Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 401

01.01.19, 21:54
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 401 01.01.19, 22:45
      Apdejt. Wichura, 80 km/h.
      Zwiało mi ciężkie wycieraczki sprzed drzwi wejściowych, i to jest dla mnie test: wiało mocno, czy bardzo mocno. Było bardzo mocno.
      Jutro ma zacząć śnieżyć.
      Brrr.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 401 02.01.19, 09:24
        Witajcie w 2019 roku!:-)

        Moi goscie odjechali przed godzina, ja zabieram sie za sprzatanie. Pogoda ookropna.

        Milego dnia wqszystkim zycze :-)
        • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 401 02.01.19, 11:03
          Wciaz pojawiam sie i znikam. Po naprawieniu internetu okazuje sie, ze recepcja dalej kijowa ale firma za zadne skarby sie nie przyzna, ze sprzedaje dziury w serze czlowieczkowi takiemu jak Kan.
          Ubawilam sie czytajac manifest mamy Xurkowej. Uklony w kierunku seniorki.

          Mnie z Panem mezem przytrafil sie taki wylew podobny z okazji przesylanych nam w ilosciach hurtowych elektronicznych kartek swiatecznych z rymowanymi wlasnymi wierszami o jezusie chrystusie urodzonym 24 grudnia do blasku gwiazdy betlejemskiej, choru trzech kroli spiewajacych do ryku osla hymny chwalebne w imieniu dziewicy krolowej...koszmar.


          Rok zaczal sie ciekawie. Wczoraj majac niespodziewana prace zastalam pusta szafke z posciela. Pani sprzatajaca w zastepstwie majac wszystko w dupie wykorzystala zapasy i zostawila mnie z pustymi polkami, jako rodzaj pewnej wdzieczosci, ze zalapala dodatkowe dzieki mnie sprzatanie.
          Nastepnie okazalo sie, ze wlascicielka tez zapasow nie uzupelnila w nastepnych dwoch domkach i zaledwie wystarczylo aby skonczyc lozka dla gosci, ktorzy juz stali w progu...haha

          Wlascicielka tez postanowila sprzatac dwa domki z kolezanka, ktora sprzataniem nie jest zainteresowana wogole tylko kwestia pobierania pieniedzy (potrzebuje). Nie jest tez zainteresowana organizowaniem poscieli do tych domkow...

          Wkurzylam sie bo wygladalo, ze Panie chcialy mi wtrynic to 'wdzieczne' zajecie nieustannej gonitwy pralni. Zadzwonilam do agentki. Bede organizowac posciel tylko dla domku gdzie sprzatam. Panie, ktore maja w dupie uzupelnianie poscieli w domkach gdzie sprzataj ja mam z koleji w dupie. Moga robic lozka scielac je wlasnym wdziekiem oraz potrzebami finansowymi. Nie wnikam, nie chce widziec, ani slyszec, ani miec zadnego kontaku.

          Jutro Pan maz ma pierwsze spotkanie z firma o prace. Zobaczymy, bo w stosunku do tej oferty jest zimno-letni.
        • jutka1 Środa sroda 02.01.19, 11:06
          Tutaj też pogoda okropna. Silne wiatry, sypie śnieg - a że wiatr, to sypie ukośnie w różne strony. Nie chce się nawet nosa na zewnątrz wysuwać. Niestety, niekcemalemuszem - cytując klasyka - do sklepiku trzeba jakoś dopełznąć krocząc (cycat). No nic, jakoś dam radę, najwyżej zmoknę.

          Sporo pracy jak zwykle, ale do obrobienia. Szefostwo ma urlop, więc nie zadaje rzeczy nagłych i dodatkowych, i można normalnie planować. :-)

          Miłego dnia :-)
          • kan_z_oz Re: Środa sroda 02.01.19, 12:18
            Nie mozna tego szefostwa trzymac na jakims urlopie dozywotnim? Nie musieliby sie meczyc wymyslaniem zajec dodatkowych inaglych w celu udowodnienia wlasnej przydatnosci bez ktorej zawalilby sie caly swiat??

            Musze chyba podrzucic podobny pomysl mojej klientce. Niech placi tej kolezance za nie przychodzenie do sprzatania...haha
            Okazuje sie tez, ze przyjazn mozna kupic. Co za poczatek roku.
            A tak bosko bylo w Japonii.
            • jutka1 Re: Środa sroda 02.01.19, 12:53
              kan_z_oz napisała:

              > Nie mozna tego szefostwa trzymac na jakims urlopie dozywotnim?
              ************
              Nieeee. Ja moje szefostwo bardzo lubię, brakowałoby mi go. :-)
              • iwannabesedated Re: Środa sroda 02.01.19, 15:03
                Piz..i, czyli wieje. U mnie nie ma współczynnika wycieraczek, za to jest gwizd wiatru pod szparą od głównego wejścia. Dzisiaj bardzo głośno... gwizdzii czyli, piz...i.

                Uważam, że prezent w formie biletu Ewa, to super idea. Szkoda, że na tak krótko, szczególnie z uwagi na chorobę kota, ale jestem pewna, że wyjazd się bardzo uda. Podróże koleją są czymś co ja bardzo lubię. Apropos, pamiętam jak mi pomagałaś z moim biletowym problemem z Deutsche Bahn (kupowałam bilety internetowo, był jakiś problem ze stroną, i w amoku kupiłam dwa bilety z Warszawy do Amsterdamu, a nie odwrotnie). Niestety, mimo bardzo dużej pomocy ze strony Ewy, sprawy się nie udało rozwiązać, ale do tej pory pamiętam ile Ewa mi czasu poświęciła i naprawdę jak bardzo chciała pomóc.
                • jutka1 Re: Środa sroda 02.01.19, 15:22
                  Też duje. Przed południem śnieżyło, potem na godzinę-dwie przestało, teraz śnieg z deszczem i breja. FUJ.

                  Niechciej mnie napadł, i już nic dzisiaj nie będę robić (zawodowo).

                  Stokrotku, po Twoich wpisach na kulinarionie o serku topionym, kupiłam go sobie dzisiaj, pierwszy raz od nie wiem kiedy. Zawołał do mnie z gabloty w sklepiku. Jawi mi się tost z razowego chleba z serem topionym i grubymi plastrami pomidorków koktajlowych. Ingrediencje są, zobaczymy, co z tego wyjdzie. :-)
                  • xurek Re: Środa sroda 02.01.19, 17:19
                    Witam w Nowym Roku i zycze Wszystkim Forumowiczom, aby byl lepszy niz ten poprzedni.

                    Tutaj po trzech dniach mglistej zupy zaswiecilo dzisiaj przepiekne slonce, ale wyszlam tylko na chwile, bo jestem lekko chora.

                    Lubie zarowno te mglista zupe jak i sloneczna pogode. W takie mgliste dni panuje niesamowity spokoj, ma sie troche wrazenie, ze jest sie jedna z niewielu istot na tym swiecie. Po kilku dniach jednak ogarnia czlowieka melancholia i dobrze jest zobaczyc slonce.

                    Okres okolosylwestrowy przezylam bardzo przyjemnie, pewnie glownie dlatego, ze po okresie wielkich rozczarowan male rzeczy ciesza. Bylismy w spa, dwa razy w studyjnym kinie na bardzo fajnych filmach, w Sylwestra na dyskotece 40+ w Basel a wczoraj na wycieczce przez lokalne jurajskie drogi do Solothurn i spacer po miescie. Spozylismy wiele bardzo smakowitych posilkow w bardzo przyjemnej atmosferze.

                    2018 to byl dla mnie rok, ktorego napewno nie zapomne. Najlepiej okresla go zmodyfikowane przyslowie, ze „nie ma tego zlego, ktore nie mialoby rowniez dobrych stron“.

                    Przechorowalam duza czesc roku, borykajac sie z naprawde nieprzyjemnymi symptomami utrudniajacymi mi podroze i pozerajacymi zyciowa enegrie, „przy okazji“ chudnac 15 kilo. Dolegliwosci znacznie sie zmniejszyly, pozostalo zadowolenie z „nowej“ sylwetki.

                    Przezylam najwieksze chyba w calym moim dotychczasowym zyciu osobiste rozczarowania i „biznesowe porazki“, niejako „apogeum“ ciagnacych sie od mnw. dwoch lat problemow. Brak wsparcia, „ataki“ z zupelnie nieoczekiwanych stron i problemy przerastajacych mnie rozmiarow rozbily moj dotychczasowy swiat a przede wszystkim moje wyprobowane sposoby reagowania na konflikty i porazki i zmusily do glebokiej refleksji i zmiany mojego podejscia do swiata a przede wszystkim do samej siebie.

                    Czesciowo udalo mi sie znalezc rozwiazania, czesciowo znalezc nowa perspektywe i nowe podejscie do chwilowo nierozwiazywalnych problemow. Ten rok nauczyl mnie, ze nasz sposob podejscia do zaistnialych sytuacji jest rownie istotny co sama sytuacja a czasem nawet istotniejszy i jest to dla mnie bardzo cenna nauka. Wiele przypadkowo zaslyszanych / przeczytanych uwag, rozmow z mniej lub bardziej znajomymi osobami pomoglo mi przezyc ten rok i zrobic wielki krok w kierunku wewnetrznego spokoju i „usmiechu w tle mojej osobowosci“, za co jestem gleboko wdzieczna. Do takich nalezaly rowniez niektore wypowiedzi Kana na forum i spotkanie z Basia, za co bardzo dziekuje.

                    Dziekuje rowniez calemu forumowi (lacznie z soba :)) za to, ze istnieje i jest zdecydowanie stalym pozytywnym elementem w moim zyciu.
                    • iwannabesedated Re: Środa sroda 02.01.19, 22:01
                      Hah, Xur. Jeśli tak się sprawy mają u Ciebie, która dla mnie jest jakimś kosmicznie niemożliwym od osiągnięcia punktem odniesienia w sensie jednoczestnego obrabiania ze znakomitym skutkiem działek "kariera" "rodzina" "realizacja swoich wizji wielkich i niewielkich" - tak swój rok podsumowuje, no to... ja nie wiem.
                      Pomyślałam trochę pobłażliwiej i wyrozumialej o samej sobie. Nie żebym sądziła, iż jeśli Ty złamiesz nogę, to mnie się będzie łatwiej chodziło (ponoć tak sądzą Polacy, kursuje anegdota). Ale się trochę poczułam "off the hook" usprawiedliwiona.
                      Od jakoś tak, połowy 2016 roku nękała mnie postępująca chmara nieprzyjemności i się one skumulowały w ostatnim kwartale. Miej więcej, tak bym to mogła opisać jak Xur opisała.
                      I tak samo, czuję, że całe forum, to kilkanaście naszych wspólnych lat, to jakiś stały punkt odniesienia w tym całym bajzlu absurdu jakim stał się dla mnie obecnie świat.
                      Tak czy owak, dzięki za podzielenie się Xurek.
                      • kan_z_oz Re: Środa sroda 02.01.19, 23:03
                        W tym roku nie robie podsumowan. Co tu sumowac? Jakby nie patrzyl to wychodzi, ze jestem w srednim wieku Pania, dla mlodszych generacji Pania w wieku piramidy egipskiej z szybkoscia komety zdazajacej do nieuchronnej starosci.
                        Do tego zawodowo utknietej w tym, co dla wszystkich do tej pory spotkanych jest tylko etapem przejsciowym do innych lepszych, wiekszych celow takich jak praca w domu starcow.

                        Po takim podsumowaniu to tylko sznur na galezi w ogrodzie, na jedynym konarze ktory utrzyma.

                        Pomimo, czuje sie nadzwyczaj dobrze. Bardzo mi pomoglo, ze nie musze juz dluzej trzymac, dusic, zachowywac pozorow oraz dreptac na paluszkach wokol oczywistego koltuna, ktory najnormalniej nalezy walnac przez leb.
                        Przyklad chociazby wczorajszego sprzatania. Wynajety dom na NY klientki, po bardzo przystepnej cenie w zamian za posprzatanie. Kuchnia tragedia. Zajebany piekarnik oraz cala kuchenka. Jedno lozko zostawione z zakrwawiona posciela, kodra oraz grubym ochraniaczem materaca. Akcja musiala byc ostra bo w pudelku z chusteczkami do nosa znalazlam caly sztuczny paznokiec.
                        Quzwa, kto sprawdza pudelko z chusteczkami w srodku? Musze chyba sobie znalesc jakiegos psychoanalityka bo zaczynam sie martwic. Sprawdzac nalezy niestety wszystko korzystajac oczywiscie z telepatii.

                        W dlugim mejlu do tej klientki na wakacjach w UK, dorzucilam tylko, ze nie mam pojecia dlaczego dwoje doroslych ludzi, majac do dyspozycji pralke i szuszarke nie posprzataloby swojego balaganu. Ochraniacz zostal przerzucony tylko na druga strone, bo nowe lozko muszialo byc znowu poslane. Zabilabym jak mi ktos TAKI prezent noworoczny zostawil.

                        Pogoda - zachmurzylo sie i przelalo.
                        • maria421 Re: Środa sroda 03.01.19, 08:15
                          Nie robie zadnych podsumowan minionego roku, a to ze wzgledu ze osiagnelam wiek, w ktorym coraz mniej musze, coraz mniej ode mnie zalezy. Z tego samego powodu nie robie zadnych planow na nowy rok. Plyne na falach czasu a czas plynie coraz szybciej.

                          • ewa553 Re: Środa sroda 03.01.19, 12:43
                            I ja nie podsumowuje, ale to nie ze wzgledu na wiek (to do Marysi). Co bylo to bylo i juz. A mile rzeczy milo wspominac, a nie zaraz wrzucac do bilansu. Nie chce Cie straszyc Xurze, ale ja znam powiedzenie "nie ma zlego co by nie moglo byc jeszcze gorsze). Trzymajac sie tego, uniknelam niejednego rozczarowania.
                            Za to dla mnie rok zaczal sie wspaniale, wlasnie wczorajszym Amsterdamem. Zapomnialam Dorotko o Twoich biletowych perypetiach, ale idac przez A. myslalam o Tobie i Tym Co to Wiesz... Wstalam wczoraj o 4 rano, w lozku znalazlam sie dzis o 2 rano:) Podroz pociagiem, na ktora sie tak cieszylam, zaczela sie horrorem, bo byla jakas ogolna awaria na kolejach i jak juz siedzialam w pociagu do Frankfurtu, gdzie czekala mnie jedyna przesiadka, dowiedzialam sie ze z powodu tejze awarii, moj pociag nie moze wjechac do Frankfurtu. Tak wiec cala zdenerwowana, bo podroz koleja to dla mnie pewna nowosc, przesiadajac sie 3 razy dojechalam na miejsce. I tu pochwala dla kolei: mimo takich perypetii itd, dojechalam do A. punktualnie co do minuty!!! Wspaniale byly te wszelkie przesiadki zorganizowane, w kazdym miejscu nastepny pociag czekal juz na tym samym peronie, tylko na torach naprzeciwko. Super. O samym pobycie w A. a przede wszystkim o uroczystosci zaslubin moglabym napisac osobny pean, takie to bylo wspaniale i wzruszajace, przeurocza pani "ksiadz" w USC, Holendrzy potrafia... Ciesze sie, ze "moi" Chlopcy zdecydowali sie na zycie w tym kraju.
                            • minniemouse Re: Środa sroda 04.01.19, 23:48
                              ewa553 napisała:
                              ale ja znam powiedzenie "nie ma zlego co by nie moglo byc jeszcze gorsze).

                              hahahahaha
                              wsrod moich przyjaciol i mnie od zarania dziejow chodzi podobne - "nie jest źle, ale moze byc jeszcze gorzej" :D
                              co czasami przerabiamy na "jest dobrze ale moze byc jeszcze gorzej" : )

                              high five Ewa! choc raz! : )

                              Minnie
                              • iwannabesedated Re: Środa sroda 05.01.19, 01:48
                                "dobrze ale nie tragicznie" u mnie mówili.
                        • minniemouse Re: Środa sroda 05.01.19, 00:05
                          kan_z_oz napisała:
                          Do tego zawodowo utknietej w tym, co dla wszystkich do tej pory spotkanych jest tylko etapem przejsciowym do innych lepszych, wiekszych celow takich jak praca w domu starcow.
                          > Po takim podsumowaniu to tylko sznur na galezi w ogrodzie, na jedynym konarze ktory utrzyma.


                          wiesz co? wnerwiłas mnie. ty sie ciesz ze masz siły pracować i co pisac. i siły na nartach jeździć. bo ja to ledwo sie ruszam. i takie tam. mój sznur już jest przygotowany, ty tylko kwestia czasu kiedy stryczek wsune na szyje. ty jeszcze na boku otworz swoj wlasny biznes. np swoje prezerwy sprzedawaj, kwiatowe mydlo rob... kalendarze - takie piekne zdjecia zwierzetom robisz!

                          Minnie
          • roseanne czwartek? 03.01.19, 15:37
            w nocy troche sniezkiem popruszylo, mroz lekko popuszcza, na chwile
            ale moj pojemnik do recyclingu potrzebuje wiecej ciepla - ostatnie fluktuacje pogodowe unieruchomily mi kolka w lodzie i tak poltora tygodnia juz czeka..

            M sfrustrowany do imentu , do tej pory nie przywiezli mu bagazu glownego - prezenty, ubrania , buty - zaplanowane na Meksyk
            wylatujemy jutro przed switem, teoretycznie maja dowiezc walize jutro kolo 4 po poludniu, bo w czwartki nie ma lotu z zurychu ( tam byla przesiadka)

            udalo sie kupic wczoraj jakies kapielowki i butki sportowe do chodzenia
            • jutka1 Re: czwartek? 03.01.19, 17:25
              Już jutro lecicie... czas pędzi.
              Współczuję M. perypetii. Też miałam kilka bagażowych horrorów, i znam ten stres. :-(((

              Tutaj większość dnia padał śnieg, jest pięknie, biało - ciekawe do kiedy się utrzyma.

              Pracowałam jak wariat wczoraj wieczorem i cały dzień dzisiaj, wysłałam wszystko, a jutro mogę usiąść nad zleceniem dodatkowym, com go sobie niebacznie wzięła na garb. Jutro i cały weekend siedzę nad tamtym.

              Ech.

              A propos podsumowań - nie robię.
              Postanowień noworocznych też nie. :-)
              • iwannabesedated Re: czwartek? 03.01.19, 17:50
                Meksyk... brzmi idealnie na zimowe wakacje. Problemów bagażowych współczuwam :( Ale niezbędności odzieżowe na pewno da się lokalnie uzupełnić, byle swoją osobę dostarczyć w jednym kawałku i w humorze in plus, a będzie dobrze.

                Tutaj dupsko marznie, dalej wieje. Śniegu nie ma. Inspiracji też, za bardzo - nie.
                Zazdroszczę Kan i Pytonowi, że się jakąś pracą mogą zająć konkretną. Nawet jeśli okoliczność wkurzająca, to możliwość zarobienia uczciwie trochę pieniędzy - bardzo przydatna. U mnie w tym temacie połaci śniegu i ogólne bleee. Dodatkowy plus (hehehe) to opisy Kana "wyczynów" ludzkości na wyjeździe. Ten... paznokieć w pudełku klinexu, plus krwawe plamy na łóżku, gdzie trup się pytam? Bo w szafach oczywiście nie. Więc co? Zjedli go? Na surowo?
                • ewa553 Re: czwartek? 03.01.19, 18:49
                  mnie kanowa opowiesc przypomniala xurkowa relacje z pobytu szalonej pary w ich hoteliku. Tez sie krew lala i nie tylko..
                  • jutka1 Re: czwartek? 04.01.19, 00:37
                    Tjaaa... Szefostwo na urlopie, ehę. Tylko się na godzinę dzisiaj odpięłam, i już, na cito. Ech.

                    100K, posiadanie pracy jak moja to może być również przekleństwo. A posiadanie firmy jak miałam, to też stało się po czasie przekleństwem. Wniosek: każda aktywność może być upierdliwa. Ejment.

                    Poza tym. Śnieżny dzień, piękny dla oglądających od wewnątrz. Wyszłam na minutę coś odebrać od kuriera - kichałam i kaszlałam przez pół godziny. Do kitu ta zima.
                    Jutro chyba barszcz zrobię. I jem dużo kiszonek. Organismus się domaga.
                    • kan_z_oz Re: czwartek? 04.01.19, 05:08
                      Ciag dalszy 'pojawiam sie i znikam' sie kontynuuje. Wlasnie zakonczylam kolejna rozmowe z firma telefoniczna w sprawie znikajacego i pojawiajacego sie internetu. Maja znowu przyslac technika.

                      Zazyczylam sobie zwrotu pieniedzy za caly miesiac bo przestaje mnie to juz bawic. Zazyczylam sobie tez zaplate za czas, ktory poswiece na siedzenie w domu w ramach technika znowu grzebiacego w komputerze. Ostatni grzebal przez pol dnia 20-tego grudnia.
                      Zazyczylam sobie tez 3G dongle co podpowiedzil mi Pan maz, ktory mial taki w ramach pracy i planu biznesowego.

                      Teraz nalezy oczywiscie czekac, ktore z moich zyczen sie spelni...haha

                      Iwanna, trupa chyba usunieto. Szkoda, ze nie z posciela. Moja saga poscielowa sie kontyuuje. Pralnia nie przywiozla mi dzisiaj zamowionej poscieli do tego miejsca gdzie dentysci przed swietami bawili sie 15-ma przescieradlami. To samo miejsce, gdzie moja mila zaspetczyni zostawila mi puste polki. Polki dalej sa wiec puste a ja mam wolne popoludnie. Klient musial zablokowac domek, bo jest nie gotowy.

                      Przekazalam wiadmosc klientowi osobiscie bo siedzial i malowal zolte paski na schodach domku. Ktos sie przewrocil, skrecil kostke i zazadal odszkodowania...haha...ze w nocy malo widoczne.

                      Mialam na koncu jezyka, zeby wypalic cos. Sie ledwie powstrzymalam. W koncu wynosze smieci i tony butelek i nie po mleku...hlehle

                      Rose - wspolczucie do M.

                      Weekend - huuura.
                      • kan_z_oz Re: czwartek? 04.01.19, 06:49
                        Tak sobie luzno wolnym popoludniem pinkolac...

                        Win-winners i loosers, go-getters and doers. Cala masowa prapaganda sukcesu. Drabina po ktorej czlowiek sie wspina i zawsze do gory.
                        Dopoki oczywiscie nie trafi sie, ze w drabinie polamaly sie jakies szczeble i czlowiek spieprzyl sie w dol. Nalezy zaraz nalozyc chustke by zakryc twarz, by nikt nie rozpoznal lezacego. Wstydzic sie tez nalezy bo oczywiscie doswiadczenie spadania z drabiny przytrafia sie tylko i wylacznie jednej, i jedynej osobie, tez lezace miedzy szczeblami.

                        w 2012 roku wybralismy sie z panem mezem na seminaruim jakies takie wlasnie motywacyjno-uduchowione z sukcesem. Dostalismy darmowe bilety od kogos kto pracowal nad ksiazka z jednym z mowcow.
                        Dowiedzielismy sie tez, ze takie seminarium nazywane jest 'cyrkiem', ze wzgledu na to, ze jest to tylko przedstawienie.
                        Dowiedzielismy sie tez, ze znaczaca ilosc wystepujacych nie reprezentuje, podziela i stosuje pogladow gloszonych w ramach pracy zarobkowej w 'cyrku'.

                        Podano nam imie i nazwisko bardzo znanego guru budzacego olbrzymow u innych w ramach pogladow gloszonych na scenie, ktore zastaly dla niego przygotowane przez jego zone. Sprawa sie rypla przy rozwodzie, gdy zona ujawnila iz to ona jest autorka wszystkiech napisanych ksiazek i opublikowanych pod nazwiskiem meza, ktory jest tylko bardzo dobrym aktorem gloszacym go-getterom i win-winnerom teorie, ktore sam uwaza za fure bzdur, nonsensu i abslutnego bullshitu.

                        I tak...w naszej drabinie polamaly sie wszystkie szczegle i tak juz zostalismy...haha

                        Milego weekendu.
                • minniemouse Re: czwartek? 04.01.19, 23:52
                  iwannabesedated napisała:
                  gdzie trup się pytam? Bo w szafach oczywiście nie. Więc co? Zjedli go? Na surowo?

                  jaki trup Wanna. toc Kan pisala ze toto z NY przylecialo. w lozku sztuczna dupa odpadla, w chusteczkach paznokiec. reszta do domu wrocila.

                  Minnie
    • iwannabesedated TGIF... 04.01.19, 07:02
      ... pierwsza!

      I to tyle pozytywu na dziś... Obudziłam się o 6 rano. To wstałam. Nogi poszły do kuchni, więc ja też. Ryż z jabłkami wszedł mi do ust, zjadłam. Wymyśliłam nowe słowo. Syfester. Potem Nowy Rok. Przeżyłam. Sroda. Przeżyłam. Wczoraj - nie będę się wyrażać. Tak, że tak to. Co za tydzień.

      Dla rozrywki czytałam sobie i oglądałam "Japonię" Kana. Super. Czytałam o perypetiach podróżnych Ewy i impresjach amsterdamskich. Ja tam to pamiętam same dobre momenty stamtąd, także pomoc w sprawie biletów. Pierwszy raz byłam w Am. chyba ponad 15 lat temu, w środku zimy i głownie pamiętam z wtedy zimno.... oraz to, że mieliśmy nieprawdopodobne lokum, mianowicie bardzo duży pokój w suterenie, z łazienką a w tej łazience... prywatne jacuzzi :)

      Z ulgą bym wypoczęła w weekend, gdyby mi się tylko udało złapać odrobinę spokoju wewnętrznego i dobrego humoru. Trochę śniegu do popatrzenia nań od strony ciepłego, przytulnego wnętrza - też by zrobiło dobrze. Czego sobie i wszystkim życzę na rozpoczynającą się końcówkę początku Nowego Roku.
      • jutka1 Re: TGIF... 04.01.19, 08:21
        iwannabesedated napisała:

        > na rozpoczynającą się końcówkę początku Nowego Roku.
        ***********
        Cymes i mniodzik. :-)))

        Pogoda na świecie: jest -5 C, cały dzień ma być na minusie. Jutro podobno ocieplenie i deszcz. :-/

        I to było na tyle. Miłego dnia :-)
        • ewa553 Re: TGIF... 04.01.19, 09:47
          Dostalam nowe zdjecia od ferajny z Amsterdamu, dobrze sie bawia (beze mnie), patrze na pogode i tak u mnie minus 1, w Warszawie minus 5, a oni tam w A. maja plus 5. I gdzie tu sprawiedliwosc? Przeciez A. nie lezy na poludniu, co bym mogla takie roznice temperatur zrozumiec. Taka Edda np.co dzis wraca z Egiptu pisze, ze brak jej bedzie posilkow na tarasie basenowym. Ba, jej sie nalezalo, bo byla na poludniu. Ale polnoc zdecydowanie powinna byc zimniejsza..
          • jutka1 Re: TGIF... 04.01.19, 23:44
            Ewciu, ferajnie z Amsterdamu przekaż moje gratulacje, i żeby im się w Holandii dobrze żyło. :-)

            Tutaj cały dzień padał śnieg non-stop, jest bosko, biało i - na razie - bez śladu człowieka.

            Jutro zakupy spożywcze w mieście na weekend, z Ajnsztajnem, plus praca.
          • iwannabesedated Re: TGIF... 05.01.19, 00:04
            Temperatury nie zależą tylko od tego gdzie miejsce jest na południe czy północ, ale także od tego czy to wschód czy zachód, oraz czy jest blisko morza, czy nie.

            Amsterdam jest na zachód i jest blisko morza. Ma dużo łagodniejszy i cieplejszy klimat od Warszawy. Wiosna bywa już w lutym, a cała zima jest łagodna. Nawet Szczecin, na północ od Warszawy, ale bliżej morza - ma łagodniejszy klimat. Berlin natomiast, bardzo blisko Szczecina, jest od Szczecina cieplejszy, bo na zachód i południe i na dodatek jakiś mikroklimat ma. Ot co.

            U mnie śnieg odrobinę poprószył, ot warstewka może centymetr? Ale już przyjemniej.

            Doświadczam jakichś dziwnych trudności komunikacyjnych z ludzkością. Ludzie albo nie odpowiadają na maile, sms lub privy w komunikatorze, albo udzielają fali bełkotu tak niedorzecznego, że kompletnie nie wiadomo jak się ustosunkować. Przychodzę na forum, a tu - normalnie. Zwykłe proste, zrozumiałe informacje. Pytania i dorzeczne odpowiedzi na nie.

            Co więc jest nie tak z zewnętrzem?

            Ktoś coś w tym temacie, bo cała głepia z tego jezde...
            • kan_z_oz Re: TGIF... 05.01.19, 00:25
              Czesc ludzi odpowiada na swoje wlasne pytania bez wzgledu o co pytasz. Czesc tez odpowiada zdaniami w ktore wierzy jako fakty bez wzgledu na to, ze moga byc to najwieksze faktualne bzdury pod sloncem. Na szczescie utkniecie w swoim swiecie u wiekszosci nie trwa zbyt dlugo, na zawsze i tych normalniejszych mozna wybudzic z komy. Reszta to niestety to co okreslam jako pisurstwo i wcale nie chodzi o przynaleznosc do partii.

              Skrecilam noge w kostce. Bylam bardzo zadowolona i dumna, ze przejezdzilam tyle dni na nartach bez usterek. Potknelam sie na rownej drodze, czyli wszystko w porzadku. Dzisiaj lezenie i elewacja...haha

              Internet przestal znikac. Wyrownalo sie wiec w przyrodzie. Zastanawiam sie; wole chyba bardziej usterki netowe niz wlasnej osoby...czy moge zmienic zdanie?
              W ramach koncertu zyczen; prosze o naprawienie kostki i zepsucie netu...hlehle
              • kan_z_oz Re: TGIF... 05.01.19, 00:59
                Minniemouse napisala:
                " ty jeszcze na boku otworz swoj wlasny biznes. np swoje prezerwy sprzedawaj, kwiatowe mydlo rob... kalendarze - takie piekne zdjecia zwierzetom robisz!"

                Minnie, tutaj w robieniu przetworow, mydla i zdjec zawzieta konkurencja. Musialbym sie zaczac lansowac. Wspiac pewnie na Mt Everest, odmrozic sobie co nieco, zejsc robiac zdjecia by wyleczyc swoje rany mydlem o cudownych wlasciwosciach.

                Alternatywnie miec jakas egzotyczna chorobe konkurujac z tak australijska Bella, ktora wyleczyla sobie raka mozgu swoimi wlasnymi kompozycjami dietowymi - oczywiscie sprawa sie rypla gdy sie okazalo, ze raka nigdy nie miala a pieniadze dla biednych dzieci zniknely na poczet drogich hoteli, lotow pierwsza klasa i bizuterii...haha

                Jestem niestety zbyt leniwa. Do tego tez nalezy miec odpowiedni charakter oraz dwa mocno rozlozone lokcie na boki aby konkurencje znokautowac. "Ukradziono" mi tez wiekszosc pomyslow. Wlasnie wyczytalam, ze ktos juz zaczal sprzedwac swieta wode z wibracjami milosci o czestotliwosci 58Hzt za jedyne 3.3/litr bez opakowania...promocji dokonal czesc Hollywood kupujac ta cudowna wode od jakiegos lokalnego guru.

                Zdjecia zwierzat robi Robert Irwin, syn znanego i nie zyjacego juz Steva. Jak tu konkurowac z 14-latkiem??

                Mydlo i szampon robie gdy mam troche czasu dla siebie samej, i nie mowy aby ktos tutaj to kupil w wersji roboczej.
                • minniemouse Re: TGIF... 05.01.19, 01:31
                  ok. ale ja tam uwazam ze ty masz swietne zadatki na wydanie powiesci w stylu Bukowski, minus inwektywy.
                  ze zdjeciami szloby jak swieze bukleczki, gwarantuje z calo moco!

                  Minnie
                  • minniemouse Re: TGIF... 05.01.19, 01:32
                    uściślę - styl pisania 'Bukowski', nie tresc, bo on byl dosyc ponury czasami. ale forme mial dobra. np Post Office.
                    • minniemouse Re: TGIF... 05.01.19, 01:36
                      .....
                      (oops zle nacinselam klawisz)

                      - na twoje opowiesci z pracy i o sasiedze ze skrzynka jak znalazl :)
                      o kwiatach i zwierzatkach zreszta tyz.
                      ja pierwsza w kolejce po hardcover! i koniecznie z łautografem.

                      Minnie
                      • iwannabesedated Re: TGIF... 05.01.19, 01:43
                        Video- bloga. CSI (crime scene investigation). Te zborsuczone 15 prześcieradeł, wyrwany paznokieć w klineksie, ząb w mydle, w klopie zamiast balasa - czekoladowy baton... Oglądalność by była - mucha nie siada.
                        • iwannabesedated Re: TGIF... 05.01.19, 01:46
                          Sztuczna dupa wybuchła.
                          • kan_z_oz Sobota 05.01.19, 04:51
                            Pinkolenie na forum traktuje jako hobby, ktore sprawia mi przyjemnosc. Ciesze sie tez, gdy cieszy innych. Nie mam zamiaru przerabiac mojego hobby w czynnosc zarobkowa, ani produkowac nastepnej ksiazki. To tyle w temacie, ktory bardzo dobrze przerobilam lata temu.

                            Ksiazka wydana w twardej wersji z ladnymi zdjeciami to tysiace dolarow aby wydrukowac do czego potrzeba dwoch prac sprzatalnicznych oczywiscie w nocy produkujac dzielo, ktorego druku podjalby sie tylko jakis szalony dom wydawniczy za jedyne 90%. Wersje kindle samo-wydana mozna znalesc po dwoch miesiacach na paru stronach internetowych z korzeniami gdzies w Azji czy Afryce sprzedajacych dzielo w imieniu autora w 100% zatrzymujacych wszystkie zyski.

                            Szczerze mowiac to wole na dobre wakcje. Czytac pinkolenie mozna tutaj i nie sadze abym miala cos wiecej do dodania w jakiejs ksiazce.
                            • kan_z_oz Re: Sobota 05.01.19, 06:24
                              Elewacja nogi sie kontynuuje. Wlasnie opusclili nas goscie. Wpadl kolega z bylej pracy Pana meza i rodzina.
                              Okazuje sie, ze kumple byl na urlopie w momencie gdy padla decyzja wyrzucenia wszystkich przed swietami Bozego Narodzenia. Zostal wiec powiadomiony sms-em w trakcie wizyty u matki w UK.
                              Do tej pory dochodzi do siebie bo facet przezywa wszystko.

                              Okazalo sie tez, ze wyrzucajacy, ktory przylecial z Londynu, sam zostal wyrzucony dzien przed nowym rokiem. Szkoda, ze nie bedzie juz wgladu w to, kto wyrzuci tego, kto wyrzucil wyrzucajacego. Tragiczne czy komiczne?

                              Cale szczescie, ze pogoda dopisuje. Jest cieplo ale bez upalow. Zaczynaja tez powoli dochodzic pomidory. Zjadlam juz pierwsze czarne rosyjskie. Dowiedzialam sie tez, ze caly stok kwitnacych agapantusow to majatek zimowy w UK, gdzie kazdy kwiat jest sprzedawany indywidualnie za jednego funta. Jestem wiec nieslychanie bogata...haha.
                            • minniemouse Re: Sobota 05.01.19, 10:37
                              ehhhhhh....
                              no wzięła i jednym bezlitosnym cieciem skrzydła ucięła.... 😯

                              Minnie 😢
                              • iwannabesedated Re: Sobota 05.01.19, 13:52
                                Swoje, więc jej (Kanowi) wolno.
                                Istotnie, Kan, agapanci (tak ich nazywam), którzy też dziko rosną w RPA - tutaj na kontynencie są w cenie. Zaiste jesteś milionerką. Z książkami istotnie jest tak jak piszesz.
                                Tyle, że (sprawdzam teraz w PL), koszt wydania, przynajmniej tu w PL jest obecnie dużo dużo niższy ze względu na nowe metody wydawania książek.
                                • ewa553 Re: Sobota 05.01.19, 14:00
                                  Kana ksiazke z opowiesciami wszelakimi kupilabym razem z xurka opowiesciami zebranymi. Niestety, niedoczekane nasze. A bylabym nawet sklonna dolozyc sie do wydania..
                                  Agaphantus jest przepiekny, szczegolnie ten niebieski. Marzylabym, ale do ogrodu w naszym klimacie sie nie nadaje, tylko do donicy. Balkon bardzo sloneczny mam, ale jest on rowniez bardzo wietrzny, a A. wiatru nie znosi (wyczytalam), bo lamia mu sie delikatne lodygi. Zawsze podziwiam kwiaty ktore u nas sa rarytasem, a w innych stronach - np.u kana rosna jak nasze zielska...
    • jutka1 Sobota, plucha 05.01.19, 10:38
      Pada deszcz, po śniegu ani śladu, jest mglisto, mokro i ohydnie.

      Musiałam pojechać 'do miasta', a tam - smog. FUJ.
      Pocałowałam klamkę w 2 aptekach (w jednej remanent, druga zamknięta bez podania powodu), dopiero trzecia była normalnie otwarta. Strata czasu.

      W ulubionym mięsnym długachna kolejka, weszłam i zaraz wyszłam. Ale za to przy mięsnym od miłej pani kupiłam prawdziwy biały ser. :-)

      Teraz muszę się zebrać, żeby zacząć pracować. A tak mi się nie chce...

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Sobota: snied przeniosl sie do Szwajcarii 05.01.19, 10:58
        Wczoraj bylam tak chora, ze poszlam do lekarza. Opukal, obsluchal, krwi upuscil i stwierdzil, ze mam ostre zapalenie oskrzeli i w plucach mi gra. Dal atybiotyk, syrop i krople jakowes i wyslal do domu ze zwolnieniem do srody. Przez caly dzien czulam sie tak, jakby slon jakowys mnie przezul i wyplul jak kawalek gumy bez smaku na rozpalony asfalt. Dzisiaj jest juz troche lepiej, ale wyjsc nie wolno, wysilac fizycznie sie nie powinnam, telewizor po wczorajszym maratonie znuzyl mnie kompletnie, wiec nie wiadomo co z soba poczac.

        Wczoaraj bylo przepiekne slonce, ktore bardzo milo oswietlilo dom, dzisiaj od rana proszy snieg i panuje absolutna cisza. Chyba nikomu nie chce sie wyjsc z domu, bo nawet sladow na sniegu przed domem brak:

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/t7BgujFEKMMq0yLTcX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/Eoof2KXk4HWdXQinyX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/cPD8jY9TNuqU7bhmbX.jpg
        • ewa553 Re: Sobota: snied przeniosl sie do Szwajcarii 05.01.19, 11:33
          Fajne zdjecia Xurku, lubie "na obrazkach" ogladac zime.
          Kanie, rozbawilas mnie powiedzeniem, ze jestes leniwa. Dla mnie to Ty jestes mrowka jak nic!
          Jutencjo, dziekuje za pozdrowienia dla ferajny. Uciesza sie. Znaczy sie ferajna wyjechala stamtad wczoraj wieczorem, chlopcy zostali sami, ale mysle ze tez juz mieli dosyc balowania przez szereg dni:)
          Dorotko, ja z ta klimatyczna polnoca/poludniem to troche tak zartem, bo sie mowi o wyjezdzie na slonce, na poludnie:)
          Co do powiedzen to dolacze jeszcze jedno: czesto jak sie rozmarzamy i ktoras wzdycha szczesliwa "och, jak nam dobrze", to zaraz ktoras dodaje "i nie chcemy zeby nam bylo gorzej".
          U nas zimno, ale bezsniegowo. Ma dzis i jutro padac i mysle o tym ze pewnie sn ieg pokaze sie dopiero w lutym. Zobaczymy, ja nie tesknie wiec nie wywoluje sniegu z lasu:)
        • jutka1 Re: Sobota: snied przeniosl sie do Szwajcarii 05.01.19, 18:24
          Xurku, współczuję serdecznie perypetii chorobowych. Jakieś takie okropne zapalenie oskrzeli po PL też chodzi, i wiele osób zapada. Ja również, chociaż, odpukać, trwa(-ło) krócej niż u mamy, bo tam już trzeci tydzień, i druga zmiana leków. :-(

          A widoki masz cudne, i tak jak napisała 100K - napawaj się mimo choroby. A i zwolnienie masz, to wow.

          Kuruj się!
      • iwannabesedated Re: Sobota, plucha 05.01.19, 14:18
        Ano tak, do lekarza aby iść - to już faktycznie musi być chory człowiek. I zdesperowany. Pamiętam Xurek jak raz pisałaś, że w trakcie odbywania jakiejś procedury w szpitalu tak Ci brzydota otoczenia nadojadła, że jak tylko się dostałaś do domu - to się zaraz lepiej poczułaś.

        Coś w tym jest. Brzydota szkodzi. Bardzo masz tam ładnie, może po prostu obmieszkiwuj i zażywaj spokoju. Ja w środku mam też estetycznie i przyjemnie, za to bruździ mi ogromny szary blokas vis a vis okna mojej sypialni. Zasłaniam go jak mogę, bo z boku mam widok na brzozy, a z drugiego na mój ogródek i świerk. Ale - szczególnie teraz zimą - ten blokas jest po prostu obrzydliwy. I tyle. Potrzebuję innego widoku okiennego i już.

        Poza tym jest cicho, wiatr pogwizdowuje, nic nie planuję ani na teraz, ani na przyszłość. Pozytyw jest taki, że opornie, ale organismus dochodzi do siebie. W temacie sznura, który tutaj zawiesiła Mini, to się nie wypowiadam. Ale jak przyciśnie, to najlepiej się wieszać na rajstopach, tak jak u Kusturicy w "Arizona Dream".

        Wczoraj porządkowałam płytotekę CD. Którą mam dzięki temu, że Pyton onegdaj, jak byłam na etapie oczyszczania domu pt. bez opamiętu ładuję w śmieciowory jak leci wszystko czego obecnie nie używam, to Rejtana zrobił i mi kazał płytoteki nie wyrzucać i zaoferował wzięcie jej w depozyt. Do zdeponowania nie doszło, ale płytoteka, księgozbiór (mocno odchudzony do samych "perełek") i zbiór zdjęć oraz kilka kolekcjonerskich ciuchów - to są rzeczy które naprawdę bym chciała zachować. Bo warto. Ale też, jeśli je stracę to dziury w niebie nie będzie (głównie dlatego, że ona już tam, teoretycznie przynajmniej - jest. Ozonowa to jest.)

        Ciekawam czy Rose nam na bieżąco podrzuci trochę Meksyku, albo przynajmniej jakiś raport zdjęciowo werbalny zapoda po powrocie. Przydałoby się.
        • roseanne Re: Sobota, plucha 06.01.19, 04:16
          Raport mam taki, ze cieplo i ladnie,
          Jednak, jak nie urok to przemarsz wojska
          Ocean nie przewrocil i przeciagnal po kamieniach, woda ch. jasnista nawet do kolan mi nie siegalo, skrecilo mi kolano! Boli przerazliwie, ledwo sie ruszsm. O zdartej skorze na stopie i tylku wspomne tylko polgebkiem....


          Swietni ludzie dookola
          • ania_2000 Re: Sobota, plucha 06.01.19, 04:56
            oh no, Roseanne! zdradliwe fale!
            ty, Kan - jeszcze kogos tfu ftu brakuje - bo nieszczescia chodza trojkami!
          • jutka1 Re: Sobota, plucha 06.01.19, 08:11
            Ojej, Rose! Współczuję!
            Jakaś seria na forumie, jak boniedydy. :-(
    • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 03:01
      Witam w Nowym Roku! widze, ze mimo ze rok sie dopiero zaczal co - to juz wrazen co niemiara! aaah, Kan, niezly prezent dostalas "pod choinke", ten paznokiec to teraz bedzie mi sie snil, i zostawil slad na psychice - bede teraz musiala sprawdzac wszystkie pudelka chusteczek! btw - po ogladnieciu jakiegos programu, w ktorym gosc opisywal swoj "rytual" wejscia do hotelu - robie to samo. Sprawdzam pod lozkiem czy nie ma trupa (podobno sie zdarza), zawijam pilot od tv w woreczek foliowy i sciagam wszystkie pledy/przykrywki/poduszki z lozka - do samej poscieli. Bo ta to napewno swieza, a reszta nie wiadomo. Wspolczuje teraz skrecenia kostki - szczegolnie dla kogos aktywnego przyklucie do lozka to masakra.
      Ewa, szkoda ze na tak krotko udalo sie widziec z mlodozencami, ale dobre chociaz to:) Xurku - kuruj sie, pij duzo plynow z cytryna, miodem - podobno pomaga - ale widok ktory masz za oknem cudny! Jutko, oby twoje szefostwo czesciej jedzilo na wakacje i zabieralo Cie na owe:) w sensie mnie pracy wiecej pienidzy:) Ale to to wszystkim zycze - i zeby Dorotka chcieja dostala, i wyszla z gniazdka piekna i usmiechnieta i gotowa na wszystko:) Najlepiej ma Maria, co plynie na falach czasu! Obysmy wszyscy tak plyneli dalej:)))
      a wogole to najwazdniejsze zebysmy zdrowi byli.
      u nas pogoda slaba - deszczy, wieje - temperatury dodatnie wiec na piekny zimowy sniezno-puchowy widok nie mam co liczyc.
      Wiele osob juz wywalilo choinki, swiatleka z domow sa sciagane - zaczyna sie szary okres. Dobrze ze dzien dluzszy a do wiosny tylko - 55 dni!:)
      • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 04:44
        Musze stwierdzic, ze mnie do lozka przykuc moze brak tylko jakiegos organu wewnetrznego.
        Zapalenia ostkrzeli nie zazdroszcze bo zawwyczaj u mnie takie konczy sie lezeniem na sofie pod kilkama kaldrami, pocacej sie srogo popijajac herbate z miodem, cytrynom i co jakis czas whisky...haha
        Wymaga to kapieli pare razy dziennie, czego nie rekomenduje zima.

        Noga ma sie lepiej, internet dzisiaj nie zniknal ani razu. Czesc zyczen sie spelnila co natychmiastowo mnie ucieszylo. Wygralam tez znowu w lotka. Cale 15.90, co uwazam za dobry zwort do kwoty zainwestowanej (8.5)...haha

        Absolutnie nie rekomenduje ale Minnie, na dzien dzisiejszy to moj nalepszy pomysl na nastepny biznes...hlehle

        Wlepie pomidory, ktore sa natychmiastowo zjadane. Czesc zanim doniesiemy do domu. Mam taki apetyt na takie prawdziwe z krzaka, ze az strach. Salatki pomidorowej sie chyba raczej nie uda zrobic.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/AFAb6ZoNZCWJoBp1lB.jpg

        Milej niedzieli zycze.
        • minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 11:55
          ależ oczywiście!
          szłyby jak woda, smażone (jeszcze lekko) zielone pomidory - ręcznie zawekowane, made in Kanzoz!! :D

          Minnie
          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 12:00
            Ale toć napisała, że na razie na pniu sama zjada... a po przeróbce przez Kanowy system trawienny, chyba nikt tego już nie kupi. Chyba że.... tak jak ta najdroższa kawa, co najpierw ją zjadają maupy, zbiera się ich bobki, i potem odzyskane ziarenka praży...

            Takie Panie rzeczy...
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 12:13
              kanie, jak dlugo trwa u Ciebie mozliwosc zbierania pomidorow? Nie zapisalam sobie jak dlugo u mnie, ale stanowczo za krotko. Najpierw jest ich tak duzo, ze trzeba rozdawac, a potem nagle sie koncza... Ktos powinien wychodowac odmiane caloroczna..
            • minniemouse Re: O pierdułach -- Odc. 401 06.01.19, 12:27
              i jeszcze w /g Bucketa tygrys na te bobki musi nasikac. inaczej kawki nie kupuje.
    • jutka1 Niedziela (pracująca) 06.01.19, 08:21
      Za oknem trochę biało znowu - w nocy padał śnieg, teraz ledwie prószy. Ale meteo gada, że cały dzień ma śnieżyć. Zobaczymy. Temperatura dziś i jutro na lekkim minusie, do -5 C jutro.

      Tak jak wczoraj, siedzę dziś nad dodatkowym zleceniem. W przerwie zrobię mielone, na obiad i na odgrzewane kotlety w sosie. ;-)))

      No i nawiedzę sklepik, mleko owsiane się przy kawie skończyło. :-)

      Jak widać, prowadzę bardzo awanturniczy tryb życia. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • iwannabesedated Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 09:29
        Okazuje się być znowu jakieś religijne święto. Poczytałam. Po polsku trzech króli. Po angielsku - epifania. Polscy "Królowie" w jakichś ni w pipę ni w oko szatach wygądająych na biskupie, brną w śniegu do drewnianej budki. Angielska kartka przedstawia Mędrców lub Magów na wielbłądach... Ot takie rozbieżności kulturowe...

        Poza tym, prószy malutki śnieżek i jest całkiem przyjemnie. Obudziłam się bladym świtem czyli ok. 7 rano. Niedobrze, bo ja, sowa, nie wiem co robi normalny człowiek o 7 rano w niedzielę. Czy to czas na nocną przekąskę czy ... śniadanie. Zrobiłam kompromit i zjadłam kanapkę z wędliną. Plus mocny earl gray z kropelką śmietanki i cynamonem.

        Rose, kostkę potraktuj zimnym okładem z octu, i jakiś "kostko obściskiwacz" nabądź. W trakcie jednych z demo skręciłam sobie kostkę na dziurze po wyrwanym z zamiarem rzucania przez wkurzoną ludzkość bruku, i tak mi w aptece pomogli. Maść Altacet, obściskiwacz, i dawaj, w te fale oceanu :)

        Tak między nami, to jakiś lazaret / zbowid się tutaj faktycznie zrobił :) Pewnie jednak nasza wprogramowana lub nawet genetyczna potrzeba budowania więzi społecznych poprzez jojczenie. "Poland - come and complain" jest taka koszulka z zachęcającym turystów do odwiedzin hasłem. Może zaczniemy rekrutować nowych <pardąsik> członków-pisaczy reklamując Najbliwsze Forum w ten sposób???
        • ewa553 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 10:48
          No dobrze, nie bede ukrywac: tez jestem mocno przeziebiona. Mocno, ale nie dramatycznie. Kaszel zaczal sie juz wczoraj, lykalam rutinoskorbin. Cala noc spalam z przerwami na kaszel. Glowa peka, oczy bola bardzo, wiec lyknelam ibuprofeno (nabyte we wloszech, dlatego na "o") i chyba mam paracetamol. To sie chyba na takie dolegliwosci bierze? Przeczytalam Wasze rady dla chorych i z przyjemnoscia odkrylam cytryne w koszyku z owocami. Bo herbata slodka z duza iloscia soku z cytryny, zawsze mi n a przeziebienia dobrze robi. Poza tym dziele sie smutna wiadomoscia rownoczesnie proszac o niekomentowanie, po prostu czuje potrzebe powiedzenia Wam, ze dzis w nocy moj Charly zwany rowniez Karolkiem, zasnal na zawsze... Na szczescie ze w domu, w swoim koszyku, swoim kocyku, bez stressu u weta, bez "zabiegu".
          • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 13:09
            Ewa, bardzo wspolczuje ze Twoj Karolek odszedl :-( Przeziebienia tez wspolczuje, ja sama z niego jakos z trudem i powoli wychodze.

            Dzisiaj jest Trzech Kroli, informacja dla Dorotki- w Niemczech dzieci tez w jakichs "ni w pipe ni w oko szatach" chodza, ale nie zadnych budek, tylko do domow, ktore zglosily wczesniej chec ich przyjac. W tym roku zbieraja na biedne dzieci w Peru.
            W zeszlym roku taka akcja przyniosla w Niemczech 48,8 miliona Euro, przekazanych na dzieci w biednych krajach.
            Dzsiaj tym dzieciakom wspolczuje, bo pogoda im nie sprzyja- deszcz pada.

            • minniemouse Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 13:25
              (((Ewa)))

              Minnie
              • iwannabesedated Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 13:32
                Bardzo mi przykro Ewuniu.
              • chris-joe Re: Niedziela (nie) zwykła :) 07.01.19, 23:42
                Kondolencje, Ewa! Przegapilem twoj wpis o smierci Karolka... To straszne i sie lacze :(
                • ewa553 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 08.01.19, 10:08
                  Czym te glomby uzasadniaja zakaz palenia we wlasnym mieszkaniu, chris? To jest "Beeinträchtigung deiner persönlicher Freiheit" - piekne zdanie ktorego namietnie uczylismy sie w drugim miesiacu nauki w Goethe Institut. Oznacza ograniczenie twojej osobistej wolnosci. Zaproponujcie Zarzadowi wydzielenie miejsca w budynku, takiego jak na lotniskach i dworcach. Ustawicie tam kanapki i fotele i zrobicie najfajniejsza palarnie swiata.
                  Xurku, wlasnie mi pare dni temu opowiedziala sasiadka lat 85, ze zadzwonila do niej corka czy nie ma przypadkiem rosolu, bo jest chora, biedniutka i tylko mamy rosol moze jej pomoc. Opowiedziala mi to taszczac olbrzymie kurcze celem ratowania corki. Tak wiec tradycja nie ginie i dzieki za przypomnienie. Jak mi za godzinke-dwie bedzie troche lepiej, to skocze po utensylia i tez sie bede ratowac. Dzisiejsza nos pod trzema koldrami byla zdecydowanie lepsza, ale czuje, ze jeszcze nie wszystko jest OK. Xurku, czy na tych krowich dzwonkach wygrywacie melodie wzywajaca na posilki? Pomysl przedni:)
            • iwannabesedated Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 15:07
              Dzięki za infosy Marysiu. Bardzo zacne, że takie akcje mogą przynieść pieniądze w zbożnym celu. W Polsce zaś - parady te są finansowane z kas samorządów, podatków, plus dodatkowe patrole policji. Także, specyficzność lokalna. Przesyłam Ci "fashion show" z Twego rodzimego miasta, nie wiem czy dla poprawy humoru, czy frasunku :)
              https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/05VktkqTURBXy81MTBjNjEwM2IyMTU0MGVkNDEwOTg3MjZkMTY2ZDAyOC5qcGVnkZMCAM0B5A
              • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 15:15
                Dorotko, Polska ma jakies dziwne zamilowanie do imprez "rekonstrukcyjnych", co jakis czas jacys ludzie lataja w przebraniach po ulicach, ostatnio ponoc nawet Paderewskiego dorozka wozili, a w Poznaniu powstancy wielkopolscy po ulicach sie gonili :-)



                • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 15:20
                  Co roku "kolednicy" po zakonczeniu akcji sa przyjmowani przez kanclerza :

                  https://www.sternsinger.de/fileadmin/_processed_/0/0/csm_RAD_7335_dks_18_merkel_web_1101b16937.jpg
                  • iwannabesedated Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 16:11
                    Hm, ciekawe. Też te same korony z papieru, z promocji w Burger Kingu...

                    Nie znam się, ale chyba tradycyjni "kolędnicy" - to chyba jeszcze coś odrębnego niż Święto Epifanii czyteż Trzech Króli, i orszaki na to święto.

                    Tradycyjni polscy "kolędnicy" bardzo mi się podobają, mam nawet przyjaciół z gór co chodzą z dawnymi śpiewkami po kolędzie :) Co prawda bez przebrań, bez turonia, kozy, etc, za to z muzyką, śpiewem i dobrym słowem. Pierwsze wzmianki o wizytowaniu domostw przez przebranych ludzi w maskach pojawiły się między XIII a XV w. W tekstach tych dość często wyrażona jest dezaprobata dla takich zachowań, gdyż napisane one zostały przez kaznodziejów chrześcijańskich. Kolędowanie pierwotnie związane było z magią wegetacyjną oraz zaklinaniem urodzaju i płodności, i jak wiele lokalnych obyczajów, najpierw był tępiony, a potem jakoś zaanektowany przez chrześcijan. A podział na protestantów i katolików to chyba jeszcze potem nastąpił. Tak, że nie wiem do czego się odnosi Twoja wypowiedź. Czy do księdza wędrującego po kolędzie, czy do oraszaków na Trzech Króli, czy do Polski, czy do jasełek, czy do czy do czegoś jeszcze innego.
                    • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 16:34
                      "Kolednicy", to faktycznie zla nazwa w odniesieniu do niemieckich "Sternsinger", czyli spiewakow z gwiazda. Jest to tutaj katolicki zwyczaj.
                      W Niemczech ksieza nie chodza po koledzie, ksiadz moze przyjsc " z wizyta duszpasterska" na konkretne zaproszenie.

                      Moj post o "modzie na rekonstrukcje" w Polsce odnosil sie do Twojego zdjecia z orszaku Trzech Kroli.

                      We Wloszech 6 stycznia do dzieci przychodzi czarownica Befana i przynosi im slodycze w skarpetach. I tym zamyka czas Bozego Narodzenia.
                      • iwannabesedated Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 17:27
                        To wiesz, Marysia, tutejszy proboszcz to musi... Niemiec być. Jak nic. Parafia kartkę na drzwiach bloku wiesza, tam telefon. Dzwonisz i się zapisujesz, jeśli chcesz księdza na wizytę duszpasterską zaprosić :)



                        Pacz Pani....
                        • ewa553 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 17:51
                          Super Dorotko, wreszcie chodza do tych co chca, a nie robia lapanki na lokatorow.
                          • ania_2000 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 19:48
                            Wspolczuje Ewuniu :(

                            U mnie nikt nie chodzi. A dorosli jezeli juz sie przebieraja to robia to na Halloween.
                        • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 19:42
                          iwannabesedated napisała:

                          > To wiesz, Marysia, tutejszy proboszcz to musi... Niemiec być. Jak nic. Parafia
                          > kartkę na drzwiach bloku wiesza, tam telefon. Dzwonisz i się zapisujesz, jeśli
                          > chcesz księdza na wizytę duszpasterską zaprosić :)

                          > Pacz Pani....

                          I tak powinno byc, dla ksiedza tez latwiej, bo od razu wie gdzie ma pojsc.
                          • ania_2000 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 21:18
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/z00jFwheqdKE1k0b4B.png
                            • xurek Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 21:43
                              przezylam kaszlu dzien nastepny i mam serdecznie dosyc. Snieg juz prawie caly stopnial :(. Basiu, wspolczuje straty.
                              • kan_z_oz Re: Niedziela (nie) zwykła :) 06.01.19, 23:28
                                Czy jedne z tych krolow w tym turbanie na glowie i wyraznie ciemniejszy od reszty to przypadniem nie muslim?
                                • kan_z_oz Poniedzialek 06.01.19, 23:56
                                  Komorka wyrwala mnie z blogiem snu tuz przed 7-ma. Odebralam bo wczoraj sie awanturowalam z telco, z ktorego ktos mial sie skontaktowac w przeciagu 48 godzin i tego nie zrobil.
                                  Numer byl z melbourne wiec pomyslalam, ze w koncu moze cos sie ruszy.

                                  Nope, panienka z centrum azjatyckiego powitala mnie czy siedze przy komputerze i mam wlaczony modem? Bedzie robic testy.
                                  Testy byly robione 17, 19 i 20 grudnia przez wydzial techniczny i technika w domu. mam po dziurki w nosie testow. Chce 3G dongle bo sprawa znikajacego sygnalu jest nie do rozwiazania.

                                  48 godzin to tez maja byc podobne godziny robocze. Wychodzi mi, ze do srody ktos powinien zadzwonic. Jest wszystko dziala w godzinach roboczych to po jakiego fijuta budza mnie kolo 7-mej rano???

                                  Pomyslec, ze Telstra byla kiedys super firma autralijska. Nastepnie ja sprzedano i ulepszono. czesc do Filipin, czesc do Indii, czesc w Perth, nastepna w Melbourne. Glowa nie gada z nogami, nogi z rekami. Dbaja jeszcze o klientow duzych bo musza. Reszta...jak ja...korzystajac z chwilowej recepcji wkurza sie...przejdzie?
                                • maria421 Re: Niedziela (nie) zwykła :) 07.01.19, 09:00
                                  kan_z_oz napisała:

                                  > Czy jedne z tych krolow w tym turbanie na glowie i wyraznie ciemniejszy od resz
                                  > ty to przypadniem nie muslim?

                                  Prawdziwy muzulmanin by w marszu Trzech Kroli nie bral udzialu.

                                  Przy okazji- na FB trafilam na video z jakiegos "polskiego " kosciola w USA, gdzie czarny goral , w kapeluszu z muszelkami i z ciupaga w rece, spiewa przepieknym, gospelowym glosem "Oj maluski, maluski". Takiego wykonania tej koledy nigdy wczesniej nie slyszalam i jestem zachwycona, niestety video gdzies przepadlo w czelusciach internetu.
    • iwannabesedated Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 11:42
      ... mroźny. Minus 5C. Sama z siebie znowu się obudziłam o 7 rano. Poleżałam, wstałam. Stoję... :D

      A serio. Fajnie rano wstać, nie musieć od razu wychodzić, wypić sobie herbatę, kawę, zrobić pomału jakieś śniadanie i powoli nabierać chęci do zrobienia czegoś. Na przykład - foruma poczytać.

      Apropos "paznokcia Kan'a", to przypominam sobie mętnie, alby mi się wydaje, że mieliśmy taki wątek "Muzealny" gdzie się deponowało kultowe artefakty foruma. Był tam "kurczak Xurka" (ten z którym prowadziła zapasy w sukience koloru ecru i inkryminowany drób się na tę szałową kreację - rzucił), Pytona "ŻD" w całościi, a także tegoż "ŻL", moje uświnione paryskim g..nem buty co nimi zdeptałam przedpokój Pytonu i jeszcze jakichś rzeczy stado. "Klepki" Marysi, co jakiś upierdliwy najemca zniszczył i jeszcze Marię sztorcował w temacie jej własnej religii...

      Zdecydowanie "paznokieć Kana" się powinien w tym "Muzeum" znaleźć, IMHO ;)

      Poza tym miłego, spokojnego początku całego miłego spokojnego tygodnia. "Ten dzień.... niezależnie jak zaczął się - może być dla Ciebie ważny", ot taki cytat z piosenki. Jak ją odszukam to wrzucę na Dedykacje.
      • roseanne Re: Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 16:22
        M nurkuje szczęśliwy, moje kolanko powoli zaczyna się zginąć.
        Bardzo współczuję utraty ukochanego kocia.
        • ewa553 Re: Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 19:21
          Dziekuje Wam wszystkim.
          A poza tym zaczyna sie znowu: po kilku godzinach wzglednego spokoju przerywanego jedynie kaszlem obrzydliwym, mam znowu dreszcze i umieram z zimna mimo ze mam wszystkie swetry na sobie, dwie pary grubych skarpet i...cieple buty. Chyba wezme wszystkie goscinne koldry i rypne sie do lozka. Ciekawe ile dni to bedzie trzymac. Syn Eddy mial teraz w Egipcie ta sama odmiane przeziebienia i zamiast na plazy, wylegiwal sie w lozku. U niego trwalo to...10 dni. Ja nie mam ani ochoty ani czasu na takie dlugasne pieszczenie sie z soba! Pomocy! Ratunku!
          • maria421 Re: Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 19:24
            Ewa, zimno i dreszcze zwiastuja na ogol nadejscie goraczki, wiec gdybys miala goraczke to jutro koniecznie wezwij lekarza. Pij duzo, wypoczywaj, kuruj sie.

            • xurek Re: Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 21:20
              wspolczuje wszystkim zachorowanym i lacze sie w bolu. U mnie choroba trwa ze "wzoltami i upadkami" od 23 grudnia, dzisiaj poczulam sie na tyle lepiej, ze poszlam na termin do osteopaty na ktory czekalam od 3 miesiecy. W drodze powrotnej dostalam okropnego ataku kaszlu i ledwo dowloklam sie do domu, gdzie przesnulam sie przez reszte dnia. W koncu z tego zgnusnienia przypomnialo mi sie "lekarstwo babci", nawet jezeli nie pomoze, to przynajmniej wyszlo calkiem smaczne. W srode konczy mi sie antybiotyk, zobaczymy, czy w czwartek pojde do pracy czy ponownie do lekarza.

              przesylam wirtualnie miseczke rosolu :)


              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/if/vi/crb4/brrgrakwcFHCqC6w0X.jpg
              • minniemouse Re: Poniedziałek słoneczny i ... 08.01.19, 05:54
                A co to za dziwne jabluszka zwisaja nad garnkiem na chyba paskach??
                wyglada to jakbys czary jakies odprawiala i witches brew warzyla, nie jakis tam rosolek gotowala Xurku :)

                Minnier


      • iwannabesedated Lazaret.... 07.01.19, 22:15
        ... mnie przypadłość zaczęła podgryzać pod koniec listopada, ale kumulacja to tak od Świąt. Od kilku dni zaledwie trochę lepiej, więc dałam radę dzisiaj się dowlec do Dr. Omi. Dostałam nową serię ziół.

        Takie do kości zimno niezależnie od temperatury, to znaczy niedobrze jest. Nie bagatelizujcie tego ludzie.

        Zdalny rosół Xurkowy z wdzięcznością przyjmuję, bo bym chętnie wychłeptała, ale ważyć sama nie mam siły. Na szczęście można już kupić świeżo robione gotowe zupy kremy warzywne.

        Rose, cieszę się, że odnóże już staje się funkcjonalne. Zaliczony przy okazji peeling tyłka - no coż - mało to przyjemne, ale nie Ty pierwsza i nie ostatnia ;) Dobrze, że nie twarzy. A serio - bądź ostrożna.

        Dzień się zbliża pomału do końca i może się dobrego szczególnie nic nie stało, ale też nic złego także nie. Co już samo w sobie stanowi duży pozytyw, skoro jest poniedziałek i tradycyjnie okres poświąteczny to najbardziej depresyjny czas w całym roku.
      • chris-joe Re: Poniedziałek słoneczny i ... 07.01.19, 23:38
        Zimno dzis bylo, jak skurczybyk, ponizej -20 (tu sie za slonce zima taka wlasnie waluta placi).

        We czwartek kolejne przeziebienie mnie dorwalo, w piatek wzialem wolne w robocie i sie gniezdzilem w barlogu natarty vic's-em od stop po zatoki czolowe. Jednoczesnie zainfekowalem sobie mega terapie witaminy C. To jest atomowe bombardowanie, ktore konczy sie nieustannym rozwolnieniem, ale DZIALA. W sobote bylem juz na chodzie. Na tyle, ze pozwolilem sie odwiedzic psiapsiolce i w trojkacie kameralnym sobie gaworzylismy, popijalismy, podjadalismy,w gry salonowe sie zabawiali. Nawet trawke jaralim.

        Z ta nasza kanadyjska legalna trawka jednak sa pewne komplikacje, jak sie okazuje. Bo, owszem, zakupic wolno, ale juz niewiadomo gdzie ja jarac.

        Otoz nasza 'spoldzielnia mieszkaniowa' dostarczyla nam niedawno (tuz po legalizacji) hurtowe zawiadomienie, ze jaranie trawy w budynku jest bardzo, ale to bardzo! zabronione (kazda wspolnota mieszkaniowa podejmuje w tej materii wlasne decyzje). Dobra. My ledwo sobie dwa dymki zadamy, wiec dwukrotne wyjscie z budynku to nie takie wielkie halo w jeden wieczor. Tyle, ze wlasciwie robiac to, lamalismy prawo nadal. Bo palenie trawy w miejscach publicznych jest niedozwolone. A my palilismy na chodniku przed budynkiem. Przed budynkiem jest tez maly park, ale on tez nalezy do spoldzielni, wiec bron panie boze. Tak wiec mamy legalna trawe, palenie jej jest legalne, ale by ja legalnie zapalic- miejsca niet! Tyle, ze mozemy ja legalnie zakupic i legalnie ja sobie miec :)
        • kan_z_oz Re: Poniedziałek słoneczny i ... 08.01.19, 05:29
          Proponuje rozwiazanie palenia roznej masci kadzidelek i zganiania zapachu na te ostatnie. Wpada swietnie w wierzenia religijne, ktore sa nienaruszalne i mozna praktykowac. Wspolnota moze sie ugrysc bo policja w domu wlasnym czlowieka to skandal.
          • iwannabesedated Re: Poniedziałek słoneczny i ... 08.01.19, 16:52
            Eeee.... gorzej jest jak ja - palę białą szałwię, lub... spiralkę przeciwkomarną, a sąsiedzi, jak sama pamiętasz, rzucają z balkonu niby w powrzetrze znaczące "Czujesz to Hania??? Odurzają się!"

            Palić w chacie, szpary obetkać szmatami, wydmuchiwać dym przez okno. Nie stać na chodniku jak ta depa, zwłaszcza jeśli się chorym jest. Absurdy w prawie są, na przykład słyszałam, że w USA tak zrobiono w jakimś szczycie anty-nikotynowego amoku, że już tylko można było palić papierosy (niby legalne) we własnym aucie. Bo jakichś ludzi co stanęli na drodze i palili na pustyni... to przejeżdżający kierowca zgłosił na policję i (legenda głosi) nadleciał patrol (sic!) helikopterem aby ich "zdjąć".... Albo w Polsce, wolno mieć psa, ale nie ma miejsca aby z nim legalnie spacerować. Możesz wyłącznie na smyczy. Normalny pies musi się wylatać, szczególnie pewne rasy. Niehumanitarne jest więc aby tylko na smyczy z nim móc chodzić. W Holandii, która mi się niesłychanie podoba z wielu względów, jest tak, że są strefy gdzie możesz chodzić z psem na smyczy, i są strefy gdzie możesz chodzić z nim bez smyczy. W takch strefach, rowerzyści mają rower prowadzić, a ludzie trzymać małe dzieci na rękach lub w wózku. Czyli - bez wielkich problemów - da się.
            • ania_2000 Re: Poniedziałek słoneczny i ... 08.01.19, 17:45
              To w PL nie ma parkow dla psow? Tzn takich ogrodzonych terenow gdzie zbiera sie cala psiarnia i biega? Mamy takie tutaj - robione nawet czesto przy parkach. Towarzystwo z ogonami lata i sie bawi razem - a towrzystwo ludzkie bezogonowe stoi i plotkuje:)
              Nie slyszalam zeby kogos zdejmowali helikopterem z pustyni za papierosa, ale faktem jest palic jak ktos musi to ciezko - w aucie swoim tez nie mozesz (jak masz dziecko!) no chyba ze jestes sam. Ciezkie zycie palacze maja teraz - ale wiekszosc sie przerzuca na viping, wiec nawet jak jaraja w domu to nie smierdzi. A smiesznie wyglada jak pala w samochodach - i wywala sie ogromna chmura jak z parowozu.
              A z trawka to tylko chyba na plaze:) tale nie taka w Lebie - tylko dzika i daleka - tam jest zawsze wiatr,, to sie nie poczuje;)
              • iwannabesedated Re: Poniedziałek słoneczny i ... 08.01.19, 23:29
                Trudno mi się za całopolskość wypowiadać, pewnie gdzieś są. Ale to raczej od przypadku do przypadku. W mojej okolicy nie ma. W Parku Kasprowicza była taka "psia łączka" ale nieformalna. Zawsze puszczając gdzieś psa, czujesz się trochę jak przestępca, bo może pojawić się straż i ci wlepić mandat. Raz jakiejś babci wlepili mandat bo piesek zaczął siusiać na ... murek. No bo de facto, mogą to zrobić. Polska jak to Polska. Najlepiej zakazać. No albo tak jak ta trawa, niby legalna, ale nie możesz palić. Jeśli chodzi o to łapanie ludzi na pustyni, to też uważam za miejską (czy raczej pustynną) legendę ;)

                Natomiast, co jest pozytywne, to że ludzie zaczęli dość powszechnie już sprzątać po swoich psach, a zakazy palenia, zaowocowały tym, że dużo mniej osób obecnie pali.

                Ogólnie rzecz biorąc, w odniesieniu do używek, prawo jest kompletnie irracjonalne. Zezwala na sprzedaż i spożywanie alkoholu, mimo iż alkohol powoduje agresywne zachowania, i jazda po pijaku autem jest dużo bardziej niebezpieczna niż po trawie. Trawa natomiast jest zakazana, nawet do celów medycznych choć wiadomo iż przy pewnych schorzeniach jest bardzo użyteczna.
    • jutka1 Srorek 08.01.19, 10:02
      Wczoraj: armageddon. Dzisiaj chyba, niestety, powtórka z rozrywki. :-///

      Rano popadywał śnieg, teraz świeci słońce, po południu i wieczorem zapowiadają deszcz. Temperatury na lekkim plusie.

      Ewa, też dopiero zauważyłam. Wyrazy współczucia.

      Xurku, rosół dobra rzecz. I podobno coś tam w drobiu jest, co pomaga w przeziębieniach, więc mądrość ludowa dowiedziona naukowo.

      Rose, mam nadzieję, że jeszcze dzień-dwa i staniesz na nogi.

      Wszystkim miłego dnia życzę :-)
      • ewa553 Re: Srorek 08.01.19, 10:11
        dzieki Wam za kondolencje. A propos niezauwazania: bedac w Madrycie zamiescilam pare ladnych zdjec budowli na fejsie. A poniewaz akurat dostawalam rownie piekne zdjecia psipsioly przebywajacej w Bangkoku, przyczepilo sie do mojego wpisu zdjecie pieknej wschodniej swiatyni. Nikt nie zauwazyl. Znaczy, powinnam przestac zamieszczac zdjecia, skoro sa dla ogolu malo interesujace:)
        • ania_2000 Re: Srorek 08.01.19, 17:50
          Zamieszczaj je tutaj Ewa - na pewno wszyscy zauwaza i docenia:)

          Podobnie jak Jutka mam Armageddon, wiec z wielka radoscia popatrze na cos milego w chwilach przerwy.
      • kan_z_oz Produkcja szamponu i odzywki - Thai 08.01.19, 10:18
        Dla uzytku wlasnego. Komercjalny problem jest aby zakupic urzadzenie, ktore rozproszy mase na idealnie gladka papke, ktora przejdzie przez pompke. Obecnie nie przechodzi...haha

        Niemniej...ku uciesze.

        Limetki - kafir - prosto z drzewa.
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/t7TzfAdst6cJJCvxLB.jpg

        Pokrojone na czwiartki.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/VLFsxSoEwVPCHaWQNB.jpg

        Wypestkowane w garczku zalne woda.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/nqh6iYFOAMzuLBWw4B.jpg

        Po zagotowaniu i zmiksowaniu.

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/OmbiAuRMobZaufhRwB.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/DeayHKoF89bqUHfBeB.jpg

        Wyszlo cos okolo 1kg. Wystarczy mi na caly miesiac. Cena malenkiej butelczki w sklepie - 40 AUD.
        Jak zmielic na drobne???
        • roseanne Re: Produkcja szamponu i odzywki - Thai 08.01.19, 13:42
          Ha, nareszcie widze, ktore to kafir, czytalam o nich tylko

          Blender mocniej nie rozciapie?
          Dzieki za troske, noga lepiej , choc wciaz problem ze scodani i wstawaniem z pozycji siedzacej

          To nad garnkiem to dzwonki metalowe, same je kiedys macalam
          • ania_2000 Re: Produkcja szamponu i odzywki - Thai 08.01.19, 17:48
            ten ugotowany i zmielony kafir to jako szampon? Tylko tyle? bez zadnych innych dodatkow?
            • iwannabesedated Re: Produkcja szamponu i odzywki - Thai 08.01.19, 23:34
              Dobre, dobre. Na szampon i do mycia nadaje się też płyn zrobiony z orzechów do prania. Kupowałam kiedyś takie orzechy, i wiecie, ku mojemu zdumieniu - one fakycznie dobrze piorą!

              Srorek dobiga końca. Znowu nic złego nie stało się, czyli dobrze jest ???

              Zarmagedonionym współczuwam :(
              • minniemouse Re: Produkcja szamponu i odzywki - Thai 09.01.19, 00:31
                Dowiem sie co to wisi nad Xurkowym rosolem?
                • iwannabesedated Re: Produkcja szamponu i odzywki - Thai 09.01.19, 00:54
                  Rose Ci napisałą Min. To są krowie dzwonki.
                  • kan_z_oz Zakoncze watek. Rozmowa z automatem 09.01.19, 04:02
                    Wczoraj.
                    -Dzien dobry, czy dzwoni Pani z telefonu i numeru konta, ktorego dotyczy zapytanie?
                    -Tak.

                    Radosny glos smiejacej sie maszyny zacheca;
                    -W paru slowach prosze podac powod tego telefonu.
                    -Skargi

                    Muzyka uspakajajaca plynie;
                    -Przepraszamy sle nie takiej opcji. Prosze wybrac z menu;
                    1. Wydzial sprzedazy i zapytan.
                    2. Komorka
                    3. telefon stacjonarny
                    4. Internet...

                    -Skarga na nie dzialajcy internet

                    -Przepraszamy czy chodzi o usterke internetu? Zaraz skierujemy Pania do wydzialu technicznego.
                    -Nieeeeee.
                    -Prosze wybrac ponownie z menu.
                    -Ok, usterka internetu.

                    -Czy chodzi o lacza stale czy napowietrzny?
                    -Lacza stale.

                    -Zaraz skierujemy Pania do wydzialu technicznego. W miedzyczasie sparwdzimy czy nie uda nam sie Pani pomoc i usunac usterki. Przeprowadzimy pare testow......
                    .......
                    -Przepraszamy ale bedziemy zmuszeni skierowac Pania za chwile do wydzialu technicznego. W miedzyczasie przesylamy pomocny kink na komorke, ktory pomoze Pani ominac kolejke. Prosze sprobowac samej naprawic problem. Czy Pani dalej zyczy sobie polaczyc sie z wydzialem technicznym?
                    -Taaaak.
                    -Czy probowalam Pani wylaczyc modem?
                    -Taaak.
                    -Czy probowala Pani wystartowac komputer?
                    -Taaak.
                    -Czy probowala Pani odlaczyc telefon stacjonarny?
                    -Nie mam tefenu stacjonarnego.

                    -Czy probowala Pani odlaczyc telefon stacjonalny.
                    -Taaaaaaaak.

                    -Zaraz Pania przelaczymy do wydzialu technicznego. Musi Pani byc w domu, miec wlaczony komputer oraz modem. Prosze potwierdzic, ze Pani sie na to zgadza.

                    -Nieee

                    -Czy moze ktos do Pani zadzwinic jak Pani bedzie w domu?
                    -Niiieeeeeee.

                    -Dziekujemy Pani za telefon. Czy zyczy sobie Pani jeszcze kontynuowac rozmowe?
                    -Tak.

                    -Przelaczymy Pania do nastepnego wolnego operatora. Czas oczekiwania 10 min.

                    Muzyka sie kontynuuje. Slodki glos damski mnie zapewnia, ze dla wlasnego dobra powinna sie wylaczyc lub sama sobie zreperowac problem w celu ominiecia kolejki.

                    Wreszcie glos ludzki...
                    • roseanne Re: Zakoncze watek. Rozmowa z automatem 09.01.19, 05:30
                      Aaaaa! Cierpliwa jestes, ze dotrwalas


                      Kolano mi sie znow zlozylo...chyba zaraz po powrocie bede dzwonic do bruno po pomoc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka