don2
26.11.03, 09:43
Byl w moim zyciu okres ,gdy zajmowalem sie psami troszke wiecej niz normalnie
robi to ,ktos kto ma i lubi psa.By historie skrocic... nabylem w dwoch
miejscach odleglych o tysiace km. 2 ex pieskow tej samej rasy.Po krotkim
czasie juz mozna bylo zauwazyc,ze jeden z nich jest rewelacyjnie zdolny.Uczy
sie bez wysilku wykonuje zadania lekko i odnodilo sie wrazenie jakby to juz
umial ,tylko trzeba bylo mu przypomniec.Drugi podobny we wszystkim,rasa,wiek
sprawial wrazenie mniej "bystrego" uczyl sie pilnie,niby podobnie jak swoj
kolega wykonywal zadania ale bylo widac,ze to jest robione bez wdzieku i tej
lekkosci.Co sie nauczyl to i umial.I mial irytujaca ceche,podlapywal zwyczaje
i zachowania innych psow i przyjmowal je za swoje. Bylo wyraznie widac co
to znaczy inteligencja wrodzona a czym sie wyraza nabyta. Niby jak inni ,a
czasami sprawial ten psiak nawet wrazenie inteligentnego,ale pod ta skorupka
pseudo inteligencji mozna bylo zauwazyc,plytkosc pustote i brak wlasnie
tego czegos,tej lekkosci naturalnego pojmowania.I strasznie nie lubial ten
pies nowych psiakow ,ktore zakupilem w miedzyczasie.Tamte byly innej rasy i
przystosowane do innych zadan,zadna konkurencja.ten pierwszy traktowal je
przyjaznie i neutralnie.Widocznie mial wrodzone poczucie zaufania do
srodowiska i nie mial obaw o swoja miske. Okazuje sie,ze miedzy psami ,mozna
zaobserwowac znane modele zachowan. taki maly wklad do opowiadan o naszych
kotach i psach. D