Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 384

12.06.18, 08:33
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 15:14
      Na dzis tylko powiem, cholerne alergie!
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 15:18
        O! Ja mialam w zyciu tylkko jedna alergie: na mojego szefa. Tak wiec na Twoja alergie moglabym Ci tylko jedyne znane mi lekarstwo polecic, przejscie na emeryture:)
        Poza tym przeleciala wczoraj nad nami kolejna straszna burza. Dzialy sie okropne rzeczy. Moja sasiadka majaca ogrod dwie uliczki dalej jak moj, pokazala na FB zdjecia okropnych zniszczec jakie u niej wyrzadzil deszcz i huragan. Z dusza na ramieniu pojechalam dzis do ogrodu liczyc straty i wyobrazcie sobie, ze zadna roslinka nie zostala zlamana, niczego wiatr nie wyrwal z korzeniami, jest podlane na caly tydzien, ale nie ma potopu, nigdzie woda nie stoi. Tylko dwie ogrodowe uliczki odleglosci. Mam wiecej szczescia jak rozumu. Tym bardziej, ze zostawilam otwarta markize nad tarasem i juz widzialam ja oczyma duszy w szczatkach na ziemi... Uff.
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 16:09
          Ewa, ty wlkej jakies zdjecia Twojego ogrodu. Ciesze sie, ze nic sie nie zniszczylo.

          Roseanne, na co teraz sa alergie? Ja nie mialam zadnej roslinnej, ale zauwazylam od jakiegos tygodnia, ze mam wciaz zatkany nos a wczoraj jak poszlam spac to dostalam chyba jakiegos alergicznego szoku. Najpierw kichnelam z 20 razy, potem zaczelo mi sie lac z nosa i z oczu, potem nos kompletnie sie zakleil i zaczelo mi sie krecic w glowie. Wydedukwalam, ze chyba alergiczna reakcja i polknelam tabletke moich panow (maja obydwoje katar sienny i xyzal w domu) i po pewnym czasie przeszlo. Ale czulam sie jak przepuszczona przez magiel.

          U nas w Szwajcu jedna ulewa za druga, ogrod niedlugo poplynie. A nad morzem susza od miesiecy, wszystko wysycha i zadne owoce / warzywa nie chca rosnac.
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 16:50
            W tej chwili ogrod jest niefotogieniczny, bo mam ogromne ilosci roz (rurz) ktore nie maja kwiatow przez ta pogode. Dwa olbrzymie busze obwieszone malymi rozyczkami, przepiekne jeszcze tydzien temu, wisza nad ziemia jak jablonie pod ciezarem owocow. To mnie najbardziej martwi. Co moim i kolezanek zdaniem jest ladne, to fakt ze w niewielkim stosunkowo ogrodzie (320qm) posadzilam z rozpedu wiele drzew i drzewek, wiec jest zielona dzungla:) Zrobie na pewn o zdjecie jak zakwitna te piekne dalie, ale to potrwa jeszcze troche.
          • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 19:23
            U mnie teraz dopada mnie to, co podczas pobytu w Europie- sosny , swierki, jodly, brzozy, trawy, poniektore chwasty np ragweed
            W Rzymie przekaszlalam polowe pobytu
            Teraz tu czuje sie potwornie, jako konsekwencja zapalenie spojowek, zapalenie ucha
            Nie wiem, jak u was, ale ja tu mam tabelke pylkow na stronie meteo

            Jesli masz dostep do loratidine to jest to pastylka nie powodujaca sennosci i zachwiania rownowagi
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 384 12.06.18, 19:40
              Moja strona nie pokazuje twoich pylkow niestety, ale glosowalabym za trawami i chwastami
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 384 13.06.18, 09:54
            Alergii się można nabawić z dnia na dzień.

            Współczuje ataku.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 384 13.06.18, 09:52
        Współczuję.
    • jutka1 Środa 13.06.18, 10:11
      Wczoraj padało i panowie sie nie zjawili. Dzisiaj nie pada, ale zjawili sie w okrojonym składzie. Niby taki mały ganek do pokrycia, a wlecze sie i wlecze. Zapowiadają deszcze znowu... :-(

      Przyznaję, że jestem już bardzo, ale to bardzo zmęczona tym remontem. Ponad dwa miesiące rozregulowanego kompletnie życia, stresu bo więcej pracy a mniej spokoju, wstawania o szóstej (nawet w weekendy teraz budzę się o szóstej, szlag by to).

      No nic. Koniec jest bliżej niż dalej.

      Dzisiaj przyszła na odcinek pierwszy pracy Pani od Sprzątania. Odcinek drugi za tydzień. Dwa odcinki, bo trzeba umyć wszystkie okna, plus dookoła domu umyć płytki i taras. Przez remont są obrazem nędzy i rozpaczy.

      Wracam do pracy. Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Środa 13.06.18, 11:10
        Dziasiaj wrocilo lato. Bylo bardzo cieplo i slonecznie caly dzien.

        Bladym switem obudzily mnie wielkie ciezarowki wjezdzajace tylem na nasz ulice. Na koncu zostala sprzedana duzna dzialka, ktore ze wzgledu na cene stala tam latami bo nie bylo chetnych.
        Nowi wlasciciele wyburzaja dwa domy, tna przerosniete drzewa oraz kto tam wie co jeszcze robia. Halas jak cholera az do ukonczenia.

        Zjawil sie dzisiaj ogrodnik po paro-tygodniowym zaginieciu. Umowilismy sie na przyszly tydzien. Ciekawe czy przyjdzie?
        • jutka1 Re: Środa 13.06.18, 14:47
          Była przez kilka godzin awaria na wszystkich forach GW, więc nie mogłam się zalogować i wysłać postu z pytaniem do Ciebie: jak daleko od Waszego domu jest ta działka?

          Hałasu remontowego współczuję, znam z autopsji.
        • roseanne Re: Środa 13.06.18, 14:50
          Pobodka ciezkim sprzetem do przyjemnosci nie nalezy, a z twojego opisuKanie wyglada na dlugoterminowe, oj
          Alergie mi sie zaczely, najpierw na pylki tylko klona jeszcze w NJ, z latami sie rozroslo na coraz wiecej..
          Zycze owocnego i szybkiego zakonczenia remontu.
          Marza i xie lokalne truskawki, sa juz nawet, bardzo drogie, ale mam tak napuchniety nos, ze nie moge nalozyc okularow, a bez nich widze tylko kolory, wiec nie ma mowy o zakupach
    • jutka1 Czwartek. The end is near... 14.06.18, 08:43
      Nie mam na myśli końca świata, ;-) tylko koniec remontu. Wygląda na to, że to ostatni dzień prac. Deszczu nie ma, więc spokojnie: kończą ganek. Potem tylko muszą po sobie posprzątać i sajonara. :-D

      W planie dzisiaj: za chwilę wyjeżdżam na spore zakupy "w mieście", a potem praca praca praca. KJAP.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 08:44
        spore zakupy kulin arne, czy poszalejesz ciuchowo?
        • jutka1 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 08:52
          ewa553 napisała:

          > spore zakupy kulin arne, czy poszalejesz ciuchowo?
          *********
          Kulinarne :-)
          • xurek Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 13:50
            czyli od jutra zaczynasz pichcic przysmaki w spokoju wiejskiej sielanki delektujac sie widokiem nowego dachu :)?
            • jutka1 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 14:01
              xurek napisała:

              > czyli od jutra zaczynasz pichcic przysmaki w spokoju wiejskiej sielanki delektujac sie widokiem nowego dachu :)?
              **************
              Tak! :-D I delektując się ciszą bez kun na strychu. :-D
              • ewa553 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 16:08
                xurku, zamiescilam na fejsie pare zdjec ogrodowych.
              • roseanne Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 18:34
                Gratulacje! Tuptanie malych lapek nad glowa jest strasznie derwujace...
                Tu leje od wczorajszego popoludnia co mn8e wielce cieszy, bo to znaczy poziom pylkow zmyty prawie do zera, choc przez czas deszczu.
                Wytrzymalam w okularach 2 godziny, znaczy chyba mi lepiej, ale bez lokalnych truskawek..za daleko na targ w strugach deszczu, no i Fifa..
                • jutka1 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 20:33
                  roseanne napisała:

                  > Gratulacje! Tuptanie malych lapek nad glowa jest strasznie derwujace...
                  ***********
                  W przypadku kun to nie tuptanie tylko galopy, plus wrzaski, mordowanie ptaków wciągniętych na strych. Plus odchody etc. FUJ. Nie chcesz wiedzieć, co panowie znaleźli na strychu przy okazji remontu. :-///

                  > Tu leje od wczorajszego popoludnia co mn8e wielce cieszy, bo to znaczy poziom p
                  > ylkow zmyty prawie do zera, choc przez czas deszczu.
                  ************
                  Właśnie. Przedwczoraj lało, wczoraj mżyło, i dobrze się czułam. Dzisiaj było bezdeszczowo, i miałam kilka ataków, prawie takich jak Xurek. Tyle rzeczy kwitnie... Trawy, lipy, krzaczory przeróżne. A ja kicham i kaszlę. Nie do tego stopnia, co Ty czy Xurek, ale jest to jednak męczące.

                  Jutro rano zjawia się ekipa kowala od pergoli przed gankiem, com ją obsztancowała dla drugiej wisterii. Oprócz "remontu" mebli tarasowych, to będzie ostatnia rzecz w tym roku. Potem zamykam się na klucz i przez miesiąc odpoczywam po "remontach". :-)))

                  Mundialu nie oglądam. :-D
                  • roseanne Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 21:24
                    U mnie nie ma strychu, dach byl wymieniany w poprzednie lato, kilka gniaz wiewiorczych. Ja mieszkam na dwoch dolnych poziomach - budynek ma 4, pomiedzy moimi sa wyciagi wentylacyjne do pralki i suszarki i tam mi wiewiory tez wlazily i tupaly, ale bez wrzaskow, te mam na ogrodku i alejce- pol dzikie koty...

                    Milego wypoczynku

                    Ja mecze ogladam, jeszcze nie wiem, komu kibicuje
                    • jutka1 Re: Czwartek. The end is near... 14.06.18, 22:17
                      roseanne napisała:

                      > U mnie nie ma strychu, dach byl wymieniany w poprzednie lato, kilka gniaz wiewi
                      > orczych. Ja mieszkam na dwoch dolnych poziomach - budynek ma 4, pomiedzy moimi
                      > sa wyciagi wentylacyjne do pralki i suszarki i tam mi wiewiory tez wlazily i tu
                      > paly, ale bez wrzaskow, te mam na ogrodku i alejce- pol dzikie koty...
                      **********
                      Jak nie urok, to wiadomo co. :-)

                      > Milego wypoczynku
                      *************
                      Właśnie się dzisiaj pod koniec dnia dowiedziałam, że mam gasić pożar, więc weekend pracujący. :-(((
                      Dlaczego mam być ciągle strażą pożarną? :-( (pytanie retoryczne)

                      Kiedyś założę wątek o "końcówce życia zawodowego". IT SUCKS.
                      • kan_z_oz Piatek 15.06.18, 12:44
                        Piekna pogoda sie kontynuuje. Zafundowalam wiec sama sobie profesionalne sprzatanie wlasnego domu. Wyciagnelam wszystko co potrzeba z samochodu, czego nigdy nie robie bo mi sie nie chce.
                        Ogrodkowanie. Fajne przy takiej pogodzie.

                        Zdjecie wykonane dzisiaj z sadu.

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/V06UCTLEuiIqAmpElB.jpg

                        Sad wygladal kiedys tak.

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/RnbwAaCbkKzRNMfE4B.jpg

                        Naprawa sciany sie posuwa.
                        Pare tygodni temu.

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/BwBLCbDFk4F5dyJCYB.jpg

                        Oraz obecnie.

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/ItpzZFMqT8b33JkaOB.jpg
                        • ewa553 Re: Piatek 15.06.18, 13:48
                          Podziwiam, pochwalam, pozdrawiam:)
    • jutka1 Sobota 16.06.18, 08:29
      Świeci słońce, ma być dziś 25 C. Super. :-)

      Niedługo jadę na zakupy; tym razem kora do ściółkowania, doniczki, takie tam.
      Ma dziś też przyjść PoO i doprowadzić cały już tym razem ogród do porządku po zawierusze remontowej. Wczoraj wreszcie hurtownik zabrał zalegujące europalety i inne pozostałości i wróciłam do punktu wyjścia.

      Też wczoraj przyjechali kowale i zamontowali mi pergolę na wisterię. Na tym zakończyłam sezon wydatków okołodomowych na ten rok. :-)

      Weekend pracujący niestety. Może uda mi się wyrwać kilka godzin na poczytanie w ogrodzie?

      Miłej soboty :-)
      • kan_z_oz Re: Sobota 16.06.18, 11:29
        Gratulaje z powodu zakonczenia remontu oraz przetrwania takowego.

        Sama mam pare rzeczy do zrobienia w chalupie. W tym roku nie chce nic wiekszego. Moze poprawimy tylko taras bo praca na zewnatrz.?
        Panele sloneczne. No wlasnie, wyslalam zapytanie o kosztorys do mojej firmy dostarczajacej prad i nic z tego. Nie odezwali sie. Nie chce mi sie obecnie szukac.

        Czekam juz na urlop, czyli wylot do Polski.

        Jutro dzien pracujacy. Dzisiaj byla kontynuuacja rozrzucania 'mulchu'. Ogrodnik ma sie z cala pewnoscia zjawic w piatek na caly dzien...haha
        Zobaczymy.
        • jutka1 Re: Sobota 16.06.18, 15:15
          kan_z_oz napisała:

          > Gratulaje z powodu zakonczenia remontu oraz przetrwania takowego.
          ********
          Dzienx... :-) Patrząc wstecz, szczególnie na ogrom pracy zawodowej w tym czasie, która wymagała skupienia i pisania, to nie wiem, jak ja to - zawodowo i psychicznie - przetrwałam w jednym kawałku...

          > Panele sloneczne. No wlasnie, wyslalam zapytanie o kosztorys do mojej firmy dos
          > tarczajacej prad i nic z tego. Nie odezwali sie. Nie chce mi sie obecnie szukac.
          ***********
          Odpowiadanie na zapytanie (rym nie zam.) o panele słoneczne nie jest w interesie tej firmy. :-) Znajdź jakiegoś 'independent'.

          > Jutro dzien pracujacy. Dzisiaj byla kontynuuacja rozrzucania 'mulchu'.
          *********
          Kupiłam 400 litrów kory dzisiaj i po przywiezieniu do domu zdałam sobie sprawę, że załatwi mi to mniej więcej 30-40% powierzchni do ściółkowania. Jasna cholera.
          Jeszcze jedna wycieczka "do miasta" mnie czeka. Nie przepadam. :-/

          Kupiłam też dwa sekatory, oraz doniczki i ziemię do kaktusów. Mam agawę, która ma dużo młodych odrostów i jest im wszystkim ciasno, więc młode odetnę do osobnych doniczek, a "mamę" zostawię w starej donicy - tylko ziemię jej zmienię.

          Agawa to w domu. Natomiast poremontowe prace z donicami na tarasie będą prostsze. W jednej wysiała się tawuła, lawenda i brzoza, i Niech sobie rosną. W drugiej wyrósł dereń, i tyszpiknie. Tylko im ziemi dodam. W trzeciej natomiast umarła kamelia, więc kupię jakąś roślinę i posadzę. Jeszcze nie wiem co.
          • kan_z_oz Re: Sobota 17.06.18, 09:27
            Pewnie, ze sprawdze z niezaleznym po wakacjach. Panele wciaz tanieja i technologia coraz lepsza. Firmie sie oplaca bo za dostarczanie do sieci placi grosze a za pobieranie z takowej 4xwiecej. Nie oplaca sie bo coraz wiecej ludzi odpada z pobierania. Byc moze powod milczenia?

            Odnosnie kory - mam worek, ktory sluzy mi do transportu kory (mulch) na stok na taczce. 400L, na jeden raz. Na oblozenie jednego malego drzewka potrzeba mi 800L.

            Powialo mroznym powietrzem znad Antarktydy. Zima w pelni a kominek buzuje juz 24/7.

            Poza tym to zauwazylam, ze moja gora jest znacznie wieksza niz 'pupa'. Ramiona grubosci lydek. Przymierzana ostanio bluzka uzmyslowila mi, ze uroslam o pare numerow. Musze wiec kupic nowe podkoszulki, bo wszystko na mnie wyglada o pare numerow za male. Chyba rezultat toczenia kamieni od lat prawie 6-ciu. Wygladam jak ciezarowiec.
            • jutka1 Re: Sobota 17.06.18, 16:41
              kan_z_oz napisała:

              > Pewnie, ze sprawdze z niezaleznym po wakacjach. Panele wciaz tanieja i technolo
              > gia coraz lepsza. Firmie sie oplaca bo za dostarczanie do sieci placi grosze a
              > za pobieranie z takowej 4xwiecej. Nie oplaca sie bo coraz wiecej ludzi odpada z
              > pobierania. Byc moze powod milczenia?
              *********
              Dokładnie to miałam na myśli.

              > Odnosnie kory - mam worek, ktory sluzy mi do transportu kory (mulch) na stok na
              > taczce. 400L, na jeden raz. Na oblozenie jednego malego drzewka potrzeba mi 800L.
              *********
              Ile centymetrów warstwy kładziesz? Na głębokość, nie na m2?
              • roseanne Re: Sobota 18.06.18, 02:28
                Dwa dna na wsi u przyjaciol. Pewnie wspomnialak kiedys. Kupili farme , by miec kawalek zielenii. Farma nie byla uzytkowana rolniczo od dluzszego czasu, jednak teren jest w ksiegach zapisany, jako rolniczy i zaden devaloper sie tu nie bedzie pchal. Ziemia rolna w Qc to rzecz swieta i pilnowana 😎
                Ale ad rem. Maja duzy dom i mase terenu. W czesci urzadzili ogrodek, w czesci nasadzili drzewek owocowych, w czesci nie owocowych, a czesc zostawili naturze, by robila co chce.
                Jutro Bruno...
    • jutka1 Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 10:44
      Pracowałam w weekend i dzisiaj mam wolne.
      Czekam na pana z serwisu, bo zepsuła się w sobotę lodówka. :-(

      No nic. Dzisiaj odpoczywam, a przynajmniej próbuję. Idę do ogrodu wiśni trochę skubnąć, i porzeczek.

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 12:36
        Wysial prad wczoraj wieczorem wiec podlaczylismy lampke i muzyke do generatora. Mroz na zewnatrz. Mam wstawione dodatkowe grzejniki gdzie potrzeba bo rano w sypielni bylo tylko 14C. Brr

        Jutka sypie 30cm lub grubiej. Traktuje to jako zapore dla chwastow.
        • jutka1 Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 13:43
          kan_z_oz napisała:

          > Jutka sypie 30cm lub grubiej. Traktuje to jako zapore dla chwastow.
          ***********
          Aaa, to wszystko tłumaczy. :-)

          Pan z serwisu właśnie walczy z lodówką. Mam nadzieję, że uda się naprawić, bo po remoncie jestem nieco wyprztykana z zasobów.
          • xurek Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 14:25
            jestem w pracy, ale jakas taka w niej leniwa atmosfera, wszyscy pracuja na pol gwizdka, ja tez :). W sobote i niedziele sadzilismy zakupione ogrodowe zdobycze: drzewko agrestowe, jasmin (tez przywieziony z poprzedniego ogrodu zdechl i zajelo nam 5 lat, zeby zlazec tutaj nowy!), pare ziol, kilka kwiatow i dwa winogrona, ktore maja zarosnac pergole nad hotelikowym tarasem, zeby byl cien. Zakwitla nasza magnolia magniflora, coz to za piekne i cudownie pachnace kwiaty. Za to przekwitaja obrzydliwie, robia sie zolte i jakies takie oblesne :)
            Jutro znow pobudka o 4-tej i podroz do Frankfurtu i z powrtotem, w przyszlym tygodniu tydzien urlopu na nadmorskiej budowie, nie wiem, czy sie bac czy cieszyc.
            • roseanne Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 20:26
              Bardzo lubie agrest w formie drzewek, znacznie latwiej obrywac 😆
        • roseanne Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 19:34
          Grubo! Tu proponuja max 2 cale, czyli z 5 cm. jedynie w kolo swiezo posadzonych drzewek do 10 cm
          • jutka1 Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 20:58
            roseanne napisała:

            > Grubo! Tu proponuja max 2 cale, czyli z 5 cm. jedynie w kolo swiezo posadzonych drzewek do 10 cm
            ***********
            Tutaj rekomendują 7-10 cm. Ja wysypię 5 cm, bo na więcej nie mam siły i czasu, a PoO się ostatnio narowi, że "stary jest i nie będzie prócz koszenia nic robił" (ma trochę ponad 60 lat). Zeszłej jesieni zgrabił liscie po dłuuuugich negocjacjach.
            Chyba muszę znaleźć mu czeladnika, ale z tym jest tutaj problem. Młodzi (młodsi) nie chcą takich prac wykonywać. :-(

            Dobra wiadomość: lodówka naprawiona. :-D

            Druga dobra wiadomość. Ale najpierw parę słów wstępu. Parę miesięcy temu kupiłam lampę do jadalni. Wyczaiłam ją na necie ze dwa lata temu, zakochałam się, ale była bardzo droga, nie zdecydowałam się na aż taką ekstrawagancję. Pamiętałam jednak jej nazwę i pewnego dnia wstukałam do wyszukiwarki, i wyskoczyła mi w innym sklepie, na przecenie 40%. Kupiłam, przywieźli. Koniec wstępu. To było w lutym jakoś. I od tego czasu leżała, bo nie miałam czasu kogoś znaleźć do zainstalowania, potem Maniek miał to zrobić, ale był zakręcony i zapomniał, potem ja zapomniałam.
            I dzisiaj mąż mojej przyjaciółki, który "robi w budowlance" przyjechał i zamontował. Cudo. :-D

            Dzień bez pracy, plus dwie dobre nowiny: to był dobry dzień. :-)
            • roseanne Re: Poniedziałek jak niedziela 18.06.18, 21:49
              Dobry dzien !
              • kan_z_oz Re: Poniedziałek jak niedziela 19.06.18, 08:33
                Odnosnie kory pod drzewka to tutaj tez pewnie rekomenduja podobnie, czyli cienko. Ta gruba warstwe usypuje jakies 30-40 cm od mlodych drzew bo przepuszcza bardzo malo wody. Natomiast dojrzale drzewa obsypuje grubo i uwielbiaja to. Mulch jest tutaj za darmo. Maty, plastiki rozkladane na ziemie w celu duszenia chwastow i pozniej przykrywane scialka sa drogie. Sa tez pracochlonne.
                Moj mulch jest kompozycja wszystkich ogrodowych odpadow zmielonych przez lokalna gmine na smietnisku. Po odstaniu przez 6-8 tygodni, gina wszystkie nasiona gdy halada osiaga 80C.

                W dziedzinie ogrodkowej; wlasciciele kafejki na wybrzezu (Azjaci) bedacy naszymi stalymi odbiorcami miodu zaproponowali nam, ze sa w stanie sprzedac kazda ilosc naszego miodu.(niesamowita kompozycja smakowa).
                Domyslam sie, ze do Azji. W tych prostych sloikach po ogrokach i kiszonej kapuscie z moimi drukowanymi nalepkami uzupelniami recznym drukiem. Oto rynek. Nie dla nas bo pszczoly na wakacjach.

                Nie ma to jak dobry dzien, to byl moj.

                Nadal bardzo zimno. Cieszy mnie to bo wilgotnosc w koncu spadla. Nie wykluwaja sie tez juz zadne gryzace owady...uff
                Sandy zaczyna od dzisiaj swoje wakacje trwajace az do mojego wyjazdu. Bede miala urwanie glowy, tez az do mojego wyjazdu.

                Przejrzalam pare dni temu nasze garderoby pod katem Europy i stwierdzilam, ze najlepszym rozwiazaniem bedzie zabrac wszystko co nadaje sie do wywalenia i zakupic po drodze nowe ciuchy. Nie bedzie wiec prania...haha
                • roseanne Re: Poniedziałek jak niedziela 20.06.18, 14:58
                  Wtorek, poranek wielce mily, slonecznie lecz nie goraco.
                  Bruno zabronil kucania i przysiadow... wiec ogrodkowanie na kolanach bedzie

                  Rozkwitly mi dzwonki, musze je podwiazac, bo nagle ciezkie sie zrobily

                  Taki miod, wielokwiatowy, jest zawsze smaczniejszy.

                  Pilka sie toczy, mecze rozne i nie do konca hmmm sluszne decyzje padaja, no ale wiadomo od dawna, ze to ma byc dobrze zarabiajaca rozrywka, nie czysty sport.. - odpuscilam na razie 3 mecze, polowa pozostalych budzila zastrzezenia
    • jutka1 Środa. Armageddon. 20.06.18, 19:20
      Takiego Sajgonu już dawno w pracy nie miałam. KJAP KJAP KJAP. :-(((

      I jeszcze nie koniec, jestem na stendbaju (pisow. zam.) do nocy. Szlag by to jasny trafił. A jestem od szóstej na nogach, oprócz pracy zaliczyłam geodetę i PoSów, pierwszy posiłęk w postaci miski gorącego rosołu przerywali mi 3 razy, i w końcu jadłam letni. Dżizas. Wykończą mnie. :-///

      Jedyna fajna rzecz dzisiaj, to że rano wyszłam na trochę do ogrodu i objadłam się 'ptasimi czereśniami' i wiśniami. :-)
      • chris-joe Re: Środa. Armageddon. 20.06.18, 19:59
        Jestem juz powrotny. Czyli od 17 dni w sumie, ale sie wogole wlasciwie z sieci wycofalem po wakacyjnym sieciowym maratonie.
        Przyznam, ze powrot do domu z poczatkiem czerwca to calkiem dobry pomysl. Gdy wyjezdzalem do Europy, tu byly tylko badyle i nawet resztki sniegu po katach, a teraz lato rozbuchane. Poczatek lata: moja ulubiona pora.

        O dachach, sadzonkach i mulchach zmilcze, natomiast sie dopisze do alergii. Nigdy na to nie cierpialem, az tu nagle po powrocie nieustannie siapie i kicham. I czuje jak mi ciagle splywa. Jednoczesnie jednak znacznie zelzaly mi moje chroniczne bole glowy, co mi potwierdza moja teorie, ze chodzi o zatoki czolowe. Mam po prostu wrazenie, ze to stamtad sie ciurkiem leje. Po powrocie zaliczylem kolejne MRI, czekam na jeszcze jedno, wlasnie okolic czola.
        Nawiasem, MRI to trauma dla mnie wielka, niby szalonej klaustrofobii nie mam, ale jednak 20 minut w trumience wprowadza mnie w stan graniczno-paniczny. Musze oczy uporczywie zaciskac (bron boze nie uchylic chocby na sekunde!) i wymyslac sobie dyrdymaly. Ostatni 6-minutowy test seansu przetrwalem liczac do 360, zreszta na tyle wolno, ze tuz po 200 przyszlo wyzwolenie. Czulem sie jak Lazarz!

        Najblizsze dwa weekendy beda dlugie, na oba zaklepalismy nasz biwak w Vermont. Jezu jak tesknie za namiotem w lesie nad Brewster River! :)
      • jutka1 Re: Środa. Armageddon. 21.06.18, 01:58
        Właśnie skończyłam pracować. KJAP!!!

        A jutro Jakota przyjeżdża, i będę nieprzytomna. :-(((
    • jutka1 TGIF 22.06.18, 10:07
      Wczoraj dogorywałam po środowym armageddonie, a Jakota mi towarzyszyła. :-)

      Dzisiaj dochodzę do siebie. Już lepiej się czuję.
      W planie mamy nicnierobienie, pichcenie, spożywanie i gadanie. Wielce miła perspektywa. :-D

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: TGIF 22.06.18, 13:39
        Dobrze, ze dochodzisz do siebie.
        Lato! Choc ten tydzien zdecydowanie chlodniejszy i przyjemniejszy, srodkowe 20.
        Synus mi zalozyl klime, bo w zeszlym byla sauna, ale nawet nie ma jak zrobic testu rozruchowego, nie schladzam klimatyzacja ponizej 24 a tu ledwo tyle pogoda dociaga. Urzadzenie kilka lat ma, plastikowe rury sie zaczely sypac, kupilam wymienne, jakby co, ale ... na razie nie widze pozimowych zniszczen.

        Roslinnos z aury zadowolona, kwitnie mi qumquat! Zobaczymy, czy beda jakies owocki
        • maria421 Poniedzialek 25.06.18, 08:47
          Ja rozumiem, ze mozna przegrac mecz. Ale dac sobie wbic 3 gole nie strzelajac samemu ani jednego? Masakra!



          • jutka1 Re: Poniedzialek 25.06.18, 09:02
            maria421 napisała:

            > Ja rozumiem, ze mozna przegrac mecz. Ale dac sobie wbic 3 gole nie strzelajac samemu ani jednego? Masakra!
            **********
            Miało być tak pięknie, a wyszło tak jak zawsze.

            Cytując niedawne powiedzenie Mańka, "wstaliśmy z kolan i chodzimy w kucki". :-D

            Poniedziałek to dla mnie sobota połączona z niedzielą: cały weekend harowałam, dzisiaj mam wolne. W ramach weekendu więc ;-) - robię pranie, potem zakupy, potem książka. I sjesta po obiedzie. Ostatni tydzień dał mi nieźle w kość.

            Miłego dnia :-)
            • maria421 Re: Poniedzialek 25.06.18, 09:37
              jutka1 napisała:

              > Poniedziałek to dla mnie sobota połączona z niedzielą: cały weekend harowałam,
              > dzisiaj mam wolne. W ramach weekendu więc ;-) - robię pranie, potem zakupy, pot
              > em książka. I sjesta po obiedzie. Ostatni tydzień dał mi nieźle w kość.
              >
              > Miłego dnia :-)

              Ja dzisiaj po poludniu do Berlina. Powrot jutro przed wieczorem.

              Rowniez milego dnia Tobie i calemu Forumowi :-)

          • xurek Re: Poniedzialek 25.06.18, 09:44
            niektorzy widzowie na trybunach az sie poplakali :(. pierwsza druzyna, ktora juz odpadla. szwajcarski komentator powiedzial, ze wielu graczy "przekroczylo juz swoj zenit" i ze druzyne nalezaloby odmlodzic. Ale ja tylko powtarzam jak papuga, bo sie na pilce w ogole nie znam.

            W sumie dla mnie bilans jak dotad OK, z trzech "moich" druzych Szwajc i Nigeria spisaly sie dobrze.
            • ewa553 Re: Poniedzialek 25.06.18, 10:55
              Po sobotnim powrocie z przepieknego urlopu zawalona jestem praca w domu i ogrodzie. Ale nie odmowilam sobie przeczytania pierdolow, zeby byc z Wami na biezaco.
              Xurek jedziesz do Frankfurtu przez Mannhiem, moglabys choc na kawe wskoczyc...
              Maryska, jedziesz tak sobie do Berlina? Tez sie wybieram i zaraz zaczne obserwowac czy sa jakies ciekawe wystawy czy inne "iwenty".
              Ja sypie mulch, a raczej kore pioniowa miedzy rozami. Ale nie tak grubo, za to zanim sypie, to klade taki material czarny, cienki, ktory tez powstrzymuje chwasty. I dopiero potem na to te pinie.
              Trawa dzisiaj mnie czeka, czyli koszenie. Przed urlopem nie dalam rady czasowo, teraz jest do pasa. No, moze tylko do kolan:) Na krzaczkach pelno malin do wyrzucenia: znajoma ktora miala je jesc wystraszyla sie jakiegos robaczka i zostawila wszystkie na krzakach:( Pelno tez porzeczek, choc mase zerwalam przed urlopem. Nie chce mi sie juz zrywac, zostawie je ptakom. No to pa narazie, ide orac na ugorze
              • maria421 Re: Poniedzialek 25.06.18, 11:06
                Ewa, nie jade "tak sobie do Berlina" tylko dlatego ze musze :-)

                Poza tym witaj po urlopie:-)

                • ewa553 Re: Poniedzialek 25.06.18, 11:23
                  chcialabym miec takie "musy" :)
              • xurek Re: Poniedzialek 25.06.18, 13:04
                jade o 5 rano, wracam 0 18 wieczorem i jestem w domu o 23-ciej, rzadko sie zdaza, ze zostaje na noc a wtedy musze uczestniczyc w jakichs dinnerach, tak ze ciezko. Ale Ty w Twoich podrozach do Wloch moglabys sie zatrzymac u nas na kawe :). Jako osoba niepracujaca powinnas miec wiecej czasu :)
                • kan_z_oz Re: Poniedzialek 25.06.18, 14:08
                  Osoby nie pracujace nie maja czasu na nic. Z mojego doswiadczenia nawet na rozmowy. Plany turystyczno-zwiedzajace, nawet jesli dotycza nastepnych 6 miesiecy sa zbyt absorbujace.

                  Co mi przypomina, ze za dwa tygodnie wylatujemy. Mamy paszporty, walizki, ciuchy do samolotu i poza tym nic.
                  Dom wystawilam na AirB&B i chyba wycofam. Nie mam czasu aby wszystko posprzatac i zorganizowac. Nastepne dwa tygodnie to u mnie urwanie glowy.
                  • roseanne Re: Poniedzialek 25.06.18, 14:47
                    Cos w tym stwierdzeniu jest ...
                    Co do planow wakacyjnych to mam zabukowane 3 tygodnie w Marsylii - lokum w zamian za opieke nad papuzkami, a potem 3 tygodnie Zurych. 6 tygodni, biedna Kota.
                    • xurek Re: Poniedzialek 25.06.18, 14:57
                      ja wylatuje jutro na tydzien do PL, jak zwykle nad morze :). Potem czekaja mnie dwa wesela: W Pszczynie i kolo Warszawy, koncem wrzesnia ostatni na ten rok Baltyk i zostanie mi juz tylko pierwszy tydzien stycznia, nad ktorym mysle intensywnie. Chcicalabym, zeby bylo cieplo, sucho i niedaleko :). Macie jakis pomysl :)?
                      • ewa553 Re: Poniedzialek 25.06.18, 18:18
                        Xurku, tym razem bylam w Dolomitach, wiec przez Twoj piekny kraj nie jechalam.
                        Osoby niepracujace faktycznie nie maja czasu, bo sa bardzo zajete. Odkad nie pracuje zawoidowo mam zdecydowanie wiecej zajec. Juz chocby ogrod ktory sobie "wynajelam". Dzis bylam 6 godzin, jutro conajmniej tyle. A rownoczesnie obowiazki wolontariackie, pisanie rocznych sprawozdan (wlasnie teraz i w lipcu), termin w domu opieki zeby cos omowic, w drugim domu opieki jest tez cos do zalatwienia, a w trzecium dawno nie bylam, wiec czas odwiedzic podopieczna. Mam dwa balkony na ktorych stale jest cos do roboty. A przyjaciolki? Mam zaledwie dwie a i to trudno sie umowic. A wedrowki? To cala niedziela do tylu. Moglabym tak wyliczac w nieskonczonosc. Nie pracujesz to ci sie wydaje ze masz kupe czasu a wiec planujesz wiecej niz zdolasz na luzie zalatwic. Nie narzekam, tylko tlumacze.
                        Xurku, czy macie juz pierwszych gosci nad morzem?
                        • xurek Re: Poniedzialek 25.06.18, 20:32
                          mamy pierwszych gosci i nieskonczony osrodek :). Ale gosci mamy malo, wiec napewno wykonczymy tyle domkow, ze starczy a reszty, jezeli nie bedzie gotowa, nie bede wynajmowac :(.

                          Po raz pierwszy od niewiemilulat udalo mi sie przyjsc tak wczesnie z pracy, ze zjadlam juz kolacje i odbylam prawie godzinna kapiel w pachnacych solach. oh, jak mi dobrze. zdecydowalam sie tez na "zmarnowanie" jednego dnia urlopu, wiec lece jutro dopiero wieczorem majac caly dzien na wyspanie, pakowanie, marudzenie, picie kawy na tarasie itp itd. krotko mowiac z dobre 15 godzin sielanki przede mna
                          • jutka1 Re: Poniedzialek 25.06.18, 23:51
                            Enjoy! :-)
                          • roseanne Re: Poniedzialek 26.06.18, 00:27
                            Ladowanie baterii energetycznych i zlapanie oddechu nie jest marnacja urlopu!
                            • kan_z_oz Re: Poniedzialek 26.06.18, 10:58
                              U mnie zima w pelni. Krotki dzien. Malo udaje sie zrobic w ogrodzie po pracy bo zmierzch zapada o 5-tej. Pozostaja wiec tylko weekendy. Nastepne dwa mam zawalone na maxa z B&B.

                              Jutro mam maly dzien oraz fryzjera i kosmetyczke po pracy.
                              Czekam na urlop z utesknieniem.
                            • maria421 Sroda 27.06.18, 09:10
                              Dochodze do siebie po krotkiej, acz intensywnej podrozy do Berlina.

                              Pogoda sie poprawia, wraca lato.

                              Milego dnia :-)
                              • ewa553 Re: Sroda 27.06.18, 09:15
                                czy oprocz interesow mialas czas na pochoczenie po Berlinie? Bardzo lubie to miasto.
                                • maria421 Re: Sroda 27.06.18, 10:03
                                  ewa553 napisała:

                                  > czy oprocz interesow mialas czas na pochoczenie po Berlinie? Bardzo lubie to mi
                                  > asto.

                                  Niestety nie mialam.

                                  Nie mialam tez okazji zeby zobaczyc te idiotyczna akcje Greenpeace:

                                  www.youtube.com/watch?v=svt429QhroU
                                  Na najwiekszym rondzie w Berlinie zamalowali oznakowanie na asfalcie powodujac chaos w ruchu drogowym, na sliskiej farbie trudno bylo hamowac, rowerzysci ryzykowali poslizg, ale to wszystko dla ekologistow spod znaku Greenpeace jest drugorzedne...
                                  • kan_z_oz Re: Sroda 27.06.18, 11:19
                                    Szukalam jakis czas temtu chetnych zielonych do wyrywania chwastow. Nic z tego. Chca tylko protestowac i brac skladki. Powiedzialm wyraznie, ze interesuje mnie tylko praca nad projektami oraz nie mam zamiaru dawac pieniedzy z moich sprzatalniczych dochodow. I znowu - nic z tego, sie nie zmienia.

                                    Ta farbe miasto zmyje jakims rozpuszczalnikiem, ktory ekologicznie zasra wokol zielen...haha

                                    Uwielbiam tez akcje ratowania pszczol, polegajace na zbieraniu pieniedzy. Nikt z moich znajomych pszczelarzy nigdy o takowej nie slyszal. Pszczoly tez nie, do tego te ostatnie potrzebuja na szczescie nektar a nie $$.
                                    • maria421 Re: Sroda 27.06.18, 11:31
                                      kan_z_oz napisała:

                                      > Ta farbe miasto zmyje jakims rozpuszczalnikiem, ktory ekologicznie zasra wokol
                                      > zielen...haha

                                      Podobno miasto ma obciazyc organizatorow akcji kosztami mycia nawierzchni.
                                      I dobrze!

    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 384 27.06.18, 18:19
      Niemcy wlasnie odpadli w pierwszej rundzie pokonani przez Koree Pd :-(

      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 384 27.06.18, 18:30
        nie znam sie, ale slyszalam ze juz w sobote powinni byli odpasc, tylko jakis sedzia patrzal w bok jak sie cos zlego stalo. Mozesz to potwierdzic?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 384 27.06.18, 18:36
          ewa553 napisała:

          > nie znam sie, ale slyszalam ze juz w sobote powinni byli odpasc, tylko jakis se
          > dzia patrzal w bok jak sie cos zlego stalo. Mozesz to potwierdzic?

          Niektorzy uwazaja ze sedzia powinien zasadzic Niemcom rzut karny, ale ja uwazam ze sedzia i system VAR dobrze ocenili sytuacje.
          Nawet gdyby wtedy sedzia przyznal rzut karny i Neuer go nie obronil, to ze Szwecja bylby remis.
          W kazdym razie bramka Kroosa z rzutu wolnego w 95 minucie to byl majstersztyk.

          Dzisiaj sie starali, mieli lepsze statystyki niz Koreanczycy, ale licza sie bramki.

          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 384 27.06.18, 18:42
            dzieki Marysiu za wyjasnienie
    • jutka1 Czwartek, leje 28.06.18, 09:20
      Jest tylko 17 C, i cały czas pada, mży, leje. Wczoraj była burza.
      Jutro ma nagle skoczyć do 27 C (burza), pojutrze spadek do 18 C. Huśtawka.

      Po raz pierwszy od jakichś 2 tygodni czuję się w miarę wyspana i "w normie". Boszszsz. Co to był za maraton.

      Plany na dziś dość proste: praca. :-)

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Czwartek, leje 28.06.18, 10:21
        U mnie pada. Jest zimno i nieprzyjemnie.
        Podjechalam do sklepu aby zakupic ekologiczne nasiona do Polski dla tescia.

        Hahaha...dziesiatki gatunkow pomidorow. Zajelo mi pare godzin aby przetlumaczyc...Czarny Rosjanin...fajna odmiana.
        Ksiaze Beorhese, nastepna fajna odmiana.
        Dowiedzialam sie przy okazji, ze moj lokalny sklep sprzedaje hurtowne ilosci do Azji.

        Mam caly worek z tlumaczeniami dla tescia oczywiscie.
        • chris-joe Re: Czwartek, leje 28.06.18, 20:23
          U nas temperatura sie nateza, i wilgotnosc. Ma spuchnac w czasie weekendu do ostrej goraczki. Bez A/C juz sie nie da. Na szczescie ten upalny weekend (kolejny dlugi, po zeszlym; wtedy swieto QC, teraz Kanady) spedzimy znow w Vermont w lesie nad zimna, gorska Brewster River. Niech sie swieci! :)

          Nawiasem. W swietle obecnej wojny taryfowej Orbana...przepraszam! mialem na mysli tego Turka Trumpa; tez nie! raczej tego Amerykanina Kaczynskiego!- z chyba calym swiatem, w tym i z Kanada, sa jakies ruchawki w Kanadzie by bojkotowac Stany. Mimo jednak, ze za tym ich Erdoganem nie przepadamy, naszego pola namiotowego w US bojkotowac nie zamierzamy, o nie! Zwlaszcza, ze zaprzyjaznieni jestesmy z wlascicielem, ktory jest demokrata (kto wie, moze nawet i lewak! choc z pewnoscia nie jakas ciota! najpewniej jednak- anarchista, serio. Wogole barwna to postac, ten nasz Tim z VT, a jego tata, formalny wlasciciel posiadlosci, chyba jeszcze bardziej; sluzyl w dziwnych agenturach w Erefenie za Zimnej Wojny i do dzis uwaza, ze jest obserwowany).

          Tak czy siak, bedziemy sie chlodzic nad zimna rzeka Brewster, VT. Czyli nic nowego :)
          • ewa553 Re: Czwartek, leje 29.06.18, 07:59
            Chyba z wszystkich urlopow cejocie najbardziej lubisz to namiotowanie w Vermoncie! A co Wy tam robicie calymi dniami, poza moczeniem stop w rzece?
            Ja na dzis zaplanowalam wielkie prace ogrodowe: wykopywanie, sadzenie, przesadzanie itd. tymczasem jest totalne zachmurzenie i moze z tego deszcz wyniknac. Poczekam, zobacze. Narazie pije pierwsza kawe..
            • maria421 Piatek 29.06.18, 09:01
              Wrocilo lato. Jutro przyjezdzaja moje dzieciaki, zrobimy grilla w ogrodku.

              Milego dnia :-)
    • jutka1 TGIF!!! :-D 29.06.18, 09:28
      Słuchajcie, po raz pierwszy od nie wiem kiedy mam 2 dni wolnego weekendu! :-D
      Odpukać. :-)

      Dzisiaj skok temperatury z 17 C do 26 C. Jednodniowy, żeby nie było... Jutro z powrotem 18 C.

      Dzień zapowiada się wypełniony pracą, ale bez bezdechu. No i tyszpiknie.

      Miłego piątku :-)
      • ewa553 Re: TGIF!!! :-D 29.06.18, 09:54
        Gratuluje Jutka! Milego wypoczynku zycze.
        • kan_z_oz Re: TGIF!!! :-D 29.06.18, 11:46
          Dwa dni - fju, fju. Baw sie dobrze.
          Znalezienie dobrego pola namiotowego jest cenne i poza wojnami politycznymi. No chyba, ze ktos mialby chec ustrzelic sie we wlasna kostke i pozostac bez takowego.

          Dzisiaj byl bardzo cieply dzien. Prawie letni. Po kilku dniach opadow taras zaczal obrastac sliska powloka. Nie bylo rady. Musialam wyciagnac karchera i umyc pod cisnieniem bo sie slizgalam jak na lodowisku. Nie planowalam oczywiscie bo teoretycznie to mamy sucha pore i takie historie sie nie powinny dziac.
          Jutro do umycia cala reszta czyli sciezka wokol domu. Wigotnosc do tego przeogromna. Nie lubie ale wiele poradzic na ww nie moge. Ryzykowac wywalenie sie nie chce.
          • chris-joe Re: TGIF!!! :-D 29.06.18, 19:39
            W Vermoncie niewiele robimy, glownie baraszkujemy nad rzeka, krotkie objazdy okolicy. W ten weekend ledwo sie od rzeki oddalac bedziemy, bo temperatura odczuwalna ma dobic do 46C (!!!).
            • ewa553 Re: TGIF!!! :-D 29.06.18, 19:54
              serdecznie wspolczuje temperatury. U nas ma byc 30 stopni. Ale poniewaz nie bede baraszkowac nad zimna rzeczka tylko wedrowac po gorkach, to tez bede odczuwala 46:) Co do Was: myslalam ze chodzicie tam na jakies piesze wycieczki? Okolica przeciez bardzo malownicza az sie prosi o wedrowki..
              • kan_z_oz Re: TGIF!!! :-D 30.06.18, 09:28
                Przy 46C nie daje sie zyc. Braszkowanie nad zimna rzeczka brzmi cudnie. Bawcie sie dobrze.

                U mnie dalej bardzo cieplo. Doszlo dzisiaj do 25C.
                Dzien byl dzisiaj pracujacy i nieslychanie zajety. Dalej ogarniamy wokol chalupy slizgawke. Jutro ostatnia czesc do usuniecia.
                Jak sie znajdzie chetny na wynajem to ok. Jak nie to nie bedzie trzeba szykowac dodatkowych rzeczy.

                Milej niedzieli zycze.
    • jutka1 Sobota 30.06.18, 15:16
      Jest pochmurno, ma padać. 17 C. Oh well.

      Rano pojechałam "do miasta" do bankomatu, a przy okazji mijałam sklep mięsny, i "zawołało" do mnie mięso na rosół. Pyrkolę już trzecią godzinę rosół drobiowo-wołowy, jeszcze godzina-półtorej i będzie gotowy. Ale to na jutro, najpierw go schłodzę przez noc w lodówce, żeby zebrać tłuszcz. Taki mam modus operandi z rosołem. :-)))

      A propos rosołu: już trzeci czy czwarty miesiąc mam "fazę". Często rosół gotuję. Nie wiem, czego organismus się domaga, że woła o rosół, ale nie dyskutuję: organismus chce, organismus dostaje. :-)

      Pod wieczór idę na imieniny do koleżanki, a jutro z inną koleżanką jadę na targ ekologiczny 20 km stąd. Nie tylko lokalne warzywa i owoce, ale też mleko, sery, wędliny, chleby, dżemy, rękodzieło, wino, piwo. Wszystko stąd, w promieniu 50 km. Bardzo lubię tam jeździć. :-) I potem gotować i spożywać. :-D

      Miłej soboty :-)
      • roseanne Re: Sobota 30.06.18, 17:39
        Caly tydzien +30, z odczuwalna o dyche wiecej.
        Goscie sie upalu przestraszyli i sie odwolal - Canada Day jutro
      • ewa553 Re: Sobota 30.06.18, 17:46
        Targu Ci Jutka zazdroszcze. Lubie na takowym kupowac, probowac, informowac sie gdzie mozna pysznosci na codzien nabyc.
        • kan_z_oz Re: Sobota 01.07.18, 09:34
          Zebralam sie wczoraj i wreszcie ugotowalam owoce kaffir. Cwiertki z wykrojonymi pestkami w wodzie. Po wystygnieciu zmielilam i mam szampon. Zobacze jak beda wygladaly wlosy jutro. Narazie pachna i wlosy sa miekkie. Wyszlo mi 1.5 litra z 10 owocow.
          Cena tutaj w sklepie za 500 ml organicznego prawie 40AUD.
        • jutka1 Re: Sobota 01.07.18, 10:48
          ewa553 napisała:

          > Targu Ci Jutka zazdroszcze. Lubie na takowym kupowac, probowac, informowac sie
          > gdzie mozna pysznosci na codzien nabyc.
          **********
          Fajnie tam jest, szkoda że tylko raz w miesiącu, od maja do końca września.
          • maria421 Poniedzialek 02.07.18, 10:29
            Mam za soba fantastyczny weekend spedzony z moimi dzieciakami, w sobote wieczorem przyszlo jeszcze pare osob na grilla, bylo super fajnie.

            Milego tygodnia :-)

            • ewa553 Re: Poniedzialek 02.07.18, 10:42
              fajnie ze Mlodzi tak niedaleko mieszkaja, macie latwiejszy kontakt. Moj brat ma dwie corki: jedna mieszka w Anglii druga w Niemczech. A mieszka w Polsce...
          • roseanne Re: Sobota 03.07.18, 15:02
            jak to wszystko kolem zarwaca :)
            pamietam polowa podstawowki byla, jak cotygodniowe targi w miejscowosci, gdzie moja abaca mieszkala sie skonczyly . Teraz okolica zrobila sie znacznie mniej rolnicza - zgubne skutki kopalnii odkrywkowej. Targi wracaja.

            Piekielna pogoda trwa, kota zdecydowanie woli w domu siedziec, ja tez
            • kan_z_oz Re: Sroda 04.07.18, 10:23
              Wrocila zimowa pogoda. Jest chlodno i slonecznie. Zobaczymy czy wytrzyma do czwartku?

              Mam mnostwo pracy przed wyjazdem do Polski. Do tego zaczely sie tutaj szkolne wakacje. Jest wiec zatrzesienie ludzi i dzieci wszedzie.
              Co weekend odbywaja sie roznego rodzaju festiwale lub targi, ktore cala sytuacje tylko pogarszaja. Nie daje sie zaparkowac lub nawet przejechac przez lokalne miasteczka w porze lunchu. Ruch stoi murem.

              Zakonczyl sie festiwal dziargania na drutach oraz szydelkowania. Nie przypuszczalam, ze takowy moze spowodowac takie zainteresowanie. Fakt, ze byla bardzo dobra muzyka, zlot zabytkowych samochodow oraz motocykli Harleya...wciaz.

              Miasteczko bylo cale ubrane w reczne wyroby. Lawki, drzewa, porecze, ploty...oraz metalowe krowy stojace przed supermarketem.

              W ten weekend mam festwal wyrobow z drewna w moje wsi, wystawe malarska lokalnych artystow w polaczeniu z wyrobami garncarsko-metalowo-roznymi. Nawet nie mam czasu aby zajrzec, nie mowiac o targach zywnosci.
              Mam nadzieje nadrobic po powrocie.

              Nie przepadam ogolnie za sprzataniem domow w czasie szkolnych wakacji. Jest to meczace. Mialam dzisiaj 3 jamniki w domu, 4 dniowego kozla oraz kure na tarasie ze skrecona noga.

              Jamniki przeganialam odkurzaniem z pomieszczenia do pomieszczenia, koziol byl tak piekny, ze nie moglam sprzatac bez glaskania. Kura nie znosila odglosu odkurzacza wiec musialam skonczyc by jej nie denerwowac. Wariatkowo.
              No tak, dlatego lubie moja okolice.
              • ewa553 Re: Sroda 04.07.18, 10:52
                fajne srawozdanie, kanie:) Zazdroszcze tych roznych targow. A ja w ostatnich podrygach, bo w sobote przylatuja moje dwie siostrzenice, wiec chce zakonczyc wszelkie sprawozdania i odwiedziny w domach opieki, zeby przez caly ich pobyt miec wolna glowe. Cieszte sie na moje Dziewczyny.
              • roseanne Re: Sroda 04.07.18, 15:07
                Nie no, kura rules!
                Fajne te twoje festiwale

                Piekla jeszcze podobno jutro. Jest paskudnie, wszystko sie rozklada i smierdzi. Zwlaszcza po lokalnym swiecie przeprowadzek, pewnie CJ poruszal ten temat pare razy, ja pewnie tez.
                • ewa553 Re: Sroda 04.07.18, 15:10
                  rose, troche trundo Cie zrozumiec. moze tylko ja mam ten problem.
                  co to jest swieto przeprowadzek?
                  • roseanne Re: Sroda 04.07.18, 15:16
                    1 lipca to Canada Day.
                    Qc oczywiscie robila wszystko by sie od federalnego swietowania odciac, Historycznie, do niedawna, umowy wynajmu mieszkan byly od 1 lipca. Tak wiec tydzien przed i tydzien masa wszedzie ciezarowek przewozacych meble itd. Co lokator ze soba nie zabierze jest wywalane na chodnik przed posesja. Czy to ciagle sprawna polka, czy przesikany materac, porozbijane naczynia, smieci...

                    Temperatury od kilku dni powyzej 30C, zero powiewu. Poniedzialek byl dniem wolnym bo swieto w niedziele, wiec sluzby miejskie dzialaja z opoznieniem...


                    Teraz jasniej?
                    • kan_z_oz Re: Sroda 05.07.18, 09:48
                      Duzo jasniej. Efekt podobny do strajku odbierajacych smieci.

                      Znowu mamy deszcz i ogromna wilgoc. Plus taki, ze ogrod nie wymaga podlewania. Minus, ze wszystko obrasta zielenia w mgnieniu oka, wlaczajac wnetrze domu. Nie wiem, chyba wlacze odwilzacz w malo uzywanych pomieszczeniach?

                      Absolutnie rekomenduje domowo robiony szampon z limetek 'kaffir'. Nawet jesli nie do codziennego uzytku to jest to swietna odzywka. Moja glowa bardzo go polubila wlaczajac wlosy. Poniewaz w recepturze nie ma nic oprocz limetek i wody to nadaje sie na wszelkiego rodzaju alegrie (wylaczajac alergie na limetki).

                      Mysle, ze z czasem dosadzimy gdzie sie da drzewka limetki kaffir oraz drzewa moringa. Absolutnie kazdy fryzjer w okolicy powien byc zaopatrzony w taka odzywke i kazdy sklep alternatywny w suszone liscie moringi. Widze te dwie rosliny tutaj jako absolutna rewelacje.

                      Szkolne wakacje sie kontynuuja. Dzisiaj byl dom bez zwierzat za to pelny gosci. Na szczescie gosci poznalam 4 lata temu, gdy przedac tutaj wciaz cienko obslugiwalismy z Panem mezem wielka impreze urodzinowa. Pan maz byl barmanem, ja pomoca do kuchni oraz glowna osoba przygotowujaca grzanca z wina.

                      Bylo milo. Sprzatanie jest bardzo intymnym serwisem.
    • jutka1 Czwartek, upał 05.07.18, 15:17
      31 C w cieniu, duchota jak przed burzą. Brrr.

      Sporo pracy, ale już bez bezdechu i stresu. A dzisiaj nawet mogłam sobie podarować pół dnia wolnego. :-)

      Wyszłam tylko do sklepiku, zlałam się potem, prawie dostałam udaru cieplnego, i więcej do wieczora już się nie ruszam z domu. Nie znoszę takiej waszyngtońsko-nowojorskiej pogody z upałem i wilgotnością powietrza. :-/

      Poza tym wszystko OK. :-)

      Miłej reszty dnia (a jutro już piąąąteeek!) :-D
      • roseanne Re: Czwartek, upał 05.07.18, 16:07
        tu, w ciagu niecalego tygodnia, , z powodu tych upalow zmarlo ponad 15 osob...

        odczuwalna w +40
        jutro ma byc ochlodzenie, odczuwalna w okolicach do 35
        • maria421 Re: Czwartek, upał 05.07.18, 16:11
          Po poludniu byla lekka burza, troche popadalo, jest calkiem przyjemnie.

          • ewa553 Re: Czwartek, upał 05.07.18, 16:25
            to straszne, rose! Domyslam sie ze to starsi ludzie umieraja?
            U nas wczoraj byla burza i lalo tak jakby sie naprawde chmura oberwala. Dzis po drugiej znowu troszke popadalo. Niech sie wypada teraz, w sobote przylatuja moje Dziewczyny to zycze sobie suchom pogode!
            • roseanne Re: Czwartek, upał 05.07.18, 16:34
              starsi, chorzy

              brakuje klimatyzacji i odpowiedniego nadzoru w domach opieki, szpitalach
              • jutka1 Re: Czwartek, upał 05.07.18, 17:33
                :-(((
                • chris-joe Re: Czwartek, upał 05.07.18, 19:23
                  Wlasnie podali, ze juz 33 osoby zmarly w ciagu ostatniego tygodnia. Upaly nie notowane od kilku dekad. Obled.
                  www.cbc.ca/news/canada/montreal/death-toll-heat-wave-quebec-1.4734630
                  • ewa553 Re: Czwartek, upał 05.07.18, 19:44
                    to jest straszne, w jakich ekstremalnych warunkach Wy zyjecie. Jak zima, to do zamarzniecia, jak lato, to tez bez granicy dla gornych temperatur... Macie pewnie klimatyzacje w mieszkaniu?
                    • roseanne Re: Czwartek, upał 05.07.18, 19:51
                      tak dlugiej fali koszmarynch upalow nie bylo od bardzo dawna
                    • chris-joe Re: Czwartek, upał 05.07.18, 19:59
                      Bez klimy nie dalibysmy pewnie rady, Ewa. Ale nawet z klima nastawiona na 20 stopni noca zalegamy na lozu jak nagie trupy na katafalku ;) Wyjscie z sypialni do salonu to zderzenie czolowe ze sciana stezalego, nieruchomego zaru. Bo, poniewaz palimy, klima wlaczona tylko w sypialni; w salonie nawet jej nie zmontowalismy w tym roku. Tyle, ze balkon i okna pootwierane dla pozorow przeciagu i dwa ostre wiatraki kotlujace powietrze.

                      Za to kocica Nina- dziwaczka. W sypialni klima na okraglo i drzwi dla niej uchylone, ale ona zalega w drugim pokoju pod moja lawka do cwiczen, nieruchoma.
                      • ewa553 Re: Czwartek, upał 05.07.18, 20:06
                        ona wie najlepiej ktore miejsce dla niej najlepsze:)
                        • chris-joe Re: Czwartek, upał 05.07.18, 20:11
                          Dokladnie :) Na noc tylko ja osobiscie przenosze na jej koci zydel obok lozka i tam zostaje. Ale tylko do czasu, gdy pierwszy z nas opusci sypialnie... :)
                          • roseanne Re: Czwartek, upał 05.07.18, 21:04
                            ja nastawiam na gornym poziomie na 24, od wczoraj maszyna nie daje rady schlodzic ponizej 25...
                            dolny poziom, czesciowo w gruncie, niestety dobil juz 26 i zaczyna byc zle spac
                            kota preferuje moje lozko w kazamatach, chco co jakis czas piska, by ja wyuscic na 20 minut na balkon i trawe
                            • chris-joe Re: Czwartek, upał 05.07.18, 21:16
                              Te 20 stopnie, to oczywista lipa. Braz zwykle przelacza na 22-23. Efekt w sumie podobny. Chalupa musialaby byc idealnie izolowana, by to dzialalo naprawde.
                              Nic to, jutro mamy juz miec 24C, odczuwalna 29C. Uwierze, gdy to poczuje... W tej chwili 34/43... Uff, ciepluchno...
                  • roseanne Re: Czwartek, upał 05.07.18, 19:48
                    wczoraj byla mowa o 15, dzis na stacji metra na ekranie bylo 20..
                    mialam dzis sytuacje, gdzie nie taki starszy znow facet lezal na stacji, jak wysadalam
                    musial upasc tuz przed przyjazdem metro, rownoczesnie sie zaitneresowalo kilka osob, - mial puls i oddychal, lecz nie reagowal na dotkniecie, mowienie, polanie rak i karku woda
                    na nadgarstku mial papierowa bransoletke poszpitalna. Nie byl pijany, mial na sobie bizuterie - wiec nie nalogowiec rowniez. Przybyli ludzie z stm i sie rozeszlismy

                    pogotownie/ karetki nie wyrabiaja juz ze zgloszeniami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka