xurek
05.04.05, 10:00
Nie wiem czy kazdy, ale pewnie bardzo wielu ludzi wpada czasem w dolek, z
kotrego ciezko samemu wyjsc. Powody bywaja rozne – zawiedziona milosc,
choroba wlasna czy bliskich, klopoty z dzieckiem, zyciowe porazki, smierc,
ciezka sytuacja materialna, brak akceptacji w otoczeniu itd itp. W takim
dolku ciezko zachowac rownowage i objektywne spojrzenie na swiat, czesto
popada sie w “melodramatyczny nastroj i sposob wyrazu wlasnych mysli”, czesto
zachowuje sie w sposob smieszny, infantylny, nieraz zalosny.
Jak sie jest w takim dolku to bardzo potrzebny jest ktos, komu mozna sie
wyzalic, opowiedziec o swych problemach i uczuciach, kto wyslucha, wesprze na
duchu, da uczucie, iz nie jest sie “jedynym cierpiacym na tej planecie”.
Zazwyczaj ma sie wystarczajaco znajomych badz przyjaciol, ktorzy mogliby
pomoc, ale nie zawsze chce sie tej pomocy za cene przyzania sie do
niepowodzen – nieraz wstyd, zazenwanie sa zbyt silne, by je przemoc. Bardzo
pomocne sa wtedy rozmowy z “nieznajomym spotkanym po raz pierwszy i ostatni w
pociagu czy knajpie” albo z w duzym stopniu anonimowym i oderwanym od
realnego zycia forum.
To forum niestety sie do tego nie nadaje, gdyz “kopanie lezacych” zdaje sie
byc tutaj jedna z ulubionych rozrywek. Na forum jest wiele osob, ktore cenie,
ktore wydaja mi sie byc zyciowo doswiadczone, madre, interesujace. Nieraz juz
mnie korcilo, by w sytuacjach trudnych podzielic sie moim smutkiem z forum
liczac na to, iz pomogloby mi to go przezwyciezyc. Nigdy tego jak dotad nie
zrobilam, obawiajac sie, jak widac slusznie, iz moj bol i spowodowane nim
irracjonalne zachowanie miast zrozumiane zmieszane zostanie z blotem i
osmieszone.
Gdyby ktos nazwal mnie teraz, kiedy “nic zlego mi sie nie dzieje” “patetyczna
pinda”, to co najwyzej by mnie to rozzloscilo. Gdyby to samo stalo sie w
sytuacji, w ktorej juz i tak nie mam prawie zadnych mechanizmow obronnych,
zaryczalabym sie chyba na amen. I strasznie byloby mi smutno wiedzac, iz
ludzi, z ktorymi wymieniam mysli od ponad dwoch lat “gowno moje emocje
obchodza”.
Szkoda, ze to forum nie posiada zadnego poczucia taktu i poszanowania emocji
innych.
Tym infantylnie patetycznym i debilnie heroicznym akcentem konczac zycze
wszystkim chwili zastanowienia sie nad skutkami wlasnej pisaniny.
PS: zapozyczylam sobie co prawda wiele sformulowan od Dona, nie znaczy to
jednak, ze w moim poscie tylko badz glownie jego mam na mysli.
Xurek