Dodaj do ulubionych

A dlaczego nie.... kacik "prozaiczny" ;))))

03.09.03, 22:13
Newton a zniszczenie Ziemi

Każdy, nawet nie mający obecnie na codzień z fizyką nic wspólnego, zetknął
się kiedyś z dynamiką Newtona. Prosta i przejrzysta w swych podstawowych
założeniach, zdobyła sobie popularność już wieki temu i nawet teraz, gdy
fizycy - fachowcy od dawna stosują nowsze, pełniejsze teorie, jest ona
głęboko zakorzeniona w umyśle ogółu. Na tyle nawet, że starając się
rozpatrzyć jakąś sytuację 'z punktu widzenia fizyki' przyjmujemy ją za
podstawę, za odzwierciedlającą codzienny bieg rzeczy. Mało kto jednak
uświadamia sobie, jakie są pełne konsekwencje przyjęcia takiego modelu
rzeczywistości.

Jak powszechnie wiadomo, Newton zaczął myśleć na tymi hasłami, gdy ujrzał
(bądź też w wersji bardziej drastycznej: uderzyło go w głowę) spadające z
jabłoni jabłko. Na jego podstawie sformułował swe trzy zasady, z których
trzecia brzmi: Jeżeli ciało A działa na ciało B z daną siłą F, to ciało B
działa na ciało A z siłą o tej samej wartości, działającej w tym samym
kierunku, lecz o przeciwnym zwrocie -F. W naszym (czy też raczej Newtona)
przypadku oznacza to mniej więcej: Jeżeli Ziemia działa na jabłko z daną siłą
F, to jabłko działa na Ziemię z siłą o tej samej wartości, działającej w tym
samym kierunku, lecz o przeciwnym zwrocie -F.

Powszechnie wiadomo, że Ziemia działa na znajdujące się na jej powierzchni i
ponad nią przedmioty siłą grawitacji. Jabłko uwięzione tą siłą spada na
powierzchnię Ziemi z przyspieszeniem, zwanym potocznie ziemskim. Zgodnie
jednak z dynamiką Ziemia spada także (z niewielką prędkością, lecz jednak) na
jabłko. Powoduje to delikatne odchylenia Ziemi od idealnej eliptycznej
orbity, co powoduje niemożność przewidywania pogody - gdyż tam działa tyle
składników jako parametry, że minimalne odchylenie orbity Ziemi burzy cały
ustalony porządek.

Pierwsze prawo Newtona mówi także, że siła równa jest iloczynowi masy, na
którą działa i przyspieszenia, jakie wywołuje. Wynikałoby z tego, że
przyciąganie ziemskie szybciej będzie przyciągać przedmioty lekkie, wprawiają
je w ruch o większym przyspieszeniu. Tak jednak się nie zdarza, co każdy
uważny czytelnik zauważył już dawno temu, Galileusz zaś lat temu kilkaset
udowodnił, że tak nie jest. Co więcej, z powodu oporu powietrza wydaje się,
że lekkie przedmioty spadają wolniej od przedmiotów o dużej masie. Dlaczego
tak się dzieje? Co jest tego przyczyną? Otóż większość czytelników zapomina w
tym momencie o drugiej z sił - siły grawitacyjnej przedmiotu na kulę ziemską.
Im większy przedmiot, tym większa siła grawitacyjna, przez niego wytwarzana.
I tak też suma tych dwóch sił się równoważy:

g1, g2 - przyspieszenie nadawane jabłkom przez Ziemię
a1, a2 - przyspieszenie nadawane Ziemi przez jabłka

a1 + g1 = a2 + g2



To jednak nie wszystko. Co stanie się w wypadku, gdy równocześnie na Ziemię
zaczną spadać dwa jabłka? Otóż Ziemia zgodnie z dynamiką Newtona, zacznie
poruszać się ruchem jednostajnie przyspieszonym w stronę każdego z tych
jabłek. Gdy tkwią niedaleko siebie, problemu większego nie ma - Ziemia
porusza się w stronę będąca superpozycją każdego z kierunków przyciągania. Co
jednak, gdy jabłka spadają po przeciwnych stronach kuli ziemskiej? I tu
właśnie wyniki działania tej dynamiki sprawiają, że jeżą nam się włosy na
karku. Otóż wszystko wskazuje na to, że planeta nasza przybliża się wtedy
ruchem jednostajnie przyspieszonym do obu z tych jabłek! Wtedy to planeta, by
spełnić te wymagania, musi się albo rozpaść, albo zacząć rozrastać. Fakt, że
jeszcze nie nastąpił rozpad świadczy, że prawdziwa jest hipoteza o rozroście
Ziemi. Na czym jednakże taki rozrost miałby polegać? Brak jest materii do
uzupełniania, by gęstość rozszerzonej Ziemi była taka sama, jak przed
rozszerzeniem. Ponieważ jednak Ziemia jest w większości ciałem stałym, należy
ją pod tym względem tak właśnie traktować. Domowe doświadczenia już dawno
przekonały co bardziej zaznajomionych z fizyką czytelników, że powstają wtedy
pewne struktury, zwane potocznie rysami i pęknięciami. Tak więc przy każdym
takim wydarzeniu Ziemia pęka. I, choć jeszcze się to nie zdarzyło, pewnym
jest, że pewnego razu, gdy pęknięcia takie staną się odpowiednio duże,
nadejdzie czas na wyżej wspomniane rozpadnięcie. Chwilowo jednak rysy te
powodują trzęsienia ziemi, gdy zapełnia je materia z powierzchni Ziemi i
ułatwiają wybuchy wulkanów - gdy w miejsce tych szczelin dostaje się lawa z
głębiej położonych warstw Ziemi. Tak więc najbardziej prawdopodobna, bo pewna
w odpowiednio długim okresie czasu, perspektywa końca świata, którego
przedsmak można skosztować już dzisiaj, nie jest związana z najazdem obcej
rasy, czy konfliktem atomowym, lecz wydawałoby się niewinnymi owocami, jakimi
są jabłka.

Na koniec pragnę uspokoić czytelników - choć wiele organizacji może grozić,
że spowoduje rozpadnięcie Ziemi, w praktyce dokonanie tego czynu przy obecnym
stanie techniki jest bardzo trudne i skomplikowane, o ile nie niemożliwe.
Chodzi przede wszystkim o dokładność lokalizacji dwóch przeciwległych
biegunów Ziemi i określenie dokładnego czasu zrzucania, co poprzez pewne
opóźnienia w komunikacji może być trudne. Tak więc nie ma się czego obawiać,
a Ziemia nie okazuje jeszcze oznak zbyt wielkim zmęczenia materiału. Wygląda
na to, że nam się jeszcze upiekło...

Hehe, Jeszcze cos Cavemana
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: malenki tekst Julio Cortazara :)) 04.09.03, 11:16
      "Amor 77"

      A po zrobieniu tego wszystkiego wstają, kąpią się, talkują, perfumują,
      czeszą, ubierają i powoli znowu stają się tym, czym nie są.
      • latwy2002 Re: malenki tekst Julio Cortazara :)) 04.09.03, 11:24
        jutka1 napisała:

        > "Amor 77"
        >
        > A po zrobieniu tego wszystkiego wstają, kąpią się, talkują, perfumują,
        > czeszą, ubierają i powoli znowu stają się tym, czym nie są.
        >

        mniod :)
        chodzi, jesli sie nie myle o rod kobiecy? ;)
        drugie pytanie:
        kobiety sa Naprawde prawdziwe tylko, gdy "to wszystko robia" ?
        --
        dokladam jego pare instrukcji, np. "jak plakac":
        numero lons:

        Przechodząc do płaczu jako takiego, należy efektownie zakryć twarz obiema
        rękami, dłonie do wewnątrz. Dzieciom poleca się płakanie w rękaw kurteczki,
        najlepiej w rogu pokoju. Średni czas trwania płaczu -trzy minuty.
        • jutka1 Re:tekst Cortazara :)) + Latwego lamiglowka 04.09.03, 15:50
          latwy2002 napisała:
          > mniod :)
          > chodzi, jesli sie nie myle o rod kobiecy? ;)
          *********
          Drogi Kolego Latwy 2002,
          Ja rozumiem ten tekst jako odnosnik do obu plci.

          > drugie pytanie:
          > kobiety sa Naprawde prawdziwe tylko, gdy "to wszystko robia" ?
          **********
          Poniewaz patrz wyzej, rzucam Ci to samo pytanie a propos panow

          Jutka :)
          • latwy2002 Re:tekst Cortazara :)) + Latwego lamiglowka 04.09.03, 16:21
            jutka1 napisała:

            > latwy2002 napisała:
            > > mniod :)
            > > chodzi, jesli sie nie myle o rod kobiecy? ;)
            > *********
            > Drogi Kolego Latwy 2002,
            > Ja rozumiem ten tekst jako odnosnik do obu plci.
            >
            > > drugie pytanie:
            > > kobiety sa Naprawde prawdziwe tylko, gdy "to wszystko robia" ?
            > **********
            > Poniewaz patrz wyzej, rzucam Ci to samo pytanie a propos panow
            >
            > Jutka :)

            zadajecie trudne pytania obywatelko!

            podrzucam do klubu fotel
            dla wszystkich, ktorzy podpadli

            WŁAŚCIWOŚCI FOTELA

            W mieszkaniu Jacinta jest fotel do umierania. Kiedy ludzie się starzeją,
            pewnego dnia zaprasza się ich, żeby usiedli w fotelu, który jest jak wszystkie
            inne, tyle że na tylnej poręczy ma srebrną gwiazdeczkę. Osoba zaproszona
            wzdycha, lekko trzepocze rękami, jakby pragnąc oddalić od siebie to
            zaproszenie, po czym siada w fotelu i umiera. Dzieciaki, przekorne jak zawsze,
            kiedy nie ma rodziców, zabawiają się nabieraniem gości i namawiają ich, by
            usiedli w fotelu. Goście wiedzą, o co chodzi, ale wiedzą też, że o tym nie
            należy mówić, więc speszeni patrzą na dzieciaki, wymawiając się słowami, jakich
            normalnie nie używa się w rozmowie z dziećmi, które strasznie się tym cieszą. W
            rezultacie goście pod jakimkolwiek pretekstem wykręcają się od spoczęcia w
            fotelu, ale mama po powrocie jakoś zawsze się domyśli, co zaszło, i wieczorem
            odchodzi straszne lanie. Dzieci nie zniechęcają się tym jednak i od czasu do
            czasu udaje im się usadzić kogoś w foelu. W tych wypadkach rodzice zachowują
            się jakby nigdy nic, bo się boją, ze sąsiedzi dowiedzą się o właściwościach
            fotela i zaczną nudzić o pożyczanie im go, żeby usadzać rodzinę lub znajomych.
            Tymczasem dzieciaki rosną i nie wiadomo dlaczego pewnego dnia przestają
            interesować się fotelem i wizytami. Zaczynają unikać przechozenia przez salon,
            okrążają go przez patio, a rodzice, którzy są już bardzo starzy, zamykają na
            klucz drzwi salonu i uważnie obserwują dzieci, jakby chcąc przejrzeć ich myśli.
            Dzieci odwracają wzrok, mówiąc, że już pora posiłku albo wypoczynku. Rankiem
            ojciec wstaje pierwszy i zaraz idzie sprawdzić, czy drzwi salonu są nadal
            zamknięte na klucz, czy czasem któreś z dzieci nie otworzyło ich, ażeby fotel
            był widoczny ze stołowego, bo srebrna gwiazdeczka błyszczy nawet w ciemnościach
            i świetnie ją widać z każdego miejsca."

            czirs i szlus :)
            • jutka1 Re:tekst Cortazara :)) + Latwego lamiglowka 04.09.03, 16:41
              latwy2002 napisała:

              zadajecie trudne pytania obywatelko!
              *********
              trudne pytania to moja specjalnosc! :)
              >
              > WŁAŚCIWOŚCI FOTELA
              *********
              widze, ze kolega Latwy tez lubi Cortazara :))))

              > czirs i szlus :)
              *********
              i szlus i czirs

              Jutka
              • jan.kran Re:tekst Cortazara :)) + Latwego lamiglowka 04.09.03, 17:03
                Ciekawe.. Jak zobaczylam tytul watku to tez pomyslalam o
                kronopiach i famach :-))))
            • vaud Re:tekst Cortazara :)) + Latwego lamiglowka 12.09.03, 22:06
              przypomniałam sobie, kiedy czytałam o fotelu: w Krakowie na studiach. Cała
              atmosfera powróciła w jednej chwili...Dzięki, Łatwy!


              Telegram kronopia:
              "Spotkałem ciotkę Esther we łzach żółw chory stop trującz korzeń albo zgniły
              ser stop żółwie zwierzęta delikatne stop trochę przygłupie stop nie odróżniają
              stop szkoda."
    • jutka1 Slusarz - Julian Tuwim 12.09.03, 08:31
      Ślusarz

      W łazience cos sie zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego
      wycia, woda zaś kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych
      środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie
      w otwór, ustna perswazja etc.) - sprowadziłem ślusarza.

      Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na
      ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkimi niebieskimi oczyma, jakimś
      załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie
      strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
      - Ferszlus trzeba roztrajbować.
      Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i
      zapytałem:
      - A dlaczego?
      Ślusarz był zaskoczony moja ciekawością, ale po pierwszym odruchu
      zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i
      rzekł:
      - Bo droselklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje.
      - Aha - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim
      czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowałaby teraz i roztrajbowanie
      ferszlusu byłoby zbyteczne?
      - Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby
      śtender udychtować.
      Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
      - Nawet słychać.
      Ślusarz spojrzał dość zdumiony:
      - Co słychać?
      - Słychać, że śtender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy
      pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa
      zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym
      idzie, ferszlus będzie roztrajbowany.
      I zmierzyłem ślusarza zimnym, bezczelnym wzrokiem.
      Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanymi
      po raz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ślusarza. Poczuł, że musi
      mi czyms zaimponować.
      - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie
      reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować
      będzie... 7 złotych i 85 groszy.
      To niedużo - odrzekłem spokojnie. - Myślałem, że conajmniej dwa razy
      tyle. Co zaś się tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan
      miał fatygować się po nią. Spróbujemy bez holajzy.
      Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedzał:
      - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel krypować? Żeby trychter
      był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy
      culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
      - No wie pan - zawołałame, rozkładając ręce - czegos podobnego nie
      spodziewałem się po panu! Więc ten trychetr według pana nie jest robiony
      na szoner? Ha, ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litość
      Boga jest krajcowany?
      - Jak to gdzie? - warknął ślusarz. - Przecież ma kajlę na iberlaufie!
      Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
      - Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na iberlaufie jest kajla. W takim
      razie - zwracam honor: bez holajzy ani rusz.

      I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na iberlaufie trychter
      rzeczywiście był robiony na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy w
      żaden spoób nie udadłoby się zakrypować lochbajtla w celu udychtowania
      śtendra, aby rostrajbować ferszlus, który dlatego żle działa, że
      droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.

      • anzza Jutka, absolutnie swietne..... 12.09.03, 21:04
        Podaj cos jeszcze jesli mozesz, please, bite, mem fadlak, por favor, per
        favore, prosze:))))))))))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka