bird_man
19.01.05, 16:35
siedze na drugim koncu swiata i nie mam ani specjalnie czasu ani okazji aby
sie udzielac intenetowo, a jako ze niechcacy rozpetalem burze w szklance wody
to kilka slow wyjasnien - oczywiscie nie na wszystkie zarzuty, pomowienia czy
pytania lecz ogolnie.
1. magiczna liczba 300 czyli buchalteria..
nie prowadze zadnej buchalterii i nigdy nie prowadzilem, liczbe 300 wzialem z
powietrza chociaz teraz jak sie zastanowie to wydaje mi sie mocno zanizona.
otoz zostalem uwiedziony w slodkim wieku lat 15-u przez kobiete 27-letnia i
mezatke. zrobila to skutecznie i chyba bylem dobrym uczniem gdyz po pewnym
czasie przekazala mnie przyjaciolce, ta jeszcze jednej , a ta t kolei jeszcze
jednej-tak ze do 18 roku zycia przeszedlem dobra szkole z tymi 4 doroslymi
paniami. oczywiscie po drodze zdazaly mi sie jeszcze jakies siksy ale to nie
jest warte wspominania. majac 18 lat zostalem ratownikiem i w nastepnych 6-u
latach co roku 2-3 miesiace w akacje spedzalem na nadmorskich plazach. dalo
mi to doswiadczenia z (jak ostroznie oceniam z perspektywy lat) z
przynajmniej 10-20 paniami w sezonie co i tak bylo ponizej przecietnej
kolegow ratownikow. summa sumarum gdzies okolo 100 -ki. przez okres studiow
dorabialem sobie jako model w asp (trenowalem gimnastyke i plywanie i mialem
dosc dobra budowe ciala) co pozwolilo mi blizsze poznanie ponad 20 studentek
z asp. po drodze byla jeszcze kompletna pomaturalna szkola pielegniarska (24
dziewczyny) - jako ciekawosta zostalo to zapamietane. poza tym sadze ze w tym
okresie spalem w kazdym roku z przynajmniej 50 studentkami z akademii
medycznej. nie zapominajcie ze byl to poczatek lat 70-ych czyli
okres "rewolucji seksualnej" (nawet w polsce) jak sie tak zastanowie to
musialo byc w samej polsce tych kobiet okolo 200.. poza tym od 18 lat jezdze
po swiecie i oprocz ciezkiej pracy uzywam zycia tak jak ja to rozumiem -
smiem twierdzic ze tylko kilka lat azjatyckich dalo mi blizsze kontak´ty z
ponad 100-a kobiet. to tyle co do buchalterii - po prostu
inni zmieniaja rekawiczki, inni samochody, inni jak ja kobiety..
2. rozumienie kobiet
nigdy nie twierdzilem i nie twierdze ze rozumiem kobiety, twierdze natomiast,
ze z reguly (podkreslenia moje) wiem jak w nastepnej chwili zareaguja - daje
mi to pewna przewage nad nimi i innymi mezczyznami co tez bezlitosnie
wykorzystuje...
3. doswiadczenie, ilosc kobiet w zyciu itp.
ten akapit jest skierowany glownie do swiatly, gdyz to wlasnie on wyskoczyl z
ta bzdura, ze mi az odech zaparlo. oczywiscie swiatlo zrozumial z mojej
wypowiedzi dokladnie tyle ile rozumie z kobiet - czyli nic, ale nie jest to
wazne. natomiast twierdzenie, ze nalezy miec w zyciu przedmalzenskim jednego
(lub najwiecej 4-5 partnerow) jest taka bzdura, ze nie wiadomo czy sie smiac
czy plakac. przypomina mi to chlopca, ktory przeczytal ksiazke o seksie i
swierdza: juz wszystko o tym wiem. Czy jak przeczytasz ksiazke o grze na
fortepianie to potrafisz grac?
moj drogi swiatlo, aby zostac mistrzem trzeba wielu, wielu lat intensywnego
treningu i ciaglego doskonalenia swoich umiejetnosci. tego sie po prostu nie
da zrobic z jedna kobieta i jezeli tej podstawowej prawdy nie rozumiesz to
naprawde nie mamy sobie w tym temacie nic wiecej do powiedzenia..
potrafisz utrzymac erekcje przez 3 godziny i dac kobiecie w tym czasie 10
orgazmow? tego sie da nauczyc, ale tego sie trzeba nauczyc przez praktyke,
nie przez czytanie ksiazek..
Uzalanie sie nad soba starszych panow, nie posiadajacych odpowiedniej ilosci
samodyscypliny aby o siebie i swoje cialo zadbac, obnoszacych sie ze swoim
brzuchem przez zycie i dorabiajacych sobie do tego jeszcze dziwnych teorii
jest po prostu zalosne i smieszne , podobnie jak orgazm w wykonaniu meg ryan
na kinowym ekranie w restauracji..
prywatnie moge ci powiedziec, ze przy wzroscie 178 cm waze 72 kg, w
najgrubszym miescu moje ciala mam pod skora 4 mm tluszczu i chodze w dzinsach
nr 28 - ale na to trzeba sobie zapracowac (juz ponad rok temu pytales sie na
tym forum "czy cwiczycie?" - pamietam bo wowczas jak i dzisiaj siedzialem w
chinach i odpowiedzialem ci dosc dokladnie..
3. moralnosc i seks
chociaz swialo stawia mnie na pregierzu, odmawiajac mi jakichkolwiek wartosci
moralnych i twierdzac, ze jestem meska k..wa i dziwka ( co mi osobiscie z
jego ust wisi kalafiorem) stwierdzam ze dla mnie seks nie ma z moralnoscia
nic wspolnego. dopoki nikogo nie krzywdze (np. rozbijanie rodzin) nikogo nie
gwalce (chociaz niektore z moich partnerek uwielbiaja byc wiazane w lozku i
qwasi "gwalcone"), nie jestem psychicznie chorym perwetykiem (seks z dzecmi,
sodomia itp)
wszystko jet w seksie dla mnie dozwolone dopoki obie strony tego chca i
lubia..
uprawiam seks tylko z kobietami ktore tego wyraznie chca (czasami rowniez za
pieniedze - nie wstydze sie tego) i zapewniam cie swiatlo, ze jestem w stanie
rozpoznac prawie natychmiast ktora kobieta tego chce a ktora nie. podobnie
jest z kobietami - one maja tez ten 7-y zmysl i wiedza od razu ze ja to wiem,
nie zapominaj moj drogi, ze wbrew opowiastkom to wlasnie kobie nas sobie
wybieraja a nie odwrotnie.
tyle na temat moralnosci, reszte pozwole sobie wlozyc miedzy bajki dla
dobrych chlopcow i ksiezy
na marginesie: ja naprawde "kocham wszystkie kobiety" - nie wielka
romantyczna miloscia (chociaz sie zdarzalo) ale po prostu traktuje je jak
ludzi, nie stawiam na piedestale, nie buduje im pomnikow i nie zapominam, ze
dobry sex jet dla kobiet jeszcze wazniejszy niz dla mezczyzn..
z seksualnym pozdrowieniem
ptaszek