Dodaj do ulubionych

Dorobkiewicz a cwaniaczek

04.10.05, 02:36
Dlaczego dorobkiewicz, osoba ktora zaczyna od zera i dochodzi do czegos
wlasna praca jest traktowana pogarda w naszej kulturze, natomiast cwaniaczek
ktory oszukuje rodzine i spoleczenstwo uwazany jest za wzor?
Czy to zaszczyt dostac morgi po ciotce, czy mieszkanie po wdowie?
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 03:17
      republican napisał:

      Dlaczego dorobkiewicz, osoba ktora zaczyna od zera i dochodzi do czegos
      wlasna praca jest traktowana pogarda w naszej kulturze, natomiast cwaniaczek
      ktory oszukuje rodzine i spoleczenstwo uwazany jest za wzor?
      Czy to zaszczyt dostac morgi po ciotce, czy mieszkanie po wdowie?

      Pojecie 'dorobkiewicza', kojarzy mi sie z kims kto zaczyna od zera i dochodzi
      do korzysci tylko i wylacznie finansowych, kosztem wlasnym i innych. Mam na
      mysli, ze w procesie np; traci zdrowie lub rodzine gdzyz wszystko slepo jest
      podporzadkowane celowi finansowemu. W takim rozumieniu pojecie 'dorobkiewicza'
      jest negatywne.
      Ta definicja, ktora Ty podales, dla mnie brzmi zachecajaco.
      Cwaniak, ktory wykorzystuje rodzine - nie rozumiem zupelnie co masz na mysli?
      Cwaniak, ktory wykorzystuje spoleczenstwo - znowu, czy masz na mysli tzw; loop
      holes podatkowe?, nie placenie podatkow,?czy minimalizacje takowych?; jest
      wiele mozliwosci.


      Pzd
      Kan
    • drapieznik zwyciezcow nie sadza 04.10.05, 03:21
      bo oni pisza historie. Pierwszy milion trzeba ukrasc.
    • jutka1 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 10:16
      Mnie sie wydaje, ze slowo "dorobkiewicz" ma w jez. polskim wydzwiek pejoratywny.
      Oczywiscie, moge sie mylic :-)))
      • xurek Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 10:38

        "Mnie sie wydaje, ze slowo "dorobkiewicz" ma w jez. polskim wydzwiek
        pejoratywny"

        Mnie tez sie tak wydaje, jak czlowiek sie dorobi, to raczej nie mowia o nim w
        Polsce dorobkiewicz, tylko ze sie dorobil badz do czegos doszedl :)).
        Dorobkiewicz to w j. polskim chyba "state of mind" :))

        Xurek
        • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 10:52
          xurek napisała:

          >

          > Dorobkiewicz to w j. polskim chyba "state of mind" :))

          Dokladnie.
    • basia553 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 10:55
      dorobkiewicz jest absolutnie negatywnym okresleniem. wiemy o tym, dlatego chyba
      tak reagowalismy wszyscy (no prawie) na glupie insynuacje donny.
      dorobkiewicz to dla mnie nie czlowiek ktöry sie dorobil, lecz taki ktöry
      sprytem i cwaniactwem do czegos doszedl.
      • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 11:32
        Ja tez uwazam ,ze slowo dorobkiewicz jest synonimem kogos ,kto dorobil sie nie
        praca wlasych rak lub glowy.Co oczywiscie w spoleczenstwie tak zawistnym i
        popieprzonym jak polacy ,na te miano zasluguje kazdy ,kto ma choc odrobine
        lepiej od wydajacego taki wyrok. Prawda jest taka ,ze tylko niewielu dorobilo
        sie czegokolwiek,prozaiczna praca swych rak i glowy:)) Najwieksi
        moralisci,najczesciej albo nic nie maja albo doszli do stanu posiadania w ten
        sposob ,ze juz na tym poziomie o pieniadzach itd sie nie mowi ani o
        sposobach ,jakimi sie do nich doszlo.Pragne tez zaznaczyc w moim referacie,ze
        ktos kto umiejetnie wykorzystuje luki w przepisach prawnych i bankowych i na
        tym zarabia pieniadze,zasluguje w moich oczach na podziw i uznanie.To nie ma
        nic wspolnego z oszustwem a swiadczy li tylko o inteligencji ,profesjonalizmie
        itd.kazda szanujaca sie organizacja i firma zatrudnia takich ludzi ,wlasnie w
        celu zaoszczedzenia wydatkow,podatkow itp oblozen ,ktore pomniejszaja
        zysk ,ktory jest celem prowadzonego biznesu.O dzialaniach tego rodzaju mowimy w
        przypadku gdy nasze dochody nie pochodza z comiesiecznej zaplaty za nasza prace.
        W przypadku posiadania " dochodow" z racji zatrudnienia,na zwyklym
        etacie,nasze "dorabianie sie " jest jak najbardziej pozytywne w oczach roznego
        rodzaju nauczycieli etycznego sposobu na zycie.Ale jak wiadomo z obnoszenia sie
        opinia uczciwego czlowieka i przykladowego platnika podatkow jakos nikt nie
        zarobil ani grosza o ktorym warto mowic.I na naszej planecie jest miejsce dla
        wszystkich.Dla ciezko zarabiajacego na chleb,dla mniej ciezko,dla zarabiajacych
        duzo pieniedzy i na takich,ktorzy posiadanie kapitalu uwazaja za wspaniala
        okazje do excytujacej gry dajacej nie tylko dochod a takze satysfakcje z
        umiejetnosci wykorzystania swoich zdolnosci do poruszania sie w swiecie
        pieniadza i biznesu.Biednym byc,to zadna sztuka i nie wstyd.Wstydem jest
        pogodzenie sie z takim stanem i rezygnacja zs staran o zmiane polozenia.
        Lepiej by ludzie o kims mowili ,ze jest dorobkiewiczem niz ,ze jest
        biedakiem ,bo jest za glupi by zarobic.
        • sabba wnikliwie analizujac nie rozumiem 04.10.05, 11:42
          to kiedy nie jest wstyd byc biednym? Jak sie chcialo nim nie byc a sie nie udalo
          bo zli ludzie przezskodzili lub oszukali? czy jak sie plulo na pieniadze i
          obchodzilo swietnie bez nich, znaczy sie nie potrzebowalo ich do szczescia i
          jednoczesnie nie slinilo sie z zawisci ze inni maja a nie ja?
          I wogole: kto to jest biedak?:)
          • drapieznik kto to biedak? To proste bo biedny to glupi 04.10.05, 13:24
            a glupi o biedny, nie znalas tego porzekadla?
          • xurek glupota vs. bieda 04.10.05, 13:38
            Ja rowniez podziwiam ludzi, ktorzy wykorzystuja swoje zdolnosci do zapewnienia
            sobie szczesliwego bytu w sposob legalny, czyli nie sprzeczny z istniejacym
            prawodawstwem i moralny, czyli nie sprzeczny z ogolnie przyjetym kodeksem
            denego spoleczenstwa.

            Jezeli do szczesliwosci potrzebne im sa miliony, ktore zdobyli w w/w sposob, to
            sa podziwu godni. Jezeli do szczesliwosci potrzebne bylo im cos innego, co
            wiazalo sie z rezygnacja ze statusu materialnego, ktory potencjalnie mogli
            osiagnac, to rowniez sa podziwu godni.

            Glupota to dla mnie wykorzystanie wlasnych zdolnosci i egenrgii dla osiagniecia
            celow, ktore nie czynia danej osoby szczesliwa.

            Bieda zas nie zawsze bywa samo – zawiniona. Nieraz ma sie po prostu pecha i
            laduje w takiej konstelacji wyjsciowej, z ktorej zadna potencjalna droga nie
            prowadzi do bogactwa.

            Xurek
          • bella-donna Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 04.10.05, 18:09
            Sabba, tlumaczac Dona:
            Oszustwo podatkowe to nie przestepstwo, wszystkie sady ktore takowych
            przestepcow scigaja to darmozjady, ktore powinny byc rozpedzone na wszystkie
            strony swiata.

            Najsmutniejsze jest to, ze taki cwaniaczek jeden z drugim patrzy na Ciebie jak
            na idiotke, ze probujesz uczciwie zyc, placic podatki I cieszyc sie zyciem.
            • jutka1 Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 04.10.05, 18:11
              Bella, Don nie pisal o oszustwach tylko o wykorzystywaniu istniejacego systemu
              podatkowego i luk w owym dla swojej korzysci.
              Co kazdy powinien robic, zeby rzady i parlamenty dbaly o jakosc wypuszczanych
              przez siebie aktow prawnych.
              • maria421 Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 04.10.05, 18:38
                jutka1 napisała:

                > Bella, Don nie pisal o oszustwach tylko o wykorzystywaniu istniejacego systemu
                > podatkowego i luk w owym dla swojej korzysci.

                Czyli o tym, czym zajmuja sie oficjalnie i profesjonalnie cala rzeszy doradcow
                podatkowych...
                • bella-donna Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 05.10.05, 01:12
                  wiem doskonale o czym pisal, ale watek jest o dorobkiewiczach i cwaniakach...
                  czyzby takowi znikneli w XXI wieku ??? a moze tylko nazwa inna ???
                  • jutka1 Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 05.10.05, 01:16
                    Bella, watek Jozieczkowi skrecilismy, ale tez po naprawieniu definicji
                    dorobkiewicza i cwaniaka wyszedl nam byl inny watek.
                    • bella-donna Re: wnikliwie analizujac nie rozumiem 05.10.05, 01:22
                      Przeczytalam caly...nawet te wyciete fragmenty...o;
    • sabba Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 11:38
      jak zwal tak zwlal. nie ma co sie odzegnywac od slowa. badylarzem tez
      pogardliwie nazywano tych co sie na warzywach dorabiali, a w sumie czemu?
      Tylko moisciewy, wygodny fotelik pod dupcia i pelne konto w banku to nie
      wszytsko co do szczescia potrzebne.
      • republican Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 13:07
        Jak Don napisal
        "Co oczywiscie w spoleczenstwie tak zawistnym i
        popieprzonym jak polacy..."
        Zawsze byla u nas wyzszosc tych co sie dobrze urodzili i dostali cos w spadku
        nad tymi ktorzy sie dorobili.
        Zob. , Lalka i Wolski.
        Mamy ten kretynski poglad w naszych genach.
        • drapieznik Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 13:26
          wokulski, tak? Byla tam taki fajny dialog sublokatora z Rzeckim: ktory
          swierdzil ze z uczciwej pracy takiego domu to pan Wokulski nie kupil bo
          przeciez nie pracowal na niego 300 lat...
      • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 13:16
        Dorobkiewisz, to wlasnie, jak napisala Xurek, stan umyslu.
        To jest ktos, kto MUSI miec . Za pierwsze zaoszczedzone pieniadze kupuje
        dzialke budowlana, potem kupuje druga. Druga sprzedaje z zyskiem i buduje na
        pierwszej dom duzy, solidny, obliczony na przetrwanie wiekow. Dom ogradza,
        kupuje zlego psa, pilnuje swego. W czasie dorabiania sie nie traci pieniedzy na
        zadne zbedne fanaberie, mowi ze na urlop nie ma czasu, w teatrze nic dobrego
        nie graja, a po restauracyjnym jedzeniu brzuch go boli. Chodzi skromnie ubrany,
        ale , owszem, ma tez wyjsciowe ubrania na okolicznosc typu chrzest, wesele czy
        pogrzeb. Jada skromnie, choc kalorycznie, ale imieniny huczne wyprawia.
        Dzieci dorobkiewicza nie moga byc gorsze, tzn. wygladac gorzej niz inne dzieci.
        Musza miec buty Nike , kazde po komputerze i po walkmanie, ew.MP3
        Jak juz dorobkiewicz sie pobuduje i dom urzadzi (meble debowe, Swarzedz,
        wloskie kafelki w lazience, telewizor plazmowy), to zaczyna myslec o kupnie
        mieszkan dzieciom itd.otp.
        • drapieznik Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 13:30
          wypisz wymaluj, sp milioner ktory cale zycie wpieprzal puszki, wygladal jak
          smierc na urlopie i ciulal. Umarl i czesc zostawil, druga czesc dal jakiejs
          szkole. Raz w roku tylko urlop na statku.
    • maria421 A co do pieniedzy... 04.10.05, 14:31
      to pamietajcie ze szczescia one nie daja.
      Ale nie zapominajcie tez, ze zawsze lepiej plakac we wlasnym Mercedesie niz w
      tramwaju.
      • don2 Re: A co do pieniedzy... 04.10.05, 15:35
        60 % to prawda i 40 % to samouspakajanie siebie i pocieszenia w
        rodzaju :pieniadze to nie wszystko ! jak juz piszemy ,to prawde tylko prawde i
        cala prawde.jest mi cholernie przykro ale czesto w zyciu nie moglem osiagnac
        celu jaki sobie wyznaczylem,gdyz zabraklo mi wlasnie :PIENIEDZY !!!! Kilka razy
        zdazylo mi sie prowadzic z bankiem rozmowy o kredycie z powodu braku
        pieniedzy...i prosbe moja odrzucono wlasnie z powodu braku pieniedzy (u
        mnie,nie w banku)smiesznie to brzmi?Pieniadz nie powinien byc celem samym w
        sobie a srodkiem do takiego zycia jakie chcemy i na ile nas
        stac.Opowiadania ,ze mozna zyc bez pieniedzy wkladam miedzy bajki.W normalnych
        warunkach i w odpowiednim wieku czlowieka i o normalnym zdrowiu,nie wstyd byc
        biednym w pakistanie i Etiopii.Ale wstyd byc biednym w USA !!
        • maria421 Re: A co do pieniedzy... 04.10.05, 15:42
          Dobrze mowisz , Donie!

          Zawsze przeciez lepiej byc mlodym pieknym i bogatym niz starym brzydkim i
          biednym...

          I jeszcze mam jedno powiedzenie (cos mi dzisiaj muza sprzyja)- "Bo mlodosc i
          uroda przemina, ale nieruchomosc sie ostanie".
        • sabba Re: A co do pieniedzy... 04.10.05, 16:08
          oczywiscie ja k juz ktos nie chce i nie ma pieniedzy to sie mu wmamia ze sam
          sobie wmawia ze ich nie chce a tak naparwde to chce:)
          Bez pieniedzy zyc nie mozna ale ich zdobycie nie musi stanowic cel i sens zycia.
          A czy w Polsce jest wstyd byc biednym?
          • don2 Re: A co do pieniedzy... 04.10.05, 16:46
            Nie wiem czy w PL jest wstyd.Ale w kazdym miejscu na swiecie jest to cholernie
            niewygodny status.I laczac sprawe pieniedzy z watkiem o kasach malzenskich....
            jak mam wystarczajaco pieniedzy to jest mi wszystko jedno z jakiego konta kupie
            zonie/ mezowi prezent.A jak mam ograniczony budzet ( no nie tragicznie ale tak
            normalnie)to " mamy ,kazdy z nas takie swoje konto na takie osobiste wydatki"
            Prawda Xurku? Musze sie przyznac,ze najprzyjemniejszym moim momentem w zyciu
            malzenskim (pisze o finansach :) )bylo wzruszenie ramionami i obojetne
            stwierdzenie: podoba ci sie ten ciuch? to sobie kup i nie zawracaj glowe,bo
            wlasnie sprawdzam wilgotnosc pudelka cygar cubanskich,ktore zamierzam kupic.
            najgorsze co moze byc dla meza to wyraz oczu zony ,na widok etykietki z
            cena .Az tak drogie.....Niezaleznosc daja niestety pieniadze!! Planowanie
            wydatkow to meka.kazde inne gadanie to bullshit !!!
            • xurek Re: A co do pieniedzy... 04.10.05, 17:23
              Nieprawda Donie. Dla mnie nie gra zadnej roli, czy swoje wydatki pokrywam ze
              wspolnego konta czy tez z „mojego“. Poprzez przelewanie z jednej miseczki do
              drugiej nie robi sie kasy ani wiecej ani mniej. Maz podchodzi do tego zupelnie
              inaczej, bo ma dla mnie racjonalnie niezrozumialy ped do posiadania „swego
              wlasnego“. To i nic wiecej jest powodem posiadania owych „kieszonkowych kont“ –
              ja mam je tylko po to, by maz nie mial wrazenia „niesprawiedliwosci“. Mnie jest
              wszstko jedno, skad za cos place, mojemu mezowi nie. Byc moze bullshit, ale
              realnie istniejacy i nie majacy zadnych podstaw w ilosci posiadanych pieniedzy.
              Wzmianka o prezentach kupowanych z jego konta podyktowana byla
              rodzajem „satysfakcj“, ze jego zmuszenie mnie do odstepstwa od „wspolnego wozu“
              wychodzi na jego niekorzysc. Takie male „zadoscuczynienie“ za koniecznosc
              nagiecia sie.

              Jezeli zas chodzi o wystarczajaco, to jest to pojecie niezwykle wzgledne. Co
              wystarcza jednemu, dla drugiego jest jalmuzna itd itp. Ja jeszcze nigdy nie
              posiadalam ilosci pieniedzy takiej, przy ktorej powiedzialabym, ze jest
              wystarczajaca. Dawno jednak przestalam byc w sytuacji, w ktorej musialabym
              powiedziec, ze kasa jest niewystarczajaca. Nigdy tez nie bylam w sytuacji, w
              ktorej nie musialabym planowac swoich wydatkow. Planowanie nie polega dla mnie
              na odmawianiu sobie, lecz na rozsadnym rozdzielaniu kasy na te potrzeby, ktore
              sa dla nas istotne. Taka potrzeba jest rowniez „zaszalenie od czasu do czasu“.
              Jezeli chodzi o ciuchy, to nigdy jeszcze nie zapytalam zadnego mezczyzny o to,
              czy moge sobie kupic to, co mi sie podoba. Byc moze dlatego, iz moje upodobania
              podswiadomie naginaja sie do moich mozliwosci nie stawiajac mnie w obliczu
              takiej koniecznosci. Poza tym nie cierpie dostawania ciuchow w prezencie, o
              czym wie maz i wszyscy, od ktorych prezent moglabym dostac.

              Wydaje mi sie tez, ze grubo przesadzasz z tym cierpiacym mezem z powodu
              spojrzenia zony na etykietke z cena. O prezenty chyba Ci nie chodzi, bo nie
              potrafie sobie wyobrazic, by ktos komus sprezentowal cos, na czym wisi
              etykietka z cena, jezeli zas chodzi o wspolne nabywanie rzeczy, patrzenie na
              ich ceny i nieraz przewracanie oczami to chyba normalka.

              Jedyne z czym sie zgadzam, to ze uczucie nie muszenia w jakikolwiek sposob
              liczyc sie z kasa jest z pewnoscia bardzo wygodne i uspokajajace. Nie zawsze
              jednak warte jest wysilku, ktory w celu osiagniecia trzeba by bylo podjac.
              Jezeli komus sie uda bez „naginania i przeciazania“ samego siebie, to
              podziwiam, zazdroszcze i modle sie, by tez pewnego dnia bylo mi dane. Pomodl
              sie prosze i Ty, to moze Bog szybciej wyslucha i dorobie sie w koncu tego
              wymarzonego domku pod szumiacymi palmami nad szumiacym morzem.

              Xurek
      • swiatlo Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:03
        maria421 napisała:

        > to pamietajcie ze szczescia one nie daja.
        > Ale nie zapominajcie tez, ze zawsze lepiej plakac we wlasnym Mercedesie niz w
        > tramwaju.

        Też tak sobie myślę że to taki chwytliwy żart, ale z drugiej strony Mario, jak
        człowiek płacze, to chyba mu wszystko jedno gdzie. Być może czasami płacz w
        Mercedesie jest jeszcze bardziej bolesny niż w tramwaju...
        • lucja7 Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:22
          Moze cie to swiatlo zaskoczy, ale sie z toba zgadzam. Moze z mala poprawka, ze
          placz w mercedesie jest taki sam, nieszczesliwy, jak w tramwaju. Ani bardziej
          ani mniej.

          A wracajac do dorobkiewicza, to jest to pojecie pejoratywne.
          • maria421 Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:36
            co do placzu w Mercedesie, to wywiozlam to powiedzonko jeszcze z PRL..)))

            I nie odnosi sie ono do jakosci placzu, tylko do tego, ze lepiej sie znosi
            rozne przeciwnosci zyciowe majac zabezpieczenie finansowe, czyli kiedy wsrod
            roznych problemow przynajmniej nie ma tego jednego, finansowego problemu.
            • ertes Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:42
              Zgadzam sie z Toba Mario. Ktos kto uwaza inaczej po prostu sie oszukuje.
          • don2 Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:44
            Z Bella to jak z krowa,leb duzy a i tak nic nie rozumie.Sa ludzie ktorzy mysla
            kategoriami :place podatek ,to kazdy musi tak robic-Oczywiscie Uczciwa Bello !
            tylko ty placisz g...a nie pieniadze.jak juz pisalem,nie mowa tu o
            zatrudnionych a o Przedsiebiorstwach i ich Wlascicielach,oraz o przepisach
            dajacych mozliwosc do pomniejszenia podatku.A jezeli chodzi o prace zon,to
            twoje argumenty sa infantylne i ty sprawiasz wrazenia takiej baby z PGR z
            twoimi wywodami.Nie znasz zycia,nie znasz widocznie nikogo ,kto ma tego rodzaju
            biznes.I napchana jestes durnymi banalami i widac ,ze prowincja az tryska z
            ciebie.
            • ertes Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:50
              Don! Perelka! Nie znalem tego powiedzenia :)
            • don2 Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:53
              Xurku,podalem ciebie jako przyklad.I ja nie zajmuje sie w tej chwili moralnymi
              rozwazaniami.Doskonale wiem co mialas na mysli .I nie chodzi o to kto komu
              kupuje ciuchy i kogo sie kto pyta o to.I nie badzmy zaklamani.najczesciej chec
              kupna jakiegos ciucha jest niewspolmierna do mozliwosci.I nie jest niczym nowym
              stwierdzenie o dopasowaniu checi do mozliwosci-to przymus niestety.I nie
              pieprzcie glupot,martwic sie jest lepiej w Mercedesie jak w tramwaju.I nie
              trzeba byc zaklamanym,gdyz to nie zebranie kolka Radia Maryja.I jak bym, mial
              dzis "luzne pieniadze" to bym wpadl do Ertesa,Drapa i do Kan.I bylo by mi
              wszystko jedno.Ale niestety ,mam akurat inne wydatki i juz nie te dochody.
              Juz nie mam tych mozliwosci co kiedys :))) I to mnie wnerwia,bo bym chetnie
              robil to na co mam ochote.No wpasc do Xurka to zaden problem,ale to za blisko
              i za tanio by wyszlo:)))
              • ertes Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:56
                Don, do mnie mozesz wpasc i bez luznych pieniedzy: ugoszcze :)
                • don2 Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 18:59
                  Dziekuje Ertes.
                  • drapieznik Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 19:44
                    "bylo wzruszenie ramionami i obojetne
                    stwierdzenie: podoba ci sie ten ciuch? to sobie kup i nie zawracaj glowe,bo
                    wlasnie sprawdzam wilgotnosc pudelka cygar cubanskich,ktore zamierzam kupic.
                    najgorsze co moze byc dla meza to wyraz oczu zony ,na widok etykietki z
                    cena .Az tak drogie.....Niezaleznosc daja niestety pieniadze!! Planowanie
                    wydatkow to meka.kazde inne gadanie to bullshit !!!"

                    to mnie zapisz na nr 2, don.
              • xurek Moge Ci pomoc 05.10.05, 09:55
                "No wpasc do Xurka to zaden problem,ale to za blisko i za tanio by wyszlo:)))"

                Np. rezerwujac taksowke ze Szwecji do Szwajcarii (zaraz stanie sie daleko)
                i “suite” w tym duzym najdrozszym hotelu w Luzernie (na poczatku promenady
                przyjeziornej, nazwe zapomnialam, bo nie bywam) i od razu zrobi sie drozej i
                lepiej. Jak sie spreze, to wyjdzie nawet drozej i dalej niz do Ertesa. No i
                mozesz mnie zabrac na zakupy na Bahnhofstrasse w Zurychu – postaram sie
                przezwyciezyc na te okazje moje “przyzwyczajenia biedaka” koncentrujac sie na
                sklepach z bizuteria, cobysmy nie musieli za dlugo chodzic az wydame te
                kase :)).

                Serdecznie zapraszam, na kiedy rezerwowac ten hotel?

                Xurek
        • drapieznik Re: A co do płaczu w Mercedesie 04.10.05, 19:41
          o tym mercu to czytalem kiedys w Polsce, wersja z maluchem.

          swiatlo napisał:

          > maria421 napisała:
          >
          > > to pamietajcie ze szczescia one nie daja.
          > > Ale nie zapominajcie tez, ze zawsze lepiej plakac we wlasnym Mercedesie n
          > iz w
          > > tramwaju.
          >
          > Też tak sobie myślę że to taki chwytliwy żart, ale z drugiej strony Mario,
          jak
          > człowiek płacze, to chyba mu wszystko jedno gdzie. Być może czasami płacz w
          > Mercedesie jest jeszcze bardziej bolesny niż w tramwaju...
          >
          >
    • bella-donna Re: z forumowego podworka... 04.10.05, 18:07

      Moze byc I taki przyklad:

      1. dorobkiewicz:
      -zona zatrudniona na trzech etatach (dwoch kelnerek plus sprzataczki)
      skutek uboczny, ROZWOD

      2. cwaniaczek:
      ukrywanie prawdziwych dochodow, naduzywanie wydatkow biznesowych jak
      rowniez falszowanie faktur.
    • poloniaii Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 21:58
      Bird_man2 i Don2
      Po jednym wpisie usunieto za zlamanie netykiety

      Admin2
      • bird_man2 Re: Hey adminie2 (patrz pan-jak ja) 04.10.05, 22:07
        poloniaii napisał:

        > Bird_man2 i Don2
        > Po jednym wpisie usunieto za zlamanie netykiety
        >
        > Admin2
        ********************
        OK, juz jestem grzeczny.. poprawie sie:
        jak sie belli w uszy latarka zaswieci to jej sie oczy zapalaja :-))
        ptaszek
        • republican Wykastrujemy ptaszka? 05.10.05, 02:20
          bird_man2 napisał:

          > poloniaii napisał:
          >
          > > Bird_man2 i Don2
          > > Po jednym wpisie usunieto za zlamanie netykiety
          > >
          > > Admin2
          > ********************
          > OK, juz jestem grzeczny.. poprawie sie:
          > jak sie belli w uszy latarka zaswieci to jej sie oczy zapalaja :-))
          > ptaszek

          Co wy na to dziewczynki?
      • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 22:12
        Cus podobnego !jestem zaskoczony i powaznie zaklopotany.Mysle ,ze chodzi o
        nasza kulturalna wymiane pogladow z bella.Nawet jestem pewien.A nie mozna
        wstawic tych wpisow z pominieciem naszych skadinad wyszukanych okreslen stanu
        umyslowego w/w wymienionej.poniewaz nie mozna odbierac nam mozliwosci
        wyrazenia naszej opinii.A pisac jeszcze raz to kupa pracy i missing sens.
        Za przychylne rozpatrzenie uprzejmie z gory dziekuje w swoim i Ptaka imieniu.
        Pozdrawiam i zycze milego cenzurowania,pelnego obiektywizmu i troski o poziom
        kultury wypowiedzi,ktory to lezy mi bardzo na sercu ,nawet jak admini maja
        pewne trudnosci z zauwazeniem,mojej ciaglej troski w tym temacie.jak zwrocicie
        wpisy to obiecuje poprawe i td.Przysiegam na glowe mojego psa-a to duzo znaczy.
        • ertes Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 22:15
          Eee nie denerwuj sie.
          Dobrze robia, niech tna.

          Ja sie zgadzam zeby mnie wycieto jak cos mi sie wypsnie.
          • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 22:29
            Gdzie ty widzisz nerwy? Slusznie nas wycieli !! tak byc powinno.jak zawinie
            zawsze sie przyznaje ,Taki to juz jestem ! O !
            • ertes Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 22:33
              A to przepraszam.
              • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 04.10.05, 22:34
                Alez nie ma za co.cala przyjemnosc po mojej stronie.
        • bella-donna Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek, Don,Ty znowu tutaj? 05.10.05, 01:05
          coz za dziwny zbieg okolicznosci...
    • bella-donna Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek, poza tym... 05.10.05, 01:19
      Don2 napisal :
      " Musze sie przyznac,ze najprzyjemniejszym moim momentem w zyciu
      malzenskim (pisze o finansach :) )bylo wzruszenie ramionami i obojetne
      stwierdzenie: podoba ci sie ten ciuch? to sobie kup i nie zawracaj glowe,"

      nigdy nie zrozumiem kobiet, jak moga popasc w az taka zaleznosc od mezczyzny,
      naprawde, podziwiam...
      • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek, poza tym... 05.10.05, 08:58
        bella-donna napisała:

        > Don2 napisal :
        > " Musze sie przyznac,ze najprzyjemniejszym moim momentem w zyciu
        > malzenskim (pisze o finansach :) )bylo wzruszenie ramionami i obojetne
        > stwierdzenie: podoba ci sie ten ciuch? to sobie kup i nie zawracaj glowe,"
        >
        > nigdy nie zrozumiem kobiet, jak moga popasc w az taka zaleznosc od mezczyzny,
        > naprawde, podziwiam...


        Gdzie Ty tu widzisz zaleznosc kobiety od mezczyzny?
        • maria421 Nowobogacki 05.10.05, 09:18
          Jest to ktos, kto w krotkim czasie dorobil sie duzych pieniedzy i wydaje mu
          sie, ze jego IQ wzroslo proporcjonalnie do jego stanu majatkowego, czyli ze na
          wystawnych (i suto podlewanych kolacjach) konsumowal madrosci razem z filet
          mignon.
          Nowobogacki musi miec wszystko co najlepsze, najdrozsze i musi szastac
          pieniedzmi, bo inaczej pospolstwo nie zauwazyloby kim on jest. Musi miec tez
          odpowiednie znajomosci i potrafic wszystko zalatwic, bo przeciez ma caly powiat
          w kieszeni.
          Czasem tylko cos go w piety uwiera. Sloma?
          • sabba no dobra 05.10.05, 09:56
            a jak nazywa sie normlany czlowiek co to z biednego stal sie bogatym? nie wiemy
            bo o takich sie nie mowi, tycy to sa normalni inteligentni i ludzie z klasa bo o
            pieniadzach i swoim stanie majatkowym nie mowia, co?:)
            • xurek taki normalny 05.10.05, 10:06
              co sie stal bogaty to moze "czlowek sukcesu" :))? Nowobogacki to tez
              chyba "state of mind" - nie kazdy, kto szybko doszedl do pieniedzy, musi sie
              takim stac. Ale wielu moim zdaniem niestety sie staje.

              PS: ja chetnie zglosze sie na krolika doswiadczalnego. Niech mi ktos prosze da
              te miliony z dnia na dzien i zobaczymy, co sie ze mnie zrobi :))

              Xurek
              • don2 Re: taki normalny 05.10.05, 10:41
                Najlepszy przyklad na nowobogackich to sa tzw.Noworuscy.Kto nie wie co to
                oznacza,ten znajdzie wytlumaczenie.A kto wie,ten wie.Maria pieknie opisala
                cwaniaczka,na temat wpisu Belli sie nie wypowiem ,gdyz ona jest pod ochrona i
                to sie mija z celem,gdyz 1.ona i tak nie pojmie 2.i tak wytna 3.jej wpisy
                wskazuja na pewne chorobliwe wrecz obsesyjne zajmowanie sie moimi ex zonami.
                Reasumujac to kazdy ma swoje pojecie o slowie pieniadz i o poprawnych lub
                niemoralnych sposobach zdobywannia tegoz.Oczywiscie ja jako cyniczna swinia
                stwierdzam autorytatywnie,ze roznica polega tylko na tym:miec pieniadze lub
                ich nie miec.To drugie nie przedstawia zadnych problemow.Z tym pirewszym zycze
                sobie :je miec i miec z tym problem.
                • jutka1 Re: taki normalny 05.10.05, 10:51
                  Spotyka sie Wanka z Pietka w Paryzu.
                  Wanka: O, mamy takie same krawaty, gdzie kupiles?
                  P: W butiku na rogu, 300 eurosow dalem.
                  W: Frajerze! Ja 200 metrow dalej za 600 kupilem!!!
                  • don2 Re: taki normalny 05.10.05, 11:02
                    prawilno , nowyje russkije .molodziec dziewuszka,smysl poniala.pozdrawlaju
                    dzied Vania
            • maria421 Re: no dobra 05.10.05, 13:37
              sabba napisała:

              > a jak nazywa sie normlany czlowiek co to z biednego stal sie bogatym? nie
              wiemy
              > bo o takich sie nie mowi, tycy to sa normalni inteligentni i ludzie z klasa
              bo
              > o
              > pieniadzach i swoim stanie majatkowym nie mowia, co?:)

              Normalny czlowiek kiedy z biednego stal sie bogatym jest po prostu normalnym
              bogatym czlowiekiem:-)
    • sabba Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 09:23
      no tak, tyle sie luda zebralo co by to nawzajem sobie wytlumaczyc kto to ten
      dorobkiewicz a kto cwaniaczek - a fakt jest faktem ze przydalby nam sie
      egzamplarz pokazowy. Tylko ze kto sie przyzna ze jest takim albo owym? Ja moge,
      jestem cwana jak cholera!
      • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 09:27
        sabba napisała:

        > no tak, tyle sie luda zebralo co by to nawzajem sobie wytlumaczyc kto to ten
        > dorobkiewicz a kto cwaniaczek - a fakt jest faktem ze przydalby nam sie
        > egzamplarz pokazowy. Tylko ze kto sie przyzna ze jest takim albo owym? Ja
        moge,
        > jestem cwana jak cholera!

        Bycie cwana jeszcze nie jest byciem cwanieczkiem.
        • maria421 Cwaniaczek 05.10.05, 09:35
          dla mnie to ktos, kto w kazdej sekundzie swego zycia mysli ze inni chca go
          wykolowac i ze on ich musi wykolowac zanim oni go wykoluja. Cwaniaczek jest
          ciekawski, wypytuje innych o wszystko, bo kazda informacja jest na miare zlota.
          Sam zadnych informacji nie udziela. Informacje o innych potrafi w odpowiednim
          momencie uzyc przeciw nim. Cwaniaczek nie odroznia klamstwa od prawdy, bo
          prawda dla niego jest tylko to, co on aktualnie czuje lub mowi, w kazdym razie
          prawda musi byc zawsze po jego stronie, a jezeli nie jest, to musi ja nagiac.
          Cwaniaczek jest nieufny, ma rozbiegane oczka, szybki oddech, szynka mowe i
          kanciaste ruchy. Cwaniaczek ma miekki grzbiet- wie komu sie sklonic, a na kogo
          sie wypiac.
          Cwaniaczek jest msciwy- jak takiemu w droge wejdziesz, to ci sie pod skore
          wpije i jadem zatruje.

          Juz wole chyba dorobkiewicza i nowobogackiego od cwaniaczka.
          • republican Dlaczego? 05.10.05, 11:41
            maria421 napisała:

            > dla mnie to ktos, kto w kazdej sekundzie swego zycia mysli ze inni chca go
            > wykolowac i ze on ich musi wykolowac zanim oni go wykoluja. Cwaniaczek jest
            > ciekawski, wypytuje innych o wszystko, bo kazda informacja jest na miare
            zlota.
            >
            > Sam zadnych informacji nie udziela. Informacje o innych potrafi w odpowiednim
            > momencie uzyc przeciw nim. Cwaniaczek nie odroznia klamstwa od prawdy, bo
            > prawda dla niego jest tylko to, co on aktualnie czuje lub mowi, w kazdym
            razie
            > prawda musi byc zawsze po jego stronie, a jezeli nie jest, to musi ja nagiac.
            > Cwaniaczek jest nieufny, ma rozbiegane oczka, szybki oddech, szynka mowe i
            > kanciaste ruchy. Cwaniaczek ma miekki grzbiet- wie komu sie sklonic, a na
            kogo
            > sie wypiac.
            > Cwaniaczek jest msciwy- jak takiemu w droge wejdziesz, to ci sie pod skore
            > wpije i jadem zatruje.
            >
            > Juz wole chyba dorobkiewicza i nowobogackiego od cwaniaczka.

            Wspaniala definicja
            Mario, ale dlaczego?
            "Dlaczego dorobkiewicz, osoba ktora zaczyna od zera i dochodzi do czegos
            wlasna praca jest traktowana pogarda w naszej kulturze, natomiast cwaniaczek
            ktory oszukuje rodzine i spoleczenstwo uwazany jest za wzor?"
            • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 11:58
              natomiast cwaniaczek
              ktory oszukuje rodzine i spoleczenstwo uwazany jest za wzor?"

              wlasnie spadlem z krzesla i rypnelem na dupe ! :))) jaki wspanialy
              frazes,zywcem z przemowienia o.Rydzyka.Zreszta w poradniku dla agitatora PPR z
              roku 1949,tez znajdzie sie podobny kwiatek.
              • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 12:05
                Ja w kwestii formalnej ! juz mnie znudzilo czytanie bzdetow w
                rodzaju:cwaniaczek oszukuje SPOLECZENSTWO.Moze ktos mi wytlumaczy jak tenze
                CWANIACZEK oszukuje.Uprzejmie prosze o trzymanie sie scisle terminu o ktory
                pytam : CWANIACZEK OSZUKUJE SPOLECZENSTWO. A nie scurvianie na to ,ze ja jestem
                glupek,lub syn sasiadki oszukal ja i babcie Kazie.Oszukujac rodzine nie
                oszukujemy spoleczenstwa.To tyle ,by nie rozwodnic pytania. dzieki za szybka
                odpowiedz.
                • sabba Re: Dlaczego? 05.10.05, 13:23
                  cwaniaczek sie wcisnie pierwszy w kolejke i wmowi wszystkim ze jest w ciazy :)))
                  co ja gadam cwaniaczek w ogole do kolejki nie wejdzie. tak sobie tylko fantazjuje.
                  • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 14:12
                    Re: Dlaczego?
                    sabba 05.10.05, 13:23 + odpowiedz


                    cwaniaczek sie wcisnie pierwszy w kolejke i wmowi wszystkim ze jest w ciazy :)))
                    co ja gadam cwaniaczek w ogole do kolejki nie wejdzie. tak sobie tylko
                    fantazjuje.
                    • sabba Re: Dlaczego? 05.10.05, 14:22
                      nie no, ja pamietam:) co prawda nie pamietam zebym sama stala - wybieralysmy sie
                      z kolezanka w nocy do kolejki zeby byc pierwsze (do miesa) ale jak o 3 wnocy sie
                      budzilam i przez balkon zobaczylam ze tam juz kupa ludzi stoi poszlam spac z
                      powrotem uznajac ze juz pierwsza nie bede i sie nie oplaca:)
                      • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 14:30
                        Trzeba bylo wynajac emeryta !!!
                        • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 14:37
                          albo sie wpisac na "spoleczna liste kolejkowa"
                          PS U Grazyny w biznesie stoi kolejka za swiezymi i cieplymi zymlokami i
                          krupniokami,ale to 2 X w tygodniu :))kobiet w ciazy chyba nie zauwazylem.
                          • don2 Re: Dlaczego? 05.10.05, 14:53
                            Jak nadmienila Grazyna i slusznie,kobiete w ciazy spotkac w PL .to jak
                            kominiarza,trzeba lapac sie za guzik :)) to rzadkosc.Ku rozpaczy Radia Maryja,
                            Partii Giertycha i personelu porodowek ,ktory prawie nie maja co robic.
                        • sabba Re: Dlaczego? 05.10.05, 15:37
                          trzeba bylo kaczki hodowac. szesciem gesi hodowala babcia wiec mieso bylo
                          przemycane pod siedzeniem albo gdzie indziej jak jeszcze byly kontrole na szosach.
            • maria421 Re: Dlaczego? 05.10.05, 13:46
              Cwaniaczek to taki gatunek, cwaniaczkiem trzeba sie urodzic, cwaniaczkowstwo
              trzeba z mlekiem matki wyssac. Cwaniaczek jest unikany i pogardzany, ale nie
              stawiany za wzor, bo cwaniaczek dziala na drobna skale.

              Ci ktorzy oszukuja na wielka skale i im uchodzi to nie cwaniaczki tylko "elyta".
        • sabba staram sie!!;) nt 05.10.05, 09:54

    • staua Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 16:36
      A na stronie tytulowej forum troche zblizony, ciekawy watek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=29864924&a=29864924
      • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 16:47
        to mi wyglada na mlodsze towarzystwo?
        • staua Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 16:51
          Mozliwe, jednak niektore spostrzezenia bardzo ciekawe.
          • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 05.10.05, 17:58
            Mlodzi ludzie,sa na ogol spostrzegawczy i zaskakujaco potrafia interpretowac,
            nic nagannego w mlodosci i nie rozumie slowa " a jednak"
            • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 05:11
              Wracajac do tematu glownego tego watku; poniewaz nie zostalo sprecyzowane
              pojecie 'wykorzystywania rodziny i spoleczenstwa', definicja dorobkiewicza i
              cwaniaczka jest dla mnie niejako 'mglista'. Historycznie z PRL-u, wiadomo co te
              dwa pojecia oznaczaly. W jezyku angielskim nie jestem nawet w stanie znalesc
              odpowiednika do tych dwoch wyrazen. Na temat obecnego znaczenia w RP; mysle, ze
              zostaly one zastapione przez slowo 'nowogacki'; dorobienie sie pieniedzy w
              szybki sposob i chwalenie sie nimi bez umiaru. Czynnikiem negatywnym jest wiec
              sam fakt chwalenia czy tzw 'szpanowania'.

              Pieniadze sa potrzebne do zycia i sam fakt zarobienia/dorobienia nie
              reprezentuje zadnych negatywnych wartosci. Sposob zarobienia/dorobienia jest
              kwestia wyboru (jedni robia to poprzez oszczedzanie, inni inwestuja, prowadza
              biznes). Pieniadze robi sie/zarabia sie po to aby przestac o nich myslec w
              kwestii zakupow rzeczy niezbednych do zycia codziennego. Wieksze zakupy mozna
              zaplanowac i nie jest to zbyt bolesne.

              Prowadzenie biznesu czy inwestowanie wymaga zupelnie innego podejscia do tematu
              niz 'bycie zatrudnionym'. Do tego nalezy uwglednic, ze 30% stopa opodatkowania
              w US, moze byc inna w Hiszpanii. W Oz biznes jest opodatkowany na 30% ale
              podatek od dochodu indywidualnego jest ustawiony na 47%. Jest wiec normalne, ze
              nikt nie chce wydawac tych dodatkowych 17%.
              Osobiscie, jesli wiem, ze istnieje dziura podatkowa, to chce byc pierwsza,
              ktora o tym wie i wykorzystac ja. Jesli ktos twierdzi inaczej to tylko dlatego,
              ze nigdy nie prowadzil biznesu lub nie zajmowal sie inwestowaniem. Rozmowa jest
              wiec czyto hipotetyczna i bez sensu. Chetnie uslyszalabym inne opinie od ludzi,
              ktorzy prowadza maly biznes lub inwestuja.

              Kan

              • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 11:43
                Kan ! polalem sie herbata,ty potrafisz pieknie i rzeczowo pisac o przyziemnych
                sprawach.A ja juz myslalem ,ze nic tylko zielone ludziki i herbata z nasturcji
                oraz pachnace patyczki :)))
                • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 13:07
                  Alez Donie, zawsze zajmowalam sie przyziemnymi sprawami, dopoki 'zieloni' nie
                  zapukali do naszych drzwi. Ciagle sprawdzam czy sie nie pomylili. Podobno nie.
                  Dopiero po roku jestem w stanie wrocic do 'przyziemnych' spraw; poprzednio nie
                  bylam w stanie podjac zadnej konkretnej decycji. Wszystko lezalo wiec
                  rozbabrane i odlogiem, dopoki Kan nie wrocil do normalnosci. Nie przysporzylo
                  nam to oczywiscie wiecej pieniedzy ale za to czuje sie wspaniale i traktuje to,
                  ze musialam miec przeww aby sie nie zajezdzic.

                  Pzd Kan
                  PS; Zawsze mozesz wpasc do Oz. Lozko bedzie i na cygara tez wystarczy. Wedke
                  zabierz ze soba, dowioze gdzie trzeba bys mogl lowic. Dziadek na wynajem to
                  niezly pomysl?

                  • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 14:11
                    Kan jestes rozbrajajaco mila,dziekuje za zaproszenie.I az taki dziadek nie
                    jestem :))))))
                    • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 14:33
                      jst setki sposobow na finansowanie budowy,kupna nieruchomosci itp ,roznie w
                      roznych panstwach.Np w E.kredyt na kupno ziemi-hipoteka na ziemie jako
                      gwarancja,kontrakt na budowe z wplata klienta+ - 30%,kredyt na budowe z
                      kontraktem jako gwarancja.kontrakt na budowe z architektem i prowadzacym budowe.
                      materialy budowlane z 30 dniowym czasem platnosci.kupno kurtki
                      skorzanej,nastepne umowy o sprzedaz nastepnego domku lub mieszkania,nowe
                      hipoteki i kredyty.Kupno Ford Focus.Codzienne klotnie z dostawcami i robotnikami
                      Codzienne wizyty w Banku.Wprowadzaja sie pierwsi klienci-posrednik idzie z
                      nimi do notariusza-notariusz odmawia wystawienia aktu wlasnosci z powodu braku
                      wpisu do rejestru wlasnsci ziemskiej,gdyz ziemia nalezy do banku ,ktory ma ja
                      jako gwarancje.Ukrywamy sie przed wszystkimi.Zrozpaczony klient zapozycza sie w
                      banku posiadajacym hipoteke na juz raz zaplacona przez klienta ziemie i placac
                      jeszcze raz w koncu dostaje prawo wlasnosci.
                      Po jakims czasie nie ukrywamy sie juz ,gdyz dostawcy zrezygnowali z polowania
                      a klient zlozony nerwowa choroba cieszy sie ,ze nieruchomosc jego.
                      zaczynamy powtorke procedury z tym ,ze teraz biezemy wieksze kredyty i kupujemy
                      Mecedesa w prawie nowym stanie.Dostawcy nas opieprzaja ale znowu material
                      dostarcza ,bo maja nadzieje cos odbic z poprzednich strat.Robotnicy sie
                      zjawiaja ,gdyz kazdy szuka pracy-posrednik rozwiesza nowe obiekty do sprzedazy
                      i jest mu wszystko jedno,prowizje od klienta i tak dostanie.
                      • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 14:41
                        Wersja leniwa: chodzimy na wszystkie aukcje nieruchomosci,organizowane przez
                        komornika.Pozyczamy forse pod ew,zakup.kupujemy kazde gowno co sie da i gdzie
                        sie da.Dzwonimy do PL .kolega przywozi 5 budowlancow-najlepiej z
                        podhala.zamawiamy material i skrzynke wodki ( innaczej traca czas na latanie
                        do sklepu za wodka)Po jakims czasie remont gotowy,klient zawsze sie
                        znajdzie.Placimy robotnikom,nie zapominajac odliczyc za wodke-innaczej uwazaja
                        nas za frajera.Zysk przy dobrym ukladzie 300 % netto.
                        • xurek z doswiadczenia 06.10.05, 14:48
                          donosze, ze po wodke nie chodzom, tylko jak zabraknie, to nawet stuletni,
                          wywietrzaly likier mietowy wypijom :))).

                          Xurek
                          • don2 Re: z doswiadczenia 06.10.05, 15:18
                            Przypominam sobie jak jeden z moich budowlancow oswiadczyl ,ze on pracuje po
                            szwajcarsku ,jako ze przywykl ,kladac kafle w szwajcarii.na pytanie jak to jest
                            odpowiedzial: dokladnie trzeba pracowac ! I po prawdzie,dobrze bestia pracowal
                            i nie pil z powodow religijnych ,jak oznajmil.
                      • xurek Don :)) 06.10.05, 14:42
                        Ja chce zakupic tylko JEDNO cos na raz :))))). Chcem byc detalistom :)).

                        A teraz, drogie dzieci, pytam na powaznie: mieszkanie (dom w Szwajcu strasznie
                        drogi, wiec dluzej sie sprzedaje), ciekawe, z ktorego mozna cos zrobic, ale w
                        stanie do remontu to ok. 600’000 CHF, czyli 120’000 wlasnych. Do tego potrzeba
                        co najmniej nastepne 100’000 CHF, by je odpowiednio zrobic, czyli ja potrzebuje
                        220’000 CHF plus pol roku splacania mieszkania, w ktorym nikt nie mieszka, bo
                        jest remontowane / sprzedawane, czyli nastepne 15’000 CHF. Razem potrzebuje
                        (plus podatki i inne nieprzewidziane) 250’000 CHF. Sprzedalo by sie za ok.
                        900’000 CHF, wiec sie oplaca, aaale: skad ja mam wziac te 250’000???. Moze mi
                        kto bezodsetkowo pozyczy? Obiecuje, ze oddam i nie bede sie ukrywac – zreszta
                        wiecie, gdzie mnie szukac – na P2 :))))))

                        Xurek
                    • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 11:34
                      don2 napisał:

                      Kan jestes rozbrajajaco mila,dziekuje za zaproszenie.I az taki dziadek nie
                      jestem.

                      Nie przejmuj sie. Masz wnuki - tak wyczytalam w ktoryms poscie, wiec dlatego
                      nazywam Cie dziadek. Jak nie jestes dziadek, dziadek to moze byc dziadek na
                      chodzie. Jesli Cie to drazni - moze byc Pan z siwiejacymi skroniami.

                      Kan
              • xurek Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 12:26
                „Chetnie uslyszalabym inne opinie od ludzi, ktorzy prowadza maly biznes lub
                inwestuja.“

                Dlugo sie nad tym zastanawialam, czego w tej dyskusji brakuje i wreszcie wiem:
                skladnika „wygoda“ (jak ktos nie chce tak ladnie, to moze byc tez lenistwo :)).

                Ja mam, do spolki z przyjaciolka, taki maly biznes. Ona jest ponad
                miare „uczciwa“, ja ponad miare „leniwa“. Tak wiec wykorzstujemy z pewnoscia
                mniej mozliwosci „pomnozenia zarobionej kasy“, niz istnejace. Mamy doradce
                finansowego, ktory jakos tam minimalizuje nasze podatki, ale same nie robimy
                prawie nic w celu wiekszej optymalizacji badz ulokowania pieniedzy, ktore
                czasem na firmowym koncie „leza odlogiem“. Ona tego nie robi, bo jak twierdzi
                albo a) boi sie konsekwencji badz b) nie jest to zgodne z jej kodeksem
                moralnym. Ja tego nie robie, bo a) nie chce mi sie z nia klocic i b) nie chce
                mi sie sledzic zawiklanego systemu podatkowego i inwestycyjnego. Czasami zdarza
                sie jednak „slepej kurze ziarnko“, czyli propozycje jakichs „deals“ na
                pograniczu legalnosci, ktore nie wymagaja od nas zadnej inicjatywy – musimy sie
                tylko zgodzic. Wtedy ona umywa rece, ja podpisuje i dzielimy sie kasa :).

                Z inwestowaniem to samo: moja siostra, wiekszosc moich przyjaciol inwestuja na
                gieldzie wciaz twierdzac, ze jestem glupia, nie robiac tego samego i
                zostawiajac oszczednosci na prawie nie przynoszacym odsetek koncie bankowym.
                Przyznaje im racje, potem sie zastanawiam, dochodze do wniosku, ze by odniesc
                sukces w takich spekucjach trzeba by regularnie sledzic przebieg gieldy, ziewam
                na sama mysl i daje sobie spokoj. Wole poczekac, az na tym bezodsetkowym koncie
                nazbiera sie tyle, ze bede mogla zainwestowac w nastepna nieruchomosc, bo to
                wymaga jedynie punktowego zainteresowania w momencie procesu kupowania no i
                nieruchomosci lubie.

                Tak samo zreszta zachowuje sie w wielu dziedzinach zycia: nie „optymalizuje“
                kosztow telefonicznych, kosztow pozbywania sie smieci, nie kupuje „taniej na e-
                bayu“ itp itd. Bo mi sie nie chce – myslenie o takich sprawach byloby dla mnie
                katorga nie warta tych zaoszczedzonych pieniedzy.

                Czy ja w takim razie w ogole jestem „malym biznesmenem“ czy tez nadal
                mam „mentalnosc pracobiorcy“? Na czym polega biznes? Czy glownie na tym,
                by “obnizyc jak najbardziej koszty” (wliczajac tutaj nieprawidlowo rowniez
                podatek) czy tez by jak najwiecej zarobic czy tez by stworzyc sobie miejsce
                pracy, optymalnie odpowiadajace wlasnym oczekiwaniom? Ja chyba glownie robie to
                trzecie, starajac sie miec to pierwsze i drugie “na oku”, po to, by to trzecie
                wciaz moglo istniec. Oczywiscie do optymalnego miejsca pracy nalezy
                nierozlacznie miesieczna kwota pieniedzy, ktora uwazam za subjektywnie
                niezbedna do (dla mnie) wygodnego zycia, nie jestem jednak sklonna zarabiac
                wiecej poprzez zajmowanie sie rzeczami, ktorych nie lubie, dlatego wreszcie
                walnelam nauczaniem w szkole.

                Xurek
                • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 13:01
                  Oczywiscie do optymalnego miejsca pracy nalezy
                  nierozlacznie miesieczna kwota pieniedzy, ktora uwazam za subjektywnie
                  niezbedna do (dla mnie) wygodnego zycia,

                  Nie bede sie wymadrzal nad Xurka filozofia i sposobem na zycie. To co cytuje
                  wyzej utwierdza mnie w moim przekonaniu ,ze sa pewne stereotypy zakodowane w
                  mysleniu pracobiorcow,ktore okazuje sie twardo siedza w swiadomosci
                  samodzielnego przedsiebiorcy w tym przypadku Xurka. Przychody ,czyli ta " kwota"
                  nie musi byc " miesieczna " Powinna byc wystarczajaca ! I nie ma
                  znaczenia ,czy co dzien,lub raz na rok wplywaja pieniadze.sam na siebie
                  pracujacy przedsiebiorca powinien planowac ekonomie tak prywatna jak i firmy.
                  zablokowanie sie w dostepie do pieniadza i mozliwosci rozporzadzania nim;w
                  rodzaju :comiesieczna wyplata jest typowe dla pracobiorcy.jest takie pojecie:
                  sam sobie wyznaczam miesieczna pensje.To dobre dla ksiegowosci i Urzedu
                  podatkowego.W praktyce,czasami miesiacami nie bierzemy wiecej jak minimum,i sa
                  periody gdy kilkakrotnie pobieramy wiecej.Swoboda gospodarzenia dochodami
                  wlasnej firmy ,jest tak przywilejem jak i czasami rozczarowaniem ,ze dochod
                  jest zaskakujaco niski lub na odwrot.przyjemne stwierdzenie "lepiej jak
                  oczekiwano"
                  A co do inwestowania nadwyzek,lub obracania kapitalem firmy w celu
                  powiekszenia go lub unikniecia zbytniego opodatkowania ,to jak to w warunkach
                  wolnego rynku-ryzyko duze moze dac duze zyski albo plajte.Pamietam ,ze
                  zakupione w banku akcje,daly mi dobry zysk,kupilem wiecej i za miesiac na
                  koncie mialem tylko kapital wyjsciowy-spadek kusu i trudno sie mowi.Dobrze ,ze
                  ocalilem kapital wyjsciowy.Od tego czasu juz nie bawie sie w gry gieldowe.
                  Ale sa tacy ,ktorzy znajac sie na tym ,wychodza zawsze na plus.
                  • xurek Niezupelnie sie zgadzam, 06.10.05, 13:18
                    ze to li tylko „stereotyp z czasow pracobiorcy“.

                    Strona prawna: nasza firma jest AG, my obydwie w niej pracujemy i by moc to
                    robic, czyli korzystac z podatkow od dochodu a nie od zysku (podatkowanego
                    podwojnie) musimy same siebie w niej jako pracobiorcow zatrudniac. Dodatkowym
                    plusem jest to, ze w przypadku plajty dostaniemy normalny zasilek dla
                    bezrobotnych. Konsekwencja to, ze pensje wyplacane sa miesiecznie (szwajcarskie
                    prawodawstwo nie przewiduje innej formy wynagrodzenia dla pracobiorcy), wiec
                    automatycznie mowie o miesiecznych dochodach.

                    Strona praktyczna: wiekszosc wydatkow ma miejsce w miesiecznym cyklu: czynsz
                    (badz jak w naszym przypadku splata kredytu plus media), szkola / przedszkole
                    dziecka, telefon, ubezpieczenia zdorwotne itd, zakup zywnosci nawet w
                    tygodniowym. Sytuacja, w ktorej operuje sie przychodem rocznym nijak nie pasuje
                    do tych realiow – przychod ten jest najprawdopodobniej i tak dzielony
                    na „miesieczne dzialki“.

                    Ja osobiscie uwazam moja sytuacje za b. wygodna i logicznie sensowna.
                    Miesiecznie musi naplywac tyle, by pokrywac wszystkie bierzace potrzeby plus
                    odlozyc na te pojawiajace sie raz w roku (urlop, ubezpieczenia itp), corocznie
                    wyplacany udzial w zysku to nadwyzka, ktora jak jest, to fajnie i mozna sie
                    zastanowic, co z nia zrobic, a jak nie ma, to swiat sie nie wali.

                    Abstrahujac od mojej osoby, nie wydaje mi sie, by jakakolwiek firma mogla
                    swobodnie gospodarzyc ta czescia swych dochodow, ktora pochlaniaja koszty
                    personalne ( w naszym wypadku 80% kosztow). O tym, ze z odlogiem lezaca kasa
                    nic nie robimy juz pisalam, ale co ma to wspolnego z miesiecznym wynagrodzeniem?


                    Xurek
                • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 13:21
                  Xurku; uwielbiam Twoje wypowiedzi. Lenistwo jest wazne. Moje wynika z tego, ze
                  wole mniej zarobic niz szarpac sobie nerwy.
                  Pisalam juz chyba w zeszlym roku, ze nie mam biznesu ale od czasu do czasu
                  wypelzam z kuchni i inwestuje. Uwielbiam inwestycje w nieruchomosci; kupuje
                  wiec ziemie i buduje dom/domy. Nie bede pisac co, bo Lucja zalamie rece. (i
                  slusznie)
                  Bawie sie wiec tak od 5 lat. Finansowo nie moglabym nazwac tego hobby, bo wielu
                  musialoby tyrac profesjonalnie caly rok. Buduje, wynajmuje i kiedy jest
                  korzystne sprzedaje. Bank jest zadowolony, ksiegowy rozlicza, prawnik pilnuje.
                  Lubie nieruchomosci, gieldy nie tykam bo nie lubie. E-bay tylko jak mam chec.


                  Pzd
                  Kan
                  • xurek Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 13:38
                    ja tez lubie nieruchomosci, ale jakos nigdy nie bylo mi dane tak naprawde sie
                    tym zajac. W Niemczech kupilismy mieszkanie – rudere, odremontowalismy b. tanim
                    kosztem sprowadzajac materialy i sile robocza z Polski i sprzedali ze 100%
                    zyskiem. Bylam zaszokowana latwoscia zarobienia w ten sposob pieniedzy. Wpadlam
                    w taka euforie, ze chcialam sie zwolnic z pracy i zajac ta dzialalnoscia.
                    Potem jednak stchorzylam, bo nadazyla sie okazja tej firmy w Szwajcarii w moim
                    zawodzie, wiec wydawalo mi sie bezpieczniejsze, bo przynajmniej od strony
                    oferowanych uslug na znanym mi gruncie.

                    Teraz znow chetnie bym sie zajela, ale nie mam wystarczajaco kasy. Szwajcarzy
                    wymagaja 20% wlasnego wkladu przy zakupie czegokolwiek (przynajmniej na skale
                    tak mala, jak ja moglabym to robic, nie wiem, jak sprawa wyglada w sostunku do
                    duzych firm budowlanych), ktory przy tutejszych cenach ciezko jest
                    zaoszczedzic. Musze wiec jeszcze poczekac, az bede miala kase i sprowadzenie
                    polskiej sily roboczej stanie sie w pelni legalne – wtedy pomysle jeszcze raz,
                    czy nie reaktywowac tego hobby.

                    Jak to wyglada w Australii? Mozesz wziac kredyt na calosc inwestycji? Jak
                    wysokie sa ceny np. jednorodzinnych domow?

                    Xurek
                    • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 14:25
                      Tez wymagane jest 20% kasy. Mozna przepchnac na 10% ale placisz ubezpieczenie
                      od pozyczki. Dobry mortgage broker wie dokladnie jak co przepchnac ale sa
                      limity. Porozmawiaj z brokerem; masz dom mozna wziac pod zastaw.
                      Domki jednorodzinne w Sydney zaczynaja sie cenowo od $ 400,000.00, i to
                      naprawde na peryferjach. Nigdy nie robilam powyzej 20% bo jest naprawde trudno
                      przepchnac pozyczki, szczegolnie gdy masz ich kilka lub kilkanascie.
                      Jest to dobra opcja do biznesu. Jeden projekt na jakis czas, nie zajmuje wiele
                      czasu. Budowniczy zazwyczaj ma wygorowane ceny ale jak poszukasz to znajdziesz,
                      ze sa tacy co dobrze buduja i taniej. Unikaj najwiekszych firm, trzymaj sie po
                      srodku. W Oz korzystne sa domy w stanie surowym tzn; bez pokryc podlogowych,
                      zyrandoli, zaluzji, wykonczenia na zewnatrz, podjazdow itp. Sprawdz w Szwajcarii
                      jestem pewna, ze znajdziesz. Nalezy tylko zadawac wlasciwe pytania. Inne
                      mozliwosci to blizniaki, czy szeregowce.
                      W Oz duze firmy budowlane zarabiaja na mieszkaniach - 100% profit, mniejsi
                      budowniczowie na domach, blizniach, szeregowcach - powyzej 40% profit. Ponizej
                      tego, reszta pozostaje dla malych budowniczych i inwestorow.

                      Pzd
                      Kan


      • jutka1 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 06.10.05, 10:06
        Fajny watek, przeczytalam z przyjemnoscia.
        :-)
        • lucja7 Cwaniak albo oszust a cwaniaczek 06.10.05, 15:20
          Proponuje zajrzec do slownika i oszczedzic sobie przez to dywagacji na temat.
          A przy okazji proponuje dyskusje na temat roznicy miedzy cwaniaczkiem a
          cwaniakiem. Podobno nie to samo...:)))
          • don2 Re: Cwaniak albo oszust a cwaniaczek 06.10.05, 16:08
            A slyszalas powiedzenie: On to taki cwaniaczkowaty cwaniak !
            • lucja7 Re: Cwaniak albo oszust a cwaniaczek 06.10.05, 16:14
              Nie slyszalam, ale wiem ze moznaby tak dlugo.....
              A w tym jezyku cwaniak to oszust, czy raczej ktos o bystrej inteligencji? Bo
              wiem ze tez niektorzy to myla.
              • don2 Re: Cwaniak albo oszust a cwaniaczek 06.10.05, 16:23
                cwaniak to w zadnym wypadku oszust-to najczesciej ktos madrzejszy zyciowo od
                nas:))
          • maria421 Re: Cwaniak albo oszust a cwaniaczek 07.10.05, 08:41
            lucja7 napisała:

            > Proponuje zajrzec do slownika i oszczedzic sobie przez to dywagacji na temat.
            > A przy okazji proponuje dyskusje na temat roznicy miedzy cwaniaczkiem a
            > cwaniakiem. Podobno nie to samo...:)))

            Roznica miedzy cwaniaczkiem a cwaniakiem jest mniej wiecej taka, jak miedzy
            molierowskim Tartuffe a Chirakiem.
        • bella-donna Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 02:37
          a tak naprawde, to bardzo smutny watek...
          • republican Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 04:09
            bella-donna napisała:

            > a tak naprawde, to bardzo smutny watek...
            >
            >

            A ja poprostu obchodze setny "jubileusz"
            Kto bedzie 101?
          • xurek Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 09:55
            Bello,

            poniewaz nie nadazam za tokiem Twoich mysli, czy mozesz szerzej wyjasnic, CO w
            tym watku jest smutnego?

            Xurek
            • kan_z_oz Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 11:28
              Dzisiaj jest piatek; huuura. Nie pozwole sie wam wiec smucic.
              103

              Kan
          • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 12:00
            bella-donna napisała:

            > a tak naprawde, to bardzo smutny watek...
            >
            >
            Dlaczego?
            • republican Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 13:33
              maria421 napisała:

              > bella-donna napisała:
              >
              > > a tak naprawde, to bardzo smutny watek...
              > >
              > >
              > Dlaczego?

              Hmmm, a moze dlatego ze jak widac z powyzszych wpisow, jestesmy
              nacja "ciekawych " ludzi?
              • maria421 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 13:40
                republican napisał:


                > Hmmm, a moze dlatego ze jak widac z powyzszych wpisow, jestesmy
                > nacja "ciekawych " ludzi?

                Nacja????
                Zobacz, co dorobkiewicze wszystkich krajow podali jako dorobek emigracyjne:
                wrzody zoladka itp.
                Jestesmy nacja chorych na wrzody zoladka?
                • don2 Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 14:08
                  Hmmm, a moze dlatego ze jak widac z powyzszych wpisow, jestesmy
                  > nacja "ciekawych " ludzi?

                  a moze raczej "ciekawskich " ?
            • ertes Re: Dorobkiewicz a cwaniaczek 07.10.05, 19:21
              maria421 napisała:

              > bella-donna napisała:
              >
              > > a tak naprawde, to bardzo smutny watek...
              > >
              > >
              > Dlaczego?

              Moze niczego sie nie dorobila i jest jej smutno?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka