swiatlo
02.05.05, 20:38
Jest to wątek mojej solidarności ze wszyskimi 'losers' tego świata.
Ze wszystkimi słabymi na duszy, ze wszystkimi przestraszonymi, zaszczutymi,
bezbronnymi, poniżonymi, samotnymi.
Nie każdy się rodzi mocny. Nie każdy jest w stanie nawet stanąć na pasie
startowym wyścigu szczurów. Nie każdy się rodzi mocny w gębie i w tupecie.
Nie każdy ma możliwość nawet podnieść rękę w geście samoobrony.
Ten wątek jest moim okrzykiem solidarności z tymi bezdomnymi i słabymi.
Zawsze tak było, to nie tylko produkt dzisiejszych czasów, tak było od
zarania dziejów, że tupet i arogancja była zawsze górą, pycha dawała zawsze
bezpośrednie korzyści, a skromność i pokora spychała na samo dno.
Wystarczy przeczytać Psalmy Dawidowe.
Zawsze było łatwo uderzyć tego który nie będzie mógł oddać. Który nawet nie
będzie mógł się zasłonić. Uderzyć takiego nigdy nic nie kosztowało.
Kiedyś miałem sen. Otóż umarłem i czekałem na łące w oczekiwaniu na otwarcie
bram Niebios. Wokół mnie ogromne tłumy takich jak ja - oczekujących na
otwarcie bram, oczekujących w napięciu i niepokoju czy będą tymi co się tam
dostaną. Czy zdążą, czy będą mieli dość siły aby tam dobiec.
I bramy się otwarły. Daleko, na horyzoncie. I ruszyły tłumy w ich kierunku,
ruszyły ogromną masą coraz szybciej aby tylko nie stracić tej okazji. Tak jak
za PRL-u kiedy otwierało się domy towarowe po dostawie lodówek.
Ja nie biegłem, ja byłem raczej świadkiem w tym śnie niż uczestnikiem.
I dookoła mnie widziałem pojedyńczych ludzi. Nie biegli jak inni, ale
siedzieli tam gdzie przedtem. Zupełnie samotni, jeden tu, drugi tam. Nie
podnieśli się nawet.
I nagle zobaczyłem świetlane postacie - jakby Anioły. Postacie te
przylatywały do tych samotnych i nieruchomych i jeden po drugim osobiście
zabierały ich do Bram Niebios.
Nie wiem co się stało z tymi co popędzili na oślep. Sen tego mi nie pokazał.
Ja jeszcze jestem w tym Wyścigu. Jeszcze pędzę, jeszcze w strachu przed
głodem, w obłędnym strachu przed bankructwem rozpycham się, walczę, pędzę na
oślep razem z innymi.
Mam tylko nadzieję że kiedy przyjdzie ten prawdziwy Wyścig, to będę potrafił
usiąść.