecja zblizona do maki migdalowej, leciutko grudkowata pierwsza torebke dorzucilam do miksa chlebowego, tym razem z maka z prosa i maka z ryzu kleistego bez modyfikacji podstawowego przepisu, ktory podawalam Ewie okoloswiatecznie chleb z wypieku nie byl cegla - narzedziem morderstwa, ale blizej konsystencji kruchego ciasta, da sie zjesc bez wstretow, ale zdecydowanie nie pieczywo kanapkowe dorzuce do miksu skrobie z tapioki i zwieksze ilosc drozdzy, ale za tydzien dopiero, musze wykonczyc ten :-) droga, 350 gramow kokosowej kosztowalo tyle co kg z brazowego ryzu podobno ma lepszy indeks glikemiczny i sporo bialka, wiec chcialam sprobowac Odpowiedz Link
blues28 Re: bezguty atakuja :) 27.02.15, 15:56 Mlode zjadaja (i im sluzy) chleb okriszowy. Jest specjalna piekarnia w Gdyni i tam zaoptrzenie jest sprawdzone i doskonale :-) To na razie chleba w domu mozna nie piec-) Ciasteczka tez tam bywaja dostepne i nawet zjadliwe. Ale to Twoje kruche ciasto z daktylem (mysle, ze mozna próbowac tez z jabkiem, a jablka sa domowe z dzialki jak u Ertesa :-) wyglada znakomicie. Mozna mlodziezy upiec zeby miala urozmaicenie :-) Thanks :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: bezguty atakuja :) 27.02.15, 16:15 Rose, a probowalas ciasto z polenty? Jest calkiem dobre, w necie jest duzo przepisow na ciasta czy nalesniki z polenty zamiast maki. Odpowiedz Link
roseanne Re: bezguty atakuja :) 27.02.15, 16:54 z kaszy polenty nie robie nic, nie lubie ani smaku, ani tekstury make kukurydziana uzywam tortille kukurydziane jadam bardzo czesto a kukurydza w ziarnach jest mi zabroniona Odpowiedz Link
roseanne kalmary po grecku 06.03.15, 15:27 z ksiazki "la cuisine greque", z mojej polki w oryginale 4 kalmary tworzace w sumie wage 900 gramow, ja wole mniejsze 3-4 lyzki oliwy sol pieprz , do smaku - po szczypcie feta pokrojona w slupki, po 1-2 slupki na kalmara 2-3 zabki czosnku, zgniecionego 2 lyzeczki mareranku swiezego, lub 1 suchego - smaczniejsze z zielonym kalmary oczyscic, osuszyc, zachowac macki, ulozyc z serem w ceramicznej misie, z pozostalych skladnikow zrobic marynate, zalac kalmary i ser, marynowac 2-3 godziny, ogracajac co jakis czas, ostroznie by nie pokruszyc sera wsunac ser w tuszki, macki nadziac na patyczki i grilowac macki ok 5 minut tuszki 6 minut bez ruszania, a potem obracac co 2 minuty laczny czas do 12 minut jak sie nie ma grila to gorna grzalka piekarnika na max = broil na blaszce wylozonej folia alu probowalam obu wersji, obie smaczne, grilowene aromatczniejsze ja podaje z ryzem, mozna z pita, mozna solo Odpowiedz Link
ewa553 Re: kalmary po grecku 06.03.15, 15:56 jak dla mnie to za duzo roboty i uwazania. Latwiej mi bedzie wsiasc w samolot jak bedziesz gotowa i odwiedzic Cie:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: kalmary po grecku 06.03.15, 15:57 ja bede jutro piekla bezglutenowy chleb z maki gryczanej i ziemniakow (!). jak sie uda to zamieszcze przepis -wyjety zreszta z fejskuka Odpowiedz Link
roseanne bezgluty cd 06.03.15, 16:36 o dodatku gotowanych ziemniakow do ciasta chlebowego czytalam wieki temu - w przepisach na chleb zytni, z kuchnii rosyjskiej czekam wiec niecierpliwie na wersje bezglutenowa Odpowiedz Link
felinecaline Re: bezgluty cd 06.03.15, 17:28 W poczatkach stosowania diety bezglutenowej pieklam mezowi chleb skladajacy sie w rownych proporcjach z mak: kukurydzianej, gryczanej i ziemniaczanej. Cudo kilinarne to to nie bylo, ale jadl chetnie - przypominal ten wypiek conieco pieczywo razowe. Odpowiedz Link
roseanne Re: bezgluty cd 06.03.15, 21:42 jak znajde make ziemniaczana to sprobuje, od dawna widze tylko skrobie z. Odpowiedz Link
felinecaline Re: bezgluty cd 06.03.15, 22:14 Moze byc skrobia, wlasnie z nia pieklam te chlebki. Odpowiedz Link
roseanne Re: bezgluty cd 06.03.15, 22:52 o to nie ma przepros :) co jeszcze szlo w te chlebki? Odpowiedz Link
felinecaline Re: bezgluty cd 06.03.15, 23:55 Szly te 3 "maki", mniej wiecej po rowno, drozdze, olej albo oliwa, sol, czasami jajko, czasami nie. Proporcji dalibog nier pamietam, to juz chyba z 25 lat (a nawet wiecej, poczatek lat 1990, lato, upaly powuzej 35 i moj piekarnik z chlebem w srodku. Kicur byl wtedy îerwszym pacjentem doroslym leczonym na celiaklie w naszym CHU. Potem przywozilam niesamowite ilosci wyrobow bezglutowych ze specjalistycznego sklepiku w Chorzowie na ul. Strzelcow Bytomskich - tu wtedy nie bylo nic a jak bylo to po zbojeckich cenach - aaach, jak my sie kochalysmy z pania kierowniczka tego sklepiku!!! Do dzis sie sa nia modle :P. Terazz zamawiam w Schaer czy jakus takus tam - jutro poszukam dokladnych danych. Odpowiedz Link
roseanne Re: bezgluty cd 07.03.15, 03:28 dziekuje :-) mi m przywozi produkty bezgluten, ta firma na s ma czesto mleko w skladzie, wiec taksobie sie lubimy Odpowiedz Link
roseanne update, okoloziemniaczany 17.03.15, 20:19 mam make ziemniaczana, zmieszalam z gryka i kukurydza ale w formie bochenka za piiiiiiii.... nie chce wyjsc - moze jak bron sie tylko nadac po zmarnowaniu pewnej ilosci produktu poszlam po rozum do glowy, wrocilam po 2 dniach i zrobilam w postaci plaskiego wypieku, ni to flatbread, ni to krakersy, do pokrojenia w kradraty, zamiast kromki smak ma interesujacy, troche orzechowy, troche kopytkowy :) i w pudelko, jak wystygnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: update, okoloziemniaczany 17.03.15, 20:32 Brzmi interesująco. :-) Ja natomiast, zainspirowana ślinotokiem z powodu wpisów o plackach ziemniaczanych, postanowiłam wziąć towarzycho za fraki i zaciągnąć do mojego ulubionego lokalnego "baru" na placki właśnie. I w weekend sobie pójdziemy. :-) Odpowiedz Link
felinecaline Re: update, okoloziemniaczany 24.03.15, 11:53 No wlasnie, bo konzystencja zalezy od proporcji mak - moj pierwszy "chleb" z nich sie rozkruszyl od samego patrzenia (za duzo gryki), drugi przerzucilam przez budynek anface i zlapalam z tylu nieuszkodzony, trzeci dopierowyczedl dobry. Pieklam zawsze w formie do keksa wylozonej specjalnym papiurem. . Odpowiedz Link
iwannabesedated Łososiowe abstrakcje 100-krotne 06.03.15, 22:07 Kalmary bardzo pociągające, Rose :) Ja nabyłam ostatnio piękny kawałek świeżego fileta z łososia. Zawsze wybieram kawałek od ogona, jako że jest najbardziej ścisły i najmniej tłusty. Na pierwszy dzień, zrobiłam łososia a la Fedoluiza. Jest to łosoś duszony w piekarniku w rękawie do pieczenia, pewnie także może być w naczyniu żaroodpornym, au naturel, z grubym plasterkiem cytryny bez skóry oraz posypany obficie koperkiem, przed wstawieniem do piekarnika. Czyli to, co podała Fed wizytującej Luizie, jako danie drugie po jajecznicy z kurkami. Ja do tego zrobiłam cykorię nadziewaną pleśniowym serem typu roquefort, także upieczono-duszoną w rękawie. Oraz prozaiczne frytki, chociaż lepsze by były talarki ziemniaczane, powiedzmy z rozmarynem. Ponieważ zostało mi się trochę łososia, i spory kawałek tej cykorii, to na drugi dzień przyrządziłam sos serowo śmietanowy, wrzucając doń kawałki łososia, pokrojoną na plasterki cykorię, oraz dodając kwiatki brokułów. I sru to wszystko na penne. Bardzo zacna dwu-dniówka, szczególnie singlom polecam, co to się zwykle "robi" za dużo na jednego, ale za mało na dwóch, takie ni to ni sio. Dla innych też może być, bo drugi obiad to śmigiem się robi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Łososiowe abstrakcje 100-krotne 06.03.15, 22:16 Sadyści!!! Tak człowieKU robić w środku nocy, a tu ni łososia w domu, ni cykorii, ni kalmarów. Kurde, no. :-D Odpowiedz Link
roseanne Re: Łososiowe abstrakcje 100-krotne 06.03.15, 22:54 ze skladnikow mam teraz tylko cykorie, chrupie na surowo do camemberta koziego Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 07.03.15, 09:51 my tu sobie gadu-gadu, a Maryska wpiueprza na miejscu najlepsze wloskie dania. Zazdroszcze cholernie!!!! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Watek kulinarny 11 07.03.15, 19:28 My tak z zazdrości i na pohybel Ewa. Maryśka to świnia i tyle, każdy to wie .... ;) Rose, następnym razem możesz tę cykorię z camembertem wsadzić do piekarnika. Pyszne ciepłe danie wychodzi. Mnie kazali unikać surowego, i w miarę możności jeść na ciepło, więc takie facecje przerabiam. Dokonując przy okazji odkryć kulinarnych. Cykoria na gorąco jest boska :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Watek kulinarny 11 07.03.15, 19:36 Tym razem nie bylo zadnych wloskich rewelacji kulinarnych, wlasciwie nic o czym warto byloby na forum pisac. W srode, co prawda, obiad w mojej ulubionej restauracji, ale szybki, tylko pasta i deser bo na wiecej nie bylo czasu. Obiad w czwartek- bulka w pociagu z Verony do Mediolanu popijana woda z butelki. Kolacje u znajomych, czyli dobra wloska kuchnia domowa. Ale wczoraj na sniadanie dostalam cappuccino z serduszkiem :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Watek kulinarny 11 07.03.15, 20:09 popieram w calej rozciaglosci, cykoria na goraca powala z nog, solo, z serem, z szynka, z jajcem, z syropem klonowym... z drugiej jednak strony, to cykoria, pomidory, ogorek i awocado to jedyne surowizny, ktore dorze toleruje, wiec czasami sobie przechrupne dla fantazji Odpowiedz Link
ewa553 ale dalam dupy! 07.03.15, 20:27 wspomnialam tu ze bede piekla po poludniu chleb. Przygotowalam wszystkie skladniki, wielokrotnie sprawdzajac ilosc z lista. Zaczelam mieszac to co podali i w kolejnosci jak podali. W momencie gdy wg listy mieszanina powinna byla miec gestosc smietany, moja mieszanina nabrala konsystencji gliny i maszyna kuchenna wyzionela ducha. Cos sie spalilo i zaraz bede szukac w necie takiej samej. I na zadne eksperymenty nie dam sie (sama sobie) namowic, howgh! Odpowiedz Link
jutka1 Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 20:36 Przepraszam Basieńko, ale udławiłam się ze śmiechu! :-)))))))) Tylko dlatego, że sama nigdy nie piekę, bo miałam podobne przygody. Nie jestem sama... :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 20:46 ... e tam, przyleciałam w błogiej nadziei, że będzie coś o dupczeniu, a tymczasem to auto-flagellacja Ewuni. Nie Ty, moja droga, lecz maszyna oraz twórcy przepisu dupy dali. Do mieszania ciasta w ogóle, to trzeba umięśnionego osiłka, nie musi być za mądry. Wtedy się ma dwa w jednym, i ciasto odpowiednio zmęszane, a i z tą dupą, też, niejako przy okazji... Odpowiedz Link
roseanne Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 20:46 :) hm, nie spalilam maszyny, zjechalm gwint na mieszadlo :)) przy pierwszej probie bezglutenowej - zainteresowalo mnie w odpowiednim momencie dziwne zachowanie sie trzpienia glownego kupilam potem specjalnie kombajn , nazywany pieszczotliwie przeze mnie spatial shuttle do moich chlebkow, normalnie dzwieki wydaje nie z tej ziemi faktem jednak, ze jak sie nie da na poczatek odpowiedniej ilosci wody i doda odrobine za duzo guar/xantam gum to sie robie glina, i zadne dolewanie plynow niczego nie ratuje Odpowiedz Link
ewa553 Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 21:06 nie dziwie sie Jutencjo Twojej reakcji, bo teraz i mnie sie chce tylko smiac. Jak sobie wyobraze swoja mine jak stalam nad ta kupom gliny... A cieczy dalam tyle ile bylo w przepisie, Rose. Poniewaz przepis jednakze dostalam na fejsie, to mogly byc rozne przyczyny: chochlik drukarski, albo ja zle odpisalam. Nic to Baska, dobrze ze mam co jesc. Tylko po cholere mi teraz maka gryczana i pestki slonecznika??? I pelnop maki ziemniaczanej? Reszte drozdzy wywalilam od razu... Odpowiedz Link
roseanne Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 21:16 z maki grycznej wychodza przeswietne nalesniki bretonskie slonecznik schrupac, a maczke ziemniaczana dodac do klusek slaskich - CJ robil takie niedawno, smaczne byly Odpowiedz Link
ewa553 Re: ale dalam dupy! 07.03.15, 21:43 podaj mi prosze jak mozna spieprzyc nalesniki bretonskie, to sprobuje. Kluski slaskie kupuje zamrozone w polskim sklepie. Ale poza mna nikt nie chce ich jesc:) Odpowiedz Link
roseanne nalesniki bretonskie 08.03.15, 01:31 1 szklanka maki gryczanej 1 3/4 szklanki wody, zimnej pol lyzeczki soli szczypta sody kuchennej- nie obowiazkowa zmieszac na jednolita zawiesine, mozna dodac lyzke oleju odstawic na min 2 godziny, nawet przez noc moze stac, przykryte, zamieszac przed smazeniem smazyc cieniutkie nalesniki, jesli beda podgrzewane z nadzieniem wystarczy smazyc z jednej strony dobre na slodko, z dowolnym dzemem lub karmelem doskonale na wytrawnie, np z plastrem szynki i sadzonym jajem, zlozone w koperte albo z duszonymi grzybami z serem kozim jako zboczeniec jadam je czesto na zimno, jak typowe wraps, z salata i wedlina/serem jak sie chce bardzo, to spieprzyc je mozna na kazdym etapie :-) jak dziwnie to zabrzmi, dodanie nabialy do zawiesiny (jajka, mleko) nie wplywa pozytywnie na elastycznosc nalesnikow Odpowiedz Link
maria421 Re: nalesniki bretonskie 08.03.15, 08:12 Uwielbiam "les galettes", nie wiedzialam ze po polsku to sa "nalesniki bretonskie". Ostatnio jadlam cos takiego .... w Warszawie, w Zlotych Tarasach, tam sie to nazywalo "nalesniki gryczane". Zamowilam z karamelizowana gruszka i pieczonym camembertem. Niebo w gebie bylo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: nalesniki bretonskie 08.03.15, 08:56 O, dzięki wielkie Rose, kilka dni temu szukałam przepisu na te galettes, i w końcu nie wiedziałam, który przepis mogę uznać za sprawdzony. No to dzięki Tobie mam. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: nalesniki bretonskie 08.03.15, 09:07 Ile przygód i smakowitosci :-) Ja tymczasem chuda zupke jarzynowa ugotuje, bo tylko tyle organismus zatwierdzil. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: nalesniki bretonskie 08.03.15, 18:31 A ja pomidorówkę z dużą ilością natki pietruszki, a potem będzie gryczana z pieczarkami, czarnymi oliwkami i zielonym groszkiem. Albo - sos z odrobiną śmietany z tego zrobię. Bez groszku. No nie wiem ... Odpowiedz Link
maria421 Re: nalesniki bretonskie 08.03.15, 19:21 Gryczana kasze uwielbiam i czesto ja jem z sosem grzybowym, z suszonych grzybow. Ale gryczanej i czarnych oliwek jakos nie wyczuwam. Musze sprobowac. Odpowiedz Link
ewa553 PPP!!!! 12.03.15, 18:02 Czyli: pilna pomoc potrzebna. Otoz: kucharka ze mnie jak z koziej dupy beben. Ale czasami mam zryw kulinarny i zachciewa mi sie wyprobowac jakis przepis, ktory brzmi ciekawie. Ostatnio sfotografowalam w poczekalni lekarskiej ciekawy przepis na wolowine w kawalkach. Nabylam dzis mieso, ale mam problem: w przepisie pisze o listkach Curry, ale nie chcialo mi sie isc do specjhalnego sklepu i mysle, ze po prostu wezme proszek curry. Trzeba lekko poddusic na oleju. Myslicie ze od razu spieprze to danie? Co myslicie? Bede robic jutro rano, bo musze siedziec w domu i czekac na pilne telefony. A to bedzie dobre zajecie na zabicie czasu. Odpowiedz Link
roseanne Re: PPP!!!! 12.03.15, 18:06 listki curry wystepuja czesciej w przepisach, niz sklepach, nawet etnicznych, a tych przeciez multum u mnie, jeszcze ich nie macalam... proszkowe madras curry, w niewielkiej ilosci powinno byc ok - uwaga, nie zwiekszysz "mocy" powiekszajac dawke, tylko bedzie bardziej kwasne, jesli chcesz ostrzejsze kup ostrejsza mieszanke - wlasne obserwacje Odpowiedz Link
jutka1 Re: PPP!!!! 12.03.15, 18:35 Trudne chyba do dostania. Mnie kiedyś z AU Ozpol przywiózł do ŻD, bo poprosiłam. Nie ma wiele wspólnego z proszkiem curry: de.wikipedia.org/wiki/Currybaum Więc nie wiem, czy można zamieniać. Może znajdź inny przepis na to mięso? :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: PPP!!!! 12.03.15, 19:24 dzieki Panienki. Cos tam z tego jutro zrobie, curry dodam, ale bede ostrozna. Dzieki Rose za ostrzezenie. Opowiem w sobote na ile mi sie udalo nie spieprzyc. Odpowiedz Link
maria421 Re: PPP!!!! 12.03.15, 19:32 ewa553 napisała: > Opowiem w sobote na ile mi sie udalo nie spieprzyc. Raczej nie scurryrzyc . Nie skurzyc :-) Jeszcze sie okaze ze to wolowina z kury jest :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: PPP!!!! 12.03.15, 19:22 "Wolowina w kawalkach", czyli cos takiego jak gulasz? Narobilas mi apetytu . Czy juz Wam mowilam ze moja corka od ubieglego lata nie je miesa? Wegetarianka sie zrobila. Jej chlopak z kolei, od jakiegos czasu nie je wolowiny. Wiec jak przyjezdzaja to mam problem co gotowac. Ja mam szalony apetyt na kotlety mielone, na gulasz, ale nie mam ochoty robic tego sama dla siebie. Odpowiedz Link
roseanne creme patissere, czy jak sie to pisza 15.03.15, 12:25 2 szklanki mleka migdalowego 5 zoltek- czy byly wyprobowany przepiorcze kiedys u dziewczynek?, mniej uczulaja, 3 na jedno kurczacze 6 lyzek skrobii, kukurydza lub ziemniak 6 lyzek brazowego cukry lyzeczka wanilii zmieszac w ognioodpornej misce, wstawic do kapieli wodnej i podgrzewac mieszajac, do zgestnienia, jak budyn, czujnie, bo moze wyjsc slodka jajecznica :-) przelac przez sitko, by nie bylo grudek misce przykryc folia, tak by powirzchnia byla poklejona- zdejmie korzuch :-) wstawic do lodowki do zastygniecia ciacho, karpatka bezgluten, plus maslo/margaryna i znow jajka... Odpowiedz Link
blues28 Re: creme patissere, czy jak sie to pisza 15.03.15, 14:35 A wiesz, ze przepiórcze to jest mysl! Skonsultuje! Dzieki :-) Teraz tak duzo jest dziatwy co prawie nic jesc nie moze, ze w Trójmiescie powstala piekarnio-cukiernia bez....i ma duze obroty. Na urodziny male mialy tort bez maki, bez jajek, bez mleka i ponoc dobry byl:-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Bar Tel Aviv i luźne skojarzenia 17.03.15, 18:56 Onegdaj rozmawiając z Pytońskim, rozmowa zeszła na fikuśne miejsca co się jak grzyby po deszczu pojawiły w Śródmieściu, szczególnie w okolicach Żelazna/Chłodna, oraz na południe w okolicach Poznańskiej. Między innymi Kraken Rum Bar, Beirut Music Bar, Tapas Bar, oraz coś co ja zapamiętałam jako Jerozolima a się okazało być Tel Avivem. Gdzie podają miłą mieszankę kuchni żydowskich z różnych zakątków świata. I wtedy tu Pyton pisze, że w tej piekarni kupił kaszankę, a mnie apropos piekarni oraz żydowskiej kuchni się przypomniał czulent. Który nudząc się strasznie z przyjaciółmi wynajmującymi jakiś chuj-domek pod Warszawą, w odmętach wczesnych lat 1990-tych oraz pijackiego zmącenia, wymyśleliśmy że należy zrobić. W owych mało internetowych czasach, naprawdę nie wiem kto i skąd zdobył ten przepis na czulent. Pamiętam, tylko, że się gotował całe lata. Dusiło się z warzywami wołowinę, potem się dorzucało rozmoczoną fasolę, potem ziemniaki, w naszym przepise dodawało się też miód. I to wszystko zjadało z kaszą. Wiem, że było to niezwykle dobre, wyszedł cały gar, natomiast produkował problem pierdzenia na skalę galaktyczną. Potem dopiero się okazało, że powoduje takie objawy diabelska mieszanka fasoli z kaszą. Ponoć nikt nie ma prawa po tym NIE pierdzieć okrutnie. Zgodnie z tradycją, taki czulent musiał być przygotowany przed szabasem, i tutaj nadciąga nawiązanie do piekarni. Otóż, aby czulent był na szabasowy obiad ciepły, a na ogniu odgrzewać w szabas nie wolno było, gospodynie niosły go w piątek do piekarni, aby tam w długo trzymającym cieple chlebowego pieca sobie dochodził. Ot tak. O przepis nie pytajcie, bo zginął już w archiwaliach pamięci, zresztą obecnie na necie jest tych przepisów na czulent w pytę (za przeproszeiem Pyta). Nawet podejrzewam, że taki przepis z cieciorką - mógłby ograniczyć pierdonośność, a jeśli nie - to przecież Espumisanu można się nałykać :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Bar Tel Aviv i luźne skojarzenia 17.03.15, 19:23 Dobry czulent nie jest zły. :-D Ale, zaiste, rewelacje po nim bywają ciekawe. :-))) Tutaj ciekawy artykuł o historii, etymologii i różnych wariacjach (ENG): toriavey.com/toris-kitchen/2011/01/cholent/ Plus, francuska klasyka w postaci cassoulet wywodzi się od czulentu. duckfatandpolitics.blogspot.co.uk/2009/12/cholent-and-cassoulet.html Odpowiedz Link
maria421 Re: Bar Tel Aviv i luźne skojarzenia 17.03.15, 19:32 Cassoulet jest z wieprzowina, wiec musi jeszcze lepiej smakowac. Narobilyscie mi apetytu .... Odpowiedz Link
maria421 Re: Bar Tel Aviv i luźne skojarzenia 17.03.15, 19:27 Nigdy czulentu nie jadlam. Ale Doroty wspominki kulinarne z czasow mlodosci przypomnialy mi ze w poznych latach 70-tych, czyli kiedy zaczynalam gotowac, moim ulubionym daniem byl makaron typu kolanka z chili con carne. Smakowalo to tak na cieplo jak i na zimno. Nie wiem , czy to mialo cokolwiek wspolnego z prawdziwym chili, ale nauczylam sie tego od jednego Amerykanina, wiec moze i tak sie chili jada. Odpowiedz Link
roseanne Re: Bar Tel Aviv i luźne skojarzenia 17.03.15, 20:06 spotkalam przedstawicieli kraju z poludnia z okolic: NJ - spory kawalek, NY - miasto, Filadelfi Bostonu, Baltimore, Bolder Colorado, i CA - okolice S.Francisco i S.Diego - nigdzie nie spotklam chili z makaronem :) niemniej moja corka wlasnie z makaronem lubi - wybryk natury, wszystko z makaronem jest super Odpowiedz Link
maria421 Re: Watek kulinarny 11 20.03.15, 11:48 Nie moge sie doczekac sezonu na szparagi. Zielone, oczywiscie :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 20.03.15, 17:07 Wczoraj widzialam na targu wspaniale szparagi, ale ani na kolor ani na cene nie zwrocilam uwagi, bo na dzis juz cos mialam, a jutro i w niedziele bede jadla w terenie. I wogole: bedac wczoraj wlasnie w mmiescie poszlam do Tajlandczyka, zjadlam przepyszna kaczke w przeroznych jarzynach w tym w zielonej fasolce i to wszystko z czerwonym curry i pomnyslalam sobie po jakiego h... chce cos takiego gotowac, skoro w Mannheim jest tyle wspanialych knajpek i restauracji masci wszelakiej, gdzie wszystkie te pysznosciu moge zjesc w wykonaniu zawodowym i nawet najgorszy tajlandzki kucharz jest lepszy ode mnie, wiec po co? poco, pytam sie? Odpowiedz Link
jutka1 Reneta 21.03.15, 18:22 Pytanie: czy jabłka reneta pasują do kaszanki gryczanej z cebulą? Thnx... Odpowiedz Link
maria421 Re: Reneta 21.03.15, 19:33 Google mowi ze pasuja. Osobiscie nigdy nie jadlam kaszanki na cieplo z jablkami i cebula. Odpowiedz Link
roseanne ryba egzotyczna 24.03.15, 03:18 dzis bylam zaproszona na kolacje i obserwacje, jak sie typowo przygotowuje rybke ryba, oryginalnie lokalna brazyliska rzeczna, olbrzym(do 120kg), ale np miecznik by sie nadal pojrojona w plastry, nie filety; minimum plaster na osobe z zachowanymi koscmi i skora na oleju kokosowym, ale takim zoltawym plynnym, nie bialym, polstalym zeszklic masywne ilosci czosnku- wygladalo na dwie garscie na to polozyc rybe, zrumienic wyjac rybe na talez, posolic na tluszcz dolozyc warstwe cebuli, w pierscionkach, znaczy porozdzielane talarki, hiszpanska, lub namoczona w zimnej wodzie zwykla na to pomidory w plasterkach, poplasterkowana zwykla papryka, ostra papryka w kosteczke, natka pietruszki, cilantro, zielona cebulka(duzo)- warstwa ta ma oslonic rybe przed przywarciem na to ryba, znow gora czosnku cebula, pomidory, ewentualnie papryka, sol zalac mlekiem kokosowym- porcja na 6-8 osob ok 400 ml;mniejwiecej by plyn siegal do ryby przykryc, dusic na malym ogniu, przez czas potrzebny do ugotowania ryzu mozna dodac kapary, tuz przed przykryciem na koniec, juz na stole znow cebulka podane z ryzem, maniokiem i prazona maka z manioku- to ostatnie to pozostalosc kuchni niewolnikow, tak mi tlumaczono zawartosc zelatyny w skorze i osciach powoduje, ze danie zamienia sie samoistnie w rybe w galarecie, jesli sie zestudzi Odpowiedz Link
jutka1 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 08:16 Super! A przez "plastry" rozumiesz "dzwonki", tak? :-) Na pewno wypróbuję, tym bardziej, że już wiem, gdzie się kupuje świeże cilantro czyli kolendrę. :-) Dzięki! :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 09:07 Moze to móglby byc odpowiednik pez espada (wtedy nie sa dzwonki tylko platy) Hmm, ja nie gustuje w czosnku. Ciekawe czy uzywajac olive z oliver virgen extra i eliminujac czosnek byloby smaczne? Odpowiedz Link
roseanne Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 11:08 te dzwonka- platy to wielkosci talerza sniadaniowego byly wczorajsza ryba nie na evoo, tylko na kokisowym co do czosnku nie wiem, by jednak charakterystyczny posmaczek, choc nie dominujacy Odpowiedz Link
roseanne Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 16:29 w przepisie obgladnietym na opakowaniu mleka kokosowego byla wersja na oliwie, bez czosnku bez cilantro za to oliwkami i kaparami obowiazkowo, tudziez z sosem sojowym proponowana tam ryba to namoczony i pokrojony w paski solony suchy dorsz produkt, widzialam w marketach, super popularny dostepny od zgrabnych kosteczek do platow po pol ryby na raz- tak z 70 cm dlugosci Odpowiedz Link
blues28 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 16:43 O! To jest cos dla mnie!! Bardzo mi taki zestaw smakowo podchodzi a dorsza ci u nas dostatek :-) Thx! Odpowiedz Link
maria421 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 19:55 Bardzo lubie posmak czosnku, ale do swiezej ryby czosnek mi zupelnie nie pasuje. Raczej do tego suszonego dorsza, czyli to co kiedys w Porugalii jadlam pod nazwa bacalao, a we Wloszech nazywa sie to baccala´ . W Niemczech tez jest znane pod nazwa Stockfisch, ale jeszcze tego w zadnym sklepie nie widzialam. Ponoc wymaga do 36 godzin moczenia i czestej zmiany wody. We Wloszech jadaja "polenta e baccala´", ryba z polenta tez mi sie nie najlepiej kojarzy, no ale co kto lubi :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 20:33 dla mnie przepis brzmi rewelacyjnie, czosnek lubie bardzo. Tylko zeby mi to ktos zrobil i podal... Odpowiedz Link
blues28 Re: ryba egzotyczna 24.03.15, 21:13 U mnie sa specjalne sklepiki z bacalao salado. Ja kupuje juz odsolony albo swiezy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 25.03.15, 10:41 jak jestem tak zalatana jak w ostatnich dniach, to lubie sobie przygotowac cos co mozna przez trzy dni jesc odgrzewajac. I naszlo mnie wieczhorem na Chili con carne. Byxlam juz w miescie zalatwic pierwszy termin i po drodze nabylam wszystko (n iewiele) co trzeba. Zaraz przeleje fasole do sitka, niech okapuje podczas gdy ja jade do ogrodu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Mody i tryndy kulinarne... 28.03.15, 19:53 ... pamiętam pierwszy raz odwiedzając Polskę po wyemigrowaniu, skonfrontowana zostałam brutalnie z modom i tryndem na kukurydzę z puszki. Taką najbardziej podłej jakości, śmierdzącą okrutnie lizolem. Dodawana ona do wszystkiego była, potraw, sałatek, gościła nawet na niby-pizzy. Straszliwy "hicior" ówczesnych prywatek, czyli ryż na zimno z majonezem a w nim skrawki kuczaka, ananasa z puszki (drugi straszny trynd owych czasów) i kukurydza... sałatką ten twór infernalny nazywano. Ze dwa lata temu środowiska buddystyczno rozwojowe popadły w ekscytację rośliną, którą nazywali "kelpem" bo pod taką nazwą zapanowała w UK. Sprawdzam ja, co zaś ten kelp, a to nasz JARMUŻ po prostu. Ponieważ jarmuż zawitał tymczasem pod strzechę, czyli do Biedronki, to kupiłam torbę i raprtuję - zacne to jest. Można ponoć przyrządzać na wiele sposobów. Dwa dni temu ja wypróbowałam jarmuż jako dodatek do spaghetti. Poddusiłam liście na patelni na minimalnej ilości wody z przepyszną oliwą dostaną w prezencie od Pytońskiej. Dodałam zgnieciony ząbek czosnku. Położyłam na spaghetti, na to rzuciłam pokrojone w talarki czarne oliwki, trzy plasterki rolady koziej, do piekarnika na chwilę, żeby się ser przypiekł i na stół. Tak mi ten jarmuż podpasował, że dzisiaj przyrządzam także. Liście podduszam, tak samo. Gotuję ryż basmati. Zaraz pójdę podsmażyć na oliwie mieszankę owoców morza (małże, krewetki, kalmary, ośmiorniczki) w towarzystwie czosnku, potem z liśćmi i ryżem i zjeść. Zaraportuję jak wyszło, bo spaghetti było wysokiej zacności. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mody i tryndy kulinarne... 28.03.15, 19:59 ... a ze Stanów znany nam jako "kale". :-)))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Mody i tryndy kulinarne... 28.03.15, 20:19 Ach, kukurydza z puszki! :) Pamietam moja pierwsza podroz z emigracji do Polski i wielki apetyt na tradycyjna polska salatke jarzynowa, taka jaka tawsze goscila na stolach na kazdym przyjeciu. I co? W kazdej salatce kukurydza, jako znak postepu i nowoczesnosci. Skonczylo sie na tym, ze prawdziwa, polska tradycyjna salatke warzywna zrobilam sobie po powrocie do Niemiec. Swoja droga, to Wlosi maja czelnosc nasza narodowa salatke jarzynowa nazywac "insalata russa" , rosyjska salatka! Ale moze to i lepiej, bo ta ichnia "insalata russa" tak sie ma do naszej salatki DOC, jak sovietskoje szampanskoje do Dom Perignon. Teraz w Niemczech jest trend na cup cakes. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Mody i tryndy kulinarne... 28.03.15, 22:16 no w Niemczech tez jest przeciez ruska salatka, Mario. Na gorze obowiazkowo jajka na twardo. A te ciasteczka z kupy to nawet widzialam w specjalnym sklepie u nas, tylko te kupy i nic wiecej. Jesli tak smakuja jak wygladaja, to dziekuje. Odpowiedz Link
iwannabesedated Jarmuż cd. 29.03.15, 16:33 Ok, mogę już ze spokojnym sercem polecić. Ostatecznie, to obsmażone szybko na gorącej oliwie owoce morza plus paseczki ząbków czosnku, wrzuciłam do wywaru z jarmuża, dodając odrobinę sosu z pikantnej papryki, oraz sam jarmuż i poddusiłam. Pycha! Polecam. Myślę, że można z tego zrobić zupę, można też z tego jarmużu robić bigosy, gulasze i inne zberezeństwa, ma znakomity lekko orzechowy smak, a liście apetyczną mięsistość. Może to i "kale" było, nie "kemp", w każdym razie kupciato się kojarzyło tak jak te niemieckie ciastka z kupy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Jarmuż cd. 29.03.15, 16:42 jesli dobrze pamietam, jarmuz zbieta sie PO pierwszym mrozie? W kazdym razie znam go jako znakomita zimowa zupe. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jarmuż cd. 29.03.15, 16:57 Kale mi sie nigdy kupciato nie kojarzyło. :-) Lubiłam. Cieszę się, że się jarmuż szerzej rozpowszechnia, i dzięki 100K za przepisy-opisy. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jarmuż cd. 29.03.15, 18:50 ewa553 napisała: > Maryska, jarmuz to Grünkohl, oder? Tak. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jarmuż cd. 29.03.15, 19:52 No to co powiesz, na miasto podziemne, po Twoim powrocie - na którąś recepturę z jarmużem? Odpowiedz Link
maria421 "Pizza alzacka"? 30.03.15, 11:20 ugotuj.to/ugotuj/171939032/pizza+alzacka+na+cienkim+ciescie/p/ czyli tarte flambee, Flammkuchen. Nie mogli znalezc lepszej polskiej nazwy? Przeciez moga sie obrazic tak Wlosi jak i Francuzi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: "Pizza alzacka"? 30.03.15, 12:34 Nigdy nie jadłam, przyznaję bez bicia. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: "Pizza alzacka"? 30.03.15, 13:07 wiele stracilas, jest pyszna. Ja najbardziej lubie klasyczna: z wedzona szynka i cebulka. I do tego winko.... Odpowiedz Link
maria421 Re: "Pizza alzacka"? 30.03.15, 13:26 Ja jadam pod nazwa Flammkuchen i bardzo lubie :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 14:43 Byla u mnie dzis psipsiola Edda i w 10 minut zrobilysmy przepyszny obiad - zainspirowane daniem ktore jadlysmy w Portugalii. Podczas gdy w jednym garnku gotowaly sie (8 minut) papandrelle, w drugim na oleju z oliwek obsmazylysmy z obu stron garnelle (bio!), dodalysmy przekrojone na pol daktylowe pomidorki, nastepnie dodalysmy sol i pieprz oraz czosnek i thymian wlasny, z balkonu. Na koniec lyzka creme fraiche. Rewelka i naprawde w 10 minut do zrobienia. Odpowiedz Link
blues28 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 15:27 Basienku, brzmi smacznie! Ale zastanowilo mnie co znaczy bio? Bo garnele to gamba czyli shrimp, a wiec owoc morza. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 15:51 tez mnie to zastanowilo Bluesie, ale "stalo napisane". Na wielu produktach zamieszcza sie to, a ja staram sie zrozumiec, ale konczy sie kiwaniem glowa nad metodami sprzedazy. No bo teraz kazdy chce miec bio, wiec i krzesla sa bio (z drzewa ktore roslo w lesie, ktory nie byl srodkami chemicznymi spryskiwany), garnele sa bio, bo zyly w morzu do ktorego nikt niczego ani nie wrzucil, ani nie wylal. Itd. Wszelakie jarzyny z Pfalzu, ktory jest ogrodem Niemiec, sa tez bio. Nie pryskaja. Ale pola przeciete sa autostrada, po ktorej pedza codziennie tysiace aut. Pewnie napedzanych benzyna bio...i samopolykajace wydzieliny z rury wydechowej Odpowiedz Link
jutka1 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 16:50 No właśnie. Ostatnio się dowiedziałam, co to są jajka "prawie bio" (cycat). Pan z warzywniaka mi wytłumaczył: "no wie pani, ten kurnik jest tak wielki, że biegają po nim jak po dworzU". Koniec cycatu i kurtyna. :-)))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 17:19 No! Ja juz myslalam,ze gambas Ewy sa z jakiegos dziewiczego akwenu norskiego :-) Ale wracajac do eco i bio to informuje, ze nabylam 12 jaj za cale 3,69 euro. W pudle ulotka z zaproszeniem na farme 3 maja, gdzie przy okazji tzw "drzwi otwartych" bedzie mozna zobaczyc jak kury sobie chodza po trawie. Wiec moze naprawde te akurat jajka sa eko??? Hmm Odpowiedz Link
ewa553 Re: Watek kulinarny 11 28.04.15, 17:53 jak jeszcze nie bylam sama, a wiec i spozycie jajek bylo wieksze, to jezdzilismy do pobliskiej wsi gdzie kury biegaly po olbrzymim terenie, na ktorym i konioe sobie spacerowaly i kilka jeszcze zwierzatek. To byly kury zyjace na wolnosci. Ale: skad ja moge wiedziec czym gospodarz te kury dokarmial, jak robakow na lace za malo zjadly? Zaufanie mialabym tylko do wlasnych kur, co to ich nie wolno w moim ogrodzie trzymac:( Odpowiedz Link