Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 467

14.05.21, 08:54
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 TGIF... 14.05.21, 09:13
      Piątek...
      Mam nadzieję na spokojny dzień i spokojny weekend.

      Plany tylko okołodomowe. Ogarnianie kuchni, małe pranie, czytanie, słuchanie i oglądanie. Może spacer, w zależności od pogody.

      Mówiąc o pogodzie: ma być 15 C; zapowiadają bez deszczu, ale jest pochmurno i ciemno. :-/

      Obiad już mam, gotować nic nie muszę.

      Cisza i spokój, i mam nadzieję, że tak już pozostanie przez caly weekend.

      Miłego piątku Wam życzę :-)
    • luiza-w-ogrodzie Rozrywkowy piątek 14.05.21, 14:11
      Poszłyśmy z córką do restauracji na obiad A potem do kina na "Nomadland".

      Film przypomniał mi przejazd przez centralną i południową Australię i ludzi, których spotykaliśmy po drodze. Większość z nich była w wieku emerytalnym, sprzedali domy, kupili RV, jeśli zostały pieniądze to jakieś małe mieszkanko żeby mogli przetrwać tam lato. To cała subkultura.

      Ale nie wiem ilu takich "siwych nomadów" żyje tak z konieczności tak jak osoby w filmie.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • roseanne Re: Rozrywkowy piątek 14.05.21, 14:34
        sloneczko swieci, ma byc ponad 20
        kupilam shiraz rose wczoraj, ale nie smakuje, jak rzadko ktore winko
        przerobie chyba na jakas sangrie, bo jednak glupio mi wylewac

        sie wielce zdziwilam, ze nagle organizm sie domaga zwiezynki, w jeszcze wiekszych ilosciach
        do sniadania schrupalam chyba z pol litra selera naciowego, - wielkosc pudelka, w ktrym byl

        chodzi za mna kirchtorte, moze w nastepny weekend,by sie podzielic z sasiedztwem? \jak wyjdzie
        • roseanne swierzynki/ surowizny 14.05.21, 14:43
          roseanne napisała:

          >
          > sie wielce zdziwilam, ze nagle organizm sie domaga zwiezynki, w jeszcze
          > wiekszych ilosciach
          > do sniadania schrupalam chyba z pol litra selera naciowego, - wielkosc
          > pudelka, w ktrym byl
          >
          > chodzi za mna kirchtorte, moze w nastepny weekend,by sie podzielic z sas
          > iedztwem? \jak wyjdzie
          >
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 467 14.05.21, 20:27
      Witajcie po dluzszej nieobecnosci. Te pare ostatnich tygodni byly dla mnie fatalne. Moj syn dostal stroke I dodatkowo okazalo sie, ze jego serce I aorty wymagaja livesaving emergency operacji. Dostal nowa zastawke, dwa stents – no I jakos powoli dochodzi do siebie. Na mnie dosyc to mocno padlo – takie go typu niespodzianki dla matki to zawsze mocny kryzys. Obojetnie czy dziecko stare/mlode/duze/male to zawsze pozstanie dzieckiem. Jestem w stanie wyrwac sobie serce czy nerke obojetnie kiedy. No I tak nie moglam go jeszcze zobaczyc, bo wiadomo – Covid. No ale idzie ku lepszemu, on I my juz po drugiej dawce Pfizera, dwa tygodnie minely – I w next weekend lecimy do Chicago w koncu sie spotkac.
      Ciesze sie oczywiscie ogromnie ale jakas taka depresja mnie dopadla po tym wszystkim, bez sily na nic, wypompowana z wszelkiej radosci zycia. Chodze jeszcze troche jak zombie.

      Forum podczytalam ostatnio w ramach ucieczki od codziennosci – a tu zonk ( Okazalo sie, ze osobisty troll nadal mnie przesladuje. I sie wyplakuje ze swoich nieszczesc. Mentalny gejowski dziaders, ktory potrafi tylko personalnie atakowac - szczuc i mnozyc swoje szyderstwa – w sumie nic dziwnego, bo to jest cala kwintesencja mizygona I hejtera. Bo jakze to mozliwe, zeby kobieta miala swoje zdanie? Bo tutaj na forum trzeba miec tylko jeden niewkwestionowany poglad. Oczywiscie jego. Ah, I jeszcze trzeba jeszcze pisac rozprawki – wstep, rozwniecie, zakonczenie. Piekna polszczyzna, bo inaczej dziaders dostanie wscieklizny. Ignorowany ciagle wraca z tym samym watkiem – jak bardzo jest nieszczesliwy, ze nie ma naleznego mu, dziadersowi poklasku.
      Tak jak pisal Xurek – przychodze tu, na to Forum aby sie rozerwac, posmiac, poogladac fajne zdjecia – podzielic sie pogodnym dniem. Forum jest dla mnie taka mala odskocznia gdzie istnieje pare milych i interesujacych osob. Lubie czytac jak zyja. I co robia. A pisza ciekawie I pieknie.

      Nie interesuja mnie polityczne napier..lanki. Ze swojej strony, pisze o tym co widze, z miejsca gdzie zyje. Odpowiadam szczerze na pytania Nie dorabiam zadnej ideoologi, nie robie zadnej propagandy. Pisze o faktach z mojego malego mikrospolecznstwa. I zaprzeczam jawnym bzdurom ktorymi karmia ludzi na swiecie rozne fake news. Dla przykladu prosze sobie zobaczyc np jak wyglada Portland, miasto zrujnowane przez nieudolnego burmistrza, ktory pozwala na jawne bezprawie w imie “lewicowych” i "demokratycznych" celow. Nie tylko przejete obecnie przez Antife I inne tego typu “organizacje”, ktore kradna I rozwalaja downtown, cieszace sie uznaniem I poparciem calej rzeszy demokratow z Washington DC, ale takze opanowane przez “bezdomnych” – czytaj - terminalnych drug addicts.

      Prosze – na instagramie pare przykladow mojego zrujnowanego miasta: #portlandlookslikeshit. Nie ma sie czym chwalic :( Tego mam nadzieje u siebie na zywo nigdy nie zobaczycie I nie doswiadczycie.
      Tego tez, z powodow propagandowych nie zobaczycie na CNN.

      www.instagram.com/p/COaiDzYhl-I/
      www.instagram.com/p/COMCRhmByu3/
      www.instagram.com/p/COnYfMihboh/
      www.instagram.com/p/COdGbKgB4k9/

      No tak, ale dosyc ostatecznie o negatywach. Wklejam pare zdjec z mojego wczorajszego lanczowego spaceru w mojej dzielnicy - gdzie wiosna zawitala, I robi sie zielono I kolorowo – kwitna rododenrony.

      Milego piateczku wszystkim!
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 467 14.05.21, 21:06
        Aniu, az mnie scielo. Twoj syn musi jeszcze byc calkiem mlody - nie potrafie sobie nawet wyobrazic uczucia, w jakim sie musicie znajdowac, tym bardziej, ze nie mogliscie byc na miejscu. Zycze synowi pomyslnej i szybkiej rekonwalescencji a Wam wszystkim nadziei i otuchy. Jak dobrze, ze bedziecie mogli go zobaczyc.

        Wiosna u Was bardziej do przodu niz u nas: rododendrony maja dopiero paki.
        • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 467 15.05.21, 08:46
          Aniu, martwilam sie o Ciebie, jak sie okazalo, nie bez przyczyny. Wspolczuje przezyc i zmartwien, zycze zeby sie one jak najszybciej skonczyly. Twoj syn jest jeszcze mlody, silny, wiec wyjdzie z tego.

          Cieple mysli posylam, czekam na wiadomosci. Trzymajcie sie!

      • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 467 16.05.21, 02:44
        Choroba dzecka zawsze przykra, ale to to juz pieklo.
        Sciskam i zycze powrotu do zdrowia i n9rmalnosci

        Moj projekt lazienkowy jeszcze w sumie nie zaczety, a juz rece i cycki mi opadaja na maxa.
        Kontraktor wciaz sie z designerem nie skontaktowal. Dwa tygodnie i nie mogl przeslac emaila z wymiarami?!
        Tyle dobrze, ze designerka sklepowa wziela pod uwage moje nizdarne rysunki i wstepne wybory. Zrobila mi liste, z kodami sklepowymi, wiec moglam w koncu podliczyc, mniejwiecej ile mnie to zaboli...

        Spedzilam kolejne popoludnie wybierajac detale i dodajac je do listy
        Po czym strona sklepowa mi wypluwala , ze produkt nie istnieje... koszmarek

        Pozytywna strona, ze po pochmurnym poranku zrobil sie piekny majowy dzien i prawie caly spedxilam na zewnatrz. Czesciowo spacerujac ze sklepu, przez Marche, czyli farmers market.
        Nabylam miete czekoladowa do wsadzenia w skrzynke, sztuk 3 ( dla syna i sasiafki tez), lokalne szparagi, rzodkiewki i truskawki (truskawki lokalnie szklarniowe)

        Czesciowo asystowalam sasiedztwu w cieciu krzaka bzu- wszyscy w condo dostali spory wiechec kwiatkow.

        Lunch,salatka z grilowanym kotletem, na zimno , na balkonie

        A potem walka z zywiolem planow lazienkowych, tez na balkonie


        Z pozostalych poszykiwan wykonawcow dwa tygodnie i zero odpowiedzi
      • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 467 16.05.21, 07:42
        ania_2000 napisała:

        > Witajcie po dluzszej nieobecnosci. Te pare ostatnich tygodni byly dla mnie fatalne. Moj syn dostal stroke I dodatkowo okazalo sie, ze jego serce I aorty wymagaja livesaving emergency operacji. Dostal nowa zastawke, dwa stents – no I jakos powoli dochodzi do siebie. Na mnie dosyc to mocno padlo – takie go typu niespodzianki dla matki to zawsze mocny kryzys. Obojetnie czy dziecko stare/mlode/duze/male to zawsze pozstanie dzieckiem. Jestem w stanie wyrwac sobie serce czy nerke obojetnie kiedy. No I tak nie moglam go jeszcze zobaczyc, bo wiadomo – Covid. No ale idzie ku lepszemu, on I my juz po drugiej dawce Pfizera, dwa tygodnie minely – I w next weekend lecimy do Chicago w koncu sie spotkac.

        Co za koszmar, Aniu, bardzo tobie współczuję. Na szczescie syn wraca do zdrowia, tyle że psychiczne odchorowanie i jemu, i tobie zajmie więcej czasu. Oby jak najszybciej, czego serdecznie życzę

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 467 15.05.21, 10:45
      Rano świeciło słońce, teraz się chmurzy, zapowiadają deszcz - ale tylko trochę.

      Ciągle dochodzę do siebie po środowym alarmie powodziowym (pisalam o tym na końcu poprzednich Pierduł), ograniczam więc weekendowe aktywności i stawiam na wyciszenie. Tzn. wewnętrzne, bo gra muzyka. :-)

      Jutro mam w planie przesadzenie 3 roślin doniczkowych do nowych doniczek, to też relaksuje.
      Poza tym czytanie, jak zwykle.

      Miłej soboty :-)
    • jutka1 Szara niedziela 16.05.21, 09:22
      Szary i ciemny poranek, po – patrząc na kałuże na drodze – deszczowej nocy.

      Zapowiada się spokojny dzień, odpukać. Szkoda tylko, że pogoda nie bardzo na spacery.

      Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Chyba ostatnie grzybobranie tej jesieni 16.05.21, 12:06
      Wróciłam z grzybów do domu półtorej godziny temu, posprzątałam i pomyłam wszystkie naczynia i inne rzeczy jakich używałam do szykowania lunchu dla dwóch tuzinów ludzi, zamknęłam kury, posprzątałam u królików i je nakarmilam, rozpaliłam w piecu po raz pierwszy w tym roku i w końcu padłam na sofie, czując się jakbym miała zasnąć w ciuchach.

      Wyjechałam z domu przed świtem i jadąc przez góry i wyżyny do miejsca grzybobrania widziałam szron, w niektórych miejscach nad ranem było -3 stopni. Ale wybrałam las osłonięty od wiatru, na słonecznym stoku (czyli nachylonym na północ) i tam nie było mrozu. Zebrałam znowu rydze na kiszenie (telefon zmienia mi na "kuszenie", LOL pewnie że względu na Jutkę) a maślakami nakarmiłam towarzystwo.

      Grupa była taka sobie, ze cztery entuzjastyczne osoby a reszta zadowolona, ale nic specjalnego. Za to trafiłam chyba na najgłupszą zbieraczkę jaką kiedykolwiek widziałam. Przyszła z małym koszem do prania (!) i jako jedyna zebrała trujące grzyby i to aż trzech gatunków. Była wyraźnie nastawiona na zebranie jak największej ilości więc miała pół kosza niemal zgniłych maślaków. Na szczęście zawsze przeglądam wszystkie przyniesione grzyby i wywaliłam mnóstwo z jej kosza. Jakim cudem fioletowy grzyb z białym spodem i maleńki różowy skojarzyły się jej z rydzami, nie mam pojęcia.

      Wstawię zdjęcia i zjeżdżam do wanny, dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • jutka1 Re: Chyba ostatnie grzybobranie tej jesieni 16.05.21, 15:46
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Wyjechałam z domu przed świtem i jadąc przez góry i wyżyny do miejsca grzybobra
        > nia widziałam szron, w niektórych miejscach nad ranem było -3 stopni. Ale wybra
        > łam las osłonięty od wiatru, na słonecznym stoku (czyli nachylonym na północ) i
        > tam nie było mrozu. Zebrałam znowu rydze na kiszenie (telefon zmienia mi na
        > "kuszenie", LOL pewnie że względu na Jutkę)
        a maślakami nakarmiłam towarzystwo.

        **********
        Hahaha :-)
        Oj tam oj tam, Luizo. Przecież wiesz, że moja zazdrość jeśli chodzi o rydze jest niezłośliwa i nieszkodliwa. Ot, zazdroszczę, bo nie mam dostępu do wiedzy, gdzie można zbierać rydze. Są deficytowe, i ludzie nie dzielą się cenną wiedzą, żeby mieć "pola rydzowe" tylko dla siebie. :-)
        Piękne zdjęcia, btw.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Chyba ostatnie grzybobranie tej jesieni 18.05.21, 13:43
          jutka1 napisała:


          > Hahaha :-)
          > Oj tam oj tam, Luizo. Przecież wiesz, że moja zazdrość jeśli chodzi o rydze jest niezłośliwa i nieszkodliwa. Ot, zazdroszczę, bo nie mam dostępu do wiedzy, gdzie można zbierać rydze. Są deficytowe, i ludzie nie dzielą się cenną wiedzą, żeby mieć "pola rydzowe" tylko dla siebie. :-)
          > Piękne zdjęcia, btw.

          Wcale nie o zazdrosc mi chodzilo tylko o kuszenie Ciebie widokiem rydzow :)

          A co do zdjec, grzybki piekne, to i zdjecia dobrze wyszly. BTW, jestem zaskoczona jak bardzo wsadzenie ich na forum obniza jakosc.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Chyba ostatnie grzybobranie tej jesieni 16.05.21, 19:59
        ladne grzybki, ladne



        tu poranek byl pochmurny, ale szybko sie rozjasnilo
        slonecznie i cieplo, strasza burzami

        poranne ploty miedzykontynentalne sie odbyly i dywagacje okololazienkowe, kwota przewidywana zostala zaakceptowana przez sponsora :)

        potem ponad 2 godziny na przesadzanie warzyw i ziol, ostatnie dosiewanie kwiatkow


        jak beda wyprzedaze resztek roslin ogrodkowych, czyli gdzies za miesiac dokupie cos na front osesji, gdzie mlody mieszka

        tam trudne dosc warunki, bo slaba dosc gleba, pod duzym klonem,
        wiosna prawie klepisko.
        nawet jezowka tak sobie daje rade...
        troche konwalii tam jest, jakies pol zdziczale irysy,
        troche lepszej ziemi bylo dorzucone, podsiana koniczyna
        • ania_2000 Re: Chyba ostatnie grzybobranie tej jesieni 17.05.21, 07:27
          Dziekuje bardzo za slowa otuchy! Naprawde wiele to znaczy dla mnie - dziekuje z calego serca.


          Luizo, piekne grzybobranie. W naszych lasach jest duzo kurek - ale trzeba sie dobrze za nimi nachodzic, bo lasy dosyc geste i na gorach - do tego kurki sie lubia chowac w mchu, wiec trzeba dobrze patrzec. Ja zdecydowanie wole jesc grzyby niz je zbierac:)

          Jutko, teraz doczytalam o alarmach powodziowych, no rzeczywiscie sytuacja dosyc napieta. Kurde ty swiezo po remoncie. Oby nic z zagrozen sie nie sprawdzilo. Ulewy sa dobre, jak krotkie i takie co kwiatki podlewaja a nie robia szkod.
          U nas sytuacja w odwrtnoa - bardzo malo deszczy w tym sezonie spadlo, a dopiero wiosna i zagrozenie suszy sie coraz bardziej objawia. A co sie z tym wiaze - to niebezpieczenstwo pozarowe lasow. My czekamy na deszcze - moze cos spadnie w tym tygodniu.

          Przejechalismy sie w weekend do ogrodu z peoniami. Zaczely kwitnac i sa przepiekne. Chyba to moje najbardziej ulubione kwiaty. W tym ogrodzie specjalizuja sie wlasnie w peoniach, i irysach - cale mnostwo roznych odmian. Chodzilam, wachalam i sie napawalam:) Piekna pogoda byla. Bardzo przyjemny dzien.

    • xurek poniedzialek 17.05.21, 11:34
      Wczoraj wieczorem bylismy po raz pierwszy odniewiadomokiedy w kinie. Na filmie I care a lot. Moim zdaniem bardzo dobry film, ale tez bardzo dal mi do myslenia i mnie zdolowal. W kinie oprocz nas byla jeszcze jedna osoba.

      Spalam bardzo zle, wstalam wczesnie w beznadziejnym humorze, jako ze mialo padac a swiecilo slonce, to wybralam sie na krotki spacer, by przewietrzyc mysli. NIewiele pomoglo. Po powrocie okazalo sie, ze nie moge sie podlaczyc do pracowego network, wiec napisalam do support i czekam do teraz.

      Zrobilam kawe i poszlam do ogrodu poogladac zbierajace sie czarne chmury. Przy okazji zobaczylam ze zrgoza, ze wczorajszy wiatr polamal trzy kwitnace piwonie, slimory zjadly wszystkie sadzonki cukinii i cala bazylie a jakis sk...syn zjadl WSZYSTKIE liscie agrestowego drzewka. Pozostaly male owoce, ciekawe, czy beda dalej rosly...

      Teraz siedze i czekam i jestem wkurzona nie wiadomo na co, za oknem wietrzysko z deszczem.

      W ramach udowodnienia, ze rzeczywistosc i jej portret to dwie rozne pary butow wklejam zdjecia z dzisiejszego spaceru. Mozna by pomyslec, ze sielanka wokol :)
      • jutka1 Re: poniedzialek 17.05.21, 12:04
        Cudne widoki. :-) Szkoda, że przez naSRuj nie mogłaś się w pełni nacieszyć.

        U mnie, po 2 tygodniach od planowanego terminu (przez deszcze) panowie koszą tę 1/3 ogrodu pt. "trawnik" (2/3 pozostałe zostawiam pt. "łąka" i będzie tylko koszona kosą mechaniczną jeszcze 2 razy w ciągu sezonu).
        Jeden z panów teraz bieli drzewa owocowe, a potem przytnie na maksa zarośnięty od braku podcinania krzew płażący (nie znam nazwy), który niedługo na dom mi wlezie.
        Z reporterskiego obowiązku ;-) - wisterie ciągle jeszcze nie kwitną. Po południu sprawdzę piwonie, ale chyba też jeszcze nie - zwykle się zbiegają czasowo z wisteriami.

        Poza tym cisza i spokój.

        Miłego poniedziałku
      • roseanne Re: poniedzialek 17.05.21, 13:57
        Wsi spokojna, wsi wesoła, to zbocze w kolorowych plamach obłędne.

        Piwonie zapodane prze Anie również.


        Ku mojemu zdziwieniu, a raczej z racji zapomnienia i dominacji ogródkowej przez jezowke, zauważyłam. Ze mam dwa krzaczki piwonii.
        Zero kwiatów.

        Ogródkowym szkodnikom życzę by im zaszkodziło. Cukinię jeszcze możesz spokojnie dosadzić.

        W zeszłym roku zauważyłam całe kilometry zywoplotob obgryzionych z liści. Obserwowane w marcu nie wyglądały lepiej. Może to ten sam robal agrest napadł?

        Muszę zrobić pranie i odebrać leki, bo mi apteka przypomniała, że mi i się kończą.

        Więcej planów nie mam

        Tak pedzalam wczorajsze popołudnie-ouzo z sodówka plus Civilization

        Oraz postanowiłam obwiesic balkon światełkami, moda pandemiczna od roku. Skoro wciąż lockdown...

        Wciąż oficjalnie nie można się spotykać w domu i w ogródku. Za płotem, na ulicy do 8 osób.
    • skynews Re: O pierdułach - Odc. 467 18.05.21, 02:34
      Widoki rzeczywiście cudne - u nas z cudnych widoków teraz to tylko tęcze kilka razy dziennie bo co pół godziny totalna zmiana: intensywna ulewa i za chwilę słońce.
      Rododendrony - dopiero pąki zaczynają pękać. Piwonie jeszcze nic. Tylko azalie zaczęły kwitnąć.
      Myślę że wiosna opóźniła się o co najmniej 2 i pół tygodnia co szczególnie u nas przy łagodnych nadreńskich zimach jest rzadkością.

      Ale za to weekend był cudny !
      Pierwszy raz od sylwestra spotkaliśmy się w większej grupie (18 ) u przyjaciół w sąsiedniej wiosce mimo zakazów i godziny policyjnej (22-5). Towarzystwo (połowę widziałem pierwszy raz) było urozmaicone:
      kardiochirurg, pielęgniarka, sędzia sądu rodzinnego, adwokat, kapitan (pilot samolotów pasażerskich),
      właściciel dużej firmy budowlanej i my...
      Było bardzo mało alkoholu (ja nie wypiłem ani kropli przewidując ewentualną konfrontację z policją)
      i można przewidzieć czego dotyczyła dyskusja przez całą noc jak również to że front podzielił się dokładnie
      na pół. Najbardziej wystraszony wirusami był chirurg a najmniej pielęgniarka. Sędzia wypowiadał sie o bezprawiu i deprecjacji całego środowiska prawniczego przez polityków, przedsiębiorca klął na czym świat stoi i wyliczał straty gospodarcze oraz mentalne społeczeństwa...Lisa wdawała sie w intensywne dyskusje z każdym a ja właściwie tylko słuchałam, bardzo uważnie słuchałam koncentrując sie na rozmowach i wymianą informacji z kapitanem...dowiedziałem się rzeczy tak niewiarygodnych...normalnie zatkało mnie...

      Następnego dnia po południu przedyskutowaliśmy poprzedni wieczór ponownie tylko już w znacznie mniejszym towarzystwie. O wnioskach kiedy indziej...jedno jest jednak niesamowicie pozytywne i budujące: wszyscy staliśmy się bardzo pewni siebie...przestalismy sie bać !

      ...skończyłam właśnie update dla firmy...wypada teraz pospać - Dobranoc :-)
        • maria421 Re: Wtorek, na razie slonecznie 18.05.21, 11:25
          Pogoda nadal pasujaca bardziej do kwietnia niz maja. Trawa urosla, ale jest za mokro, zeby ja skosic. O sadzeniu kwiatkow w sytuacji kiedy co chwile pada tez nie ma mowy.
          Czy ktos wie gdzie i za ile mozna kupic cierpliwosc? :-)

          Mielgo dnia pomimo zlej pogody :-)

    • luiza-w-ogrodzie Miejskie rolnictwo :) 18.05.21, 15:43
      Nasza grupa permakulturowa pojechała dzisiaj zwiedzać słynną małą jednoakrową fermę permakulturową 220 kilometrów od mojego domu. Udało mi się pojechać jako pasażerka, więc się nie najeździlam :)

      Na miejscu przywitali nas właściciele fermy po czym nastąpił czterogodzinny obchód posiadłości o rozmiarach mniej więcej 60 na 70 metrów. Na tej przestrzeni zaledwie dwa i pół raza większej niż mój ogród mają ogrody warzywne, dom, trzy szopy, kury, kaczki, przepiórki, perliczki, indyk i trzy kozy. Kilkadziesiąt drzew, siatkowe tunele, wiatrochrony z trawy bana (po polsku to chyba rozplenica słoniowa), która jest jednocześnie wysokobiałkowym pokarmem dla kaczek, indyków i kóz, piękny piec do pizzy i dziesiątki innych rzeczy i pomysłów które was nie zainteresują ale mnie wprawiły w stan euforii. Wróciłam do domu z ponad setką zdjęć i kawałkami trawy do rozsadzenia.

      A teraz jest prawie północ i jestem gotowa do spania. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Miejskie rolnictwo :) 18.05.21, 15:57
        ladnie

        kozy takie fajne, tylko oczy maja grozne :)


        tu sie znow zapowiada sloneczny dzien - musze pamietaco podlaniu wieczorem, bo teraz juz za pozno

        wiekszosc przesadzen z niedzieli ma sie dosc dobrze, choc nie wszystko

        bazylia sie powoli podnosi, pomidory prawie juz nie wygladaja na zwiedniete

        niektore celozje jednak padna...

        przebila sie przez siatke pierwsza fasolka - niska szparagowka, probuje hodowac w skrzynkach balkonowych, a co
        groszki zielone maja kolo 2 cm, jeszcze je wiewiory nie roszarpaly,

        czekam niecierpliwie na emaile z nowym kontraktem za uslugi telekomunikacyjne - namieszali mi ostatnio sporo
        jak i na emaile z potwierdzeniem wysylki wczorajszych zakupow - wloczka i elementy do lazienki


        teraz na balkonie pelne slonce i nic na ekranie nie widac, ale planuje popoludnie tam, z drutami i netflikiem


        zero planow kulinarnych, ale lodowka ma sie dosc dobrze

        czy ktos ma pomysl, co zrobic z papaja, ktora okazala sie zbyt niedojrzala na zwyczajne zjedzenie deserowe? - dostarczona, nie wlasnorecznie wybierana, niestety mocno obita i musialam ja okroic i pokroic
        • jutka1 Re: Miejskie rolnictwo :) 18.05.21, 23:12
          roseanne napisała:

          > czy ktos ma pomysl, co zrobic z papaja, ktora okazala sie zbyt niedojr
          > niedojrzala na zwyczajne zjedzenie deserowe? - dostarczona, nie wlasnorecznie
          > wybierana, niestety mocno obita i musialam ja okroic i pokroic
          *********
          Może coś takiego?
          hot-thai-kitchen.com/papaya-salad-v3/
    • jutka1 Wtorek po nocnym deszczu 19.05.21, 09:34
      Poranne kałuże, szaro - ale chyba się trochę przejaśnia. Podobno po południu ma znowu padać.
      Chłodno: 14 C maks.

      Robię dzisiaj zupę-krem z zielonych szparagów. Może z grzankami?
      Poza tym luzik.
      Nadrobię zaległości czytania, przejdę się do punktu kontenerów recyklingu, zajrzę do skrzynki na listy.
      Nic takiego. :-)

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Wtorek po nocnym deszczu 19.05.21, 21:31
        hm, u nas dzisiaj jest sroda :). ale poza tym podobna pogoda: kolo 17-tej byla ulewa, jakiej juz dawno nie bylo. zorbilo sie zupelnie ciemno, zerwal wiatr, lalo tak, ze krople odbijaly sie od desek tarasu, zbierajac poduszki z hustawki przemoklam do nitki w ciagu sekund. nawet mi sie podobalo :).

        poza tym stara bida i stara nuda: praca, posilki, guglowanie, telewizorowanie i niewielka dawka sprzatniecia po sobie. teraz wezme kapiel i udam sie z ksiazka do lozka.
      • jutka1 Re: Kiszone rydze 19.05.21, 23:06
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Jak w tytule.
        > Jutka, dziękuję za przepis!
        ********

        Ależ niezamaco :-)))

        Jak wróci jakaś normalność i zobaczę się z przyjaciółmi z Kotliny Kłodzkiej, to wezmę ich przepis na rydze solone w gliniance. Przez telefon wydaje się wielce skomplikowane, a podejrzewam, że nie jest (ja wzrokowiec jestem, nie słuchowiec). Jadłam u nich wiele razy - niebo w gębie. Ale to na później (oby jak najwcześniej).
    • jutka1 Czwartek? Czwartek! :-) 20.05.21, 09:38
      Już będę uważać i sprawdzać dzień tygodnia, zanim napiszę porannie. :-)

      Pogoda na świecie: na razie słonecznie, zobaczymy co dalej. W nocy padało. Maksymalnie dzisiaj: 15 C.

      Jeszcze nie mm sprecyzowanych planów na dzisiaj. Czekam na telefon od potencjalnego klienta, który skontaktował się ze mną z rekomendacji mojego "klienta ulubionego". Być może coś z tego wyjdzie?

      Miłego dnia :-)
    • jutka1 TGIF :-) 21.05.21, 12:10
      Piątek, piąteczek, piątunio :-)))

      Świeci słońce, potem wiatr nawiewa chmury, potem znowu słońce, i tak w kółko. Chmury jak na razie białe i cienka warstwa, więc nie deszczowe, ale to się oczywiście może zmienić. Oh well.

      Zaspałam dzisiaj, dobry znak - organismus się regeneruje.

      Mam trochę niechcieja, ale - dla odmiany - nie poddam mu się dzisiaj. Coś tam robię, coś tam ogarniam.

      Miłego dnia :-)
    • jutka1 Niedziela - na razie słonecznie 23.05.21, 10:03
      Jak w tytule, potem ma się zachmurzyć, ale bez deszczu. Chłodno jak na maj: maks. 14 C.

      W sumie weekend mija spokojnie, dzięki niebiosom. Odpukać.

      Rose, współczuję przypadłości. Dotrwaj do 1 czerwca!

      Miłej niedzieli :-)
      • roseanne Re: Niedziela - na razie słonecznie 23.05.21, 15:43
        pada sobie deszczyk, pada sobie rowno
        raz padnie na kwiatek, raz padnie na... cokolwiek innego

        noi piknie, bo wody zdecydowanie za malo


        ochlodilo sie o 10 C, jest milo

        dobrze, ze bbq sie odbylo wczoraj

        pierwsze komary mnie wieczorem dopadly

        rozwinely sie konwalie, fiolki, czosnki i orliki ,

        tort wyszedl super, byl eksperyment, bo skoro od podstaw to zrobilam bezglutenowy i krem na bazie mleka migdalowego - krem jest typu skoncentrowany budyn z maslem i kirch

        tort, dla nieznajacych, to beza migdalowa, lub orzechowa, krem ,biszkopt nasaczony syropem z kirchem, krem, druga beza, krem - smakowal, sasiadom rowniez :)
        • jutka1 Re: Niedziela - na razie słonecznie 23.05.21, 23:06
          roseanne napisała:

          > rozwinely sie konwalie, fiolki, czosnki i orliki ,
          >
          > tort, dla nieznajacych, to beza migdalowa, lub orzechowa, krem ,biszkopt
          > nasaczony syropem z kirchem, krem, druga beza, krem - smakowal, sasiadom rowniez :)
          *********
          Konwalii ni śladu. Zwykle w okolicach 1 maja kwitną... :-(

          Tortu gratuluję. Ja z tortami i innymi wypiekami jak najbardziej "na bakier". Nie umiem, i nie wychodzi. Tak samo, jak cokolwiek związanego z mąką. Ktos mi kiedyś powiedział, że skład mojego potu "psuje" wszusystko mączne. Hmmm.
    • jutka1 Poniedziałek - minął 24.05.21, 22:26
      No i tak. Poniedziałek był i minął.
      Było ciemno, szaro, pochmurno, czasem padało.
      Zrobiłam fetę a la Rose dla przełamania pogody - pomogło na chwilę.
      Ogólnie do kitu,
      I co jeszcze?
      Muszę sprokurować list do władz gminy i zażądać oczyszczenia rowu za lipą w trybie pilnym.
      Miałam dzisiaj to zrobić, ale wisiałam na telefonie z nowym klientem, tym od "klienta ulubionego". Zlecenie przyznane, a mnie bardzo przyjemnie, :-)

      A tak w ogóle, to liczę dni do wyjazdu nad morze.
      • xurek Re: Poniedziałek - minął 25.05.21, 12:29
        minelo juz rowniez pol wtorku. pracuje z biura i od razu lepiej mi idzie a i nastroj lepszy. poza tym znalazlam dwie ciekawe oferty pracowe i sie zastanawiam, czy sie o te stanowiska nie ubiegac. nie chcialam co prawda juz nic zmieniac az do emerytury, ale moze jednak?

        Jutka, fajnie ze pracowo sie rozwila w dobrym kierunku, zycze szybkiej poprawy warunkow regulujacych odplyw wody i fajnego pobytu nad morzem :).
        • roseanne Re: Poniedziałek - minął 25.05.21, 14:37
          tu wtorek se zaczal
          po paskednej nocy z saego rana przestawianie wycieraczek, butow, mebli
          przyjechala wreszcie ekipa do wymiany drzwi - projekt condo, nie indywidualny
          podpisalismy kontrakt w listopadzie.. mialy sie prace zaczac w kwietniu, ale covid...
          powiedzieli ,ze zrobia w 3 dni, sie zobaczy

          [po poludniu ma byc znow magik od lazienki, wymoglam wizyta na dokladne okreslenie co chce , zanim mu podpisze kontrakt z wydumanymi pozycjami na rachunku

          slonko swieci, wiosna trwa

          jestem zombie
            • jutka1 Re: Poniedziałek - minął 26.05.21, 00:35
              Minął wtorek. Dzień ciemny i deszczowy (niestety).

              Przez powyższe - dzień kompletnego niechcieja. Dobrze, że Xurek w biurze i że lepiej.

              Nowe zlecenia ogarnę.
              Zaczynam mieć panikę bo wyjazd nad morze za 3.5 tygodnia - a ja zielona. Co brać, czego nie brać, co antycypować. KJAP...
              I jeszcze przed wyjazdem obcięcie włosów aktualnie do pasa, i donacja do fundacji RakAndRoll, robiącej z długich włosów peruki dla pacjentek rakowych. Niech mój warkocz się przyda. "W powiecie" jest jeden fryzjer w tej sieci, więc pojadę.

              Napisałam list do wójta gminy, gdzie wyliczyłam w punktach, o co prosimy (ja i sąsiedzi) pilnie zrobić z rowem.
              W przyszłym tygodniu napiszę nastepny mail z prośbą o projekt rekonstrukcji systemu stawów retencyjnych. Na razie jako projekt pilotażowy w mojej wsi (może w kilku sąsiednich za jednym zamachem) - z planami rozszerzenia na całą gminę, a może ipowiat/region.
              Odnieść się do próśb muszą, bo to urząd i prawo.

              Poza tym, cóż. Zimno, mokro. Wisteria ciągle nie kwitnie, chyba strajkuje.
    • xurek sroda 26.05.21, 09:27
      pracuje z domu, ale jutro znow jade do Zurychu i ta wahadlowosc bardzo mi sie podoba. mam dzisiaj dosc zapelniony dzien, zarowno pracowo jak i prywatnie, ale w sumie dobrze, bo mam troche energii i marazm chwilowo schowal sie w kacie.

      pogoda bardzo zmienna, bylam przed chwila w ogrodzie i zrobilam zdjecia kwiatow w sloncu, teraz zerwal sie wiatr i zanosi sie na deszcz. poza tym jest jak na maj bardzo zimno.

      wklejam zdjecia wlasnie kwitnacych roslin: rododendron, piwonie, azalia i czosnek niedzwiedzi. z tego ostatniego jestem bardzo dumna, po wzial sie ostro do dziela i zarasta powoli caly przewidziany do tego cienisty zakatek, ktory byl lysy i nic specjalnie nie chcialo tam rosnac.

      S. przywiozl wczoraj z Niemiec dwie odmiany dziwostwora, czyli bazylii pachnacej jak skrzyzowanie bazylii i miety o dosc twardych lisciach. Jedna ma czerwonawe liscie, druga zielone. w ogrodnictwie powiedziano mu, ze jest to odmiana przystosowana do klimatu i niechetnie jedzona przez slimaki. zobaczymy, czy sie przyjmie i do jakich potraw bedzie sie smakowo nadawac.
      • jutka1 Re: sroda 26.05.21, 10:09
        Xurku, czosnek niedźwiedzi sam Ci się pojawił, czy gdzieś zdobyłaś sadzonki?
        Kwiecie piękne.

        Dzisiaj jest mniej ciemno, nawet jakieś nieśmiałe słońce wygląda od czasu do czasu, Jaśniej = od razu lepszy nastrój.

        Miałam mieć dzisiaj wideokonferencję, ale odwołali bo główny interlokutor sie pochorował. Nawet mi to odwołanie jest na rękę, prawdę mówiąc. Mam więc wolny dzień, yippie. :-)

        Miłej środy Wam życzę. :-)
        • xurek Re: sroda 26.05.21, 10:19
          Sadzonki S. wykopal w naszym wiejskim lesie - wzogrza sa obsypane ta roslina. Ale musial powtorzyc kilka razy, bo nie chciala sie przyjac. W koncu przyjely sie chyba 3-4 rosliny i w ciagu dwoch lat rozrosly sie do ok. 20 roslin. Mysle, ze teraz juz pojdzie z gorki. W sumie jest ich jeszcze za malo na pesto badz zupe, ale na dolozenie do salatki badz quiche na zasadzie ziola wystarczy.
          • roseanne Re: sroda 26.05.21, 15:45
            Ha, no tak, ja sobie sadzone nie przywiozę, bo mnie wsadza, jak znajdą...
            Piwonie piękne, dziwak bazyliowy interesujacy
            Od rana głośno i nieprzyjemnie, wymiana drzwi się kontynuuje.
            • jutka1 Re: sroda 27.05.21, 08:47
              roseanne napisała:

              > Ha, no tak, ja sobie sadzone nie przywiozę, bo mnie wsadza, jak znajdą...
              ***********

              Zabronione? Jest pod ochroną?
    • jutka1 Czwartek - na razie słonecznie 27.05.21, 08:55
      Teraz pogoda jak w tytule, potem ma się zachmurzyć, ale na szczęście nie zapowiadają deszczu. Niezbyt ciepło: 14-15 stopni. Oh well.

      Trochę popracuję, trochę się pobyczę. Zapowiada się miły dzień. Odpukać. :-)
      • xurek Re: Czwartek - na razie słonecznie 27.05.21, 10:35
        Jestem w Zurychu, mam za saba pierwsza telekonferencje i chwile przerwy przed nastepna. Za oknem pada i jest zimno, ale ruch samochodowy prawie jak przed lockdownem, ilosc ludzi w pociagu zreszta tez.

        Od poniedzialku mozna bedzie jesc lunch wewnatrz restauracji, za to przychodzenie do biura stanie sie jeszcze wiekszym cyrkiem: zniesiono zakaz, ale za to firmy moga pozwolic przychodzic ludziom do biura tylko jezeli zagwarantuja cotygodniowe testy. Moj nos od ostatniego testu jeszcze sie nie wyleczyl, wiec wkladanie tych chemikaliow do mojego nosa dla mnie odpada: jezeli wprowadza testy "na sline" (o czym ostatnio byla mowa) to jest do dla mnie OK, jezeli nie, to nie bede mogla przychodzic. Poza tym kwestia kto to ma sfinansowac nie zostala jeszcze rozstrzygnieta.

        W sobote wieczorem przyjezdza mama, jej znajomi i KOT. Mama i znajomi beda trzy dni, biore urlop i zrobimy sobie male wycieczki. Jak dlugo bedzie KOT nie wiadomo, bo to kot Mlodego a ten zapowiedzial, ze jak sie bedzie wyprowadzal, to razem z kotem.
            • roseanne Re: Czwartek - na razie słonecznie 27.05.21, 16:15
              trzymam kciuki , by sie udalo szybko i bezbolesnie znalezc miejsce praktyk

              chlodniej, ale wielce przyjemnie dzis


              strasza przymrozkiem , co sie po 20 maja rzadko zdarza
              ekipa remontowa, od drzwi, dala mi cale zwoje plastiku, wiec bede miala czym omotac, a potem wrzuce w recycling

              dzi jeszcze ramy wokol drzwi i okien
              a potem sprzatania absolutnie calocosci, bo mimo obwieszenia schodow w dol przescieradlem kurz jest wszedzie,

              od dzis zniasiona godzina policyjna, otwarte ogrodki resauracyjne i mozna sie spotkac na backyardzie do 8 osob, lub 3 domostwa
    • jutka1 TGIF 28.05.21, 08:17
      Szaro i mokro, zimno. Brrr.

      Za jakąś godzinę wyruszam "w miasto": bankomat, kwiaciarnia, kawa u mamy, zakupy. Full wypas aktywności. Żeby odreagować, po powrocie do poniedziałku nie ruszam się nigdzie. :-)
      A od poniedziałku siadam do nowego zlecenia.

      Poza tym cisza i spokój.

      Miłego piątku. :-)
      • roseanne Re: TGIF 28.05.21, 15:14
        chlodny piatek
        wlasnie pozdejmowa;am folie chroniace skrzynki z ziolami i czescia warzyw. wiatr troche poprzesuwal i widze,ze niektore bazylie nie sa w pelni szczesliwe, moze sie podniosa?

        dzis wieczorem powtorka z rozrywki, a potem ma sie ocieplic juz

        bloga cisza, przerwa w pracach okolo drzwiowych. nie zakonczone jeszcze, ale nie dowiezli czesci materialow wykonczeniowych

        od 1 czerwca lomot letni w pelni, bo rownolegla ulica, jak co roku, zamieniona za deptak, wiec caly transport, w tym ciezarowy i autobusy poz oknami
        jak taki autobus miejski przejezdza to sie budynek trzesie...

        w ramach kuchnii leniwej, na podniesienie humoru zrobilam sbie klopsik
        objetosciowo 1/3 wieprzowiny 1/3 pieczarek 1/3 calej reszty, znaczy jajka , cebula, czosnek i kaszka kukurydziana,
        czesc zostala wchlonieta na cieplo, reszta bedzie na kanapki


        niecierpliwie oczekuje zdjec Kociaka
        • xurek Re: TGIF 28.05.21, 21:41
          Ja tez juz niecierpliwie oczekuje KOTA :).

          Dzien byl dzisiaj wyjatkowo upierdliwy. Klyent tak sie zamotlil w swoich oczekiwaniach analitycznych, ze w koncu wszyscy, czyli klient i agencjie DACH zglupialy zupelnie i nadal nie wiadomo co ma byc zrobione.

          Od tego zamotlenia tak mi sie zametlilo, ze analiza, ktora normalnie poszlaby mi lekko szla jak krew z nosa i dopiero co zakonczylam. Wiec jeszcze nie ma TGIF, bo zastepca musi rzucic na to okiem i wtedy dopiero wysle, a musze dzisiaj, bo w poniedzialek i wtorek mam urlop.

          Na froncie kowidowym nowe biurowe wariactwo od poniedzialku, ale opisze pewnie dopiero w srode, jak goscie pojada.

          KOT i swita przyjada jutro wieczorem. W niedziele w planie podziwianie kota plus wycieczka na wiejski zamek, w poniedzialek Lucerna plus Broki w okolicy oraz sklep firmowy Lindt & Sprüngli a we wtorek Chasseral oras St. Peres Insel. W srode po sniadaniu kocia swita odjedzie a ja wracam do pracy.

          Postaram sie mimo wszystko znalezc chwile i sfogorafowac Rain.
    • jutka1 Sobota, pochmurno 29.05.21, 08:53
      Jak wstałam o siódmej, było słonecznie. Teraz całe niebo w chmurach. Nawet mi sie nie chce sprawdzać, czy będzie padać. Pinkolę.

      Xurku, klyenta współczuję, miałam paru takich. Miłych dni z gośćmi i kotem. :-)

      Miłej soboty Wam życzę :-)
      • jutka1 Re: Sobota, pochmurno 30.05.21, 00:26
        Znowu mi zdechł laptop. Ten sam, co mi go reanimowali kilka miesięcy temu. :-(
        Do czasu naprawy (a w międzyczasie w PL długi weekend), mniej mnie będzie. No chyba, że uda się reanimować po-powodziowo starego peceta.

        Niestety, trzeba będzie niedługo wydać mucho dinero na nowy osprzęt. A elektronika bardzo zdrożała, i nie ma dużo wyboru. A raczej: są niedobory na rynku. Szlag by to.

        Dobranoc
          • jutka1 Re: Sobota, pochmurno 31.05.21, 23:47
            Laptop pójdzie do powtórnej reanimacji w środę, w drodze na szczepienie. Potem jest długi weekend, więc reanimacja, jeśli się uda, będzie jakoś tak w przyszłym tygodniu. :-(
            Do kitu.
            Poza tym chyba sie ociepla, dzisiaj cały dzień świeciło słońce.
            Nowe zlecenie trudne jak diabli.
            No nic. Jakoś ciągnę.
            • roseanne Re: Sobota, pochmurno 01.06.21, 00:44
              mam spore klopoty by wejsc w gazete, glowna sie jeszcze jaktako otwiera, a otem schody
              najgorzej z forum,
              dalam znac na forum o portalu, al brak odzewu

              czesc kwiatkow mi padla - pomiedzy wiewiorami a starzejacym sie psem sasiadow i kotami nie wiem juz co zrobic
              jak dosadzalam dzis troszke nwych , na miejsce padnietych zalatywalo pisuarem..

              zaczne chyba od podniesienia donic

              slonecznie
              drzwi nie wykonczone - ciagle nie ma materialow niezbednych

              magik od lazienki tez sie jakos nie spieszy , nikt inny mi na anons nie odpowiedzial... - zbyt rozchwytywani spece i taki maly bzdet , robotka za prawie 30K, ale bez dodatkowego parkingu nie jest interesujacym wyzwaniem
              • skynews Re: Sobota, pochmurno 01.06.21, 02:05
                U nas od piątku super pogoda: 24 - 26°C - wykorzystaliśmy to na bardzo długie wycieczki rowerowe wzdłuż Renu, po obu stronach. Trzeba wrócić jak najszybciej do letniej formy i kondycji.
                Zapełniły się nadreńskie knajpki i winnice - ludzi jak mrówek, znowu widać twarze...
    • jutka1 Środa, słońce 02.06.21, 12:14
      Na razie od rana słonecznie, prawie 20 C.

      Zaliczyłam drugie szczepienie, oddałam laptop do reanimacji, zrobiłam małe "miejskie" zakupy. Zakupy małe, bo ludzi strasznie dużo w markecie przed dlugim weekendem. Resztę przywiezie pan od sklepiku.

      Dałam sobie dzisiaj i jutro 2 dni wolne od pracy, "poszczepienne". ;-)
      Mam zaległości w czytaniu, to akurat się przyda.

      Miłego dnia :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka