jutka1 18.01.18, 00:59 O kurde, GW mi ukradła domyślne tytuły wątków. Hmmm. Tak czy siak - otwarte. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 08:53 Wessal mnie "Golden House" Salmana Rushdiego. Juz dawno nie mialam w rece tak dobrej ksiazki. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 376 20.01.18, 08:31 o to moze tez kupie. lubie Rushdiego. M Odpowiedz Link
maria421 Sobota 20.01.18, 09:45 Slonce swieci jak oszalale, po poludniu jade do Frankfurtu na corki wczorajsze urodziny. Czy ubezpieczalnia pokryje szkody w ogrodzie, to sie dopiero okaze, trzymajcie kciuki Milego weekendu:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 20.01.18, 12:19 Tutaj też świeci słońce, choć widzę na horyzoncie chmury. Ale nie wyglądają na śniegowe. Od wczoraj za mną chodziła, więc zrobiłam dzisiaj sałatkę "jarzynowa w wersji mini". :-) Ziemniaki, jajka, cebula, olej, sól i pieprz. Właśnie się przegryza w lodówce. :-) Wczoraj pracowałam 10 godzin, żeby mieć wolny weekend, i udało się. Będę się oddawać wyłącznie sprawom poza-zawodowym. Miłego weekendu :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 20.01.18, 12:42 u nas brzydka pogoda, popaduje co chwile. Mimo tego idziemy na wiekszy spacer. Narazie robie sie glodna, wiec zaraz zaczne kroic skladniki na szuszu jak nazywam to israelskie danie, ktorego nazwy zapamietac nie moge. A wieczorem jeszcze posiedze z godzinke nad pracami biurowymi. Byle do wiosny! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 20.01.18, 13:44 ewa553 napisała: > fonetycznie: szuszuka. Tez juz robilas:) ******** Aaaa. To "u" mnie zmyliło, bo to się nazywa szAkszuka. :-D Odpowiedz Link
chris-joe Snieg od Rose 18.01.18, 09:12 Wczoraj wogole nie odbieralem poczty, wiec dopiero teraz, spelniam prosbe Rose: Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Snieg od Rose 18.01.18, 09:51 Wow, bialo. Z choinka pod sniegiem powialo mi znowu swietami. Dobre na narty biegowe, a narty biegowe sa dobre bo nie polegaja na bieganiu. Podrzuce Wam 'szyszke' na choinke z moich regionow. Dostalam dzisiaj 2 w prezencie od klienta. Pochodzi z ogromniastych drzew iglastych o nazwie 'bunya'. Szyszka moze wazyc do 10kg. Wyluskalam orzechy i nie bardzo wiem dalej co robic. Chyba na poczatek wysusze. Wrzucilam tez pare do gotujacego sie curry. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, biało 18.01.18, 11:35 Wieczorem zaczął padać gęsty śnieg, i rano było zupełnie biało. Ładnie. Lecę na miasto. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek, biało 18.01.18, 14:59 Ewa, mysle, ze to nie tak do konca. Podziwiam twoje zaangazowanie w prace i los twych podopiecznych. W moim otoczeniu mam/ mialam kilka osob po wylewie, w roznym stopniu powiklan, od zero przez czesciowy paraliz do zejscia. Wiem co to znaczy.. Troche jednak twoj wpis to kubel zimnej wody. Fakt, nikt nie zna dnia ani godziny... CJ wielkie dzieki, oddzwiecze sie w naturze, jakies pyfko/ bbq po zimie? Dzis Bruno. A wogole to mi odbilo i kupilam sobie rakiety sniezne i odbylam wczoraj pierwszy spacer- zdjecia sniegu to wlasnie z tego spacerku Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, biało 18.01.18, 17:20 Co to jest Bruno? (przepraszam, jeśli głupie pytanie) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek, biało 18.01.18, 19:14 Domyslam sie, ze Rose chodzi o Saint-Bruno-de-Montarville, miasteczko pod Montrealem :) Odpowiedz Link
roseanne bruno, czesto wspominany 18.01.18, 21:16 to fizjoterappeuta, cudotworca i wogole geniusz jako jeden z bardzo niewielu w miescie robi fizjoterapie nie tylko mechaniczna - mobilizacje mesni, ustawianie sciegien itd ,ale rowniez masaz ultradzwiekami i impulsami elektrycznymi (nie TENS) na miejsce u niego czeka sie 10-12 miesiecy, ja wkrecilam sie psim swedem prawie potora roku temu, bo byla odwolana wizyta.. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 14:27 Orkan Friederike nad nami przechodzi, melduje ze jestem cala i zdrowa i wszystkie drzewa jeszcze stoja. Niech sie juz uspokoi , bo zwariowac mozna. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 17:22 Fryderyka właśnie się zbliża do nas. Może być ciężko, sądząc po intensywności buczenia w kominie i za oknem. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 22:43 Scena dzisiaj rano: wchodze do windy do pracowego budynku. za mna wpada pan i mowi: wszystko dzisiaj od samego rana szlo bardzo dobrze az do czasu jak sie zoorientowalem wlasnie przed chwila ze ubralem spodnie syna. no to mu odpowiadam - no to fajnie, ze spodnie syna na ciebie pasuja ( w sensie ze sie w nie zmiesciles) a pan mi mowi - tak - zmiescilem sie, (wrzesz) ale nie wzdluz - oooo - i ja patrze a te spodnie ma gdzies do polowy lydki:) haha ja wiem ze rano jest ciemno, pewnie wlazl po ciemku do auta i nie zauwazyl, dopiero jak wyszedl z parkingu to przejzal na oczy haha. mi sie zdarzylo raz ubrac buty kazde z innej pary - tez dopiero sie zoorietnowalam w pracy, bo mi sie czubki nie zgadzaly w ksztalcie:) Odpowiedz Link
minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 376 21.01.18, 01:59 ania_2000 napisała: > mi sie zdarzylo raz ubrac buty kazde z innej pary - tez dopiero sie zoorietnowalam w pracy, bo mi sie czubki nie zgadzaly w ksztalcie:) to i tak niezle. ja kiedys do pracy zalozylam dwie rozne skarpetki z tym jedna z koronka (moda z lat 80-tych, ZZ top) i siedzialam na pralce. kolezanka do mnie mowi "ty masz dwie rozne skarpetki" i szarpie mnie za jedna. a ja bylam tego dnia taka nieprzytomna i obolala (pewnie migrena) ze tylko mechanicznie patrzylam i jak automat odpowidalam "tak, tak". po kilku godzinach jak nie rykne na zapleczu "hej, dziewczyny, ale jaja!!, ja mam dwie rozne skarpetki !!" - popatrzyly sie na mnie jak na wariatke... :) Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 23:13 Niech sobie ta Frederyka pójdzie! KJAP. Dom się trzęsie. :-/// Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 376 18.01.18, 23:46 Jutka, wspolczuje - nie cierpie wiatrow, wichur, tornad i huraganow. Wszystko co wieje - to zuo! trzymaj sie! i zeby dachowki ci sie rowniez trzymaly! Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 19.01.18, 06:07 Fryderka odleciała, dzięki niebiosom. Nie wiem, czy były straty - zobaczę, jak się rozwidni. Tak czy siak, noc miałam krótka, bo wycie wiatru nie dało za bardzo spać. Plany na dziś: praca. Miłego piątku :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-) 19.01.18, 10:26 Krajobraz po orkanie- stol na tarasie przewrocony i lekko uszkodzony, rozbitej doniczki ktora na nim stala nie licze, wrzos sie uratowal. Pelno polamanych galezi w ogrodzie i na ulicy, z chodnika juz uprzatnelam przerzucajac je po prostu przez plot do ogrodu. Murek dzielacy moj taras od tarasu sasiada pekl pod naporem tui uginajacych sie pod naporem wiatru, kilka tui dzielacych moj ogrod od ogrodu sasiada opiera sie tylko na plocie sasiada, bedzie trzeba je pewnie usunac. Zaraz zglaszam szkody do ubezpieczalni. Scheiße! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF :-) 20.01.18, 00:29 Wspolczuje strat oraz zazdroszcze ubezpieczalni, ktora zwraca za straty w ogrodzie. Jedyna ulge jaka dostalam z powodu zniszczen w ogrodzie to byla znizka na smietniku zielonym, gdzie wywiezlismy przyczepe galezi. Ostatnio tez u mnie spokojnie, chociaz wokol dzieja sie rozne pogodowe niespodzianki. Na niebie pojawily sie chmury. Moze troche popada? W koncu srodek sezonu mokrego. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 10:40 Rano mgła jak mleko, teraz pada śnieg, jest -2 C. Odbywam c.d. wolnego weekendu. :-) Nawet się nie będę szykować do wtorkowego wyjazdu. Jutro zacznę. Lubię pracować, ale też lubię lenistwo. :-D Miłej niedzieli. :-) Odpowiedz Link
minniemouse Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 13:58 no ale sie wkurzylam az mi dym z uszu leci. tak sie wygodnie rozsiadlam do ogladania filmu - ogladal ktos Gone Girl z Pike i Affleck? - dojechalam do polowy i nagle cyk!.... zatrzymalo sie prawie w polowie nie wiem dlaczego ale w ogole nie mam TV tylko sam internet. moze jakies problemy z laczeniem, awaria albo co. grrr, to sobie obejrzalam.. grrrrr... Minnie Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 14:36 Mam miedzynarodowy dzien: bylam w niemieckim kinie na francuskim filmie (L'Amant double) ktory chyba byl przez Rosjanina krecony (bo nie wiadomo o co chodzi), nastepnie zjadlysmy obiad o Thajlandczyka aby w koncu przejsc do lokalu Wlocha z Sycylii celem nabycia wspanialych malenkich ciasteczek ktorych nazwe zawsze zapominam. Zaraz wrzuce zdjecie na fejsa po czym zrobie sobie kawe itd. Niezle mi sie powodzi, nie powiem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 15:06 Gdyby nie ten smog, to bym się bardziej cieszyła. Niestety, mój organismus źle reaguje na smog. :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 15:29 W Mannheim tez jest nienajlepsze powietrze, ale o smogu mowy nie ma. Ale pamietam plakaty wyborcze Zielonych sprzed kilku lat: "Mannheimer Luft - Atemberaubend". Atemberaubend mozna przetlumaczyc ze zapiera dech w piersiach z zachwytu, albo nie da sie oddychac:) Luft=powietrze :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 15:20 Tu wczoraj glupie zamieszanie. Wyjatkowo nie mielismy zadnych planow towarzyskich, udalismy sie w poludnie na drobne zakupy prowiantu. W drodze zadzwonila nasza bliska psiapsiolka. Mowi, ze ma urodziny, ktore zamierzala olac, bo sie nie najlepiej caly tydzien czula, jednak dzis nabrala ochoty na impromptu spotkanie, czy wiec bysmy nie wpadli. Mieszkaja dosc daleko, na dodatek wolimy zwykle bibki u siebie, wiec zaproponowalismy, ze swietnie, ale niech wpadaja do nas. Zwlaszcza, ze w jej urodziny milej jej bedzie, jesli my wszystko przygotujemy. Dobra, mowi, ale bez wyglupow, cos na szybko i prosto. Obiad wiec wzialem na siebie, zakupilismy trunki. Zaraz potem dzwoni kolejna moja psiapsiola, "co robicie?" Mowie co i jak, ze niech tez wpadnie, zwlaszcza ze chcialem by sie obie strony spotkaly. Do tego solenizantka ma klopoty z 13-letnia corka, zas moja psiapsiola jest weteranka- matka 4 corek; niech sobie pogadaja, doradza itd. Mowi, ze teraz sie zbiera na drzemke, zadzwoni pozniej. My w domu ogarniamy chalupe, szykujemy wyzerke. I wtedy dzwoni solenizantka przerazona i wijaca sie w przeprosinach. Okazalo sie, ze kolejni ich znajomi (cale towarzystwo jest z Moldawii) postanowili sprawic jej 'mila niespodzianke' i dokonali naglego desantu, bez zadnego ostrzezenia, na ich pielesze z nareczem jadla itd. Wiec czy jednak my bysmy do nich nie przyjechali. Mi sie akurat wszystko piecze i gotuje. Na dodatek, tluc sie na drugi koniec miasta bez samochodu (bo przeciez bedzie wypitka)... po naradzie zdecydowalismy jednak zostac w domu. Wyjasnilismy, przeprosilismy, uspokoilismy, ze nic wielkiego, nie ich wina, ze przy innej okazji itd. Zaraz tez dzwonie do matki-weteranki, ze niech wpada, jak najchetniej, choc scenariusz sie zmienil. Zdecydowala tez zostac w pieleszach, sie wyspac. W efekcie, po calym zamieszaniu, zleglem w poscieli o 10 wieczorkiem, o suchym pysku :) Nie, nie narzekam, zarcia mamy na tydzien, sie wyspalem, kaca nie lecze. Jednakze mysle sobie bez wielkiej namietnosci o desancie owych Moldawskich przyjaciol naszych przyjaciol . Bo ten niewinny, serdeczny w koncu gest, z czystego serca plynacy itd. wywolal przeciez nie zamierzony efekt domina dotykajacy cala garsc ludzi w roznych czesciach miasta. W moldawskiej (czy polskiej, kanadyjskiej) wsi daloby sie to polatac, skrzyczec ad hoc, i calkiem fajna biesiada moglaby z tego wyniknac. Jednak w duzym miescie, gdy cale towarzystwo w wieku juz nie sztubackim, pomysl chyba nie byl z tych wybornych... Co gremium mysli? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 15:33 jedna czesc gremium mysli, ze nie chcialaby byc tak mile zaskakiwana jak solenizantka. Bron Boze. Natomiast Wam sie nienajgorzej ulozylo, przez tydzien nie musisz ani kupowac ani gotowac, prace te masz za soba, wiec czekaja Cie przyjemnosci. Nie rozumiem tylko dlaczego poszliscie spac o suchym pysku? Okazja do wypicia byla znakomita, trunki nabyte, wiec co bylo przyczyna takiego zaniedbania? Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 16:04 Braz otworzyl sobie pyfko, mi sie odechcialo. Zleglem w poscieli z mangowym sorbetem, by obejrzec "I, Tonya". I juz tam pozostalem :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 19:39 Chris, nie znosze takich sytuacji. Tzn. nie znosze jak mi sie ludzie bez zapowiedzi na glowe zwalaja i nie znosze jak ktos zaproszony w ostatniej chwili zawiadamia ze nie przyjdzie. Dobrze ze podeszliscie do tego na luzie. Ale powiedz- co takiego upichciles? Wrocilam z Frankfurtu, kocham kazda minute spedzona z moimi dzieciakami. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 20:00 Maryska, jak chyba wszyscy tu wiedza, ze mnie zaden kucharz. Znam 10 podstawowych prostych dan stad i stamtad. Zwykle gotuje Braz, a to jakies ryby, niekiedy moja ulubiona zupa z krewetek, to i owo, ale zawsze ryz. Gdy wiec ja sie do gotowania zabiore, to ZAWSZE sa pyry :) Wypieklem wiec wieprzowine z prostymi przyprawami (sol, pieprz, czosnek, nieco piwa), osobno udusilem zeberka w pieczarkach (pot roast), i -oczywiscie- male drobne pyry (delikatne 'finger potatoes') w mundurkach z maslem i koprem. Do tego zas moja najprostsza specjalnosc i czysta ekstaza: tarta marchew z drobno posiekanym porem + nieco majonezu. Tym razem do ekstazy wtarlem dwa jablka. Chlopskie polskie jadlo :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 20:12 a dalbys znac, to bym sie pojawila, w koncu mam najblizej... buuu zdecydowanie wole niezapowiadanych gosci, niz odwolywanie w ostatniej chwili, zwlaszcza, ze dla grupy przygotowuje czesto rzeczy, ktorych mi nie mozna, - ograniczylam te dania d takich, ktore mala lubi, bo inaczej tylko wyrzucic jutro ma sie pojawic nastepna burza zimowa Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 20:29 Fakt, i wybacz, ale gdy mielibysmy dzwonic, juz bylo wlasciwie po wszystkim... Next time z pewnoscia zadzwonimy :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 20:57 trzymam za slowo jakbyniebylo jestem slomiana do prawie wielkanocy Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 21:49 cejocie, jak sie dusi zeberka w pieczarkach? Narobiles mi smaku... Odpowiedz Link
minniemouse Re: Niedziela, prószy śnieg 21.01.18, 22:54 a tej moldawskiej niespodzianki nie szlo do ciebie zaprosic, CJ? skoro byli z nareczem jadla, plus twoje, to mniemam moglo byc naprawde swietnie... w koncu to tylko jeden wieczor. Minnie Odpowiedz Link
maria421 Poniedzialek 22.01.18, 08:34 za ok. godziny ma przyjsc ogrodnik i zobaczyc czy sie da uratowac trzy tuje. Chris, jak Ty potrafisz mieso upiec, to znaczy ze potrafisz gotowac:-) Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek 22.01.18, 10:54 U mnie na szczęście wielkich strat w ogrodzie nie było. Trochę gałęzi i tyle. Tydzień zaczął się dobrze, wstałam wcześnie i popracowałam, dzięki czemu większość dnia mam wolne. Mogę się powoli ( z naciskiem na "powoli") szykować do wyjazdu. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek 22.01.18, 14:38 Mario, to naprawde wielkie szczescie ze tak sie dobrze zgadzacie z zieciem. Tak wiec nie stracilas jedynej corki, lecz zyskalas jeszcze syna. Gratuluje. Co do gotowania, to ja jestem wtorna analfabetka. To czego dawno nie gotowalam, to juz bez przepisu nie poitrafie. No, moze poza pieczenia:) Ale juz zeberka ktore w latach siedemdziesiatych robilam czesto - to juz prawie czarna magia. Mielismy wtedy zaprzyjaznionego rzeznika ktory dostarczal nam zeberka tak grubo porosniete miesem, ze robilo sie niemalze pieczen. Pamietam ze byly dwie wersje, jedna z nich byla z pomidorami. I ze sie robilo w piekarniku. Ale nie pamietam np.czy sie zeberka najpierw opieka? Musze zadzwonic do Chicago, gdzie mieszka moja owczesna sasiadka, z ktora wszystko a wiec i gotowanie uprawialysmy wzespol:) A poza tym zerwalam sie dzis o bladym swicie, bo juzh o osmej, bo mialam termin u dentysty na 10-ta. Tylko ze u dentysty okazalo sie ze godzina ta, tylko dzien nie ten. Mam termin na srode:( Ulitowal sie jednak nad sierota czyli mnom i pozwolil przyjsc o 15-tej. A wiec lecem. Pa Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialek 23.01.18, 07:03 Ewa, zeberka zawsze dobrze jest podsmazyc i pozniej dusic na malym ogniu w dowolnym sosie. Piec mozna ale tylko takie powaznie przerosniete inaczej wysychaja. Dzieci tez u nas niedawno byly. Mamy tez kolejne zaproszenie do rodzicow dziewczyny. Nie wiem, sa w sumie juz 5 lat razem ale czy ja musze sie spotkac z rodzicami? Tym razem my zlozylismy oferte aby przylecieli z wizyta do Nas. Poza tym to mam mnostwo pracy, bo mi sie klientow B@B zaczely mnozyc. Musialam wiec wprowadzic dodatkowe oplaty za prace w niedziele tudziez dni wolne. Nie musze chyba mowic, ze te ostatnie mamy na pszczoly oraz wyrywanie chwastow z dzialki garaniczacej z nasza. Wsiadlam tez na sasiada, ktory ja posiada z seria pytan. Wyglada, ze mozlwosci z gminy zostaly juz wyczerpane. Zaczynam sie rozgladac za mozliwosciami z innych zrodel, bo hej 10HA do wyplewienia to przynajmniej 20 lat pracy. Ani ja, ani on wiec pewnie nie wytrzymamy tej proby czasu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialek 23.01.18, 09:47 Ja nie zawsze pracowicie plewie, a przeciez to tylko 320qm. Moge sobie wyobrazic taka ogromna posiadlosc pelna chwastow. Nie wiadomo czy zaczac u siebie czy u sasiada. Ale dlaczego u niego tak jest? Pamietam ze cos na temat pisalas, ale zapomnialam co:) Jak mawial moj szef: pamiec mam dobra, tylko krotka:) Czy rodzice Twojej synowej in spe mieszkaja w Australii? Odpowiedz Link
maria421 Wtorek 23.01.18, 11:24 Wczoraj byl ogrodnik , przegiete wiatrem tuje sa do usuniecia, ubezpieczalnia tego nie pokryje. Dzisiaj byl pan Marek, czyli majster ktory mi zawsze wykonuje wszystkie roboty domowo- budowlane , obejrzal murek, przysle kosztorys ktory przedstawie ubezpieczalni. Oczywiscie prace przy remoncie bedzie mogl wykonac dopiero wiosna. Poza tym nic sie nie dzieje. Co do zeberek, sa rozne szkoly, jedni marynuja przez noc i w marynacie wstawiaja do piekarnika, inni obsmazaja przed wstawieniem do piekarnika. Mozna tez zamarynowane obsmazyc przed wstawieniem do piekarnika . Milego dnia :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Wtorek 23.01.18, 14:30 Spadl marznacy deszcz, centymetrowa warstwa litego lodu na 10 cm swiez3go, nocnego, sniegu Co prawda ma byc +3 i duze szanse, ze sie rozplyn8e, ale jak na teraz szkoly pozamykane Sasiad obudzil mnie przed switem rozbijajac lod na metalowych schodach Zeberka robie wielce leniwie, siekam cebule, czosnek, mieszam mieso z przyprawami i jarzynami, w gar, podlewam woda/ sokiem pomidorowym i do piekarnika na 2 /3 godziny. Czasami z marchewka, czasami z grzybami Odpowiedz Link
chris-joe Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 19:47 Wpierwej 30-stopniowe mrozy przez 4-5 tygodni (z krotkimi przerwami na zlapanie oddechu); wreszcie jakies ocieplenie, ale zeby nas nie rozpiescic, to wlasnie zamarzajacy deszcz pokryl miasto noca, czyli tzw. szklanka. My mamy auto w podziemiu, jednak wiekszosc Montrealczykow dzis lupie i rozkuwa samochody. Plugi nie musza odsniezac, jednak kursuja po calym miescie jako lodolamacze. Teraz -3, ma dojsc do +3, jednak noca spadnie do -9 i tak ma byc przez wiekszosc jutrzejszego dnia. Czyli jesli cos sie roztopi, to znow zamarznie i jutro znow bedzie lamanie nog... Juz ciekawym, co jeszcze nam sie szykuje ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:12 jak Ci sie pracuje w takich warunkach?!? Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:19 Ewa, ja juz pracuje "w biurze" od 2 lat, wiec mnie nie ruszy (choc dzis musialem obejsc budynek z trzech stron, by znalezc bezpieczne wejscie, bo gmach otoczony byl sniezna slizgawica), ale dzis podgladalem listonoszy, co przed wyjazdem w trase po 20 minut rozkuwali swoje auta... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:21 cieszy mnie ta wiadomosc, choc pewnie juz nieraz o tym pisales - dla mnie nowosc:) Na wszelkie slizgawice polecam wszystkim grube skarpety...naciagniete na buty. Tak sie dawniej unikalo poslizgu. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:33 My tu potezne buty zima nosimy, to sa moje: Tekst linka zadna skarpeta na to nie wejdzie. Ale sa dobre do -40 stopni (na to patrzymy przy zakupie, nie na cene ;) Na to zakladamy rozne 'crampony'/kolczatki, kiedy trzeba: Musze wywlec moje kolczatki z pawlacza... Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:33 tu mozna kupic nakladane na buty kolce, spody jak buty do pilki noznej, taka konstrukcja z gumkami, bywaja tez buty zimowe z wbudowana opcja kolcow w formie klapki "mojego" listonosza dzis nie widzialam, nie slyszalam Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 21:49 Rose, ciebie chyba obsluguje inna stacja niz moj Bridge (jest podstacja "Verdun", ta chyba jest twoja; choc musze to wybadac, bo przynajmniej czesc twojej ulicy jest obslugiwana przez moj Bridge). W Bridge kupa luda sie dzis nie pojawila, bo nie mogli dojechac, badz uznali ze dojazd nie byl bezpieczny. Poza tym, jesli listonosz uzna, ze dojscie do adresu nie jest wystarczajaco bezpieczne, to ten adres ominie. Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 22:22 zdecydowanie niebezpieczna wieksza czesc okolicy wiem, ze moj ma zbiorcza skrzynke przy lasalle/ lafleur Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 22:34 Przy takich warunkach pogodowych listonosze czesto dostaja zalecenie, by tylko dostarczac przesylki polecone, ekspresowe itp, jesli sie da. (Nie zwrocilem dzis uwagi, jakie polecenia listonoszom wydano.) Jutro wybadam w pracy, czy ty jestes obslugiwana przez Bridge, czy przez Verdun. Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 23.01.18, 22:36 spoko, rachunki juz dostalam... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 09:14 To o skarpetkach wpisalam w ramach rozladowania napiecia. U nas tez sa te kolce nakladane. Nabylam je dla Siostry jak chodzila na nieuprzatany, niebezpieczny cmentarz. W miescie (Warszawa) nie byly konieczne, wiec chciala je ubrac w tramwaju dopiero. Okazaly sie tak trudne do naciagniecia na buty, ze zrezygnowala i wyrzucila je do najblizszego kosza:) Odpowiedz Link
kan_z_oz Sroda 24.01.18, 13:31 Ewa, nasza dzialka juz zostala wyplewiona. Plewimy w glab za pozwoleniem sasiada. Nowy sasiad od dwoch lat jest w koncu zainteresowany aby pozbyc sie chwastow. Mamy sie spotkac na dniach aby ustalic kogo, co i gdzie mozemy jeszcze uruchomic. 10HA takiego chwastowiska z nami graniczace to dopiero zabawa. Buty z lancuchami podziwiam. Dziwie sie tez, ze mozna je kupic tak tanio...haha Obejrzlam tez film I Tonya i mam mieszane odczucia. Aktorke lubie, solidaryzujac sie z australijska czescia filomowa. W tej produkcji jest dobra, niemniej nie lubie tematu. Nie lubilam tez jej wypowiedzi o Toni Harding jako milej kobiecie. Tonie pamietam jako typowego rednecka, ktory f..wal wszystko i wszystkich, dziwiac sie w przerwach spazmow dlaczego prasa opisuje to co widzi. Miedzy Tonia, jej matka, mezem i zbirem, ktory rozbil kolano lomem lepszej od Toni zawodniczce, nigdy nie zostalo ustalone tez dokladnie nic, oprocz, ze wszyscy maczali w tym palce. Zdecydowanie nie bylo to mile. Obecnie sama Tonia wciaz podaje mieszane wersje. Czy to sie kwalifikuje na Oskara? Moim zdanienm nie. Mam wiec nadzieje, ze nie dostanie. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sroda 24.01.18, 19:28 Nie traktowalem filmu jako reportazu/dokumentu o Toni, ale jako filmowe przedstawienie jednej z mozliwych wersji wydarzen. Media swego czasu bardzo sie nad nia pastwily, w duzej mierze pewnie slusznie, niemniej podobalo mi sie w filmie to, ze dodano jej ludzka twarz. I, oczywiscie, caly film opowiada historie ze swiata amerykanskich "redneckow" (o ile pamietam, Tonia sama sie w filmie nazywa "white trash"). I, byc moze, o tym wlasnie jest film... ;) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sroda 24.01.18, 23:31 Film, jak to film. Wiadomo gdzies miedzy fikcja, prawda i mozliwosciami. Odnosilam sie do wypowiedzi Margot, ktora spotkala prawdziwa Tony'e i byla nia oczarowana. Tonya tez jest oczarowana filmem. Media pastwily sie tyle samo na Tony'a przed wypadkiem z Kerrigan, co nad ta druga po wypadku. Ta ostatnia jakos nie narzekala, ze miala rozbita lekotke lomem, przez wynajeta bande Toni, gdzie zlamano jej kariere na zawsze (byla mistrzynia swiata) i media zrobily z niej 'rozkapryszona placzaca krolewne z elit', gdzie tak naprawde to byla osoba z klasy pracujacej i wcale nie lepiej niz Tonya.(pochodzenie) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 19:20 Sprawdzilem, Rose, tobie Verdun donosi, nie my :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 20:08 dzielny doreczyciel dzis byl, przyniosl nastepny rachunek, jakos wiekszosc poczty papierowej to rachunki.. buuu zlitowalam sie dzis nad autem pod oknem, ktore prawie 2 godziny wylo co chwila, probujac wyjechac z lodu, wcisnelam im w koncu pudelko z kocim zwirkiem, czystym, by podsypali pod kola - ruszyli z kopyta swoja droga, to malo kierowcow jest przygotowanych na tutejsza zime - lopata, zwirek lub piasek, dodatkowy koc, tak niewiele, tak duzo zmienia Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 20:36 I nadal rozkuwanie aut dzisiaj. To nawet zabawne. Pomagalem dzis poczciarzowi, gdy wyszedlem na papierosa: cale tafle "szkla" odrywalismy z karoserii :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 21:24 owszem owszem, chodniki wygladaja, jak jakies wielkie zbiorowe wlamywanie do aut lub wypadek ciezarowki szklarza - tyle kawalkow tafli lodu Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 21:28 Do kalendarzowej wiosny 55 dni (mam licznik na telefonie). Do tego trzeba dorzucic dodatkowy miesiac, bo przeciez nasza wiosna nie zaczyna sie przed koncem kwietnia... ;) Odpowiedz Link
roseanne Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 22:08 kwiecien dla mnie to bedzie Bella Italia, jeszcze nie znam dat Odpowiedz Link
chris-joe Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 22:43 My lecimy 27 kwietnia dopiero, nadal nie wiemy gdzie. Chyba od Londynu zaczniemy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Montrealskie horrory pogodowe cd. 24.01.18, 22:57 roseanna, mam nadzieje ze nie narobilas syfu zwirkiem. Bo jesli to taki ktory sie skleja w kulki, to bedziesz miala pjenkne sprzatanie na ulicy... szkoda ze jedziesz w kwietniu do Italy, ja bede w czerwcu:) a w Londynie zamierzam byc we wrzesniu. Jakos mijamy sie forumowo... Dobranoc Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 26.01.18, 09:00 Piątek szykuje się bardzo intensywny, więc tym bardziej się cieszę na wolny weekend. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF 26.01.18, 09:58 Jutka, takiego Paryza pewnie nie pamietasz ? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114881,22940709,wstrzymane-rejsy-zamkniete-dolne-poziomu-luwru-a-bedzie-gorzej.html Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 10:48 niesamowite zdjecia, Marysiu. U mnie tez obie rzeki w miescie wylaly (Neckar i Ren), ale to pikus w porownaniu z Sekwana... Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF 26.01.18, 14:45 ja patrze z niepokojem na nasze rzeki napelnione po brzegi i slucham ile jeszcze sniegu topnieje wlasnie w naszych gorach. Tutaj to wszystko "splywa na dol do sasiadow" i rzadko wylewa (zdarzylo sie pare razy w Luzernie). U nas pogoda od tygodni szaropura, w dolinach leje, gory zasypuje sniegiem. Szwajc chwilowo zyje Weltwirtschaftsforum (nie wiem, jaka to ma nazwe po polsku) w Davos, ja jestem bardziej po stronie "przeszkadzajacych aktywistow" niz "obradujacego kapitalizmu" ;). Jestem zawalona praca pracowa i praca nad nadmorskim osrodkiem, powoli mam wszystkiego dosc i marze o ucieczce na bezludna wyspe, na ktorej stoliczek sam sie nakrywa, pranie samo sie pierze, dom sam sie sprzata a ja NIC nie musze robic. Zrobilam sama Logo, bo firmy robiace byly za drogie, zrobilam sama wizualizacje wnetrz bungalowow, bo firmy robiace chcialy za to 9'500 PLN!!!!! (najtansza oferta), za chwile spadam do 5-gwiazkowego hotelu w Luzernie, od ktorego moge dostac czesc wyposazenia, co podniesie standard i obnizy koszty wyposazenia bungalowow, weeked praca nad stronka, w tygodniu praca nad praca, eh, zizn. Zazdroszcze Wam wszystkim oprocz Montrealczykow, bo wole swoj kierat niz Wasza pogode :) :) :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 14:57 skoro zrobilas logo, to znaczy ze wybralas juz nazwe. Mysle ze zasluzylismy na to, abys nam obwiescila:) A poza tym, masz kierat z wlasnej woli. Jakbys nie miala kieratu nadmorskiego to znalazlabys w mig inny karat, bo inaczej nie potrafisz. Ale moze narzekanie nalezy do Twojego programu, wiec odpuszczam Ci, narzekaj tu sobie ile wlezie, skoro Cie to uszczesliwia:) Jeszcze raz ponawiam propozycje forumowego spotkania na otwarcie Twojego osrodka. Rownoczesnie zdaje sobie sprawe z tego, jak nas malo zostalo... Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 15:04 Po tym jak psipsiola skrecila sobie wczoraj noge, musialysmy zrezygnowac z dzisiejszej wycieczki do naszego parku, ktory - nie wiem czy slusznie - nazywa sie jednym z najpiekniejszych w Europie. Fakt jest ze mnie zachwyca od marca, bo wtedy zaczyna sie juz naprawde cudowne sadzenie i przesadzanie i widac golym okiem ile pracy wklada w ten park ogromna rzesza ogrodnikow. Opowiem o skreceniu8 nogi Dany. Otoz wracala wczoraj do domu i minelo ja trzech facetow ktorzy (po polsku) tak rzucali miesem, ze jej uszy zwiedly. Odwrocila sie wiec z godnoscia i pouczyla ich ze nie musza koniecznie tak przeklinac. Poczem odwrocila sie jeszcze raz w kieruinku domu i...skrecila sobie noge. Moral z tego, ze pijacy jak zwykle maja aniolow strozow, ktorzy Dane ukarali za zaklocanie pokoju tym panom. Mam wiec domowy dzien niespodziewanie. Wyprasowalam gory rzeczy ktore lezaly juz niezwykle dlugo: 4 pary jeansow, 5 podkoszulek, 5 koszul nocnych, liczne shirty itd. Widok pustego stojaka nie wplywa na mnie uspokajajaco, a raczej wrecz przeciwnie: czuje sie nieswojo... Na obiad odgrzalam sobie jedzony od paru dni Szegediner Gulasz z ziemniakami. I stwierdzam ze sie calkowicie wynarodowilam, gdyz wole taka kapuste od polskiego bigosu... Nic na to nie poradze... Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 26.01.18, 16:32 tez mam takie wrazenie, Xurku, ze mimo natloku spraw to twoj zywiol :) poza szaroscia slyszalam dzis, zze przebisniegi w Zurychu sie pokazuja :) ewa, rzuc przzepisem, albo linkiem, ciekawa jestem co to za danie Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF 26.01.18, 16:48 Lubie cos budowac albo odnawiac, to rzeczywiscie moj zywiol, ale nie lubie stresu w pracy i w ogole stresu jako takiego. Przebisniegow nie widzielam ale to wiele nie znaczy bo ja w Zurychu to przewaznie w biegu:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 18:26 rose, pytasz powaznie, mam Ci przepis przetlumaczyc? W sklad wchodzi kapusta kiszona i wolowe mieso na gulasch plus przyprawy. Czy to cos, co mozesz jesc? Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 26.01.18, 18:36 wolowiny nie wystarczy link do potrawy, ciekawa jestem , ot co Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 19:19 link to moglabym Ci dac do mojej szafy kuchennej, gdzie leza przepisy:) Mam przepisy po niemiecku. Dusisz na czym chcesz cebule, dodajesz lyzke przecieru pomidorowego, papryke slodka i ostra, mieszasz, wkladasz na to mieso, na mieso kapuste i zalewasz rosolkiem (instant z torebki). Przykrywasz i na malenkim ogniu dusisz 2 godz. Na koncu zamieszac, dodac ze dwie lyzki Creme Fraiche i to wszystko. Niewiele roboty, bo przez te dwie godziny nie trzeba sie wpatrywac w garnek:) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 26.01.18, 23:00 no to jeszcze pominac smietane i moge wyprobowac :) kapusta kiszona typu polska - kapusta i sol, czy typu niemieckiego/ francuskiego z winem? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 23:44 taka polska kapusta. U nas jest znakomita firmy Mildessa. Ja ja dobrze odciskam z soku Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 27.01.18, 00:06 ok, dzieki, sprobuje pozastepowac co sie da i zrobic, opis brzmi inaczej niz polski bigos cy francuski choucrute Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 00:09 Przez papryke, ostra papryke i przecier jest to jakies pikantniejsze od bigosu. I prostsze, bo nie trzeba co kilka dni odgrzewac:) Dziele na porcje i te porcje kazdorazowo odgrzewam. Ciekawe czym zastapisz mieso. Napisz. Dobranoc! Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 27.01.18, 14:38 Dzieki Mysle ze mieso z uda indyczego lub kurczakowego moglo by pasowac Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 15:44 Wtedy musisz dodac jeszcze jakas przyprawe, zeby wzmocnic smak, bo drob prawie smaku nie ma. I dodac jakis tluszcz, bo kapusta nie lubi chudego miesa. Ja wlasnie spieprzylam jedno takie gotowanie, bo wymyslilam sobie zeby wziasc wieprzowine i wzielam mieso szynkowe. Bylo suche jak pieprz i prawie bez smaku. Mozesz dodac troche smalcu, jesli masz. Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 27.01.18, 15:56 smalec mam , sama wytapiam udka, nie palki z kurczaka moim zdaniem maja wystarczajaco tluszczu z przypraw dodatkowych - bardziej ziele ang, oregano, czy jalowiec? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 16:23 nic z tych rzeczy, pamietaj ze jest duzo papryki. Moze po prostu do tego "rosolu" pare kropli maggi? Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 27.01.18, 16:43 no tak, maggi to albo gluten, albo soja, wiec nie tedy moze kilka kropel sosu rybnego? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 16:47 Ty chyba jestes gorsza w gotowaniu jak ja, a wydawalo mi sie ze nikt mnie nie pobije. Rybny smak??? Opanuj sie. Moze po prostu zrob ten rosolek do zalania troche silniejszy? Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF 27.01.18, 17:13 tajski sos rybny (jako przyprawa), maggi, sos sojowy maja ten sam profil smakowy - umami Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 17:25 nie wiedzialam rose. Dla mnie ryba ma rybny smak:) To bierz jesli tak jest. Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF 26.01.18, 16:44 Boszsz jak ja kocham zgryzliwe wpisy. Sa prawie tak urokliwe jak zima w Quebecku. Brrrrt Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 26.01.18, 18:11 maria421 napisała: > Jutka, takiego Paryza pewnie nie pamietasz ? ********** Nie, aż takiego poziomu Sekwany nie pamiętam. Było cos w latach 90., ale nie aż tak... :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 26.01.18, 18:25 Przykro mi Xurku ze wyszlam na zgryzliwa. Nie mialam takiego zamiaru. Raczej podsmiewalam sie, bo taki a nie inny styl zycia to Twoj znak szczegolny i gdybys to zmienila, bylabys zwykla, przecietna baba jak ja. Wiec nie dasaj sie i napisz jak sie Twoj raj nazywa. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF 27.01.18, 09:38 Stresu Xurku nie zazdroszcze. Tez jestem ciekawa postepu nad wszystkimi projektami, chcialabym zdjec, raportow dluzszych, bo jakos nie do konca zrozumialam uklad z hotelem i sprzetem. Niemniej, rozumiem - czas jest potrzebny na te wszystkie projekty oraz na Forum...haha Zwyczajne 'baby' to raczej nie forumuja sie...nie zalatwiaja opieki nieznajomym... Ja lubie lekko i milo, gdzie kazdy ma od czasu do czasu pozwolenie trzasnac w ramach, ze caly czas idealnie sie nie da. Zaczynam badac mozliwosci jak pozbyc sie chwastow z dolu dzialki.(czesc sasiada) Dzisiaj mielismy wizyte 'eksperta', ktory przeszedl sie po dzialce i przyleglosciach identyfikujac wszystko co nalezy natychmiastowo usunac, co czesciowo, a co trzymac pod kontrola. Dostalismy tez liste roslin niskich oraz srednich, dopasowanych do okolicy oraz adres gdzie je kupic. Projekt jest pewnie na nastepne 50 lat. Koncowki wiec pewnie nie doczekam. Niemniej dobrze, ze w koncu jest w okolicy troche swiadomych ludzi, ktorzy zdecydowali, ze juz czas najwyzszy aby cos zaczac robic dla srodowiska. Ciesze sie tez niezmiernie, ze juz prawie wszyscy 'fucks' ulice opuscili (chodzi mi o wanadalizm ekologiczny, gdzie latami sie przygladano jak chwasty powalaja drzewa i cala roslinosc, bo domy trzymane byly jako inwestycje, i nic przy takowych nie robiono). Nastepnych pare miesiecy bedzie wiec niezwykle zajetych...co lubie ...i nie narzekam. Ewa, co z Brunem? Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF 27.01.18, 09:56 dzieki za mile slowa, kanie. Dostalam tydzien temu pismo wielostronicowe od sedziego, ktore w gruncie rzeczy moznaby strescic w jednym zdaniu: moim zadaniem jest zadecydowac, co dalej. Wiec znowu spotkanie w klinice i podpisanie decyzji o odlaczeniu od aparatury. Pare godzin po tym, Bruno odszedl. Ciezka decyzja, ale mam spokojne sumienie, ze dla Bruno bylo to najlepsze.. Odpowiedz Link