Dodaj do ulubionych

O pierdulach -- Odc. 47 :-)))

28.10.08, 08:08
Otwieram, i kopiuję ostatnie wpisy z poprzedniego:

mam kolejnego kota:))))
ewa553 27.10.08, 20:09 Odpowiedz
narazie na probe. Po tym jak sie Polkot nie mogl ode mnie ani
wczoraj ani dzis oderwac i jeczal i szedl za mna placzac do furtki
ogrodowej, zabralam go/jom do weta. Ten stwierdzil plec dziewczencom
i Polkot zostal nazwany Kika (nic innego mi na poczekaniu nie wpadlo
do glowy). Kika ma piekne, zadbane futerko i zadnych w nim
mieszkancow. Piekne zeby ktore zdradzily mniej wiecej jej wiek: 2
latka. Jest tu na probe, musze jeszcze Bombla i Karola przekonac, ze
to kochany kotek, na ktorego caly czas czekalismy....


Re: Początek kieratu po miłym week-endzie
jutka1 27.10.08, 20:41 Odpowiedz
Raport krótki - dzień się przewinął, sporo zrobiłam, jutro mam jeszcze
więcej,pracuję więc z domu, żeby nie tracić czasu na dojazdy.

Teraz daję mózgownicy odpocząć nieco przed jutrzejszym maratonem.
Kota uprawia swoją ulubioną - ostatnio - dyscyplinę, czyli przypinanie pani do
sofy pod swoim ciężarem. :-) Tyłek na sofie, dłuuuugi korpus na kolanach,
głowa i wyciągnięte łapy po drugiej stronie na sofie. Klincz. Czyli: nigdzie
cię nie puszczam, masz tu być i mnie głaskać, a jak zasnę, to masz czekać, aż się
obudzę. :-)))
Laptop na fotelu przede mną, trudno się pisze. Nie szkodzi. Ona bidula siedzi
sama w domu całymi dniami, to się wytęskni. Słyszy moje kroki w korytarzu i
czeka. Piesokot, kotopies. :-)))


Wpisze w pierdolach
kan_z_oz 28.10.08, 06:11 Odpowiedz
aby nie uroslo...tfu, tfu.
Dostalam po powrocie z wycieczki (3 tygodnie temu) wezwanie na
zwyczajowe 'jury duty' czyli stawienie sie w sadzie kryminalnym w
roli potencjalnego przysieglego...Dotychczas zawsze mialam dobry
powod aby byc zwolniona - dziecko w szkole i obowiazki z tego
powodu...Tym razem, nie mialam nic.
Pojechalam dzisiaj z nastawieniem, ze byc moze bede musiala odbyc
typowe 4-5 tygodni...No i mnie strzelilo na miejscu...

Najwiekszy proces w historii chyba - 9 fundamentalistow islamskich
oskarzonych o terroryzm...5000 ludzi takich jak Ja...i Ja tym razem -
bez wymowki takiej jak zwolnienia lekarskie, odmowa z miejsca pracy,
skomplikowane sytuacje rodzinne etc. wszystko na pismie przedlozone
do sedziego glownego do rozpatrzenia.
Na koniec pierwszego dnia - pozostalo Nas 48 osob z 400 chyba???
Nastepne spotkanie w piatek - mam nadzieje, ze nie przyjdzie mi
zasiasc na sali z 9 terrorystami i 15 prawnikami przez nastepny
rok???heheheh
Ale jaja...
Niemniej przeszlam do nastepnej rundy...niestety...chyba???

Kan
Obserwuj wątek
    • jutka1 Wtorek i maraton :-/ 28.10.08, 08:31
      Mam do napisania dużą rzecz dzisiaj, i pracuję w domu cały dzień. Zaczynam koło
      dziewiątej, kończę jak skończę. Albo i później. :-/

      Cokolwiek gada meteoparis nic mnie nie obchodzi, bo raczej nie będę nigdzie
      wychodzić... Czytanie, myślenie, pisanie, czytanie, myślenie, pisanie. Obiad i
      kolacja - barszcz ukraiński ugotowany w niedzielę. Wyścig z czasem.

      Rozmawiałam wczoraj z moim "uczniem" sprzed kilku lat, osobą delikatnie mówiąc
      majętną. Dostał bidul po de, bo lubi ryzyko, i choć ma dobrego nosa w normalnych
      warunkach, to teraz niestety sporo stracił. Dla mnie sumy zawrotne, dla niego
      mniej, ale fakt pozostaje faktem. Jorstruli, w sprawach finansowych nie lubiąca
      ryzyka, ma straty, ale nic o co się można rzucać z okna.
      Tak czy siak, patrzę na to i strach się bać. Zastanawiam się, jak się będzie
      zachowywać biedniejsza Rosja, bo dostała nieźle po doopie w tym kryzysie:
      spokornieje? skorzysta z okazji i znacjonalizuje, co wykupiła w ramach
      "ratowania"? stanie sie jeszcze agresywniejsza? Jedno jest pewne: czasy
      prosperity minęły na czas jakiś, może nawet na dość długo.

      I z tymi dywagacjami oddalam się do papierów, a Wam życzę dnia milszego niż mój
      dzisiejszy. :-)
      • lucja7 :-))) 28.10.08, 09:36
        Pitou pisze:
        "Jedno jest pewne: czasy prosperity minęły na czas jakiś, może nawet
        na dość długo."

        Oprocz Polski, gdzie, ktos mi niedawno tlumaczyl, dzieki roznego
        rodzaju zbiegom okolicznosci, kryzysu nie bedzie. Zaraz, zaraz, kto
        to byl? pamietasz moze Pitou?
        :-))))
        • jutka1 Re: :-))) 28.10.08, 09:53
          Lulu, cherie, po pierwsze: pisałam w moim wpisie o "czasach prosperity _w
          Rosji_", nie ogólnie. A w Rosji skończyły się na czas jakiś sny o potędze, rynek
          finansowy w rozsypce (zarządzanie kryzysem za pomocą zawieszania giełdy to
          żarty), inwestorzy zwiali, ceny ropy poszły w dół tak, że prawie nie opłaca im
          się wydobywać, .... cała lista.

          Po drugie, jak mówiłam o Polsce, to mówiłam że polski sektor bankowy powinien
          ucierpieć _mniej_, bo w PL są dość sztywne regulacje dot. np. wyprowadzania
          kapitału z PL przez zagranicznych właścicieli banków w celu np. zapłacenia tym
          dywidend czy pokrycia innych strat.
          W praktyce takie operacje są niemożliwe, tak więc scenariusze "państwo wykupuje
          banki" w Polsce są wg. mnie i nie tylko mniej prawdopodobne.
          Inną rzeczą natomiast jest giełda i rynek papierów wartościowych, plus rynek
          walutowy: inwestorzy patrzą na całą Europę Środkowo-Wschodnią jak na jeden
          stwór, i się wycofują, sprzedają waluty etc. Stąd spadki na giełdzie, osłabienie
          złotego.
          Plus banki zaostrzające przyznawanie kredytów, przez co cierpią firmy, a więc i
          gospodarka, etc. etc. etc.

          Tak to widzę prywatnie, finansistką nie jestem, czytam jeno i słucham. I mam
          dobrego doradcę, który dba o mnie od prawie 4 lat, niech mu niebiosa
          błogosławią. :-)
          A mój uczeń najbardziej stracił na inwestycjach poza Polską. :-)
          • lucja7 Re: :-))) 28.10.08, 10:11
            Chèrie, uspokuj sie, bo jak tak dalej pojdzie to sie upodobnisz do
            tych co nam serwuja zelazne prawdy o "sektorach bankowych" jak w
            informacjach Foxa :-)))))
            Jakby nie bylo Polska da dupy, i to jeszcze bardziej spektakularnie,
            ale jak zwykle z przesunieciem w czasie.
            • jutka1 Re: :-))) 28.10.08, 10:16
              Ależ ja się nie mam z czego uspokajać, bo nie jestem zdenerwowana ani
              zirytowana. :-)))
              Też uważam, że Polska dostanie po dupie, jak wszyscy zresztą (w większym lub
              mniejszym stopniu). Przecież się nie kłócę :-) - wyjaśniałam tylko konteksty
              moich poprzednich wypowiedzi. :-)
              • maria421 Zimno 28.10.08, 10:32
                W niedziele, kiedy wracalam z Polski, bylo jeszcze 16-17 stopni, dzis rano tylko
                5, ale na szczescie nie pada.

                Zmienilam opony z letnich na zimowe. Oczywiscie nie sama, nie wlasnorecznie,
                lecz w salonie, ale nie w moim tylko "u dealera", tzn. u autoryzowanego
                sprzedawcy samochodow marki Volvo :)
                • jutka1 Re: Zimno i pada :-/// 28.10.08, 18:13
                  Napisałam com miała napisać, a teraz wolny wieczór. Jippi.
                  Jutro c.d. kieratu, następne rzeczy trza płodzić. Ech.
                  Zastanawiam się, czy nie wyjść na kolację - na barszcz nie mogę już patrzeć :-))))
                  A może nie wyjdę. Zobaczę. :-)
    • chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 28.10.08, 10:36
      Widze, ze w Paryzu pogoda sie wyprostowala z letka. U nas zas rozpoczyna
      paskuda. Od dzis mokra szaruga, jutro -akurat na pozegnanie- deszcz ze
      sniegiem, dzikie wiatry. Tusze jedynie, ze nie uziemia samolotow...

      Kot dostaje pierdolca od samego ranca i lata po scianach. Az nie mam serca mu
      wyznac, ze zostaje sam na ponad miesiac i ze dochodzic bedzie obca mu nasza
      somsiadka, co pewnie po hiszpansku bedzie z nim nawijala, bo jest z Chile. Z
      trzeciej- dla kota to nie pierwszyzna.
      Dopiero teraz -po czasie- uznalismy, ze bez sensu wzielismy urlopy w tym samym
      czasie, skoro i tak rozjezdzamy sie osobno.

      Zjezdzam do roboty.
        • maria421 O kryzysie w Polsce 28.10.08, 10:54
          dowiedzialam sie w piatek z polskiego radia na trasie Swiecko-Poznan.
          Jako ze podobno Polacy maja wiecej dlugow niz ulokowanych oszczednosci, to
          kryzys dotknie szczegolnie tych, co maja kredyty do splacania, szczegolnie
          kredyty zaciagniete we frankach szwajcarskich.

          Mijajac kantory widzialam napisy "€ 3,82". A jeszcze pod koniec maja wymienialam
          po 3, 20 zl czy cos kolo tego.
          • iwannabesedated Re: O kryzysie w Polsce 28.10.08, 20:30
            Ludzie, przestańta się tym kryzysem onanizować. Nie wiem jak Wy, ale
            ja w minionej prospercie udziału nie brałam, ani nieruchomości nie
            nakupiłam, inwestycji nie narobiłam, ani kredytów nie nabrałam,
            wysokich stołków nie zajmuję więc ryzyka utraty owych też nie mam.
            Podniecać się za tem czym nie mam, a tak patrząc po forumie, to i
            nie rozumiem, czemu się Wy dobre ludzie tak podniecata. Potentatów
            bowiem, inwestorów wielkich, czyteż kredytobiorców rozpasanych wśród
            nas jakoś nie widzę. Za to kan być może będzie ławnikiem nad
            terrorystami, co mnie w refleksyjność wpędziło. Bo czy ja będąc
            terrorystą bym wolała żeby mnie pragmatyczny kan rozpatrywał, który
            pewnie moich ideologicznych podstaw do przyczepiania się do bomby
            szelkami czyteż gumką na pewno nie zrozumie, czyteż bym wolała na
            ten przykład Ewę lub Marię co mój strach i nienawiść do innych
            mogłyby hipotetycznie zrozumieć, a nawet na muzułmanizm się nawrócić
            w końcu jak pewna dziennikarka nad-empatyczna co najpierw reportaż
            napisała, potem porwali ją, a potem muzułmański punkt widzenia
            przyjęła i się prze-muzułmaniła.
            • jutka1 Re: O kryzysie w Polsce 28.10.08, 21:50
              100K, nie o to chodzi, czy i ile kto stracił, zadłużył, czy leci ze stołka etc.
              Gospodarki się po prostu zesr...
              Zmniejszy się produkcja, zwiększy bezrobocie, i różne inne takie niemiłości,
              bankructwa, co ja będę wyliczać.

              A swoją drogą przypomniało mi się, jak mnie pot obleciał, kiedy w samym środku
              najważniejszych końcowych egzaminów dostałam wezwanie na jury duty. Po czym
              oprzytomniałam, zadzwoniłam i zawiadomiłam, że nie jestem obywatelka, i po
              sprawie. :-)
            • kan_z_oz Re: O kryzysie w Polsce 29.10.08, 06:06
              iwannabesedated napisała:

              > Ludzie, przestańta się tym kryzysem onanizować. Nie wiem jak Wy,
              ale
              > ja w minionej prospercie udziału nie brałam, ani nieruchomości nie
              > nakupiłam, inwestycji nie narobiłam, ani kredytów nie nabrałam,
              > wysokich stołków nie zajmuję więc ryzyka utraty owych też nie mam.
              > Podniecać się za tem czym nie mam, a tak patrząc po forumie, to i
              > nie rozumiem, czemu się Wy dobre ludzie tak podniecata. Potentatów
              > bowiem, inwestorów wielkich, czyteż kredytobiorców rozpasanych
              wśród
              > nas jakoś nie widzę. Za to kan być może będzie ławnikiem nad
              > terrorystami, co mnie w refleksyjność wpędziło. Bo czy ja będąc
              > terrorystą bym wolała żeby mnie pragmatyczny kan rozpatrywał,
              który
              > pewnie moich ideologicznych podstaw do przyczepiania się do bomby
              > szelkami czyteż gumką na pewno nie zrozumie, czyteż bym wolała na
              > ten przykład Ewę lub Marię co mój strach i nienawiść do innych
              > mogłyby hipotetycznie zrozumieć, a nawet na muzułmanizm się
              nawrócić
              > w końcu jak pewna dziennikarka nad-empatyczna co najpierw reportaż
              > napisała, potem porwali ją, a potem muzułmański punkt widzenia
              > przyjęła i się prze-muzułmaniła.

              ODP: Stokrotko - zobaczymy jak wyjdzie.
              Co mnie osobiscie 'przerazilo' to nie sami terrorysci - tych akurat
              nie mialam przyjenosci/lub nie, spotkac.
              15 prawnikow + sedzia, fuck to jest dziwne lub przynajmniej 'scary'
              jesli wezmie sie pod uwage, ze 'terrorysci' zostali 'zakiblowani' w
              2004!!!
              No i chuc gawiedzi - zaistnienia w swoim marnym i w sumie chyba z
              ich punktu przekichanym zyciu - na ten jeden moment. Przyznam sie,
              ze jest mi to obojetne - widzialam natomiast niezdrowy blysk w
              oczach przyszlych przysieglych aby przywalic, zaistaniec,
              zrealizowac sie przez nastepne 30 sekund calego zycia...i mnie to
              przerazilo najwiecej, mozliwosci obcowania z fanatykami roznej masci
              na wirtualnej jeszcze wciaz w tym momencie wspolnej
              lawie...brbrrrr...

              Kan


    • luiza-w-ogrodzie Siapiaca sroda na wsi 29.10.08, 00:21
      Obudzilam sie prawie jak nowa, moge chodzic bez kustykania i
      siedziec (chociaz wstawanie nadal jest bolesne). Od wczorajszego
      wieczora caly czas mzy drobna, gesta mzawka, ktora wiatr uklada w
      locie w malownicze welony i faldy. Niby nic, w rynnach slychac tylko
      kapanie, ale wg wodomierza napadalo juz 8 mm. Fantastyczny deszcz,
      najlepszy rodzaj deszczu dla ogrodu, bo powoli wsiaka w ziemie,
      zamiast splywac po powierzchni.

      Kurki zostawilam zamkniete w kurniku, zeby nie przemokly i sie nie
      przeziebily - sa jeszcze mlode i nie maja porzadnych pior i puchu.
      Staly przy drzwiach kurnika i smetnie popiskiwaly gdy odchodzilam.
      Krolikow tez nie wypuszczalam, spia teraz w zagrodzie w roznych
      pozycjach z bezwladnymi lapkami zwisajacymi z polek i stolikow. Za
      oknem szaro i sennie, ale ta szarosc zdobia plamy fioletu
      zaczynajacych kwitnac jacarand. Jutro ma byc ok. 30 stopni i troche
      deszczu zas w piatek 35 i burze. Czuje ze w tym sezonie ogrod znowu
      bedzie rosl jak szalony.

      Nie moge sie doczekac kiedy wydobrzeje mi noga i wroce do ogrodu
      popracowac. Wlasnie dzwonilam na gielde mebli i okazalo sie ze
      wylicytowalam metalowy luk do pnacych roslin i dwie piramidy, ktore
      mozna rowniez uzyc do pnaczy albo jako zwienczajace ozdoby. Buszmen
      wyskoczy z pracy w czasie lunchu i przywiezie te zdobycze do domu.
      Projektowanie i meblowanie ogrodu to dla mnie taka zabawa jak z
      wnetrzem domu, albo i wieksza, bo rosliny zyja i wszystko sie
      zmienia wraz z pogoda i porami roku. W ramach owego projektowania
      przed latem powinnismy miec zainstalowane zbiorniki na deszczowke,
      czyli bede mogla sadzic warzywai owoce wymagajace duzo podlewania,
      na przyklad truskawki (tu puszczam oko w strone Chrisa).

      Pozdrawiam i ide troche popracowac...
      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Środa 29.10.08, 08:14
        Odespałam deficyty, odetchnęłam trochę, dziś wracam do moich normalnych zajęć -
        już teraz "zaległości", bo wczorajszy
        dzień "straciłam" na tę nieplanowaną robotę w zastępstwie nieobecnych. Nic to,
        dam radę.

        Za oknem szaro. Wierzyć się nie chce, że już niedługo Zaduszki. Chodząc z
        BratSisterem po Pere Lachaise w sobotę pomyślę o "moich" przodkach
        porozrzucanych hen daleko. Czasem tak daleko, że i grobów nimo.

        Idę się zanurzyć w jesiennej codzienności. Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 09:20
      nie sadze abym sie przekonala i "przechrzcila", stokrotko:))))
      Ale ciesze sie ze nie jestem na konfrontacje z terrorystami
      skazana, bo przeraza mnie wszelkiego rodzaju fanatyzm, beton do
      ktorego nie trafia zaden argument, zamkniecie sie na wszelka
      rozmowe/argumentacje/przekonywanie. Akurat w lecie mialam dluga
      rozmowe na ten temat z moja siostra, ktora przez wiele lat byla
      sedzia. Pozwolilo mi to na pewne sprawy spojrzec inaczej, ale i przy
      okazji ucieszylam sie, ze nigdy nie bylam i nie bede sadzona przez
      osobe o tak twardych zasadach moralnych. No, ale to temat niemalze
      na osobny watek.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 09:45
        Stokrotko, nie tylko krezusow kryzys dotyka, moje oszczednosci tez stopnialy :(
        A co do sadzenia podejrzanych o terroryzm, to jezeli bylybym przekonana beyond
        any reasonable doubt ze sa winni, to bym glosowala ze sa winni, prosta sprawa, nie?
        Co do mojej ewentualnej konwersji na islam- dopoki bede w pelni wladz umyslowych
        to mi nie grozi:)
        • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 10:56
          Kan ciekawie spostrzeglas negatywne nastawienie czupurnych jurorow
          do oskarzonych, jeszcze przed procesem, jeszcze przed ich
          ewentualnym skazaniem. Czy tacy ludzie potrafia byc obiektywni? Czy
          maja wiec prawo zasiadac w jury? teoretycznie bezstronnym? No bo
          jesli sie takich akceptuje, to znaczy to ze jest to jedynie parawan
          naszej "demokratycznej sprawiedliwosci". Zeby nie bylo ze skazuje
          ich sie bez procesu, na czarno, jak u "dzikich".
          Albo jest sie zawracajacym glowe Henry Fonda, albo spieszacymi sie
          na mecz 11oma pozostalymi jurorami ktorzy, jak rzeznicy, skazuja
          jeszcze przed procesem.

          A teraz czekam na ataki ze bronie terroryzmu :-)))))))))
          islamskiego, ma sie rozumiec :-))))))
          • lucja7 Cmentarze, Pitou, Kris 29.10.08, 11:03
            Nie wiem czy znacie stary cmentarz w Montmorency, gdzie sa groby
            wielkiej polskiej emigracji, cmentarz Montmartre, na gorce, gdzie
            Slowacki ma niepokazny grobik (od niedawna podobno ambasada go
            ukwieca), zapuszczony i zapomniany, no i Montparnasse, z artystami.
            Duzo tego....
          • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 11:11
            Lucja, Ty lepiej zadaj pytanie czy system anglosaski gdzie o winie orzekaja
            jurorzy ludowi moze byc bardziej obiektywny niz system europejski gdzie o winie
            orzeka zawodowy sedzia.

            Tzn. czy jurorzy z ludu moga byc bardziej obiektywni nie tylko w stosunku do
            podejrzanych o terroryzm, ale tez w stosunku do gwiazd takich jak O.J.Simpson.
            Albo w stosunku do oskarzonych o pedofilie, rozboj czy o inne przestepstwo.

            I czy czasami jednak taki brak obiektywizmu jurorow ludowych nie jest lepszy niz
            orzekanie skandalicznie lagodnych wyrokow przez zawodowych sedziow.
                • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 16:47
                  Nie martw się Marysia, trochę stracisz, potem się odkujesz - człek
                  bowiem jest (finansowo) jak kupa na kole - raz na górze a raz na
                  dole. Co do obiektywności procesu, to ja się w ogóle dziwię, że
                  ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwośći!
                  Oczywiście jest to szopa, pic i fotomontaż ku uciesze gawiedzi.
                  Proces po 4 latach kiblowania? Już choćby dlatego muszą ich skazać -
                  żeby potem nie było że siedzieli niewinni ludzie. A zresztą nie ma
                  ludzi niewinnych, rżnąć wszystkich, Allach wybierze swoich - to znów
                  pewnie maksyma podsądnych będzie. Jednym słowem mieczem wojujesz, od
                  miecza giniesz. I akurat w wypadku podsądnych to może nawet i jest
                  sprawiedliwe. No ale co z resztą?
                  • jutka1 Do dupy 29.10.08, 18:47
                    Myslę sobie. Myślę o niemożliwych kompromisach. Kurwamać. Pardon.
                    Trudne kompromisy przede mną.
                    Idę spać.

                    Buuuuuu.
                    • ewa553 Re: Do dupy 29.10.08, 18:52
                      nono, i ja notuje, ze sie wyrazasz w tytule:))))
                      Co to sa niemozliwe kompromisy? Niemozliwe do zaakceptowania?
                      Niemozliwie glupie? Czyco?
                      A ja rozmawialam na skypie z odnaleziona na naszej klasie kolezanka
                      szkolna i sie ubawilam. Opowiadala, ze przyjechal do jej domku na
                      weekend kolega Z. i jej maz ktory nie lubi gosci, wkurzyl sie. A ona
                      nie, "bo wiesz, Z. dal mi na maturze cala matme odpisac, to naprawde
                      fajny gosc". Mature zdawalysmy prawie pol wieku temu, ale odpisanie
                      liczy sie jeszcze dzis. Fajne, prawda? Zobowiazanie na cale zycie:)))
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Do dupy 29.10.08, 23:16
                      jutka1 napisała:

                      > Myslę sobie. Myślę o niemożliwych kompromisach. Kurwamać. Pardon.
                      > Trudne kompromisy przede mną.

                      Wpadlas na ten temat po obiadku z Lucja? Wspolczuje. To te
                      kompromisy sa niemozliwe, czy trudne? Bo jak te pierwsze, to
                      przerabane, a jak te drugie, to masz przynajmniej poczucie ze sama
                      podjelas decyzje. W kazdym razie trzymam kciuki, cokolwiek to jest -
                      sprawy zawodowe, rodzinne czy sercowe.

                      > Idę spać.
                      >
                      > Buuuuuu.

                      Moze jak sie przespisz swiat bedzie inaczej wygladac? Przypomnisz
                      sobie ze jestes piekna, mloda, zdrowa i bogata, mieszkasz w
                      romantycznej stolicy swiata i masz ciekawa prace wplywajaca na losy
                      tegoz swiata, wiec przestan buczec, ok?

                      Pozdrawiam

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
                      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                      • jutka1 Re: Do dupy 30.10.08, 03:19
                        Luizo, kompromisy są zawodowe i z obiadem nie maja nic wspólnego. Przede mną
                        trudne wybory, typu "tak źle i tak niedobrze". Jak widać na załączonym obrazku
                        sen z oczu itepe.
                        No nic. Coś tam wymyślę.
                        • luiza-w-ogrodzie A pewnie ze cos wymyslisz! 30.10.08, 04:40
                          Z kompromisami zawodowymi sobie poradzisz, jestem pewna. Byleby
                          zdrowie i chec zycia dopisaly, "cala reszta to betka, to nie ma
                          takiej rury na swiecie..." etc etc
                          Trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie i za powrot snu, bo bez snu
                          dni sa bardziej nerwowe. Pozdrawiam, posylajac fluidy o temperaturze
                          30 stopni, ktore 3 godziny temu dotarly do nas znad rownika.
                          Hugs and kisses.
                          Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                          Australia-uzyteczne linki
                      • lucja7 ????? 30.10.08, 10:01
                        Luiza:
                        "Wpadlas na ten temat po obiadku z Lucja? Wspolczuje. To te
                        kompromisy sa niemozliwe, czy trudne? Bo jak te pierwsze, to
                        przerabane, a jak te drugie, to masz przynajmniej poczucie ze sama
                        podjelas decyzje. W kazdym razie trzymam kciuki, cokolwiek to jest -
                        sprawy zawodowe, rodzinne czy sercowe."

                        A to co znowu? Lucja juz sie sni w koszmarach?
                        Widze ze jestem wszechobecna :-)))))))
                        • luiza-w-ogrodzie Lucjo, nie mam koszmarow 30.10.08, 12:25
                          ...a gdybym miala to na pewno na inny temat jako ze trudno
                          koszmarzyc o kims kogo sie nie zna, czyz nie?
                          Jutka w jednym poscie wolala Ciebie na obiad a w nastepnym narzekala
                          na kompromisy, stad moje pytanie czy istnieje zwiazek przyczynowo-
                          skutkowy.

                          Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                          Australia-uzyteczne linki
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 17:54
      Pare tygodni temu moja corka przyslala mi przez skype artykul z prasy o
      studencie prawa ktory ma byc wydalony z Niemiec. Chlopak przyjechal tu z Kosowa
      w ramach kontyngentu uchodzcow wojennych. Teraz Kosowo jest niepodleglym krajem,
      wojna sie skonczyla wiec chlopak powinien wrocic tam skad przyszedl. Pod linkiem
      do artykulu napisala mi "Mama, co ty na to? Ja go znam"
      W kazdym razie, corcia tak sobie wziela do serca losy tego chlopaka, ze juz sie
      zapisala na seminarium z prawa dla uchodzcow, chce napisac z tego rozprawe i kto
      wie czy nie bedzie sie w tym specjalizowala. Nigdy jeszcze w ciagu calych
      studiow nie widzialam u niej tyle zapalu, a ostatnio nawet widzialam raczej
      frustracje z powodu prawa bankowego, hedge fonds, hipotek itp.

      I tak sobie mysle, jak to nigdy nic nie wiadomo, i czy ja bym , kurcze blade,
      uchodzac z Polski w stanie wojennym pomyslala...

      No, wiecie co chce powiedziec.
      • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 18:31
        Przyjechal w kontyngencie, wyjechal prywatnie, w kajdankach i ze
        skoczem na ustach.
        Ale ciekawe w tym co pisze Maria jest to ze "corcia zna". Ano
        wlasnie, inaczej patrzymy gdy znamy i nie mowimy ani o masach, ani o
        kontyngentach i innych anonimowych "brudasach" czy alibabach.
        I nagle wszystko sie zmienia gdy patrzymy na nich jak na ludzi.
        Dokladnie o tym wypisuje tu od wiekow.
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 47 :-))) 29.10.08, 19:23
          lucja7 napisała:

          > Przyjechal w kontyngencie, wyjechal prywatnie, w kajdankach i ze
          > skoczem na ustach.

          Nie wyjechal. Przyjmajmniej jeszcze nie wyjechal. A zreszta w kajdankach
          odsylaja tylko tych, ktorzy sami nie chca dobrowolnie wyjechac.

          > Ale ciekawe w tym co pisze Maria jest to ze "corcia zna". Ano
          > wlasnie, inaczej patrzymy gdy znamy i nie mowimy ani o masach, ani o
          > kontyngentach i innych anonimowych "brudasach" czy alibabach.
          > I nagle wszystko sie zmienia gdy patrzymy na nich jak na ludzi.
          > Dokladnie o tym wypisuje tu od wiekow.

          Lucja, upraszczasz.
          Masy ludzi pomagaja doslownie dzien w dzien innej masie nieznanych ludzi
          bedacych ofiarami powodzi, trzesienia ziemi, tsunami czy kleski glodu. Jest to
          zwykla ludzka solidarnosc, ale moze nawet bardziej cenna niz pomaganie komus
          kogo sie osobiscie zna.

          W kwestii owego chlopaka ja rozumiem tak jego racje, jak i racje prawa
          niemieckiego, ktore przyjelo kontyngent uchodzcow wojennych na czas trwania
          wojny i zadnemu z nich nie robilo zludzen ze to bedzie na zawsze. Chlopak
          wykorzystal ten czas najlepiej jak mogl, czyli ksztalcac sie. Gdyby to ode mnie
          zalezalo, z pewnoscia pozwolilabym chlopakowi zostac przynajmniej do konca
          studiow. Jezeli panstwo stac na miliardy dla bankow, to na oplacenie kilku lat
          studiow tez powinno byc stac. I wlasciwie o to tylko on sie narazie, ze
          wsparciem innych studentow, bije. Ale jako prawnik in spe powinien wiedziec ze
          "dura lex, sed lex" i ze kiedys bedzie musial wrocic do kraju, co moze zreszta
          dla niego okazac sie nawet bardziej korzystne niz zostanie tutaj.
          • iwannabesedated Z innej beki 29.10.08, 21:01
            Moja znajoma prowadzi program aktywizacji zawodowej kobiet
            finansowany przez Unię. Panie dostają 3 godziny zajęć językowych 2
            razy w tygodniu, książki za darmo, bilety na dojazd na zajęcia,
            dietę na posiłek, oraz pieniądze na opiekę nad dziećmi poniżej 6
            roku życia.
            Znajoma idealistycznie oczekiwała, że panie będą zadowolone,
            zmotywowane, no ogólnie doceną taką możliwość - skoro inni muszą
            słono bulić za kursy językowe bo są one drogie.
            A tu dupsztajn. Moja znajoma zetknęła się z murem roszczeniowości,
            obrażonej nadętości i ogólnie podejściem pt. "Dlaczego nie... "
            Czyli:
            Dlaczego bilet godzinny a nie dobowy?
            Dlaczego kurs nie trzy razy w tygodniu a tylko dwa?
            Dlaczego 12 a nie powiedzmy 20 lub najlepiej 200 złotych diety
            dziennie?
            Dlaczego nie...
            Dlaczego nie...
            Dlaczego nie...
            Miałam też na moich warsztatach biżuteryjnych taką panią. Sąsiadki
            jej natychmiast mnie poinformowały scenicznym szeptem, że ta pani ma
            niepełnosprawne dziecko. Pani potrzebowała drugiej pary kleszczy.
            Grubszego drucika. Cieńszego drucika. Pani zdecydowała, że zamiast
            przewidzianego w planie wisiorka ona zrobi cały naszyjnik. I
            dlaczego nie ma rzemyka? Dlaczego nie ma więcej większych kamieni?
            Dlaczego drut jest posrebrzany, a nie srebrny? I na koniec
            postanowiła zabrać worek kamieni do domu, i była w szoku że sie nie
            zgadzam. Wybrała więc jeden największy najbardziej wrzeszczący
            kamieni i powiedziała że dla dziecka chce wziąć (sic!). Ciekawym
            było obserwowanie innych uczestniczek - bo o ile na początku były
            bardzo w kierunku Pani opiekuńcze, to na koniec widziałam w oczach
            sztylety, a z nosów obłoki siary szły :)

            Obok naszego istnieje jakiś inny dziwny świat, myślę sobie.
            Zetknięcie przedstawicieli tych dwóch światów jest z reguły
            nieprzyjemne.
            • ewa553 Re: Z innej beki 29.10.08, 21:48
              ja takie cos obserwuje na forum polonii niemieckiej. od czasu do
              czasu pisze ktos z polski, kto sie na stale do niemiec wybiera.
              prosi o rozne rady, rownoczesnie mowiac ze wie iz mu/jej nalezy sie
              kurs jezykowy, mieszkanie, praca i inne "drobiazgi". I nie da sie
              takiej osobie wytlumaczyc, ze czekajac na wyjazd, moze sie zaczac w
              polsce uczyc jezyka, ze mieszkanie sie nie nalezy, trzeba szukac i
              placic itd. ludzie tacy z reguly nie wierza. oni wiedza, ze im sie
              nalezy.
              • maria421 Re: Z innej beki 29.10.08, 22:14
                To sa jednak chyba dwa rozne typy- kobieta opisana przez Dorotke to musi byc
                jakas strasznie zgorzkniala osoba robiaca z siebie ofiare wszystkiego i
                wszystkich; typy opisane przze Ewe to zwykle cwaniaki.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek ale nie na werandzie 29.10.08, 23:07
      Siedze z laptopem w najmniejszej sypialni gdyz werande trzeba bylo
      oproznic - dzis beda tam zakladane okiennice. Na biurku i podlodze
      lezy pelno niechlujnie splatanych kabli, ale pocieszam sie ze to
      tylko na jeden dzien, dzis wieczorem ustawimy wszystko z powrotem na
      werandzie. Majster przed chwila przyjechal a teraz lata w te i z
      powrotem po zewnetrznych schodach wnoszac panele okiennic. Dom jest
      pelen mebli i sprzetu z werandy poutykanych gdzie sie da. To
      ostatnie planowane w tym roku przerobki we wnetrzu domu, wiec gdy
      zawisna okiennice, zrobie porzadek i wreszcie wszystko trafi na
      swoje miejsce. Jeszcze tylko odnowie stary kredensik i moze uda mi
      sie ustrzelic druga cedrowa szafke biblioteczna i kwestia meblowa
      rowniez bedzie rozwiazana, przynajmniej dopoki dopoty nie bede miala
      nowych pomyslow :o)

      Za oknem bez zmian, szaro i mokro, chociaz nie pada. Prognoza mowi o
      popoludniowym przejasnieniu i ociepleniu dzieki polnocnym wiatrom.
      Kroliki wymyslily nowy sposob wydostawania sie z klatki skaczac ze
      stolika do gory tak zeby spasc miedzy plastikowy panel sciany i
      siatke przeciw komarom. Jednego stamtad wydostalam, nieco
      sprasowanego, dwa siedzialy w klatce a czwarty, buszujacy w
      krzakach, grzecznie przyszedl gdy przynioslam jedzenie.
      Prowizorycznie zablokowalam te droge ucieczki, trzeba bedzie zrobic
      nowa sciane gdy zbudujemy chodnik wzdluz klatki.

      Przede mna dlugi dzien: praca i sprzatanie werandy, wieczor tez mam
      zajety: o osmej odbieram corke z jej nowej pracy (rzucila McDonald's
      i znalazla prace w ksiegarni) a o dziesiatej mam poltoragodzinna
      konferencje ze swiatowym zespolem analitykow, konczaca sie przed
      polnoca. A jutro rano trzeba wstac do pracy, bleee. Koncze blogowac
      i ide poslizgac sie na watkach - ta szara pogoda nie zacheca do
      pracy :o)

      Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
    • ewa553 Luizo, 30.10.08, 14:05
      czy mozesz mi powiedziec w jakim celu wlasciwqie hodujesz kroliki?
      Jestem pewna, ze nie w celach kulinarnych, a innych pomyslow nie mam.
      A swoja droga znajomy mial zaprzyjaznionego krolika ktory podrosl
      tak, ze przestal byc towarzyszem zabaw jego dzieci. Wiec wybudowal
      duze pomieszczenie z siatka, z podloga, w ogrodzie. Opowiadal potem
      o wymyslnych sposobach wyzwalania sie krolikow. Skonczylo sie w koncu
      wybudowaniem plotu na glebokim fundamencie:))))
      • iwannabesedated Re: Luizo, 30.10.08, 14:17
        Ewa, Luiza przygotowuje się na koniec świata. Gospodarstwo musi być
        całkowicie samowystarczalne. Niedługo oczekuję informacji o
        umieszczeniu w ogrodzie ula (miód), zagrody dla owiec (wełna), kóz
        (mleko), zasadzenia bawełny (bawełna) i winorośli (wino);)
            • jutka1 Re: Luizo, 30.10.08, 17:08
              Pamiętam, jak kiedyś na wątku kulinarnym napisałam, że jadłam potrawkę z
              królika, to w nawiasie dodałam, że "Luizę przepraszam" :-)))))))
              • luiza-w-ogrodzie Potrawka z królika 31.10.08, 00:39
                jutka1 napisała:

                > Pamiętam, jak kiedyś na wątku kulinarnym napisałam, że jadłam
                potrawkę z królika, to w nawiasie dodałam, że "Luizę przepraszam" :-
                )))))))

                Bardzo rzadko czytam watek kulinarny, wiec chyba to przegapilam, w
                kazdym razie nie pamietam. Ale przeprosinym przyjmuje :o)
                Kilka tygodni temu bylam z corka w polskiej restauracji i w pewnym
                momencie zapytala sie co je biesiadnik dwa stoly dalej. Mial na
                talerzu male cialko z czterema konczynami a w menu byla pieczen z
                krolika... Powiedzialam jej wiec ze to krolik i byla z tego powodu
                nieszczesliwa i lypala zlym okiem na owego pana. Nic dziwnego,
                sprobujcie sobie wyobrazic wlasnego ukochanego pieska/kotka/kanarka
                na talerzu w postaci potrawki!

                Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
                .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                Australia-uzyteczne linki
        • luiza-w-ogrodzie Luiza przygotowuje się na koniec świata 31.10.08, 00:35
          iwannabesedated napisała:

          > Ewa, Luiza przygotowuje się na koniec świata. Gospodarstwo musi
          być całkowicie samowystarczalne. Niedługo oczekuję informacji o
          umieszczeniu w ogrodzie ula (miód), zagrody dla owiec (wełna), kóz
          > (mleko), zasadzenia bawełny (bawełna) i winorośli (wino);)

          He he he, nie czytacie uwaznie, kolezanko Stokrotko, wbrew pozorom
          mam ogrod w miescie o pol godziny od City of Sydney, obrabiany po
          godzinach pracy biurowej, a nie ferme w buszu obrabiana 24/7/365. To
          znaczy ze niestety odpada trzymanie pszczol (za blisko sasiadow),
          owiec (j.w. i smrod straszny, poza tym po co mi welna w
          australijskim klimacie???), ani bawelna ani winorosl klimatycznie
          sie nie nadaja. Ale te kozy przemysle, Buszmen kilka razy sugerowal
          ze powinnismy je miec, moze wyobraza sobie ze gdy w 2012r. nadejdzie
          koniec swiata ostaniemy sie jako Robinsony? A tak na serio, chyba
          kupimy sobie kaczki - ale to dopiero gdy zrobimy stawek. Bedzie co
          jesc, gdy nas przypili.

          Z ta samowystarczalnoscia to jest tylko czesciowo zart. I nie tyle
          chodzi o przygotowanie na czasy glodu, co o zmniejszenie naszego
          wplywu na srodowisko, propagowanie nastawienia do wody i swiatla
          slonecznego jako bogactwa no i oczywiscie chodzi tez o zdrowe
          jedzenie. Juz taka jestem bloody tree-hugging greenie w gumiakach i
          coraz bardziej mi sie pogarsza, za co z gory przepraszam co bardziej
          cywilizowane dusze :o) Oszczedze Wam dzisiaj kompostowej
          liryki :o) cieszycie sie?

          Luiza-w-Ogrodzie z zielonym pozdrowieniem
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Krolicza epopeja 31.10.08, 00:02
        ewa553 napisała:

        > czy mozesz mi powiedziec w jakim celu wlasciwqie hodujesz kroliki?
        > Jestem pewna, ze nie w celach kulinarnych, a innych pomyslow nie
        mam.

        Ewo, ja ich nie hoduje w zadnym celu poza rozrywkowym, pozwolilismy
        sie im rozmnozyc zeby miec mlode, bo mamy duzo miejsca. Cala
        historia wygladala tak: jakies 5 lat temu corka chciala miec cos
        futerkowego (oprocz czterech myszek), ale ja postawilam weto na psy
        i koty, wiec padlo na krolika. Miala go przez pare lat az trzy lata
        temu gdy pojechalismy na wakacje biedak padl w czasie drugiego
        najgoretszego dnia w historii Sydney. Znajomi nie dopatrzyli a bylo
        46 stopni. Corka plakala az spuchla a kilka tygodni pozniej
        kupilismy drugiego, nazwanego Harley. Rozpieszczony i puchaty jak
        pluszowy mis czesto nam towarzyszyl na kanapie przy ogladaniu
        telewizji.

        Poltora roku temu kolega Agaty z rodzina przeprowadzil sie do
        Melbourne a mieli starsza kroliczyce, ktora kupili wtedy, gdy corka
        dostala swojego pierwszego krolika. Nie chcieli zwierzatka narazac
        na podroz, wiec zostawili ja u nas. Siedzialy w osobnych klatkach i
        obwachiwaly sie przez druty az postanowilismy z corka je skrzyzowac
        i zobaczyc co bedzie. Starsza pani urodzila jednego kroliczka w
        pierwszym miocie (to JarJar, ten czarny) wiec postanowilysmy
        sprobowac jeszcze raz zeby miec dwa mlode i dwa stare. A ona zrobila
        nam kawal i miala 5 mlodych, wiec nagle mielismy 8 krolikow! Po czym
        miesiac pozniej zarazila sie myxomatoza i musialam ja dac do
        uspienia :o( Oddalismy 3 mlode kroliki w dobre rece, samce zostaly
        odsekszone i zyja teraz w poczwornej harmonii a my pekamy ze smiechu
        patrzac na ich harce.

        > A swoja droga znajomy mial zaprzyjaznionego krolika ktory podrosl
        > tak, ze przestal byc towarzyszem zabaw jego dzieci. Wiec wybudowal
        > duze pomieszczenie z siatka, z podloga, w ogrodzie. Opowiadal
        potem o wymyslnych sposobach wyzwalania sie krolikow. Skonczylo sie
        w koncu wybudowaniem plotu na glebokim fundamencie:))))

        Sama widzisz, ze o krolikach mozna gadac i gadac :o) Jesli dobrze
        wytrenowane, to bawia sie z dziecmi w kazdym wieku, choc nie tak jak
        psy czy koty; najbardziej lubia sie scigac. Co do podkopywania i
        ucieczek, to znam ten bol. Nasze kroliki biegaja po obszarze
        ograniczonym w jednej strony sciana domu, z drugiej podmurowanym
        plotem sasiadow, z trzeciej chodnikiem (i postawionym wzdluz niego
        plotkiem) a problemem jest czwarta strona, gdzie na razie jest
        prowizoryczny plot na czas budowania nowego tarasu. Ale ile zabawy
        jak uciekna :o)

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie BARDZO goracy piatek 31.10.08, 01:13
      Wieje silny wiatr od rownika, dajacy uczucie ze stoi sie przed
      otwartym paleniskiem lokomotywy. Za oknem tanczy las, ptaki siedza
      cicho z powodu upalu. Temperatura w cieniu ma dojsc do 36 stopni,
      troche martwie sie o zwierzaki w ogrodzie, o siebie mniej, bo w
      biurze siedze w klimatyzacji i na boso, czyli w piatkowo niedbalym
      odzieniu (poza tym nikt nie siedzi w poblizu). Kroliki i kury maja
      ocienione miejsca i duzo wody do picia zas wieczorem ma przyjsc
      nagle ochlodzenie i deszcze wiec noc bedzie chlodna. Powinny byc OK.
      A na jutro zapowiadaja 14 stopni mniej - chyba jednak sie nie
      zdecyduje na kapiel w oceanie...

      Teraz podpieram sie nosem za biurkiem po wczorajszej globalnej tele-
      i webkonferencji, ktora aczkolwiek interesujaca i plodna skonczyla
      sie o polnocy a ja bylam tak nabuzowana, ze nie moglam potem zasnac.
      Trzyma mnie w pionie jedna mysl: zostalo tylko niecale 5 godzin do
      weekendu. Kupie po drodze do domu jakies sushi i walne sie do lozka
      na kilka godzin, a potem zobacze co da sie zrobic z piatkowym
      wieczorem ;o)

      Pozdrawiam goraco :oP
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Zimny piatek 31.10.08, 08:26
        Meteoparis gada, że ma być pochmurno i chłodno: 7-9 C. Brrr.
        Wczoraj wieczorem wreszcie uzgodniliśmy ostateczną wersję raportu, który pisałam
        "w zastępstwie" za urlopującego kolegę, dzisiaj więc mogę się zabrać na poważnie
        za obrabianie swojego poletka i nadrabianie zaległości.
        A potem week-end, jippi. :-)))
        PS. Mózg mi paruje i jestem zmęczona. :-/

        Miłego piątku :-)
        • iwannabesedated Słoneczny piątek 31.10.08, 11:56
          Wczoraj był zdumiewająco ciepły dzień, oszołomione ludziska wyległy
          na ulice jak to się mówi "do figury", a niektórzy nawet w krótkich
          gaciach i sandałach.
          Zadzwonił też do mnie Pytun, zaraz mający się udać na super tajne
          przez poufne spotkanie w vipem jakowymś. Ponieważ Pytun jakiś taki
          był niewyraźny i nieswój, więc poczęstowałam go wyrażeniem "czohrać
          pompona" niedawno gdzieś zasłyszanym. Pytun się zborsuczył, śmiać
          się zaczął grubo i soczyście i powiedział, że teraz nie wie jak z
          tym vipem rozmawiać bo mu ten pompon bąbelkuje w głowie wychodząc
          uszami i nosem - bo Pytun bujną wizualną wyobraźnię ma.
          Ja natomiast nabyłam sobie drogą kupna książkę "Nocny pociąg do
          Lizbony" i będę ją czytać, a dzisiaj jest już chłodniej lecz
          niemniej nadzwyczaj słonecznie. Z przyjemnością oglądam krajobraz za
          oknem, cały w żółciach i zieleniach i sobie dziękuję za to, że część
          tego krajobrazu własną piersią przed zakusami faceta z piłą tarczową
          oraz pierdziela z góry obroniłam.
          • jutka1 Deszczowy, szary, zimny piątek 31.10.08, 14:05
            Zaiste, 100Krocie, mialam lekkie problemy z przeprowadzeniem owego spotkania,
            bom sie musiala skupiac na niemysleniu o pomponach, co mi sie udalo podczas
            samego spotkania, ale po nim niestety zaczelo mi bomblowac oczyma i uszoma. Na
            szczescie przsebywalam w zaciszu domowym, bezpieczna i odgrodzona od swiata. :-)))

            Moje wszystkie plany zawodowe na dzien dzisiejszy diabli wzieli, bo mnie
            osiodlano i kazano przerabiac nastepny dokument, splodzony przez wspolpracownika
            przebywajacego na urlopie. Qrv. Chyba wezme laptoka do domu czycus, bo nie da
            sie, no nie da sie. :-/

            Ach, i w ogole.
            :-(
              • jutka1 Re: Deszczowy, szary, zimny piątek 31.10.08, 20:43
                iwannabesedated napisała:

                > Hm, Pytoniem, znowu Cię obsiadła chmara muszów i Ci psuje ten piękny paryski
                czas. Nie daj się! Odpękaj pańszczyznę byle szybko i plany swoje realizuj na
                pohybel hołocie i ryjem do przodu!
                ***********
                100Krocie, musze i trzeby odwaliłam, 20% zostało na niedzielę, jest OK. Do tego
                gadałam z szefem i załatwiłam, co trzeba. Złe moce mogą mnie niniejszym
                pocałować w dupę. Pardon.
                Ryjem do przodu, ryjem do przodu. Hehehe. :-)
          • iwannabesedated Re: poczochrany pompon 31.10.08, 15:41
            Koniecznie po przeczytaniu moich wpisów poddawaj się oczyszczającej
            lobotomii.
            To mi przypomina, moja Babcia posiadała taką znajomą przed wojną co
            zdradzała męża zawsze w sobotę. Dlaczego w sobotę? Bo w niedzielę
            rano biegła do spowiedzi i w związku z tym była bezgrzeszną kobietą
            przez sześć i pół dnia w tygodniu, a grzeszną tylko przez pół.
            • jutka1 Grzeczność vs. grzeszność 01.11.08, 08:56
              iwannabesedated napisała:

              > To mi przypomina, moja Babcia posiadała taką znajomą przed wojną co
              > zdradzała męża zawsze w sobotę. Dlaczego w sobotę? Bo w niedzielę
              > rano biegła do spowiedzi i w związku z tym była bezgrzeszną kobietą
              > przez sześć i pół dnia w tygodniu, a grzeszną tylko przez pół.
              *************
              Najlepiej by było, gdyby zdradzała od razu przed pójściem na mszę: wtedy tylko
              dwie godziny grzeszności, a reszta to cały ocean grzeczności :-)))
    • jutka1 Sobota, szaro, mokro... 01.11.08, 09:09
      ... jednym słowem "pogoda barowa", co też niniejszym z SiDżejem uczynimy :-)))))
      Szampan się chłodzi, maliny do szampana są, po spożyciu pójdziemy na pobliski
      ogrzewany taras na obiad, po obiedzie odwiedzimy cmentarz lub dwa, odbierzemy
      bilety na Cohena, po czym pójdziemy do Marais na jakiś taras i będziemy
      spożywać, gapiąc się na lokalną florę i faunę. Taki jest gryplan. :-)

      Fajny dzień. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-))))))
      • ewa553 o kurna! 01.11.08, 09:41
        idziecie na Cohena! A akurat leci u mnie jego CD - ale to jasne, to
        nie jest to samo, wiec zazdraszczam pozdrawiajac.
        U nas czy<ste niebo i slonecznie, ale chlodno. Najwazniejsze: sucho.
        Mam kilka grobow do odwiedzenia: z roku na rok ich wiecej, co
        nastraja refleksyjnie.
        Wczoraj pierwsza skypowa rozmowa z kolezanka szkolna,
        niewidziana/nieslyszana od matury. Swietnie sie rozmawialo (ponad
        godzine), ale widze, ze niczym ja nie przekonam: balam sie spytac,
        ale sadzac z roznych wypowiedzi, jest skala-beton w przekonaniach
        jak zywcem z PISu. Tak sie cieszylam z odnalezienia, ale tu widze
        problem. Mamy diametralnie rozne spojrzenie na pewne wazne sprawy.
        Wiele nas tez laczy, wiec moze jednak bede miala ciekawa
        rozmowczynie na przyszlosc? Wlasnie, przyszlosc pokaze.
      • iwannabesedated Sobota, pięknie, słonecznie i ciepło 01.11.08, 15:29
        Siedzę w otwartych drzwiach tarasu z laptokiem na kolanach i
        rozkoszuję się słońcem oraz kawą - wczoraj zaduszki się skończyły
        późno tańcami w "Zwiąż mnie", gdzie jakiś facet myślał że moje
        włosy to peruka i chciał mi je/ją zabrać. Więc ja mu w odwecie
        zabrałam turban taliba i został biedaczek z czarną doczepioną brodą
        i własnymi włoskami w kolorze świńskiej kupki.
        • jutka1 Sobota była deszczowa i zakrapiana :-))) 02.11.08, 07:35
          A było tak:
          - Flaszka szampana u mnie
          - Lunch z moją koleżanką i jej pracownicą, 3 flaszki wina i pół (to pół to od
          knajpy w prezencie, chyba z powodu zachwytu kelnera SiDżejem ;-D)
          - Dwie flaszki szampana u mnie w trójkę, bo pracownica poszła pracować
          - Marcel P. musi poczekać na nstępną wizytację :-)))))
          - Olympia ma mi przysłać bilety do domu, bo fizycznie ich nie mieli
          - No i tyle :-))))
    • jutka1 Niedziela niewiadomojaka :-) 02.11.08, 08:02
      Wstaje dzień. BratSister pewnie już na lotnisku, ja ze zdumieniem stwierdzam
      brak kaca :-D, układam sobie czasowe klocki na dziś.
      3 telefony, kilka stron do napisania, w południe psiapsiółka z mężem
      nadinspektorem szkockiej kryminalnej. Fajny facet, i fajna historia miełosna. :-)))
      I tyle, bo poza tym odpoczywam. :-)))

      Miłej niedzieli :-)
    • luiza-w-ogrodzie Poznowiosenny poniedzialek 03.11.08, 01:22
      W nocy spadl rzesisty deszcz (2 mm) a od rana jest cieplo, wieje
      lekka bryza, po niebie wedruja malownicze biale chmury. Ma byc 28
      stopni, mam nadzieje ze na basenie po pracy nie bedzie zbyt wielu
      plywakow...

      Weekend byl pochmurny i chlodny, ale nie padalo. W sobote pracowalam
      w ogrodzie od 8-mej do 19-tej, z jedna przerwa na jedzenie. Mialam
      duzo drobnych prac, ktore nie mogly czekac. Obralam stara pomarancze
      z duzych pluskwiakow, bylo
      ich okolo setki. Maja 2cm dlugosci i 1.2 cm szerokosci, sa
      jaskrawopomaranczowe i pryskaja zracym, smierdzacym plynem, wiec
      trzeba je zbierac w rekawiczkach, dlugich rekawach i okularach.
      Zaluje ze sie zagapilam i pozwolilam im sie rozmnozyc, bo siedzialy
      glownie na lodyzkach nowych lisci i zawiazanych owocow (na razie
      wielkosci groszku). Mam nadzieje ze nie dokonaly za duzo zniszczen i
      bedziemy miec owoce przyszlej zimy.

      Poza tym przygotowalam wielkie donice do wsadzenia krzewow pomidorow
      koktajlowych, zasadzilam stokrotki wyhodowane z cietych galazek,
      zebralam reszte sciolki pozostawiona w kacie, spryskalam sadzonki
      datury srodkiem na gasienice, zasadzilam na ocienionym tarasie kilka
      paproci, ktore wysialy mi sie do doniczek (nie wiem, czy to nie sa
      przypadkiem paprocie drzewiaste, ale co tam) i ta drobna przyjemna
      ogrodowa krzatanina zajela mi cala sobote.

      A w niedziele rano poszlismy na plenerowa wystawe "Sculpture by the
      Sea", gdzie kilkadziesiat rzezb jest wystawionych wprost na plazy
      Tamarama i na klifach wzdluz chodnika prowadzacego do slynnej plazy
      Bondi. Bardzo mi sie podobalo, zrobilam duzo zdjec, ale jeszcze ich
      nie zladowalam - podrzucam cudze zdjecie:
      cache.daylife.com/imageserve/0do73gNcQrbH0/610x.jpg
      Zabieram sie do platnej pracy, przede mna tydzien miesiecznych
      raportow, a Wam zycze spokojnego poczatku tygodnia.
      Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
        • jutka1 Re: Jesienny sloneczny poniedzialek 03.11.08, 23:46
          Pogoda była dziś jak drut, i co mi z tego, jak miałam Sajgon z Kongiem. Tyle,
          że w drodze do domu pozachwycałam się złotym światłem, prześlizgującym się
          między bladozielonymi żółcieniami liści i odbijającym się od fasad budynków.
          Złoto, złocistość o mandarynkowym odcieniu.
          Ciepło.
          Dopiero poniedziałek, a już jestem zmęczona. Kurdebalans.

          Poza tym cóż. Za trzy tygodnie jadę na Wschód, potem po kilku tygodniach do ZD
          na Święta i Nowy Rok. Jak ten czas leci.
          Za kilka dni minie 5 miesięcy od mojego przyjazdu tutaj. Matkobosko.

          I tyle na dziś. Od jutra to samo.
          Dobranoc
        • luiza-w-ogrodzie Stokrotki dla Szwedki 04.11.08, 23:23
          kielbie_we_lbie_30 napisała:

          > Wytlumacz Luiza co to za stokrotki bo jak swiat swiatem to te
          nasze polskie czy nasze szwedzkie nie maja galazek ...

          Te o ktorych pisalam sa bardziej rozgalezione i mozna je
          przystrzygac, wowczas intensywniej kwitna. O, wlasnie tak wygladaja:
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1094027,2,63.html
          Baw sie dobrze w Chinach, na pewno bedziesz zdumiona wielkoscia
          tego, co sie tam dzieje. Napisz cos jak wrocisz, ciekawa jestem czy
          bedziesz miala podobne wrazenia jak ja.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Dzieje sie nic 04.11.08, 03:09
      Rano mzylo z szarego nieba, potem zaczal wiac zimny poludniowy wiatr
      i powoli wychodzi slonce. Pracuje z domu, dziubiac rutynowe
      miesieczne raporty. Corka lezy w lozku zasmarkana po uszy i oczy.

      W perspektywie popoludnia mam skonczenie zeznania podatkowego (pare
      dni temu zawiesil sie serwer urzedu podatkowego, wiec nie moglam
      wyslac moich rozliczen) i moze jakies prasowanko? A wieczorem
      pojedziemy na grupe medytacyjna, z ktora wybieramy sie na ten
      weekend znowu do Pearl Beach.

      Pozdrawiam, zyczac Wam spokojnego wtorku
      Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
      • jutka1 Wtorek 04.11.08, 09:50
        Zanim mnie wessie wir roboty, doniose uprzejmie, co nastepuje:

        - Chyba nie moge juz pic rano kawy, albo nie moge tak mocnej, bo mnie zoladek
        boli :-///

        - Snilo mi sie, ze pojechalam do Gruzji i dzialy sie rzeczy straszne, na kazdym
        froncie: od hotelu z lozkiem dlugosci metr dwadziescia, przez permanentne
        nieporozumienia/niezrozumienia/niedorozumienia, po rozbijajace sie samochody,
        uciekajace samoloty, gubione paszporty i zatrucia pokarmowe. Jedyne, czego nie
        bylo, to czolgi i wojna, cala reszta jeden wielki koszmar.

        - Powietrze dzis zanieczyszczone; maskara, ktora miala byc wodoodporna splynela
        beztrosko na poludnie, i znow ludzie patrzyli na mnie jakby chcieli zapytac "a
        pszepani czemu pani placze?"

        - Lista rzeczy do zrobienia dzisiaj wydluza sie coraz bardziej. Chyba sie
        pochlastam.

        I tyle moich pierdul. Ide pracowac. Lunch chyba bedzie przy biurku, bleeeeee.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek 04.11.08, 23:25
          Jutko, czy to nie powinno isc na watek narzekajacy?
          A wizja Gruzji to chyba nie byl sen, tylko rzeczywistosc.
          Nie pij kawy. Nie pal papierosow. Spij dobrze i dlugo.
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Wtorek + środa 05.11.08, 07:35
            Luizo, nie wiem jak w reszcie Gruzji, ale w Tbilisi niekoniecznie. :-) Sen
            pewnie odzwierciedlał inne aspekty mojego jestestwa, kifijute wie.

            Co do reszty, rozważam. :-)))

            Wracając do dnia dzisiejszego: Meteoparis przewiduje dzień jesienny, 10-12 C,
            przed południem deszcz. W pracy sporo do zrobienia, ale już mniej nerwowo niż
            przedwczoraj i wczoraj.

            Ameryce życzę, żeby nowy Prezydent dał sobie radę z zastanym bałaganem, otoczył
            się dobrymi doradcami, i wykazał się mądrością.

            Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Nadal dzieje sie nic 04.11.08, 23:15
      Od kilku dni jest chlodno jak na wiosne. Coz, pazdziernik i poczatek
      listopada to okres kiedy w Sydney przepychaja sie zima (na
      skrzydlach antarktycznych wiatrow z poludnia) i lato (wilgotne z
      tropikalnym wiatrem z polnocy albo pustynno-suche przylatujace z
      zachodu). Dzis po kilku dniach zimnych wiatrow maja przyjsc wiatry
      cieple. Te przepychanki oznaczaja rowniez wieksze prawdopodobienstwo
      deszczu. Gdy ustabilizuja sie wielkie letnie wyze, to moze oznaczac
      tygodnie slonecznej pogody. Pamietam tez taka zime, kiedy przez trzy
      _miesiace_ bylo nieprzerwanie sucho i slonecznie. Dzisiaj za oknem
      widze welniste chmury na blekicie i jest dosc cieplo.

      Rozpisuje sie o pogodzie, bo naprawde nie ma o czym. W pracy nadal
      przerabiam miesieczne raporty, w domu corka smarcze, wczoraj kroliki
      zwialy w ogrod po znalezieniu malej szczeliny pod tymczasowym
      plotkiem, kurki sypiaja jak dorosle kury na grzedzie, Buszmen
      przywlokl kilka konarow eukaliptusow zwalonych przedwczorajszym
      wiatrem ... Dzien plynie za dniem, a za dokladnie 7 tygodni beda
      Swieta czyli dla mnie poczatek miesiecznego letniego urlopu.

      Pozdrawiam i ide zaparzyc zielonej herbaty z jasminem
      Luiza-w-Ogrodzie - zielonym do góry!
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Nadal dzieje sie nic 05.11.08, 10:21
        Nie mialabym nic przeciwko temu, zeby przez chwile "dzialo sie nic". :-) Moze w
        week-end uda mi sie ponicnierobic (slow. zam. (c) Jutka ;-D) jeden dzien.
        Wracam do pisania. Klik klik klik.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka