Dodaj do ulubionych

Emigracja mnie zabija- samotnosc

22.02.09, 11:57
2,5 roku temu wyjechalem do UK/ W Polsce mialem dobra prace, przyjaciol,
perspektywy awansu. Niestety, nie potrafilem sie uwolnic z toksycznego zwiazku
i uzaleznienia od pewnego czlowieka.
Tutaj jestem bardzo nieszczesliwy. Ci, ktorzy maja za soba to doswiadczenie,
zrozumieja o czym mowie. Wracasz po pracy do 4 scian i..... no wlasnie. Ilez
mozna siedziec przy komp. i rozmawiac przez gg.
Tutaj Polacy albo daleko, albo mlodsi, albo zapracowani.
Anglicy- inna mentalnosc,
Siedze w domu caly weekend i mam coraz wiekszy dol.
Czuje ze zycie przecieka mi miedzy palcami. Jestem zalamany. Samotnosc.
Czy sa inni ktorzy maja podobne przezycia? Czekam na opinie.
Jednoczesnie, kiedy minely juz prawie 2 lata i 8 mies, obawiam sie powrotu do
Polski i zaczynania wszystkiego od nowa. Tu osiagnalem juz pewna stabilizacje,
mam stala prace.
Czy nie jest to tak, ze z perspektywy zagranicy idealizuje sie Polske? Czy sa
osoby ktore wrocily? Bede wdzieczny za opinie.
I czy osoby te po powrocie rzeczywiscie odczuly zmiane jesli chodzi o relacje z
ludzmi, o poczucie wyobcowania, samotnosci....czy tez moze po kilku latach
pobytu za granica trudno im bylo wpasowac sie w polskie realia
Obserwuj wątek
    • Gość: Jaro Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.range86-149.btcentralplus.com 22.02.09, 12:21
      Zaangazuj sie w jakas prace spoleczna, charity, kosciol. Dolacz do Ramblersow
      albo spiewaj w chorze. Znajdziesz ludzi, rowniez innych imigrantow ze swiata,
      bedzie latwiej. Ja kiedys po 5 latach w USA wrocilem do Polski i po paru
      miesiacach juz mialem dosc, zwlaszcza ze w Polce bylo juz wiecej Ameryki niz w
      Ameryce, w tym negatywnym sensie. Wiedzialem, ze w koncu znow wyjade. Tyle ze
      teraz wlasciwie nie wyjechalem, bo wciaz jestem w Europie :) Do Polski mozesz
      robic wypady w Gory na weekend :) Glowa do gory.
      • tonybleeer Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.02.09, 12:32
        a tu jestem dokladnie 2 lata i 8 miesiecy. Niby mialo byc lepiej. Nic nie jest-
        poza jezykiem. Anglicy wciaz tak samo obcy mentalnie. Probowalem kontaktow z
        nimi. Znam swietnie jezyk, jestem dosc wysoko w struktorze spolecznej (w sensie
        zawodowym) I co? te kontakty mnie nie ciesza. Caly czas mam jakies poczucie
        sztucznosci, ze to nie to. Pamietam przyjaznie z Polski...to wszystko bylo
        naturalne, brak bylo tej sztucznosci, poczucia tymczasowosci, tego ze mimo
        wszystko jest to jakos na sile.
        • Gość: jj1978 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.in-addr.btopenworld.com 23.02.09, 12:07
          I co? te kontakty mnie nie ciesza. Caly czas mam jakies poczucie
          > sztucznosci, ze to nie to. Pamietam przyjaznie z Polski...to wszystko bylo
          > naturalne, brak bylo tej sztucznosci, poczucia tymczasowosci, tego ze mimo
          > wszystko jest to jakos na sile.

          ale to chyba kwestia twojego nastawienia? moze klub tenisowy albo squash? bardzo
          dobry sposob na poznanie nowych ludzi. szkolne przyjaznie sie juz nie powtorza
          ani tutaj ani w polsce, dorosli zawiazuja przyjaznie troche inaczej, raczej nie
          na podstawie wspolnego dorastania (nie mozliwe) ale zainteresowan chyba.
          • Gość: samotnyzUK Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.as13285.net 13.01.13, 16:57
            Ja mam podobne odczucia. Z każdym dniem coraz bardziej negatywnie odbieram mój pobyt w UK, nie mam tu nikogo z kim mógłbym porozmawiac oprócz dziewczyny z innego kraju. W związku tym jednak dzielą nas różnice kulturowe. Siedząc tu już szósty rok myślę sobie: Jaki to ma sens? Co mi z tych pieniędzy zarobionych co prawda łatwiej niż w Polsce, ale jednak kosztem wyrzeczeń, kosztem kontaktów z rodziną. Znajomi polscy z UK potrafią rozmawiac tylko o pieniądzach lub benefitach. Anglia mnie zmieniła, stałem się tu człowiekiem odizolowanym od tego co lubię a przez to smutnym, czuję się tu samotny jak palec, niejednokrotnie myślę o powrocie. Lecz po prawie 7-miu latach spedzonych w UK boję się powrotu do Polski, boję się że sobie nie poradzę na rynku pracy. Tęsknię za wszystkim co polskie.
            • Gość: Paweł Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.13, 13:56
              Chcę powiedzieć , że ja jak ty byłem w UK , 7 lat i wróciłem teraz, siedzę 3 miesiące walczę teraz w Polsce o znalezienie jakiegoś zajęcia i pracy wróciłem bo nie wytrzymałem tego życia w UK . Stoję twardo na nogach bo ludzie mnie wspierają w znalezieniu pracy jak mi się uda na pewno nie wrócę do uk i tego będe się trzymał . pozdrawiam
              • karlos44 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 01.02.13, 14:08
                Trochę trefny moment na powrót sobie wybrałeś, w PL jest spowolnienie i o pracę w najbliższych miesiącach moze byc trudno ale to zalezy co potrafisz. Mam znajomych którzy wrócili z UK po 5 latach i też szukają pracy, jest ciężko. Są po studiach chcieliby sensowną prace ale w UK pracowali w restauracjach i nie mają doświadczenia w swoim zawodzie. Błedne koło. Wyjazd za granicę jeżeli ma się studia i praca na przysłowiowym "zmywaku" to trochę bilet w jedną stronę. Ciężko jest po powrocie do kraju znaleźć pracę w zawodzie z takim doświadczeniem. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
                  • karlos44 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 02.02.13, 10:08
                    To pytanie możesz zadać 99% polaków za granicą... dziwne pytanie. Jak sobie wyobrażasz pracę w zawodzie za granicą świeżego absolwenta ekonomii ?? Londyński City stoi dla takich otworem... nie mówię już o absolwentach stosunków międzynarodowych, filozofii, politologii czy dziennikarstwa. Na prawdę niewiele zawodów daje szansę absolwentom z PL na pracę w zawodzie za granicą, są to z reguły zawody techniczne ale i z tym jest ciężko bez doświadczenia.
                    • Gość: Ralph Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.bb.sky.com 04.02.13, 01:01
                      Bez jaj, osobiście znam polskich absolwentów ekonomii, którzy praktycznie zaraz po studiach rozpoczęli pracę w City. Rozumiem że problemy mogliby mieć np. absolwenci dziennikarstwa czy politologii, ale przecież mogli się zatrudnić do byle jakiej biurowej pracy i przez lata doskonalić swoje umiejętności w jakiejś nowej dziedzinie, co jakiś czas zmieniając pracę i wskakując na lepszą pozycję. Nigdy nie pojmę dlaczego ludzi w UK ogarnia takie lenistwo - osoby z wyższym wykształceniem przez długie lata wykonują najprostsze prace fizyczne i w ogóle nic nie robią żeby pracować na porządnym stanowisku za porządne pieniądze. Niewiele ludzi w UK kończy studia magisterskie (większość ludzi nie studiuje w ogóle, a jeżeli już, to zazwyczaj zatrzymują się na poziomie Bachelor), dobrze wykształceni Polacy są więc od razu na dobrej pozycji, wystarczy dodać tylko płynną znajomość angielskiego żeby zrobić dobre wrażenie.
            • Gość: gmigrantkazgdyni Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.bb.sky.com 25.02.13, 21:48
              coz ja mam troche znajomych polakow, ale wszyscy sa w zwiazkach o gdy organizuja jakies spotkanie to mnie omijaja bo jestem tzw wolny strzelec i nie daj Bog -odiore im druga polowe :( bylam w zwiazku z obcokrajowcem,ale tak jak u ciebie, roznice kulturowe i trudnosci jezykowe stanowily spora bariere. mysle czasem w desperacji by wrocic do kraju, ale boje sie ze znow musialabym zaczynac od nowa. jestem okolo 6 lat w Uk. w polsce po pedagogice jako nauczycieltuz po studiach dostalam marne tysiac zlotych( pewnie teraz byloby maks 1500zl) jak tak zyc samemu, a co dopiero gdybym miala rodzine? jednak tesknie bardzo i wiem ze kiedys tam wroce...a moze tak chce myslec bo wowczas mi lzej.
              • Gość: Ralph Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.bb.sky.com 25.02.13, 22:35
                "trudnosci jezykowe stanowily spora bariere"
                Czy mógłbym zapytać co robiłaś przez 6 lat w UK, skoro jeszcze nie nauczyłaś się dobrze języka? Skoro szukasz faceta, to tym bardziej powinno Ci zależeć na opanowaniu angielskiego w stopniu co najmniej bardzo dobrym. Nie chciałem być złośliwy, po prostu tego nie rozumiem.
            • Gość: Ewa Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.4-4.cable.virginmedia.com 07.06.13, 23:42
              Czytam niektóre posty i zastanawiam się dlaczego ludzie tak cierpią. Czuje sie podobnie. Wyjechałem za pieniędzmi i siedzę już pare lat i sensu nie ma to co robię tylko pogłębiania sie w nostalgii i tracę wiarę w siebie. Praktycznie nikogo już nie mam a miałam dużo przyjaciół. Emigracja to trudna rzecz a tak wielu z nas sie na nią decyduje. To przykre. Ewa
        • Gość: magda Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.15-1.cable.virginm.net 09.02.14, 18:11
          jak ja Cie rozumiem..jestem tu 8 lat i gdybym wiedziala jak tu bedzie nigdy nie przylecialabym...a wrocic jest trudno jesli w Polsce pracy brak..i tak tworzy sie bledne kolo..
          czlowiek sie starzeje,rozgoryczenie rosnie i dol..i do tego deszcz..
          praca..hm..bardzo srednia bo cudow tu nie ma,przynajmniej ja nie mam takiego szczescia ..znam dobrze anglielski...
          Nie lubie tego poczucia bycia obcokrajowcem i badzmy szczerzy generalnie postrzegani bylismy i bedziemy jako gorszy gatunek ,bo nie british..samotnosc do tego,zapierdzielanie w weekendy,shifty wieczorami itd itp...nie umiem zrozumiec czy zobaczyc dlaczego niektorzy Polacy uwielbiaja tu byc...
            • Gość: magda Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.15-1.cable.virginm.net 10.02.14, 15:38
              co tzn normalna praca w UK dla nas obcokrajowcow?albo agencje,czyli robota za minimum w fabrykach albo care job..nie wiem kto podal taki pomysl znalezienia sobie normalnej pracy,ale chyba rzeczywistosci nie poznal obecnej..jest duzo trudniej znalezc prace tutaj i taka 0d poniedzialku do piatku!mam pare znajomych Polakow,po studiach wszyscy prawie i zapierdzielaja za minimum w fabrykacha albo jako care assistant.a ze malo sie zarabia to tyraja non stop..
              • karlos44 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 10.02.14, 15:43
                Generalizujesz. Wszystko zależy od tego co potrafisz. Jeżeli masz fach w ręku to znajdziesz dobrą pracę od pon do piątku za dobrą kasę i nie ma znaczenia czy jesteś obcokrajowcem czy nie. Nie zrozum mnie źle ale problem w tym że ty i twoi znajomi po studiach pokończyli pewnie socjologię, marketingi czy dziennikarstwo i teraz jest problem. Same studia nic nie dają.
                • Gość: pati Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.as13285.net 26.05.14, 13:18
                  Moj maz ma dobra prace,jest spawaczem dobrze zarabia i nie pracuje przez agencje tylko w prywatnej firmie ktorej wlascicielem jest Szkot.I powiem Ci ze nie jest to praca od poniedzialku do piatku a od poniedzialku do soboty (czasami pracuje w niedziele )po 12 godzin i uwierz mi nie dlatego ze chce ale poprostu musi bo chtnych na jego miejsce jest mnowstwo.
              • Gość: Ralph Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.skybroadband.com 11.02.14, 01:14
                > co tzn normalna praca w UK dla nas obcokrajowcow?

                A jakie ma znaczenie czy jesteś obcokrajowcem czy nie? Owszem, ze względu na akcent i umiejętności językowe trudno będzie zostać dziennikarzem lub prezenterem telewizyjnym, ale wszelkie inne zawody stoją otworem i Polacy są bardzo chętnie zatrudniani, bo są sumienni i dobrze wykonują swoją pracę. Niestety bardzo mało jest chętnych, bo z niezrozumiałego powodu większość Polaków uważa że jedyne co mogą robić to zmywać, sprzątać, "pickować i pakować".
                Jeszcze raz powtarzam: Polakowi w UK znacznie łatwiej jest znaleźć sensowną pracę niż w Polsce. Trzeba tylko znać angielski i coś umieć. Sam papierek nie wystarczy.
          • Gość: Emigrant-Optymista Re: Emigracja mnie zabija- IP: *.41.10.250.threembb.co.uk 22.01.12, 16:03
            Wzmagania Emigranta ze swoja natura!!!
            Emigracja to dziwny, aczkolwiek niepowtarzalny sposob zmiany swojego zycia - namiastka byla zmiana miasta w poprzednim stuleciu!!!
            Musze przyznac, ze moje losy sa calkowicie rozne od mojej rubiesniczki - Sandry1976(w/w Blogu), ale wcale niewolne od nalogow, choc rzadko spotykanych!

            U mnie Emigracja jest nalogiem sama w sobie. Dlaczego tak sadze?!
            Sade tak poniewac jest to ktorys kraj z koleji w mojej karierze i pewnie nieostatni, a to moze nie jest najgorsze.
            Towarzyszy temu procederowi "dziwny" nawyk - W KAZDYM NOWYM MIEJSCU, W KTORYM MIESZKAM DLUZEJ NIZ DWA LATA KUPJE NIERUCHOMOSC. Taki dziwny sposob zapuszczania korzeni w wielu roznych miejscach - wedlug zasady wszedzie gdzie byles pozostaw cos po sobie. Podobnie jak "znaczenie drzewek" przez pieski na swoim terytorium - heh.
            W zasadzie istnieje od tej zasady jeden wyjatek w moim przypadku Franfurt A/M, aczkolwiek wtedy trzeba bylo miec zgode samorzadu by tacy jak ja czyli "obcy" mogli dokanac takiej tranzakcji.
            Ktos mi kiedys powiedzial, chcialbym tez miec taki "nalog" - hmmm. Moze i tak to wyglada z zewnatrz, ale po trzeciej nieruchomosci przestaje to byc takie fajne, pozniej zaczyna sie to wszystko nakrec i blokowac czlowieka czujesz sie jak z uwiazana "kula u nogi"! Niestety nie potrafie przezywyciezyc blokady sperzdazy tego co juz nabylem.

            Co do powodow emigracji wciaz to do innego kraju, to u podstaw tego wszystkiego lezy moja dusza, jak sadze. Dusza wiecznego podroznika i marzyciela, iz kolejny "swiat" do ktorego dotre to bedzie wlasnie ten jedyny upragniony, najleprzy i idealny. Owe "swiaty" zas odkrywam przez przypadek w swoich podrozach, ktorych odbywam sporo. Przez ostatnie 4 lata, ktore zamieszkuje w obecnym miejscu, mam na swoim koncie ponad 100 odwolanych lotow.
            Wedlug zasady, sprobuj zmienic porazke w sukces, staram sie odwolany lot zamienic na krotki odpoczynek i w ten sposob czerpalem z tego przyjemnosc. Jak wiadomo nie jest to trudne, gdyz odwolany lot mozna wymienic na kazdy inny, gdzie tylko nasz przewoznik lata. Natomiast my nie potrzebujesz wizy do tego kraju lub mozezesz ja nabyc na lotnisku docelowym, tzw "wiza turystyczna" za pieniadze. Tak wiec zamiast nerwow krotka odskocznia. To akurat polecam traktuj zycie jak przygode.

            Wracajac do tematu "spotykam" nowy kraj, gdzie wydaje sie byc jeszcze fajniej i historia zaczyna sie powtarzac. Zafascynowany "NOWYM" zaczynam sie uczyc podstaw jezyka i podrozuje tam coraz czesciej. Ostatecznie wybieram w NOWYM "swiecie" miasto pozniej tam sie przeprowadzam i przez kilka lat jestem w niebowziety. Nie moge nasycic swoich oczu nowymi krajobrazami i posiac sie z zachwytu nad "idealnymi" wprost ludzimi, ktorzy mnie otaczaja. Po pewnym czasie zaczynam zauwazac, ze nie zupelnie sa oni tacy jak to wygladalo na poczatku, a do przepieknych krajobrazow przywykam. Z braku nowych motywatorow - kraj zwiedzilem, ludzi poznalem, zaczynam widziec zalety NOWYCH "Swiatow" i historia zaczyna sie powtazac! Trudno sie do tego przyznac, ale decyzja juz zapadla i nastepnym "swiatem" beda Wyspy Kanaryjskie, choc w tym przypadku w najgorszym razie zostanie mi wakacyjne zaplecze!

            Pomijajac moj nietypowy "nawyk" to takie zycie jest dosc atrakcyjne oczywiscie dla tych, ktorzy nie lubia stagnacji. Kazda kolejna zmiana jest trudniejsza niz poprzednia, coraz mniej wiary w odnalezienie tego idealnego swiata, to jednak technicznie coraz prostsze i latwiejsze ze wzgledu na przebyte doswiadczenia.
            Poniewaz umysl ludzki zawsze motywuje nas do zdobycia tego czego nie mamy i dotarcia tam, gdzie jeszcze nas nie bylo, wiec wedlug tej zasady dobrze jest gdzie nas nie ma, coraz czesciej zaczynam sie obawiac, ze nigdy nie bedzie mi dane odnalezienie swojego idealnego swiata.
            Wszystkie sukcesy sa czyms okupione, nawet jesli wyglada to zupelnie inaczej !!!!!!!!!!!

            P.S. Ciekawe ile te zwierzenia zbiera krytycznych uwag - ZYCZE POWODZENIA OPTYMISTYCZNYM RODAKOM!
    • Gość: W Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.aston.ac.uk 22.02.09, 16:24
      Polecam rozne kluby. Sprawdz w lokalnej gazecie i bibliotece. Moze w okolicy
      jest lucznictwo. Moj klub luczniczy oprocz strzelania z luku mial 2x w miesiacu
      spotkania socjalne.

      Wyprobuj bezplatny Kurs Alfa. Z pewnoscia poznasz tam milych ludzi i ciekawie
      spedzisz czas. Zobacz tu: uk.alpha.org/findacourse

      Powodzenia!
    • Gość: William Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.09, 14:16
      Mysle, ze mocno idealizujesz Polske i wydaje ci sie ze wszystko jest ok. Mialem
      tak samo jak ty - 3 lata w Anglii, samotnosc, depresja i kupa przyjaciol w
      Polsce. Wzialem bezplatny urlop i wrocilem 2 miesiace temu. Siedze w Polsce i
      probuje sie nacieszyc tym wszystkim czego mi brakowalo przez te lata. Ale
      pamietaj: przyjaciele pracuja, pewnie sie pozenili i nie beda mieli dla ciebie
      czasu, a do tego nie zawsze beda cie rozumiec. Ludzie sie zmieniaja, ty pewnie
      tez przez ten czas i nowe doswiadczenia stales sie innym czlowiekiem.
      Chcialem sobie ulozyc zycie w Polsce od nowa, ale zlapal mnie kryzys. Euforia
      opadla, szara rzeczywistosc puka do drzwi. Moje zycie zaczyna znowu przypominac
      zycie w Anglii - siedze sam przy kompie a wieczorem pije... Z ta roznica ze
      tutaj nie pracuje. Dlatego mysle, ze problemem nie jest miejsce tylko my sami.
      Nie ma sensu wspominanie przeszlosci, trzeba zaczac zyc tu i teraz. Idealizujesz
      Polske bo pamietasz tylko te dobre rzeczy, dziecinstwo, beztroska, przyjaciele.
      Ale tego swiata juz nie ma!
      Pewnie za kilka tygodni wroce do Anglii. Mysle ze po tym pobycie w Polsce bedzie
      mi latwiej tam zyc i zaakceptowac rzeczywistosc. Moze powinienes zrobic to samo??
      • Gość: mysl Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.t-mobile.co.uk 23.02.09, 15:03
        Powtarza sie motyw alkoholu jako sposobu na samotnosc. Moze troche
        konstruktywnych dzialan lepiej sprawdziloby sie w dlugim okresie? Dobra zwalka
        co jakis nie jest zla, ale to raz na jakis czas, a nie codziennie.
        Jakas silownia, basen, bo ja wiem kurs na cos? Regularne urlopy. Troche rozrywek
        typu kino. Plan na tydzien do przodu, wyznaczanie celow na nastepny miesiac, czy
        rok ulatwiaja robienie ciekawych rzeczy, znajdowanie na to czasu i utrzymywanie
        zdrowia psychicznego.
        Moj kumpel znalazl kobiete przez internet. Moze porandkujcie wirtualnie? Moze
        cos z tego wyjdzie. Z kobieta, to zawsze przeciez inaczej. Przynajmniej do slubu
        ;) A potem to nawet jeszcze fajniej :D
        A jak juz dupa totalna, to moze byc wiele rzeczy. Depresja, przepracowanie czy
        inne cudo. Najlepiej isc do GP i poprosic o konsultacje psychologiczna.
    • e-libra Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 25.02.09, 10:31
      Przykro mi, gdy czytam takie posty. Jeszcze bardziej, bo jakbym
      czytala o sobie. Moze z ta roznica, ze w Anglii pracuje dluzej i
      ponizej swoich kwalifikacji (to mnie jeszcze bardziej doluje). Na
      szczescie staram sie cos robic w tym kierunku - egzaminy jezykowe.
      Moze zacznij udzielac sie na portalu spolecznosciowym w Twojej
      okolicy. Mam na mysli polski portal. Poznalbys nowych ludzi, zawsze
      znajda sie osoby, ktore pragna sie spotkac i wspolnie spedzic czas.
      Czesciej wychodz z domu - chocby na spacery do parku lub na kawe do
      pubu. Cztery sciany sa najgorsze.
      Mozesz tez napisac na mojego maila gazetowego (jesli masz ochote,
      oczywiscie).
      Glowa do gory!
      Pozdrawiam
      E.
      • Gość: Karolina Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.cable.ubr02.mort.blueyonder.co.uk 25.02.09, 13:27
        Punkt najwazniejszy to miec cel, i dazyc do jego realizacji. Po zrealizowaniu
        wybrac kolejny.
        Moze to byc nawet zwiedzanie, nawet miasta w ktorym sie mieszka. Moga byc to
        kursy, nie kursy. Cokolwiek. Nie komp, % i 4 sciany codziennie. Bo to nie
        pomaga, a tylko i wylacznie pogarsza sytuacje.
        Glowa do gory!
        ps. a jesli naprawde tak ciezko po za Polska, to moze warto sprobowac wrocic ?
        zawsze mozna przyjechac tutaj spowrotem. ;)
    • Gość: powrotnik Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.09, 17:08
      Rozumiem cie, poniewaz spotkalem duzo osob w Anglii ktorzy podobnie do ciebie
      mowili. Ale niestety nie rozumiem dlaczego. Sam mieszkalem w Anglii przez kilka
      lat. I te powroty do 4 scian, i samotnosc bierze sie niestety z tego, ze jako
      narod izolujemy sie innych czlonkow spoleczenstwa. Mieszkajac w Anglii, moglem
      sobie pozwolic na podroze, najlepsze ciuchy, codziennie jadalem w restauracjach,
      wychodzilem ze znajomymi dobarow. Kupilem samochod. W wielu pracach ktore
      podejmowalem w bardzo krotkim czasie udalo mi sie awansowac. Nalezac do klubu
      tenisowego nie mialem problemow z finansowaniem sobie ulubionego sportu. Kina,
      teatry... Przeciez tego tyle tam jest. A jezeli chodzi o rodzine, to nie jest
      trudno zarezerwowac bilet za 20, czy nawet 50 return do Polski....
      Wiec w czym jest problem?

      Obecnie juz jestem z powrotem w Polsce. I pomimo ze ejstem absolwentem polskiego
      uniwersytetu, oraz studiowalem w szkolach w Anglii i USA. To juz od 5 miesiecy
      nie moge znalezc pracy!!! Jak do tej pory odezwali sie do mnie przedstawiwciele
      funduszy emerytalnych abym zajmowal sie u nich sprzedaza. Wiec zastanow sie dwa
      razy zanim napiszesz cos, a nastepnie rozejrzyj sie dokola!

      Nastepnie radze wziasc kartke papieru, i wypisac po dwoch stronach zalety i wady
      POLSKI i ANGLII,
      a nastepnie to czego potrzebujesz i oczekujesz, i szukaj na tej kartce gdzie to
      masz.
      Slyszalem opinie (tu na miejscu, w kraju) ze w Polsce jest lepiej niz w krajach
      europy zachodniej. i tu podawano mi zatrudnienie, jedzenie, koszty...
      A wiec,
      Zatrudnienie, PL 10% - ENG 5%
      nawet przy spadku bezrobocia i wzroscie PKB w Polsce, hmmmm... gdzie jestesmy?
      Jedzenie, pojdz do kazdego sklepu, i kup te same produkty co w Polsce, czesto w
      zblizonej cenie, a jezeli drozej, to policz ile zarobisz w kraju i ile ci
      zostanie na te zakupy po oplatach i zakupach ubran i samochodu.
      Cena zakupu pojazdow, hmmm, polowe taniej niz w Polsce, przy 2 lub 3 krotnie
      wiekszych zarobkach.
      Latwiej przyleciec z Anglii do Polski tam pracujac, niz na odwrot!
      Ubrania, tansze w anglii i wiekszy wybor, i zostaje ci na nei z wyplaty.

      Proste rozwiazanie, zacznij zyc, a nie oszczedzac mieszkajac w nowym miejscu. Z
      prosta, zyj tak jak bys zyl wszedzie indziej!


      Pozdrawiam
      • raveness1 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 26.02.09, 14:21
        > Proste rozwiazanie, zacznij zyc, a nie oszczedzac mieszkajac w
        nowym miejscu

        To jedna z najlepszych rad pod ktora sie tez podpisuje. (A troche
        sie to juz czlowiek wloczyl tu i tam, i tez roznie bywalo)

        Moja najlepsza metoda na relax, szczegolnie na obczyznie, jest
        wloczenie sie po ulicach noca ze sluchawkami na uszach i super muza.
        Park tez jest dobry, ale raczej za dnia.
        Good luck!
        • Gość: p Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: 92.3.155.* 23.08.10, 02:54
          to jest nas juz dwoch/dwoje :)
          z tym ze ja to glownie po imprezach robie sobie spacerek do domu (gdy sie za
          wczesnie na jak na moj gust koncza), czasem bijac rekordy ;)

          Do autora:
          jak wyzej - odloz na czarna godzine i zacznij zyc, robiac cos a nie tylko myslec
          jak to by bylo gdyby sie nie wyjechalo, to juz nie wroci

          Aha, jeszcze jedno tak mi sie nasunelo, ludzie interesuja sie interesujacymi
          ludzmi, ze tak sie wyraze, nikt nie bedzie na dluzej zainteresowany nawet
          rozmowa z Toba tylko dlatego, zes z Polski - tzw. Eastern Europeans to juz
          zeszloroczny snieg (to apropos uwagi kogos wyzej by zaczal sie zadawac z
          Anglikami zainteresowanymi innymi kulturami)

          powodzenia,
          hej :)
    • filipek.us Bez mamusi nie ma życia 26.02.09, 21:37
      Toni, ty po prostu jesteś ponury sqrwiel dlatego, że wtedy kiedy w

      Polsce strzelano do ludzi, ty latałeś w krotkich majtkach, więc nie

      masz bladego pojęcia o wyobrażeniu, czym był komunizm, natomiast

      uważasz, że posiadłeś głęboką wiedzę o Polsce i Polakach.

      via Adamvel tonybleeer - to wiele wyjaśnia - Polonia - Forum dyskusyjne | Gazeta.pl.
    • Gość: Rotamistrz To nie Anglia cię zabija, ani emigracja IP: 86.46.240.* 08.08.09, 23:45
      To samotność. Czy to na obczyznie, czy w Polsce wracanie do pustych ścian jest
      tak samo bolesne i po cichu niszczące człowieka. Wyjdź do ludzi, tak bez
      stawiania barier, że inna mentalność. Potraktuj siebie jako osobliwego,
      nieszkodliwego a ciekawego innych wariata i po prostu wyjdź na zewnątrz, tak jak
      koledzy i koleżanki radzą. Szybko wtedy dostrzeżesz, że tak właściwie to ludzie
      są sobie podobni, tylko nieco inaczej wyrażają siebie. Wszyscy ludzie, bez
      etnicznych podziałów. I nie łudź się, że rodak to swój chłop, tylko dlatego, że
      zna dialogi z "Misia" na wyrywki i zimną czystą częstuje, jak należy, i że wie,
      co to mieszkanie w niedogrzanym bloku podczas zimy stulecia.
    • panirogalik Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 10.08.09, 19:10
      która wyjechała za granicę. Najpierw jej się podobało, była wreszcie niezależna
      finansowo od rodziców (bo w Polsce pracowała ale za przeproszeniem g. z tej
      pracy miała). Po jakimś czasie zaczęły się smęty ze jest tam sama, ze nowe
      znajomości to już nie to itp. A najlepszy był tekst o innej, ze niby gorszej
      mentalności Irlandczyków. Chodziło o to, ze szef w pracy był miły, uśmiechał się
      nawet gdy już planował ją zwolnić. I ze się wpraszał na imprezy do pracowników,
      jak się dowiedział ze coś razem urządzają, gdzieś po pracy wychodzą itp. I
      zapomniała o tym jak w Polsce ją pracodawca gnoił, jak miała pracować jako
      umysłowy a częściowo zasuwała jako fizyczny, godziła się na to ze strachu że
      wyleci a i tak dostała kopa. Jak koleżaneczki z pracy przez pół roku nie
      zamieniły z nią ani jednego słowa prywatnie. Postanowiła więc wrócić do
      Ojczyzny, znajomych i rodziny. No to teraz znalazła pracę za 800 zł po pół roku
      szukania. Znowu siedzi z nadętymi jak balon koleżaneczkami które nie mogą
      zapamiętać jak ma na imię.
      Tak, idealizujesz Polskę, wszędzie dobrze gdzie nas niema. Przypomnij sobie
      lepiej dlaczego wyjechałeś.
    • Gość: blooooOna Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.range86-143.btcentralplus.com 17.04.10, 11:41
      hej
      mam dokladnie podobne odczucia.jestem w uk juz 6 rok.mialam wyjechac
      podszkolic jezyk i isc na studia..zarobic i po roku
      wrocic.oczywiscie pracowalam po kilkanascie godzin dziennie(15godz)
      zarabiajac dobra kase i wlasnie....kasa....zatracilam sie wtym
      wszystkim.zaczellam kupowac..to laptop to super telefon to telewizor
      itd itd ciuchy kosmetyki..i wszystko drogie. myslalam ze poczuje sie
      lepiej ze nagradzam sie za ciezka prace..myslalam ze majac kase
      ludzie beda mnie szanowac i jesli bede miec super ciuchy to bede
      atrakcyjniejsza.mylilam sie.lecial dzien za dniem i rok po
      roku..mowilam ze juz za rok wroce..ale chcialam to uslyszec od mojej
      rodziny..rodzicow mamy.nigdy nie uslyszalam.nie chca mnie w domu...w
      Polsce..pomyslalam musze tu zostac.poznalam goscia na necie..bo na
      nic innego nie mialam czasu(od ktorego sie uzaleznilam zreszta-
      internetu)postanowilam z nim zamieszkac..oszukal mnie i wykiwal na
      kase...wydalam na niego cale moje oszczednosci...odeszlam od niego
      bo mnie nie kochal...wpadlam w straszna depresje i zaczellam sypiac
      z kim popadnie.myslalam ze bede mniej samotna..ale to nie
      dzialalo.jestem sama do tej pory....mialam operacje i umarl mi
      tata...mam dlugi(nie duzo ale zawsze)..matka dalej nie wspomina o
      moim powrocie a rodzenstwo sie rozpadlo.znajomi sie odwrocili bo
      jakze..brak kasy takie zycie....siedze sama w 4 scianach i ledwo
      mnie na to stac!
      • xiv Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 18.04.10, 00:56

        Smutna historia. Jednak mozna byc oszukanym i w Polsce. I mozna sie tez sie niezle przejechac na ulokowanych uczuciach. I truizmem bedzie stwierdzenie, ze jesli znajomi sie odwracaja z powodu kasy to takich znajomych nalezy sobie darowac.
      • qvintesencja W Polsce tak samo? 20.04.10, 09:46
        Tlumaczenia ze wszystko to co sie przydarzylo nie wynika z
        emigracji bo tak samo mogloby byc w Polsce nie sa calkowicie
        przekonywujace. To raczej typowy zlep myslowy emigrantow po
        linii "a w Polsce i tak nie byloby lepiej tylko gorzej".

        Nie mamy tutaj do czynienia z przypadkami losowymi typu ktos mial
        wypadek albo go okradziono (usprawiedliwiacze twierdziliby wtedy ze
        w Polsce prawdopodobienstwo takich przypadkow jest wyzsze). Mamy
        tutaj do czynienia ze skutkami wynikajacymi ze stylu zycia i
        otoczenia a to jest oczywiscie zwiazane z emigracja. Na przyklad
        rozrzucanie kasy i brak oszczednosci czy spanie z kim popadnie to
        czesto spotykany efekt braku normalnego otoczenia spolecznego. W
        efekcie po latach pobytu ma sie dlugi, nie ma kasy, ledwie sie
        gdzies mieszka, doskwiera samotnosc, a perspektywy na przyszlosc sa
        bardzo nieciekawe. Calkiem prawdopodobna jest spekulacja ze ta sama
        osoba zyjac w Polsce nie mialaby oco prawda okazji do bezmyslnego
        rozrzucania kasy i spania z kim popadnie ale moglaby byc
        ustabilizowana zyciowo czyli zawodowo, spolecznie i w zyciu
        osobistym.

        Ten przyklad jest wiec dobrym ostrzezeniem ze wyjazdy nie sa dobre
        dla wszystkich i zamiast rozwiazania problemow moga na dluzsza mete
        prowadzic do jeszcze wiekszych. Dlaczego tak jest mozna wyjasnic
        analizujac konstrukcje osobowosci ludzi. Sa dwa podstawowe rodzaje
        ludzi: tacy ktorych normy zachowania i dzialania sa autonomiczne
        czyli prawie niezalezne od otoczenia i tacy dla ktorych te normy sa
        w duzej mierze wynikiem presji otoczenia. Ci ktorzy maja normy
        autonomiczne nie beda mieli problemow na wyjezdzie bo dla nich
        naturalne bedze dazenie do osiagania celow dlugofalowych czyli na
        przyklad stabilzacji zyciowej. Natomiast ci ktorych zachowanie
        zalezne jest od norm otoczenia maja duze prawdopodobienstwo porazki
        bo na wyjezdzie presja otoczenia znika wiec norm nie ma i nie ma
        tez planu dzialania zyciowego. Natomiast ujawniaja sie zachowania
        takie jak opisywane tutaj lub jeszcze gorsze asocjalne czy
        niezgodne z prawem. Jest jasne ze dla ludzi z osobowoscia zalezna
        od norm otoczenia wyjazdy sa zwiazane z duzym ryzykiem i wlasciwie
        nalezy je odradzac. Ludzi tych czesto mozna dosc latwo rozpoznac
        poprzez deklarowane intencje wyjazdu ktore sa formulowane jako
        dazenie do "wiekszej swobody", "wyzwolenia sie", "wyszalenia
        sie", "lekkiego, latwego zycia". Te intencje przeradzaja sie w
        dzialania zyciowe na wyjezdzie i skutkuja efektami takie jak
        opisane. Ale wplyw na ujawnienie takich zachowan ma otoczenie wiec
        nie jest obojetne gdzie sie jest.
      • Gość: jot Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 22.08.10, 18:46
        Tak, tak, ja sie zgadzam calkowicie z nadawca posta! Jestem tu juz 3 raz z rzedu
        w wakacje, pracuje jako au pair i mieszkam z bardzo sympatyczna rodzina. Zawsze
        mi sie podobalo, tak na wakacje, ale w tym roku nawet ten czas jest dla mnie
        smiertelnie dluugi. Juz nie moge sie doczekac powrotu do domu. Studiuje
        anglistyke, wiec nie ma problemu z jeztkiem, ogolna komunikacja itp, a jednak
        lukier na wierzchu to nie wszystko. Zgnily Zachod, jak to mowia w Polsce. Wole
        sto razy bardziej zyc w Polsce, wsrod swoich niz tu, gdzie NIGDY nie zniknie
        protekcjonalny stosunek do nas. Facet w samolocie proponowal mi herbate- wlasnie
        on mi. I to wcale nie byl podryw, tylko stwierdzil ze skoro jestem z Polski, to
        pewnie z 'poor backround', a on- lecial z Krakowa naszego pieknego do domu, byl
        sobie na weekend, a tu jest kim? Myje ludziom okna, I jego stac na wypad do
        Krakowa w weekend.I tak jest ze wszystkim. "Hi, how areyou?' to czyste formuly,
        ale mentalnosc zupelnie inna! Ciesze sie ze to widze, chociaz dopiero za 3 (i
        ostatnim) razem. Jakkolwiek dzieje sie w Polsce, dbrze czy zle, to jednak dom, I
        nie idealizuje, bo tez wiele rzeczy moznaby zmienic, ale jak mam wybierac, to
        bez wahania wybieram Polske. Im szybciej tym lepiej.
        • qvintesencja Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 22.08.10, 19:25
          Gość portalu: jot napisał(a):
          ...
          > Studiuje
          > anglistyke, wiec nie ma problemu z jeztkiem, ogolna komunikacja
          itp, a jednak
          ....
          > I
          > nie idealizuje, bo tez wiele rzeczy moznaby zmienic, ale jak mam
          wybierac, to
          > bez wahania wybieram Polske. Im szybciej tym lepiej.

          Przyszlej absolwentce anglistyki czyli studiow nie dajacych
          kwalifikacji zawodowych dla dobrze platnej pracy mozna doradzic
          nieco wieksza powsciagliwosc w deklarowaniu miejsca pobytu. Realia
          zyciowe sa takie ze anglistyka staje is dobra podstawa do wyjazdu
          na zmywak.
          • Gość: jot Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.08.10, 12:41
            Jak pisalam, jestem tu juz trzeci raz; zdazylam poznac otoczenie, m.in szkole do
            ktorej chodza dzieci, gdzie jedna z nauczycielek pytala o moje plany na
            przyszlosc w zwiazku z tym, ze potrzebowaliby kogos w szkole do koordynacji
            spraw polskich uczniow, ktorych jest tu sporo. Mozna wiec trafic lepiej niz na
            zmywak, to nie jest tak ze na nim zaczynaja sie i koncza wszelkie mozliwosci.
        • Gość: oszukana,okradzion Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.bb.sky.com 03.02.13, 23:33
          Popieram Emigracja jest dobra dla zimnych egoncetrycznych osobowosci dla ktorych rodzina i znajomi nie maja wiekszego znaczenia tylko kasa.Ale ci co sa uczuciowcami nie radzilabym wyjezdzac do innego Kraju.Deprescja gwarantowana.Ja mieszkam w Nottingham ponoc to miasto ma zla reputacje,mialam wlamanie Anglik mnie oszukal wykozystal obiecal slub.Nie mam oszczednosci dlugi £3000 postanawiam wracac,ale co z dlugami beda mnie scigac a odsetki od 6msc nie mam pracy mimo Angielskiego i kwalifikacji.Niestety cos za cos.Nie polecam przypadkowych znajomosci ponoc statystyki mowia,ze co drugi Anglik ma Aids i hiv.Bo sa Biseksualistami i duzo jest gei ja robilam badania jak zaczelam podejrzewac,ze moj Angol jest gejem.
    • Gość: Geeven Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: 188.121.21.* 15.11.10, 22:06
      dokładnie wiem o czym mówisz!!! Byłem w UK 4 lata. Pojechałem z żoną, po roku się rozstaliśmy i kilka miesięcy później rozwiedliśmy. Później poznałem inną dziewczynę którą pokochałem całym sercem. Też się niestety nie udało. Jako ofiara pijawki uczuciowej, którą kochałem nad życie, byłem totalnie wyobcowany w obcym kraju i zniszczony emocjonalnie. Bardzo wiele rzeczy na to wpłynęło, ale nie będę się wybraczał z bardziej osobistych rzeczy.
      2 lata temu dokładnie po 4 latach wróciłem do PL. ...a od początku nowego roku będę pracował ...z powrotem w UK. 2 letni pobyt w Polsce był wręcz konieczny. Naładowałem bateryjki, odnalazłem siebie w gronie przyjaciół i rodziny. Wiem co chcę osiągnąć i mogę spokojnie wracać do UK. Mam nadzieję że tym razem nie polegnę na wojnie swoich własnych myśli. Niczego nie planuję. Nie przywiązuję się do ludzi i żyję zasadą: "ważne jest tu i teraz. wczoraj było wczoraj, a jutro będzie jutro". Chcesz znać moje zdanie? Ok powiem Ci. W Polsce można żyć, na zupełnie innym poziomie niż w UK, ale można. Z resztą ...to tylko pieniądze. Ja zyskałem sobie po powrocie do Polski dobrą pracę, ale praca to jest coś co trzeba "odfajkować" i żyć swoim życiem dlatego tez nie znaczy to dla mnie wiele. MOja rada jest taka: Zrób sobie długi urlop ..powiedzmy na 3 miesiące. Jeżeli jesteś ceniony w pracy to Twój pracodawca to zrozumie i o ile rzeczowo mu wytłumaczysz (będziesz szczery), to bez problemów puszczą Cię na taki urlop. Po 3 miechach będziesz wiedział co ze sobą zrobić.
      Pozdrawiam.
      • Gość: rozbawia mnie to Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.acn.waw.pl 18.11.10, 22:28
        No widzisz, jak sobie zasrałeś kawał życia przez romanse i toksyczne związki. Emigracja jest dla ludzi twardo stąpających po ziemi. Jak się lubisz zakochiwać ponad życie i dajesz się zniszczyć emocjonalnie, to już leżysz. Kto się rozkleja, tęskni i romantycznie podkochuje, padnie jak mucha. Stąd moja osobista droga: singiel bez żadnych zobowiązań wobec kogokolwiek poza samym sobą. Tak jest łatwiej, prościej i przyjemniej. Nie muszę się odnajdywać w niczyim gronie i szukać u kogokolwiek akceptacji. Znam wiele osób, które dały sobie nałożyć kaganiec zwiazku uczuciowego, zabujały się na umór i nie radzą sobie przez to w życiu. To frajerzy dla mnie, nadają się do romantycznych opowieści, ale nie do realnego życia. Mnie szkoda czasu i życia, żeby dać się zniszczyć uczuciowo przez jakąś kobitę.
    • Gość: Gabi111 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.bb.sky.com 07.02.11, 17:34
      Wiem dokładnie o czym mówisz. Samotność w UK może naprawdę dać w kość, mimo tego, że mam tutaj rodzinę. Niestety mąż całymi dniami jest poza domem, bo ma własną firmę, a więc od rana do nocy musi "chodzić" koło swojego biznesu. Siedzę w domu sama z dzieckiem i naprawdę czuję się tak wyobcowana i samotna, że trudno to opisać. Kocham swoje dziecko, ale spędzam z nim 24 h na dobę i po prostu czuję, że nic nie robię dla siebie, a życie przecieka mi przez palce. Nie mam przyjaciół, ani bliskiej rodziny. Nie jestem z tych ludzi, którzy przebojem potrafią iść przez życie, dlatego może trudno jest mi się tutaj zaaklimatyzować i nawiązać jakąś przyjaźń, mimo, że mieszkam tutaj już 4 lata. Nie mam pojęcia jak będzie to wszystko wyglądało dalej, ale perspektywy póki co są marne. Gdybym chociaż miała jakąś przyjaciółkę, z którą mogłabym się podzielić radościami lub troskami, to pewnie byłoby mi lżej. Trudno szukać kogoś takiego na siłę. Pozdrawiam wszystkich, którzy mają podobne odczucia.
      • spiderk0 Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 07.02.11, 18:29
        Zachęcam do korzystania z zajęć prowadzone przez różne organizacje dla mam z dziećmi, żona w taki sposób poznała paru ciekawych ludzi z którymi mamy stały kontakt oraz nabrała większej pewności siebie. Zajęcia są prowadzone m.in. przy kościołach oraz w instytucjach świeckich (np. Sure Start - childrenscentresfinder.direct.gov.uk/childrenscentresfinder/ )
    • Gość: t Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.dynamic.mm.pl 08.07.11, 13:11
      Od ponad roku szukam pracy w londynie. interesuje mnie praca w zawodzie i godnie platna. jest ciezko, bo dalej jestem w punkcie wyjscia. pracy szukam z polski i wiem, ze bardzo nie chcialabym tu zostac patrzac na to, co sie tu obecnie dzieje. nie dlatego, ze tam jest tak fajnie, a tu zle. tam (UK) tez nie ma rewelacji, ale w polsce nie ma miejsca dla osob ambitnych. nie ma warunkow do rozwoju. tutaj w pewnym wieku czlowiek tez czuje sie samotny, bo ludzie nie sa chetni do zawierania glebszych przyjazni. czasy sie zmienily. korzystaj z pobytu i benefitow jakie oferuje pobyt w UK. Po powrocie sytuacja raczej sie nie zmieni, a moze spowodowac jeszcze wieksza frustracje. Ktos zasugerowal czeste latanie do polski, ktora po pewnym czasie obrzydnie. Racja. Sprawdzilam. Dziala!
      • qvintesencja Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 10.07.11, 08:09
        Gość portalu: t napisał(a):

        > Od ponad roku szukam pracy w londynie. interesuje mnie praca w zawodzie i godnie platna.

        A jaki masz zawod i ile wynosi dla niego 'godnie' platna praca w Londynie???

        >jest ciezko, bo dalej jestem w punkcie wyjscia. pracy szukam z polski
        > i wiem, ze bardzo nie chcialabym tu zostac patrzac na to, co sie tu obecnie dz
        > ieje. nie dlatego, ze tam jest tak fajnie, a tu zle. tam (UK) tez nie ma rewela
        > cji, ale w polsce nie ma miejsca dla osob ambitnych. nie ma warunkow do rozwoju
        > . tutaj w pewnym wieku czlowiek tez czuje sie samotny, bo ludzie nie sa chetni
        > do zawierania glebszych przyjazni. czasy sie zmienily. korzystaj z pobytu i ben
        > efitow jakie oferuje pobyt w UK. Po powrocie sytuacja raczej sie nie zmieni, a
        > moze spowodowac jeszcze wieksza frustracje. Ktos zasugerowal czeste latanie do
        > polski, ktora po pewnym czasie obrzydnie. Racja. Sprawdzilam. Dziala!

        czy byly wizyty o fachowcow?
    • Gość: jolka Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.range86-132.btcentralplus.com 20.07.11, 13:29
      Tez siedze w uk od ponad 2 lat i na poczatku bylam bardzo optymistycznie nastawiona, pelna energii, gotowa na wszystko...Jednak po czasie zdalam sobie sprawe, ze anglia nie jest jednak taka idealna...:
      - anglicy faktycznie sa mili, zawsze zagadaja, usmiechnieci...ale tylko przez ten moment, kiedy z Toba rozmawiaja. Niby chca Cie poznac bardziej, niby "musimy sie spotkac ponownie",ale nigdy do tych spotkan nie dochodzi...Kontaktuja sie z Toba jak czegos chca i potrafia niezle obrobic tylek za Twoimi plecami.
      - dla mlodych anglikow i singlii jedyne co ma sens to piatek i imprezowanie przez weekend...to tez glowny temat ich rozmow, bo przeciez co jest bardziej interesujace od zapicia sie i zarzygania na imprezce.
      - podobnie do polakow, angole uwielbiaja narzekac, szczegolnie na korki na drogach i pogode ;)

      Jednak co mnie najbardziej denerwuje mieszkajac w uk, jest ciagle poczucie, ze 'jestem polka'...W Polsce jestem soba, mowie po swojemu, mam ten sam akcent, i wszyscy wiedza, ze jestem jedna z nich. W Anglii jak tylko otworze buzie slysze pytanie 'skad jestes?'. Nie byloby w tym nic zlego, gdybym nie musiala tlumaczyc swojego pochodzenia kazdej nowo poznanej osobie - co jest mega irytujace. Do tego dochodzi poczucie, ze tak naprawde, nigdy przenigdy nie bede w anglii ta sama osoba, ktora jestem w polsce z rodakami. A to dlatego, ze sposob wyrazania siebie, jezyk, poczucie humoru, historia, kultura jest tak inna, ze nigdy nie uda mnie sie stworzyc tych samych wiezi z anglikiem jak z rodakiem...
    • Gość: ma rozumiem IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 04.01.12, 13:38
      Rozumiem Cie w 100%. Mam dokladnie to samo tylko,ze ja jestem tutaj juz prawie 6 lat. Niby na poczatku bylo wszystko dobrze, a teraz juz sama nie wiem co z soba zrobic ... Polacy w Anglii, nie oszukujmy sie sa calkiem inni niz Ci w Polsce. Trudno jest tu znalesc dobrego przyjacielka/przyjaciolke. Mysle czasami o powrocie do Polski :) Pamietam jak niedawno bylam na wakacje, czulam sie naprawde swietnie. Bez problemow poznawalam nowych ludzi i sie czulam bardzo swobodnie. Tu czuje sie beznadziejnie.. Podoba mi sie jedynie to,ze tu jesttak duzo narodowosci, bo lubie roznych ciekawych ludzi,ale zeby juz jakos z nimi sie z nimi dogadac czy cokolwiek to trudno, bo tak jak wspomniales to inna mentalnosc..
      Nie wiem czy powrot do Polski to najlepszy pomysl. Wydaje mi sie,ze najlepiej jest zaczac czesto jezdzic na wakacje, swieta itp zeby samemu sie przekonac czy da sie rade juz wrocic na stale czy nie. W Anglii podoba mi sie tez, ze ludzie nie sa tu tak spieci jak w Polsce, sa bardziej otwarci na innych. Widocznie to cos ze mna jest nie tak skoro przez tak dlugi czas nie potrafie sie tu odnalesc.
      • lonely.stoner Re: rozumiem 04.01.12, 23:07
        Widocznie to
        > cos ze mna jest nie tak skoro przez tak dlugi czas nie potrafie sie tu odnalesc
        > .

        sadzac po wpisach na forum to raczej normalne.
        Ja np. z wlasnego doswiadczenia moge napisac tak, ze po 6 latach spedzonych w UK z moim brytyjskich znajomych (z ktorymi znam sie nieco blizej i nawiazalam glebsza wiez, ktora trwa do tej pory) jest doslownie pare osob, i to, na dodatek- najczesciej sa osoby ktore w jakis sposob maja wiezy z osobami spoza UK (np. partner/partnerka pochodzi z jakiego kraju w Europie albo USA), pozostala czesc przyjazni jakie zawarlam to sa albo ludzie z roznych krajow Europy, albo z Australii albo z Polski :) nie wiem dlaczego tak jest?? moze nie nadaje na tych samych falach co Brytyjczycy? a moze oni sa po prostu zamknietym narodem??
        • Gość: Emigrant-Optymista Re: Piekno emigracji IP: *.41.10.250.threembb.co.uk 22.01.12, 16:11
          Wzmagania Emigranta ze swoja natura!!!

          Emigracja to dziwny, aczkolwiek niepowtarzalny sposob zmiany swojego zycia - namiastka byla zmiana miasta w poprzednium stuleciu!!!
          Musze przyznac, ze moje losy sa calkowicie rozne od mojej rubiesniczki - Sandry1976(w/w Blogu), ale wcale niewolne od nalogow, choc rzadko spotykanych!

          U mnie Emigracja jest nalogiem sama w sobie. Dlaczego tak sadze?!
          Sade tak poniewac jest to ktorys kraj z koleji w mojej karierze i pewnie nieostatni, a to moze nie jest najgorsze.
          Towarzyszy temu precederowi "dziwny" nawyk - W KAZDYM NOWYM MIEJSCU, W KTORYM MIESZKAM DLUZEJ NIZ DWA LATA KUPJE NIERUCHOMOSC. Taki dziwny sposob zapuszczania korzeni w wielu roznych miejscach - wedlug zasady wszedzie gdzie byles pozostaw cos po sobie. Podobnie jak "znaczenie dzrzewek" przez pieski na swoim terytorium - heh.
          W zasadzie istnieje od tej zasady jeden wyjatek w moim przypadku Franfurt A/M, aczkolwiek wtedy trzeba bylo miec zgode samorzadu by tacy jak ja czyli "obcy" mogli dokanac takiej tranzakcji.
          Ktos mi kiedys powiedzial chcialbym tez miec taki "nalog" - hmmm. Moze i tak to wyglada z zewnatrz, ale po trzeciej nieruchomosci przestaje to byc takie fajne, pozniej zaczyna sie to wszystko nakrec i blokowac czlowieka czujesz sie jak z uwiazana "kula u nogi"! Niestety nie potrafie przezywyciezyc blokady sperzdazy tego co juz nabylem.

          Co do powodow emigracji wciaz to do innego kraju, to u podstaw tego wszystkiego lezy moja dusza, jak sadze. Dusza wiecznego podroznika i marzyciela, iz kolejny "swiat" do ktorego dotre to bedzie wlasnie ten jedyny upragniony, najleprzy i idealny. Owe "swiaty" zas odkrywam przez przypadek w swoich podrozach, ktorych odbywam sporo. Przez ostatnie 4 lata, ktore zamieszkuje w obecnym miejscu, mam na swoim koncie ponad 100 odwolanych lotow.
          Wedlug zasady pozazke zamien w sukces, staram sie odwolany lot zamienic na krotki odpoczynek i w ten sposob czerpalem z tego przyjemnosc. Jak wiadomo nie jest to trudne, gdyz odwolany lot mozna wymienic na kazdy inny, gdzie tylko nasz przewoznik lata. Natomiast my nie potrzebujesz wizy do tego kraju lub mozezesz ja nabyc na lotnisku docelowym, tzw "wiza turystyczna" za pieniadze. Tak wiec zamiast nerwow krotka odskocznia. To akurat polecam traktuj zycie jak przygode.

          Wracajac do tematu "spotykam" nowy kraj, gdzie wydaje sie byc jeszcze fajniej i historia zaczyna sie powtarzac. Zafascynowany "NOWYM" zaczynam sie uczyc podstaw jezyka i podrozuje tam coraz czesciej. Ostatecznie wybieram w NOWYM "swiecie" miasto pozniej tam sie przeprowadzam i przez kilka lat jestem w niebowziety. Nie moge nasycic swoich oczu nowymi krajobrazami i posiac sie z zachwytu nad "idealnymi" wprost ludzimi, ktorzy mnie otaczaja. Po pewnym czasie zaczynam zauwazac, ze nie zupelnie sa oni tacy jak to wygladalo na poczatku, a do przepieknych krajobrazow przywykam. Z braku nowych motywatorow - kraj zwiedzilem, ludzi poznalem, zaczynam widziec zalety NOWYCH "Swiatow" i historia zaczyna sie powtazac! Trudno sie do tego przyznac, ale decyzja juz zapadla i nastepnym "swiatem" beda Wyspy Kanaryjskie, choc w tym przypadku w najgorszym razie zostanie mi wakacyjne zaplecze!

          Pomijajac moj nietypowy "nawyk" to takie zycie jest dosc atrakcyjne oczywiscie dla tych, ktorzy nie lubia stagnacji. Kazda kolejna zmiana jest trudniejsza niz poprzednia, coraz mniej wiary w odnalezienie tego idealnego swiata, to jednak technicznie coraz prostsze i latwiejsze ze wzgledu na przebyte doswiadczenia.
          Poniewaz umysl ludzki zawsze motywuje nas do zdobycia tego czeno nie mamy i dotarcia tam gdze nas nie bylo, wedlug zasady dobrze jest gdzie nas nie ma, coraz czesciej zaczynam sie obawiac, ze nigdy nie bedzie mi dane odnalesc swoj idalny swiat.
          Wszystkie sukcesy sa czyms okupione, nawet jesli wyglada to zupelnie inaczej !!!!!!!!!!!


          P.S. Ciekawe ile te zwierzenia zbiera krytycznych uwag - ZYCZE POWODZENIA OPTYMISTYCZNYM RODAKOM!
          • Gość: Violka Re: Piekno emigracji IP: *.248.189.80.dyn.plus.net 28.01.12, 12:14
            jan dobrze ze optymisci sie tu odzywaja!!!

            jak slusznie zauwazono..problem jest w has samych, mysle ze to nasza mentalnosc i brak otwarcia na wszystko co "nie polskie" sprawia ze samotnosc wlazi ze swymi buciorami do naszego zycia na emigracji....w sumie nie tylko na emigracji...w Polsce mode star sie to samo

            Kochani...zacznijcie zyc a nie ciagle do ten skarpety the funty pakowac!

            nie rozumiem dlaczzego jedzienie - tylko polskie - kielbacha knajpa tip. a hinduskie, angielskie to fee nie dobre a Anglicy tact zli zadufani idioti tip komentarze nie raw slyszalam od naszych rodakow! a 2/3 z inch nigdy nosa nawet do owej knajpy nie wsadzilo - nie sprobowalo tylko powiela glupawe komentarze innych.

            wkurza mnie niesamowicie kiedy poznaje rod aka/rodaczke to pierwsze pytanie jamie slysze to: gfzie pracujesz lie zarabiasz!! czy w Polsce tez o to pytacie nowo poznane ososby?! sorry...

            mysle ze duzym bledem jest owe zamykacie sie w 4 scianach, brake znajomosci jezyka i zamykanie sie w ten naszej polskosci...trzeba sie otworzyc na innych ludzi dookola dec kredyt zaufania czasami warto

            jestem w ok 6 lat ...przyjaciol znajomych mam z przeroznych krajow, prawie wcale z PL..niesety odsrasza mnei the wieczne narzekanie jak nam tu zle i nie dobrze... jest wiele mozliwosci wystarczy sie na nie otworzyc zamiest non stop biadolic!rozumiem czasem tea mam dolly mniejesze i wieksze...ale zdajcie sobie sprawl z tego ze wizyty w Polsce sa na chwile - swieta nie swieta..kazdy z naszych przyjaciol ma see zycie i nie zawsze bedzie tai samo,kazdy ma swore problemy...

            trzeba dzialac zamiats tylko gadac i narzekac! od co! :)

            wiecej optymizmu...otwarcia...zacznijcie ZYC!!! :)

            trzymam kciuki!

            Violka
        • 10iwonka10 Re: rozumiem 23.01.12, 15:13
          Ja mam dokladnie tak samo. Jestem tutaj prawie 10 lat i wlasciwie caly czas pracuje z samymi anglikami. W Polsce bez problemu nawiazuje znajomosci z ludzmi tutaj jest troche gorzej. Ja na poczatku zaczelam sie zastanawiac ze moze ze mna jest cos nie tak ale chyba nie skoro w Polsce bylam calkiem normalna.Mysle ze Anglicy nadaja na troche innych falach .... Oni nie sa az tak zamknietym narodem sa po prostu troche inni wychowani w troche innej kulturze dlatego troche ciezko sie z nimi 'zaprzyjaznic'. Ja tez mam kilku dobrych znajomych tez emigrantow z roznych krajow. Ale moze tak jest latwiej bo emigracja nas w jakis sposob laczy nie jestesmy u siebie tak do konca.
          • Gość: Marek Re: rozumiem IP: 69.22.174.* 24.01.12, 20:51
            wrocilem z Uk do Polski juz dwa razy. raz w 2009 roku, posiedzialem dwa miesiace w Polsce, zobaczylem ze to wszystko z bliska (jak sie jest w Polsce) nie jest takie idealne, wrecz przeciwnie- i wrocilem do UK
            teraz znow wrocilem do Polski... posiedzialem pare miesiecy, podjalem prace... i? chce wracac do UK, tym razem juz na dobre i na zawsze

            emigrant ktory pomieszkal w Uk pare lat ma olbrzymie problemy z przestawieniem sie z powrotem na polske. bedzie was wszystko denerwowac- beznadziejne drogi i koleje, wysokie ceny odziezy, naburmuszeni i smutni ludzie, a dodatkowo okaze sie ze ludzie w polsce tez oddalili sie od siebie, znajomi wcale nie maja czasu na spotkania, a nowe przyjaznie trudno nawiazac

            mimo niewatpliwych negatywow zycia w UK jako czlowiek obcej narodowosci, to Panstwo jednak oferuje spokoj, brak stresu, jakies takie poczucie pokoju ducha

            ja zaluje powrotu do Polski mimo ze przez te lata tak do niej tesknilem.... i tylko dziekuje Bogu ze nie spalilem mostow w anglii i ze mam do niej w miare latwy powrot

            pozdrawiam
            • 10iwonka10 Re: rozumiem 25.01.12, 09:56
              Mysle ze masz racje. Chyba byloby mi ciezko wrocic teraz, szukac pracy w Polsce. Zycie tutaj jest zdecydowanie wygodniejsze i mniej stresujace.
              Natomiast niestety dla wiekszosci emigrantow dochodzi pewne poczucie samotnosci.Zawsze bedzie pewna bariera kulturowa.
      • Gość: Amelia Re: rozumiem IP: *.bb.sky.com 04.02.13, 00:22
        Gosc ma sluchaj to nie wina twoja tylko otoczenia.A My Polacy dlatego jestesmy spieci,bo u nas jest trudniej i ciagle sie zmagamy jak tu przezyc do pierwszego i dlatego ludzie w Posce sa smutni ispieci,a w Angli otwarci az za bardzo,bo maja kase Zasilki moga liczyc na Panstwo a u nas Zapomoga z Opieki 50zl wyzebrana to jak tu byc otwartym.Nie wmawiaj sobie,ze z toba cos nie tak,my mamy inna mentalnocs,ktora pochodzi z biedy,jesli dorastalo sie z Rodznie bogatatej to pewnie,ze takie dziecko bedzie otwarte i bezstresowe.
        • karlos44 Re: rozumiem 04.02.13, 08:28
          Jacy spięci ?? o kim piszesz ?? nigdy nie mialem problemu zeby przeżyć do pierwszego... Zamiast czekać na zasiłek z opieki (jak piszesz 50zł) to moze weź sie za robotę to nei bedziesz musiała się martwic czy ci do pierwszego starczy...
      • Gość: Marek Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.vc.shawcable.net 27.03.12, 07:29
        Ha ha bez obrazy co to za emigracja w Uk czy innym kraju europejskim tanie bilety lotnicze sporo Polakow do kraju "zabi" skok ja mieszkam bardzo daleko od 27 lat w mojej 200tys dzielnicy jest,moze 20stu Polakow raz na pare lat jezdze do Polski ale zebym rozpaczal-wogole....duzo podrozuje po swiecie i to lubie,a na emigracji jestem naprawdeszczesliwy....
    • Gość: Victoriah Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc IP: *.wlms-broadband.com 16.08.12, 22:30
      zgadzam sie w 100% ,ze slowami kol.ktory isze o swoich uczuciach i osamotnieniu ...
      jestem tutaj w Anglei ponad 8 lat...i od 3 lat dopda nie uczucie osamotnienia z kotrym walcze zajmujac sie praca ,kursem ,dziecmi...spiewm ,czytaniem Biblii...z natury jestem entuzjastyczna kobieta i ciesze sie szczerze gdzy komus sie powodzi, jestem szczera z sama soba i z tymi ,ktorych spotykam...lecz nie umiem sobieradzic z uczuciem osamotnienia...jest mi tez trudno nawiac pzryjazn z nowymi ludzmi,..bo 100 s roznych obaw i strachu....nie umiem tez wyjsc sama do ludzi i jak kiedys cos fahnego zoragnizowac...Ktos skradl moj entuzjazm zyciowy! tutaj ma prace ,mieszkanie ,dzieci dorosly..a ja w swej duszy umieram bo nie umiem juz odnalesc radosci ...napewno nie chce wracac do Polski,i do tego co bylo w pzreszlosci dla mnie zle...czasmi czuje sie jak samotny orzel ,ktory zladowal na jakies pole i trudno mu sie wybic znow w przestorza ..trudno ,bo brak mu bratniej kochanej duszy.Victoriah lat 47
    • wilkdominika Re: Emigracja mnie zabija- samotnosc 21.08.12, 10:47
      Czasem lepiej zaryzykować zmianę, niż czekać nie wiadomo na co i mieć coraz większego doła. kwestie formalne na pewno pomoże Ci rozwiązać każde biuro rachunkowe londyn to duże miasto i na pewno ludzie mają podobne sytuacje. może lepiej podjąć jakieś kroki i coś zmienić.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka