Dodaj do ulubionych

starosc jest do dupy:(((((((

29.04.05, 19:20
a byc starym i samotnym, to juz absolutne dno. Mialam dzis ciezki dzien.
Musialam z jedna podopieczna lat 91 (nota bene druga konczy jutro 91 lat)
udac sie tu i öwdzie w celach leczniczych. To bylo okropne. Przyjechalam do
rezydencji w ktörej pani mieszka pöl godziny wczesniej niz byla zamöwiona
taksöwka, a pani byla juz "umundurowana" na recepcji i czekala... Pöl nocy
nie spala. W miedzyczasie komunikacja jest lepsza, bo ma dyskretny aparacik
sluchowy. Porusza sie zle. Stad ta taksöwka. Okazalo sie, ze przygotowano
tylko zezwolenie na pierwsza taksöwke, fo lekarki, ktöra miala jej zakroplic
oczy. Tam caly cyrk. Nie mopzemy jechac do sasiedniego miasta na laserowanie
oka, bo nie mamy zezwolenia na taksöwke. Panienki u pani dr nieuprzejme,
wzdychaja ciezko jak prosze o zmiane adresu, bo pani juz nie mieszka
prywatnie, tylko w rezydencji.Panienki gonia moja pania z krzeselka na
krzeselko jakby nie widzialy, ze ciezko jej wstawac. Pani dr traktuje mnie
jak powietrze. Nigdy sie chyba nie dowiem, dlkaczego wolontariusze sa tak
traktowani (moja siostra w podobnej sytuacji w Polsce, tez ma podobne
doswiadczenia). Pani dr lekcewazy moja obecnosc i tlumaczy za cicho cos
pacjentce nie zwazajac na jej slaby - mimo aparaciku, sluch. Nie przejmuje
sie tez tym, ze na przekazie do niej pisze jak byk, ze moja pani ma starcza
demencje. W koncu decydujemy sie oczy zakroplic i wziasc na wlasny rachunek
taksöwke i jechac na to laserowanie do kliniki. Czekamy dlugo na taksöwke,
pani jest coraz bardzioej zdenerwowana, Do tego wyglada strasznie, bo dwa dni
temu w nocy przewröcila sie, i oko jest pelne krwi (na szczescie nie to,
ktöre ma byc potraktowane laserem), krwiak na cala polowe twarzy. NIKT w
rezydencji nie pomyslal, ze nalezy zbadac u lekarza czy nie stalo sie nic
zlego (wstrzas mözgu, uszkodzenie kosci policzkowych), dopiero w
poniedzialek, czyli prawie po tygodniu zobaczy ja sobie lekarz.
Taksöwkarz podwozi nas pod zle wejsci do kliniki, to przy ktörym nie mozna
wypozyczyc wözka. Idziemy na drugi koniec, na pierwsze pietro, czekamy.
W koncu zabieraja mi pania na laserowanie. Krötki zabieg, nastepnie pani
wychodzi i tylko w ostatniej chwili slysze, ze lekarka jej cos tlumaczyla.
Ide i pytam co mamy robic, kiedy sie zglosic itd. Lekarka niezadowolona, juz
jedna noga na urlopie, tlumaczy mi, choc PRZECIEZ juz mojej pani wszystko
möwila. Moja pani w miedzyczasie schowala gleboko w torebce kropelki i nawet
nie pamieta, ze ma je przez nastepne 4 dni po 4 razy dziennie zakraplac.
Jedziemy spowrotem do rezydencji. Odstawiam pania do jej pokoju, bo nikt nie
ma czasu sie nia zajac. A potrzebuje pomocy, widzi wszystko jak przez mgle.
Kto wie, moze w miedzyczasie znowu lezy gdzies miedzy lözkiem a kanapa?
Przekazuje sekretarce i pielegniarce wszystkie wiadomosci, oddaje papierki i
möwie co trzeba zalatwic. Pielegniarka wsciekla, bo poprosilam aby pamietala
przy robieniu nastepnego terminu, ze raz w tygodniu mam przez godzine termin,
ktörego nie moge przelozyc. Trzy razy pytaja "a kto ma to zalatwic"?
Chyba nie nadaje sie do tej "pracy". Zbyt emocjonalnie podchodze do
wszystkiego, szlag mnie trafia jak widze glupote, obojetnosc, nieszczescie.
Mysle, ze moja jutrzejsza solenizantka jest w lepszej sytuacji: mieszka w
domu i choc syn ja co pare miesiecy po pijaku bije, to jest szczesliwa
i bardzo dobrze rozumiem, ze nie chce isc do zadnej drogiej rezydencji ani
taniego domu starcöw. Ja tez nie chce. Czy jest jakies wyjscie?????????
Przepraszam, najmocniej Was za ten wontek przepraszam. Ale troche mi pomoglo,
opowiedziec o tym.
Obserwuj wątek
    • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 19:43
      Alez Basiu,nie boj sie tak posunietej starosci.jak bedziesz sie starala to
      TZ,pozostanie przy tobie i by ci umilic starosc,bedzie cie bil regularnie i
      juz teraz zacznij go przyzwyczajac do alkoholu.
      Woluntariusze podchodza do pacjenta emocjonalnie,co kontrastuje z
      profesjonalnym ,bezosobowym traktowaniem go przez lekarzy i personel.I
      oczywiscie zalezy to od osoby.
      zreszta jak wiemy co i rusz prasa donosi o personelu pomagajacym w rotacji
      pacjentow.Wybor srodkow wyprawiania na drugi swiat jest szeroki :)))
      • morsa Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 21:08
        Woluntariusze podchodza do pacjenta emocjonalnie,
        co kontrastuje z profesjonalnym ,bezosobowym traktowaniem go
        przez lekarzy i personel.
        I oczywiscie zalezy to od osoby.
        • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 21:58
          No wiec ja chyba jestem wolontariuszem choc z drugiej str. za robote dostaje
          piniadz :-ppp
          Jak bysmy ja i moi koledzy z fabryki podchodzili bezosobowo do pacjenta to
          sobie moglibysmy od razu poszukac innej posadki. ( Gramatyka zamierzona:-ppp )

          Profesjonalizm owszem , ale empatia to tez podstawa w sluzbie zdrowia:-)))

          Don, ja sie nie znam na prowadzeniu knajpy i sie nie wypowiadam.
          Badz taki mily i nie mow wiec o tym o czym nie masz pojecia.
          Dom Swawolnej Starosci czy w ogole praca na codzien z ludzmi chorymi ,
          cierpiacymi , umierajacymi to jest sprawa dosc skomplikowana.
          hilsen.
          Kran.
          P.S Zmienilam sygnaturke specjalnie dla Ciebie:-))) Czyz nie jest urocza?
          Kran.
          • basia553 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 22:18
            alez Kranie, Ty masz pojecie nie o domach swawolnej starosci, lecz o tym jednym
            jedynym w kröeym pracujesz. Niestety zetknelam sie w ostatnich latach z
            kilkoma, czy to w Bawarii dom w ktörym byla moja tesciowa, czy kilka tu w
            Mannheim. I wierz mi, ze praciwniköw ktörzy naprawde maja serdeczne, cieple
            podejscie do pacjentöw, mozna by policzyc na palcach jednej reki. Niedawno
            opowiedziala mi kolezanka o swojej cörce, ktöra zreszta znam i podziwiam. Cörka
            postanowila odejsc zza biurka i zaczac znowu prace z pacjentami. Dostala prace
            w bardzo drogim, ekskluzywnym domu w okolicy. Po 3 miesiacach zrezygnowala bo
            nie mogla zniesc tego, ze kazdej z nich dawano tyle obowiazköw, ze nalezyty
            kontakt z pacjentami po prostu nie byl mozliwy. Nie byla w stanie tego zniesc.
            Moglabym tu wiele przykladöw przytoczyc, ale po co? Juz sie uspokoilam troche
            i doszlam do wniosku ze wszystkich ratowac nie moge, wiec postaram sie
            przynajmniej "moim" paniom pomöc jak daleko bedzie to mozliwe.
            • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 22:33
              Mam pojecie o tym jednym ale mam zamiar poprobowac w innych.
              Poza tym rozmawialm z kolegami ktorzy pracowali gdzie indziej.
              Moze Norge jest jakims wyjatkiem ale tu naprawde dba sie o to zeby starzy
              ludzie mieli dobre zycie na koncu swojej drogi.
              Ja dostaje codziennie tyle obowiazkow ze niekiedy sie czuje jak na karuzeli. Sa
              dni ze mam pod opieka kilkunastu swawolnych. Jakos daje rade zeby potrzymac za
              reke , sie usmiechnac i zapewnic Im to czego potrzebuja.
              Czasem wychodze z fabryki z uczuciem ze zostalam przeciagnieta przez
              wyzymaczke.
              Nie wiem skad my bierzemy na to sile zeby pracowac w takim tempie i napieciu.
              Chyba to lubimy:-)))
              Kran.
              • basia553 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 22:37
                chyba przeniose sie do Norwegii:)))))
                • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 22:54
                  Szanowny woluntariuszu Kranie,jak na taka co nie ma nawet stalego kontraktu na
                  prace,to strasznie sie nadymasz.jestes niewykwalifikowana dorywczo zatrudniona
                  salowa i pozostan przy sraczach i nocnikach.Masz posrane pojecie o tej i kazdej
                  innej pracy.wypowiadac sie moga fachowcy a nie jakies przyslane z posrednictwa
                  pracy i nienadajace sie do innej pracy osoby bez konkretnego zawodu.I nie
                  znaczy jak jedna dupe widzialem to juz jestem praktolog.jak ludzie znajacy sie
                  na rzeczy mowia ,to salowa zaterudniona z puli bezrobotnych ,trzyma buzie
                  zamknieta.Powiedziane jak jest w Niemczech i koniec.Norwegia nie jest
                  przykladem ,bo zaden czlowiek przy zdrowych zmyslach nie zyje w Norwegii.
                  • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 23:02
                    Nie wiem skad my bierzemy na to sile zeby pracowac w takim tempie i napieciu.
                    Chyba to lubimy:-)))

                    co ty pieprzysz za glodne kawalki,komu ty kit wciskasz- jakie tempo i napiecie
                    Pomyslalby ,ze to pogotowie w Beverly. A jak sie nie ma co sie lubi TO SIE
                    WCISKA KIT ,ZE TO SIE LUBI CO SIE MA.zalosna jestes.daj se na luz i opowiadaj
                    pierdoly na forach dla naiwniakow.
                  • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 23:06
                    don2 napisał:

                    > Szanowny woluntariuszu Kranie,jak na taka co nie ma nawet stalego kontraktu
                    na
                    > prace,to strasznie sie nadymasz.jestes niewykwalifikowana dorywczo
                    zatrudniona
                    > salowa i pozostan przy sraczach i nocnikach.Masz posrane pojecie o tej i
                    kazdej
                    >
                    > innej pracy.wypowiadac sie moga fachowcy a nie jakies przyslane z
                    posrednictwa
                    > pracy i nienadajace sie do innej pracy osoby bez konkretnego zawodu.I nie
                    > znaczy jak jedna dupe widzialem to juz jestem praktolog.jak ludzie znajacy
                    sie
                    > na rzeczy mowia ,to salowa zaterudniona z puli bezrobotnych ,trzyma buzie
                    > zamknieta.Powiedziane jak jest w Niemczech i koniec.Norwegia nie jest
                    > przykladem ,bo zaden czlowiek przy zdrowych zmyslach nie zyje w Norwegii.

                    W pierwszych slowach mego postu zgadzam sie z Twoim ostatnim zdaniem:-))) Mnie
                    rzeczywiscie na mozg padlo zeby zamieszkac w Norge i postaram sie ten status
                    zmienic:-))))
                    Kontrakt na stala prace mam , wprawdzie tylko 50 % ale to moja decyzja bo sie
                    nie chce do konaca zakuc w kajdany .
                    Pozostale kilkadziesiat % pracuje jako frilanser.

                    Ty tez masz chyba niewielkie pojecie o pracy w Norge , bo moje wykwalifikowane
                    kolezanki tez obsluguja sracze i nocniki poniewaz taka jest uroda zycia ze ktos
                    to musi robic.
                    Moze Ty jestes osoba na tyle uduchowiana ze nie srasz i nie sikasz . Natomiast
                    moi swawolni to robia i ciesza sie ze ktos taki prosty i niewykwalifikowany im
                    dupe obetrze.
                    Kran.
                    • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 23:14
                      Wiesz co Don , ja Cie po prostu zaprosze do mojej fabryki. Zobaczysz jak to
                      jest.
                      Jestes czlowiekiem moze i inteligentnym ale chamem.
                      Ja pracuje niedlugo dwa lata i wiem co mowie.
                      Wez sobie na wstrzymanie i zrozum ze wiek nie upowaznia Cie do takiego
                      zachowania.
                      Weszlam na toforum po dluzszym milczeniu bo ten temat mnie poruszyl.
                      Powinnam byc troche madrzejsza.
                      Ty wszystkie ludzkie uczucia emocje sprowadzasz do parteru.
                      Skopales Lalke ,Tosce, mnie i pewnie jeszcze pare osob.
                      Ertes jest idiota i prostakiem i jego numery moge zniesc.
                      Ale do Ciebie mialam sympatie i powazania.
                      Ktore niestety zniknelo.
                      Szkoda mi ze po ponad dwoch latach pisania na tym forum muszwe strzelic
                      drzwiami.
                      Ale przekraczasz absolutnie wszystkie granice.
                      Pomysl troche nastepnym razem zanim, kogos sflekujessz.
                      Kran.
                      • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 23:24
                        Kran,ty raz sie we mnie kochasz a raz obrazasz.Ty piszesz to co ja uwazam ,za
                        bzdury.Bo ja jestem taki freelance cham.Czasami dzialasz na mnie jak plachta na
                        byka,gdy wpadasz w twoj specyficzny ton.jak piszesz neutralnie a nie o sobie
                        moge wytrzymac.I ty mnie do Norge nie zapraszaj:)) ja mam zapewnione miejsce w
                        domu starcow w Hiszpanii jak zechce z wesolymi ludzmi koniakiem i sloncem.
                        I wole mala pulchna Carmen od rozhisteryzowanego Krana.
                      • ertes Re: starosc jest do dupy:((((((( 30.04.05, 16:04
                        Paniusiu od mycia sraczy i podcierania ty sie chyba troche zapominasz.
                        • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 16:28
                          Przeczytaj sobie GLOSNO I wyraznie swoj ostatni post i zastanow sie kto sie zapomina.
                          Wiem ze na adminow tutejszego foruma nie ma co liczyc bo trudno samemu sobie zwracac uwage, nespa:-)))))
                          Kran.
                          • ertes Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 16:36
                            >Szkoda mi ze po ponad dwoch latach pisania na tym forum muszwe strzelic
                            >drzwiami.

                            Nie zatrzasnely sie czy co?

                            Paniusiu od sprzatania kibli, zyjaca z norweskiego podatnika uwazaj co mowisz do
                            Pana Inzyniera. Nie zapominaj sie ze tacy ludzie jak ja placa podatki zeby tacy
                            jak ty mieli co na stol postawic.
                            • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 17:00
                              ertes napisał:

                              > >Szkoda mi ze po ponad dwoch latach pisania na tym forum muszwe strzelic
                              > >drzwiami.
                              >
                              > Nie zatrzasnely sie czy co?
                              >
                              > Paniusiu od sprzatania kibli, zyjaca z norweskiego podatnika uwazaj co mowisz d
                              > o
                              > Pana Inzyniera. Nie zapominaj sie ze tacy ludzie jak ja placa podatki zeby tacy
                              > jak ty mieli co na stol postawic.


                              Drogi Panie Inzynierze:-)))
                              Czy Ty przesylasz swoje kalifornijskie podatki do Norge :-)))
                              Przeczytaj to co napisales, chyba miales lufe z logiki :-ppp

                              Na temat podatkow mnie nie ruszaj.
                              Z moich podatkow zyja inni:-)) Place 36 % , zaraz mnie szlag trafi jak sobie o tym przypomne...
                              Moze powinnam rzeczywiscie rzucic robote i zyc z innych?

                              Drzwi sie nie zatrzasnely Ertesie. Mialam zamiar strzelic. Ale pomyslalam sobie tak:
                              Czemu ja mam spadac z piaskownicy ktora lubie i chetnie sobie stawiam babki z piasku dlatego ze dwoch znudzonych facetow sika mi do wiaderka?
                              Mam metalowa lopatke ktora moge przylozyc zarowno Panu Inzynierowi jak i temu drugiemu:-)))
                              Sciskam serdecznie . Kran.
                              • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 17:18
                                Czemu ja mam spadac z piaskownicy ktora lubie i chetnie sobie stawiam babki z
                                piasku dlatego ze dwoch znudzonych facetow sika mi
                                do wiaderka?


                                absolutnie sie z tym zgadzam,juz zaczynasz madrzej pisac.zabawe w
                                piaskownicy ,trzeba traktowac jak wlasnie zabawe.branie na serio siebie lub
                                tego faktu ,ze akurat cos sie kliknelo jest absurdem.Ani jedna z wypowiedzi na
                                forum nie jest warta wielkich wojen.zadna z figur na forum nie jest na tyle
                                nietykalna by nie mozna jej bylo nasikac do wiaderka.Kazda bitwa nawet bardzo
                                zacieta,powinna sie zakonczyc by dac miejsce nastepnej.Ps powinnas placic duzo
                                wiecej podatku ,gdyz masz mase dzieci,ktore kosztuja Norwegie duzo pieniedzy.
                                jakby kazdy tak obciazal budzet panstwa jak ty ,to bankrutuje Norge w 5 lat
                                maximum.Don freelance biznesmen
                              • ertes Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 17:34
                                o boze.... nawet tak grubymi nicmi szytej ironii nie zlapala tylko sie tlumaczy.
                                Ech... a moze ty po prostu nigdy nie wyszlas poza piaskownice.
                                No dobra pisz te swoje przmyslenia w przerwach czyszczenia norweskich kibli.
                                • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( Ertes. 30.04.05, 17:46
                                  Do dupy to jest papier.Starosc jest piekna i wspaniala.I odkrywczo nawet
                                  stwoerdze ,ze niepowtarzalna :))) I Basia wam to unaoczni na roznych przykladach
                                  , gdy tylko przejdzie jej bol kosci po budowie :)) . I jak wroce z wojazy ,to
                                  tez cos moze napisze cos co mi sie najbardziej podoba w starosci w ktora
                                  wstepuje.Co nie znaczy ,ze Basia ,ma napisac o sobie-jak narazie jeszcze nie
                                  doszla do wieku w ,ktorym kobiete mozna nazwac stara.Ale jako wolontariuszka
                                  ma szanse na obserwacje.O czym to ja pisalem? cholera znowu zapomnialem :))
                    • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 29.04.05, 23:18
                      Od rzeczy, siadaj!
                      twoje wykwalifikowane kolezanki robia to co musza i nie zaqchwycaja sie ta
                      najgorsza z prac.One nie pieja hymnow na temat swojej pracy i nie widza w tym
                      nic
                      nadzwyczajnego.mieszkancom tego przybytku jest wszystko jedno kto im dupe
                      wyciera i nie mysl ,ze czekali na takiego wybitnego wycieracza dup jak ty.
                      A tak dla informacji,to zapieprzalem w takim przybytku kilka miesiecy w latach
                      konca 60.tych ,by zarobic na auto.tak ze ty mi tu nie piernicz glodnych
                      kawalkow.A to czy ty wybralas Norwegie,czy kto inny,nie jest tematem
                      dyskusji ,to twoje prywatne zycie. I gratuluje zarozumialstwa.zapieprzac na
                      zastepstwie i nazywac to freelance,to trzeba byc Kranem
              • tos.ka Re: starosc jest do dupy:((((((( 30.04.05, 10:56
                > Ja dostaje codziennie tyle obowiazkow ze niekiedy sie czuje jak na karuzeli.
                >Sa dni ze mam pod opieka kilkunastu swawolnych. Jakos daje rade zeby
                >potrzymac za reke , sie usmiechnac i zapewnic Im to czego potrzebuja.

                a ja przez ostatni miesiac mialam 30 (trzydziestu) pod opieka...poglaskac
                trzeba kazdego+ rodzine, trza walczyc z kasami chorych, bo sie pacjenta
                przetrzymalo w szpitalu o tydzien dluzej...do tego masa papierkowej roboty- a
                gdzies w tym wsyzstkim trzeba robic jeszcze "swoja" robote...ja ostatnio nie
                czulam sie jak na karuzeli...ja sie wogole nie czulam...dostalam wsparcie
                (czesciwe, bo kolega ma jeszcze inne zadania) teraz bedzie "tylko" 20...
                • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 30.04.05, 11:01
                  jeszcze jedna salowa ubiera sie w cudze piorka.
                  • jan.kran Re: starosc jest do dupy:((((((( 30.04.05, 11:58
                    Don moze wreszcie do Ciebie dotrze , ze na tym forum pisza powazni ludzie dzielacymi sie swoimi doswiadczeniami i przezyciami a nie Twoi kumple z knajpy na rogu. Kran.
                    • don2 Re: starosc jest do dupy:((((((( 30.04.05, 12:18
                      Aby dzielic sie doswiadczeniami,trzeba je najpierw miec.Co do powaznych osob
                      na tym forum,to kogo jak kogo ale ciebie definitywnie do takich zaliczyc nie
                      mozna.tak sie zlozylo ,ze nie ma zadnej knajpy na rogu.A co do moich kumpli to
                      sie nie mrtw,zdrowe pijaki,nieroby,dziwkarze i zaden nawet wiecej jak 4 lata
                      do szkoly nie chodzil.Ale jak wesolo z nimi sie gada,jak trzezwo patrza na
                      swiat (nawet po pijaku)jakie normalne wyobrazenie maja o swojej osobie.I nawet
                      po pijaku nie pieprza takie glodne kawalki jak ty.samo zycie.
                    • basia553 widze Don 30.04.05, 20:27
                      ze na pozegnanie postanowiles odkurvic skurvienie wontku i wröcic do adremu:)))
                      Bylam dzis na tych 91-szych urodzinach pani D. Byla w swietnej formie, choc tak
                      jakby jej sie nie chcialo ruszac. A wiec delegowala: mnie kazala ugotowac kawe
                      (zrezygnowalysmy z kolezanka zobaczywszy stan dzbanka kawowego), panu
                      Janeczkowi (syn) kazala szybko otwierac przyniesione przeze mnie wino, a
                      nastepnie zachecajac nas bez wiekszego entuzjazmu do picia (odmöwilysmy jako
                      kierowczynie), sama przyssala sie do butelki. Pan Janek mial juz niezla fane
                      i przyznal, ze urodziny mamusi juz od paru godzin obchodzi. Zagrozilam mu, ze
                      przyjde jutro sprawdzic stan mamusi, ale byl tak rozochocony, ze pewnie nie
                      zarejestrowal. Na koncu przyszli jacys podejrzani znajomi ze starej polskiej
                      emigracji, cos brzekalo w worku plastykowym, a mysmy uciekly. Pozytyw: moja
                      kolezanka to Niemka, pani z urzedu opiekujaca sie pania D., jedyna chyba w
                      Niemczech urzedniczka ktöra poswiecila swöj wolny dzien aby odwiedzic
                      podopieczna. W urzedzie sie z niej smiali, jak ta wizyte zapowiedziala.
                      A ja dalej nie mam zamiaru byc stara i juz!!!
                      • maria421 Re: widze Don 01.05.05, 17:25
                        A propos Kranowego wymachiwania lopatka, przypomnial mi sie dowcip o weteranie,
                        ktory opowiadajac o zdobywaniu Berlina nie pamietal czy dostal kulka miedzy
                        lopatki, czy lopatka miedzy kulki:-)

                        Ty sie, Ertes, w kazdym razie strzez, bo Kranowi sie moze lopatka obsunac...

                        A Ty sie Kranie, trzymaj, nie daj sobie sikac do wiederka!
                        • jan.kran Re: widze Ertes ze nie panimajesz 01.05.05, 23:44
                          Wlasnie czyszcze nocnie kible:-))) jak to Pan Inzynier ladnie okreslil.
                          Widze Ertes ze nie znasz zaszlosci z przeszlosci.
                          Moje sprzatanie toalet wzielo sie z tego ze mi to Don imputowal nie widzac co
                          naprawde robie.
                          Prawda jest taka ze ja cala ubrana na bialo jako Aniol Opiekunczy podaje
                          nocnie rozpuszczonym staruszkom norweskim lekarstwa ,trzymam ich za raczki i
                          szepcze slowka pocieszenia do przywiedlych uszek.
                          Kible myja inni:-)))
                          Zreszta do tej ostatniej pracy tez sa potrzebni ludziwe i o Twoim prostactwie
                          swadczy to ze nie umiesz usznowac pracy innych.
                          Pozdrawiam nocnie pedzac opiekunczo do kolrjnego podopiecznego.
                          Kran z Lopatka.
                          • jutka1 nie rozumiesz 02.05.05, 01:07
                            dla kogos kto nie jest w stanie objac, co to znaczy byc np.inzynierem

                            wie pani co to calki? algorytmy? teoria wielkich liczb? rachunek prawdopodobienstwa?

                            wie pani, ze zeby nie inzynierowie i programisci, to by pani nie mogla pisac na
                            forum? tylko ktos nie rozumiejacy moze sobie nie zdawac sprawy

                            usiluje sie pani kreowac na humanistycznego geniusza. I qrva nie wychodzi, bo
                            tych wszystkich jezykow pani nie zna, usiluje sie pani kreowac na niewiadomoco,
                            i co?

                            ZALOSNE (caps sie NIE zacial)
                            • jan.kran Re: nie rozumiesz 02.05.05, 01:55
                              Uwazam ze bardziej zalosne sa wyzwiska Ertesa.
                              I nie nasmiewalabym sie z jego inzynierowania gdyby On nie zaczal.
                              Przestan sie wyglupåiac i mowic do mnie pani.
                              ertes smiejac sie z mojego wyksztalcenia , obrzucajac mnie i nie tylko mnie
                              epitetami sam daje sobie swiadectwo.
                              Niestety zeby fajnie bawic sie z innymi w tej piaskownicy musze zniesc tez
                              niegrzeczne dzieci :-)))
                              Ja sie na nikogo nie kreuje ja po prstu jestem swietna:-ppp
                              Sciskam. Kran.
                              • ertes Re: nie rozumiesz 02.05.05, 02:48
                                Poczytaj zalosny babsztylu co sama piszesz to sama pekniesz ze smiechu na te
                                wynurzenia i przemyslenia znad sciery i sracza.
                                • jan.kran Re: nie rozumiesz 02.05.05, 02:51
                                  Odrzucam pileczke w ramach echa:-)))Przeczytaj zalosny inzynierku co sam piszsz
                                  znad swego kompa i calek oraz logarytmow a sam sie zdziwisz jak mozna byc
                                  takim chamem i prostakiem:-))))
                                  Sciskam.
                                  Kran.
                                  • ertes Re: nie rozumiesz 02.05.05, 03:53
                                    Dostalem bardzo duzo listow w ktorym ludzie pisza ze jestes chamka i prostaczka.
                                    • luiza-w-ogrodzie Ze tez sie Wam nie znudzi... 02.05.05, 04:12
                                      Mozna bylo na tym watku cos ciekawego napisac, zamiast podgryzac sobie lydki.

                                      Pozdrawiam starzejac sie razem z Wami wszystkimi
                                      Luiza-w-Ogrodzie

                                      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                                      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                                      • ertes Re: Ze tez sie Wam nie znudzi... 02.05.05, 04:40
                                        Szkolenie i tyle.
                                        • luiza-w-ogrodzie A kto kogo szkoli i po co? n/t 02.05.05, 05:02

                                          • ertes Re: A kto kogo szkoli i po co? n/t 02.05.05, 05:13
                                            Myszke Miki szkoli pies Pluto a po to zeby mozna sie pytac.

                                            Czy to satysfakcjonujaca odpowiedz czy wiecej detali trzeba?
                                      • jan.kran Re: Ze tez sie Wam nie znudzi... 02.05.05, 06:16
                                        luiza-w-ogrodzie napisała:

                                        > Mozna bylo na tym watku cos ciekawego napisac, zamiast podgryzac sobie lydki.
                                        >
                                        > Pozdrawiam starzejac sie razem z Wami wszystkimi
                                        > Luiza-w-Ogrodzie
                                        >
                                        > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((
                                        > º>
                                        > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´&mac
                                        > r;`·.¸¸><((((º>

                                        Mozna bylo. Tylko niektorym sie nie chce myslec tylko wola w kolko pisac te
                                        same pierdoly i obrazac innych.
                                        Ja probowalam napisac cos na temat ale Pan Inzynier i znudzony Don ( ten
                                        ostatni mniej ) przyczepili sie do mnie i mojego domniemanego czyszczenia
                                        toalet jak pies Pluto.
                                        Wole sobie strzepic klawiature na innych forach gdzie przynajmniej ludzie
                                        probuja dyskutowac a nie tylko szczekac.
                                        Nie mowie ze na P2 wszyscy sa tacy jak Pluto ale taka jedna prostacka i
                                        nieciekawa osoba potrafi czasem zepsuc cala przyjemnosc dyskusji forumowych.
                                        Pozdrawiam Luizo:-)))
                                        Kran.
                                        • ertes Zwierciadlo powiedz przecie ze kran jest 02.05.05, 06:22
                                          najmadrzejszy na swiecie.

                                          > Nie mowie ze na P2 wszyscy sa tacy jak Pluto ale taka jedna prostacka i
                                          > nieciekawa osoba potrafi czasem zepsuc cala przyjemnosc dyskusji forumowych.

                                          Coz za zadziwiajaca samokrytyka!
                                          Zaczyna wreszcie cos docierac do sprzataczki.
                                          • sabba Re: Zwierciadlo powiedz przecie ze kran jest 02.05.05, 08:16
                                            czego nie mozna powiedziec o Tobie. widac czyszczenie klopow daje wiecej do
                                            myslenia niz inzynierowanie.
                                            Czy Kran az tak naprawde Cie denerwuje????
                                            • ertes Re: Zwierciadlo powiedz przecie ze kran jest 02.05.05, 15:25
                                              Powoli zaczyna denerwowac mnie twoje pisanie ktore ostatnio omijam szerokim
                                              lukiem ale moge przestac i bedziesz kolejna zakladajaca placzliwe watki do adminow.
                                              Siedz wiec cicho i sie nie wtracaj po raz kolejny a najlpeiej przeczytaj 11 post
                                              na tym watku, moze bedziesz w stanie cos zrozumiec.
                                              • sabba czyzbys 02.05.05, 16:17
                                                mi grozil ze tez mnie zaczniesz wyzywac od sprzataczek kibli?
                                                Pytalam normlanie i grzecznie o denerwowoanie Ciebie przez Krana. Jezeli
                                                denerwuje cie ja - nie czytaj:)
                                                • ertes Re: czyzbys 02.05.05, 16:29
                                                  Zastosuj do siebie to co probujesz wmowic innym: jak ja cie denerwuje to nie
                                                  pisz i nie czytaj. Bardzo lubisz komentowac moje posty. Licz sie z tym ze ja w
                                                  koncu ci odpowiem. A dodam ze czesto piszesz bardzo niegrzecznie pod moim adresem.

                                                  Mam nadzieje ze to niezbyt ciezko zrozumiec. Od jakiegos czasu mimo ze ja cie
                                                  nie zaczepiam robisz to ty wyraznie napraszajac sie o zwrocenie na siebie uwagi.

                                                  Po drugie widze ze masz niewielkie zrozumienie tego co sie tu dzieje. Nikt krana
                                                  nie WYZYWA od sprzataczek. Pomysl Sabbo czasami, przyda sie.
                                                  • sabba Re: czyzbys 02.05.05, 16:40
                                                    dobra, pomysle ale nie teraz bo starsznie dzis goraco u nas.

                                                    Alez Twoje wpisy mnie nie denerwuja. Nie czytam wszystkiego, czesto niektore
                                                    wpisy opuszczam bo nie sposob czytac. Przyczepialam sie to fakt do Ciebie jak
                                                    odszczekiwales Sp czy komus tam innemu i teraz - tak oczywiscie to Kran nazwal
                                                    cie jako pierwsza w tym watku prosiakiem czy czyms innym. Dziwi mnie po prostu
                                                    ze tak sie dajesz ciagnac przez watki wlasnie tym osobom ktore cie denerwuja
                                                    ilez mozna powtarzac ciagle to samo - nie wiem czy to taki Twoj sposob zeby
                                                    ludzie sie odczepili od Ciebie czy tez chcesz im obrzydzic forum. Jakiekolwiek
                                                    by to intencje nie byly podoba mi sie to - ale jak pewnie powiesz - nie musi.

                                                    Zawsze jak komentuje licze sie z odpowiedzia.
                                                  • sabba aaa i jeszcze 02.05.05, 16:43
                                                    kojarzy mi sie ze jakis czas temu pisales wiecej rzeczy tematycznych i wiecej
                                                    bylo wpisow na temat niz opluwanie innych. Uwazam ze to szkoda - dlatego po raz
                                                    wtory sobie mysle to niemozliwie zeby te osoby wchodzily eretsowi az tak na
                                                    nerwy zeby nie mogl ich po prost olac.
                                                  • ertes Re: aaa i jeszcze 02.05.05, 16:58
                                                    To samo ja o tobie moge powiedziec. Ostatnio za bardzo koncentrujesz sie na tym
                                                    co ja pisze. Uwazaj zebys nie skonczyla jak juz kilka osob tutaj: obsesja na
                                                    punkcie ertesa.
                                                  • sabba Re: aaa i jeszcze 02.05.05, 17:00
                                                    ech ertes nie jestes pepkiem swiata. moze jak zobacze cie nago to dostane
                                                    obsejsji ale narazie nie grozi mi to.
                                                  • ertes Re: aaa i jeszcze 02.05.05, 17:04
                                                    Bede cie obserwowal bacznym okiem.
                                                  • maria421 Re: aaa i jeszcze 02.05.05, 17:28
                                                    ertes napisał:

                                                    > Bede cie obserwowal bacznym okiem.

                                                    A co Ty, Kapo jakis czy co?
                                                  • ertes Maria 02.05.05, 17:32
                                                    o jezu Mario... a co ty taka powazna jak wieko od trumny?

                                                    Ale dzis mi sie podoba co napisalas o Kranie. Bardzo.
                                                  • maria421 Re: Maria 02.05.05, 17:37
                                                    ertes napisał:

                                                    > o jezu Mario... a co ty taka powazna jak wieko od trumny?
                                                    >
                                                    > Ale dzis mi sie podoba co napisalas o Kranie. Bardzo.

                                                    Czy ja cos o Kranie napisalam?

                                                    Wydaje mi sie, ze musialam cos przegapic na forum.
                                                  • sabba to co 02.05.05, 21:02
                                                    mam szanse na te gole zdjecia?????:)
                                    • maria421 Cios ponizej pasa 02.05.05, 08:23
                                      ertes napisał:

                                      > Dostalem bardzo duzo listow w ktorym ludzie pisza ze jestes chamka i
                                      prostaczka

                                      Drogi Ertesie,

                                      Po pierwsze nie wierze, aby ktokolwiek z forum pisal do Ciebie na priva, ze
                                      ktokolwiek inny jest chamem czy prostakiem.
                                      Nie widze absolutnego celu takiego donosu.

                                      Po drugie , jezeli takie przypadki mialaby by miec miejsce, to uwazam za rzecz
                                      wysoce nieodpowiedzialna wspominanie o tym na forum, gdyz wprowadza to tylko
                                      niepotrzebny ferment.

                                      Po trzecie, daj w koncu Kranowi spokoj. Twoje posty pod jej adresem nie sa
                                      godne inzyniera.
                                      • ertes Cios ponizej pasa - jan.kran 02.05.05, 15:39
                                        Mario rozbawilas mnie.
                                        O pisaniu listow na moj temat (i Dona) pisala kilka dni temu nasza sprzatareczka
                                        wiec dziekuje Ci za poparcia w ocenie tej kobiety. Tak ja tak jak ty uwazam ze
                                        jest to bardzo niegrzeczne.

                                        A po trzecie to sprzataczka sama prosi o niedawanie jej spokoju na tym wlasnie
                                        watku.
                                        Czytaj uwaznie Mario.
    • luiza-w-ogrodzie Jak to zrobic, zeby starosc nie byla do D? 02.05.05, 04:49
      Jak to zrobic, zeby starosc nie byla do dupy? Miec kochajace dzieci, kupe
      szmalu w banku, zdrowie? Jak mozna sobie zapracowac TERAZ na lepsze POTEM?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • ertes Re: Jak to zrobic, zeby starosc nie byla do D? 02.05.05, 05:07
        Po pierwsze nie byc strarym w Niemczech bo maja wszystko w d***.
        W Norwegii tez nie bo maja niedoksztalcony personel. W Australii szaleje choroba
        szalonych paszportowcow, w Kanadzie za zimno a poza tym i tak wszyscy daja
        stamtad drapaka wiec zostaja wspaniale USA.

        CBDU.
        • luiza-w-ogrodzie Zara, zara, jaka epidemia w Australii? 02.05.05, 07:18
          ertes napisał:

          > Po pierwsze nie byc strarym w Niemczech bo maja wszystko w d***.
          > W Norwegii tez nie bo maja niedoksztalcony personel. W Australii szaleje
          choroba szalonych paszportowcow, w Kanadzie za zimno a poza tym i tak wszyscy
          daja
          > stamtad drapaka wiec zostaja wspaniale USA.

          Zara, zara, jaka choroba szalonych paszportowcow w Australii? Jeden SW epidemii
          nie czyni. Poza tym misja zlikwidowania pulapki paszportowej moze przedluzyc mu
          zycie. OZ rules, ok?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        • maria421 Re: Jak to zrobic, zeby starosc nie byla do D? 02.05.05, 08:02
          ertes napisał:

          > Po pierwsze nie byc strarym w Niemczech bo maja wszystko w d***.
          > W Norwegii tez nie bo maja niedoksztalcony personel. W Australii szaleje
          chorob
          > a
          > szalonych paszportowcow, w Kanadzie za zimno a poza tym i tak wszyscy daja
          > stamtad drapaka wiec zostaja wspaniale USA.

          .... a tam zawsze sie znajdzie jakis wolny karton i jakies wolne miejsce pod
          schodami....
          >
          > CBDU.
    • sabba Re: starosc jest do dupy:((((((( 02.05.05, 08:13
      podobno taki dystans do mieszkancow domow starych jest potrzebny zeby w ogole
      moc z nimi pracowac a nie trzasnac wszystkim i dac sie rozstroic nerwowo.
      POdobno to jest potrzebne zeby mozna bylo powiedziec, och jaka to mam kochana
      rodzine, oni sa dla mnie tacy mili i wspaniali, lepsi niz personel, tylko po
      jakiego grzyba nie chca mnie wziasc do siebie do domu tylku musze zyc w tym domu?
      MIalam taka przyszywana babcie w takim domu - nie uskarzala sie ona na swoj los
      i zawsze mowila ze personel jets mily - a przeciez nie zawsze mozna non stop byc
      wyrozumialym i sie usmiechac, nie?
      MOze BAsiu nie podawac sie za wolontariusza ale za rodzine? I nakryczec
      niegrzeczna pania dr i pomocniczki? Albo przynajmniej powiedziec do sluchu,
      zwrocic uwage?
    • basia553 Re: starosc jest do dupy:((((((( 02.05.05, 08:26
      Ertes, a jak to jest w Stanach? Pytam powaznie, bo moze czytales lub slyszales
      cos na ten temat? U nas sie duzo na ten temat (niemiecki) slyszy, tak wiec moje
      osobiste doswiadczenia sa tylko potwierdzeniem tego, co wszyscy wiedza.
      Napisz jesli mozesz, to by mnie interesowalo.

      Sabba, ja sie moze z czasem troche oswoje, co nie znaczy ze mam zamiar
      zobojetniec, Wiesz, ze ja to dopiero od roku robie, wiec jestem szczegölnie
      wrazliwa. Nie moge sie podawac za rodzine. Ale widze np. ze u jednej z pan,
      gdzie jestem urzedowa opiekunka "na smierc i zycie" moge wiecej wymagac, a u
      drugiej, gdzie "tylko" dzialam w zastepstwie (stalym) tej urzedowej gnidy,
      möwie ze jestem osoba towarzyszaca i wtedy nie mam nic do powiedzenia, moge
      tylko prosic, proponowac czytepe, a personel rezydencji möwi wtedy, ze
      odpowiedzialna jest ta opiekunka. Ale jestem na dobrej drodze. W maju i czerwcu
      mam liczne szkolenia, wiec bede panom docentom de zawracac pytaniami, jak mozna
      sie lepiej przebic przez mur biurokracji.
      Masz racje z ta rodzinka. Moje trzy podopieczne sa bez rodziny (nie liczac tego
      popijajacego synka, ktöry jakby nie bylo umozliwia pozostawienie pani w domu,
      oszczedzenie jej domu starcöw). Ale to z rodzinami obserwuje na codzien.
      Moglabym historie opowiadac, ale by z tego conajmniej nowela powstala.
      W kazdym razie nawet w gronie znajomych, wydawaloby sie pan na poziomie moje
      zastrzezenia budza czesto zdziwienie, absolutny brak zrozumienia dla mojego
      punktu widzenia.
      • sabba basiu 02.05.05, 08:42
        moja przyszywana babcia do konca bronila swojego syna mowiac ze on nie moze jej
        wziasc do siebie bo przez lata opiekowal sie w swoim domu obloznie chora matka
        swojej zony a teraz chce miec spokoj i moja babcia nie chce go obarczac soba.
        Fakt jest faktem ze w jego obecnosci ona robila troche z siebie bezbrona istotke
        - ale on tego nie zauwazal - nie wiem dladczego - przeciez zna swoja matke. W
        kazdym razie moge wszytsko zrozumiec - ale kiedys ona umierala i chciala zeby
        syn do niej przyjechal - ja wydzwanialam do biego bo byl na weselu swojej corki
        - to powiedzial ze on przeciez nie moze teraz przyjechac bo goscie itp. I
        przeciez babcia na pewno sie nie tak zle czuje.... No fakt nie umarla tego
        wieczorzu tylko za tydzien....
      • ertes Re: starosc jest do dupy:((((((( 02.05.05, 15:40
        Basiu, nie wiem jak jest w stanach. Wiem ze w Niemczech jest strasznie po tym co
        napisalas wiec trudno zeby gdzies bylo gorzej :)
      • tos.ka Re: starosc jest do dupy:((((((( 04.05.05, 21:02
        > Masz racje z ta rodzinka. Moje trzy podopieczne sa bez rodziny (nie liczac
        >tego popijajacego synka, ktöry jakby nie bylo umozliwia pozostawienie pani w
        domu,
        > oszczedzenie jej domu starcöw). Ale to z rodzinami obserwuje na codzien.
        > Moglabym historie opowiadac, ale by z tego conajmniej nowela powstala.
        > W kazdym razie nawet w gronie znajomych, wydawaloby sie pan na poziomie moje
        > zastrzezenia budza czesto zdziwienie, absolutny brak zrozumienia dla mojego
        > punktu widzenia.


        na czym polega brak zrozumienia u Twoich znajomych?

        ja tez mam troche mieszane uczucia. getta dla staruszkow (dzielnice w ktorych
        zlokalizowane sa dss-y- przyrazily mnie jeszcze jako studentke). znam przyklad-
        gdy dwoje doroslych dzieci, mama hausfrau od zawsze, duzy dom, a babcia w domu
        starcow. ale nie zawsze jest to takie proste. czasem staruszek- faktycznie
        wymaga opieki- bo sie przewroci, bo wlaczy piecyk, wode- a rodzina pracuje i
        nie ma kogo w domu zostawic.
        --
    • xurek Nr xxxxx 02.05.05, 11:19
      Juz sama sobie wydaje sie nudna, piszac wciaz to samo. To chyba jest
      moje „powolanie“ z braku innego :).

      Don, Ertes, jak wam sie nie podoba, co Kran pisze, do zjedzcie to COS a nie
      Krana, dobrze? Czy to forum naprawde nie jest w stanie dluzej niz tydzien
      wytrzymac bez obrazania kogos?

      Kran, pisz prosze dalej na temat tematu a nie na temat Ertesa i Dona, bo w
      koncu zaczynasz robic dokladnie to, co Ci u nich przeszkadza, a chyba nie o to
      chodzi?

      Jutka, juz wszyscy wiemy, ze Krana nie lubisz - Twoje prawo. Ale czy naprawde
      musisz dolewac oliwy do ognia (tym razem Kran nigdzie o Tobie nie wspomnial ani
      jednym slowem).

      A wracajac do domu starcow to wciaz mam nadzieje, ze urme zanim stane
      sie „Pflegefall“ a jezeli mi sie to nie uda, to wybiore chyba opcje Nigerii,
      gdzie opieka lekarska co prawda do dupy ale za to czlowiek stary z zalozenia
      traktowany jest z szacunkiem. Jak to tez sie nie uda, to pozostanie juz tylko
      liczyc na Piranhe i „Basie i Krany“ tego swiata :). Podziwiam was, ze
      wykonujecie takie zajecie (dlaczego i „za ile“ obojetne) – dla mnie byloby to
      chyba zbyt przygnebiajace.

      Xurek
      • sabba a ja sie zastanawiam 02.05.05, 11:31
        jaka bedzie reakcja na upomnienie Xurka (bardzo adekwatne zreszta)i kto sie
        bedzie tlumaczyl dlaczego on tak a nie inaczej. I moim zyczeniem jest zeby nikt
        tego nie skomentowal ale zeby wszyscy wzieli sobie to w ciszy do serca i nie
        grzeszyli wiecwej. Mowie zupelnie powaznie!
      • ertes Re: Nr xxxxx 02.05.05, 15:42
        Widzer Xurek ze jako jedyna z niewielu zauwazylas powod awantury na tym watku.
        WIec Cie nie ochrzanie.
        • xurek dzieki Ertes 02.05.05, 15:44
          za okazanie milosierdzia :)). No to moze teraz cos "na temat"? Basia czeka :))

          Xurek
          • ertes Re: dzieki Ertes 02.05.05, 15:46
            Tematu nie poruszam gdyz nie mam zbytniego pojecia.
            I gdybym nie zostal wywolany do tablicy to bym tylko czytal z przerazeniem
            opowiesc Basi.
            • jan.kran Re: Na temat. 02.05.05, 16:36
              Mam doswiadczenia tylko z Norge i tylko z jednego domu swawolnego. Ale wskutek wrodzonej ciekawosci wiem troche od kolegow ze w innych norweskich domach wyglada podobnie choc moj jest ze wzgledu na polozenie i podopiecznych jednym z najlepszych w Oslo.

              Pracuje na dwoch tasmach.
              Tasma numer jeden to oddzial rehabilitacyjny.
              Opcji pobytu tu jest kilka.
              Czesc podopiecznych mieszka trzy - piec tygodni w swoim wlasnym domu i dwa - cztery tygodnie u nas.
              Sa podopieczni ktorzy przebywaja u nas w ramach rehabilitacji: po wylewie , upadkach i zlamaniach albo dlatego ze zle funkcjonuja w domu lub dlatego ze Rodzina chce wyjechac na kilka tygodni lub po prostu odpoczac.
              W tych ostatnich przypadkach naszym zadaniem jest:

              - postawic pacjenta na nogi zeby mogl wrocic z powrotem do domu
              lub
              - ocenic czy pacjent moze zyc i mieszkac sam pod opieka bardzo dobrze tu rozwinietnego systemu pielegniarek domowych czy powinien zamieszkac na stale w DSS.

              Oddzial numer dwa na ktorym pracuje to oddzial somatyczny. Tzn. pacjenci ktorzy mieszkaja na stale. Kazdy pacjent ma swoj pokoj, niewielki ale przytulny z wlasna lazienka.
              Mamy na tym oddziale kilkanascie niewielkich pokoi oraz trzy bardzo duze. W tych trzech mieszkaja dwie pacjentki z MS i jedna z Parkinsonem.
              Na oddziale somatycznym pacjenci maja swoje meble jezeli sobie tego zycza, prawie kazdy ma telewizor, czesc DVD , telefon.Te rzeczy zalatwia prywatnie Rodzina jak i oplaty za wyzej wymienione.
              Rodziny podopiecznych nie schodza nam z karku w wiekszosci przypadkow. W zasadzie zapomniany i zaniedbany przez Rodzine podopieczny jest rzadkim przypadkiem.
              Mamy spora czesc podopieczenych gdzie Najblizsi o0dwidzaja Ich codziennie.
              Rodziny dbaja zeby swawolni mieli swoje ulubione smakolyki, dbaja o Ich ubranie, chodza na spacery i zawracaja nam czyli personelowi caly czas glowe:-)))

              Jak Swawolny jadl, spal jak sie czuje i w ogole..
              Osobiscie nie mam wrazenia ( mowie tu o oddziale gdzie podopieczni mieszkaja na stale) zeby Oni czuli sie opuszczeni , zapomnieni i odrzuceni.
              Opieka nad osobami z MS , Parkinsonem ,plasawica, schizofrenia, pacjentami sparalizowanymi po wylwie wymagas sily psychicznej i fizycznej.

              Wlasnie jestem po 10 godzinnym nocnym dyzurze. Wiem ze wykonalam dobra prace , ze Swawolni dostali tyle opieki medycznej i ciepla ile Im bylo potrzebne.
              Ale cala noc razem z nocna pielegniarka latalysmy jak z pieprzem.
              Nie wierze zeby Rodzina mogla moim podopiecznym zapewnic taka opieke medyczna i tyle empatii ile my w fabryce.

              Mam Mame po wylewie w PL. Duzo bym dala zeby Mama byla w takim domu jak moj i zebym mogla ja codziennie odwiedzac.
              Serdecznie . Kran.
              • ertes A co mnie 02.05.05, 16:55
                to obchodzi co ty robisz?
                Jedno co pozytywne z tego postu to wreszcie chyba nauczylas sie pisac bez
                obrazania ludzi. Tak trzymaj, zobaczysz ze warto.
    • basia553 Re: starosc jest do dupy:((((((( 02.05.05, 13:59
      wlasnie wröcilam od pani D., co to mieszka ze swoim synkiem. Znowu ma podbite
      oko i krwiak na policzku. Przysiegla mi, ze to nie syn, tylko w sobote wypila
      za duzo na swoich urodzinach i w nocy sie potknela. Nie ufam synowi, ale
      przeciez sie przysiegala? Co robic: czy najlepiej nic? Ona jak ognia
      piekielnego boi sie domu starcöw, wiec pewnie krzywoprzysiestwo jest dla niej
      mniejszym zlem. Musze "abschalten" jak mawiaja starozytni Rzymianie:))) ide do
      Kina na Nicole Kidman. Wszystko jest lepsze od rzeczywistosci. Papa!
      • i.p.freely Re: starosc jest do dupy:((((((( 04.05.05, 00:22
        > wlasnie wröcilam od pani D., co to mieszka ze swoim synkiem. Znowu ma podbite
        > oko i krwiak na policzku. Przysiegla mi, ze to nie syn, tylko w sobote wypila
        > za duzo na swoich urodzinach i w nocy sie potknela. Nie ufam synowi, ale
        > przeciez sie przysiegala? Co robic: czy najlepiej nic?

        Wypadki chodza po ludziach, zwlaszcza starszych i niemrawych, nie tylko
        fizycznie. Moze i mowi prawde, ze sie potknela...

        Gdyby przyszlo ci posluchac mojego sasiada to bys uwierzyla, ze go rodzina
        glodzi. Najsmutniejsze jest to, ze dziadek byl swego czasu wzietym chirurgiem a
        dzis, wrak. Jak go rodzina nie przypilnuje wychodzi z domu, golusienki buszuje
        po osiedlu i .... wypisuje recepty(!!!). Dobrze, ze go tu wszyscy znamy :)))

    • basia553 Sabba, 02.05.05, 18:17
      a gdzie Ty masz nadzieje zobaczyc nagiehop Ertesa? Tak pytam, bo moze cos
      opowiesz:))))))
      • sabba nie wiem ale skoro 02.05.05, 21:03
        mi wmawia ze moge miec obsesje na jego punkcie to musze miec jakis punkt
        zaczepienia tzn zobaczenia:) Wiec nadzieja zawsze jest:)
    • basia553 Toska, 04.05.05, 22:02
      brak zrozumienia moich znajomych polega na tym, ze robia duze oczy patrzac na
      mnie tempym wzrokiem jak krytykuje oddawanie matek/babc od razu do domöw
      starcöw. Tego naprawde wiekszosc nie kuma.
      Przyklad pierwszy z rzedu, bo "najwspölczesniejszy": pani lat 70, sprawna
      sportöwka, z kochankiem 40-letnim - o czym tu wspominalam, ma domek w ktörym sa
      dwa mieszkania. Sama mieszka na görze, mieszkanie na dole od roku puste.
      Jej matka pod setke, lezy sama w sasiednim miasteczku, trzy razy dziennie
      przychodza do niej myc, zmieniac pieluchy, karmic, bo matka juz nie wstaje z
      lözka. Cörka narzeka, ze matka jest nie do zniesienia i wogöle trzeba do niej
      jezdzic. Szuka dla niej miejsca w domu starcöw. Na moja propozycje wziecia np.
      jakiejs pomocy z Polski (maja tu znakomita opinie) i przeniesienie jej do tego
      pustego mieszkania, pani jest oburzona i möwi, ze wtedy musiala by stale u
      matki siedziec, bo matka by tak chciala. Obecni znajomi przyznaja jej racje, ze
      to by ja wykonczylo. Wiec woli zaplacic wiecej niz by ja kosztowala opiekunka
      na miejscu, ale bedzie miala spoköj. Zaznaczam, ze matka jeszcze trzy lata temu
      byla "na chodzie" i wtedy byly w cudowny sposöb zaprzyjaznione. Wiele wspölnie
      podejmowaly czy to spaceröw czy wycieczek. Ale teraz matka jest wylacznie
      ciezarem.
      Tutaj ludzie inaczej do tego podchadza jak w Polsce. Czy to wynika z tego, ze w
      Polsce te domy starcöw byly straszne i nie mialo sie sumienia tam kogos z
      rodziny oddawac? Czy tez to lepszy polski charakter? Czy Polacy sa bardziej
      sentymentalni? Czy to wychowanie katolickie? Pytan mam wiele, odpowiedzi mi
      brak.
      Dwie z moich podopiecznych nie mialy zadnych dzieci, z racji wieku nie maja tez
      juz zadnej rodziny. Mysle, ze sa dzieki temu szczesliwsze: nie musza miec do
      nikogo zalu.
      • tos.ka Re: Toska, 05.05.05, 11:48
        > Tutaj ludzie inaczej do tego podchadza jak w Polsce.

        tez mi sie przypomnialy dwa obrazki z zycia: staruszki zza szklanej witryny
        patrzace smetnie na ulice- a kilkaset metro dalej rosyjskei babcie w chuscinach
        na glowie siedzace razem na laweczkach i o czyms tam plotkujace.
        prawda jest ze dss sa tak drogie (nawet 3000 tys. euro na msc) ze za te
        pieniadze mozna zatrudnic opieka na 24- godziny, ba nawet mieszkanie mozna
        wynajac. tez mam wrazenie - ze w niemczech- wysylanie do ds- to
        cos "oczywsitego". pamietam jeszcze taka dyskusje nt (juz sprzed n-lat) kiedy
        mlody niemiecki lekarz stweirdzil- ze on sobie nie wyobraza zeby jego matka
        kiedys tam z nim mieszkala:(. no ale to tylko moje uprzedzenia. chociaz im
        glebiej w ruhr-gebiet- tym mniej to oczywiste. i o "pomoc z polski"- tez mnie
        pytano. z drugiej strony- rzeczywiscie- nie mialam jeszcze rosyjskich czy
        polskich pacjentw z ds. choc tych w okolicy mnostwo (ponad polowa sredniego
        personelu- to rosjanki lub polki).
        • tos.ka z takim malym usmieszkiem:) 05.05.05, 12:00
          Swiat staruszka otepialego az tak bardzo smutny byc nie musi (bywa).
          Gdy staruszek juz zapomnial ze zapomina, otaczajacy go swiat staje sie dlan jak
          nowy nie odkryty lad, ktory poznaja z iscie dziecieca ciekawoscia:)))

          P. pokazujac palcem: aaaa to jest to, ten ma...ma... marcepan! (z odkrywczo
          radosnym wyrazem twarzy, chodzilo njprawdopodobniej o mappe- czyli teczke).
          Zaraz bedziemy jesc!

          P: oo!! to tutaj jest taki, taki.... domek! (po odwarciu drzwi od gabinetu):))-
          i spoglada na mnie bardzo dumnie i zadowolenie:)

          - PCD (pacjent ctzatujacy pod drzwiami): kiedy otwieraja ten zaklad? (geschäft)?
          Ja: tu sie nie otwiera tu jest oddzial zamkniety
          PCD: wyraz twrzy wyrazajacy zastanwaianie sie oraz pelne zrozumienie
          problemu: aha! No tak (ah´soooooooo).
          Odchodzi spod drzwi:)


          :)
          • lucja7 czy musi byc do dupy? 05.05.05, 14:07
            Sadze ze starosc nie musi byc do dupy, o ile cale zycie nie bylo. Fakt ze
            ponure sa te opowiadania starcow o ich wspanialych dzieciach ktore robia gdzies
            tam jakies kariery i ktore przyjada i zrobia porzadek i inne cuda. I te dzieci
            regularnie nie przyjezdzaja. Cuda sie nie zdazaja.
            Sadze ze ponure jest to ciagle oczekiwanie na cos co nie zdazy, a czy ma sie
            prawo zadac od dzieci by byly ciagle obecne, zajmowaly sie starcem i zapomnialy
            o ich zyciu?
            Dlaczego i na co ludzie czekaja?
            Moze po prostu nie umiemy zyc starczego zycia? Jestesmy ciagle nieprzygotowani?
            Nie mowie tu o osobach zupelnie zaleznych.

            Poza tym krepuje mnie ta ogolna atmosfera zdziecinnienia wokol starcow,
            pieluchy, babusiu, pucio. Przeciez to nie sa niemowleta, a nie wiem dlaczego
            ciagle ich sie udupia i traktuje jak szczeniakow.

            No i ostatnia rzecz: wydaje mi sie ze w kazdym zyciu nastepuje taki moment ze
            ma sie dosc i ze pragnie sie juz odejsc. I ten wybor i mozliwosc jego
            zrealizowania powinny istniec. Oficjalnie i w zgodzie z prawem albo bez zgody z
            prawem jesli go nie ma. Po prostu miec mozliwosc decyzji dojrzalego czlowieka a
            nie ciagnac w upokorzeniu i w zdziwaczalym surrealistycznym srodowisku.
            • tos.ka a ja cie nie rozumiem 05.05.05, 18:33
              > Poza tym krepuje mnie ta ogolna atmosfera zdziecinnienia wokol starcow,
              > pieluchy, babusiu, pucio. Przeciez to nie sa niemowleta, a nie wiem dlaczego
              > ciagle ich sie udupia i traktuje jak szczeniakow.

              nie rozumiem cie. staruszkom zaklada sei pieluchy nie wcelu "udupienia" ich cz
              tez z powodu "traktowania ich jak szczeniakow", lecz dlatego, ze maja- ladnie
              mowiac- inkontynencje, a bradziej konkretnie sikaja w majtki. obojetnie czy
              kogos to krepuje czy nie. nie zauwazylam rowniez jakiejs "ogolnej atmosfery
              zdziecinnienia" wokol starcow. ostatnio zdaje sie ze nawet wybrano- jakby nie
              bylo prawie 80-letniego "starca" na papieza.
              po prostu zycie nie zawsze jest tak estyczne i wyrafinowane jakbsmy sobie tego
              zyczyli.

              • jan.kran Re: Moi podopieczni. 05.05.05, 19:19
                Ja i moi koledzy nie traktujemy podopiecznych jak zdziecinniałe przedmioty do
                ktorych mowi się gaga i gugu , daję sie papu i zmienia pieluszkę.
                Moge mowic za siebie, ale wiem że większość personelu w moim DSS podchodzi do
                roboty podobnie jak ja.
                Moje podejście jest takie że staram się o każdym pacjencie dowiedzieć jak najwięcej.
                Staram się widzieć w Nim takiego człowieka jakim był zanim stał się zależny od
                pomocy innych.
                Mam do czynienia z pacjentami zupełnie sprawnymi fizycznie ale z poważną demencją.
                Pacjentami fizycznie niedołężnymi ale psychicznie na takich obrotach że tylko
                pozazdrościć.
                Oraz niesprawnych fizycznie i psychicznie.
                Staram sie do kazdego z nich znaleźć jakis klucz dotyczacy Ich psyche i ciała.
                Rozmawiam z Nimi, i ich bliskimi, czytam dokumentacje.

                Podopieczny ktory sika na podlogę gdzie popadnie , nie może znaleźc swojego
                pokoju i nie wie jaki jest dzień i godzina byl ukochanym ojcem, serdecznym
                sasiadem i pieknie grał na klarnecie.
                Liv schizofreniczka z którą nie ma w zasadzie kontaktu lubi Billie Holliday i
                Ellę i swing. Więc przynoszę Jej moje plyty żeby sie ucieszyła :- ))))
                Johannes , sparaliżowny, przy którym trzeba wykonywać różne fizjologiczne
                czyności mowi kilkoma językami więc jak powyzsze wykonuje gadamy po niemiecku i
                o historii Polski.
                Eva , kiedys gwiazda wczesnego norweskiego kina żyje w innyzm wymiarze ale się
                ożywia jak oglądamy album z czasow Jej sławy i młodosci więc staram sie to robić
                od czasu do czasu jak chwila pozwoli.

                Widze jak najbliżsi moich Swawolnych do Nich sie odnoszą , jak człowiek ktory
                już jest jedna nogą po drugiej stronie jest traktowny przez Rodzine.
                Stary czlowiek może być piękny, mądry i ukochany.
                Wcale nie musi miec złej starosci w DSS.
                Kran Salowa.
                • tos.ka Re: Moi podopieczni. 05.05.05, 19:51
                  > Staram sie do kazdego z nich znaleźć jakis klucz dotyczacy Ich psyche i ciała.

                  bardzo to ladnie opisalas kranie. tylko takie podejscie nie jest czyms
                  dotyczacym "starcow", lecz kazdego czlowieka, zwlaszcza jesli jego mozliwosci
                  komunikacji ze swiatem- tzw normalnym- sa w jakis sposob ograniczone. to samo
                  dotyczy ludzi jak najbardziej mlodych, np dziecka- ktore tez trzeba traktowac
                  powaznie lecz jednoczesnie rozmawiac z nim z jemu zrozumialym jezykiem, osoby
                  uposledzonej, osoby chorej psychicznie. przykald- chocby z ostatniego dyzuru,
                  gdy o 2 w nocy zostalam wezwana do pobudzonej pacjentki z psychoza (mlodej),
                  ktora odmawiala wziecia lekow i personel (naprawde doswiadczony) byl gotowy
                  do "fiksacji". no i przekonalam ja, bez uzycia "sily":).
                  • jan.kran Re: Moi podopieczni. 05.05.05, 21:05
                    Ale to jest wątek o starości więc piszę na temat. Kran.
                  • tos.ka o trudnej komunikacji 05.05.05, 21:38
                    tym razem nieco innej- pare slow.
                    czasem potrzeba duzo cierpliwosci i uwagi.
                    zeby domyslec sie ze pacjentka z otepieniem- jest "bez kontaktu" nie dlatego ze
                    jest az tak otepiala- tylko dlatego ze ma halucynacje. ona tego nie powie.
                    zeby "domyslec sie" ze pacjent nie jest otepialy, tylko ma afazje po udarze-
                    dlatego nie mowi. ze ma zaawansowango, nieleczonego parkinsona- i dlatego nie
                    chodzi. oraz ciezka depresje. tylko co postawilismy go na nogi i zaczal chodzic
                    z rolatorem jak zona- zabrala go na wlasne zyczenie do domu (mialabym ochote
                    ja podsmazyc nieco zywcem; jak mozna tak czlowieka zaniedbac- ten udar byl
                    kilka lat temu; mam nadzieje ze do niej lub do jego hausarzta dotarlo ze
                    pacjentowi potrzebna jest przede wszystkim rehabilitacja:(()
                    • jan.kran Re:Rehabilitacja. 05.05.05, 22:22
                      Chyba to co mi naprawdę daje napędu do tej roboty oraz to, że sporo się
                      nauczyłam , to praca na oddziale rehabilitacyjnym.
                      Mamy dwie fizjoterapeutki i ergoterapeutke.
                      Teraz to juz sie przyzwyczaiłam ale na początku jak widziałam co mozna zroobić z
                      człowiekiem kompletnie nie nadającym sie do użytku, leżacym obłożnie w łozku i
                      potrzebującym dwóch osób do pielegnacji lekko mnie zatykało.
                      Krok po kroku, często przez wiele tygodni wysilku ze strony terapeutow, zalogi i
                      podopiecznego można takiego człowieka przystosować do ( w miarę ) samodzielnego
                      życia.
                      Nie zawsze się udaje ale czesto.
                      Kran.
    • basia553 Re: starosc jest do dupy:((((((( 05.05.05, 15:32
      Masz duzo racji Lucjo. Ja staram sie do starosci przygotowac prowadzac zycie
      takie, ktöre mimo starosci mozna kontynuowac. Tylko... a co ze zdrowiem?
      Zadna z "moich" staruszek nie jest w stanie sama prowadzic domu. Kazda musi
      korzystac z opieki. Jedne sa na tyle dobrze sytuowane, ze moga to przezyc
      w luksusowej rezydencji, innych na to nie stac i zyja w - delikatnie möwiac -
      skromnych warunkach. Ale nawet te, ktöre mam w rezydencji, prowadza nieciekawe
      zycie. Nie sa juz w stanie czytac, nie maja nikogo z kim mozna by sensownie
      porozmawiac. Gdybys widziala te wszystkie zjawy, ktöre sie tam w holu snuja,
      czy siedza zatopione w fotelach. I nikt z nikim nie rozmawia.
      Tak, byc osiemdziesiatlatkiem chodzacym na dlugie wycieczki, czy mniejsze
      spacery, miec znajomosc compa i dzieki temu kontakty ze swiatem. Ale jak möwie:
      do tego nie tylko moni trzeba, ale przede wszystkim zdrowia. Ktöre niestety
      wiekszosci starych ludzi nie dopisuje. I co zrobic? Czy kazdy ma odejsc, bo juz
      nie daje rady? To byloby zbyt proste, Lucjo.
      • ertes Re: starosc jest do dupy:((((((( 05.05.05, 15:51
        Dlaczego dom starcow to ma byc cos tak zlego?
        Wierzyc mi sie niechce ze w wiekszosci jest tak jak opisala Basia.
        Ja znam jeden, z Polski, gdzie mieszka brat mojej mamy ktora go tam czesto
        odwiedza i zawsze twierdzi ze maja tam doskonale. Ostatnio nawet powiedziala mi
        ze chetnie by tam zamieszkala gdyz w domu, sama, sie zaczyna nudzic a tam
        przynajmniej mialaby kolegow i kolezanki w jej wieku.
        Wyglada na to ze dom starcow albo moze lepiej nazwywac "dom spokojnej starosci"
        to nie tylko wtedy gdy straszy czlowiek juz nie moze nic wokol siebie zrobic.
      • lucja7 Re: starosc jest do dupy:((((((( 05.05.05, 16:09
        Nie chcialabym byc zle zrozumiana. Ale mysle ze zycie ma sens tylko wtedy gdy
        dana osoba jest w stanie ten sens znalezc i dac mu jakas forme. Nikt tego za
        nia tego nie zrobi.
        Poza tym wiem dobrze ze latwo jest pisac bedac w pelni sil...
        :)
        • maria421 Re: starosc jest do dupy:((((((( 05.05.05, 17:08
          lucja7 napisała:

          > Nie chcialabym byc zle zrozumiana. Ale mysle ze zycie ma sens tylko wtedy gdy
          > dana osoba jest w stanie ten sens znalezc i dac mu jakas forme. Nikt tego za
          > nia tego nie zrobi.
          > Poza tym wiem dobrze ze latwo jest pisac bedac w pelni sil...
          > :)

          Wlasnie, Lucjo, nikt z nas, w sile wieku nie jest w stanie zrozumiec starosci.
          Moja mama jest jedna z najbardziej pogodnych staruszek, jaka znam. Zawsze byla
          aktywna i zawsze miala cos do zrobienia, kazdy dzien zaczynala od wyjscia z
          domu na spacer, zakupy, po drodze do kosciola.
          Od jakiegos czasu nie czuje sia na silach, aby wyjsc z domu, nawet w
          towarzystwie. Od jakiegos czasu coraz pozniej wstaje z lozka. Od jakiegos czasu
          coraz bardziej draznia ja wizyty prawnuczek.
          Od jakiegos czasu nie moze przez dluzszy czas czytac, czy zajmowac sie
          robotkami. Coraz bardziej zamyka sie w sobie, coraz wiecej zapomina, coraz
          szybciej sie meczy.
          Jeszcze mieszka sama i upiera sie przy tym, zeby mieszkac sama, choc moj brat
          jest w kazdej chwili gotow wzac ja do siebie. Ale jak dlugo jeszcze?
          Zdaje sobie sprawe, ze w takim stanie, w jakim teraz jest, do mnie juz nie
          bedzie mogla przyjechac. I wyc mi sie chce, jak o tym pomysle. Starosc jest
          rzecza deprymujaca rowniez dla rodziny, dla dzieci, ktore obserwuja powolne
          odchodzenie rodzicow, ktore obserwuja, jak z osoby, na ktorej mogly sie zawsze
          oprzec robi sie bezsilna kruszyna.
          Ale takie jest zycie, starosc jest jego naturalnym schylkiem.

          Najwazniejsze dla starcow jest wlasnie to, aby im okazac serce, uczucie. Oni
          nic wiecej od nas nie chca! Moja mama nie ma juz zadnych wymagan, ona chce
          tylko byc kochana i szanowana, do konca. I to, kurka wodna, im sie nalezy,
          naszym staruszkom, ktorzy nie zawsze byli staruszkami,ktorzy tez byli kiedys
          mlodzi, silni, piekni, zdrowi. Jak my teraz.
          • luiza-w-ogrodzie Dziekuje za piekny post, Mario. 06.05.05, 00:15
            maria421 napisała:

            >Starosc jest
            > rzecza deprymujaca rowniez dla rodziny, dla dzieci, ktore obserwuja powolne
            > odchodzenie rodzicow, ktore obserwuja, jak z osoby, na ktorej mogly sie
            zawsze
            > oprzec robi sie bezsilna kruszyna.
            > Ale takie jest zycie, starosc jest jego naturalnym schylkiem.
            >
            > Najwazniejsze dla starcow jest wlasnie to, aby im okazac serce, uczucie. Oni
            > nic wiecej od nas nie chca! Moja mama nie ma juz zadnych wymagan, ona chce
            > tylko byc kochana i szanowana, do konca. I to, kurka wodna, im sie nalezy,
            > naszym staruszkom, ktorzy nie zawsze byli staruszkami,ktorzy tez byli kiedys
            > mlodzi, silni, piekni, zdrowi. Jak my teraz.

            Dziekuje za piekny post, Mario.
            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        • tos.ka Re: starosc jest do dupy:((((((( 07.05.05, 15:16
          Nieiwem czy to ja cie zle rozumiem, czy to ty sie zle wyrazilas, ale to co tu
          napisalas brzmi dla mnie nieco dziwnie.
          "...zycie ma sens tylko wtedy gdy dana osoba jest w stanie ten sens znalezc i
          dac mu jakas forme..."
          Co to znaczy ze dana osoba jest w "stanie znalezc sens i nadac forme"? Kto to
          jest wg Ciebie- ten kto nie umie znalezc sensu i nadac formy? Konkretnie? Kto
          i jak to moze ocenic?. Czy wedlug ciebie umie znalezc sens i nadac jemu forme
          osoba – intelektualnie uposledzona? A otepienie (bo o tym tutaj mowimy)- to
          tez intelektualne uposledzenie- tylko ze nabyte. A alkoholik? Narkoman? To w
          ktorym miejscu- i kto powinien postawic granice? I co jesli ktos stweirdza- to
          zycie jest bez formy- i nie ma sensu?

          jeszcez jednego Twego stweirdzenia- z poprzedniego postu- nie rozumiem:
          "Po prostu miec mozliwosc decyzji dojrzalego czlowieka a nie ciagnac w
          upokorzeniu i w zdziwaczalym surrealistycznym srodowisku."
          „Miec mozliwosc decyzji dojrzalego czlowieka”- to znaczy? Ty jesets takim
          dojrzalym czlowiekiem-"masz mozliwosc" (nie potrzebujesz uzywac
          formy "zyczeniowej") podejmiesz decyzje? W jakim wieku? 60 lat? 70? Czy
          bedziesz czekac do 80? Bo znalezc sie w "zdziwaczalym surrealistycznym
          srodowisku" mozesz sie szybciej niz sie spodziewasz. Wystarczy kika sekund-
          udar. Wystarczy czasem rok- dwa lata – by rozwinac alzheimera.
          I dalej- wg kogo "zdziwaczaly i surrealistyczny"? kogos z zewnatrz? No to znow
          znajdujsez sie w znacznie wiekszym pokoju niz ci sie wydaje. Osoby psychicznie
          chore- tez zyja w swiecie zdziwaczalym i surrealistycznym. No i ?
          Chyba jednak wyrazilas sie nie do konca szczesliwie?
    • basia553 Moja Mama i starosc 06.05.05, 09:42
      moja Mama miala Alzheimera. Nie möwilo sie wtedy jeszcze oficjalnie o tej
      chorobie, wszystko zwalalo sie na demencje, nawet jesli pacjent nie byl w
      podeszlym wieku. Nawiasem möwiac: tak to niedawno!
      Moja Mama byla cale zycie energiczna i niezwykle samodzielna. Zawsze zakladala,
      ze nie pöjdzie do zadnego dziecka, tylko do domu starcöw, bo nie chce byc od
      nikogo zalezna. Los z Niej okrutnie zakpil. Juz wczesnie byla zalezna od dzieci
      i wnuköw. Pamietam poczatki - bylam jeszcze wtedy w Polsce. Mamusia zacinajaca
      sie, bo nie moze znalezc odpowiedniego slowa, Mamusia zdenerwowana, bo jej
      momentami odbiera mowe. Zirytowana, gdy pamiec odmawia posluszenstwa. To
      musialo byc straszne cierpienie. Pozwalam sobie byc patetyczna: cierpienie
      zlamanej kobiety. No i pözniej, jak mnie juz w Polsce nie bylo i möj
      siostrzeniec z mloda zona zamieszkal u Mamy i pielegnowal Ja. Chyba niebiosa mu
      to wynagrodza. Ale czesto mysle o tym jak bardz Mama musiala cierpiec w
      momentach przyplywu swiadomosci, gdy zdawala sobie sprawe z tego, co sie z Nia
      dzieje. I nie möwcie mi, ze alzheimerzy nie maja przyplywöw swiadomosci.
      Przezylam to bedac tam w odwiedziony.
      Takiej starosci sie boje, nie tylko choröb i bölu, ale tej absolutnej
      zaleznosci od osöb trzecich. Nadzieja, ze trafie na kogos jak Kran czy ja, jest
      nikla:)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka