Dodaj do ulubionych

Emigracja.

21.09.03, 13:59
Don proponuje coby zaczac watek w jakim wieku powinnismy zaczac emigrowac. A ja mysle inaczej i mam dowody i
przemyslenia. Wiek nie gra roli. Ale:
Czy myslicie , ze sa ludzie ktorzy wszedzie sie dobrze czuja : ergo emigracja nie stanowi problemu , bo gdzie sa tam im dobrze?
A jaki wplyw ma :

tolerancja
latwosc uczenia sie jezykow
chec dostosowania sie do nowego otoczenia?
i ogolnie brak poczucia wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?


A na druga nozke: jak sie wszedzie czujemy jak u siebie w domu to gdize jest nasz dom? K. Apatryda.
Obserwuj wątek
    • xurek Re: Emigracja. 22.09.03, 10:16
      > Czy myslicie , ze sa ludzie ktorzy wszedzie sie dobrze czuja : ergo
      emigracja nie stanowi problemu , bo gdzie sa tam im dobrze?

      Tak, sa. Znam co najmniej dwa egzemplarze - ja i moj maz :)).

      > A jaki wplyw ma :
      > tolerancja
      > latwosc uczenia sie jezykow
      > chec dostosowania sie do nowego otoczenia?
      > i ogolnie brak poczucia wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?

      duzy, bez tego chyba trudno badz wnerwiajaco zyje sie w obcym miejscu.

      > A na druga nozke: jak sie wszedzie czujemy jak u siebie w domu to gdize jest
      na sz dom? K. Apatryda.

      Ja nie czuje sie wszedzie u siebie w domu. Czuje sie mniej lub bardziej dobrze,
      na poczatku zawsze mnie ciekawi, potem albo zostaje albo uznaje za zbyt malo
      optymalne i opuszczam (jezeli nic mnie nie przykuwa). Gdzie jest moj dom?
      Tutaj. Ja mam albo w genach albo tak wychowawczo zakodowane, ze musze jak taki
      chlop miec kawalek wlasnej roli, by poczuc, ze to miejsce jest moje i ze jestem
      jego czescia. Tutaj mam, gdzie indziej juz nie. Jak jeszcze dorobie sie "mojego
      fryzjera, mojego piekarza i mojej knajpy" to juz bede sie czula naprawde "w
      mojej wsi" :)).

      Xurek
    • vaud Re: Emigracja. 22.09.03, 16:28
      jan.kran napisała:

      > Don proponuje coby zaczac watek w jakim wieku powinnismy zaczac emigrowac. A
      ja
      > mysle inaczej i mam dowody i
      > przemyslenia. Wiek nie gra roli. Ale:
      > Czy myslicie , ze sa ludzie ktorzy wszedzie sie dobrze czuja : ergo
      emigracja
      > nie stanowi problemu , bo gdzie sa tam im dobrze?

      -------> Każdy emigrant ma chyba swoje ulubione kraje i takie, do których by za
      nic w świecie nie pojechał. Nie wierzę w "zawsze-i-wszędzie-elastycznego-
      emigranta"



      > A jaki wplyw ma :
      >
      > tolerancja

      -------->jednorodne rodziny na obczyźnie( narodowość nie gra roli, byle była ta
      sama u obojga małżonków) potrafią sobie czasem stworzyć w domu małą ojczyznę i
      świat podzielony na MY i ONI. Oni są na zewnątrz i winni są naszych niepowodzeń
      ( no bo sukcesy, to MY sami) MY wewnątrz , nieprzepuszczalni i nieprzemakalni,
      często nietolerancyjni, bo nie ma potrzeby.
      Mieszane rodziny nie mogą zostawić ICH za drzwiami i dlatego szanse na
      tolerancję są większe.
      Emigranci bez rodzin, ( stale lub chwilowo) muszą chyba wykazać się większą
      tolerancją, bo nie mogą liczyć na wsparcie najbliższych na miejscu, a zatem im
      szybciej zaakcepzują panujące zwyczaje, tym lepiej dla nich.

      > latwosc uczenia sie jezykow

      ------> chęci, motywacja i wkuwanie wystarczą. Nie wierzę w talenty językowe.
      Ludze zwykle nie doceniają swoich możliwości w tej dziedzinie. To również takia
      dobra wzmówka: nie umiem i nie staram się, bo i tak nie mam zdolności.

      > chec dostosowania sie do nowego otoczenia?
      ------>ważna ale patrz:"tolerancja"


      > i ogolnie brak poczucia wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?
      ------->Oj, tak!
      >
      >
      > A na druga nozke: jak sie wszedzie czujemy jak u siebie w domu to gdize jest
      na
      > sz dom? K. Apatryda.

      ------> Wszędzie i nigdzie. Zawsze między krzesłami.
      • waldek.usa Re: Emigracja. 22.09.03, 23:01
        vaud napisała:

        > jan.kran napisała:
        >
        > > Don proponuje coby zaczac watek w jakim wieku powinnismy zaczac emigrowac.
        > A
        > ja
        > > mysle inaczej i mam dowody i
        > > przemyslenia. Wiek nie gra roli. Ale:
        > > Czy myslicie , ze sa ludzie ktorzy wszedzie sie dobrze czuja : ergo
        > emigracja
        > > nie stanowi problemu , bo gdzie sa tam im dobrze?
        >
        > -------> Każdy emigrant ma chyba swoje ulubione kraje i takie, do których by
        > za
        > nic w świecie nie pojechał. Nie wierzę w "zawsze-i-wszędzie-elastycznego-
        > emigranta"
        >
        >



        *O Japonii duzo wiem i lubie ten kraj, Chiny tez moga byc fascynujace, Europa
        bez problemu. Kraje Islamu? Mialbym problemy...Afryka, hmmm. Mam kosmopolitarne
        podejscie do swiata, bardzo pomaga.


        >
        > > A jaki wplyw ma :
        > >
        > > tolerancja
        >
        > -------->jednorodne rodziny na obczyźnie( narodowość nie gra roli, byle była
        > ta
        > sama u obojga małżonków) potrafią sobie czasem stworzyć w domu małą ojczyznę
        i
        > świat podzielony na MY i ONI. Oni są na zewnątrz i winni są naszych
        niepowodzeń
        >
        > ( no bo sukcesy, to MY sami) MY wewnątrz , nieprzepuszczalni i
        nieprzemakalni,
        > często nietolerancyjni, bo nie ma potrzeby.
        > Mieszane rodziny nie mogą zostawić ICH za drzwiami i dlatego szanse na
        > tolerancję są większe.
        > Emigranci bez rodzin, ( stale lub chwilowo) muszą chyba wykazać się większą
        > tolerancją, bo nie mogą liczyć na wsparcie najbliższych na miejscu, a zatem
        im
        > szybciej zaakcepzują panujące zwyczaje, tym lepiej dla nich.



        *Ja jestem bez rodziny, kraj juz znalem - z pierwszej reki oraz z "homework".
        Zaaklimatyzowalem sie szybciutko, pierwszy rok byl najtrudniejszy, bo sie
        teskni najbardziej.



        >
        > > latwosc uczenia sie jezykow
        >
        > ------> chęci, motywacja i wkuwanie wystarczą. Nie wierzę w talenty językowe
        > .
        > Ludze zwykle nie doceniają swoich możliwości w tej dziedzinie. To również
        takia
        >
        > dobra wzmówka: nie umiem i nie staram się, bo i tak nie mam zdolności.



        *Jezyk znalem na tyle dobrze, aby zostac tlumaczem sadowym w rok po przyjezdzie.
        Wazne!!!



        >
        > > chec dostosowania sie do nowego otoczenia?
        > ------>ważna ale patrz:"tolerancja"
        >
        >
        > > i ogolnie brak poczucia wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca?
        > ------->Oj, tak!
        > >
        > >


        *"Most sensitive awareness of cultural differences"!!!
        Brakiem owych mozna czesciowo wytlumaczyc polonijne "ghetta".




        > > A na druga nozke: jak sie wszedzie czujemy jak u siebie w domu to gdize je
        > st
        > na
        > > sz dom? K. Apatryda.
        >
        > ------> Wszędzie i nigdzie. Zawsze między krzesłami.
        >
        >

        "Tam dom moj, gdzie serce moje"???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka