Dodaj do ulubionych

Transgender

14.02.19, 01:42
Wyciete z watku o pierdułach.

Re: Wtorek
xurek 12.02.19, 21:53
w pociagu do domu przezylam dzisiaj "zderzenie" z "trans gender" z ktorego do teraz nie moge sie otrzasnac. "Czlowiek" (bo do teraz sie zastanawiam, jak te istote mam nazwac) siedzacy na przeciwko mnie prowadzil bardzo glosna konwersacje telefoniczna z przyjaciolka na temat swojej obecnej sytuacji, od ktorej nie dalo sie uciec, bo pociag byl napchany i nie bylo gdzie. Zamknelam oczy, by przynajmniej nie patrzec, uszu niestety sie nie dalo.

Czlowiek bardzo piekny, pozbawiony (chwilowo?) plci. Glos zmieniajacy sie od zenskiego do chlopiecego, zero biustu, lekki wasik, kobiece rysy twarzy, geste czarne wlosy krotko obciete. Z przebiegu telefonicznego monologu wynikalo, ze osoba ta byla kobieta zyjaca w zwiazku lesbijskim i majaca w tym zwiazku corke. Teraz znajduje sie w czasie kuracji hormonalnej majacej przeksztalcic ja w mezczyzne, po ktorej ma nastapic operacja "dopasowania?" narzadow plciowych. Ma sie to ciagnac latami, bo lekarze wciaz odmawiaja pozytywnej opinii i kasa chorych nie chce zaplacic ciagu co najmniej 4 operacji.
Rownoczesnie istota owa zaczela (albo zaczal?) afere z jakims facetem, ale sie obawia, ze facej ja (jego?) rzuci, poniewaz za dlugo trzeba czekac na operacje narzadow plciowych (czyli facet gej?). Ze swoja poprzednia partnerka nie zerwala jednak calkiem, bo tamta wciaz ja kocha a ona (on?) nie moze sie zdecydowac i gra na dwa fronty, obydwa fronty o tym informujac, bo potrzebuje wiecej czasu, zeby sam(a) ze soba dojsc do ladu.

W miedzyczasie byla partnerka dostala zalamania nerwowego a urzad socjalny zabral corke, ktora jest teraz w rodzinie zastepczej rownoczesnie "szantazujac" partnerke, ze jezeli chce odzyskac corke, to musi sie przynajmniej "przestrzennie" rozstac z ta (tym?) transgender, co wlasnie ma miec miejsce, ale transgender nie ma sie dokad wyprowadzic, wiec by ohlonac wyjechal(a?) do tego meskiego partnera ale on naciskal, by sie z byla partnerka rozstala definitywnie i przeprowadzila do niego (mieszka w Wiedniu), czego nie byl(a?) w stanie zrobic, wiec wlasnie znajdowala sie w drodze powrotnej. Corke moze widywac tylko w obecnosci psychologa.

Jak juz wysiadlam z pociagu i wsiadlam do autobusu to bylam tak skolowana, ze zaczelam szukac w necie czegos na temat tych operacji. Znalazlam multum na temat przeksztalcania facetow w kobiety ale trudno bylo znalezc cos na temat zrobienia z pochwy penisa. Jak juz znalazlam to czytajac po calym ciele przechodzily mnie ciarki. Nie potrafie pojac, co musi sie dziac psychicznie w czlowieku, by zdecydowal sie na takie tortury i tak drastyczne pogorszenie wlasnego stanu zdrowotnego. Horror, po ktorym bede chyba spac jeszcze gorzej niz wczoraj.

Jak pomyslalam, ze ktos jest matka i partnerem i corka tego czlowieka to doszlam do wniosku, ze moje problemy z moja mama czy mezem czy synem to jest w porownaniu NIC.
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Transgender 14.02.19, 01:45
      Re: Wtorek
      ewa553 12.02.19, 23:08
      Znam czlowieka ktory byl dziewczyna a potem mezczyzna. Meskie narzady tez kiedys tam "dostal", ale szczegolow nie znam, az tak nie jestesmy zaprzyjaznieni. Pisze tylko o tym, bo akurat z tej strony wiem, jakie katusze psychiczne przezywal czujac sie od dziecka chlopcem a potem mezczyzna. Opowiadal jak na studiach gral w zenskiej (oczywiscie) druzynie sportowej i jak po meczu wszystkie dziewczyny szly pod prysznic, a on nie, bo sie wstydzil swojego zenskiego ciala, bo czujac sie chlopcem nie potrafil wkrecac sie w grono nagich dziewczat. Itd. To musi byc horror.
      A Twoj wspolpasazer to chyba kurna exhib, bo przeciez rozmawial przez telefon zdajac sobie sprawe z tego ze caly wagon poznaje jego takl bardzo intymna historie. Obrzydliwe!!
      Odpowiedz Cytuj Link
      Re: Wtorek
      ania_2000 13.02.19, 02:12
      Ja tez nie rozumiem jak mozna tak gadac przez telefon w publicznym miejscu!!! Ogolnie rzecz biorac - kazde glosne gadanie przez telefon w miejscu publicznym gdzie inni moga sluchac jest dla mnie niedopuszczalne - i jeszcze w pociagu, ktorego nie mozna opuscic! juz o temacie nie wspomne. Beznadzieja. Ja bym chyba powiedziala, zeby osoba sie zamknela... Nie cierpie tego.
      Co do transgender - to w pracy mam dwa przypadki. Dziewczyna, w lesbijskim zwiazku wczesniejszym - przeszla caly cykl i zmienila plec na meska. Oficjalnie - lacznie z operacja. Druga osoba odwrotnie - z mezczyny, z zona i dzieckiem - Dave stal sie Laurel. A w obu przypadkach my dostalismy powieadomienie z HR, ze mamy nowego kolege i koleznke. Nie bylo to w tym samym czasie ofkorz, ale w przeciagu paru miesiecy. Musze powiedziec, ze "zaloga" przyjela to spokojnie - teraz czasami sie mylimy mowic he albo she na nieodpowiednia osobe - ale nie rozumiem zamieszania z kiblami. Jen przestala chodzic do damskiego, a Laurel zaczela - nie bardzo widze tego trzeciego systemu.

      Jezli mnie cos zastanawia, to ten synek Laurel - ktory mial wpierw tate, a teraz ma dwie mamy - no ale napewno dzisiejsze dzieci inaczej do tego podchodza. W moim dziecinstwie nie wiedzielismy ze osoby moga byc homoseksualne - a przeciez ich egzystncja nie pojawila sie w ostanich latach. Niewyobrazalne tragedie jakie te osoby musialy przezywac i w nich zyc. Dobrze ze to juz wszystko sie skonczylo.

      Dzieki Chris za info o witaminie c - u nas nie ma takich dawek. Tylko 1000 to najwieksze. Mam ich sporo - saszetek do picia, i pije jak wielblad, ile dam rady.
      Odpowiedz Cytuj Link
      • kan_z_oz Re: Transgender 14.02.19, 01:46
        Re: Środa
        maria421 13.02.19, 09:49

        Aniu, w Polsce w pracy mialam kolezanke, z ktorej (ale to juz po moim wyjezdzie) zrobil sie kolega. Cala procedure zmiany plci z meskiej na zenska , lacznie z operacja, przeszedl w Polsce w latach 80-tych. Potem sie ozenil. To byla (jest) wspaniala , inteligentna, madra osoba, tak w wydaniu zenskim jak i meskim, chociaz w wydaniu zenskim byla fizycznie bardzo meska , wiec wlasciwie jej formalna zmiana plci nie byla dla mnie szokiem, choc na poczatku mialam trudnosci z przyzwyczajeniem sie do meskiego imienia, meskiej formy nazwiska, do mowienia z uzyciem formy meskiej.
        Ale to byl jedyny moj problem :-)

        Jestem natomiast bardzo krytyczna wobec zmiany plci u osob ktore juz maja dzieci. Jezeli facet splodzil dziecko , to jest facetem i niech nim zostanie. Jezeli kobieta urodzila dziecko, to jest kobieta i niech nia zostanie. Dla dobra dzieci, ktore zostaly splodzone przez ojca i matke , wiec maja ojca i matke, a nie dwoch ojcow czy dwie matki.




        Odpowiedz Cytuj Link
        Re: Środa
        minniemouse 13.02.19, 12:45
        maria421 napisała:
        Jestem natomiast bardzo krytyczna wobec zmiany plci u osob ktore juz maja dzieci. Jezeli facet splodzil dziecko , to jest facetem i niech nim zostanie. Jezeli kobieta urodzila dziecko, to jest kobieta i niech nia zostanie. Dla dobra dzieci, ktore zostaly splodzone przez ojca i matke , wiec maja ojca i matke, a nie dwoch ojcow czy dwie matki.

        na szczescie dzieci (i dla dzieci) maja wciaz elastyczne mozgi wiec sa w stanie zrozumiec i zaakceptować coś czego stare, polskie stetryczałe szare zwoje po klimakterium juz za chiny nie 🙄

        Minnie
        • kan_z_oz Re: Transgender 14.02.19, 01:47
          kan_z_oz 13.02.19, 12:29
          Mario, czytam takie wpisy i dostaje piany. Mnie wychowała głównie babcia, matka się trochę wokół kręciła. Ojciec zginął.
          Na serio; dziecko normalne może być TYLKO wychowane przez ojca i matkę.

          No weź, nie miałaś doświadczeń które chętnie komentujesz i krytykujesz, będąc ustawiona w jakimś równo 2+2. Jesteś lepsza od mnie na ten przykład? qurwa w czym??

          Mnie w żadnym punkcie nie przeszkadzało kto mnie wychowywał, jego płeć, czy stopień pokrewieństwa.
          Brak zainteresowania, bycie oziembłym jak ryba i krytykującym z pozycji absolutnie wszystko wiedzenia i osądzania - mnie odstraszało i zachęcało do bycia adoptowaną lub oddaną do przytułku.

          Zawsze pieprzyłam rodzinę gdzie się kłamie, udaję i robi 'dla dzieci' . Najgorszy syf jaki jest.

          Jak nie wyrosłaś to nie komentuj.
          • kan_z_oz Re: Transgender 14.02.19, 01:48
            Usuwane są jądra - kastracja i rekonstruowane są piersi podobnie jak przy rekonstrukcjach rakowych.

            Tyle przy okazji na temat albo się ma 'ptaka albo cipkę'.
            • kan_z_oz Re: Transgender - otworzone 14.02.19, 01:50
              Dla wszystkich chętnych do dyskutowania tematu oraz wyraźanie opinii w bezpiecznym środowisku.
              • minniemouse Re: Transgender - otworzone 14.02.19, 02:56
                atak na Marie jest ponieważ nie wyglada aby miala większe pojęcie w temacie trans a wypowiada sie bardzo autorytarnie "albo mama albo tata".
                tymczasem sorry, to nie takie proste, nie bierze pod uwage ze sfrustrowany tatomama lub mamotata moze miec ze soba powazne problemy psychiczne ktore wcale nie czynia go odpowiedzialnym -lepszym- rodzicem i w gruncie rzeczy wiecej zaszkodzi dziecku nie bedac soba niz przechodzac transformacje. moze np zdecydowac sie popelnic samobojstwo. (w/g Marii pewnie lepiej umrzec jako "prawdziwy tata" albo "mama" anyway, hmm.)
                klotnie i problemy w malzenstwie. alkoholizm albo narkotyki. itd itp. ahhhh, no, raj i niebo...
                Dzieci sa madre i nawet calkiem male dzieci wyczuwaja "innosc" w czlowieku a zwlaszcza w rodzicu. to dorosli sie oszukuja myslac ze udaje im sie dobrze ukryc to czy tamto. tymczasem dla dzieci zwykle nie jest zadna niespodzianka ze tata czy mama jest jakos "inny" - od tego trzeba zaczac. i dla nich jest to naturalne, od zawsze.. dlatego akceptacja przychodzi im łatwiej niz dorosłym. dzisiejsze dzieci poza tym sa coraz bardziej tolerancyjne, uczy sie je akceptacji innosci. inny kolor skory jest ok, inna orientacja seksualna jest ok, inna religia jest ok, niepełnosprawności jest ok rozne 'inne' tez sa ok. idziemy ku lepszemu, minely czasy kiedy kaleka to nadawal sie tylko na zebry a (sorry CJ) "pedał" to byl chory psychicznie niebezpieczny zboczeniec i trzeba go było koniecznie porządnie skopać..
                (przy czym wszakze nie zapominajmy ze to my, dorosli, uczymy dzieci tej tolerancji...)

                Jak mówiła Kan i ja tez tak uwazam, i popieram ja calkowicie, nie ma znaczenia jaka plec wychowuje dzieci dopoki sa to rodzice madrzy i empatyczni - dzieci SA W STANIE zrozumiec ze tata moze czuc sie mama lub vice versa pod warunkiem ze oboje rodzice podejda do tego z taktem i wlasciwie do wieku. moze oczywiście tak byc ze dziecku bedzie trudno zaakceptowac lub wrecz nie bedzie chcialo zaakceptować - to wtedy mozna operacje odlozyc na lepszy moment ALE wiekszosc dzieci jak pisalam jest elastyczna bo dzieci zwlaszcza male na szczescie nie maja jeszcze uprzedzen i przyjmuja zjawiska naturalnie. a starsze dzieci sa takie jakie je wychowamy. trzeba i dobrze jest tez zapewnic support aby dzieci wiedzialy jak sie zachowac i jak sobie radzic z neagtywnymi reakcjami.
                btw zauważcie - a co to sa te negatywne reakcje? to wlasnie takie "jak mama to koniecznie od zawsze cipa, jaka tata to koniecznie od zawsze penis". co tu wiecej komentowac.
                I to trzeba brac pod uwage a nie swoje wlasne, spiete i co sie w gruncie rzeczy sprowadza do "no bo co ludzie powiedza". czyli ciasne umysły.

                tu linki ze zdjeciami jak wygladaja takie operacje
                a tu szczegolowe wytlumaczenie o co chodzi - po ang

                z ust dzieci transgendered parents:
                child od transgenderd
                FAQ




                Minnie
          • minniemouse Re: Transgender 14.02.19, 03:24
            nie wiem czyj to wpis ale chyba Ania?:
            Natomiast relacja maz -zona. O.... Nie wiem czy ja bym sobie w takim ukladzie poradzila. Z drugiej strony - partner zawierajacy zwiazek chyba wie o tym, ze ma problem? i nie bierze sie to tak, ot nagle jednego dnia? Mysle, ze w takim przypadku mozna mowic o jakims oszustwie.

            mężczyźni którzy od dziecka czuli ze sa, ze chca byc kobietami ale zawsze na sile tłumiono w nich te wole długimi, DŁUGIMI latami, jak np w przypadku Bruce/Caitlyn Jenner nie maja odwagi ani siły wystąpić przeciwko tej OPRESJI i czuja wielki obowiązek spełnić nałożone w nich oczekiwania. po prostu od urodzenia przeszli skuteczne pranie mózgu. czesto polaczone ze strict parental obedience. oni nie maja prawa miec żadnego "problemu" - kapujesz?
            zadalas sobie trud cos poczytac lub obejrzec w temacie?
            obejrzyj chociaz historie Davida Reimera jednego z braci blizniakow ktoremu tak spieprzono penisa przy circumcision ze w koncu mu obcieli i postanowili wychowywac jako dziewczynke. obejrzyj jaki byl efekt. no objerzyj, to da ci pewien wglad co to znaczy zyc wbrew naturze, i to przezywa kazdy kto przez omylke natrury urodzi sie niezgodnie ze swoim psychicznym seksem. cialo mowi "facet" a glowa "kobieta". otoczenie zmusza cie do bycia i wierzenia w- ze jestes facetem od momentu urodzin. jak tu nie da sie ugiac pod taka presja. ale ludzie po prostu w pewnym momencie dłużej nie wyrabiają. a ty chrzanisz o oszustwie... 🙄

            Minnie
            • kan_z_oz Re: Transgender 14.02.19, 08:27
              Ok Minni wyluzuj. Temat jest do dyskutowania tutaj i nie na Pierdolunie czy Prezydentach.
              Wygląda, że część forumowiczów go nie zna. Nie musi.
              Też nie jestem ekspertem ale znajomość antomii ze studiów pozwala mi dosyć łatwo zrozumieć co wychodzi na skutek zmian płci. Nie jest to plastelina i dziurki nie da się zakleić, zmienić rurek do odprowadzania moczu metoda jak hydraulik zmienia do wody.

              Operacje polegające na kastracji mogą byc bardzo inwazyjbe i nie polegajace tylko na obcięciu jąder.

              Teorytycznie więc po takiej operacji wychodzi coś na pół 'ptaka' w wersji kobieta i korzystając z tego ptaka sikać do urynału w ubikacji męskiej, nosząc oczywiście strój żeński.

              Nie dziwię się, że komuś wizja zaczęła doskwierać i wymyślił oddzielna toaletę.

              Osobiście nie mam nic więcej do dodania. Problemy tej natury są dla zbyt trudne. Jest to pole popisu dla lekarzy.
            • xurek Re: Transgender 14.02.19, 10:44
              z relacji tego TG w pociagu wynikalo, ze to urzad socjalny (tak naprawde KESB: Kinder und Erwachsene Schutzbehörde, nie wiem, jaki bylby w polskim odpowiednik) zabral corke z domu rodzinnego i umiescil przejsciowo w rodzinie zastepczej. Ten sam urzad powiedzial tej drugiej kobiecie (nie wiem czy i ktora z nich jest biologiczna matka), ze jezeli chce odzyskac corke, to musi sie «przestrzennie rozstac» z ta TG, czyli urzad nie zgadza sie na dalsze wspolne mieszkanie TG i jej corki. Moze sie z nia widywac tylko w obecnosci psychologa.

              Nie sadze, by taki urzad podejmowal tego typu decyzje w tak «spokojnym i dyplomatycznym» kraju jak Szwajc bez powaznych ku temu powodow. Ergo to konkretne dziecko ma z ta metamorfoza i wynikajacymi z niej zmianami powazne problemy.

              Nikt z nas nie jest na tym polu ekspertem, kazdy ma prawo do wlasnego zdania. Ataki i prowokujacy ton wypowiedzi uwazam za niekulturalne i kontraproduktywne w kazdej dyskusji. Kazda opinie da sie wyrazic bez exkursow ad personam i w kulturalny sposb. Trzeba tylko chciec :).
              • maria421 Re: Transgender 14.02.19, 11:24
                Gdyby moj maz zmienil plec, z pewnoscia bym sie z nim rozwiodla bo czulabym sie strasznie oszukana. Skoro wychodzilam za maz za faceta, ktory podawal sie za faceta, zachowywal sie jak facet, kochal sie ze mna jak facet, to chce miec faceta, meza a nie zone.

                Powiedzcie mi jedno- dlaczego to dziecko ma zrozumiec ze ktos, kto go splodzil jako mezczyzna , czy urodzil jako kobieta, nagle przestaje byc ojcem i staje sie druga mama, czy tez przestaje byc mama i staje sie drugim ojcem?

                To rodzice sa od tego, zeby rozumiec problemy dzieci, dzieci nie sa od tego zeby brac na swoje barki problemy rodzicow.
                To nie ma nic z konserwatyzmem wspolnego, to sa podstawy pedagogiki.
                • chris-joe Re: Transgender 14.02.19, 19:13
                  Nikt nie zmienia sobie plci ze srody na czwartek, Maria. Najprzypuszczalniej od samego poczatku swej znajomosci z twym przyszlym mezem wiedzialabys, ze jest nieco 'inny', ten cien innosci jednak by ci nie przeszkadzal specjalnie, moze nawet jeszcze bardziej fascynowal. A moze bylby 100% macho, oficerem. Tak tez bywa. On latami ukrywalby swoje inklinacje wpierw przed soba, nastepnie przed toba. Wreszcie zlapalabys go, wrociwszy wczesniej ze spotkania z kolezankami, w twoich szmatkach przed lustrem. Z poczatku by to wytlumaczyl ciekawoscia, eksperymentem, wyglupem. Po paru latach zaczalby znikac z domu co jakis czas, wracac pozno. Ty bys podejrzewala go o zdrade, on by kategorycznie temu przeczyl. Zreszta czulabys, wiedziala, ze cie naprawde kocha. On tymczasem zas po kryjomu nadal chodzilby na zamkniete spotkania z innymi jak on. To bylyby bardzo niewinne spotkania, gdzie inni 100% faceci urzadzaliby sobie herbatki w damskich fatalaszkach, dzielili sie swoimi zyciem w ukryciu, swoimi tesknotami. On w koncu by ci wszystko wyznal, zapewniajac o swojej niezmiennej milosci. Stanelabys przed dramatem i dylematem, jednak pewni swej wzajemnej milosci, byc moze doszlibyscie do porozumienia: niech sobie chodzi na te herbatki raz w miesiacu. Przed nastoletnimi dziecmi jednak byscie to skrzetnie ukrywali. Z czasem, z ciekawosci troche, troche ze wspolczucia, troche z lojalnosci, pozwolilabys mu sie przebrac w twojej obecnosci. Te wspolne wieczorki, gdy dzieciaki pojechaly do cioci na wies, stawalyby sie czestsze. Byc moze udalabys sie z nim na herbatke z jego znajomymi. Dzieciaki by dorastaly. On zylby w dwoch rzeczywistosciach, naziemnej i podziemnej, coraz bardziej jednak łaknąc tej drugiej. Tam wlasnie czulby sie naprawde soba.
                  Wasze zycie seksualne trwaloby nadal, choc juz nie calkiem takie samo jak dawniej. Nic nie byloby "jak dawniej". Jedynie wasza milosc tak, wasze wzajemne przywiazanie.
                  Byscie z tym zyli juz od wielu lat, prowadzili tysiace rozmow, chodzili do specjalistow, razem i osobno. Temat w ciagu tych lat stalby sie dla ciebie rzeczywistoscia, potrafilabys juz zrozumiec 'co to jest', o co chodzi. Zrozumialabys dokad to podąża... Gdy dzieciaki mialyby juz prawie 20 lat, wiedzialabys, ze moment sie zbliza.
                  Wreszcie przeprowadzilibyscie rozmowe z dzieciakami. Okazaloby sie, ze one od dawna "cos" przeczuwaly.

                  Mąż zacząlby sie wcielac w kobiete juz calkiem otwarcie. Wreszcie rozpoczalby kuracje hormonalna. A ty, najprzypuszczalniej, bys mu w tym towarzyszyla. Oczywiscie, przeprowadzilbyscie juz liczne rozmowy na temat przyszlosci waszego malzenstwa, podjelibyscie jakies decyzje...

                  Albo, kto wie, twoj maz by cie po prostu porzucil 15 lat wczesniej, placilby alimenty, stalby sie kobieta, ktorej bys nienawidzila do konca zycia i nie pozwalabys jej spotykac sie z dziecmi. Wyszlabys ponownie za maz i razem z nowym mezem biegalibyscie na spotkania z jakąs lokalną panią Godek w jakims lokalnym kosciele ziejącym nienawiscia do gendra i lewakow.

                  Albo nic by nigdy nie zaszlo w waszym rodzinnym gniazdku. Tylko on by sie zachlał na śmierć.

                  Jest wiele mozliwych scenariuszy. Jest tez wiele reportazy w sieci, dokumentow. Poszperaj.
                  • maria421 Re: Transgender 14.02.19, 19:30
                    Chris, wiem ze nikt nie zmienia plci z dnia na dzien, tak jak wiem ze inklinacje nie pojawiaja sie z dnia na dzien, wiec ktos, kto takie inklinacje posiada nie powinien sie nigdy przed zmiana plci zenic! Moja znajoma/znajomy o ktorej pisalam zmienila plec PRZED slubem.

                    Czulabym sie oszukana, i nie pomogloby zadne przywiazanie, zadne wiez duchowa, bo poczulabym wstret fizyczny.
                    No wez, Chris, wyobraz sobie ze Twoj Braz zmienia plec na zenska. Mozesz sobie wyobrazic dalsze fizyczne kontakty?

                    Jeszcze jedno mnie zastanawia- zalozmy ze jednak nie biore rozwodu. Czy po zmianie plci meza w dokumentach dalej wspisuje status "zamezna" , a w danych malzonka podaje np. nie Jan Kowalski tylko Janina Kowalska?


                    • chris-joe Re: Transgender 14.02.19, 20:24
                      Wielu przez bardzo dlugi czas sprawe wypiera, wypycha. Tu podejscie wlasnej kultury i srodowiska jest bardzo istotne. Im mniej przyzwolenia na 'odmiennosc', tym wypieranie silniejsze. Mozna sie łudzić, ze 'sprawa sie wyprostuje', ze 'stane sie normalny', ze to przejdzie, zycie codzienne to zakryje, wypleni. Jakos to bedzie. Zwlaszcza, ze przeciez naprawde ją kocham i pożądam, chce z nią spedzic zycie, zalozyc rodzine.
                      To nie musi byc żadne oszustwo (choc może), tylko dobra wiara, optymizm, nadzieja. I milosc.

                      Oczywiscie ze bym przestal wspolzyc z Brazem, gdyby przeszedl taką przemianę. Ja tez, jak ty, chlopa chce! Wierze jednak, ze bym zrozumial, ze pozostalibysmy dozgonnymi przyjaciolmi. I nadal, juz inaczej, sie kochali.

                      Poznalismy sie jednak pod 40-kę, obydwaj dalismy nogę z wlasnych, niezbyt otwartych na innosc kultur i srodowisk. Zwialismy nie po bogactwa, tylko po to by moc byc sobą. Gdybym sie z nim zwiazal wowczas, jako dojrzaly facet, w srodowisku pelnej swobody indywidualnej, wiedzac ze utozsamiam sie z inna plcia, ze w tym kierunku podazam- wowczas bylbym oszustem.

                      Gdybysmy sie jednak poznali w PRL, badz na brazylijskiej wsi, okolo 20-tki- to juz niekoniecznie.

                      Jako szczeniak zalozylem pare razy szmatki mojej mamy, wiem dzis jednak, ze wynikalo to z mojej konsternacji, gdy moje wczesne seksualne instynkty nie zgadzaly sie z normą. Przebieranka byla dzieciecą, naiwną próbą spelnienia tej normy. Jednak nigdy nie utozsamialem sie z płcią żeńską.
                      Tą konfuzje widze w kulturach latynoskich i niektorych azjatyckich, ktore wykluczaja pojecie homoseksualizmu. Jesli facet/chlopiec ma pociąg do plci meskiej, to MUSI byc kobieta, czyli sie za kobiete przebrac. Tylko w takiej formie moze byc kulturowo jakos tam akceptowalny. Mnie zawsze szokuje w Azji i w niektorych kulturach latynoskich to, ze w gejowskich knajpach zawsze pelno jest "kobietek". To samo dzialo sie i na Zachodzie do czasow gay-lib. Dopiero ta rewolucja pozwolila lubic facetow i byc facetem.

                      Ja w wieku lat 21 czy 22 bylem nawet zareczony! I wierz mi, nikogo nie chcialem oszukiwac. Tylko siebie. Na szczescie po paru miesiacach odzyskalem rozum. Ona jednak zostala zraniona na życie, do dzis mi nie wybaczyla. Dzis to baba w moim wieku, po rozwodzie, z doroslymi dzieciakami. I biega do kosciola, nienawidzi gender i lewakow... Nigdy, mimo prób z mojej strony, nie chciala sie ze mna spotkac. A wowczas byla wspanialą dziewczyną. I mam tą drzazgę do dzis.
                      • minniemouse Re: Transgender 15.02.19, 06:04
                        chris-joe napisał:
                        Ja w wieku lat 21 czy 22 bylem nawet zareczony! I wierz mi, nikogo nie chcialem oszukiwac. Tylko siebie. Na szczescie po paru miesiacach odzyskalem rozum. Ona jednak zostala zraniona na życie, do dzis mi nie wybaczyla. Dzis to baba w moim wieku, po rozwodzie, z doroslymi dzieciakami. I biega do kosciola, nienawidzi gender i lewakow... Nigdy, mimo prób z mojej strony, nie chciala sie ze mna spotkac. A wowczas byla wspanialą dziewczyną. I mam tą drzazgę do dzis.

                        CJ - serio? nie bierz do siebie nienormalnych fochow jakiejs pieprznietej baby. ty jedynie byles niewinna, sterroryzowana przez czasy i system OFIARA. ofiara, co mogla zrobic tylko jedno - konformizować, zeby cie nie ukamieniowali. Presja a zwlaszcza ta rodzinna, spoleczna to byl i nadal jest very real i evil shit. chyba tylko jeden Jezus moze sie temu oprzec.
                        Opinia spoleczna, kosciol, rodzina w latach 60-70 a nawet 80 to byla sila nie do pokonania, nie do zmierzenia sie z. w takich parametrach człowiek nie mial ani self esteem ani wlasnej woli bo to mu kreowala matka, ojciec, wazny mentor, szef w pracy czy jakakolwiek inna wazna persona. pojecie "normalnosci" kreowala ciemnota, opresja religijna i totalny brak dostepu do wiedzy w temacie. czlowiek dobrowolnie sam siebie oglupial do tego stopnia iz najwazniejsze decyzje podejmowal w krzywym zwierciadle. oczywscie, ze przy takim praniu mozgu niczego innego nie mozna bylo sie spodziewac jak wlasnie decyzji pod wplywem oglupienia. niech sie baba cieszy ze pod wplywem persji sie opamietales i nie zgotowales jej i sobie purgatory za zycia. a jak nie potrafi tego docenic to kij jej w plecy. spal juz te drzazge bo naprawde nie masz sie jej z czego tlumaczyc. hugs.


                        Minnie
                    • minniemouse Re: Transgender 15.02.19, 02:31
                      maria421 napisała:
                      Chris, wiem ze nikt nie zmienia plci z dnia na dzien, tak jak wiem ze inklinacje nie pojawiaja sie z dnia na dzien, wiec ktos, kto takie inklinacje posiada nie powinien sie nigdy przed zmiana plci zenic!

                      no i tu jest pies pogrzebany: "ja, ale ja, no bo ja, a ja?!" - a jaki potężny, samotny koszmar od właściwie urodzenia a na pewno od dziecka a juz 100% wczesnej mlodosci przechodzi taki trans - a kogo to obchodzi. liczy sie tylko JA. oszukana JA.
                      nie mowie ze uczucia tej drugiej osoby sie nie licza bo licza ale to nie ma porownania do piekla jakie ma osoba trans. CJ dobrze napisal.
                      btw widze iz owe uwagi ze taka osoba zyje cale zycie w presji ze ma byc tym kim nie jest - przelecialy bez echa.
                      przeciez nikt nie ma odwagi byc soba w takims srodkowisku: wrogim, judgmental ostracyzujacym.. wyobrazac sobie ze "taka osoba powinna zmienic plec przed slubem" to wishful thinking albo oderwanie od rzeczywstosci. to tak jakby oczekiwac ze homoseksualisci masowo i radosnie beda przyznawac sie do bycia gay w epoce aidsa za czasow Rocka Hudsona. ja wciaz pamietam jak media trabily ze Linda Evans w panice robila testy czy jej nie zarazil. come on. oczekiwania to jedno a reality drugie. najpierw trzeba stworzyc takie reality aby transgender nie obawial sie zmienic plci własnie zawczasu.
                      Bo jakie sa reality zycia trasngenders? w przewazajacym stopniu odrzucenie, brak zrozumienia, niechec, osad, krytyka, separacja presja na bycie "normalnym" = zycia jak cialo wyglada. to nie sprzyja wychodzeniu z closetu.

                      Jeszcze jedno mnie zastanawia- zalozmy ze jednak nie biore rozwodu. Czy po zmianie plci meza w dokumentach dalej wspisuje status "zamezna" , a w danych malzonka podaje np. nie Jan Kowalski tylko Janina Kowalska?

                      jesli w twoim kraju/stanie/prowincji/landzie w ogole wolno zawierac homoseksualne zwiazki to bez problemu mozesz/cie oficjalnie wystąpić o zmiane plci i imienia, nazwiska. jesli nie, to.. ukrywacie sie, rozwodzicie, probujecie walczyc ?

                      Minnie
                      • maria421 Re: Transgender 15.02.19, 08:11
                        Minnie, a czy decyzja kogos, kto bedac juz mezem i ojcem postanawia zmienic plec to nie jest decyzja , jak ja opisujesz "ja, ale ja, no bo ja, a ja?"

                        Powiedz mi dlaczego cale otoczenie, zona i dzieci, MUSI zrozumiec transa, a trans nie musi rozumiec jak jego decyzja zmiany plci wplynie na jego zone i dzieci?

                        I nie probuj mi nawet wmawiac ze gdyby to Ciebie spotkalo, to bys meza- transa wspierala , ze przeszlabys , choc nie jestes lesbijka, ze zwiazku hetero na zwiazek tej samej plci i zadala od dzieci zeby to koniecznie zaakceptowaly.
                        • minniemouse Re: Transgender 15.02.19, 22:59
                          maria421 napisała:
                          > Minnie, a czy decyzja kogos, kto bedac juz mezem i ojcem postanawia zmienic plec to nie jest decyzja , jak ja opisujesz "ja, ale ja, no bo ja, a ja?"

                          nie, to zdecydowanie nie jest to samo. osoba trans jest od zawsze w nieporównywalnie gorszej sytuacji niz osoba ktora jedynie dowiaduje sie ze jej maz/zona zmienia plec. bo osoba trans latami boryka sie ze swoim problemem tozsamosci, nie jest i nie byla soba, wlasnie przez wzglad na otoczenie. juz chocby z tego powodu mozna powiedziec nie, to nie jest "ja ja i tylko ja". jesli wspolmazonek decyduje sie w trakcie malzenstwa zmienic plec to zazwyczaj dlatego ze nie moze dluzej zniesc mentalnego stresu i depresji z tego powodu. bardzo watpie aby ktokolwiek podejmował taka decyzje ot tak, z nudow czy zabawy.

                          Powiedz mi dlaczego cale otoczenie, zona i dzieci, MUSI zrozumiec transa, a trans nie musi rozumiec jak jego decyzja zmiany plci wplynie na jego zone i dzieci?

                          nie napisalam ze nalezy skupiac sie wylacznie na transie. napisalam ze nie nalezy skupiac sie wylacznie na sobie i zrozumiec takze transa.

                          I nie probuj mi nawet wmawiac ze gdyby to Ciebie spotkalo, to bys meza- transa wspierala , ze przeszlabys , choc nie jestes lesbijka, ze zwiazku hetero na zwiazek tej samej plci i zadala od dzieci zeby to koniecznie zaakceptowaly


                          nie jestes mna wiec nie masz pojecia jak bym sie zachowala.
                          oczywscie ze bylby to dla mnie szok ale tez oczywscie ze bym wspierala. przeciez to bylby dalej moj maz a w malzenstwie skladasz przysiege na dobre i na zle, in sickness and in health. i nie nie czulabym sie oszukana choc zawiedziona pewne tak i swoje przeplakala. ale gdyby moj maz mi oswiadczyl ze chce byc kobieta to oczywscie ze znalazby we mnie wsparcie. inaczej bylabym zwyczajnie swinia. i zapewne z czasem bysmy sie rozwiedli bo podobnie jak Chris ja nie bedac lesbijka chce faceta. ale to nie znaczy ze opuscilabym kogos z kim zylam wiele lat, kto byl mi podpora, przyjacielem, mezem, kto mi ufal. no jak tak mozna. to po prostu chamstwo i egoizm.

                          Minnie
                          • maria421 Re: Transgender 16.02.19, 08:06
                            Minnie, to nie jest tak, ze maz/zona/dziecko transa "jedynie sie dowiaduje" ze jej maz/zona/ojciec/matka zmienia plec, bo dla maza/zony/dziecka transa, tak samo jak dla transa, zmienia sie w tym momencie wszystko. Wiec nie opowiadaj ze gdyby Twoj maz zechcial zmienic plec, to Ty bys go w tym wspierala, bo nie wiem kto w to uwierzy.
                            Zmiana plci to jest swiadoma decyzja, nie jakis przypadek losowy do ktorego sie odnosi przysiega "na dobre i na zle".

                            • minniemouse Re: Transgender 17.02.19, 00:04
                              maria421 napisała:
                              ze jej maz/zona/ojciec/matka zmienia plec, bo dla maza/zony/dziecka transa, tak samo jak dla transa, zmienia sie w tym momencie wszystko.

                              napisalam eufemistycznie Mario "dowiaduja sie" - a jak mialam napisac.
                              jednoczesnie skoro to napisalas, to tymze swiadczysz ze jednak zdajesz sobie sprawe iz zmiany zachodza nie tylko dla jednej strony - nie tylko dla "oszukanej" zony ale dla transa tez, wiec tym bardziej nie rozumiem dlaczego skupiona jestes wylacznie na jednym aspekcie. "tak samo jak dla transa - zmienia sie wszystko" - otoz to. otóż to.,

                              gdyby Twoj maz zechcial zmienic plec, to Ty bys go w tym wspierala, bo nie wiem kto w to uwierzy.

                              lol mozesz przyjac taktyke wypierania, nie rusza mnie to.
                              ja wiem jakim ja jestem czlowiekiem i wiem jak bym postapila. sorry ze ci to zgrzyta.
                              btw zastanawia mnie jak mozna ot tak, calkowicie odwrocic sie od czlowieka ktorego uwaza sie za wielka milosc, soul mate itd w momencie kiedy jestesmy mu najbardziej potrzebni. ja tego nie rozumiem. przeciez małżeństwo to nie tylko zwiazek fizyczny, to takze spirytualny, duchowy. i jakikolwiek by w tym momencie nie bylby to zamet, to mentalnie jest to dalej ta sama osoba. osoba ktora przechodzi przez ciezki okres bo musi udzwignac nie tylko fakt zmiany ciala ale przede wszystkim jest swiadoma wlasnie zawodu i zamętu jaki czyni swojej rodzinie. i najbardziej boi sie dokladnie odrzucenia.

                              Zmiana plci to jest swiadoma decyzja, nie jakis przypadek losowy do ktorego sie
                              odnosi przysiega "na dobre i na zle".


                              w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja. niektorzy "swiadoma decyzje" podejmuja niekiedy dopiero po wielu wielu latach, gdy dojrzeja na tyle iz nabiora pewnosci siebie, wyzbeda sie strachu przed opinia publiczna i odrzuceniem. po prostu nabiora wystarczajaco odwagi.
                              niestety bywa to niekiedy gdy jest juz sporo dorosly i ma juz rodzine. coz.
                              a to jest wina konserwatywnych umysłów i ich braku tolerancji na 'inne'.

                              Minnie
                              • chris-joe Re: Transgender 17.02.19, 01:22
                                Maria mnie przeraza dosc czesto. Ma taki zagryzły dogmatyzm, ze ma byc tylko tak, a nie inaczej. Najmlodsza nie jest, z paru piecow jadla, a jednak... Zycie dla niej to reguly i sztuba. I -moze- bardzo waski margines na dewiacje od kursu. Dokąd ten kurs? Po co? A bo tak zawsze bylo i ma byc! W tym jest sens boski i ludzki! I basta! Nie dostrzega dynamiki zycia, jego elastycznosci, spiętrzeń i przepiętrzeń. Albo postanowila gdzies kiedys ich nie dostrzegac. Sa ludzie orzechy, z lekka fascynujący swoją skorupą, jednak nie na tyle, by się chcialo je rozgryźć... A niech im tam ;)
                                • kan_z_oz Re: Transgender 17.02.19, 01:51
                                  Nie przeszkadza mi dopóki ktoś nie zaczyna innych osadzać i się dziwić ich wyborom w ramach, ja sama nie robię ale zrobię dużo aby wyperswadować, skrytykować i udowodnić, że jednak ludzie nie wiedzą co czynią.
                                  Związek z kimś kto uprawia jakiś rodzaj religii i oczekuje od dziecka lub partnera aby robili to samo
                                  Byłby dla mnie zdecydowanie trudny do przełknięcia.

                                  Wszystkie rozważania oczywiście teoretyczne, bo nie czarujmy się, nikt sobie ptaka nagle nie ucina. Dywagacje co ja bym zrobiła? bez sensu w towarzystwie gdzie nikomu tutaj już 'nie grozi'.
                                  • chris-joe Re: Transgender 17.02.19, 02:03
                                    Sie zgadzam.
                                    • minniemouse Re: Transgender 17.02.19, 02:22
                                      No wlasnie - osady. mnie na wstepie zszkokowala jak jeszcze nikt i nigdy Xurek, ktora do tej pory uwazalam za otwarta i tolerancyjna i empatyczna. tymczasem to wlasnie ona napisala:
                                      w pociagu do domu przezylam dzisiaj "zderzenie" z "trans gender" z ktorego do teraz nie moge sie otrzasnac. "Czlowiek" (bo do teraz sie zastanawiam, jak te istote mam nazwac)

                                      really, Xurek? really? "czlowiek"?? w cudzysłowie ??? i - "jak nazwac te istote"???
                                      no comment. :(

                                      Minnie
                                      • xurek @ Minnie 19.02.19, 19:22
                                        > Mnie na wstepie zszkokowala jak jeszcze nikt i nigdy Xurek,
                                        > ktora do tej pory uwazalam za otwarta i tolerancyjna i empatyczna. tymczasem t
                                        > o wlasnie ona napisala:
                                        > w pociagu do domu przezylam dzisiaj "zderzenie" z "trans gender" z ktorego d
                                        > o teraz nie moge sie otrzasnac. "Czlowiek" (bo do teraz sie zastanawiam, jak
                                        > te istote mam nazwac)
                                        >
                                        > really, Xurek? really? "czlowiek"?? w cudzysłowie ??? i - "jak nazwac
                                        > te istote"???
                                        > no comment. :(>

                                        Jak na "no comment" to dosc dlugi post....

                                        Minnie, bardzo niewiele zrozumialas z mojego postu, ale miast zapytac wybralas opcje plenarnego obwieszcenia, ze wlasnie wyjelas mnie z szuflady “prawie tak wspaniali jak Minnie” i wrzucilas do tej z “popaprancami & Co”. Zarowno przedtem jak i teraz nie wiesz o mnie prawie nic i tyle w tym swietle warta jest Twoja ocena.

                                        Twoje czeste wypowiedzi “ex cathedra”, w przytlaczajacej wiekszosci z “Minnie jako bohaterka w roli glownej” traca dla mnie coraz bardziej swoja wiarygodnosc . Na dodatek wyrazasz sie czesto niekulturalnie, dokonujesz impertynenckich i bezpodstawnych ocen forumowiczow a czasem wrecz osobistych zaczepek. Ja mam alergie na taki sposob pisania, tak samo jak organicznie nie cierpie efekciarskiej pseudotolerancji i fanatyczno-bezkrytycznego kreowania sie na “niesamowicie postepowa osobe”. Co to za tolerancja, ktora nie toleruje zadnej innej postawy niz tej w oczach owej “tolerancyjnej jednostki” jedynie slusznej? Toz to taki sam “beton”, jak ten, ktory owa pseudotolerancja krytykuje.
                                        • minniemouse Re: @ Minnie 20.02.19, 00:16
                                          xurek napisała:

                                          Xurku, daruj sobie. przydługi post to teraz napisałaś ty.
                                          "człowiek" - bo jak nazwać te istotę"??? Istotę???
                                          no weź. transgender (na jakimkolwiek etapie i z jakakolwiek kultura osobista) nie zasługuje na miano człowieka?? to jakaś "istota"??
                                          ponownie - no comment.

                                          Minnie
                                  • minniemouse Re: Transgender 17.02.19, 02:37
                                    kan_z_oz napisała:
                                    Dywagacje co ja bym zrobiła? bez sensu w towarzystwie gdzie nikomu tutaj już 'nie grozi'.

                                    nie wiem jak wy ale ja sie popatrzylam na mojego meza. realnie popatrzylam, jak kolo mnie siedzial, nieswiadomy dyskusji, i probowalam sobie wyobrazic co by bylo gdyby mi nagle oswiadczyl ze chce byc kobieta. to napiecie, strach co zrobie, co powiem, jak zareaguje.. czy moglabym go, czlowieka z ktoreym cwierc wieku dziele zywot tak zostawic na pastwe losu, wiedzac jak jest jakie sa nasze realia? no nie. ale fakt mam dorosla juz corke. wiem ze na pewno jedni z naszych przyjaciol by go nie odrzucili. myslalam tez o tym jak by bylo 25 lat temu. tu juz moge powiedziec - nie wiem. ale sklonna jestem powiedziec poniewaz juz wtedy akceptowalam inny kolor skory i homoseksualizm i ci znajomi tez, wiec w nich mialabym - mielibysmy - wsparcie, niewykluczone ze dramat bylby ale nieodrzucenie tez.
                                    Powinna tez dodac ja zawsze bylam na opak. zawsze mialam polityke "a skoczcie mi na.." i "i co mi zrobisz". nienawidzilam konformizmu i lubilam wyrozniac sie.

                                    Minnie
                                • maria421 Re: Transgender 19.02.19, 19:50
                                  Chris, dogmatyzm to tu produkuje Minnie, ja jestem po prostu szczera i nie boje sie wyglaszac mojego wlasnego zdania.
                                  Jestem szczera bo mowie ze gdyby moj maz poddal sie operacji zmiany plci, to czulabym do niego fizyczny wstret i bym sie z nim rozwiodla. Tak, Chris, gdyby moj maz dal sobie obciac siusiaka , zaimplantowal biust, zaczal chodzic na szpilkach, to wzbudzalby we mnie fizyczny wstret.

                                  Nie stylizuje sie na "swieta tolerancyjna" ktora, choc nie wie o czym pisze, bo nigdy czegos podobnego nie przezyla, to wie ze bylaby dobra, wspierajaca itd. itp. , bo to wedlug mnie jest falsz obliczony na poklask.

                                  Gdybys Ty, Chris, czytal wpisy na watkach, to bys wiedzial ze mialam znajoma ktora w dawnych latach 80 tych zmienila plec na meska. Gdybys czytal, to bys wiedzial, ze po jej operacji nadal utrzymywalam z nim kontakt, ze moim jedynym problemem bylo przestawic sie na zwracanie sie do niego w formie meskiej.
                                  To jest faktycznie dowod na moj "dogmatyzm" , nie?
                                  • chris-joe Re: Transgender 19.02.19, 23:14
                                    Ach, gdybys ty niekiedy przeczytala jednak moje wpisy. Ale nie czytasz, tylko pontyfikujesz....
                                    • minniemouse Re: Transgender 20.02.19, 00:18
                                      loL. wszystko jasne, Maria jest "tylko" szczera. bo ja nie mogę być szczera, ja mogę tylko produkować dogmaty. wspaniale .....

                                      Minnie
                                      • minniemouse Re: Transgender 20.02.19, 00:55
                                        Ja już raz tutaj napisałam Mario ze mam doświadczenie w zakresie bycia osadzana, odrzucana, uważaną za glupsza niz jestem i ostracyzowana z powodu bycia inna, wiec mam doskonałe własne wyobrażenie jak moze wyglądać życie każdego odmieńca.
                                        I jakkolwiek w zadnym wypadku nie umniejszam twojego doświadczenia ze znajomym z lat 80 który zmienił płeć (oczywiście ze zauważyłam jak o tym pisałaś) to dla mnie to wcale nie znaczy iż to doświadczenie - obserwowane jakby nie było z boku - nauczyło ciebie coś więcej niż moje doświadczenia mnie, bo ja przeżyłam swe na mojej własnej skórze.
                                        Tak samo zresztą jak Chris, podejrzewam on tez doświadczał dyskryminacji z innego powodu, ale podobnie jak ja. My oboje mamy wiec inny punkt widzenia bo przeszliśmy coś czego ty nie przeżyłaś. zarzucanie wiec mi ze jestem ex cathedra albo rzucam dogmatami jest po prostu nieprawda. tak samo jak ty mowie co myślę i co uważam jak powinno być. i dlaczego. a ze ten temat jest dla mnie drażliwy i bliski (odrzucenie) to moze przesadzam z emocjami. ale chyba trudno mi się dziwić.

                                        Minnie
                • minniemouse Re: Transgender 15.02.19, 06:59
                  maria421 napisała:
                  > Powiedzcie mi jedno- dlaczego to dziecko ma zrozumiec ze ktos, kto go splodzil jako mezczyzna , czy urodzil jako kobieta, nagle przestaje byc ojcem i staje sie druga mama, czy tez przestaje byc mama i staje sie drugim ojcem?

                  a dlaczego ma nie moc zrozumiec? jest to czesc dojrzewania, uczenia sie bycia człowiekiem.
                  tak samo jak musi zrozumiec ze np babcia czy dziadek juz nie kojarzy bo ma alzheimera albo juz do niego wiecej nie przyjdzie bo umarl, albo co to znaczy ze zdechl chomik/kot/pies. bywa takze ze mama lub tata mlodo umrze, lub ze jest alkoholikiem, lub bierze drugi. lub moze byc niepelnosprawny. lub rodzenstwo moze miec jakies problemy, np brat czy siostra z Downem. bywa ze dzieci maja raka, traca konczyny, bywa ze najlepsza przyjaciolka/ciel z podworka wyprowadzaja sie na zawsze i wiele innych spraw ktore dzieci musza nieraz bardzo wczesnie zrozumiec i nauczyc sie dealowac z nimi. zyc z tym. Life. shrug.

                  > To rodzice sa od tego, zeby rozumiec problemy dzieci, dzieci nie sa od tego zeby brac na swoje barki problemy rodzicow.

                  oczywiscie. zgoda. ale rodzice sa tez od tego aby uczyc dzieci empatii i tolerancji. nauka odbywa sie dozujac informacje stosownie do wieku, co juz pisalam. dziecku np 5-letniemu nie musisz opowiadac na czym polega przyszywanie ptaka ale mozesz taktownie zaczac puszczac stopniowo jaskolki ze beda zmiany i np raz ojciec moze sie ubrac w damska bluzke - po prostu zaczac "oswajac" dziecko z faktem ze tata sie feminizuje.
                  oczywscie nic na sile, nic gwaltownie, nic wbrew woli.
                  przypomne -co konsekwetnie ignorujesz - jesli matka lub ojciec rozpije sie, popadnie w narkomanie lub popelni samobojstwo przez niespelnienie swojej tożsamości, to dziecko chcac nie chcac tez to wezmie na swoje barki.
                  tu jest bardzo rozsadny artykul jak wyjsc do dzieci jako trans

                  > To nie ma nic z konserwatyzmem wspolnego, to sa podstawy pedagogiki.

                  wychowujesz dzieci uczac je tego w co sama wierzysz. przekazujesz im wlasne wartosci jak najbardziej zgodnie z zasadami pedagogiki.
                  przykladowo mozna wychowac dzieci by byly jak rodzice dobrymi neonazistami, jak najbardziej podlug przykazan pedagogiki. .

                  Minnie
              • ertes Re: Transgender 14.02.19, 17:38
                Dla mnie zawsze to bylo wrecz niepojete i tym bardziej straszne.
                Wspolczuje tym ludziom.
                • chris-joe Re: Transgender 14.02.19, 18:30
                  DOKLADNIE to samo 30 lat temu wielu mowilo o osobach homo. Do dzis niektorzy tak mowia...
                  • ewa553 Re: Transgender 14.02.19, 18:36
                    Tez o tym pomyslalam Chris.
                  • xurek Re: Transgender 14.02.19, 18:46
                    dokladnie to samo, czyli co? bo ja specjalnie tych paraleli nie widze....
                    • chris-joe Re: Transgender 14.02.19, 19:17
                      "Dla mnie zawsze to bylo wrecz niepojete i tym bardziej straszne.
                      Wspolczuje tym ludziom. "
                      • ertes Re: Transgender 14.02.19, 23:03
                        No i? no i co ? O co ci chodzi tym razem?
                        Nie mozna drugiemu czlowiekowi wspolczuc? Wedlug mnie to tragedia gdy kobieta ma cialo mezczyzny lub odwrotnie.
                        Znaczy sie co wedlug ciebie jest PC bo to o to przeciez chodzi?
                        No poza tym ze jestes nieustannie niezadowolony ze wszystkiego.
                        • kan_z_oz Cipka - dla dorosłych 14.02.19, 23:20
                          Mam na myśli, że artykuł ma zdjęcie 18+.

                          Niby każdy wie jak wyglada i niby wszystko to samo. Części nie poznałam. Człowiek sie uczy całe życie.
                          Gbyby komuś teraz przyszło do głowy wybrać jedną ze zdjęcia jako model według którego każda inna ma wyglądać, zaczął go głosić, protestował i zawstydzał inne...o tym jest artykuł, jęsli ktoś chce przeczytać.

                          To ramach co wiemy, ile wiemy.

                          www.theguardian.com/lifeandstyle/2019/feb/09/me-and-my-vulva-100-women-reveal-all-photographs
                          • minniemouse Re: Cipka - dla dorosłych 15.02.19, 02:38
                            bardzo ciekawa kolekcja Kanie, maz ci dziekuje 😂
                            • kan_z_oz Re: Cipka - dla dorosłych 15.02.19, 03:18
                              Jest też 'cipka' transgeneder czyli po operacji. Musze powiedzieć, że czapki z głów dla obecnej medycyny. Widać, że dawne operacje lub te na skróty się nie umywaja do obecnych. Są oczywiście na to potrzebne pieniądze i bardzo dużo.
                        • chris-joe Re: Transgender 14.02.19, 23:58
                          Moze byc tragedia, Ertes. Ale nie musi. Najpewniej jednak jest dramat. A dramat- sie nie czarujmy- to życie wlaśnie. W koncu, dojrzelismy juz tu wszyscy na tyle, by zrozumiec, ze ta banialuka banialuką nie jest.

                          I, błagam, walcz z PC, gdy ci to ideologicznie odpowiada. Nie wiem: na wiecach, mityngach, przy wyborach. Jednak czasem po prostu wczuj sie, zrozum, 'zempatyzuj' (nic wspolnego z ZMP). Albo zamilcz.
                          • ertes Re: Transgender 15.02.19, 02:00
                            Tragedia. dramat: same shit. Za bardzo masz klapki na oczach zeby zrozumiec. Zrozumiec chociazby ze poniewaz jestes LGBT to wcale NIE ZNACZY ze ZAWSZE masz racje.
                            Juz nie wspomne o niczym innym a problemow masz wiele.
                            • minniemouse Re: Transgender 15.02.19, 03:01
                              Jak CJ jest LGTB to ma z cala pewnoscia wieciej wiedzy i doswiadczenia w temacie.
                              cala pewnoscia. i o niebo gory rzeki wiecej niz ktokowliek z nas "prosty" sobie wyobraza.

                              a ja tez troche mam, z pewnych osobistych powodow i bo przez wiele lat na pewnym forum bylam w bliskim kontakcie z aktywnymi dzialaczami LGTB community. dzieki nim dowiedzialam sie wielu wstrząsających historii. np jak mlodzi 16 letni geje, na skutek odrzucenia przez religijnych rodzicow -popaprancow popelniali samobojstwa po byciu wyrzuconym z domu przez ich bardzo chrzescijanskich rodzicow. raz tylko w jednym miesiacu byly dwa takie samobojstwa. 16-letnie wystraszone dzieci. na ulicy pobite przez chuliganow za "pedalstwo", w domu zamiast miec wsparcie i opieke za to samo wyrzucone "bo obrzydliwie zboczone i grzesza to nie sa ich dziecmi", chwala niech bedzie Panu... dokladnie tak samo jak nie jeszcze gorzej maja transgender. bo 'homo' ostatecznie jeszcze jest do przyjecia, ale obcinac sobie ptaka?? albo go przyprawiac??? - to dopiero trzeba miec popier... w glowie. to sie nadaje juz tylko do psychiatryka. najlepiej zamknietego.
                              oprocz tego ogladam dzienniki i documentaries. to duzo daje. jako osoba ktora sama przeszla pewna dyskryminacje (nie na tle sexualnym) mam pojecie co to znaczy byc osadzana, ostracyzowana, odrzucana.
                              i dlatego mnie tak wsciekle denerwuje jak ktos sie autorytatywnie wypowiada w tematach w ktorych w sumie widac ze niewiele sie orientuje lub skupiony jest na sobie.

                              Minnie
    • xurek siem wycofujem z tej dyskusji :) 19.02.19, 19:34
      Sama zaczelam temat, bo doznalam szoku i chcialam sie podzielic z forumem, uslyszec opinie forumowiczow i wykorzystacj je jako pomoc i inspiracje do „poukladania sobie w glowie“.

      Niestety zapomnialam, ze nie jest to mozliwe, bo kazdy drazliwy temat musi sie skonczyc osobistymi wycieczkami i emocjonalnymi erupcjami ropliwych wrzodow. Jako ze ja wymiany na takiej plaszczyznie nie znosze jak diabel swieconej wody, to wycofuje sie z tematu i dziekuje szanownemu gronu za przypomienie, ze dla wlasnego zdrowia psychicznego powinnam sie udzielac li tylko na watkach o pierdulach i ogrodnictwie.

      PS: prosze nie stawiac zadnych diagnoz i nie zalecac zadnych terapii, bo ani nie uwierze, ani nie skorzystam.
      • kan_z_oz Re: siem wycofujem z tej dyskusji :) 20.02.19, 04:44
        Xurku, ja się wycofałam z dyskusji transgendar na Prezydentach. Temat został podjęty przypadkowo jako wynik rozmowy na temat poczynań Trumpa w US. Chodziło o zakaz zatrudniania transgender w US armii.

        Dowiedziałam się, że konstytucji taki zakaz nie narusza, bo został zatwierdzony przez sądy. Armia oszczędza dzieki temu wiele pieniędzy bo nie musi juz płacić za leczenie. Nie dostałam odpowiedzi, dlaczego nie zakazano w takim razie procedury oraz innych kondycji, które też bardzo drogie i wedle tych kryteriów też nieodpowiednie.

        Dowiedziałam się, że do wojska trzeba się nadawać - co rozumiem - wydawało mi się, że zdane egzaminy są jedynym kryterium - tego dalej nikt nie kontynuował

        Jak już zeszło do toalet czyli ostatecznego argumentu, że jednak kondycja to jednak wymysł jakby nie patrzył to zrezygnowałam.

        I Ty wtedy weszłaś ze swoimi rozterkami na Pierduły...Ania z transgeneder oszustwem jakimś...pudełka z kobietami wychowującymi dziećmi się rozsypały, jako ostateczny atak sodomy i gomory, czyli lewactwa atakującego znowu ustalony układ planety.

        Ileż razy można grać tą samą płytę???wtykając innym palce w niewygodne miejsca?

        Dla mnie temat jest martwy i zabity na śmierć. Lata walki pro i przeciw tutaj. Transgender nie jest inklinacja tak samo jak homoseksualizm, nie jest oszustwem ani chorobą. Służą w wojsku będac na tyle normalni na ile innych nadmiar uwagi nie zaczyna przeszkadzać im normalnie żyć.

        Przeszliśmy referendum (67%za), gdzie śluby tej samej płci są legalne i wreszcie politycy, prasa przesuneli się w temacie.
        Ewolucja systemu nastąpiła, większość się wypowiedziała i się okazało, że rzekoma większość musi się przystosować.

        Bolesne? jak cholera wspominając różne paszkwilstwa jakie były w tej batalii produkowane. Bardzo też nieprzyjemne.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Transgender 19.02.19, 21:35
      To prawda Xurku że większość naszych tak zwanych życiowych problemów blednie przy dramatach osób żyjących w nie swoim ciele. Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić, będąc kobietą w kobiecym ciele.

      Z drugiej strony od dawna wiadomo że po pierwsze, istnieje kilka różnych aspektów płci (metrykalna, genitalna, gonadalna, hormonalna...) a po drugie płeć nie jest binarna tylko jest kontinuum. W miarę postępu nauki i rozwojem świadomości społecznej być może w przyszłości będzie łatwiej osobom trans.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • ertes Re: Transgender 20.02.19, 14:50
        > drugie płeć nie jest binarna tylko jest kontinuum.
        Co to znaczy i na jakiej podstawie?
        • kan_z_oz Re: Transgender 20.02.19, 22:14
          Też jestem ciekawa Luizy tłumaczenia.
          Znalazłam tyle i wedle tej skali 0-6, gdzie zero jest tylko i wyłącznie heteroseksualne a 6 jest tylko i wyłącznie homoseksualne, ja widze siebie gdzieś koło 1.

          www.issuesmagazine.com.au/article/issue-june-2014/breaking-through-binary-gender-continuum.html
          • kan_z_oz Re: Transgender 20.02.19, 22:16
            Absolutnie też nie jestem skonfundowana, gdzie, kiedy i w jakiej sytuacji mogłabym to 1 praktykować. Nie spędza mi to snu, nie przeszkadza w życiu, ani układach z partnerem.
          • ertes Re: Transgender 21.02.19, 05:49
            no to ja -100 w skali od 0 do 6.
            • minniemouse Re: Transgender 21.02.19, 06:23
              🤨

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka