xurek
12.11.03, 10:03
„sen jest krotkim przystankiem miedzy smiercia i zyciem....zastanawiam sie kto
tej nocy ....wsiadze i do ktorego rydwanu smierci... przyniesie ja
ptak niebieski ktory na firmamencie gwiezdzistego nieba pozwala gawedzic z
ksiezycem.....smierc to sen wieczny....nikt zywy tego nie odgadnie...amen“
To napisal ktos wczoraj na Pirmie a ja wlasnie teraz przeczytalam, bo
chcialam sie oderwac, posmiac na sile, zapomniec albo lepiej udawac, ze nigdy
nie wiedzialam i zapominac nie musze.
Dlaczego wlasnie to wczoraj napisane? Dlaczego wlasnie to dzisiaj
przeczytalam?
Wczoraj nasz dobry znajomy, czlonek naszej rady nadzorczej, facet, o ktorym
myslalysmy ze osiagnal wszystko, dusza kazdego towarzystwa i przystojniak nie
z tej ziemi popelnil samobojstwo. Zostawil zone i dwoch malych synow.
Powiedziala nam to dzisiaj rano jego kumpela z pracy.
Dlaczego? Gdzie my wszyscy bylismy? Jeszcze tydzien temu rozmawialismy o
przyszlosci agencji przy lampce wina. Jeszcze w piatek napisal pocieszajacego
maila pelnego optymizmu i typowego cynicznego humoru.
Nie wiem, co zrobic, nie wiemy, nie umiemy, zadzwonic badz napisac list do
zony. Nie wiemy, czy ona tego chce, nie wiemy, czego oczekuje od nie-
rodziny…..bliskosci? dystansu?
Nie umiem w to uwierzyc a co najbardziej mnie przeraza, to ze bardziej jestem
na niego wsciekla niz mu wspolczuje.
Co warte sa przyjaznie, znajomoscic, przegadane wieczory, przetanczone noce,
jezeli tego, co boli, pozostali dowiaduja sie w taki sposob i po fakcie? Kim
on byl? tak naprawde…….
Sama nie wiem, czemu ja to pisze, czemu to wysylam, co powinnam a co nie, czy
tez jestem winna, czy mozna bylo zapobiec, gdyby ktos cos kiedys inaczej byl
zrobil.
Co zrobic, by pozbyc sie tego kamienia w brzuchu i przestac myslec, jak
wielki musi byc kamien przytlaczajacy jego bliskich…..
Xurek