kan_z_oz
07.01.07, 08:30
w podróż dookoła Tasmanii.
Co Nas natchnęło do tego nieco dziwnego kroku?
Nie wiem, i co jest najzabawniejsze, żadna z Naszej piątki nie wie.
Wyprawa się udała i nie jest to wątek poświęcony narzekaniu.
Jest to raczej zbiór moich oraz innych osób obserwacji z 'eksperymentalnej'
wycieczki.
Otóż, przed wyjazdem, żadnej z Nas nie przyszło nawet do głowy, że decydując
się na wspólne podróżowanie jedym samochodem, śpiąc głównie w traperskich
warunkach mogą powstać różnego rodzaju sytuacje.
Wspólny cel i chęć zobaczenia, i doświadczenia Tasmanii w dwutygodniowej
wędrówce, był i świecił jako ta gwiazda betlejemska nad źłobkiem, dzieciątka
Jezus.
Obecnie nie ma nawet mowy abyśmy powtórzyły taką eskapadę - no, napewno nie w
tym roku...
a oto więc zbiór moich wspomnień;
(zdjęcia obiecuję zamieścić jak je tylko zorganizuję)
A: Przeprawa promem 'Spirit of Tasmania 2' przez Bass Straight czyli
całonocna podróż z kontynentu na Tasmanię.
Jak przystało na traperki, oczywiście bez miejscówk w kabinach. Siedzenia
zdecydowanie nie nadające się ani do dłuższego siedzenia, ani tym bardziej do
spania.
Po całodniowej jeździe samochodem (około 850 km),zaczęłyśmy się zastanawiać
jak 'przetrwać' noc?
Smutno i smętnie spoglądając na znak 'zakaz spania na podłodze i w fotelach',
zastanawiałyśmy się; olać i zhańbić się ale wyspać? czy zachować twarz i paść
ze zmęczenia?.
Instynkt przetrwania zwyciężył. Oznajmiam, że podłoga między fotelami klasy
ekonomicznej promu jest tak samo wygodna jak miejscówka w kabinie.
Należy tylko skonsumować małą ilość środka znieczulającego. Wybór Nasz padł
na whisky z colą, którą moje koleżanki przemyciły na pokład, słusznie
zauważając, że te sprzedawane w barze to cola z niewielką domieszką whisky.
W tym punkcie muszę nadmienić, że dwie z Pań to właściwie abstynentki a jedna
to tylko bardzo okazyjny konsument. Ja osobiście problemów nie miałam, gdyż
nie należę ani do abstynentów ani bardzo okazyjnych konsumentów. Nie miałam
natomiast zdecydowanie ochoty na zapijanie się colą. Każda z Pań wie, jak
nadmiar coli źle działa na cerę i figurę? - to taka przewrotność babska (dla
Panów).
No i co się okazało w nocy? wszyscy inni zrobili to samo!!!wszystkie fotele i
cała podłoga zostały zawalone sennymi ciałami i cielskami.
B: Pierwsze 3 noclegi, czyli ile osób można upchnąć w jedną kabinę na
kempingu?
Teoretycznie 6. Chociaż praktycznie tylko moja skromna osoba była w stanie
fizycznym wdrapać się na trzecie piętro łóżka. Nie zrobiłam tego z obawy
uduszenia z powodu braku tlenu. Tzrecie piętro znajduje się chyba w
odległości 60cm od sufitu.
Moje obawy okazały się bezpodstawne. W nocy okazało się, że kabina jest na
tyle nieszczelna, że wiatr dmuchał jak tralala.
Dwie z moich koleżanek spały błogo na pierwszym i drugim piętrze, trzecia
zdecydowała się na rozłożenie czegoś co przypominało sofę a Ja i piąta w
JEDNYM łóżku - podwójnym.
W nocy dopiero odkryłam, że piąta Pani chrapie. Chrapie to mało powiedziane.
Grzmi jak burza z piorunami oraz grzezi jak silnik na wysokich obrotach.
Wszystko 10 cm od mojego ucha - niezapomniane i w sumie mało przespane trzy
noce.
Kan
cdn