02.05.05, 20:38
Jest to wątek mojej solidarności ze wszyskimi 'losers' tego świata.
Ze wszystkimi słabymi na duszy, ze wszystkimi przestraszonymi, zaszczutymi,
bezbronnymi, poniżonymi, samotnymi.
Nie każdy się rodzi mocny. Nie każdy jest w stanie nawet stanąć na pasie
startowym wyścigu szczurów. Nie każdy się rodzi mocny w gębie i w tupecie.
Nie każdy ma możliwość nawet podnieść rękę w geście samoobrony.
Ten wątek jest moim okrzykiem solidarności z tymi bezdomnymi i słabymi.

Zawsze tak było, to nie tylko produkt dzisiejszych czasów, tak było od
zarania dziejów, że tupet i arogancja była zawsze górą, pycha dawała zawsze
bezpośrednie korzyści, a skromność i pokora spychała na samo dno.
Wystarczy przeczytać Psalmy Dawidowe.
Zawsze było łatwo uderzyć tego który nie będzie mógł oddać. Który nawet nie
będzie mógł się zasłonić. Uderzyć takiego nigdy nic nie kosztowało.

Kiedyś miałem sen. Otóż umarłem i czekałem na łące w oczekiwaniu na otwarcie
bram Niebios. Wokół mnie ogromne tłumy takich jak ja - oczekujących na
otwarcie bram, oczekujących w napięciu i niepokoju czy będą tymi co się tam
dostaną. Czy zdążą, czy będą mieli dość siły aby tam dobiec.
I bramy się otwarły. Daleko, na horyzoncie. I ruszyły tłumy w ich kierunku,
ruszyły ogromną masą coraz szybciej aby tylko nie stracić tej okazji. Tak jak
za PRL-u kiedy otwierało się domy towarowe po dostawie lodówek.
Ja nie biegłem, ja byłem raczej świadkiem w tym śnie niż uczestnikiem.
I dookoła mnie widziałem pojedyńczych ludzi. Nie biegli jak inni, ale
siedzieli tam gdzie przedtem. Zupełnie samotni, jeden tu, drugi tam. Nie
podnieśli się nawet.
I nagle zobaczyłem świetlane postacie - jakby Anioły. Postacie te
przylatywały do tych samotnych i nieruchomych i jeden po drugim osobiście
zabierały ich do Bram Niebios.
Nie wiem co się stało z tymi co popędzili na oślep. Sen tego mi nie pokazał.

Ja jeszcze jestem w tym Wyścigu. Jeszcze pędzę, jeszcze w strachu przed
głodem, w obłędnym strachu przed bankructwem rozpycham się, walczę, pędzę na
oślep razem z innymi.
Mam tylko nadzieję że kiedy przyjdzie ten prawdziwy Wyścig, to będę potrafił
usiąść.
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Losers 02.05.05, 20:54
      Pieknie napisales, Swiatlo...

      Przypomnial mi sie film "Amadeus" i Salieri, krory cierpial na kompleks
      przecietnosci, czul swoja przecietnosc, marnosc w obliczu geniuszu Mozarta.
      Salieri w filmie uznal sie za patrona wszystkich miernot tego swiata.
      Mamy sie do kogo modlic, my mierni, przecietni, niewybitni...


      • swiatlo Re: Losers 02.05.05, 21:17
        maria421 napisała:

        > Pieknie napisales, Swiatlo...
        >
        > Przypomnial mi sie film "Amadeus" i Salieri, krory cierpial na kompleks
        > przecietnosci, czul swoja przecietnosc, marnosc w obliczu geniuszu Mozarta.
        > Salieri w filmie uznal sie za patrona wszystkich miernot tego swiata.
        > Mamy sie do kogo modlic, my mierni, przecietni, niewybitni...

        Mi nawet nie chodzi o tych przeciętnych i miernych. Ja sam nim jestem, ale w
        obłąkańczym wyścigu szczurów jest miejsce i dla miernych. Oni też dobiegają
        swojego.
        Mi chodzi o tych ostatnich. O tych co nawet nie potrafią w tym wyścigu wziąść
        udziału.
      • jan.kran Re: Losers 02.05.05, 22:26
        Witaj w Klubie Swiatlo:-)))
        Moze swiat bylby lepszy gdyby bylo w nim wiecej swiatel a mniej ptaszkow.
        Sciskam.
        Kran.
        • bird_man Re: kranie pisa sie klania.. 02.05.05, 22:42
          jan.kran napisała:

          > Witaj w Klubie Swiatlo:-)))
          > Moze swiat bylby lepszy gdyby bylo w nim wiecej swiatel a mniej ptaszkow.
          > Sciskam.
          > Kran.
          >
          ****************
          halo kranie, jak nie rozumiesz naglowka to zapytaj sie basi albo marii, one ci
          wytlumacza, w kazdym razie ty tesz czytasz i nic nie rozumiesz..
          (podobno jestes humanistka z wyksztalcenia i podobno je masz..=
          Czy ty tez uwazasz, ze praca lekarzy, pielegniat´rek czy salowych w szpitalu,
          policjantow, konduktorow, sprzedawcow czy piekarzy piekacych teoj chleb to
          wyscig szczurow? Gdzie masz w zym zyciu "wyscig szczurow" poza polityka?
          opowiadanie, ze jest tyle biednych, slabych i samotnych (sic! - podkreslenie
          moje) loserow na swiecie i ze ten swiat jest przez to taki biedny i ze nalezy
          sie z nim solidaryzowac i to opwiadanie przez mezczyzne jest wybacz tylo
          przejawem calkowitego prementrualnego zglupienia..
          A te wstawka na koncu ze swietlana droga do nieba byla juz najlepsza..
          nie jestes w niczym lepsza w pojmowaniu tego swiata jakby to byl film lub
          kiczowata ksiazka niz swiatlo, jedynie co cie usprawiedliwia, to fakt, ze
          jestes kobieta i sama sie tak wlasnie odbierasz..
    • bird_man Re: Swiatlo.. moze by tak do psychiatry? 02.05.05, 22:22
      Jestes pewny, ze jestes normalny?
      Takie poglady maja z reguly malolaty chcacy za wszelka cene uzdrowic swiat,
      feministki i inne "psychole"..
      Jaki "wyscig szczurow" ? O co ci chodzi? Masz meska menopause?
      Moj drogi..takie jest zycie.. potrzebujesz jeszcze wiecej banalow typu; aby
      ktos wygral, musi ktos przegrac itp..?
      A moze bys tak przeniosl sie na kube, albo do korei polnocnej?

      Masz niewatpliwie racje, jestes loser ... tylko tak niewielu ludzi ma odwage
      samemu sie do tego przyznac, moje uznanie..
      Tylko widzisz, ja jestem po proszu zwyklym inzynierem, a wiec z
      natury "niehumanista" i czlowiek konkretny i musze ci sie przyznac, ze wszyscy
      tacy i inni o ktorych piszesz sa mi zupelnie obojetni i w ogole sie nie czuje z
      nimi "solidarny" - dlaczego mialbym? mozesz mi to wyjasnic tak bardziej
      konkretnie? I jak miala by ta solidarnosc wygladac (pomijam takie patetyczne
      wyzalanie sie jak te twoje wypociny..)
      Dlaczego dla ciebie wszystko to wyscig szczurow, arogancja, pycha i tupet - czy
      to wg. ciebie jest w rzeczywistosci droga do udanego zycia? A gdzie jest po
      prostu zwykla uczciwa praca, odpowiedzialnosc za swoje postepki, kreatywnosc
      itp. ?
      Z drugiej strony wydaje mi sie, ze jezeli majac po 40-e zadaje ktos publicznie
      takie pytania i opisuje swoje sny (jak Twoj wlasnie) bez zalatwienia sobie
      nastepnego dnia terminu u psychiatry to juz naprawde nie mozna mu pomoc..
      Tylko z drugiej strony, dlaczego mialbym ci pomagac? czym sobie na to
      zasluzyles? Jaka dajesz swoim zachowaniem "gwarancje" i nadzieje, ze oplaca sie
      w ciebie inwestowac moj czas i moje zdolnosci?
      MAsz racje, swiat jest wypelniony takimi jak ty loserami.. ja mam to szczescie,
      ze wloczac sie po swiecie, gdzie ludzie czasami NAPRAWDE UMIERAJA Z GLODU i
      spia pod mostami, na ulicy i w innych odpadach, ja mam to szczescie, ze
      nauczylem sie szybko rozpoznawac takich jak ty "loserow" ktorzy tylko potrafia
      narzekac (siedzac z pelnym brzuchem w cieplym fotelu) jaki ten swiat jest
      niespraiwdliwy i brutalny.
      Dam ci rade: idz sie utop, skocz pod pociag albo zrob koniec z tym pbrzydliwym
      swiatem dla ktorego nie warto zyczrob miejsce dla tych wszystkich innych ktorzy
      sa gotowi stanac do tego jak to ty nazywasz "wyscigu szczurow" aby zapewnic
      sobie i swoim rodzinom byt i przetrwanie..
      A idz do diabla, jestes po prostu pozalowania godnym idiota..
      • jutka1 Re: Swiatlo.. moze by tak do psychiatry? 02.05.05, 22:44
        Jako ateistka, agnostyk jak mam dobry dzien, przesialam religijne rzeczy i dla
        mnie to jest wpis o empatii dla najslabszych
        Z empatii nic nie musi wynikac - to po prostu uczucie
      • swiatlo Dzięki! :) 02.05.05, 22:49
        No więc jeszcze mi tak łatwo nie jest przyłożyć. Oddać jeszcze potrafię :)
        I to dość mocno :))))
        Jednak zgadzam się co do jednego co napisałeś: świat jest wypełniony bufonami.
        Tylko że zamiast się do nich przyłączyć ja ty to robisz z dumą, odnajduję
        przyjemność w dowalaniu im jak tylko mogę i mam okazję.
        A post nie był do ciebie. Straciłeś okazję aby stulić mordę, jak to już jeden
        polityk powiedział.
        Na twoje pocieszenie powiem ci: zaraz przyjdzie Don, drugi człowiek sukcesu
        spod polonijnej budki z piwem, i będziecie we dwóch. O, zapomniałem o twoich
        300-stu qurwach. One też za tobą murem :)
        Jeżeli twój sukces i pozycję w wyścigu szczurów kolego liczysz ilością
        załatwianych qurew za paczkę papierosów za wytrysk, to ja ci współczuję. Ty w
        tym wyścigu jesteś na końcu. Jednak nie tym chlubnym o jakim ja piszę, ale tym
        co to przy okazji wyścigu stoczyli się po pijaku do kloaki.
        To ja na tym polu rzeczywiście wolę być luzerem :)))

        Na przyszłość naucz się nie włazić jak głupek w nieswoje tematy. Umiejętność
        trzymania pyska w kagańcu jest też bardzo użyteczna.

        Kolego, jesteś za Donem następnym na liście upierdliwych trolli. Razem z twoimi
        300 qurwami....
        • bird_man Re: Swiatlo, twoja zona,matka i corka to tez k.... 02.05.05, 23:19
          swiatlo napisał:

          > No więc jeszcze mi tak łatwo nie jest przyłożyć. Oddać jeszcze potrafię :)
          > I to dość mocno :))))
          > Jednak zgadzam się co do jednego co napisałeś: świat jest wypełniony
          bufonami.
          > Tylko że zamiast się do nich przyłączyć ja ty to robisz z dumą, odnajduję
          > przyjemność w dowalaniu im jak tylko mogę i mam okazję.
          > A post nie był do ciebie. Straciłeś okazję aby stulić mordę, jak to już jeden
          > polityk powiedział.
          > Na twoje pocieszenie powiem ci: zaraz przyjdzie Don, drugi człowiek sukcesu
          > spod polonijnej budki z piwem, i będziecie we dwóch. O, zapomniałem o twoich
          > 300-stu qurwach. One też za tobą murem :)
          > Jeżeli twój sukces i pozycję w wyścigu szczurów kolego liczysz ilością
          > załatwianych qurew za paczkę papierosów za wytrysk, to ja ci współczuję. Ty w
          > tym wyścigu jesteś na końcu. Jednak nie tym chlubnym o jakim ja piszę, ale
          tym
          > co to przy okazji wyścigu stoczyli się po pijaku do kloaki.
          > To ja na tym polu rzeczywiście wolę być luzerem :)))
          >
          > Na przyszłość naucz się nie włazić jak głupek w nieswoje tematy. Umiejętność
          > trzymania pyska w kagańcu jest też bardzo użyteczna.
          >
          > Kolego, jesteś za Donem następnym na liście upierdliwych trolli. Razem z
          twoimi 300 qurwami....
          >
          ***********************************
          moj drogi swiatlo, nie dorastasz mi do pepka, takich jak ty to ja na pierwsze
          sniadanie spozywam, ale jak chcesz mi dowalic to sprobujmy..
          Wiszisz, niewiele kobiet w moim zyciu bylo jak ty to piszesz "kurwami"
          wszystkie, niezaleznie od ich ilosci byly moimi partnerkami nawet jak mialo to
          byc tylko na jedna noc czy na kilka godzin. Owszem byly wsrod nich rowniez
          prostytutki tzn. kobiety biorace za seks pieniadze, nie zmienia to jednak
          faktu, ze zadnej (w przciwienstwie do ciebie) nie traktowalem jak kurwy. Kurwa
          to charakter, jak bys nie wiedzial..
          Dla ciebie jak widac, to kazda kobieta, ktora ma seks z mezczyzna bez
          malzenstwa (niezaleznie od powodow) to kurwa.. niech ci bedzie..
          Jestes pewien, ze twoja szanowna malzonka nigdy w jej zyciu poza toba nie
          zaznala takiej przyjemnosci? Ani twoja matka, ani siostra, nie mowiac juz o
          twojej 25-o letniej corce? jestes naprawde pewien, ze one wszystkie
          sa "kurwami". To wlasnie tacy mezczyzni jak ty robia z normalnych
          kobiet "kurwy".... swietoszki, ktorzy tylko mysla o sietlanych wrotach
          niebianskich,, i przenajswietszej panience maryii ktora jak juz poczela to
          niebiansko i niepokalanie.. A moze twoja zona tez poczela niepokalanie?
          Uzywanie argumentow typu "zamknij morde" itp. wystawia ci juz samo przez sie
          odpowiednie swiadectwo.. nic dodac i nic ujac.
          Nie zmienia to faktu, ze uwazam cie za przeegzaltowanego starszego pana ktory
          widzi, ze mu zycie ucieka miedzy palcami i jest za leniwy i za slaby aby cos z
          tym zrobic i wzaiasc sie do kupy i w garsc..
          nic sie nie przejmuj swiatlo, swiat i bez ciebie da sobie rade.. i ja tez..
          ja po prostu ciezko pracuje na moje zycie, uzywam go calymi garsciami i pomagam
          tym ktorzy tego sa warci, a reszta mnie nic nie obchodzi..
          swiat ma ponad 6 miliardow ludzi, matematycznie patrzec to 99,99999% tych ludzi
          nie znam, nie znalem i nigdy nie poznam, a wiec dlaczego mam sie nad nimi
          uzalac? Coz ty o tych pozostalych 6 miliarach ludzi wiesz, kto ci daje prawo
          wtracac sie do ich zycia i ich segregowania? No chyba, ze chcesz pokazac jaki
          jestes wspanialym czlowiekiem i jakie wielkie i delikatne masz serce..
          masz racje, wracaj do swojego kacika i dalej sie onanizuj w samotnosci ty
          glupku..
          pozalowania godne.. i cos takiego jest podobno mezczyzna..

          • ro-bert Piekny ptaku... 02.05.05, 23:31
            ...co do tematu przewodniego Twoich wypowiedzi nie mam juz od dawna nic do
            powiedzenia. To jest po prostu dno.
            Chcialby Cie jednak prosic, o ile oczywiscie Twoje horrendalnie wysokie
            poczucie wlasnej wartosci na to pozwoli, abys przestal pouczac innych co to
            jest "pisa". Jesli nie rozumiesz w czym rzecz to wez w reke pierwszy lepszy
            slownik poprawnej polszczyzny i w spokoju przeczytaj chocby Twoj ostatni tekst.
            Mysle, ze byloby to dla wszystkich, a dla Ciebie przede wszystkim, duzo
            bardziej pozyteczne niz to plucie jadem.
          • swiatlo Re: Swiatlo, twoja zona,matka i corka to tez k... 02.05.05, 23:35
            bird_man napisał:

            > i cos takiego jest podobno mezczyzna..

            Hahaha, rzeczywiście nie zaliczyłem 300 prostytutek, nawet nie byłem blisko tej
            liczby, powiem więcej - liczba prostytutek w moim życiu jest 0 (ZERO),
            czyli "mężczyzną" nie jestem :)))))))
            Proponuję włóżyć tą definicję "męskości" do naszego forumowego archiwum :))) To
            trzeba zapamiętać razem z innymi forumowymi klasykami, jak te twoje 300 qurew!
            Rzuć jeszcze jakimś innym przykładem "męskości"! Trzeba kolekcjonować te
            perełki!
        • ertes Popatrze sie z boku :) 02.05.05, 23:32
          Swiatlo mimo ze piszesz bardzo "dziwne" rzeczy to jednak stoje w Twoim kornerze
          bo pasjami nie cierpie tego mitomana.
    • luiza-w-ogrodzie Eee, to tylko krzywa Gaussa 03.05.05, 02:31
      Swiatlo, obudziles sie dopiero? Nie wiesz, ze swiat sklada sie z roznych ludzi
      (co obrazuje krzywa Gaussa)? Nikt z nas nie ma zagwarantowanego miejsca w
      wyscigu. Obecni wygrani moga pod koniec byc tylko gapiacymi sie bezsilnymi
      stracencami.

      Ale pierwszy paragraf zaczales ladnie.
      Opiekujmy sie ogrodami i slabszymi.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • kan_z_oz Re: Eee, to tylko krzywa Gaussa 03.05.05, 06:11
        Swiatlo napisal; Jest to wątek mojej solidarności ze wszyskimi 'losers' tego
        świata.Ze wszystkimi słabymi na duszy, ze wszystkimi przestraszonymi,
        zaszczutymi, bezbronnymi, poniżonymi, samotnymi.Nie każdy się rodzi mocny. Nie
        każdy jest w stanie nawet stanąć na pasie startowym wyścigu szczurów. Nie każdy
        się rodzi mocny w gębie i w tupecie.Nie każdy ma możliwość nawet podnieść rękę
        w geście samoobrony.Ten wątek jest moim okrzykiem solidarności z tymi
        bezdomnymi i słabymi.

        Nie bardzo rozumiem co masz na mysli; Rozumiem, ze jestes wrazliwym czlowiekiem
        na tzw. 'cierpienia innych' i ten post jest wyrazem Twojej sympatii z tymi
        cierpieniami. Wyscig szczurow nie musi byc wyrazem 'mocy'. Ludzie z tzw.
        tupetem czesto potrzebuja wiecej sympatii niz Ci, ktorzy malo krzycza.
        Z zwiazku z czym dolacze sie do Twoich zyczen pod warunkiem, ze odnosza sie do
        wszystkich.
        Panowie, rozluznijcie sie.
        Z reszta musze poczekac na Dona-nietoperza, bo obiecalam.

        Kan
        • maria421 Loser? Winner? 03.05.05, 09:32
          Czy naprawde zawsze wiadomo kto jest kim? I wedlug jakich kryteriow ocenia sie
          kto jest kim?
          Czy bycie jednym lub drugim nie jest zalezne glownie od tego, jak czlowiek sam
          odbiera wlasne kleski i sukcesy, od tego jakie wymagania stawia sam sobie i
          jakie wymagania jemu sa stawiane?
    • xurek Re: Losers 03.05.05, 13:14
      Zaczelo sie o „biednych i nieszczesliwych” i szybciutko zeszlo na “kto jest
      prawdziwym mezczyzna a kto nie” w iscie “meskim wykonaniu” :).

      Co to tych biednych i nieszczesliwych to dla mnie dwie rozne sytuacje zyciowe.
      Bieda nie implikuje nieszczescia, “tupet, przebicie i materialno-zawodowy
      skusces” nie jest jego gwarancja. Mnie widok biedy tez boli i tez mam
      automatyczne skojarzenia typu “biedny, wiec trzeba mu pomoc” tak jakby bieda
      implikowala dobry i wartosciowy charakter. Z tego automatyzmu czesciowo
      wyleczyl mnie moj maz (ktory widzial z pewnoscia wiecej nedzy i nieszczescia
      niz my wszyscy na tym forum razem wzieci) twierdzac, ze 90% tych biednych gdyby
      tylko sie dorobilo to przestalo by miec jakiekolwiek skrupuly nie pomagac a
      nawet wykorzystywac innych biednych.
      Ostatnimi czasy coraz czesciej sklaniam sie do “ewolucyjnej perspektywy”
      patrzenia na swiat. Slabosc (charakteru) bynajmniej mi nie imponuje, za co sama
      siebie “ewolucyjnie rozgrzeszam”. Jestem tez zbyt wielka egoistka, by poswiecic
      moje zyciowe zadowolenie “dla biednych” i rownoczesnie chyba zbyt uczciwa
      osoba, by twierdzic, iz “cierpie wraz z nimi” nic rownoczesnie dla nich nie
      robiac. Staram sie zyc tak, by nie bylo to ani z krzywda ani kosztem innych
      ludzi, pomagam, jezeli moge i lubie dana osobe.

      A teraz do “meskosci”. Chociaz nie podzielam calkowicie pogladu Swiatly, to
      podziwiam jego odwage, by cos takiego jako “mezczyzna (inzynier :)) w srednim
      wieku” na tym forum napisac jak rowniez uwazam za niezwykle cenne, iz nie bedac
      nastolatkiem wciaz jeszcze ma takie “wizje” i podobne tematy go emocjonalnie
      poruszaja.
      Co to jest “meskosc”? Dla mnie “prawdziwa meskosc” kojarzy sie z “sila”.
      Mezczyzna, to ktos “silny”. Fizycznie nietrudne do osiagniecia, biorac pod
      uwage, ze kobiety i mniejsze i mniej umiesnione. Psychicznie staje sie bardziej
      skomplikowane. Przyznanie sie do slabosci, do emocji, to dla mnie rodzaj sily.
      Trzymanie sie realiow zycia i dazenie do przodu wybrana droga uwienczone
      sukcesem to rowniez sila. Zycie w zgodzie z wlasnym charakterem i bronienie
      wlasnych racji to rowniez sila.
      Uzycie (rowniez „tylko“ werbalne i tylko „wyimaginowanych“) slabosci innych dla
      obrony wlasnych racji to slabosc. Podkreslanie wlasnych walorow i osiagniec
      jako argument w dyskusji majacy na celu „zastraszenie przeciwnika w
      przedbiegach“ to rowniez slabosc.
      Wykorzystywanie innych dla wlasnych sukcesow bez „dania tego samego w zamian“
      to rowniez rodzaj slabosci. To taka moja „kobieca wizja silnego mezczyzny“.

      Z tego, co widze, to mezczyzni chyba maja dwie wizje, dwie definicje i
      dwie “meskie postawy”. Jedna dla kobiet, druga „we wlasnym gronie“. Nasi
      forumowi panowie (nie wszyscy) sa tego dobrym przykladem. Jak dyskutuja z
      forumowiczkami, jakby „przybywalo im oglady“, jak zaczna miedzy soba, to ja
      jako kobieta najchetniej zatrzasnelabym drzwi wychodzac. Potem pewnie o
      swoich „werbalnych wykolejeniach“ zapominaja i nie maja „drugiemu za zle“ –
      mnie jako kobiecie pozostaja one „na zawsze“ w glowie jako czesc „obrazu“
      danego nicka...

      PS: tak ogolnie, to nie widze nic zlego w wyscigach i chetnie biore udzial w
      tych dyscyplinach, w ktorych mam szanse nie byc ostatnia :)

      Xurek
      • swiatlo Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 18:36
        Zupełnie, ale to zupełnie nie miałem ochoty na pyskówkę z Ptasznikiem.
        Oficjalnie wszystkich tutaj obecnych przepraszam za tą awanturę.
        Byłem wręcz w całkowicie przeciwnym nastroju, co można zresztą wywnioskować z
        tonu oryginalnego postu.
        Wpis Ptasznika uruchomił natomiast we mnie tą drugą stronę. Musiałem się
        przestawić, sięgnąć po kij który to leżał zupełnie odłogiem, musiałem sięgnąć
        po kamienie i pójść do kontrataku.
        Normalnie na ataki trollów nie odpowiadam, jednak czułem że w tym wypadku muszę
        to zrobić bo moje oryginalne przesłanie straci swoją wartość jeśli nie zostanie
        podparte siłą. Trochę taki paradoks zważywszy o czym mówiłem i pewnie gdyby
        nie post trolla to nie musiałbym tego zrobić. No ale niestety czasami trzeba
        się bronić.
        Na razie wydaje się że cel został osiągnięty - jeden troll się zatkał.
        Za parę dni powróci drugi troll, znacznie bardziej upierdliwy...
        • ertes Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 18:40
          Stary, z jednej strony przepraszasz za pyskowke a z drugiej wyraznie jej chcesz
          zaczepiajac Dona.
          Jak to jest Swiatlo?
        • maria421 Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 18:58
          Swiatlo, Ty juz nie przepraszaj, tylko powiedz mi kto to jest wedlug Ciebie
          loser , a kto nie?
          • swiatlo Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 19:44
            maria421 napisała:

            > Swiatlo, Ty juz nie przepraszaj, tylko powiedz mi kto to jest wedlug Ciebie
            > loser , a kto nie?

            Nie wiem Mario, nie mam ani uprawnień ani intelektualnych możliwości aby
            osądzać.
            Pytanie twoje dotyka wręcz istoty i celu życia człowieka. Aby wiedzieć kto
            wygrywa a kto przegrywa, to wpierw musielibyśmy znać samą naturę i cel wyścigu.

            Co w ogóle zainspirowało mnie do pisania o tym?
            Mój syn jest w drużynie piłkarskiej. Jest bardzo dobry i atletyczny i nigdy nie
            ma problemu z wyborem dobrej drużyny. Jednak ma kolegę który jest od niego o
            wiele słabszy, mniejszy i w ogóle jest ten kolega bardzo niepozorny.
            Jest tak, że w świecie sportu najważniejszym atutem jest siła przebicia, tupet
            i umiejętność walki w dżungli. Ten kolega i cała jego rodzina są zaprzeczeniem
            tych cech.
            Są to niezwykle delikatni ludzie, bardzo wrażliwi i przychylnie nastawieni do
            innych. Zupełnie nie pasują do świata agresji i tupetu.
            Ich syn jest niewątpliwie najsłabszy w drużynie, jednak jest on także
            najbardziej zdyscyplinowany i najciężej pracującym w całej drużynie.
            Aż przyjemnie popatrzeć jak on pracuje i jak walczy, a potem przynosi ból widok
            jak on jak piłkeczka pingpongowa odbija się bezradnie od dwa razy większych i
            silniejszych przeciwników.
            Jest on cudownym dzieckiem, równie delikatny i wrażliwy jak jego rodzice i
            równie uparcie starający się o akceptację w świecie rządzonym przez siłę i
            brutalność. On nawet musi chodzić do małej prywatnej szkoły, bo w szkole
            publiczej rówieśnicy by go natychmiast zniszczyli.

            I nagle w tym miesiącu trener powiedział owemu koledze że musi się on pożegnać
            z drużyną. Po prostu jest za słaby, a on musi przyjąć do drużyny zawodników o
            wiele silniejszych.
            I odszedł. Był to kolosalny cios zarówno dla niego, jak i dla jego rodziców
            którzy po takim trudzie znaleźli wreszcie świat akceptacji dla ich syna.
            Oni nawet nie mogą walczyć, bo nie są na pozycji aby walczyć.
            Moja żona spędziła godziny na telefonie starając się pocieszyć zrozpaczoną
            matkę owego chłopca. Jest to naprawdę tak cudowna rodzina, jest ona dla nas
            inspiracją że jednak można spotkać ludzi delikatnych i wrażliwych w tej dżungli.

            I w takim to nastroju napisałem oryginalny post.
            I w takim to nastroju przeczytałem post Ptasznika, który wzbudził we mnie
            wyłącznie czystą i nieukrywaną pogardę. Pogardę to tego ulizanego narcyza,
            pogardę do tych 300 qurw w jego pamiętniku.
            • ertes Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 19:50
              Swiatlo na pilce noznej swiat sie nie konczy.
              Pocieszcie pomagajac znalezc cos innego.
              Wiesz ze tutaj z uprawianiem sportow nie ma raczej problemu.
              Zalamywanie rak do niczego nie prowadzi. Losers sa tylko ci ktorzy nie potrafia
              znalezc swojej niszy w ktorej moga sie spelnic.
              • maria421 Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 20:07
                Swiatlo, wedlug mnie nie ma czegos takiego jak pojecie loser czy winner w
                okresleniu do czlowieka. To moze byc tylko pojecie dotyczace jego osiagniec, a
                czlowiek nie definiuje sie tylko przez jego osiagniecia.
                Wszystko jest relatywne. Popatrz na sportowcow, ktorzy odpadaja w
                cwiercfinalach. Czy to sa losers czy winners? Losers, bo nie zdobyli medalu,
                ale winners bo przeciez aby zakwalifikowac sie do cwiercfinalu musieli pokonac
                innych, wiec wtedy byli winners...
                Poza tym jedna kleska nie oznacza ze ktokolwiek is doomed to be a loser, sila
                czlowieka polega wlasnie na podnoszeniu sie z upadkow.
                W sumie beeing a loser to jest nasze wewnetrzne nastawienie do nas samych,
                ktore nam sluzy jako alibi. Nie sadzisz?
                Nie widze tez tego wszechobecnego wyscigu szczurow. Ja zawsze so wlasnych met
                dochodzilam sama, nie scigajac sie z nikim. Nie stawialam sobie jednak nigdy za
                zadanie bycia pierwsza na mecie. Czasem sie okazuje, ze ostatniemu dostaja sie
                najlepsze keski...

                P.S. Swiatlo, z ta pogarda do Ptaka, to chyba zartowales? Wydawalo mi sie, ze
                Ty nikim nie gardzisz.
                • swiatlo Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 20:13
                  maria421 napisała:

                  > P.S. Swiatlo, z ta pogarda do Ptaka, to chyba zartowales? Wydawalo mi sie, ze
                  > Ty nikim nie gardzisz.

                  Gardzę tymi co uważają się za silnych i którzy się obnoszą z tą swoją siłą.
            • ro-bert Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 21:57
              swiatlo napisał:

              > Są to niezwykle delikatni ludzie, bardzo wrażliwi i przychylnie nastawieni do
              > innych.

              Wymienione przez Ciebie cechy kojarza mi sie zawsze rowniez z inteligencja.
              Dlatego cos mi sie tutaj nie zgadza. Dlaczego ci rodzice nie zauwazyli
              wczesniej, ze akurat ta dyscyplina sportu nie jest dla syna ta jedyna i
              najlepsza. Tego typu rzeczy mozna rozpoznac juz stosunkowo wczesnie a jesli w
              tym wypadku jeszcze warunki fizyczne nie bardzo odpowiadaly wymogom dziedziny
              sportu, to naprawde trudno zrozumiec zachowanie rodzicow. Zamiast chlopakowi
              pomoc i starac sie go inaczej ukierunkowac przezywaja teraz razem z nim jego
              kleske.



              > I odszedł. Był to kolosalny cios zarówno dla niego, jak i dla jego rodziców
              > którzy po takim trudzie znaleźli wreszcie świat akceptacji dla ich syna.

              "Swiat akceptacji"?! Przeciez piszesz, ze dla wszystkich bylo jasne, iz chlopak
              do druzyny nie pasuje. Wybacz ale slowo akceptacja nabiera w Twojej wypowiedzi
              jakiegos pejoratywnego znaczenia. Nikt nie staral sie mu pomoc, wszyscy
              go "akceptowali"... hmmm...
              Chlopaka mi zal, rodzicow nie rozumiem a wszystkich tych, ktorzy zamiast
              powiedziec mu prawde, "akceptowali" go, znajduje, oglednie rzecz wyrazajac,
              niesympatycznie.

              • swiatlo Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 22:01
                ro-bert napisał:

                > swiatlo napisał:
                >
                > > Są to niezwykle delikatni ludzie, bardzo wrażliwi i przychylnie nastawien
                > i do
                > > innych.
                >
                > Wymienione przez Ciebie cechy kojarza mi sie zawsze rowniez z inteligencja.
                > Dlatego cos mi sie tutaj nie zgadza. Dlaczego ci rodzice nie zauwazyli
                > wczesniej, ze akurat ta dyscyplina sportu nie jest dla syna ta jedyna i
                > najlepsza. Tego typu rzeczy mozna rozpoznac juz stosunkowo wczesnie a jesli w
                > tym wypadku jeszcze warunki fizyczne nie bardzo odpowiadaly wymogom dziedziny
                > sportu, to naprawde trudno zrozumiec zachowanie rodzicow. Zamiast chlopakowi
                > pomoc i starac sie go inaczej ukierunkowac przezywaja teraz razem z nim jego
                > kleske.

                Syn już grał w piłkę od 5-ciu lat. Piłka stała się dla niego jedynym sportem
                jaki znał. W takich warunkach trudno się przestawia od nowa.
                Ale być może będzie musiał, i z pewnością znajdzie sport w jakim będzie miał
                lepsze szanse.
                Jednak zawsze to boli jak cię wyrzucają po pięciu latach ciężkiej pracy.
                • ro-bert Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 22:04
                  swiatlo napisał:

                  > Jednak zawsze to boli jak cię wyrzucają po pięciu latach ciężkiej pracy.

                  Jasne ale jak go nastepnym razem spotkasz to spytaj czy zna to
                  przyslowie: "Wszystko co mnie nie zabija, wzmacnia mnie" (przepraszam za
                  toporne tlumaczenie)
                  • swiatlo Re: Przepraszam wszystkich obecnych 03.05.05, 22:15
                    ro-bert napisał:

                    > Jasne ale jak go nastepnym razem spotkasz to spytaj czy zna to
                    > przyslowie: "Wszystko co mnie nie zabija, wzmacnia mnie" (przepraszam za
                    > toporne tlumaczenie)

                    Mała uwaga dotycząca "luzerów". Nie dotyczy się ona cytowanej rodziny, oni nie
                    są bynajmniej "luzerami", wręcz przeciwnie, swoją skromnością i delikatnością
                    radzą sobie znakomicie w życiu. Przykład chłopca jedynie mnie w sposób luźny
                    zainspirował do ogólniejszej filozoficznej refleksji.

                    Otóż wracając do twojego przysłowia, jest ono prawdą jedynie w przypadku
                    zwykłych ludzi. W przypadku "luzerów" jest przeciwnie. Kolejne porażki, nawet
                    jeśli ich nie zabijają, to konsekwentnie ich osłabiają. "Luzer" nie potrafi
                    wyciągnąć wniosku z klęski i potem bogatszy o doświadczenie wziąść się w garść.
                    Dla niego klęska jest tylko kolejnym przyczynkiem do powolnego marszu w dół i w
                    dół. Jest tylko jednym z ogniw w nieskończonym łańcuchu klęsk.
                    To właśnie odróżnia "luzera" od innych ludzi.
                    I o prawa i szacunek do nich ja się dopominam. I wołam na puszczy aby nikt na
                    takiego nie ważył się podnieść ręki!
        • bird_man Re: Swiatlo, akceptuje twoje przeprosiny.. 03.05.05, 22:55
          swiatlo napisał:

          > Zupełnie, ale to zupełnie nie miałem ochoty na pyskówkę z Ptasznikiem.
          > Oficjalnie wszystkich tutaj obecnych przepraszam za tą awanturę.
          > Byłem wręcz w całkowicie przeciwnym nastroju, co można zresztą wywnioskować z
          > tonu oryginalnego postu.
          > Wpis Ptasznika uruchomił natomiast we mnie tą drugą stronę. Musiałem się
          > przestawić, sięgnąć po kij który to leżał zupełnie odłogiem, musiałem sięgnąć
          > po kamienie i pójść do kontrataku.
          ***************
          hi, hi, hi, jaki kontratak? Na moje proste pytanie o twoj stosunek do bliskich
          tobie kobiet i pytanie czy w swietle TWOJEJ definicji tez uwazasz je za
          prostytutki nie odpowiedziales lecz obrzucilec mnie obelgami. To ma byc
          kontratak w twoim wykonaniu? Jezeli tak, to wybacz, jakakolwiek dyskusja z toba
          nie ma najmniejszego sensu.. daje sobie spokoj chlopczyku i wracaj do swojej
          piaskownicy..

          > Normalnie na ataki trollów nie odpowiadam, jednak czułem że w tym wypadku
          muszę
          >
          > to zrobić bo moje oryginalne przesłanie straci swoją wartość jeśli nie
          zostanie
          >
          > podparte siłą. Trochę taki paradoks zważywszy o czym mówiłem i pewnie gdyby
          > nie post trolla to nie musiałbym tego zrobić. No ale niestety czasami trzeba
          > się bronić.
          > Na razie wydaje się że cel został osiągnięty - jeden troll się zatkał.

          *************************************************
          Cel zostal osiagniety.. masz racje.. Swiatlo gdybym ja zaczal z toba tak
          naprawde walczyc to by ci zostalo tylko poplakanie sie w kaciku zamiast
          onanizmu..
          moze tak jest lepiej, nie ma co eskalowac.. wycofuje sie z pola bitwy...
          Dla twojej wiadomosci, ja nie zniknalem, ale po prostu nie mam zwykle czasu,
          mam waniejsze sprawy na glowie niz forum. Pracuje mianowicie i zaraz po
          zakonczeniu pracy jade na budowe mojego katamarana. Musze go wykonczyc do maja
          przyszlego roku i wtedy na pewno juz znikne z tego forum- wtedy ide juz na
          reszte zycia na oceany, jest jeszcze tyle do zobaczenia i tyle kobiet do
          poznania..

          > Za parę dni powróci drugi troll, znacznie bardziej upierdliwy...
          ******************************************************
          przyjemnej zabawy, don tez sie na tobie poznal..
          PS. do innego twojego tu wpisu: ja (w przeciwienstwie do ciebie) wcale toba nie
          pogardzam. Uwazam cie po prostu za prawiczka, taka mala kupke nieszczescia co
          to nie wie co z soba zrobic gdy widzi swoja beznadziejnosc..
          Ja w gruncie rzeczy to lubie takich jak ty, im wiecej takich, tym latwiej takim
          jak ja na swiecie..
          • swiatlo Re: Swiatlo, akceptuje twoje przeprosiny.. 03.05.05, 22:59
            bird_man napisał:

            > Pracuje mianowicie i zaraz po zakonczeniu pracy jade na budowe mojego
            > katamarana. Musze go wykonczyc do maja przyszlego roku i wtedy na pewno juz
            > znikne z tego forum- wtedy ide juz na reszte zycia na oceany, jest jeszcze
            > tyle do zobaczenia i tyle kobiet do poznania..

            Zapomniałeś o pompkach :)))
            • ertes Re: Swiatlo, akceptuje twoje przeprosiny.. 03.05.05, 23:36
              Ten czlowiek przyprawia o szeroki usmiech na twarzy.
              Ze tez ludzie moga byc tacy tepi.
            • bird_man Re: Kubus Puchatek z malym rozumkiem 04.05.05, 12:05
              swiatlo napisał:

              > Zapomniałeś o pompkach :)))

              *********************************
              no widzisz, ty nie jestes po prostu w stanie zrozumiec ze 100 pompek robi sie w
              okolo 2 minut, 3 x dziennie to 6 minut, nawet w przerwie obiadowej (jak teraz)
              jest na to czas..
              ale przeciez lepiej sie onanizowac w kaciku i bic piane jak ty
              • basia553 Ptaszku, 04.05.05, 13:57
                czyzbys czytal Kubusia Puchatka ?!?!?!?!?! I naprawde zrozumiales o co tam
                chodzi? Inzynier, a czytal Kubusia - mam o czym myslec, nono:))))))))))
    • basia553 Bög sport 03.05.05, 20:38
      czasami wydaje mi sie, ze wyroslam, wychowalam sie na innej planecie.
      Odkad jestem w Niemczech, stalke slysze o tym, jak wazny jest sport, jak bez
      sportu nie mozna zyc, ze KAZDY musi uprawiac JAKIKOLWIEK sport, byle sport.
      Pamietam, jak znajoma w pracy powiedziala z takim poblazaniem, jakby tlumaczac
      mnie przed innymi "no tak, przynajmniej chodzisz na wedröwki". Czy sport jest
      naprawde tak wazny? Czy nalezenie do jakiejs druzyny, Vereinu czy tepe jest
      naprawde najwazniejszym w ksztaltowaniu czlowieka?
      Zawsze myslalam, ze inne wartosci sa wazniejsze. Tak mnie w domu wychowano.
      Wiec skad ta straszna adoracja dla sportu? Czy jestem niedzisiejsza? Czy fakt,
      ze wole na rowerze jechac na spacer dyskwalifikuje mnie, bo tylko wysilek,
      tempo, spocony shirt swiadczy o tym, ze robie cos sensownego?
      Piszesz Swiatlo o tym wartosciowym chlopcu i zalamaniu jego rodziny, bo go
      odsuneli od SPORTU! Czy naprawde jest ten sport u Was na pierwszym miejscu? Czy
      to usuniecie z klubu/druzyny naprawde go dyskwalifikuje jako wartosciowego
      chlopca? Nic nie rozumiem...
      • maria421 Re: Bög sport 03.05.05, 20:48
        Basiu, to samo mysle. I o tym samym nawet rozmawialam z moim mezem dzisiaj.
        Mowi sie wszedzie, ze sport to zdrowie´, tymczasem znamy kilka przypadkow
        wysportowanych ludzi, ktorych juz wsrod nas niem ma (jeden zmarl na korcie
        tenisowym) i o mojej Mamie i jej starszych siostrach - wiek odpowiednio 85-88-
        91 lat, ktore nigdy sportu nie uprawialy, a jeszcze sie ciesza zyciem.
      • swiatlo Re: Bög sport 03.05.05, 20:48
        Moja najbardziej ulubiona reklama jaką kiedykolwiek widziałem w telewizji to
        następująca:
        Tata zaprowadza synka do klubu futbolowego. Mecz futbolowy, synek jako
        najmniejszy zostaje dosłownie wdeptany w ziemię. Tata patrzy się bezradny.
        Tata zaprowadza synka do klubu pływackiego. Start z bloków, wszyscy płyną a
        synek stoi zdezorientowany w blokach. Tata patrzy się bezradny.
        Turniej szachowy. Synek stawia figurę na polu i mówi szach-mat! Skacze do góry
        z radości a wraz z nim jego tata.

        Odpowiadając na twój post: sport w USA jest religią. Przepraszam, religia nie
        ma takiej mocy jak sport. Sport to spełnienie wszystkiego, budowa charakteru,
        rozwój ciała, zaspokojenie ambicji dziecka i rodziców, zapewnienie sobie
        miejsca w społeczeństwie, dowartościowanie się, znalezienie celu w życiu,
        ucieczka od niebezpieczeństw wieku dojrzewania, stworzenie sobie własnej niszy
        w dżungli, budowa wspomnień które potem będą z tobą przez całe życie.
        Takie jest to społeczeństwo.
        • basia553 otöz to 03.05.05, 20:51
          dziekuje Swiatlo ze mi przypomniales, dlaczego nigdy nie bylam fanka Ameryki:))
          • swiatlo Re: otöz to 03.05.05, 20:53
            basia553 napisała:

            > dziekuje Swiatlo ze mi przypomniales, dlaczego nigdy nie bylam fanka
            Ameryki:))

            Jednak to jest jednocześnie odpowiedzią na pytanie dlaczego Ameryka jest tym
            czym jest. Skąd się bierze zarówno jej siła jak i arogancja.
          • ertes Re: otöz to 03.05.05, 20:57
            Basiu wedlug mnie to ja i Swiatlo mieszkamy w innej Ameryce jesli chodzi o to
            napisal.
            • swiatlo Re: otöz to 03.05.05, 20:58
              ertes napisał:

              > Basiu wedlug mnie to ja i Swiatlo mieszkamy w innej Ameryce jesli chodzi o to
              > napisal.

              Really? Tego u was nie ma?
              • ertes Re: otöz to 03.05.05, 21:10
                Swiatlo chyba w takim stopniu jak opisujesz to nie.
                Moj 14-latek nie gra ani w pilke, ani w bejsbol, ani w futbol.
                W TV oglada Jon Stewart Show, Simpsons, Family Guy, King of the Hill i zadnych
                programow sportowych.

                Jedyny sport jaki uprawia to skateboard.

                Mam wrazenie ze dzieciaki robia to co chca sport nie jest uprawiany pod
                naciskiem tylko dlatego ze jest to sposob na spedzanie czasu.
                Jak i wlasciwie ukierunkowanie energii mlodych ludzi.
                • swiatlo Re: otöz to 03.05.05, 21:14
                  ertes napisał:

                  > Swiatlo chyba w takim stopniu jak opisujesz to nie.
                  > Moj 14-latek nie gra ani w pilke, ani w bejsbol, ani w futbol.
                  > W TV oglada Jon Stewart Show, Simpsons, Family Guy, King of the Hill i zadnych
                  > programow sportowych.
                  >
                  > Jedyny sport jaki uprawia to skateboard.

                  To jest rzeczywiście ta druga możliwość: tv i gry komputerowe.
                  Mój syn też by tak miał jakbyśmy go do sportu wyczynowego nie popchnęli.
                  Właśnie w obawie przed światem tv i gier komputerowych.
                  • ertes Re: otöz to 03.05.05, 21:23
                    Eee nie zrozumiales chyba po co napisalem o TV.
                    Chodzilo mi rodzaj telewizji a nie ze siedzi przed telewizorem sleczac z tata
                    mecze bejsbola czy pilki noznej na Fox Sports.

                    Skateboard jest sportem a nie gra komputerowa drogi Swiatlo.
                    • swiatlo Re: otöz to 03.05.05, 21:58
                      I know, I know...
                      Nie chciałem nic złego powiedzieć, nie denerwuj się :)
    • swiatlo Dowcip 03.05.05, 21:20
      To jest dobre:
      Jesteś takim luzerem, że jakbyś startował w zawodach na największych luzerów,
      to byś zajął drugie miejsce!
      • lucja7 Re: Dowcip 03.05.05, 23:40
        Swiatlo opisal nam w jaki sposob widzi spelnianie sie marzen i zainteresowan
        mlodych ludzi w Ameryce: albo intensywny sport, majacy sluzyc do zbudowania
        sobie niszy, albo:
        "...To jest rzeczywiście ta druga możliwość: tv i gry komputerowe.
        Mój syn też by tak miał jakbyśmy go do sportu wyczynowego nie popchnęli.
        Właśnie w obawie przed światem tv i gier komputerowych."

        Fakt ze mozna zaliczyc to do dowcipow albo dosc uproszczonego obrazu tego
        kraju, delikatnie mowiac.
        Ale z czego tu byc dumnym? Tego juz zaprawde nie rozumiem.

        Bo mnie sie wydaje ze ci co cos tworza wybrali chyba trzecia, czwarta, piata
        albo jeszcze inna mozliwosc. Mieli rodzicow ktorzy pomogli im je dojrzec, po
        prostu.
        • ertes Re: Dowcip 03.05.05, 23:51
          Widze ze Lucja wrocila w pelni sil co widac po saznistych kopach sprzedawanych
          tu i owdzie.
          Nie ma to jak komus przykopac.

          I forum p2 sie kreci jak nigdy.
          • swiatlo Re: Dowcip 03.05.05, 23:54
            ertes napisał:

            > Widze ze Lucja wrocila w pelni sil co widac po saznistych kopach sprzedawanych
            > tu i owdzie.
            > Nie ma to jak komus przykopac.
            >
            > I forum p2 sie kreci jak nigdy.

            Nieprawda. Tym razem Łucja naprawdę w dobrej wierze chciała poradzić. Otóż
            powiedziała że oprócz drogi pierwszej i drugiej, są także trzecia, czwarta,
            piąta i szósta. Wprawdzie zapomniała o siódmej, ale biorę to za roztargnienie,
            a na pewno nie za objaw złej woli.
            • ertes Re: Dowcip 03.05.05, 23:58
              Nie przejmuj sie to tylko rozgrzewka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka