Dodaj do ulubionych

buchalteria, sex i moralnosc u ptakow

19.01.05, 16:35
siedze na drugim koncu swiata i nie mam ani specjalnie czasu ani okazji aby
sie udzielac intenetowo, a jako ze niechcacy rozpetalem burze w szklance wody
to kilka slow wyjasnien - oczywiscie nie na wszystkie zarzuty, pomowienia czy
pytania lecz ogolnie.
1. magiczna liczba 300 czyli buchalteria..
nie prowadze zadnej buchalterii i nigdy nie prowadzilem, liczbe 300 wzialem z
powietrza chociaz teraz jak sie zastanowie to wydaje mi sie mocno zanizona.
otoz zostalem uwiedziony w slodkim wieku lat 15-u przez kobiete 27-letnia i
mezatke. zrobila to skutecznie i chyba bylem dobrym uczniem gdyz po pewnym
czasie przekazala mnie przyjaciolce, ta jeszcze jednej , a ta t kolei jeszcze
jednej-tak ze do 18 roku zycia przeszedlem dobra szkole z tymi 4 doroslymi
paniami. oczywiscie po drodze zdazaly mi sie jeszcze jakies siksy ale to nie
jest warte wspominania. majac 18 lat zostalem ratownikiem i w nastepnych 6-u
latach co roku 2-3 miesiace w akacje spedzalem na nadmorskich plazach. dalo
mi to doswiadczenia z (jak ostroznie oceniam z perspektywy lat) z
przynajmniej 10-20 paniami w sezonie co i tak bylo ponizej przecietnej
kolegow ratownikow. summa sumarum gdzies okolo 100 -ki. przez okres studiow
dorabialem sobie jako model w asp (trenowalem gimnastyke i plywanie i mialem
dosc dobra budowe ciala) co pozwolilo mi blizsze poznanie ponad 20 studentek
z asp. po drodze byla jeszcze kompletna pomaturalna szkola pielegniarska (24
dziewczyny) - jako ciekawosta zostalo to zapamietane. poza tym sadze ze w tym
okresie spalem w kazdym roku z przynajmniej 50 studentkami z akademii
medycznej. nie zapominajcie ze byl to poczatek lat 70-ych czyli
okres "rewolucji seksualnej" (nawet w polsce) jak sie tak zastanowie to
musialo byc w samej polsce tych kobiet okolo 200.. poza tym od 18 lat jezdze
po swiecie i oprocz ciezkiej pracy uzywam zycia tak jak ja to rozumiem -
smiem twierdzic ze tylko kilka lat azjatyckich dalo mi blizsze kontak´ty z
ponad 100-a kobiet. to tyle co do buchalterii - po prostu
inni zmieniaja rekawiczki, inni samochody, inni jak ja kobiety..
2. rozumienie kobiet
nigdy nie twierdzilem i nie twierdze ze rozumiem kobiety, twierdze natomiast,
ze z reguly (podkreslenia moje) wiem jak w nastepnej chwili zareaguja - daje
mi to pewna przewage nad nimi i innymi mezczyznami co tez bezlitosnie
wykorzystuje...
3. doswiadczenie, ilosc kobiet w zyciu itp.
ten akapit jest skierowany glownie do swiatly, gdyz to wlasnie on wyskoczyl z
ta bzdura, ze mi az odech zaparlo. oczywiscie swiatlo zrozumial z mojej
wypowiedzi dokladnie tyle ile rozumie z kobiet - czyli nic, ale nie jest to
wazne. natomiast twierdzenie, ze nalezy miec w zyciu przedmalzenskim jednego
(lub najwiecej 4-5 partnerow) jest taka bzdura, ze nie wiadomo czy sie smiac
czy plakac. przypomina mi to chlopca, ktory przeczytal ksiazke o seksie i
swierdza: juz wszystko o tym wiem. Czy jak przeczytasz ksiazke o grze na
fortepianie to potrafisz grac?
moj drogi swiatlo, aby zostac mistrzem trzeba wielu, wielu lat intensywnego
treningu i ciaglego doskonalenia swoich umiejetnosci. tego sie po prostu nie
da zrobic z jedna kobieta i jezeli tej podstawowej prawdy nie rozumiesz to
naprawde nie mamy sobie w tym temacie nic wiecej do powiedzenia..
potrafisz utrzymac erekcje przez 3 godziny i dac kobiecie w tym czasie 10
orgazmow? tego sie da nauczyc, ale tego sie trzeba nauczyc przez praktyke,
nie przez czytanie ksiazek..
Uzalanie sie nad soba starszych panow, nie posiadajacych odpowiedniej ilosci
samodyscypliny aby o siebie i swoje cialo zadbac, obnoszacych sie ze swoim
brzuchem przez zycie i dorabiajacych sobie do tego jeszcze dziwnych teorii
jest po prostu zalosne i smieszne , podobnie jak orgazm w wykonaniu meg ryan
na kinowym ekranie w restauracji..
prywatnie moge ci powiedziec, ze przy wzroscie 178 cm waze 72 kg, w
najgrubszym miescu moje ciala mam pod skora 4 mm tluszczu i chodze w dzinsach
nr 28 - ale na to trzeba sobie zapracowac (juz ponad rok temu pytales sie na
tym forum "czy cwiczycie?" - pamietam bo wowczas jak i dzisiaj siedzialem w
chinach i odpowiedzialem ci dosc dokladnie..

3. moralnosc i seks
chociaz swialo stawia mnie na pregierzu, odmawiajac mi jakichkolwiek wartosci
moralnych i twierdzac, ze jestem meska k..wa i dziwka ( co mi osobiscie z
jego ust wisi kalafiorem) stwierdzam ze dla mnie seks nie ma z moralnoscia
nic wspolnego. dopoki nikogo nie krzywdze (np. rozbijanie rodzin) nikogo nie
gwalce (chociaz niektore z moich partnerek uwielbiaja byc wiazane w lozku i
qwasi "gwalcone"), nie jestem psychicznie chorym perwetykiem (seks z dzecmi,
sodomia itp)
wszystko jet w seksie dla mnie dozwolone dopoki obie strony tego chca i
lubia..
uprawiam seks tylko z kobietami ktore tego wyraznie chca (czasami rowniez za
pieniedze - nie wstydze sie tego) i zapewniam cie swiatlo, ze jestem w stanie
rozpoznac prawie natychmiast ktora kobieta tego chce a ktora nie. podobnie
jest z kobietami - one maja tez ten 7-y zmysl i wiedza od razu ze ja to wiem,
nie zapominaj moj drogi, ze wbrew opowiastkom to wlasnie kobie nas sobie
wybieraja a nie odwrotnie.
tyle na temat moralnosci, reszte pozwole sobie wlozyc miedzy bajki dla
dobrych chlopcow i ksiezy

na marginesie: ja naprawde "kocham wszystkie kobiety" - nie wielka
romantyczna miloscia (chociaz sie zdarzalo) ale po prostu traktuje je jak
ludzi, nie stawiam na piedestale, nie buduje im pomnikow i nie zapominam, ze
dobry sex jet dla kobiet jeszcze wazniejszy niz dla mezczyzn..

z seksualnym pozdrowieniem
ptaszek
Obserwuj wątek
    • ertes Re: buchalteria, sex i moralnosc u ptakow 19.01.05, 16:49
      Czy ty aby na pewno nie zdradzasz jakis tajemnic?
      Sprawdziles z pracodawca?
      Uwazaj, tu sie az roi od agentow wrazych wywiadow.
    • tortugo Re: buchalteria, sex i moralnosc u ptakow 19.01.05, 17:07
      Az przykro pomyslec ile kobiet pozbawionych zostalo orgazmow (i byc moze
      dochodow) gdy ty czas marnowales na pisanie. Wracaj do roboty ;)
      ~:O:=o
      • don2 Re: buchalteria, sex i moralnosc u ptakow 19.01.05, 17:48
        Nio ,nio ,nio !!! koles w przyblizeniu w moim wieku...lece do szafy sprawdzic
        rozmiar moich spodni- w przyblizeniu prawie az wstyd:)) I jedno mamy wspolne w
        przyblizeniu:)) ja tez czytalem bajki o stojacym fiucie przez 3 godziny ! te
        dziesiec orgazmow to tak raz po razie czy w rozbiciu na jednostke czasowa?
        Owszem notuje sie fale do 12 jak podaje prasa popularno fachowa,ale to taki
        wyjatek jak ten 3 godzinny fiut.Cholera czym czlowiek starszy tym pamiec sie
        polepsza.jak wedkarze pamietajacy tego szczupaka,ktoremu przybywalo wagi i
        centymetrow z uplywem czasu.Ale z drugiej strony ,w przyrodzie wszystko jest
        mozliwe !Ten fiut tak mnie zaintrygowal ,ze przypomnialem sobie o tej chinskiej
        technice Tao,tam szeroko bylo to opisane.No ale jak juz pisalem ,ja to czytalem
        No coz moje panie ,nie wpadajcie w dolek z powodu ,ze nie spotkaliscie Ptaszka
        gatunek to zyjacy jeszcze przed wasza dojrzaloscia,obecnie na wymarciu :)))))
        Ech gdzie ci mezczyzni........ :)))))))))))))))))))))))))))))) ))))))
    • xurek Re: buchalteria, sex i moralnosc u ptakow 19.01.05, 17:20
      „potrafisz utrzymac erekcje przez 3 godziny i dac kobiecie w tym czasie 10
      orgazmow? tego sie da nauczyc, ale tego sie trzeba nauczyc przez praktyke,
      nie przez czytanie ksiazek..“

      Sorry, Birdman, ale zdaje sie, ze jedyna roznica miedzy Toba a Swiatlem w
      materii rozumienia kobiet jest taka, ze on sie do „nierozumienia“ przyznaje.

      Jezeli naprawde jestes w stanie „nauczyc kobiety mienia 10 orgazmow przez 3
      godziny“ to rzuc ta swoja robota, otworz szkole orgazmu a za pare lat bogatszy
      bedziesz od Bill Gatesa. Ale zanim to zrobisz to poczytaj pare ksiazek o
      kobiecym orgazmie, o roznicy miedzy lechtaczkowym a pochwowym, o tym, ile %
      kobiet zdolnych jest (jezeli wogole?) tylko do lechtaczkowego, o tym, ile pracy
      roznych miesni jest koniecznych, by kobiety nie osiagajace orgazmu pochwowego
      byly w stanie mimo wszystko podczas stosunku go miec i sie zastanow, ilu z nich
      sie bedzie chcialo (jezeli w ogole sa w stanie fizycznie podolac) odwalic taki
      kawal 3-godzinnej roboty tylko po to, by Tobie dac wrazenie, ze mistrzem
      jestes. No chyba, ze masz takiego farta, ze ciagle trafiasz na te z marginesu
      0, 1 % (albo podobnie), ktore na sam widok czlonka dostaja orgazmu.

      „nie zapominam, ze ...dobry sex jet dla kobiet jeszcze wazniejszy niz dla
      mezczyzn..“

      Seks wazniejszy dla kobiet niz dla mezczyzn? Watpie szczerze i znow odsylam do
      ksiazek badz statystyk badz nawet do tego, by z paroma zamiast sie przespac to
      moze pogadac.

      Kobiety, w kregu ktorych Ty sie poruszasz (mniemam z Twego opisu, ze sa ta
      panie chetne i otwarte na „szybki seks bez zobowiazan“) stanowia MNIEJSZOSC
      pieknej plci. Ty nawet tej mniejszosci nie probujesz zglebic inaczej niz
      dopochwowo, wiec prosze nie mow, ze je znasz badz wiesz jak zareaguja. No chyba
      ze chodzi Ci o znajomos reakcji typu ze jak ja komus szpilka nadepne na stope
      to wiem na 99,9%, ze wrzasnie „auaaaa“. No i przewage mi to tez daje – ja wiem,
      ze go nadepne a on nie, mam wiec duze szanse wyjsc z tego bez szwanku.

      „na marginesie: ja naprawde "kocham wszystkie kobiety" - nie wielka romantyczna
      miloscia (chociaz sie zdarzalo) ale po prostu traktuje je jak ludzi“

      jezeli kochanie = traktowanie jak ludzi, to ja kocham wszystkich mieszkancow
      planety, lacznie z Toba.

      Xurek
    • ani-ta no to wpadlam w kompleksy!:) 19.01.05, 18:07
      nie dosc, ze nosze spodnie rozmiar 29... i przy zyciu trzyma mnie tylko
      nadzieja, ze meskie 28 jest wieksze od damskiego 29:)

      to jeszcze ta swiadomosc, ktora mnie dopadla z wielkim hukiem...
      ilez f....(e tego)....acetow mnie ominelo!!!!!!!!!!!!!
      to juz nie jest do nadrobienia!

      ptaszku:)
      uwielbiam twoje teksty!
      ale moze skupmy sie jednak na opisach a nie na statystyce!:)

      a.:)))
      • don2 Re: no to wpadlam w kompleksy!:) 19.01.05, 18:21
        chuda jestes jak szczapa-odpadasz !!!
        • ertes Re: no to wpadlam w kompleksy!:) 19.01.05, 18:31
          )prywatnie moge ci powiedziec, ze przy wzroscie 178 cm waze 72 kg, w
          )najgrubszym miescu moje ciala mam pod skora 4 mm tluszczu i chodze w dzinsach
          )nr 28 -

          Dobrze wyrosniety krasnal.
          • basia553 no wiesz Ertes! 19.01.05, 18:35
            wprawdzie nie jestem facet, ale przy moim wzroscie wpadlam po Twojej uwadze w
            kompleksy.
            A tak nawiasem möwiac: chron mnie Panie Boze przed 10-cioma orgazmami w ciagu
            trzech godzin! O nieznajomosci kobiet swiadczy przypuszczenie, ze to moze
            ktörejs sprawic przyjemnosc (ta ilosc w tym tempie!).
            • wkrasnicki Remis 19.01.05, 18:53
              No to ja ten-tego , nie chwaląc się, czyli krótko mówiąc, czy raczaj nadmieniając, bo przecież nie
              bąkając, chciałbym tu swoją cyferkę również zaprezentować, choćby dla statystyki, lubo chęci
              zaistnienia.
              No więc jakby nie liczyć to tak na godzinę plus-minus, ale właściwie bardziej na plus to 0.03 orgazmu
              (tego lepszego ma się rozumieć), czyli jeden kleks na trzy godziny i kwadrans w zaokrągleniu.
              Może to przypadek, ale w lustrzanym odbiciu to nam daje liczbę trzysta, która już tu padła, czyli z
              pticą jestem na remis, co było do udowodnienia. ;-)
            • ertes Re: no wiesz Ertes! 19.01.05, 18:56
              Basiu, chyba jasne jest skad sie biora te teksty kolegi birdmana.
              Jak facet ma 178 to co tu sie dziwic ze ma kompleksy i w jakis sposob chce je ukryc.
              Niech pisze, jest przynajmniej z czego i kogo sie posmiac.
            • ani-ta baska! racja! 19.01.05, 21:38
              toc na rozrusznik mozna rypnac!
              w kazdym razie... jak sie nie udaje...

              a.:)))))))))))
            • don2 Re: no wiesz Ertes! 19.01.05, 23:34
              Basiu ! 10 orgazmow w ciagu trzech godzin to duzo ? I nie sprawilo by
              przyjemnosci.? Pozwole sobie mimo ,ze nie jestem az tak orgazmodajny jak
              Ptaszek,zaznaczyc,ze to az tak wyjatkowe nie jest.zalezy od wielu faktorow,od
              kobiety samej itp.technika ani maestria Ptaszka nie ma tu duzo do gadania.
              trafiaja sie kobiety ,ktore maja kilka "pod rzad" lub takie tez ,ktore jak
              je zalaskocze nizej pepka i zaczerwieni sie szyja raz na pol roku,to juz
              przezycie.I akurat taki Ptaszek najczesciej nic nie daje a uzycza fiuta jako
              zywe dildo a madra pani sama juz sie postara by nie zmarnowac czasu na meki
              faceta,ktory z oblednym wyrazem lica i spocony jak mysz laskawie rzuca klasyczne
              pytanie:dobrze ci bylo? I na jaka odpowiedz taki debil oczekuje? Co ma prawde
              uslyszec i zamienic sie w strachliwego impotenta z poczuciem winy?kobiety
              litosciwe sa i madre.A te glupie to tez sa pozyteczne zgodnie z niemieckim
              przyslowiem :glupia bzyka najlepiej (tlum. na polski )
    • lucja7 Re: buchalteria, sex i moralnosc u ptakow 19.01.05, 18:44
      bird napisal:
      "...nie jestem psychicznie chorym perwetykiem (seks z dzecmi,
      sodomia itp)"

      oraz:
      "...potrafisz utrzymac erekcje przez 3 godziny i dac kobiecie w tym czasie 10
      orgazmow?"

      Duzo pisales ze naprawde przeleciales 300. Wierzymy ci wszyscy, ale wiedz ze to
      niewiele wobec tych ktorzy licza na tysiace.

      Nie rozumiem natomiast dlaczego nie uszczesliwiasz dzieci oraz dup (piszesz o
      sodomii). Jakiego typu opory?
      Nie rozumiem tez dlaczego ci stoi tylko 3 godziny. Co potem? Wyobrazasz sobie
      morze nieszczescia wokol? Glownie wsrod dzieci! Wyobraz sie w roli kochanego
      wuja szczodrze rozdajacego orgazmy!
      Lubie tez twoje pojecie "dawania" orgazmu, bo doskonale ilustruje twoj stosunek
      do stosunku.

      lucja
    • swiatlo Profesjonalizm 19.01.05, 19:12
      Zaskakująco post Ptasznika zupełnie mnie nie zdenerwował. Wręcz przeciwnie, dał
      mi sporo do myślenia. Spowodował pewną refleksję.
      Kiedy chodzę do siłowni, spotykam tam czasami takiego panka-malowanka. Jego
      zawód: "persnonal trainer". Zawsze przychodzi do siłowni z dużą torbą, rozbiera
      się z dresu i ukazuje swoją nienaganną sylwetkę. Wiotkie biodra, umięśnione
      ramiona i nogi, wypukła klatka piersiowa, nienagannie uczesane włosy, ujmujący
      zawodowy uśmiech.
      No cóż, myślę, to jego zawód, za to mu płacą. Musi ujmować przecież swoje
      babcie klientki swoim usportowieniem i pięknem zadbanego 35-letniego młodzieńca.
      No więć różne są zawody. Jedni są naukowcami, inni biznesmenami, programistami,
      sprzedawcami, prostytutkami. Każdy jakoś musi na to życie zarobić.
      Zaskakująca jest ludzka pomysłowość w wychodzeniu na swoje. Kiedyś zetknąłem
      się z zawodem "urządzacz garażu", czyli "garage organizer". Nigdy nie
      przypuszczałem że taka profesja instnieje. Zawsze sam sobie przecież garaż
      sprzątałem.
      Różne zawody wymagają pracy różnych części naszego ciała. Większość zawodów
      polega na pracy mózgu. Nawet zawody fizyczne, jak budowlaniec czy elektryk,
      wymagają dużej inteligencji i umiejętności umysłowych.
      Są jednak zawody dla których mózg jest zredukowany do kolejnego bezużycznego
      mięśnia, natomiast nacisk jest na bicepsy (personal trainer), ładny wygląd
      (ratownik), pochwa (prostytutka) bądź penis (żigolak).
      Ludzie starają się jakoś utrzymać na powierzchni tej dżungli. To rozumiem. Wola
      przetrwania jest najwyższą siłą w naszym życiu!

      Jest jednak zadziwiające że kulturowo jakoś się przyjęło, że niektóre profesje
      są traktowane z większym szacunkiem niż inne. Uważam że niesłusznie, przecież
      ludzie jakoś naprawdę muszą sobie radzić.
      Jednak tak jest i już. Tak na przykład tacy prawnicy, lekarze, inżynierowie,
      biznesmani czy kaznodzieje są traktowani z najwyższym szacunkiem, natomiast
      ratownicy, żigolacy, personal trainers i domokrążcy są ulokowani na samym dole
      tej drabiny. No nie mówiąc o handlarzach narkotyków, ale to już jest świat
      przestępczy.
      Niesprawiedliwe! Przecież i takiemu prawnikowi może się noga powinąć (odpukać)
      i on być może będzie musiał zarobić na swoje utrzymanie usługami penisa bądź
      bicepsów. Albo pięknej fryzury i ujmującego wyperfumowanego uśmiechu.
      Uważam że naprawdę trzeba szanować wszystkie metody utrzymania się na
      powierzchni.
      No a skoro ktoś robi na życie penisem bądź pięknym bicepsem, to nie dziw że
      dąży do najwyższego profesjonalizmu. Pamiętaj, cokolwiek w życiu robisz, rób to
      najlepiej jak potrafisz! Nigdy nie zatrzymuj się w procesie samodoskonalania!

      Tak więc apeluje o równe traktowanie wszystkich profesji. Nigdy nie wiesz w
      jakiej sam sytuacji się znajdziesz.

      • don2 Re: Profesjonalizm 19.01.05, 20:05
        Tobie Swiatlo mimo wszystko rypie sie :zawody z zajeciami,kibic z biodrami.
        wiotkie biodra i ladny wyglad ratownika :))))) nie mialem pojecia ,ze ratownik
        musi byc ladny.A co to sa wiotkie biodra ? :))) tak sobie a muzom pirdulisz i
        widac jak ta prowincjonalna ameryka,wraz z tym indykiem i wioskowym wikarym
        padla ci na glowe ! ta gradacja zawodow itd A juz ten zigolak ,to jak z
        notatnika agitatora.Te niedzielne kazania i idiotyczne programy TV wssysaja cie
        jak w bagno:))))) Przeobrazasz sie w takiego typowego amerykanca z malego
        zagubionego miasteczka,w kraciastej koszuli i dzinsach jak ogrodnik.To juz
        lepiej Ptaszek podstarzaly exerotoman niz taki bigot jak ty !!
        • swiatlo Re: Profesjonalizm 19.01.05, 20:29
          Kiedyś pamiętam że jako student w PRL dorabiałem sobie układając cegły w
          cegielni, napatoczył mi sie taki cwaniaczek. Bardzo charakterystyczny był: taki
          swój człowieczek z Woly, grypsował się i był bardzo upierdliwy. Bardzo go u
          mnie drażniło jak mówiłem innym językiem niż grypserka.
          Wpierw go ignorowałem, ale im bardziej go ignorowałem tym bardziej ten swój
          człowiek był upierdliwy tą grypserką.
          W końcu nauczyłem się że na takich grypsiaków najlepsza jest ich własna broń.
          Po prostu kiedyś wziąłem go za chabety i taką samą grypserką ostrzegłem go aby
          sp... I to chwilowo zadziałało. Nie wiem czy by to zadziałało na dłuższą metę,
          być może by zawołał swoich kumpli, ale chwała bogu robota przy cegłach się
          skończyła i trzeba było wracać na wykłady.
      • chris-joe Re: Profesjonalizm 20.01.05, 00:08
        Chryste, swiatlo! Ten trener z silowni swym porzadnym i zadbanym wygladem
        rzeczywiscie zalazl ci za skore :)
        Dodam, zeby wzbudzic w tobie juz zupelna nienawisc do niego, ze bardzo wielu
        trenerow na silowniach dorabia sobie w ten sposob na studia, np. informatyczne:)

        Czy listonosz, ktory jest zadbany i w dobrej formie fizycznej uplasuje sie na
        twej liscie przed, czy za dealer'em (nie, nie samochodow)?

        ps. wedlug sondazy w Am.Pln. to listonosz oraz strazak otwieraja liste
        najbardziej szanowanych zawodow, prawnik ja zamyka. Jesli wierzyc sondazom that
        is:)
        • swiatlo Re: Profesjonalizm 20.01.05, 00:20
          Nie lubię narcyzów. Wot cały message.

          PS.
          Z prawnikiem przesadziłem. To rzeczywiście najniższa warstwa.

          • chris-joe Re: Profesjonalizm 20.01.05, 00:28
            Ale czy on jest na pewno narcyz, czy tez to tylko twoj domysl, bo jest zadbany i
            w dobrej kondycji? :)
            Nawiasem: znam sporo calkiem oblesnych narcyzow. Powaga.
    • szfedka Powiedz birdie 19.01.05, 21:36
      Czy kochales kiedys? Czy byles z kobieta ktora kochales, ktora kochala Ciebie
      tak bezgranicznie, namietnie, oblednie i Ty ja?
      Czy wiesz co to jest byc z kims kogo kazdy pocalunek, dotkniecie, spojrzenie,
      usmiech daje Ci uczucie, przezycie niemozliwe do opisania? Czuc cialo, zapach
      osoby za ktora teskniles, czytajac w oczac, w ruchach czulosc, milosc.
      Gadac, smiac sie i przekomarzac miedzy jednym a drugim? I tysiace pocalunkow? I
      nie dlatego zeby osiagnac cos ale...ot tak, po prostu bez zadnych wymagan na
      bzyki czy orgazmy. I gdy czas tylko plynie a godziny zamieniaja sie w sekundy.
      A kazda sekunda...nieba warta?
      Znasz to uczucie?
      • don2 Re: Powiedz birdie 19.01.05, 23:15
        O Allahu Wszechmogacy !!! Szfedka nigdy bym cie o takie Ody do milosci nie
        podejrzewal.jestes pewna ,ze nie chcesz pisac na forum " Milosc" ?
        Piekne,"przeszywajaco powalajace " swoja plastycznoscia !!! ja tylko w kwestii
        formalnej z pytaniem " gadac,smiac sie i przekomarzac miedzy jednym a drugim "
        co mialas na mysli? miedzy czym konkretnie?
        • szfedka Don - odpierdol siem... 20.01.05, 09:23
          Co jest k... czy tu jaki konkurs literacki czy co ???
          Napewno jest tysiac roznych rzeczy o ktore bys mnie nie posadzal...a siedz
          cholero jasna tam i badz cyniczny...choc z innej strony tez Cie widzialam hehehe
          Moge Ci jeszcze rzucic paroma ch... i k... zeby Ci sie polepszylo
          A i odzyskam twarz wtedy u Ciebie.
          :)
      • bird_man Re: Powiem szfedko 20.01.05, 04:19
        szfedka napisała:

        > Czy kochales kiedys? Czy byles z kobieta ktora kochales, ktora kochala Ciebie
        > tak bezgranicznie, namietnie, oblednie i Ty ja?
        > Czy wiesz co to jest byc z kims kogo kazdy pocalunek, dotkniecie, spojrzenie,
        > usmiech daje Ci uczucie, przezycie niemozliwe do opisania? Czuc cialo, zapach
        > osoby za ktora teskniles, czytajac w oczac, w ruchach czulosc, milosc.
        > Gadac, smiac sie i przekomarzac miedzy jednym a drugim? I tysiace pocalunkow?
        I
        >
        > nie dlatego zeby osiagnac cos ale...ot tak, po prostu bez zadnych wymagan na
        > bzyki czy orgazmy. I gdy czas tylko plynie a godziny zamieniaja sie w sekundy.
        > A kazda sekunda...nieba warta?
        > Znasz to uczucie?
        >

        ladnie to napisalas..
        tak, znam to uczucie, juz bylem dwa razy w tym filmie i to mi wystarczy na
        reszte zycia, pozostawiam to uczucie innym. w kazdym razie, przy najmniejszych
        oznakach budzacego sie "czegos takiego" czy to u mnie czy tez u mojej partnerki
        natychmiast koncze taki zwiazek. po prostu nie chce juz wiecej miec komplikacji
        w moim zyciu - zostalo mi zbyt niewiele czasu
        pozdrawiam cie
        ptaszek
        • magdalena18 Re: Powiem szfedko 20.01.05, 07:55
          ladnie to napisalas..
          > tak, znam to uczucie, juz bylem dwa razy w tym filmie i to mi wystarczy na
          > reszte zycia, pozostawiam to uczucie innym. w kazdym razie, przy
          najmniejszych
          > oznakach budzacego sie "czegos takiego" czy to u mnie czy tez u mojej
          partnerki
          > natychmiast koncze taki zwiazek. po prostu nie chce juz wiecej miec
          komplikacji
          > w moim zyciu - zostalo mi zbyt niewiele czasu
          > pozdrawiam cie
          > ptaszek

          A mnie sie wydaje, ze to co napisales o sobie to prowokacja!
          Dlaczego milosc pozostawiasz dla innych i niszczysz ja w zarodku?
          Nie mozesz znac kobiet, skoro konczysz znajomosc po jednym czy kilku
          bzyknieciach!
          Osobiscie uwazam, ze "dobry seks" moze byc tylko w stalym zwiazku, kiedy
          partnerzy "ucza sie siebie".
          O jakich komplikacjach piszesz??
          Jak ja czuje milosc wszystko wydaje mi sie banalnie proste !
          pozdrawiam
          • lucja7 nie przejmujcie sie 20.01.05, 09:26
            Przeciez w sposob oczywisty bird pomylil ilosc kobiet ktorym "dal orgazm" z
            liczba filmow porno ktore obejrzal i przy okazji popracowal recznie dla siebie
            samego..
            Ja tam podejrzewam, po lekturze jego tekstow, ze on wogole jeszcze nie mial do
            czynienia z kobietami (moze, moze oprocz prostytutek).

            lucja
        • szfedka Masz racje birdie 20.01.05, 09:25
          Pewnie lepiej zdusic w zarodku, wyrzucic na smieci i zycia nie komplikowac.
          Po cholere komu milosc? Na pohybel...
          • chris-joe Re: Masz racje birdie 20.01.05, 11:31
            Nie wiem, czy na "pohybel z miloscia" drogie romantyczki i romantycy, jednak
            rozumiem tu birdie'go, co wiecej- sie z nim zgadzam. Tak jak, powiedzmy, pewne
            kobiety rozmyslnie rezygnuja z macierzynstwa np., inni decyduja sie na zycie w
            pojedynke, tak pewni ludzie "po przejsciach" i w pewnym wieku rezygnuja z
            milosci. Sam tam bylem. A wlasciwie jestem. Milosc jest uczuciem, ktorego
            raz przynajmniej nalezy doznac, lecz nie nadawajmy mu jakichs magicznych
            wlasciwosci, ktorych nalezy zaznawac "seryjnie" i nieustannie.

            Jak ze skokiem na spadochronie: jedni zapisuja sie do aeroklubow w poszukiwaniu
            oszalamiajacego pedu powietrza przy free-falling raz po razie, inni natomiast po
            jednym, dwu skokach stwierdzaja, ze bylo to doznanie niebywale, ale juz wystarczy.

            Kazdy z nas ma prawo organizowac swe zycie emocjonalne wg. naszych wlasnych
            wlasciwosci nie narazajac sie przy tym na etykiete "cynika wypranego z ludzkich
            uczuc".

            Milosc jest "anomalia" w naszym zyciu, ktora wybija nas z naszych trajektorni, a
            szanse na sukces sa zwykle bardzo znikome. Do tego zajmuje ona (wraz z okresem
            kuracyjnym) szalenie duzo czasu! Niektorzy z nas uznaja, ze tego czasu na
            zbyciu juz nie posiadaja. I wola skoncentrowac sie raczej na pielegnacji
            porzadnego i zdrowego zwiazku z samym soba. Ja to swietnie rozumiem i basta.
            • lalka_01 Re: Masz racje birdie 20.01.05, 11:58
              nie rozumiem co to znaczy "zrezygnowac z milosci". Chyba ze powiedziec komus,
              kogo sie kocha - ciao. Bo nie dopuszczac milosci jako takiej do siebie - tego
              nie umiem. To stan, na ktory nie mam zadnego wplywu; i to jest w zyciu jedna z
              ciekawszych rzeczy.
              • don2 Re: Masz racje birdie 20.01.05, 14:11
                Czlowiek wstepujacy do zakonu ,tez swiadomie rezygnuje z niektorych dziedzin
                zycia.I z powodow bardzo czasami nieracjonalnych.jak wiadomo nam z literatury
                wielu odrzucala milosc dla roznych powodow a czasami i dla milosci samej
                tez ,nie czujac sie byc jej godzien ! A tak osobiscie to rozumiem Ptaszka a tez
                CJ jak najbardziej.Ile razy mozna wpadac w satan ducha zwany zakochaniem?
                Co to jest milosc i czy prawda ,ze za kazdym razem jest ona ta wlasnie i
                jedyna?Czy zauroczenie i chec posiadania kogos jest miloscia? Czy istnieje
                milosc bez checi posiadania obiektu uczuc tylko na swoja wlasnosc? czy milosc
                to jest jakas forma egoizmu? A 18-tka Magdalena zdaje sobie sprawe ,ze wcale
                nie trzeba milosci ani czasu ze soba spedzonego ,by spontaniczny kontakt byl
                najpiekniejszym bzyknieciem w zyciu? A platonicznie tez mozna kochac kogos az
                do bolu i sa tacy ,ktorzy odczuwaja w tym spelnienie.
                Oczywiscie Ptaszek ma racje ,gdyz czesto doskonale relacje oparte na lozku i
                li tylko ,moga ulec zepsuciu ,gdy zaczyna sie przywiazanie,zazdrosc,pewnego
                rodzaju odpowiedzialnosc i lojalnosc wobec partnera-milosc innymi slowami.A juz
                jak zaczyna sie mowa o slubie itp ,to zaczyna to wkraczac na niebezpieczne
                sciezki.Wielu przedklada swobode nad regularne jedzenie,bzykanie ,wyprasowane
                koszule i umyte naczynia-co jest synonimem szczescia rodzinnego-nie mowiac o
                dzieciach i problemach a la Swiatlo.No bo cholernie trudno jest spotkac w zyciu
                piekna niemowe ,sierote jedynaka i nimfomanke w jednej osobie:)))))
                • xurek dziwny synonim 20.01.05, 15:05
                  „regularne jedzenie,bzykanie ,wyprasowane koszule i umyte naczynia-co jest
                  synonimem szczescia rodzinnego“

                  brrrr, az ciarki po plecach od tego Twojego synonimu przeczodza. Szczegolnie od
                  tych koszul i naczyn. Dla mnie synonim rodzinnego szczescia to np. poranna
                  bitwa poduszkowa w trojke. Albo np. umowienie sie „ukradkiem“ w domowej
                  sypialni w czasie lunchu, bo wtedy pociecha w przedszkolu. Albo powrot poznym
                  wieczorem z single – wypadu i wejscie do cieplutkiego lozeczka prosto w cieple
                  ramiona, albo na odwrot, pocalunek powracajacego pozna noca i to
                  milusiocieplutkie uczucie nie bycia samemu. Albo sobotniosniadaniowe rzutki w
                  mape – czyja sie wbije tam robimy wycieczke i potem niekonczace sie rozmowy w
                  samochodzie „co to jest i dlaczego“ pelne smiechu i ciepla.
                  Oczywiscie jest cala masa rutyny i regularne zarcie, jezeli ma sie dziecko ale
                  to nie jest to, o co chodzi i napewno nie glowna czesc owego „szczescia“. Poza
                  tym single tez jedza, prasuja koszule i myja naczynia wiec nie przedstawiaj
                  prosze zycia rodzinnego jak przedsionka piekla :).

                  Xurek
                  • don2 Re: dziwny synonim 20.01.05, 15:19
                    Drogi i powazany Xurku,pieknie to opisalas.Co prawda przypomina mi to takie
                    seriale dla gospodyn domowych,ale byc moze jestes takim wyjatkiem wsrod
                    rodzin ,jakie spotykalem kedys.Niestety juz nie mam wsrod moich znajomych
                    nikogo ,kto odwala wojne poduszkowa z dziecmi-trudno o nawalanie poduszka 25
                    letniego draba itp. Straszne slodko i cukrzano ,ta relacja wypadla.nawet nie
                    podejrzewalem ,ze tak wygladaja dni i noce Xurka.Pozazdroscic.I powstrzymam sie
                    od podawania przykladow ,bardziej zblizonych do prawdziwego zycia.I uwazam ,ze
                    sobotniosniadaniowe rzutki w mape,sa dobrym pomyslem.Teraz udam sie w kuchenne
                    rejony ,bo single tez jedza.Zycie rodzinne nie jest przedsionkiem piekla ,jest
                    jego salonem bardzo czesto !!!!! Jak wykazuje zycie i statystyki zbyt czesto !
                    • xurek Donie, 20.01.05, 15:39
                      jak se poscielesz...... A jak stwierdzisz, ze to nie problem scielenia, tylko
                      ze kupiles sobie za miekki materac albo za krotka kolderke, to.... zmieniasz na
                      bardziej Ci odpowiadajacy model. Najlepiej po zastanowieniu sie nad odpowiednia
                      twardoscia i dlugoscia, coby nie trzeba bylo zbyt czesto zmieniac. Moje "lozko
                      nr. 2" wydaje mi sie byc b. wygodne - mam nadzieje, iz sie nie pomylilam, ale
                      jezeli, to trudno sie mowi i zmienia sytuacjie. Pieklo, drogi Donie, stwarzamy
                      sobie moim zdaniem sami.

                      No a skoro nie wierzysz moim opisom mojego zycia to powiem tyko krotko: nie
                      spimy ze soba regularnie, tylko wtedy, kiedy mamy na to ochote, zarcie w piatek-
                      niedziela regularnie, bo musimy wyzywic dziecko, poza tym jak i gdzie komu
                      ochota bo dziecko je w przedszkolu - dzieki bogu dziecko doroslo do od czasu do
                      czasu restauracji. Koszule prasuje pani od prasowania i robi to rzeczywiscie
                      regularnie, naczynia zmywa zmywarka jak jest juz pelna co nastepuje
                      nieregularnie. No i oprocz tego, iz jest mi naprawde dobrze w mojej rodzinie to
                      zdarzaja sie rowniez strasze klotnie, przemeczenia, marzenia, jak by to bylo
                      fajnie, gdyby moja rodzina sie na tydzien zdematerializowala itd. Moim zdaniem
                      zdarza sie singlom w tym samym natezeniu, wiec nie czyni roznicy.

                      PS: czy Ty masz moze alergie na pozytywne opisy zycia? Jak to polaczyc
                      z "miloscia zycia"?

                      Xurek
                      • xurek PS 20.01.05, 15:43
                        poza tym moj "cukrzany opis" dotyczyl synonimu rodzinnego sczescia a nie mojego
                        codziennego zycia. Zycie nie sklada sie li tylko ze szczescia - przynajmniej
                        moje.

                        Xurek
                        • don2 Re: PS 20.01.05, 15:59
                          Niezbyt mnie przekonalas.I kto tobie powiedzial ,ze kocham zycie? I nie mam nic
                          na temat pozytywnych opisow zycia-nie znosze tylko obludy ! co nie tyczy sie
                          twojego opisu oczywiscie.Akurat zyje w kraju z ponad 50% kwota
                          rozwodow.Optymista mowi ,ze szklanka jest w polowie napelniona,pesymista ,ze
                          jest w polowie pusta. A idioci mowia tak:
                          • xurek obluda.... 20.01.05, 16:08
                            „Niezbyt mnie przekonalas... I nie mam nic na temat pozytywnych opisow zycia-
                            nie znosze tylko obludy ! co nie tyczy sie twojego opisu oczywiscie.”

                            Oczywiscie, ze nie. Co prawda Cie nie przekonalam i co prawda chciales mi podac
                            pare przykladow bardziej zblizonych do zycia niz moje „cukrzane opisy“ ale Twoj
                            zarzut, iz moj opis jest obludny oczywiscie absolutnie mojego opisu nie
                            dotyczy. Boze, alez to obludne :))))))))))))

                            PS: tez nie znosze obludy.

                            Xurek
                            • don2 Re: obluda.... 20.01.05, 16:29
                              I znowu pomylka-to naprawde nie bylo obludne.nie widze powodu dla ,ktorego
                              miala bys pisac nieprawde.zreszta dodalas w opisie ,ze trafiaja sie mniej
                              slodkie dni itp.Juz samo to wyklucza oblude.
            • xurek Ciekawe podejscie 20.01.05, 14:53
              Nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze ktos moze sie „bac“ i dlatego „omijac“
              milosc. Tak samo jak mi do glowy nie przyszlo, ze milosci mozna szukac. Dla
              mnie milosc to cos, co albo sie przypadkiem zdarzy albo nie, cos, z czym i bez
              czego mozna b. dobrze zyc. Te opisane „rozhustane emocje“ to tylko pierwsza,
              wcale nie tak dluga faza – zgadza sie, ze czlowiek jest w niej „podatny na
              cierpienia“ ale rowniez doznaje wielu niesamowitych wzlotow, wiec w sumie
              rachunek z pewnoscia nie wychodzi na minus. Pozniej nastepuje „znormalnienie“ i
              uczucie glebsze ale mniej zwariowane, z ktorym moim zdaniem calkiem fajnie sie
              zyje. Fajnie jest wiedziec, ze dla kogos jest sie waznym, fajnie zasypiac w
              czyichs ramionach, fajnie przychodzic do domu, o ktorym sie wie, ze jeszcze
              ktos uwaza go rowniez za swoj dom. Dlaczego ma sie to kojarzyc z niewolnictwem
              zupelnie nie rozumiem. Jezeli cos czlowieka w ogole ogranicza to male dzieci z
              racji koniecznosci ciaglego ich nadzoru ale z pewnoscia nie partner! A jezeli
              partner zaczyna uwierac to zazwyczaj przestajemy go kochac, wiec milosc wygasa
              sama bez koniecznosci stlamszenia i znow jestesmy gotowi na nowa przygode.
              Swiadomie sie tego pozbawiac? W imie czego?
              Ja nigdy swiadomie nie pozbawilabym sie milosci a te straszne opisy
              prezentowane przez Birdmana, CJ i Dona sa mi calkowicie obce – mimo iz kochalam
              juz pare razy w zyciu to nigdy jeszcze nie czulam sie zniewolona, omamiona,
              pelna bolu zazrdorsci i checi posiadania na wlasnosc. I co CJ rozumie
              przez „nikla szanse na sukces“? Moje wszystkie milosci byly dla mnie sukcesem –
              uczynily moje zycie pelniejszym, kiedy trwaly, spowodowaly nieco bolu w
              momentach rozstan (trwajacych niepomiernie krotko w porownaniu z okresami
              zadowolenia) i wciaz dostarczaja wielu milych wspomnien. Okresy, kiedy nie
              kochalam tez wspominam mile – byly inne, wiecej w nich bylo zmian i „akcji“ ale
              tez wiecej pustki. Tak i tak jest dobrze, pod warunkiem, iz nie usiluje sie
              tego „sztucznie sterowac“. Moim zdaniem.

              Xurek
              • lalka_01 swieta racja 20.01.05, 15:01
                gdybym mogla cofnac czas z zadnej milosci bym nie zrezygnowla - lacznie z
                najbardziej zwariowanymi i tymi, ktore "bolaly". Ale moze po prostu tylko
                kobiety wiedza, co to motylki w brzuchu, faceci odczuwaja je (jesli w ogole) co
                najwyzej odrobine nizej.
              • don2 Re: Ciekawe podejscie 20.01.05, 15:02
                Indywidualnie i bazujac na wlasnych przezyciach masz racje.Ale to jest
                roznie "od kantonu do kantonu " kazdy czlowiek ma rozne priorytety gdy dojdzie
                do pewnego wieku.gdyz nie piszemy tu o mlodych osobnikach.A obok pieknego
                pisania istnieje tez zycie naprawde i niech je szlag trafi,nie jest tak jak
                bysmy chcieli. " Nie spotkalem szczesliwych cyganow " :)))))))))))
    • basia553 hmmmm, 20.01.05, 08:18
      matematyka z pierwszej klasy: 3 godz=180min:10 orgazmöw= co 18 min orgazm.
      Wspinam sie wprawdzie po görach i uprawiam troche innych sportöw. ale taka
      czestotliwosc nie jest dla mnie. To by mnie wykonczylo. Zakladam ze chodzi o
      prawdziwe orgazmy, a nie takie profesjonalnie udawane dla röznych ptaszköw.
      Takie moge serwowac co dwie minuty.
      PS Do Swiatly: dlaczego prawniköw stawiasz na samym dole listy? Musze to
      wiedziec.
      • swiatlo Re: hmmmm, 20.01.05, 10:26
        basia553 napisała:

        > PS Do Swiatly: dlaczego prawniköw stawiasz na samym dole listy? Musze to
        > wiedziec.

        Na samym dole stawiam bezmózgich narcyzów.
        • xurek Swiatlo, 20.01.05, 10:35
          czy bezmozgi narcyz to nowy zawod? czy w ogole ktos bez mozgu moze byc
          narcyzem? Nie mowiac juz o tym, ze Twoje podsumowanie jak prawie zwykle
          powalilo mnie na kolana. Ja moge zrozumiec, ze zigolak postac moralnie
          niejednoznaczna, ale personal trainer ???!!!. A co z masazysta? A
          fizjoterapeuta? A czy kosmetyczka to tez z definicji kurwa? Eh, cos mnie sie
          wydaje, ze w tym swiecie, ktory sobie zbudowales, chyba ciezko jest kochac
          zycie :))))))))

          Xurek
          • lucja7 zycie zyciu - do Dona 20.01.05, 16:37
            A ja uwazam ze zyciu trzeba dac zyc, bo i tak niewiele w naszych zyciach udalo
            nam sie zaplanowac i to zrealizowac. Zycie idzie swoja sciezka przez nas i
            cznia. A mysle ze kochanie zycia pomaga zyc w harmonii z nim i, w zwiazku z
            tym, z samym soba.

            lucja :))
            • don2 Re: zycie zyciu - do Lucji 20.01.05, 16:50
              Masz racje,i osobiscie mam do zycia stosunek seksualny ja je pierd....
              I dawno juz doszedlem do wniosku ,ze ono mi uplywa i tak ! I podpisuje sie pod
              tym ,ktory napisal: Zycie trzeba tak przezyc,by sie tego nie wstydzic.A i
              kochac je nie musze.Czy ktos moze uczciwie powiedziec, ze zyje w harmonii ze
              soba samym? Czy to nie czasami egzystencjonalizm sie klania i wschodnie
              filozofie?
              • xurek no wiec ja 20.01.05, 16:58
                zyje w harmonii z duza czescia samej siebie. Ale faktem jest, ze ta dodatkowa
                czesc harmonie powaznie zakloca i zatruwa i chociaz wciaz ja prosze, by sobie
                wreszcie poszla bo nikt jej tutaj nie chce to ona dalej siedzi - malo tego,
                przy kazdym wejsciu na wage coraz zlosliwiej sie usmiecha :))))))))

                Xurek udajacy sie wlasnie do rodzinnego szczescia droga okrezna poprzez Sales w
                ulubionym butiku na Bahnhofstrasse (naszej lokalnej oczywiscie :)).
                Dzisiaj baaardzo kocham zycie :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka