Dodaj do ulubionych

Zarcie przydrozne

23.10.18, 20:17
Byla dzis gadka w pracy na temat zarcia szybko w ogole, przy autostradach i drogach w szczegole. Porownywalismy doswiadczenia podrozne. Glownie Ameryka Pln., Ameryka Pld., Europa, Karaiby. I Ameryka Pln. zgodnie przegrywala. Czy to Kanada, czy USA, przy drogach pozywisz sie zawsze tak samo: te same burgery, hot-dogi, pizza. Jasne, zdarzaja sie niekiedy jakies lokalne zawirowania, jak na przyklad jakies dania morsko-rybne w drodze przez Florida Keys. Ale to tylko zawirowania.

Zarcie przy autastradach brazylijskich jest bardzo porzadne, duzy wybor, bardzo czesto otwarty buffet "na kilo", zarcie lokalne + fastfoodowy globalny standard.
W Niemczech tez calkiem porzadnie, nieco ubozej w Hiszpanii czy Portugalii, ale niezle tez. Polska gastronomia przydrozna jest bardzo dobra, jesli nie wrecz swietna.

Australia nas nurtowala, bo nikt nie byl, ale zalozylismy, ze "tam najpewniej tak samo jak u nas", czyli w Ameryce Pln. Czyli nieciekawie.

Dorzuccie swoje doswiadczenia zza kierownicy, por favor. Z waszych krajow, jak i krajow odwiedzanych.
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 00:17
      W Australii przy glownych drogach tak samo jak Ameryka Pln, czy Kanada. Trzeba zjechac i dobrze poszukac aby znalesc cos sensownego.
      • chris-joe Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 00:28
        Czyli ten sam smiec? (Nawiasem, Kanada to wlasnie Ameryka Pln. ... ;) )
    • ania_2000 Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 02:47
      Ja bardzo chwale amerykanski styl fast foodow przy autostradach - jak najbardziej - wjechac, zjesc to co czego mozna sie spodziewac (burgers, french fries, czy taco lub burrito) i jechac dalej!. Ja cenie baaaardzo predosc i to, ze nie trace czasu. Podczas podrozy czy jakiejs dlugiej jazdy z puntu A do punktu B nie mam ochoty na celebrowanie. Jak chce dobrze i fajnie zjesc - to na pewno nie podczas jazdy. Natomiast jak juz dojade tam gdzie dojade, to szukam jak najbardziej jakiejs fajnej knajpy z regionalnym wyszynkiem - a wszelkie ewentulane MCdonalds omijam bardzo szerokim lukiem.
      Moje spostrzezenia z Irlandii - malo fast food przy autostradach - no ale to jest maly kraj ktory mozna przejechac w poprzek w 4 godziny, wiec to niepotrzebne haha. Jedzenie w pubach nie powala - ale Guiness owszem:) Co do podrozowania po polskich drogach, to autostrady byly ogrodzone plotami, wiec nic nie widzialam - natomiast "odkrylam" bary mleczne - OMG - jakie wspaniale pierogi, nalesniki - kopytka, leniwe - ogolnie domowe obiady, zestawy surowek i kompoty! wszystko tanio i smacznie. Pysznosci - no ale to nie przy drodze, tylko troche dalej - ale obsluga szybka, wiec prawie jak fast food - ale za to jaki!
      • ewa553 Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 08:48
        Jako kierowca nie lubie duzych czy tez ciezkich posilkow w drodze. Fatalnie sie jedzie z pelnym brzuszyskiem. Staje prawie zawsze na sniadanie. Bo jadac daleko wstaje wczesnie a to czas najwyzej na kawe, a nie sniadanie. Moge wiec powiedziec ze w Niemczech sa znakomicie wyposazone stacje "jedzeniowe". Dla kazdego cos, dla mnie croissant i pyszna kawa, dla innych i kielbaski i jajecznica, czego dusza zapragnie. Przez Austrie i Szwajcarie tylko przejezdzam, wiec nie wiem co daja. Natomiast bedac w tym roku autobusem w Polsce (autobusem wycieczkowym, ktory robil co jakis czas przerwe a to na jedzenie, a to na polazenie) jadlam w jakiejs sieci chalup niby wiejskich, gdzie byl ogromny wybor niezlych dan. Nie siedzac za kierownica, pozwolilam sobie na golabki - wysmienite. Siedzialam przy dlugim stole i obserwowalam co jedza moje niemieckie towarzyszki podrozy i wygladalo to conajmniej pieknie, a i Niemcy byli zadowoleni. Ja sobie nawet na zakonczenie strzelilam jakas wodeczke, a co!
        PS Chris, Kanada to Ameryka BPln, czyli bardzo polnocna:)
      • maria421 Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 08:59
        Mam zasade ze w podrozy samochodem duzo sie nie je, wiec w rozne podroze do Wloch czy Polski zabieram ze soba kanapki z domu i wode do picia. Dojezdzam do celu z prawie pustym zoladkiem i z wielkim apetytem na polskie czy wloskie potrawy.

        W drodze do Wloch tradycyjnie zatrzymuje sie w pierwszym Autogrillu po przekroczeniu granicy na dobre, oryginalne espresso. Z dawniejszych , dalszych podrozy po Wloszech mam dobre doswiadczenie z zywnoscia przy autostradach- mozna tam zjesc swiezutka mozzarelle ze swiezutkim pomidorem, przepyszne zapiekane kanapki czy niezle lasagne.
        Na lotniskach to samo- kawalek zwyklej pizzy smakuje genialnie. Wszystko jest swieze, dobrze zrobione.

        Poniewaz nadchodzi zima, to posle Wam cos, co w Niemczech zacznie sie juz za jakis miesiac :

        www.youtube.com/watch?v=EKtIpg4GNUY

      • kan_z_oz Re: Zarcie przydrozne 24.10.18, 09:49
        Dobrze Aniu, ze przypomnialas o tych pierogach z barow mlecznych. Wpalaszowalam sporo w Krakowie.
        Najlepiej o opinie o jedzeniu przy autostradach w Australii byloby turyste. Serio mowie. Od lat omijam wiec pojecie mam dosyc marne. Od turystow wiem, ze w sumie do przecietne lub mniej.
        Pojecia autostrad to tez troche nie tak. Jest dwupasmowa w obie strony z Sydney do Melbourne. Jest dwupasmowa droga z Sydney do Brisbane i wciaz do dokonczenia po stronie NSW. I maly kawalek laczacy Sydney z Kanbera.

        Autostrada z Wybrzeza Zlotego, ktora konczy sie natychmiastowo po przekroczeniu Wybrzeza Slonecznego. Wszystko.

        Kiedys istnialy przy autostradach/drogach noszacych nazwe autostrad "Road Houses". Klientami byli glownie kierowcy ciezarowek i pociagow drogowych oraz wszyscy uwielbiajcy kuchnie brytyjska z lat 50-60 tych. Kawal pieczeni wolowej lub wieprzowej do tego sos gesty o nazwie "gravy", warzywa na parze, ktore byly ok tylko bez smaku. Byly ok gdy sie trafily dogotowane a nie przegotowane.

        Mcdonalds tutaj wprowadzil natomiast slatki, menu wegeterianskie, dobra kawe. Jest to obecnie kombinacja tradycyjnego maca z odmiana delikatesow.

        Hamburger australijski tez w zadnym przypadku nie przypomina tego z Polnocnej Ameryki.

        Hamburger tutaj to bula. Moze byc wypelniona patie z mielonej wolowiny, ryba z grylla, lub patie z grochu. Do tego moze wchodzic salata zielona, buraki, ser zolty, pomidory i kawalki ananasa. Sosy do dodatku. Jest to w sumie tutaj calkiem niezly posilek.
      • chris-joe Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 18:49
        Alez Aniu, zarcie przydrozne w Ameryce Pld. czy Europie, to takze niekoniecznie cala geba restauracje z maitre d', rezerwacja stolika i dress code ;) Tam tez ludzie zatrzymuja sie tylko na papu, siusiu, i dalej w droge. Tam takze wchodza w gre bardzo duze odleglosci, wiec procz przekaski sa i pelne dania, czesto i prysznice. A nie tylko burger z frytkami i cola ;)
        • ania_2000 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 20:36
          Alez nie musi byc od razu dress code i bulka przez bibulke:) - dla mnie przy podrozowaniu najwazniejszy jest czas - jezeli gdzies jade - to zwykle zalezy mi na czasie - i jezeli w takiej resatruacji danie jest podawane w przeciagu 5 minut, to oczywiscie - ale ja z takimi restaruacjami przy drodze w Eur sie nie spotkalam -ale nie wiem jak to jest w Am Pldn.

          Dla mnie to fajnie jest posiedziec i pobiesiadowac - na spokojnie, wypic wino - pogadac - a na to trzeba czasu - i spokoju a nie myslec ze trzeba jeszcze gdzies pozniej dalej jechac:)
          • chris-joe Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 21:11
            I nadal nie lapiesz. NIE o "biesiadowaniu" tu, ale wlasnie o pitstop'ach, luuudzie! W Brazylii np. wpadasz do takiego bufetu przy autostradzie, zadnej kolejki do lady i gapienia sie w obrazki 'co wybrac', tylko zgarniasz to, na co masz ochote (all-you-can-eat buffet), walisz to na wage, dostajesz fakture, zjadasz, i dopiero przy wyjsciu placisz. A wybor bardzo bogaty.
            Jak sie jedzie przez dwie-trzy godziny, to pewnie sie wcale nie zatrzymasz, moze na siku. Ale jak jedziesz 5 godzin, albo i grubo wiecej, to pewnie wiecej niz burrito przed klopem ci bedzie potrzeba....
    • ertes Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 07:09
      A mnie sie wydawalo ze Ameryka Polnocna to jest od kanalu panamskiego na polnoc.
      23 niezalezne kraje plus Wielka Brytanie, Holandia, Dania i Francja.
      A tu raptem slysze ze to USA i Kanada.

      Cus sie CJ chyba pomyliles :)

      My jezdzimy bardzo duzo, moze nawet najwiecej z Was ze wzgledu na ogromne odleglosci. 400, 500 czy 600 km w jeden wieczor to normalne. Wiec tak jak Ania nie mamy wiekszego problemu z fast foods. Ja nie mam ochoty w czasie drogi siedziec w restauracji. Kazda godzina sie liczy. Chyba ze zatrzymujemy sie na noc wiec wtedy co innego.
      Ale gdy jedziemy do Meksyku (Ameryka Polnocna) to wlasnie jedna z atrakcji sa tak zwane Street Tacos. Cos wspanialego.
      • kan_z_oz Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 09:12
        Czy wybrzeze zachodnie US nie jest obecna mekka bardzo alternatywnego i organicznego jedzenia, kafejek, butikowych piwiarni. Dzieci moje tak twierdzily. Czy nie jest wiec jakas roznica ogolnie miedzy tym zachodnim a wschodnim.?

        Pytam z ciekawosci. US to ogromny kraj.
        • maria421 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 09:19
          Moje dzieci po 3 tygodniowej podrozy po Kaliforni mowia ze mozna tam calkiem przyzwoicie zjesc, tylko porcje sa ciagle ogromne jak na europejskie zoladki.
          • ewa553 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 16:26
            Ja tak mialam w pierwszych latach w Niemczech: w restauracji czesto zartowali znajomi, ze musza dla mnie zamowic dziecinna porcje. A Twoim dzieciom jak sie przyjrzec, to niewiele trzeba do jedzenia. Straszne szczuplaki:) Pozazdroscic.
            • maria421 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 16:32
              Ewa, z tego co ja pamietam, to amerykanskie porcje sa dwa razy wieksze od naszych :-)
              • ewa553 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 16:43
                sobie tego Marysiu wyobrazic nie moge, bo juz u nas sa strasznie duze porcje...
                • ania_2000 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 17:12
                  Amerykanskie porcje to jest osobny temat:) Jeden z moich pierwszych szokow kulturowych, to wlasnie talerze. Bo te nasze tutejsze talerze to sa wielkosci duzych talerzy w PL. To samo z kubkami, szklankami. I chyba sie nic w tym temacie nie zmienilo, chyba ze to moja Polska rodzina taka dziwna - bo dalej podaja picie w kubeczkach wielkosci naparstka, a wode w jakich szklaneczkach dla lalek:0) - tzn ja to tak odbieram, bo moje szklanki do picia wody maja prawie pol litra, a kubki podobnie:))) W resteuracjach rzeczywiscie porcje dla 4 osobowej rodziny na jednym talerzy - ale nawet nie zwracam na to uwagi, bo zawsze wychodze z "doggie bag" i mam kolacje/obiad na przyszly dzien.

                  Poza tym te wielkie monstrualne porcje to raczej spotykane w midwest - srodkowych stanach - tutaj na west coast jest jakos spokojniej pod tym wzgledem - powodem jest chyba roznorodnosc i wplyw kuchni azjatyckich. Tak mysle - chociaz porcje tez sa kopiaste.
                  Ale ja sie glownie "stoluje" w food trucks - mamy tutaj ich duza roznorodnosc co serwuja lunch - rozmaitosci ktore nie sa drogi a bardzo smaczne i swieze.
                  Kanie - tak, dzieci mowily jak jest - mamy tutaj duza roznorodnosc. Najewiecej chyba wina i piwa - pelno okolicznych winnic i browarow. Ludzie tez nie sa wielorybami - tych raczej spotyka sie na poludniu. Moja siostra, byla bardzo rozczarowana ze nie mogla spotkac zadnego takiego podczas odwiedzin - bo przeciez pokazuja w TV takich grubasow! Ona oglada program " moje 600lbs zycie" i na tej podstawie mysli..

                  Ale ciekawa jestem co do porcji w Australii - bo ja z koleji mam wyobrazenie o ogromych steaks z piwem Foster:)
                  • maria421 Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 17:16
                    Wlasnie, Aniu, jeszcze w 2014 roku w jakiejs restauracji w Warszawie podano mi szklanki do wody o pojemnosci moze 100-150 ml :-)

                    Co do grubasow, to moje dzieci tez potwierdzily ze w Kaliforni jest ich o wiele, wiele mniej niz w Atlancie.
                  • ertes Re: Zarcie przydrozne 26.10.18, 01:18
                    Do nas tez podjezdzaja food trucki. Calkiem dobre i tanie zarcie.
                    Ale najlepsze w mojej opinii sa na Hawajach.
                    Niestety sa tak popularne ze zawsze sa ogromne kolejki. W najslynniejszym food trucku na Oahu kolejka byla na chyba 100 metrow. Szalenstwo.
                    Z jedzeniem my robimy to samo, bierze sie pudelko do domu i czesc. Inna sprawa ze w ostatnich latach ilosc jedzenia na talerzu sie zmienila. Widze tez dziwna zaleznosc: im taniej tym wiecej. Gdy obiad na dwie osoby przekracza $100 to porcje robia sie mniejsze choc i tak sa w miare duze bo dostaje sie je na ogromnych talerzach.
                    Mozna tez robic zamiany: zamicst weglowodanow jakies zdrowe warzywka.
                    W hamburgerowniach sie prosi o hamburgera "protein style" czyli zamiast buly zawijaja w salate :)
                    Jak sie chce to wszystko mozna.
                    Ostatnio gdzies czytalem ze bardzo spada spozycie najwiekszych browarow piwa ze wzgledu na ogromna ilosc malych browarow jak i duzej ilosci spozycia wina ktore teraz produkuje sie chyba wszedzie bo winnice na kazdym kroku mozna spotkac.
                    U nas najwiecej grubasow jest podczas wakacji. Wtedy przyjezdzaja cale gromady ze wschodu.
                    Co jednak nie znaczy ze wszyscy walcza z nadwaga. Tryb zycie niestety nie pomaga. Wszedzie samochodem albo uberem.
      • chris-joe Re: Zarcie przydrozne 25.10.18, 18:41
        Ertresa prosze o wybaczenie za niezbyt scisla definicje Ameryki Polnocnej. Mam tylko nadzieje, ze gremium sprawdzilo haslo w wikipedii (jak Ertes) i sie nie dalo mi zwiezc na manowce.
        • ertes Re: Zarcie przydrozne 26.10.18, 00:48
          Blah blah ertes prosze pana sluchal nauczyciela na lekcjach geografii a nie jak szanowny interlokutor bimbal i myslal o niebieskich migdalach.
          Poza tym bylem po jednej i drigiej stronie kanalu i czulem roznice pomiedzy poludniem a polnoca bardzo wyrazna.
          • chris-joe Re: Zarcie przydrozne 26.10.18, 01:02
            Patrz pan, glowe bym dal, ze tylko Kanada i US. Sie plaszcze ;)
            • kan_z_oz Re: Zarcie przydrozne 26.10.18, 03:21
              Aniu wielkosc porcji w Australii jest miedzy europejskimi lub mniej. Ogolnie, bo mozna trafic sporadycznie jakies miejsce gdzie na normalnej wielkosci talerzu laduja fure z gorka. Cena glowna przyczyna.

              Podobnie jak u Ciebie, Australia ma regiony (moze byc cala dzielnica) z ludzmi wielorybami. Sa tez cale regiony czy miasta, ze jest to niespotykane. Stek wolowy jest nadal popularny. Zazwyczaj kazda restauracja ma tez stek w menu. Moze byc kawal wielki i usmazony na amen lub moze byc maly kawalek na srednio lub wciaz mocno krwisty. W wiekszosci mozna sobie zazyczyc. W wielu tez mozna wybrac stek z bydla zywionego tylko trawa. Obecnie wydaje mi sie, ze baranina jest bardziej popularna.

              Znowu. Mieszkam w okolicy gdzie nie maja pozwolenia operowac zadne lancuchy z fast food. Lancuchy tez nie operuja w glab kontynetu poza wiekszymi miasteczkami. Tam tez najczesciej mozna zjesc steka i wypic foster piwo. Australijska wolowina jest bardzo wysokiej jakosci i ogolnie australijczycy bardzo dobrze ja przygotowuja. Wciaz nawet 2000km od wybrzeza na pustyni mozna zjesc wegetarianskie danie.

              Ogolnie tez bardzo sie zmienilo w ciagu ostatnich 20 lat co ludzie tutaj jedza.

              Jest jednak wieksze podobienstwo wciaz do US (wyjatek zach wybrzeze oraz punkty na polnocy i w innych stanach) i Kanady niz Polski, Japonii czy Ameryki Poludniowej. (nie mowie o calej bo bylam tylko w Peru, Boliwii i Argentynie)

              Irlandia jest tez chyba jakims wyjatkiem pod wzgledem jedzenia. Glownie slucham od znajomego Irlandczyka, ktory sie dopiero pare lat temu przeprowadzil. Podobno tez z jego relacji zywieniowa tragedia, ktora sie kojarzy z australijska sprzed lat 30-tu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka