Dodaj do ulubionych

dzwoni chlop do lekarza...

04.01.05, 17:47
czyli ja, w Montrealu- miescie jakby nie bylo dwujezycznym- do ortopedy.
Odbiera, jak sie domyslam, sekretarka. Chlop, czyli ja, mowi po angielsku:
"Dzien dobry, mam skierowanie do doktora XYZ...", baba przerywa: "Oh, English,
no English, ok, bye" i... odklada sluchawke!!!
Chlop jest oniemialy. Kilkakrotnie dzwoni ponownie, jednak nikt nie odbiera
telefonu. Czy baba widzi numer chlopa (czyli moj) na wyswietlaczu i z
premedytacja go olewa, bo chlop jest English, a ona "no English"?
Akcja trwa.
Obserwuj wątek
    • starypierdola Don't jump to conclusions! 04.01.05, 18:42
      To mi przypomina moja pierwsza prace biurowa na "zachodzie". Siedze w moim
      cubicle a tu dzwoni telefon. Przerazony patrze nan i mysle: jeszcze mu dam raz
      zadzwonic, jeszcze raz, jeszcze raz .... moze mu sie znudzi i przestanie...
      albo zostawi voice message...
      Cholernie ciezko mowic przez telefon jak nie znasz dobrze jezyka.

      SP
      • jan.kran Re:Mam to przerobione :-)) 04.01.05, 18:58
        Nie dosyc ze w fabryce zadaja ode mnie uzywania jez. Ibsena w roznych
        dialektach to powinnam:
        -pisac sprawozdanie na papierze
        -i na kompie
        -i ustnie przekazac
        -i jeszcze obslugiwac telefon

        Wszystkiego, kurna sie nauczylam. Ale C-J mam do dzis wiele siwych wlosow i
        nerwow. Nie bylo lekko... Tak ze badz tolerancyjny :-)))
        Zdaj sprawozdanie z akcji... K.
    • chris-joe Re: dzwoni chlop do lekarza... 04.01.05, 19:13
      Sprawa sie wyjasnila! Mialem mylny numer telefonu (ostatnia cyfra) i w
      rezultacie dodzwonilem sie chyba do czyjejs chalupy. Niemniej jednak- gdyby
      baba dala mi szanse miast ciskac sluchawka, wyjasnilibysmy pomylke po francusku.
      Zaniepokojonych uspokajam: do lekarza chlop sie wreszcie dodzwonil :)
      • swiatlo Re: dzwoni chlop do lekarza... 04.01.05, 23:23
        Nie ma co baby obiwniać bo u siebie każdy na zagrodzie. Ma nawet baba prawo ci
        nawciskać od bydlaków, a i do mnie jak by kto dzwonił po francusku to bym
        butelką w niego rzucił.
        • jutka1 Re: dzwoni chlop do lekarza... 05.01.05, 22:22
           




          swiatlo napisał:

          > Nie ma co baby obiwniać bo u siebie każdy na zagrodzie. Ma nawet baba prawo ci
          > nawciskać od bydlaków, a i do mnie jak by kto dzwonił po francusku to bym
          > butelką w niego rzucił.
          **********
          Swiatlo, mon cheri et p'tit chou.... ;-)))))

          Umowmy sie, ze jakby co, to zamiast ta butelka rzucac - wez wyslij do mnie na wies, co?
          Zawsze sie przyda, a i grosza zaoszczedze, wiesz, na wsi u nas to inaczej jest... ;-))))
          hahahahahahaaa

          ps. Kanada ma dwa oficjalne jezyki tzw. urzedowe....
          :-)
    • basia553 a co Ci dolega, Chlopie z Montrealu? 04.01.05, 20:05
      mam nadzieje, ze nic powaznego?
      • chris-joe Re: a co Ci dolega, Chlopie z Montrealu? 04.01.05, 22:12
        dzieki, baska, za troske:) Kolano sobie potluklem- juz wszystko prawie dobrze,
        ale niech specjalista zerknie. Wiesz, w naszym wieku strzezonego pambog strzeze:)
    • xurek a lekarz.... 05.01.05, 15:39
      okazuje sie byc szewcem, bo chlop numery pomlil. Wot, psze panstwa, wspolczesne
      czasy. Kiedys to, psze panstwa, babsko nie moglo by walnac sluchawka, bo
      sluchawki by nie mialo i problem od razu by sie wyjasnil. A teraz, psze
      panstwa, to co wrazliwszy nadcisnieniowiec moglby sie zawalu serca z powodu
      domyslnej dyskryminacji dorobic. Wot co.

      Xurek
      • chris-joe Re: a lekarz.... 06.01.05, 00:22
        Mi do glowy by nie przyszlo by ciskac sluchawka tylko dlatego, ze ktos przez
        pomylke dzwoni do mnie w joual'u. Probuje sprawe po francusku wyklarowac. A
        jesli ktos (ktokolwiek) ciska sluchawka na dzwiek jezyka angielskiego (w miescie
        naprawde dwujezycznym), to czy nie uznalabys tego za przypadek przynajmniej
        niepokojacy?
        Przykladami roznymi moglbym sypnac. Podam tylko jeden: nie tak dawno w knajpie
        czekalem w kolejce do szatni z mym amerykanskim kumplem i rozmawialismy (czy mam
        przepraszac?) po angielsku. NIM dotarlismy jeszcze do szatniarza on do nas: "My
        tu nie lubimy Szekspira!" (tak, masz racje sie domyslajac, ze nie tak znowu
        rzadko uzywane tu wyrazenie "Szekspir" oznacza potocznie jez. angielski).
        Wyjasnilem mu wiec bezczelnie, ze poniewaz dysponuje jedynie gotowka kanadyjska
        z wizerunkiem brytyjskiej krolowej oszczedze mu jej widoku i zawezwalem
        kierownika. Myslisz, ze przeprosil? Wyjasnil mi jedynie, ze jego pracownik
        jest pewnie zmeczony i stad jego... brak cierpliwosci. W trakcie rozmowy
        wyjasnilo sie przy okazji, ze ow szatniarz o tak silnie okreslonych gustach
        literackich wladal angielskim lepiej niz biegle.

        Nie, Montreal nie jest horrorem jezykowym. Co nie znaczy jednak, ze nie
        zdarzaja mi sie tutaj jezykowe horrorki. Dlatego, xur, zapewniam cie, ze moj
        -mylny, jak sie na szczescie okazalo- domysl, nie powstal w mej glowie jedynie
        jako owoc bezpodstawnej histerii. Amen.
        • ertes Re: a lekarz.... 06.01.05, 00:53
          Kanada juz dawno powinna powiedziec "Zegnam" tej prowincji.
          Szkoda ze to referendum w 1995 roku przegrali.
        • xurek CJ, 06.01.05, 08:46
          co Ty taki przewrazliwiony po siwetach? Ja to tak bardziej humorystycznie niz
          sarkastycznie mialam na mysli no i skoncentrowalam sie na telefonie, bo
          falszywy numer mnie ubawil. No ale jak Ty tak powaznie czujesz sie tam osaczony
          to bardzo przepraszam i zmykam do kata :)

          Xurek
        • xurek PS 06.01.05, 10:35
          W Montrealu bede od 23 lipca do 12 sierpnia. Pod warunkiem, ze znajde jakies
          loty o przyzwoitych cenach - jak dotad najtansze na nas trzech to 3'000
          Euro!!!! Zgrozaaaaa!!!

          Xurek
          • chris-joe Re: PS 06.01.05, 11:12
            no, dobrze, juz sie udobruchalem. Jak sama widzisz, kwestii jezykowych w Mtl
            nie wazy sie letko:)

            1000 eurosow od geby to rzeczywiscie slono! To ten nasz jedyny codzienny
            bezposredni lot Swiss Air Zurich-MTL ? Mam nadzieje, ze do lata znajdziecie cos
            tanszego. Czy w gre nie wchodzi dojazd do jakiegos innego miasta europejskiego?
            Jakby co do czego, to chetnie pisalbym sie na kawe :)
            cj
            • xurek w gre wchodzi 06.01.05, 11:17
              kazdy lot z jedna przesiadka - to za 3'000 Euro to loty Am. Airlines z
              przesiadka w Londynie - przeszukalam wszystkie Expedie Flugbörsen etc. i albo
              jestem za glupia zeby cos znalezc albo zly urok jakis...

              Ale przylecimy napewno, bo juz na 100% obiecalam siostrze, wiec kawa bradzo
              chetnie. Na umowienie konkretnego dnia i godziny mamy jeszcze troche czasu :))

              Xurek
              • chris-joe Re: w gre wchodzi 06.01.05, 11:26
                "Ale przylecimy napewno, bo juz na 100% obiecalam siostrze, wiec kawa bradzo
                chetnie. Na umowienie konkretnego dnia i godziny mamy jeszcze troche czasu :))"
                -deal:)

                Przy okazji- czy moglabys wyjasnic, jak wy tam funkcjonujecie w Szwajcarii?
                Przeciez nie kazdy Szwajcar jest czworojezyczny! Nie rzucacie sie sobie do
                gardel? Czy jest jakas szwajcarska lingua franca?
                • xurek Zmiana perspektywy 06.01.05, 11:49
                  Szwajcaria pokazala mi nowa perspektywe jezykowa: nie wazny jest jezyk, wazne
                  jest podejscie. Jezeli sie chce porozumiec, to mozna. Tak wiec kazdy Szwajcar
                  dysponuje bazowa znajomoscia dwoch pozostalych jezykow glownych i
                  nieograniczona checia dogadania sie z kazdym Szwajcarem a Rätoromani dysponuja
                  perfekcyjna znajomoscia jednego z trzech jezykow glownych, bazowa dwoch
                  pozostalych i nieograniczonym zrozumieniem dla faktu, iz pozostali Szwajcarzy
                  nie dysponuja bazowa znajomoscia Rätoromanisch. Ta konstelacja zupelnie
                  wystarcza – ciezko jest jedynie zostac federacyjnym politykiem (czyli powyzej
                  kantonu) badz zasiadac w parlamencie – tam wymagana jest 100% bierna znajomosc
                  pozostalych dwoch jezykow gl. – obrady odbywaja sie tak, ze kazdy gada po
                  swojemu i nie ma tlumacza. Rätoromanie musza sie zdecydowac na ktorys z trzech
                  gl. Poza tym jezykow jest wiecej niz cztery, bo Schwyzerdütsch ma takie
                  odmiany, ze Valliser i Appenzeller musza sie porozumiewac w „Schriftdeutsch“
                  badz po francusku :)).

                  Xurek
                  • tos.ka Re: Zmiana perspektywy 07.01.05, 20:31
                    > Szwajcaria pokazala mi nowa perspektywe jezykowa: nie wazny jest jezyk, wazne
                    > jest podejscie.

                    nie dotyczy kantonu francuskiego.
                    swego czasu probowalam kupic w genewie cos co sie nazywa "zahnbürste" .
                    sprzedawczyni zrobila glupia mine. wezwala kierownika.
                    kierownik sprzedal mi owaz po tym jak na migi pokazalam mu o co mi chodzi.
                    • basia553 Re: Zmiana perspektywy 08.01.05, 09:51
                      i oczywiscie na podstawie jednej niekumatej sprzedawczyni bedziesz teraz
                      przekonana, ze w kantonie francuskim znaja tylko jeden jezyk. Rozumiem.
              • starypierdola Sprawdz Transat 06.01.05, 17:27
                www.airtransat.com/
                SP
                • xurek wsio ta sama ryba :))) 06.01.05, 17:45
                  dzieki, ale sytuacja sie nie poprawia. Sprawdzilam - najtaniej Paryz - Montreal
                  za 3'300 CHF na nas wszystkich. Jak dolicze doloty do Paryza to znow wyjde na
                  te same 4'500 CHF czyli 3'000 Euro :(((. Chyba zamiast tanich lotow zaczne
                  szukac sponsora na drogie :)))

                  Xurek
                  • chris-joe Re: wsio ta sama ryba :))) 08.01.05, 14:47
                    poki co najtansze polaczenie Paryz-Montreal na 23 Lipca-12 Sierpnia, jakie
                    znalazlem to flyzoom.com za 500 EUR= 800 CAD= 770 CHF na twarz.
                    Przy okazji sie dowiedzialem, ze 1 CAD jest niemal rowny 1 CHF :)
                  • starypierdola A moze Ci sie oplaci .... 08.01.05, 17:10
                    ...przeprowadzic do Paryza? Po francusku mowisz!!??

                    :)))
                    SP
                    • basia553 a Ty Ziutek gdzie jestes? 08.01.05, 17:24
                      w Calavasito? A kiedy nas tu w Europie odwiedzisz? Mamy taka sliczna wiosne....
                      tej zimy (cycat z Anity).
                      • ertes Re: a Ty Ziutek gdzie jestes? 08.01.05, 17:36
                        Hundehütte.
                        • starypierdola He, he, he! 08.01.05, 21:08
                          Ertes, jestes niezawodny! Jak zwykle wszystko wiesz. I ta znajomosc jezykow!!
                          Ale widze ze przestales szczekac. Pewno zpowodu podlej pogodu w LA siedzisz w
                          swojej hundehuette??


                      • starypierdola Re: a Ty Ziutek gdzie jestes? 08.01.05, 21:09
                        Siem chowam przed Ertesem, bo mnie obszczekuje. Jeszcze mnie obsika psim
                        zwyczajem.
                        :)))

                        SP
                        • ertes Re: a Ty Ziutek gdzie jestes? 08.01.05, 21:30
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=18384245&a=18388460
                          • starypierdola Zapomniales?? 08.01.05, 21:48

                            Pies Ertesik:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=19043921
                            SP
    • basia553 moja przygoda 06.01.05, 09:11
      wygladala tak: pare razy dostalam fax od jakiejs baby, ktöra najwyrazniej
      pröbowala zwabic synalka, ktöry sie nie meldowal. Wiec raz byl to fax o tresci:
      Michalku, zrobilam twoje ulubione spaghetti, przyjedz. Albo: Michalku, mamusia
      martwi sie o ciebie, odezwij sie itd. Miala najwyrazniej zly namber i zal mi
      sie jej zrobilo. Wyszukalam jej nr tel., zadzwonilam i wyjasnilam, ze nie lubie
      jej spaghetti itd. Jesli myslicie, ze baba sie ucieszyla, to jestescie w
      bledzie. Przeprowadzila sledztwo, wypytywala mnie niemalze o nr buta i w koncu
      uwierzyla i nie dziekujac powiedziala "no dobrze" i odlozyla sluchawke.
      Takie reakcje moga zniechecic do wyjasniania nieporozumien "na linii".
      • chris-joe Re: moja przygoda 06.01.05, 11:04
        do mnie zas, nie tak znow dawno, dzwoni ktos na komorke- odpowiadam swym
        agielskim "helo" (transkrypcja fonetyczna :), na co pani po drugiej stronie
        linii wyraznie jest zbita z pantalyku i z silnym obcym akcentem przeprasza, ze
        pomylka. Wkrotce to samo, i znow, i na nowo. Po paru takich telefonach pani
        wyjasnia, ze usiluje sie dodzwonic do meza, ze przeprasza, ale za kazdym razem
        centrala laczy ja z moim numerem, porownujemy numery telefonow- nie maja z soba
        nic wspolnego, nawet kierunkowy jest inny- pani i jej maz mieszkaja w jakims
        miasteczku w Ontario. Wsluchuje sie w jej akcent i pytam o jego pochodzenie,
        pani odpowiada, ze "Why? ...I'm Polish". Ku wielkiemu jej zaskoczeniu
        przechodze na nasz jezyk ojczysty.
        Ki diabel?! Akcja dzieje sie przeciez w drugim co do wielkosci kraju swiata o
        populacji bliskiej 40 milionow :))
        • szfedka I'm Polish - hehehe 06.01.05, 11:43
          No darzaja sie przypadki rozne.
          Ostatnio jak pojechalam do Jutki do Paryza stoje sobie przed brama i nie moge
          sie dostac. Zapomnialam kod, przeciez tak czesto tam nie jestem. Jakis starszy
          pan tez probuje wejsc i mowi cos po francusku do mnie a ja mu odpowiadam po
          angielsku ze ja ani me ani be po francusku i wyciagam komorke aby zadzwonic do
          Juci po pomoc. W czasie rozmowy z nia podlatuje jakis chlopiec, naciska jakis
          guzik i wrota sie otwieraja. A paqn mowi do mnie po polsku: no przeciez sie
          pytalem czy pani chce wejsc. Trzeba bylo odpowiedziec. A ja mu na to: to czemu
          pan nie powiedzial po polsku tylko po francusku ktorego ja nie rozumie?
          Powiedzialam panu przeciez po angielsku. hehehe
          Opowiedzialam to Jutce i polecialysmy do restauracji na obiadek. Kelnerka
          podala nam menu, siedzimy wybieramy zarcie, Jucia mi tlumaczy, smiejemy sie
          glosno jak zawsze a kelnerka podchodzi i mowi : oooo, panie mowia po polsku!!!!
          A jak odeszla to my do siebie: chyba zesmy nie klnely co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka