lucja7
27.11.06, 23:51
Pisalismy tu kiedys o bialych i pachnacych obrusach i przypomnialo mi sie to
bom spedzila prawie caly dzien pod Paryzem, na przedmiesciach odleglych o
okolo 20km na polnoc, w Argenteuil, polozonym na wzgorzach oddzielonych od
Paryza licznymi tu zakolami Sekwany.
Dzis, Argenteuil jest jednym z najwiekszych miast regionu paryskiego z punktu
widzenia administracyjnego, a fizycznie stanowi integralna czesc aglomeracji
paryskiej.
I w poludnie zawitalismy do Closerie d'Orgemont*, karczmy otwartej w drugiej
polowie 19go wieku na skrzyzowaniu drog prawie polnych wtedy, polozonej na
wzgorzu podobnej wysokosci co paryski odlegly Montmartre.
Nieprawdopodobny widok na Paryz, od wschodu na zachod, od wzgorz Lilas (bzy)
na wschodzie, do Avray i Malmaison na zachodzie.
Sama karczma zajmuje dwa parterowe podluzne baraki oddzielone od siebie waska
otwarta przestrzenia z dwoma rzedami platanow, pozwalajaca miec pelna
perspektywe na Paryz.
Zlota ksiega zawiera wpisy malarzy i pisarzy, panienek towarzyszacych mniej
znanych ktorzy przyjezdzali tu ciuchcia w celach spozywania posilkow na
trawie i spedzania chwil w oddali od paryskiego tlumu. Klimat tak pieknie
oddany przez Maupassant, bywalca tutaj kiedys.
Byla piekna pogoda, doskonala widocznosc, cieplo, jedlismy pod platanami
groszek, marchewke, tournedos, wszystko z mlodym, tegorocznym juz winem.
Piekne miejsce by zyc chwila, przyjemnie.
Moja mloda znajoma podjela decyzje ze tam wlasnie zorganizuje swoje bliskie
slubne przyjecie.
* wzgorze jeczmienne