Dodaj do ulubionych

Do Akawilla

25.11.20, 11:48
Pytania. Odpwiedzi.

Majac od lat zajecie, ktore nie zajmuje zadnej komorki mojego mozgu to myslenia, stwarza to potencjal na rozne domysly.

Nie jestem w stanie funkcjonowac gdy cos zasmieca mi myslenie. Spedzam wiec godziny, godziny i naparwde godziny gdzie nawet radio mi przeszkadza.

Teoria Wszystkiego jest wciaz tylko w mojej glowie.
Czas. Uwielbiam pszczoly. Ich zycie jest okreslone tylko iloscia flapania skrzydlami. Duzo - umiera, mnie zyje bardzo dlugo. Jak ma sie to naszego mierzenia okresu zycia, czyli fizycznej funkcji.'Jak ma sie do mierzenia funkcjonalego zycia pszczoly do mierzenia dlugosci zycia naszegi samochodu. Jak ma sie to mierzenie kwitnieca kwity wszystkojedno jakiej rosliny do mierzenia istnienia Wszechswiatu, sprowadzajac wszystko do mierzenia zycia ludzkiego.
Wszystko jedno i to samo.
Pamiec z wczoraj to ta sama odleglosc, ktora moze zostac przemierzona krokami od A do B. Od A/ B oczywiscie widzialna i w pelni zmierzona czyli tal samo jako od wczoraj dziasij jako abstracyjny zupelnie koncept. Jesli ktos sie nie zagdza poprosze o zdjecie wczoraj..

W tym kontekscie jestem szalona. W innym kontekscie jestem inaczej 'wired', czego oczywiscie zupelnie nie rozumiem.
Akawill - pytania.
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Do Akawilla 25.11.20, 12:02
      Odpowiedzi na pytania. Obecnie nie zadajemy zadnych. Majac rozszerzona swiadomosc mozna otrzymac odpowiedz na kazde zapytanie bez wzgledu jak male, glupe duze czy wazne. Wszystko jest widoczne. Niebezpieczne.
      Dlatego siedzimy w krzakach od lat. Kazdy prorok zostal w sumie zabity , zamordowany lub nauczania zostaly wypaczone do punktu zartu - islam.

      Nie mam zamiaru wyjsc z tych krzakow, ever.
      • kan_z_oz Re: Do Akawilla 25.11.20, 12:07
        Rozrzerzona swiadomosc oznacza odpowiedz na kaze pytanie. KAZDE. kto, co kiedy za ile za co. Kazdego rzadu, instytucji, indywidulanej osoby. Zupelny nadmiar informacji czyli moje zycie od lat. Wszystko jest jednym.
        • kan_z_oz Re: Do Akawilla 25.11.20, 12:20
          Do tej pory nie spotkalam nikogo kto by sobie poradzil z tym boskim nadmiarem milosci czyli informacji. Wiekszczosc jest w luni bin.

          Ja nie jestem w zadnym poblizu czyli jestem udanym eksperymentem gory. Nie musze ci mowic na temat mojej opinii gory.

          Gora przedluzyla nasze zycia oraz mozliwosci korzystania , ze to powinien by nastepny watek. Ja jestm bo musi wejsc ksiazka. "Redifining the bog"

          Do napisania za dwa lata.
          Co ja o tym mysle? Jestem zmeczona i musze udac sie do lozka. Nie mam zadnych mysli o niczym.
      • kan_z_oz Re: Do Akawilla 26.11.20, 06:36
        Taki wlasnie byl dokladnie moj plan na moje zycie oraz na funkcjonowanie forumowe..haha. Siedziec cicho.

        Jesli wszedles po latach na Forum to z cala pewnoscia nie po to aby siedziec cicho.

        Gora ma kilka powaznych klopotow z czasem.
        Wymyslajac zegarek i kalendarz doprowadzilismy do rozwoju spoleczenstwa zyjacego do rytmu zegarka. Cale zycie sie do tego sprowadza.
        Nie mamy czasu. Jestesmy w ciaglym pospiechu goniac swoj wlasny ogon.

        Widze kovida jako w glownej mierze zalozenie przez Gore ograniaczenia na ten pospiech. Zmuszenie prawie wszystkich do zwolnienia lub calkowitego stopu.
        Bieganie, ktore oczywiscie tez lubie i pratykuje, nie pozwala na to aby zostac ze soba, i swoimi przemysleniami sam na sam, po to aby zalatwic dziesiatki prywtanych, zawodowych, zyciowych spraw odkladanych na najwyzsza polke. Tych z ktorymi nikt nie chce nic robic bo jest niegotowy, nieprzygotowany, zbyt zmeczony itp.

        Wczoraj mylam ogromne okna w pomieszczeniu, ktore ma 4 sciany okien (sun room).

        Caly czas klebily mi sie mysli pt; "czas"z pszczolami. Normalnie musialabym wlaczyc radio aby pozbyc sie tego bzyczenia. Robi to tutaj prawie kazdy 'tradie' w czasie pracy.
        Jest to w nas zakodowany mechanizm aby taki wlasnie glos wewnetrzny uciszyc, zgluszyc, zakopac aby nie wystawac wicej niz potrzeba. Nie powodowac burzy w szklance, denerwowac siebie i nastepnie innych.

        Dokladnie na odwrot do tego co Gora chce. Wydusic wszelkimi metodami wewnetrzne bardzo gleboko zakopane prawdziwe marzenia? Moze raczej to co naprawde przyniosloby duzy usmiech na twarzy?

        Pamietam gdy kilka lat temu wrzucono nam pomysl; co by sie stalo gdyby nagle ludzie sie umowili i nie poszli do pracy, albo przestali latac na wakcje?
        Wydawalo sie to zupelnie szalonym pomyslem bo nie ma takiej mozliwosci aby ludzie sie nagle zatrzymali lub przestali wakacjowac.
        Jak wyglada ten pomysl obecnie?
        Swiat sie zmienil ale nie zawalil. Domyslam sie tylko, ze nagle zatrzymanie milionow samochodow oraz samolotow kupilo nam wszystkim na tej plancie wiecej czasu w sensie zmian klimatycznych.

        Oczywiscie tych ostatnich nie rozwiazalo.
        Zastanawiam sie jaki bedzie nastepny ruch Gory? Ruchy sa nieprzewidywalne co czyni ze mnie najgorszego jasnowidza mi znanego. Stawiam tylko zaklad tak samo jak sie stawia pieniadze na wyscigach konskich. Mam dwoch faworytow.

        Ulewy wybijajace kanalizacje w duzej aglomeracji, jako dalsze proby wyjasnienia, ze komunistyczne bloki byly koszmarmym pomyslem i dalej sa realizowane z manakalna pasja w Chinach. Te zachodnie sa duzo lepsze. Wciaz co mozna robic bez ubikacji na 20 pietrze w srodku miasta?

        Tak to widze. Cala serie takich wlasnie dziwnych zbiegow okolicznosci.

        Drugim faworytem jest jakis okres czasu z popsuciem sie np; mozliwosci dotarcia do wlasnego konta co przy dluzszej lub bardziej rozleglej usterce powoduje panike typu; 'banki zamrozily pieniadze'. Banki, oczywiscie nie zarozily ale wyscig miedzy 'hacker' w duzej ogranizacji kryminalnej vs programista pracujacy dla Westpac to bliski wyscig.
        Tylko jak to wylozyc, ze tak naprawde to jestsmy jak te pszczoly machajace skrzydlami?

        Dystans przebyty miedzy kuchnia i toaleta, ktory widac, mozna dotknac i podloge obmacac ma sie nijak do dystansu miedzy wczorajszym wieczorem i dzisiejszym popoludniem bo bez tego zegarka by nie istnial.
        Pamiec, wspomnienie czyli abstrakcja, ktorej nie powinnismy byli wlozyc do tej samje kategorii co mierzymy tasma.
        Z tym Gora ma jeszcze wiekszy problem.

        Jak to by przebiegalo? Nie mam oczywiscie pojecia ale zakladam, ze jak z kovidem swiat by sie nie zawalil, tylko spowodowaloby to nastepne powazne zmiany.

        Zmiany juz w tym momencie zostaly wprowadzone i nasze zycia nigdy nie wroca do tych samych przed kovdowych. Dla czesci te zmiany beda korzystne dla innych musi uplynac jeszcze troche czasu aby zmiany zaczely byc korzystne.

        Powolne rozmontowywanie obecnego systemu to precyzyjna praca. Zdecydowanie co mnie pomaga to mysl, ze tak jak nie ma sensu walczyc z gradobiciem tak samo nie ma sensu walczyc z rzeczami, ktore sie odbeda ze mna bedaca wkurzona lub nie.

        Zdecydowanie, jestem wkurzona na siebie sama bardzo starajac sie nie napisac kolejnej ksiazki, co niestety wylazi coraz mocniej. Nawet radio i codzienne bycie zajeta tego nie daje rady zakryc. Przewaga taka, ze wiem co omijam i co mnie frustruje.
    • stokrotna Tinnitus... 26.11.20, 11:49
      kan_z_oz napisała:

      ... to co Kan napisała (ś).

      Do mnie kilka dni temu w nocy przyszedł Król Reptylian. Widać było, raz, że ma jedną głowę, raz że pięć, a raz - siedem. Pedzioł mi tak - najpierw zmanipulowano ludzkość aby się rozmnożyła jak stonka, a teraz rozpylają zarazki koVida, bo ludzie są potrzebni na mięso. Reptylianie żryć co nie mają, głód zagląda w oczy. I ronił łzy ... gadzie. I czy ja, Stokrotka, wyrażam zgodę aby te, niepotrzebne już w sumie nikomu, zwłoki po-koVidowe oni, Reptylianie sobie wzięli i ... zjedli. I obraz dzieci swoich mi wimplantował w mózg. Czemu akurat mnie się pyta - pytam ja? Bo oni, Reptylianie, wiedzą kto NAPRAWDĘ jest Szefowa szefów na Ziemii. To jestem JA - Stokrotna.

      No to się zgodziłam, a niech tam. Niech se biorą te stosy trupów, i żrą.

      Obudziłam się, zaparzyłam rumianku, bo widać zaszkodziła mi zupa od Koreańczyka, co ją wcześniej zjadłam. A bzyczenie w uszach, lub takie trzaski coś jak "static", to jest tinnitus. Mój ojciec też to słyszy. Upierdliwe, ale można ponoć laserem sobie ucho podreperować aby lepiej słyszeć.

      Pozdrówka,
      stówka
      • kan_z_oz Re: Tinnitus... 27.11.20, 08:46
        Swietny wpis i dokladnie wyjasniajacy. Mnie w uszach nie buczy tylko mysli sie klebia. Sen doprawy 'disturbing' czyli nie zrozumialas ale dodalas abym sie wyleczyla z nie mi znanej choroby Twojego ojca.

        Za Zachodzie bez zmian.
        Akawill - you are smart men. Niemniej probowac mozna aby kogos zaprosic do dyskusji. Bede dalej probowac o ile dalej bedziesz bekac.haha
        Pozdrowka.
        • minniemouse Re: Tinnitus... 27.11.20, 11:16
          wszystko, tak naprawdę, co ma dla kogoś sens, to tylko kolejna taka filozoficzna lipa. bo fakty są twarde i bez zmiłuj sie - nie pamiętamy co było przed narodzeniem sie i nie wiemy co jest po śmierci. i nie będziemy wiedzieć.
          możemy sobie wiec wymyślać teorie o Bogu, Allahu, Vishnu, Buddzie, Najwyższym, To jest To, o Gorze, Kreatorze, Stwórcy itd. a wszystko lipa lipa lipa. wymyślona przez człowieka no bo inaczej jest przecież niemozliwe. jedna teoria trzyma sie kupy bardziej niz druga. zwierzęta i rośliny nie zastanawiaj sie po co sa po co zyja itd. chpciaz wlasciwie to nie wiemy tego, zakładamy tak. niemniej ich akcje wskazują własnie na to - zyja by zyc, po co, nie wiadomo, spełniają swoja role bez narzekań. my ludzie pewnie tez powinniśmy. i to wszystko. tak ze...
          sorry Kaniu.
          • xurek Re: Tinnitus... 28.11.20, 11:39
            a ja zas jestem przekonana, ze to nie lipa.

            zostalam wychowana gleboko-katolicko i im robilam sie starsza, tym bardziej uwierala mnie ta religia jak przyslowiowy kamien w bucie. przy kazdym kroku.

            religie utozsamialam z wiara, wiec na drodze logicznej dedukcji stalam sie ateista. i ten ateizm, w sposob bardziej zawoalowany tak samo mnie uwieral. jak kamien przez gruba skarpete.

            po dluuugich latach znalazlam rownowage, ktora nie uwiera, tylko daje mi spokoj ducha, wewnetrzne przekonanie, ze to, co mysle, jest zgodne z tym, co podswiadomie czuje.

            jest sila, do ktorej moge sie zwrocic, i ktora mi czesto pomaga. zaczynama dzien od zwracania sie do niej i to mnie stabilizuje. bez tej pomocy nie dalabym rady tak, jak radze sobie teraz.

            i w jednym punkcie zupelnie zgadzam sie z Kanem: droga do przodu i do wewnetrznej rownowagi prowadzi jedynie przez „milosc”, czyli empatie, sympatie i zrozumienie, takie samo dla siebie jak i dla innych. droga trudna, ale jedyna.
        • stokrotna Re: Tinnitus... 27.11.20, 12:51
          kan_z_oz napisała: Sen doprawy 'disturbing'

          >czyli nie zrozumialas ...

          Co zrozumiałam to zrozumiałam. Nie Tobie oceniać. To był mój sen i do mnie skierowany.

          Owszem, był bardzo 'disturbing' - tak serio. Bardzo "vivid".

          > ale dodalas abym sie wyleczyla z nie mi znanej choroby Twojego ojca.

          Whaaaaat ??? Napisałam, że ja mam tininitusa, który brzmi jak static. Stary ma tinnitusa, ale brzmi nieco inaczej inaczej. A to, żę TY się masz wyleczyć, to gdzie to jest napisane? Proszę, trzymajmy pewien poziom i nie dodawajmy do zamętu, ok?

          Pozdro,
          Stówka
    • stokrotna Religia... 28.11.20, 12:05
      kan_z_oz napisała:

      Min napisała:

      xur napisała:

      ...i w jednym punkcie zupelnie zgadzam sie z Kanem: droga do przodu i do wewnetrznej rownowagi prowadzi jedynie przez „milosc”, czyli empatie, sympatie i zrozumienie, takie samo dla siebie jak i dla innych. droga trudna, ale jedyna

      Ditto co napisały Kan i Xur, ale...(wytłuszczenia moje) gdy zaczynamy swoje osobiste doświadczenia traktować w kategoriach jedynie słusznych prawd, to Houston zaczyna mieć problem. Bo jak zaczynamy głosić niedebatowane dogmaty - to się zaczyna religia. I już nie dyskutujemy z ludźmi jak z partnerami, tylko wieszczymy, proroczymy, i dogadzamy swojemu ego zamykając innym usta i traktując protekcjonalnie. I się nie dogadamy w ten sposób, bo osoba w ten sposób się komunikując wcale się dogadać - widać - nie chce.

      I tutaj się zaczyna proces "machania Szwancem w twarz", czyli zachowania Ertesopodobne :(

      • minniemouse Re: Religia... 29.11.20, 02:35
        powyższe piękne 😆
        zastanawiam sie wobec, im potężniejszy penis tym lepsza religia? większa racja? czyco?
        na półserio, skoro bez dogmatów, to może jednak zwierzęta maja najlepszy sposób na życie. po prostu survival. żadne religie, filozofie, żadne rasowe pieprzenie się, i takie tam. wychodzi na to ze Kanowe 'pczółki' w tym flapaniu skrzydełkami są bestyjki genialne, mądrzejsze niż my, hoomans. tylko pomyślcie, w swym ulim headquarters nie musiały sie przez cztery lata użerać z Pomarańczowym Cheeto .... 🎺
        Na serio, mnie sie teoria Xurka podoba - miłość, powiało mi łączką w Woodstocku, to były czasy, (łezka), zrozumienie, sympatia, empatia. oooo tak. niemniej głęboko rozumiem kamyczek pt "jedynie".
        chociaż nie sadze aby Xurek miała na myśli "kategorycznie jedynie". raczej "jaka akcja taka reakcja". no ale, wiec może nie jedynie, może "korzystnie, najkorzystniej", i może może coś dodać? np tolerancja, i ..... bojawiem, nagle powietrze ze mnie uszło.
        tak w ogóle to z nudów zaczęłam oglądać Brave New World, nowy serial w naszej tv zrealizowany na podstawie książki Aldous Huxley o tym samym tytule (for Canadians, u nas na Showcase). bardzo a propos o czym debatujemy. nowy idealny świat gdzie wszyscy są szczęśliwi, absolutnie od góry do dołu. zabrania monogamii, prywatności, posiadania rodziny. w zamian trzeba się kochać, dosłownie! każdy z każdym, bo każdy należy do każdego. taka Pornutopia, właściwie...

        Minnie

        ps sam serial trochę badziewny, jak to futuristic serial w stylu Star Trek albo Pandora. jeśli lubi się ten typ, to można oglądać.
        • xurek filozofia zwierzat 30.11.20, 10:26
          minniemouse napisała:

          to może jednak zwierzęta maja najlepszy sposób na życie. po prostu survival. żadne religie, filozofie, żadne rasowe pieprzenie się, i takie tam. wychodzi na to ze Kanowe 'pczółki' w tym flapaniu skrzydełkami są bestyjki genialne, mądrzejsze niż my, hoomans.


          z gory zaznaczam, ze moja wiedza o zwierzetach pochodzi glownie z filmow przyrodniczych, ale za to z bardzo wielu 😊.

          wiec moim zdaniem filozowia zwierzat oparta jest na trzech glownych zalozeniach:

          1: rozmnazac sie w najwiekszej mozliwej ilosci, w przypadku plci meskiej wygryzajac bezpardonowo badz nawet eliminujac konkurencje.

          2: zajac dla siebie (ew. grupy, jezeli to zwierz grupowy) jak najwieksze i jak najlepsze terytorium i bronic go bezpardonowo wszstkimi mozliwymi sposobami przed intruzami z zewnatrz.

          3: zezrec tyle, ile sie da: samemu oraz poprzez maksymanla ilosc potomstwa.

          czy ta filozofia jest dobra czy zla i czy w ogole jest filozofia mozna by sie klocic. na cale szczescie panuje w niej rownowaga miedzygatunkowa, czyli rozne zwierzeta trzymaja sie nielako na wzajem w szachu i dlatego nie udaje im sie zniszczyc ani siebie, ani srodowiska. warunkiem tej rownowagi jest brak abstrakcyjnego i taktycznego myslenia.

          ta “zwierzeca filozofia” wcale nie jest gatunkowi ludzkiemu obca, prawie kazdy wyzej postawiony czlonek jakiegokolwiek “business establishmentu” jest jej wyznawca.

          Niestety jedak nie istnieje zaden gatunek, ktory trzymalby gatunek ludzki w szachu, i dlatego ten “zwierzecy blogostan” prowadzi w naszym wypadku do:

          1: katastrofalnego przeludnienia
          2: wojen, kolonializm i rasizmu
          3: bezgranicznej autodestruktywnej eksploatacji i exterminacji srodowiska

          Jako, ze jak juz wspomnialam nie istnieje gatunek, ktory trzymalby nas w szachu, musimy sami dla siebie stac sie ta przeciwwaga, uzywajac do tego naszej jedynej w swym rodzaju swiadomosci: empatii, sympatii i milosci: do samych siebie, do zwierzat, do srodowiska, do innych ludzi, do przyszlosci.

          Jestem zdania, ze Ten, ktory dal nam mozliwosc wyjscia poza prawo biotopowej rownowagi wskazal nam rowniez sposob, jak nie naduzywac tej mozliwosci oraz jest gotowy nam pomoc, jezeli my jestesmy gotowi te pomoc przyjac.

          amen 😊
          • minniemouse Re: filozofia zwierzat 30.11.20, 12:14
            a wiesz to bardzo ciekawe co wymyśliłaś, bo ja aż tak daleko nie pojechałam. zatrzymałam sie na ludziach jako na dosłownym gatunku zwierzęcym, czyli bezmyślnych zjadaczach, i mając mgliste pojecie o własnej teorii założyłam iż jak prawdziwe zwierzęta podlegają prawu predator-prey.
            ale faktycznie masz racje, jako człowiek 'sapiący', niebyt to możliwe.
            niemniej bronie tezy iż same zwierzęta maja to dobrze "opracowane". przez się samo, rzecz jasna. nie są prze... zwierzęcone?, nawet niektórym gatunkom grozi wyginiecie, nie głowią się nad polityka, ekonomia, pandemia etc, etc...
      • akawill Re: Dyskutanci/tki... 30.11.20, 22:52
        Przypomniało mi się jak mnie kiedyś proboszcz wytargał za ucho z ławki w kościele...

        Przychylam się do słów o równowadze i miłości. Ale dodałbym, że we mnie jest również jakaś otwartość na coś innego, nowego, co może ale nie musi nadejść. Nie chodzi o to że mnie pociągnie do jakiegoś nowego Medjugorje, ani do sąsiada któremu w boski sposób szyba pękła, ani nie mam specjalnie ochoty na jakieś medytacje itp. ale raczej mam oczy i uszy otwarte. Taka leniwa otwartość. Po prostu nie chcę być jak ten recepcjonista w Dick Clark Productions z objawieniem ok. 4 min.

        Rozumiem Kanie, że miałaś doświadczenie i ja nie mam zamiaru tego bagatelizować. Ale ono nie przemawia do mnie. Nie wiem, może jesteś na innej częstotliwości, może nie była Ci dana umiejętność przekazu, a może to doświadczenie w zamyśle Góry było tylko i wyłącznie dla Ciebie. Przypomina mi się
        Jodie Foster, która niby o kosmitach mówiła, ale nie tylko.
          • kan_z_oz Re: Dyskutanci/tki... 03.12.20, 09:12
            Dyplomacji nie chyba nigdy nie naucze. Nasze doswidzcenia z Gora byly tak zawsze personalne, indywidualne, zorganizowane aby przeorganizowac cale nasze zycie - ze az strach.

            Jestesmy abnomalnia. Jestemy tym czy miliony moglyby byc. Eksetymentem.
            Ten eksperymet jest swietny. Gdy zaczynaja odmawiac posluszenstwa rozne organy - podlaczamy sie do baterii kosmicznej. Tak to dla nas dziala.
            Obecnie powinnam umrzec po litrach wypitego alkoholu jako menele pod Jutki sklepem. Hhah nie umre jutro.
            Czy mam uwage tego forum?
            Jesli nie to naprawde mam innej zaineteresowania.
            • xurek Re: Dyskutanci/tki... 03.12.20, 09:36
              " Czy mam uwage tego forum? Jesli nie to naprawde mam innej zaineteresowania."

              kazdy ma uwage forum, pytanie tylko, czy taka, jakiej sobie zyczymy. i nastepne pytanie: czy rodzaj naszego na forum uczestnictwa powinnismy uzalezniac od forumowego feedbacku? moja odpowiedz: nie, poniewaz nie przebiega on linearnie, wiec baza wyjatkowo niestabilna.
              • kan_z_oz Re: Dyskutanci/tki... 24.12.20, 05:34
                Nigdy nie udalo mi sie wyjasnic tego co doswidzcylismy. Nigdy tez tego gdzie zdarza cala planeta. w momencie gdy pisze 'planeta' ludzie odpadaja.
                Dlaczego?
                Obecnie Gora chce jednego. Jednego frontu w imie jednosci w postaci jednej zjednoczonej polityki aby zwaliczyc kovida jako jedno wyzwanie. Gdzie jest ta jedna polityka jednnosci?

                Patrzac na liczby, poprosze aby sobie uwzglednic ta mozliwosc. To wchodzi w pelni w nasza terie jednosci czy Wszystkiego.
              • kan_z_oz Kovid 24.12.20, 05:50
                Nie jest porostu epidemia. Jest epidemia, ktora ma tak zwariowane mutacje, ze nie bezdie je w stanie ogarnac az do punktu.'Jest jeden i zawsze jeden punkt - milolsci - czyli dojscia rzadow do konsensu co tym wiresm robic. Musi to byc bardzo jasno zdefinowana linia wpolpracy dla dobra wiekszosci, gdzie takie dzialania powstaja.
                Bedzie dzialac.
                Reszta nie ma szansy. Jest to absolutny Armageddon.

                Jest to bardzo proste i wchodzi w zupelnosci w nasza teorie, ktora nie jest o nas.

                Wychodzenie poza to naprawde, wychodzenie poza gdzie doswiadczenia beda malo przyjemne? Bolesne, okrutne, nieprzyjeme, bezlitosne, poza ludzkim zrozumieniem.

                Oczywiscie nie jestesmy nikomu oszczedzic bolu...Nie jestesmy?
                Wiekszosc ludzo mi znanych nie powinna juz dalej cierpiec, bo doznala wszystko. Obecnie tylko szuka.
                • kan_z_oz Re: Kovid 24.12.20, 06:04
                  Yes, I suck. Nie mam mozliwosci literackich aby sie wyslowic. Bardzo mnie fustruje od lat. Jestem grafomanskim matolem z wizjami bez mozliwosci sie wyslowienia.

                  Niemniej sam kovid nie odejdzie, bo jak pisalam wczesniej jest to 'intelligence design'. Ma swoj cel, program oraz co chce zrobic. Wirus z celem aby zmienic nasze uklady socjalno-polityczno-spoleczne z baza no wlasnie boska?

                  Kto proponuje oraz co?
                  Proponuje aby sie zamkanc i nie denerwowac .
                    • kan_z_oz Re: Kovid 27.12.20, 08:45
                      Minni, kovid poprostu jest. Nie ma zadnych ograniczen, restrykcji. Nie dba o zwyczaje, kulture lub religie. W rzeczywistosci uwielbia wszystkie religijne swieta oraz inne grupowe zebrania, bo moze sie rozprzestrzeniac. Dla mnie jest wyzwanie dla calej populacji swiata aby sie razem zebrac i cos z nim zrobic. Zbiorowe wyzwanie, gdzie wszystkie inne zawiodly.
                      To bylbly akt milosci aby pokonac wlasne ograniczenia, przesady, przekonania i zrobic to co jest w sercu sluszne - wszystko aby pokonac wyzwanie o naziw kovid.
                      Tak proste i tak trudne wciaz rozbijane na dziesiatki powodow dlaczego nie robic wieli, nic, malo czy cos w ogole.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka