maria421 Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 11.05.15, 08:41 Zapowiada sie piekny sloneczny dzien, mam zamiar posadzic pelargonie na balkonie. Milego dnia :) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 12.05.15, 08:51 Melduje ze od wczorak pelargonie wisza w skrzynkach na balkonie. Dzisiaj kolej na zmiane kwiatkow przed domem i na sadzenie na klombie. Milego dnia :) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, słońce 12.05.15, 09:16 Ma być dzisiaj 21C. Fajnie. Wczoraj miałam okropny dzień w robocie, wieczorem byłam wypruta i wymiąchana, mózg mi parował i wewogle. Dziś pracuję z domu, a i obłożenie mam lżejsze (odpukać), więc będzie OK. :-) Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
maria421 Sroda, slonce 13.05.15, 08:42 Wczoraj posadzilam 100 kwiatkow w roznych miejscach przed domem i w ogrodzie, wymienilam prawie wszystkie ziola. Pogoda dopisywala, przed wieczorem spadl deszcz, wiec dobrez podlal moje dzielo. Zostal mi jeszcze cmentarz i mam zamiar to dzisiaj zrobic. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda, slonce 13.05.15, 09:28 Pogoda taka sama, chociaż jest chłodniej, ma być maks 17C. Ciężki dzień dziś mam. Oprócz hałdy pracy muszę się (znowu) borykać z FRadministracją. Czy oni kiedyś wreszcie dadzą mi spokój i przyjmą do wiadomości, że od prawie 2 lat już tam nie mieszkam, do cholery?! Znowu mi każą jakieś składki społeczne uiszczać, noszkur... No nic. Najwyżej będę w pracy do nocy, trudno. Miłego (milszego) dnia. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Sroda, slonce 13.05.15, 15:53 no pacz pani, widac biurwokracja ma sie dokladnie tak samo dobrze, niezaleznie od kraju, regionu itd sie mi przy tym wpisie przypomnialo, jak po przeprowadzce do mtl , w lipcu, musialam udowadniac wieloma dokumentami, ze to nie moja furgonetka parkowala poprzedniego grudnia i tak naprawde nie powinnam byc ciagana po sadach za nieoplacone mandaty Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 13.05.15, 21:48 Przepraszam, nie jestem w stanie pisać o pierdułach, bo wraz z resztą społeczeństwa popadłam a amok wyborczy. Nawet w spokojnym moim osiedlowym markecie, wrze jak w klubie dyskusyjnym, dyskutuje obsługa, klienci, jeden drugiego łapie za guzik, wyłuszcza swoje racje, wykrzykuje swoje prawdy objawione i dowodzi słuszności swoich tez. A pod nogami pałętają się równie rozserdzone dziatki wszelkich możliwych płci, oraz podekscytowane psy, bowiem na dodatek tego wszystkiego, jak zostałam poinformowana o pierwszej w nocy nad jeziorkiem Balaton konspiracyjnym szeptem przez pewną starszą panią "teraz tu suczki mają cieczki", więc jest Sodom z Gomorem. Do tego stopnia to wszytko się gotuje, że osiedlowy głupek co mnie zwykle przechodząc koło ogródka pozdrawia i wypytuje gdzie "chłopak" (czyli eks), na co ja mu udzielam rytualnej odpowiedzi "poszedł sobie", a "głupek" wtedy podsumowuje "no bo głupi" - w tym tygodniu zakończył rytualną rozmowę niespodziewaną skierowaną w moim kierunku konstatacją "a to dobić dziada!". Co mnie najpierw zszokowało, a potem doprowadziło do okropnych paroksyzmów histerycznego śmiechu. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 13.05.15, 23:20 kiedys dawien dawno proroctwa "maluczkich" sluzyly za wyrocznie :) kolejna terapeutka sie z kliniki wyniosla, pierwsza miala miala tytul zawodowy, nie jak trzeba i ubezpieczenia nie chcialy zwracac za terapie - moje tez, ale nic nie mowilam, bo Andrea byla przeswietna w swoich uslugach, przyznalam sie dopiero, jak po powrocie z Brazylii zastalam Nowa. Z roznych przyczyn musiam tegotygodniowa wizyte odwolac i juz nastepnej nie bedzie, znaczy waiting list, bo Nowa sie wyprowadza z wyspy... - tej mi jakos mniej zal, tylko 3 sesje i niewielka pomoc szlak mnie trafil i sobie wiec wypozyczylam dvd z yoga na usmierzanie bolow, przelazlam przez cala serie i chyba mi ramie zaraz odpadnie bardzo, bardzo sie ciesze, ze wyborami polskimi sie moge nie przejmowac ! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 14.05.15, 00:29 Tak, dawne to czasy, kiedy zdanie wyborców cokolwiek obchodziło kogo.... Tobie natomiast trudno się dziwić, bo jak się może przejmować czymkolwiek człowiek, skoro go bark napieprza jak głupi. Z drugiej natomiast strony, przypadkiem znalazłwszy się w środku gorącej debaty np. w moim osiedlowym suprermarkecie, mogłabyś się tak dać porwać emocjom, iż zaczęłabyś łoić lagą na prawo i lewo, i tym sposobem poczynić barkowi taki reha, że by zapomniał iż ma boleć. Takie i też rzeczy się ludziom zdarzały. Dlatego ludność lubi generalnie się ponapieprzać od czasu do czasu, tak jak my tutaj na naszem forumie. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 14.05.15, 00:38 dobre! dobre, bo polityczne! :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 14.05.15, 13:47 W kwestii wyborow interesuje mnie tylko jedna rzecz; czy Kukiz bedac lysy, czy lysawy nalezy do przedstawiciela tej czesci slowianskiej ktora ma plaskie glowy z tylu? No zesz, jakos mnie Mini zafrapowala plaskimi lysymi glowami Polakow... Kan Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach --- Odc. 305 :-))) 14.05.15, 20:58 Gdzie bylo o tych plaskich potylicach, bom przegapil?! A fenomen ten antropologiczny mi sen spedza, jeno smialosci nigdy nie mialem by poruszyc. Nie bylem go swiadom nigdy, gdym mieszkal w kraju nad Wisla, jednak odkad zaczalem odwiedzac transoceanicznie, to nic juz nie widze tylko wlasnie te rzeczone potylice. Zaobserwowalem nawet (bo do tego fascynujacego tematu sie przykladam), ze fenomen ten obradza glownie na Mazowszu. Im dalej, tym rzadziej. Bardzo frapujace. Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 14.05.15, 08:37 w Niemczech swieto i dzien wolny od pracy. Wczoraj zakonczylam sadzenie kwiatkow, czyli prace ogrodnicze mam z glowy do jesieni. Oprocz trawnika, oczywiscie, ale moj sasiad juz zdrowieje i niedlugo bedzie znow mogl sie tym zajac. Co do wyborow, to jak juz pisalam, w tym roku tez glosowalam. Czekam na koperte z karta wyborcza do drugiej tury. Od razu powiem ze mnie Komorowski strasznie zawiodl i dam mu glos tylko z wiadomych powodow. Powiem tez ze Kukiz jest idiota jezeli nie potrafi zrozumiec ze jego kampania wyborcza juz sie skonczyla i ze przyszedl czas na stulenie pyska. I kto chce moze sie ze mna w tym temacie nawalac :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 14.05.15, 08:41 Nie będę się nawalać, bo zgadzam się z każdym słowem. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 14.05.15, 08:40 Pogodę zapowiadają taką, jak wczoraj. Maks 17C, trochę słońca, trochę chmur. Dzień w pracy też taki, jak wczoraj: zawalony robotą. :-/ Ech. Miłego czwartku Wam życzę :-) Odpowiedz Link
maria421 Gender Gaga ciag dalszy 14.05.15, 09:19 czyli totalna szajba Austriakom w Wiedniu odbila : www.spiegel.de/auto/aktuell/wien-testet-homo-und-heterosexuelle-ampelmaennchen-a-1033413.html Odpowiedz Link
blues28 Czwartek upalny 14.05.15, 16:03 Bufff, jak goraco! Wczoraj pobilismy rekord temperatur wiosennych (37 w cieniu, 40 w Kordowie i w Sewilli). Dzis troche lepiej, tylko 33. Wrócilam zmiachana z miasta, bylam w centrum na spotkaniu gdzie dzikie tlumy przewalaja sie po Gran Via i Sol. Wycieczki z przewodnikami, turysci samopas, wszelkie jezyki dookola, jakas wieza Babel sie zrobila. A na Sol masa kibiców Juventusa draca mordy w nieboglosy w radosnym spiewie, no bo spuscili manto Real Madrytowi i zakwalifikowali sie do finalu Champions League. Nie, nie interesuje sie futbolem, ale tak tragiczne zdarzenie jak wyeliminowanie Madrytu (i to na wlasnym boisku) oglaszane jest zalobnym glosem wszem i wobec. W popoludniowym dzienniku poswiecono tej tragedii chyba pól godziny. Na temat wyborów w Polsce wiem niewiele ale wizja Rose rozganiajaca laga nierozgarnietych wyborców ucieszyla mnie wielce. Bez róznicy czy maja plaskie potylice czy nie :-)) Jutro swietujemy, bo to San Isidro Labrador czyli Sw Izydor, Robotnik Rolny, potron Madrytu. Mam nadzieje, ze zapowiadany chlodny wiatr z pólnocy przyjdzie i temperatury spadna. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 14.05.15, 17:42 A, no i widzicie dobrzy ludzie - w końcu popadłam w tendencję pisania postów na tematy, które nikogo nie obchodzą. Bardzo dziękuję, za jasne danie mi tego do zrozumienia. Zamiast więc dokonywać kolejnego nieciekawego wpisu, wracam więc do swoich zajęć. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 14.05.15, 17:56 Jak to nie obchodza? Mnie wybory obchodza i napisalam moje trzy grosze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 14.05.15, 18:01 Tak, ale większość Cię przegłosowała. A poptrzednie moje posty - zignorowała. W sumie piszę dla własnej przyjemności, ale jak już tak kilka osób wprost mi pisze, że się mam zamknąć, to co ja tu mam - vox populi vox dei. Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartek upalny 14.05.15, 18:12 Czy ja moge prosic jasniej? O co chodzi? A moze upaly rozgrzaly mi zwoje mozgowe i nie lapie czegos niby oczywistego??? Pomijajac, ze na forum blogowalam wielokrotnie bez odzewu zadnego? Jednakowoz pisuje jak mnie najdzie na napisanie:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek upalny 14.05.15, 18:17 Dorotka , nie zamykaj sie, pisz, ja zawsze czytam choc nie zawsze komentuje. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek upalny 14.05.15, 19:15 A któż Ci napisał, że masz się zamknąć?? Żecożejak? Ja od kilku dni tylko bąkam rano i czasem wieczorem, bo jestem wymiąchana do imentu. Nie mam mózgu, nie mam siły, i jakoś tak ogólnie niezbyt dobrze. No ale co ja będę jojczyć. Wolę zapadać w tępą ciszę (autocycat). Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek upalny 14.05.15, 21:07 Nie glosowalem, bom przegapil. U nas sie glosowalo w sobote i bym pognal, jednak na stronie konsulatu sie dowiedzialem w piatek, ze czas rejestracji minal 3 dni przed sobota, wiec dupa. Zreszta dupa wogole i kwestionuje moje zapedy elektoralne, bo moj glos zawsze jest zaszczekany przez polonijnych ziomali, a jak oni glosuja, kazdy wie, nie? Jesli w przyszly weekend pogoda nie dopisze (czytaj: nie pojedziemy do VT), najpewniej sie pokwapie do konsulatu. Dla spokoju sumienia. I by Ojczyzne ratowac. Ktory to juz raz?... Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek upalny 14.05.15, 19:33 nosz kurza stopa ! ja tu zarty sobie stroje, moze nie do konca udane, ale dla poddierzki razgawora, nie jako tlumik! no a skoro prawie dwie dekady poza ojczystym krajem mieszkam, to jakie tak naprawde mam prawo mieszac Wam? no! wreszcie przestalo padac, slonko wyjrzalo, grill na okraglo - cukinie i baklazan dzis Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 14.05.15, 19:49 Nosz cholera, przecież dlatego nie pisałam nic o polityce, tylko śmieszne scenki ludzkie ze sklepu, rewelacje znad jeziorka o cieczkach suczek (wygłoszone takim tonem, jak by to była jakaś kompletnie specyficzna nieobyczajność lokalna - np. "a tutaj się właśnie zbierają w krzakach kosmici i spółkują'), oraz mądrości osiedlowego "głupka". I na to ja otrzymuję odpowiedzi, że wybory w Polsce nie obchodzą. Czyli, nikt co ja napisałam - nie przeczytał. Bo ja NIE pisałam o wyborach. Czemu w takim razie się takie wypowiedzi pojawiają pod moim postem? Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek upalny 14.05.15, 20:33 o swieta niedoskonalosci odpowiednich wpisow to o glupku wsiowym bylo, co proponowal rzez, ze to wyrocznia by mogla byc jasne teraz? :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek upalny 15.05.15, 21:58 No. To ja rozumiem. Zaraz mi lepiej. :D Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 15.05.15, 08:08 Dzięki niebiosom, że piątek. Byle się doczołgać do weekendu. Za oknem jest dość słonecznie, ale maksymalnie ma być 17C. Długi dzień przede mną, więc oddalam się, życząc Wam miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 15.05.15, 09:08 Piekna pogoda. Poniewaz w niedziele jade do Frankfurtu na party zareczynowe, to musze pojechac po jakis prezent zareczynowy a pojecia nie mam co kupic. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF... 15.05.15, 14:45 Też się z tego piątku cieszę, bo mi w kość dał ten tydzień, jakimiś ciśnieniami i rumchaniami natury strukturalnej. Coś na kształt ruchów skorupy ziemskiej, wszerz i wzdłuż, gdy jedne warstwy geologiczne wypierają drugie, a nacierające na siebie tektoniczne płyty powodują wybzdyki. Przy okazji, mój organizmus, ten podstępny podelec, sobie niby niewinnie zażyczył wywarków z korzenia pietruszki. Pobiegłam więc do internetu, poczytać o co chodzi, no więc oczyszcza się ogólnie. Niby rzecz smakowo mało ekscytująca, ale także i nie jakoś nadzwyczajnie obrzydliwa. Więc tu wywarek, tam wywarek, w końcu cały dzbanek zrobiłam, bo co tak po filiżance, a organizmus się domaga więcej i więcej, no to piję. I na początku, buzi dupci, nawet się poczułam bardzo letko i dobrze.... aż tu nagle... Kurwa mać! Jak mnie pokręciło, połamało i zgniotło, to się od wczoraj ledwo z wyra mogę zewlec, a dzisiaj to już wcale prawie. Strach na mnie padnął blady, jak zwykle, że ja tu zemrę cichcem, trupa pies zje, zdechnie, i nic nie zostanie, jeno kandydat Dupa i kamieni kupa. Czytamżesz bardziej wnikliwie, no dobra, oczyszcza, ale co? Człowieka z życia? Nerki szczególnie. I tu mnie się przypomniało, jak lata temu chińska doktor dała mi kurację na nerki, to też się tak czułam podobnie. A potem, jak już się poczułam lepiej, to się czułam jak, może nie młoda, lecz w sile wieku - bóg. W celu więc poczucia jak bóg, popiję jeszcze ten wywar z pietruszki, lecz gdyby się okazało, że się jednak mylę, to proszę pamiętać iż moje prochy prosiłam zdeponować w puszce od kawy w jakim możliwie widokowym miejscu, najlepiej nad ciepłym morzem, żeby ładnie szumiało. Tak czy siak, ubiegam się o tolerancję dla wynikającej z tego wszystkiego drażliwości i płaczliwości. :D Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF... 15.05.15, 17:16 Bardzo duzo sie ostatnio slyszy o oczyszczaniu organizmu i ja tez sie zastanawialam z czego wlasciwie ten organizm ma byc oczyszczony. Po czym wlasciwie sie poznaje bez badan lekarskich ze organizm jest zanieczyszczony i czym ze trzeba go oczyscic? A moze sie zaklada ze kazdy organizm jest zanieczyszczony, zakwaszony czy co tam jeszcze i ze potrzebuje plukania? Hmmm... trzeba by zglebic temat. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 15.05.15, 18:57 Stokrotku, no to nieźle! Ale widzisz, jak organizmus potrafi sam dać znać, czego trzeba. Byle umieć go słuchać. Ten mijający tydzień był zbrąchany u mnie też, może co w gwiazdach czycuś. Ale w sumie skończył się OK - chyba, o ile wiem, a jeśli nie to nie chcę wiedzieć - dużo dzisiaj załatwiłam, wysłałam 3 trudne i ważne dokumenty (meaning: napisałam je wreszcie), odbyłam 2 spotkania, zjadłam dobry lunch z rybą w migdałach i młodą kapustą w roli głównej, no i mam wolne. W weekend, cytuję tego kierowce nocnego autobusu, co to sobie zamiast trasy to zaprogramował do wyświetlania na górze z przodu: "pierdole nie robie" (cyc.) :-))) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF... 15.05.15, 22:09 Jak to po czym się poznaje, no człowiek się nie czuje optymalnie. Boli, puchnie lub chudnie, śpi za mało lub za dużo, szybko się męczy, lub jest nadpopudliwy, albo blady, albo bezsensownie czerwony, jednym słowem mu się organizmus wykrzacza. Ja teraz postanowiłam pójść za ciosem i kupiłam szparagi. Część zadłam od razu, częśc zjem jutro, z końcówek będzie zupa. Mam nadzieję że jutro nie wysikam całych nerek, bo to jakaś przesada by była. W każdym razie, też robię w weekend kierowcę, leżę i czyszczę. Mam też Pratchetta "Wyprawę czarownic". Zgłaszam powiedzenie "chyba, o ile wiem, a jeśli nie to nie chcę wiedzieć" do kanonu porzekadeł forowych :D Tym razem nie piszę, że się poiszczałam, bo w obecnym moim stanie szczanie to jest coś czym się zajmuję stale, ale się zmiotałam w paroksyzmach diabolicznego chichotu i końskiego rżenia :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF... 15.05.15, 22:30 A powiem też hiperbolicznie, że zuemoce (zam.) znowu dzisiaj w coś usiłowały mnie wessać, a ja NIC. Cisza blada z doopom. Uszy po sobie, morda w beczkę po śledziach, a po stepie hula wiatr. Żżżżżżżżżż... (nie mylić z muchą zzzzz...) :-D Punkty dumy dnia dzisiejszego: 1) rano zgwałciłam telefonicznie jednego prezesa, co się opierał od 4 tygodni. Tak go wysłuchałam i pogawędziłam, że się zgodził na mojej konferencji się pojawić, a nawet dać (mądry) głos; 2) napisałam list duplomatyczny acz złowieszczy, ale gdzie druga strona może twarz zachować coby nie wpaść w poważne kłopoty prawne. Typu: szczyt dyplomacji - posłać kogoś nach*j w taki sposób, żeby się nie mógł doczekać tej ekscytującej podróży. Punkty porażki: moi pracownicy młodej generacji nie umieją pisać. Tzn. bullet points - owszem. Składnej narracji: nikuta. KJAP. Jutro srana (cycat) idę na pocztę wysłać list polecony z potwierdzeniem odbioru do chrancuskiej administracji, po południu spotykam się z koleżanką z Gdańska. W niedzielę kuzyn przyszywany plus prace okołodomowe. Jak widać: nie muszę pracować, odpukać przez lewe ramię (autocycat). :-) Odpowiedz Link
blues28 Sobota 16.05.15, 09:48 Widze, ze forum sie detoxuje i nagle stwierdzam, ze niechcacy wkomponowuje sie w wiodacy trend, bo robie gar wywaru warzywnego z mlodej karbowanej kapustki, zielonej papryki, cebuli, duzo naci selera i przetartych pomidorów. Sól i pieprz do smaku. Zaraz ide po skladniki. Przy okazji przyniose czeresnie, morele i brzoskwinie, bo truskawki juz sie przejadly. Wczoraj, poniewaz byla bardzo rzesko i przyjemnie (cudny, krótki oddech miedzy upalami) to dalam sie namówic na dlugi spacer az na laki San Isidro.Na krótko, bo panowal tam tlok i duzo glosnej muzyki. Rok temu Luiza bardzo chciala zobaczyc, ale nie trafila datami. A tu tancuja chotis, taniec kalsy robotniczej: Dzis musze polatac, oddac niektóre kupione rzeczy z których po przemysleniu rezygnuje, odwiedzic modystke - szuknia na uroczystosci rodzinne sie szyje - i takie inne. Zakup gazet sobotnich oczywisty. Bez n ich nie ma soboty. Pogoda piekna, ale bedzie goraco. Milego weekendu! Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 16.05.15, 09:58 Co do detoxu raz jeszcze- pietruszka, szparagi, wywary z warzyw sa moczopedne, czyli pozbawiaja nas zbednej wody w organizmie, na skutek tego czlowiek czuje sie lzejszy , sprawniejszy itp. Ale chyba to jest jedyna wlasciwosc "oczyszczajaca". Cukru, cholesterolu, trojglicerydow , kamieni sie w tej sposob nie da splukac, no nie? Czeresni Bluesowi zazdroszcze, bo sama na nie z utesknieniem czekam. Bluesie, modystka to chyba kapelusze , nie suknie szyje? Pogoda ladna, zaraz wlaczam pralke i ide na zakupy. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota 16.05.15, 17:20 A wiesz, ze nawet do slownika zajrzalam. I masz calkowota racje! Modystka to osoba projektujaca/ wykonujaca / sprzedajaca kapelusze :-) Zatem pozostaje mi stare dobre slowo: krawcowa:-) Za oknem placze szczenie. Teraz przy otwartych na osciez oknach zalosliwy glos nieboraka niesie sie intensywnie. Po co bierze sie psy i zostawia same na caly dzien? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 16.05.15, 10:19 Udało mi się pospać do 9:00. Niech żyją korki do uszu. :-) Za oknem świeci słońce, ma być 18C. Przyjemnie. Jak tylko się ogarnę i dopiję drugą kawę, pójdę na zakupy. Po południu wychodzę na spotkanie z koleżanką. Ostatni raz widziałyśmy się jeszcze w Paryżu. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota 16.05.15, 11:26 Jakos wszystko ostatnio wydaje sie zajete. Ten tydzien byl bardzo i nie chce mi sie wchodzic w detale. Odnosnie okresowego organizmu sie samo-oczyszczania. Moim zdaniem jest niezbedne. Mam wiec okresy gdzie jest malo miesa lub wcale. Sa dni gdzie chleb nie idzie pod zadna postacia. Dzien gdzie pije tylko sok wlasnorecznie lub maszyna wygnieciony. Zawsze mam tez rodzaj rosolu lub jego namiastke warzywno-bogata w lodowce na kazda pore dnia i posilek. Nie wyobrazam sobie zycia bez ww. Ktos pytal jak detox wyglada; wyglada glownie w toalecie, czarna maz wychodzaca nie powiem skad...haha Kan Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 17.05.15, 00:39 Wspaniałe foty Bluesie. Podziwiam ostrość i głębię obrazu. Czym robiłaś? Bo nie komórką chyba? Znowu mi rośnie swieżb (czy -rzb?) nóg... DERMATOLOGA! Notabene, czereśnie są superdetoksyfikujące. I na dodatek - odmładzają! Tutaj masz link do artykułu Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota 17.05.15, 09:33 Ach, dziekuje! Ale przy ertesowym Nikonie co ja bede z moim Panasonikiem sie wymadrzac :-) Zas w obronie mojego telefonu to powiem, ze ma chyba 16 megapixeli co nie jest zle:-) Fotografuje nim zawziecie, blyskawicznie obrabiam i wassapuje do odbiorców. Czeresnie: zaraz poczytam linka ale wprzód zeznam, ze czeresnie jadam (te jasniejsze - tu zóltorózowych nie ma - te bardzo ciemne, nabrzmiale sa zbyt slodkie jak na mój gust) z uwielbienia, no matter jak wartosciowe :-) A posiadane wartosci to bonus na który zalapuje sie pólgebkiem. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 18.05.15, 17:57 Ja mam Panasonika tzw hybrydę. Chwalę sobie. Też nie umywa do Nikona, ale poręczne diablę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 18.05.15, 18:56 A mnie mojego Canona EOS hooye yebane ukradli podczas włamania. :-/// Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota 19.05.15, 09:33 Nawet pamietam jak sie do niego przymierzalas, chyba przed pierwszymi Bergamutami? Wnosze, ze sie nie odnalazl :-(( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 19.05.15, 10:00 Oprócz zegarka chanel (mieli go przy sobie, jak ich złapała policja) nic się nie odnalazło. :-( Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, szaro 17.05.15, 09:17 Ma być dzisiaj 14C. W prognozach nie ma nic o deszczu, więc OK. Dzień planuję relaksująco-okołodomowy, z jakimś małym spacerem jako przerywnik. A na razie piję kawę, gra radio Nostalgia, i fajnie jest. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, szaro -- Pi Es 17.05.15, 09:29 Do kitu z takimi prognozami pogody! Leje! Odpowiedz Link
blues28 U mnie inaczej... 17.05.15, 09:39 Czyli slonce i bedzie tylko 30 st, no moze 32 co jest radosne, bo w maju ponad 35 to jest ewidentnie anomalia i nietegas. Burosci wspólczuje, ale rodzina doniosla, ze od wtorku robi sie ladnie i cieplo. No to wytrwac prosze ze dwa dni i bedzie dobrze. Moja siostra akurat jest w kurorcie i parasol oraz kurtka p/deszczowa sa elementami garderoby codziennej. A tak pieknie polozony jest kurort. Moja niedziela bedzie gospodarcza, bo zamierzam ogarnac chalupe, potem spacer po prase, obiad jest od wczoraj, potem domowe spa i byczenie sie i czytanie narecza gazet. Ot i tyle! Milej niedzieli! Odpowiedz Link
jutka1 Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 19:38 Aaaale miałam cudny dzień. Relaks do entej potęgi. A i około-domowo dałam radę: dwa prania, odkurzanie, bez napinania się, bez pośpiechu, cudo. Kuzyn też przyjęty i zagospodarowany na popołudniowej herbatce. Chyba naładowałam akumulator. Jippi. :-D Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 20:12 OOO rany.... Ja za to myślałam że się w nocy przekręcę, chyba mi się faktycznie ten piasek usuwa. Dzisiaj lepiej, ale na czworakach się czołgam. I co ja mam teraz zrobić z tym pieprzoną demolką zaplanowaną przez administrację? Bez gazu cztery dni, a ja tu mam zdychającego psa co mu trzeba gotować specjalne żarcie, plus zdychającą siebie? Kuchnię co remontowałam dopiero, mi pewnie rozpieprzą, a teoretycznie żądają żebym rozpieprzyła ją sama. Chromolić to. Odpowiedz Link
jutka1 Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 21:02 Słuchaj, a nie można im prawniczo dowalić? Trza poczytać regulamin wspólnoty, i obowiązujące prawo. Bo jeśli musisz, to niech pokryją koszty? Co do gotowania dla Tofika, to oferuję swoją kuchnię dla gotowania, jakby co. Odpowiedz Link
blues28 Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 21:13 O kurcze:-( Bardzo mi przykro:-( Nie wiem jaka jest przyczyna zawirowan, nie moge nic poradzic ale trzymam kciuki za wykaraskanie sie z tego kotla. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 21:21 Dzięki Pytko. Sorry w ogóle za przytruwanie. Tak się ponakładało jedno na drugie. Miałam iść do biura, i tam uzgodnić - no ale się rozłożyłam. U mnie w sumie jakaś ścianka gipskarton tylko, liczę, że po prostu ją zamontują spowrotem, ostatnio chyba tak było. Wtedy tylko podmalówka kawałka ściany, a farba jest. To genralnie jest głębszy problem ogólny z tą spółdzielnią, a jak mnie bolą nerki i problem jest co jutro zjemy z psem - to myślenie o procesach z prawnikami jest trochę poza mną. Rozsierdziłam się, bo mi się ponakładało i popsuło plany. Plus miałam cichą nadzieję, że się jednak wymsknę no Łazienek, wiesz, dzisiaj, bo inauguracja koncertów pod Szopenem, a wczoraj się znajomi zwoływali na nocne zwiedzanie podziemii PKiN, bo Noc Muzeów, a ja jako wielbicielka ś,p. Konwy i jego pisarstwa - marzyłam o tych podziemiach od lat, i jeszcze dwa dni temu mój pies poderwał nad jeziorkiem bardzo udatnych młodzieńców dwóch, z czego jeden nawet się sensownie wypowiadał i niebieskie oczy mniał. A ja tutaj - z nerkami! Z nerkami leżę. Tyle dobrego, że ich jednak nie wysikałam. No i piasku się chyba lepiej jednak pozbyć niż z nim tak chodzić w tych nerkach. Odpowiedz Link
jutka1 Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 21:38 Nie no, no co Ty, jakie sorry za jakie "przytruwanie". 8-| To ja przepraszam za rady ciocikloci, chyba Hameryka ze mnie wylazła automatem. Oczyszczaj się, Stokrotku, a za to i za resztę trzymam kciuki. :-* Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 21:52 Ależ bo mnie się też włącza, na taką arogancję i bezczelność. Chodzi, Bluesie, o moją administrację budynku co TYDZIEŃ temu zamieściła obwieszczenie, żądając od mieszkańców a) trzydniowej obecności w domu w godzinach pracy b) demontażu swoich kuchni oraz ścian c) na marginesie informując że nie będzie gazu, bo sobie nagle zdecydowała robić remont instalacji. Tyle, że w obecnej sytuacji ogólnej mojej, a szczególnej (nerki) - wdawanie się w boje z administracją 30 tysięcznego osiedla (czyli mniej więcej jakby miasto Łowicz) jest przedsięwzięciem donkiszotowskim albo gorzej, bo donkiszot nie miał ani chudego psa ani nerek, tylko grubego Sanczopansę i konia Bucefała czy Rozynanta, nie pamiętam. Lecz scyzoryk jednak w kieszeni się otworzył, plus to co pisałam ww, plus ten okropny Ertes co mimo żeber i kolan pomyka za swoją BGŻ po tym Peru, gdy ja w formie płaczliwej galarety zaglądam w odmęty sedesu czy aby tam moja wyszczana nerka nie pływa (lecz jednak ciesząc się ukradkiem, bo jednak nie pływa, ani nie pływa tam czarna maź którą produkuje Kan). Odpowiedz Link
blues28 Re: U mnie inaczej... 17.05.15, 22:05 Nieszczescia nie parami a stadami chodza! Przykro z powodu niezdrowotnosci nerki i w tym momencie wszelkie pomysly administracji sa mocno nie na reke:-( Zycze przetrwania w tym chaosie, to minie tylko bardzo upierdliwe jest. Sciskam mocno! Acha, kon sie nazywal Rinomante:-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 18.05.15, 07:55 No, jak się człek budzi o piątej z hercklekotem od koszmaru z robotą w roli głównej, to znaczy że jest poniedziałek. :-((( Eeee. Świeci słońce, ma być 18C, zarzekają się, że nie będzie padać. Pożyjemy - zobaczymy. No nic. Dam radę. Miłego dnia Wam. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 18.05.15, 08:19 Wczoraj spedzilam piekny dzien we Frankfurcie i musze przyznac ze Frankfurt zaczyna mi sie podobac. Pewnie dlatego ze w koncu zobaczylam jego zielone miejsca. Tutaj jest ciagle chlodno. Slonce jakos nie moze sie na dobre przebic przez chmury. Normalnie w polowie maja wylaczam ogrzewanie, ale w tym roku jeszcze jest na to za wczesnie. Zycze milego , bezproblemowego dnia :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 18.05.15, 17:31 No tak, a ja siedzę z psem pod pierzyną, w wełnianych skarpetach i myślę, że mną przez te nerki telepie. A tu po prostu zimno jest. U mnie wyłączyli i już szlus. Zimno. Dzisiaj już mi lepiej, więc powlekłam się do administracji w rzeczonej sprawie co i jak. Udało mi się tak to rozegrać, że mi wykonawcy mają wszystko sami rozmontować i zamontować, zagipsować i pomalować :) Więc, cytując Pytona "Punkty dumy" ... Porażki.... człowiek (ja) sobie myśli, że coraz się mądrzejszy, dojrzalszy i .. no, ten .. zajebiściejszy robi. A tymczasem się solidnie postarzał, wszystko się robi problemem, zaraz się tak stanie że brak ulubionego pieczywa będzie powodem ciężkiej traumy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 18.05.15, 18:58 Gratulacje! :-D A uwaga o reagowaniu wielce słuszna. I też czekam, kiedy brak ulubionego chleba będzie traumą nie do przejścia, czy prawie. Bo pierwsze objawy już miewam. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek 19.05.15, 01:59 Chyba wisi w powietrzu jakies 'fatum' w kwestii roznych dziwnych przypadkow zdrowotnych. Zalatwilam sobie wlasnie palucha u nogi podczas baaardzo niebezpiecznej czynnosci jaka jest kapiel pod prysznicem...no zesz kurna; myje sobie spokojnie glowe, nastepnie sobie ja nawilzam i chop, butelka spada w dol na noge. Trafila mnie akurat w palec. Klasyczny przypadek cegly w drewnianym kosciele, bo plastykowa, niewielka i niepelna... Zawiozl mnie maz rano do lekarza, bo juz mi sie nie dalo samochodu prowadzic, ani chodzic Kolor i rozmiar palca wygladaly podejrzanie. Lakarz wpadl w panike na widok i zarzadzil natychmiatowy rentgen, antybiotyki i na szczescie sie uspokoil podczas drugiej wizyty po poludniu, razem z kolorem i puchnieciem palucha. Na mam pekniety paliczek oraz rozlegle wewnetrzne krwawienie, ktorego sie obawiali, ze juz moglo spowodowac infekcje... Wstyd jak cholera sie nawet przyznac - jakby wygladalo epitafium? zabita butelka 'conditionera' Mam wiec nudny tydzien przed z noga wysoko uniesiona na biurko podczas pisania...hihi 100-wka, moze ktos ma kuchenke badz elektryczna badz gazowa(na taras) do pozyczenia na te kilka dni? Poza tym dobrze sie czuje, czego wszystkim tez zycze. Pa Kan Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 19.05.15, 09:40 Ewidentnie jest cos w powietrzu! Ja ogarniajac lazienke zbyt gwaltownie podnioslam glowe i bardzo bolesnie rabnelam sie skronia w klamke u drzwi! Oklady lodem pomogly, siniaka ani sliwy prawie nie ma, ale miejsce boli dotkliwie. A to takie nieszczególne miejsce, bo troche nizej i byloby duzo gorzej. Kanie, szybkiego ozdrowienia palca zycze! Niby tylko palec a jaki istotny do normalnego funkcjonowania! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 20.05.15, 01:14 Ajajaja! Hej, jak sobie nabiliście guza, jako dzieci, to czy Wam mama nóż przykładała? Bo moja tak. Do guza, nie do gardła... Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 20.05.15, 19:45 Oczywiscie ze mama przykladala noz do guza :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 21.05.15, 14:59 I owszem, przykladala :-) Ale jeszcze bardziej pamietam ziele zwane babka, które sie przykladalo na stluczone kolano. Babka byla panaceum na wszelkie obicia, stluczenia, skaleczenie i rosla obficie dookola. Poniewaz od dawna nie obijam sobie kolan to nawet nie zauwazylam czy dalej rosnie na trawnikach :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, słońce 19.05.15, 08:38 Świeci słońce, podobno ma być 25c ( !!! ). Uffff. Pracuję z domu. Mam sporo do poczytania i popisania, więc i trochę spokoju się przyda. W przerwie na lunch skoczę na pocztę i na zakupy, ot - dzień jak co dzień. :-) Miłego wtorku :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, słońce 19.05.15, 09:44 Tez slonecznie, ale po upalnym poniedzialku i ohydnej, lepkiej nocy nagle pojawil sie cudownie rzeski wiatr z pólnocy. Temperatury spadna do 25 st. Jaka radosc :-) I wczoraj i dzisiaj mam spotkania w centrum, wiec zbieram sie do wyjscia. Trzymajcie sie ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 19.05.15, 10:02 Hahaha Bluesie, u nas podnosi się "z wykrzyknikami" do 25C, a u Ciebie ochładza się do 25C. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, słońce 19.05.15, 12:49 Ciepło, cieplej... Jest dzień wręcz piękny. Musiałam wstać o nieobyczajnej porze, żeby wpuścić panów od gazu, i nawet się wyspana czuję. Coś podobnego. Czyli aż tak źle jak myślałam ze mną nie jest. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słońce 19.05.15, 13:10 Tak, jest pięknie. :-) Długi spacer na pocztę, aż mi się gęba śmiała. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Wtorek, słońce 19.05.15, 16:42 Potwierdzam! Bardzo pieknie jest. Rzesko, slonecznie zielono-kwieciscie :-) Aczkolwiek moja radosc potrwa do jutra, max do pojutrza bo od czwartku wraca wiatr z Sahary. Ano, taka kolej rzeczy, choc lato zaczyna sie coraz szybciej i coraz dluzej trwa. W drodze do centrum skrócilam sobie trase przez park (przepiekny juz o tej porze) i natknelam sie na pania, która perorowala z prowadzonym na smyczy psem. Nie zeby mu cos zakazala, ani tez szczebiotala pieszczotliwie do niego. O nie. Ona wiadla z nim dyskurs jak z nudnym mezem, a pies jak ten Dulski schowany za gazeta, spacerowal sobie udajac, ze to nie do niego. Z ciekawosci zwolnilam kroku obserwujac zjawisko i tak na oko to parlament pani do psa (ze ona musi go codziennie wyprowadzac zamiast odpoczac na kanapie, ze wcale a wcale spacerowac nie lubi, a jednak to robi i czy on (pies) to docenia? Itp.) trwal z piec minut. Pies spacerowal z mina meczennika. Moze Stokrotna nad Balatonem ma podobne przypadki? Cieszy mnie, ze spóldzielnia okazala sie ludzka, ze panowie od gazu przyszli i juz sie uwijaja i mam nadzieje, ze uwina sie szybko, sprawnie i bezszelestnie znikna zostawiajac kuchnie w stanie do natychmiastowego uzytku. Nie moge doradzic zadnych prymusów ani kuchenek polowych, bo nie mam na stanie zadnych, ale moze rospuscic wici wsród ludzi i ktos cos takiego ma??? Biore sie za szycie. Nie zebym byla krawcowa, bo to to nie, ale drobne poprawki zawsze zalatwiam we wlasnym zakresie. Mam do skrócenia pare rzeczy, bo jestem nadzwyczaj sredniego wzrostu i zawsze cos tam jest za dlugie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, słońce 20.05.15, 01:31 Na pytanie, czy Stokrotna nad Balatonem zna takie przypadki, odpowiadam, TAK. JA! Hahahaha! Regularnie konwersuję z psem, wyjaśniając mu, iż nie jest konieczne zjadanie chleba dla kaczek bo nie umiera z głodu, tylko mu się wydaje, że usiłowanie spożycia szkieletu starej ryby nie jest dobrym pomysłem zwłaszcza jak w domu czeka kolacyjka z gotowanego mięska kurczaka, warzywek i ryżu, że można wyjść już z tych krzaków i iść dalej, że celem spaceru jest spacerowanie a nie niuchanie sików innych psów, oraz że na spacerze worki są przewidziane na trzy kupy, więc niech się nie waży myśleć o czwartej i tego typu inne rzeczy. Sądzę, że jest to tak samo sensowne jak obyczaj monologowania do nie słuchającej połowicy, co dużo ludzi czyni i nikt się temu nie dziwi. Przy okazji, odpowiem jeszcze dlaczego ludzie sobie biorą psy, mimo że chodzą do pracy, a pies sam w domu siedzi. Genralnie ludzie sobie biorą psy aby z nimi dzieliły ich życie, zresztą fantastycznie jest ten wątek podany w ukochanym przez dużą część foru MiM. Psy biorą bezdomni, niewidomi, samotni, rodziny wielodzietne, mieszkańcy miast oraz wsi. Siedzi w pracy człowiek, chociaż wolałby pewnie siedzieć w domu z psem, i tęskni do domu i do psa, a pies siedzi w domu i tęskni do pana/pani. Mogli by tego psa nie brać. Kto by go wtedy wziął? Jak ze schroniska - to pewnie nikt. Czemu na taki dyskomfort musi być narażony szczeniak? Bo szczeniak dorośnie i się przyzwyczai. Tak jak dziecko posyłane do szkoły - jest to ogólnie do dupy na początku, ale niezbędne aby przywyknąć do życia na świecie taki jaki jest i się jakoś do tego życia przygotować. Irytację na skamlenie szczeniaka, rozumiem i wpółczuwam. A umiejętności szycia i robienia poprawek zazdraszczam, bo zawsze chciałam to potrafić, a nigdy się nie nauczyłam. To znaczy umiem dopasować, odpowiednio zebrać, etc. ale nie potrafię szyć na maszynie. Więc to co można zrobić w ręku to robię, ale większe poprawki wymagają jednak maszyny i tu niestety - dupah. Odpowiedz Link
jutka1 Środa 20.05.15, 07:59 Jest pochmurno, pod wieczór zapowiadają burze, a w ogóle ma być 24C. Jednym słowem: ciepło, parno i duszno. Dzień jak co dzień, czyli zapieprz. Miłej środy :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Pomór?... ntxt 20.05.15, 19:20 zatorturowany zbedny czas w banku, kurcze, bez cudow, - mala usluga majaca trwac kwadrans nie byla ukonczona przez prawie dwie godziny dzis wyraznie chlodno, spadek z 30 do 12 bzy zaczyaja rdzewiec kwiat z jablonek i wisni opada zacknilo mi sie za jagodami, rozmrozilam pudelko, pieke crumbla i gofry Odpowiedz Link
maria421 Re: Pomór?... ntxt 20.05.15, 19:33 Nie pomor, tylko nic sie nie dzieje. Ewa na jak dlugo pojechala do Rzymu? Juz chyba powinna wrocic? Boje sie czy sie jej przyjaciolce nic w podrozy nie przytrafilo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pomór?... ntxt 20.05.15, 22:06 Też o Ewce dzisiaj myślałam, i o tej przyjaciółce. Nie wiem, kiedy miały wracać. Pytona success stories #2. :-))) Ten bolo z przerostem ego nad treścią, czyli zuemoce ;-) Dzwoni do mnie dzisiaj z sąsiedniego budynku, i modulując głos na "jezde-bardzo-ważno-osobo" mówi mi, że szefostwo z nim rozmawiało, i że to-i-to jest potrzebne na cito. Dla wyjaśnienia dodam, że to szefostwo - nie bolo - jest moim przełożonym, oraz tez przełożonym bola z przerostem ego nad treścią. Ja na to: "No tak, oczywiście, tylko panie bolusławie mam takie pytanie, bo żongluję w tej chwili piętnastoma rzeczami na cito albo na prawie-cito: czy w takim razie priorytetem jest to, o czym pan mówi, czy finalizowanie raportu za 2014, bo myślałam, że raport 2014 jest na cito-minus-dwa-dni". Najpierw tępa cisza, po czym "no ja, ehe, hmm, chrumchrum, raczej nie jestem władny podejmować takiej decyzji, to ja może szefostwa zapytam". Na co ja: "Jasne, proszę dać mi znać". No, odpowiedź znam bez pytania. :-) HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Środa 20.05.15, 22:15 Nie nic, tylko się dzieją durnoty. Na przykład się dzisiaj w samym środku pięknego majowego dnia nad jeziorkiem Balaton - pobiły dwie baby. Nagle! Pod dziecięcą zjeżdżalnią się zaczęły szarpać i wyzywać, po czym jedną drugą zaczęła okładać lagą (tak, starsza pani!). Nigdy i nigdzie nie widziałam czegoś takiego, pijane laski w dyskotece, gdzieś po nocy, na imprezie, po alkoholu, wśród dorosłych, to tak. Ale mama i babcia przy dzieciach? Swoich i cudzych? Niby dżender, ale jedak... Faceci się tutaj tak nie zachowują. Jakoś tak, burzowo jest. Dosłownie także, dziwna pogoda, parno, duszno, na spacerze się wlekliśmy noga za nogą, ja i pies. Niby wszystko ładnie ślicznie, ale coś nuje podskórnie, coś - niewiadomo co. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Środa 21.05.15, 04:18 U mnie tez piekny majowy dzien i bardzo wiosenny. z kicania na jednej lapce przeszlam juz na etap kaczy chod - co jest bardzo dobrze. Paluch rozmiarowy juz prawie normalny, kolorem wciaz przypomina sliwke. No ale nie mozna wszystkie miec na raz. Dylematy obecnego mojego bycia sa wiec nieco dziwne I zupelnie przyziemne; przed wyjsciem z domu skleic paluchy razem normalna waska tasma biurowa, czy tez plasterem? a moze zastosowac extra srodek i zalozyc od razu elektryczna tasme do izolowania kabli. Tasma biurowa na dzien dziesiejszy wygrala....haha Mysle, ze ta kabli wejdzie w rachube dopiero od poniedzialku...bede informowac...hihihi Pa Odpowiedz Link
roseanne Re: Środa 21.05.15, 11:46 dobrze, ze jest lepiej ja sobie tak zalatwilam palucha na morro, gdy mnie fala zniosla na kamienie, jeszcze jest fioletowy paznokiec, mimo, ze miesiac uplynal, lepilam plastrami przez tydzien dlaczemu ja nie moge dluzej spac?! Odpowiedz Link
blues28 Re: Środa 21.05.15, 15:03 Lacze sie z gronem fioletowego paznokcia. Zdarza mi sie nazbyt czesto i aby nie straszyc uzywam kryjacego lakieru :-) Na bezsennosc recepty nie mam, ale witam w klubie! Juz dawniej zalozylismy klub sleepless i chyba nikomu sie nie poprawilo?? Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, deszcz 21.05.15, 08:23 Pada, ochłodziło się - teraz jest 10C, dojdzie najwyżej do 16C. No i tyszpiknie. W pracy klasyka gatunku, czyli jazda bez trzymanki. :-) Po pracy idę (jadę) na kolację do ulubionej gruzińskiej knajpy z kolegą z pracy - dużo tematów do obgadania, a nigdy nie ma czasu naprawdę przegadać. Dzisiejszą kolację planujemy i przekładamy od raptem 3 miesięcy, hahaha. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartek, slonce 21.05.15, 15:24 Musialam zmienic tytul, bo u mnie oczywiscie slonecznie jest. Deszcze juz sie chyba definitywnie skonczyly az do jesieni. Na razie jest przyjemnie, ale temperatury ida w góre, a weekend zapowiada sie upalnie. W niedziele mamy wybory lokalne, wiec kampania naciera ze wszch stron: z prasy, z tivi a i do skrzynki pocztowej wpadaja koperty wyborcze. Zeby troche sie odizolowac poszlysmy do Rosaleda, czyli do rózanej czesci Parku Oeste. Co roku w maju odbywa sie konkurs rózany, powietrze pachnie, róze gdzie okiem siegnac, wszelkie gatunki i kolory: W tym tygodniu w glosowaniu publiki zwycieza ta oto: W warzywniaku juz sa buraki czerwone z botwinka. Chyba sie skusze i ugotuje mloda zupe. Cos chyba jest w powietrzu, ze emocje ludzkie sa na wierzchu albo eksploduja. To apropos babci okladajacej laga córke/matke dzieciecia - nad Balatonem - jak równiez pani, która gderala monotonnie do psa, Bogu ducha winnemu. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, deszcz 21.05.15, 18:20 Sukces, gloria in excelsis Deo, błogość. Wzniosłam się na szczyty uciążliwej upierdliwości zachowując przy tym wyjątkową uprzejmość, co mnie kosztowało trzymanie głowy między kolanami (swoimi!) i głębokie oddechy, kilka okrążeń jeziorka, tudzież rozmów sama ze sobą, udało mi się osiągnąć nie tylko wykonanie bezdemoliczne wymiany instalacji gazowej w mojej kuchni, ale także włączenie gazu w całym pione pół dnia przed terminem :D Jezde siłom nieubłaganej upierdliwości.... W nagrodę dwie książki z biblioteki, Joe Alex i Anna Fryczkowska, dodać do trzech kryminałów co dostałam wczoraj od Fed w pakiecie z żarciem dla psa, Boskość, błogość i szał uprzęży. Spacer nad jeziorkiem w celu uświętowania, nikt się tym razem nie bił, przywrócona harmonia w uniwersum. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek, deszcz 22.05.15, 01:16 Ja w temacie. W ZYCIU nie czytalem kryminalow (chyba ze "Pan Samochodzik" sie wlicza). Niniejszym wiec oglaszam przetarg: Co dzbnac? Odpowiedz Link
jutka1 C-J 22.05.15, 07:26 Biorąc pod uwagę ważkość tematu :-), proponowałabym, żebys założył wątek o kryminałach. :-) Inaczej się zgubi. :-) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 22.05.15, 07:57 Byle dopełznąć do wieczora... Za oknem jest szaro, ale podobno ma się rozjaśnić, temperatura ma dojść do 18C i szlus. W sumie wolę to od upałów. Pozmieniało mi się w organismusie. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: TGIF :-) 22.05.15, 09:33 Ja tez wole temerature umiarkowana od upalów, ale to se juz ne vrati do polowy/konca pazdziernika :-) W sprawie pogodowej u mnie konstans czyli slonce choc obiecuja, ze jednak zdychac nie bedziemy, bo temperatury utrzymaja sie w ryzach 25 stopniowych. To i dobrze. Lece do La Paz, bo dzis mam "spotkania medyczne". Za sciana kwili biedne szczenie i tak bedzie poplakiwalo do 22 albo i dluzej :-( Bidulek. W sprawie kryminalów wypowiem sie obficie jak tylko CJ zalozy stosowny watek. Mam duzo do powiedzenia w temacie :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF :-) 22.05.15, 10:39 Minil mi tydzien na walesaniu sie po chalupie. Mam wiec nadzieje, ze to tez TGIF zakonczenia sagi z utluczonym paluchem. Okazalo sie, ze antybiotyki mi przepisane zadzialaly na mnie jako skuteczny srodek usypiajaco-oslabiajaco-odurzajacy. Po paru krokach poty mnie oblewaly, serducho walilo jak po ostrej wspinaczce. Dotarlam niemniej juz prawie do konca przepisanego lekarstwa...ufff No wiec, nie mialam czasu pisac bo glownie spalam lub drzemalam...haha W ogrodzie konca dobiega budowa epickiej sciany. Na gorce, ktora wygladala tak przed budowa. Zycze milego weekendu. Kan Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-) 22.05.15, 19:02 Imponująca ta ściana... Klubowi Palucha współczuwam, i trochę głupio, ale poczułam jakie ja szczęście miałam wtedy co mi się ta kątownica zwaliła na duży palec. Paznokieć co prawda trochę odłazi, ale nawet nie był fioletowy, natomiast kątownica miała mi naprawdę prawo ten palec zmiażdżyć. Człowiek jednak w swojej fizyczności, nadzwyczaj podatny jest. Bluesie, no ja pojęcia bladego nie miałam, że do późnej nocy ten psina siedzi! Toż tutaj każdy psi właściciel w te pędy zaiwania po robocie aby jakiegokolwiek wyprowadzić psa, dziki tłok więc panuje na wszystkich sraj-ścieżkach od 17 do 18. Ale żeby do 22... od rana... Niemożebne. A do szczeniaków, rutynowo, się prosi aby kto znajomy albo sąsiad w ciagu dnia zajrzał. Tofik do mnie trafił właśnie z tego powodu, że facet sobie zdał sprawę, że nie da rady się opiekować psem biorąc pod uwagę swoje godziny pracy. A na zmianę mu pomagali brat i dziewczyna, przyjeżdżając posiedzieć z psem w ciągu dnia, ile kto mógł. Chyba jakaś interwencja jest konieczna. Czasem ludzie sobie nie zdają sprawy. Bo przecież wyje - jak ich nie ma. Doberman moich sąsiadów na starość popadł w taką tendencję, przedtem był cicho, i nagle dorwał fazy na wycie. Zaraz im się o tym powiedziało, nie w formie pretensji, tylko informacji. I pytania, czy może jakoś pomóc, zajrzeć do psa, posiedzieć, etc. Nie wiem jakie są zasady sąsiedzkie u Ciebie, u mnie tak to wygląda. Bezsilność jest najgorsza, więc może jakoś zadziałaj, to się lepiej od razu poczujesz, a może i szczeniakowi jakoś ulżysz, ludzie się zreflektują. Byłam dzisiaj u mojej chińskiej doktor, dostałam nową porcję ziół, ale myślę, że następnym razem spróbuję drugiej doktor co tam jest, dr. Omi. Zmiana czasem robi dobrze, dr. Cend mi fajnie ogarnęła pewne sprawy ale na inne nie umie poradzić. A ja się tak rozbestwiłam, że bym chciała mieć wszystko ogarnięte. Odpowiedz Link
blues28 Sobota 23.05.15, 08:35 Prognozy podawac nie bede, bo jest konstans czyli slonce i cieplo. Potem bedzie juz tylko cieplej wiec nie ma o czym gadac :-) Kanie, ogród wyglada imponujaco. A ten mur to prawdziwa syzyfowa praca, ale zakonczona skuteczniej niz u Syzyfa! Obudzilam sie o czwartej po czterech godzinach bylejakiego snu i oczywiscie jakas niepozbierana jestem i bede caly dzien. Juz nawet odwalilam duze prasowanie, w tym wyjatkowo odporny komplet poscieli, bo a/ teraz wszystko schnie w oczach i b/ inaczej nie wloze do szafy jak uprasowane na deseczke. Teraz pije druga kawe i grzebie sie w necie. Stokrociu, tutaj relacje sasiedzkie sa bardzo podobne do polskich. Znam sasiadów z góry, z dolu, pozdrawiamy sie, pogadamy troche, ot tak zwyczajnie. Ale mojej sasiadki nie znam, bo wychodzi wczesnie rano i wraca póznym wieczorem. Pewnie jest zaprzegnieta do wyscigu szcurów; jak pracowalam to tez wychodzilam wczesnie rano a wracalam jak Bóg dal. Wciaz pokutuje przerwa obiadowa, wiec blok popoludniowy trwa do wieczora (najczesciej póznego). I stad moje przekonanie, ze przy takim trybie zycia nie powinno sie miec psa, bo nie ma sie dla niego czasu. Na razie szczeniaczek (wnosze po glosie) jest niewychodzacy i sika gdzie popadnie, ale to sie szybko skonczy i nie wiem co panienka wtedy zrobi. Rozmawialam juz z portierem, w koncu ja czesto bywam poza domem a on jest non stop, ale póki co tez jej nie przylapal. Pewnie pozostanie mi czyhanie przy windzie albo rano skoro swit, albo wieczorem, acz to jakies takie jakby groteskowe. Póki co, milego weekendu! Odpowiedz Link