Dodaj do ulubionych

kiedy powiedziec Demolci?:)

30.11.03, 20:19
ze...

1) wieprzowina to swinka... tyle ze juz po "przejsciach"?:)

2) Sw. Mikolaj raczej (???) nie istnieje... chociaz ja czesciowo w niego
dalej wierze;)

3) kurczak na roznie i kurczak na podworku... maja cos ze soba wspolnego;)


pozwolilam mojej corci marzyc, wierzyc w zwierzatka i ich i nasze wzajemnie
przyjacielskie stosunki... tzn. jakis cudem uniknelam do tej pory pytan i
odpowiedzi na nie... skad to mieso?:)

ja wiem, ze problem moze malo powazny... chociaz... czy ja wiem... dla mnie -
dziecka regularnie wies odwiedzajacego morderstwa na zwierzetach i pozniejsza
ich konsumpcja nie byly niczym dziwnym... ale nie dla malej, ktora wsi nie
zna.

przestalismy jesc kurczaka z rozna... gdy zauwazylismy (wtedy okolo 2 letnia)
Demolcie uwaznie obserwujaca piekarnik... i komentujaca "... noski ma, pupe
ma, sksydelka ma, syje ma!!! jak nojmajna kuja!!! tylko dziee ma glowe? i
cemu tam siedzi?!!!";)))

ani-ta_powoli_dojrzewajaca_do_powiedzenia_dziecku_prawdy_o_brutalnosci_swiata
Obserwuj wątek
    • ani-ta Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 30.11.03, 21:55
      no tak!
      czlek sie dzieli problemem a reszta milczy... bo co to za problem! oni go nie
      maja!!!

      wrrrrrr

      a ja musze lawirowac... kluczyc... i kombinowac;)))

      demolcia usypiana zostala poproszona o przyspieszenie pisma do Sw. Mikolaja...
      bo juz sie niecierpliwi;))
      na to dziecie roztropnie mowi, ze pisac nie bedzie bo... Ola (kolezanka
      przedszkolna - moja ostatnia zmora - wyrocznia we wszystkich kwestiach
      spornych, autorytet samozwanczy itp.;)) ) no tak czy siak... Ola powiedziala,
      ze Sw. Mikolaj nie przynosi prezentow tylko mamusia je kupuje;)) (w duszy
      dodalam "a tatus finansuje";))) no to ja (roztropnie) zadalam pytanie... kto
      mamusi kupuje...?:))) doszlysmy do prababci Jadzi... i nitka sie urwala... bo
      kto prababci kupuje?:)) (o zyciu pozagrobowym Ola jeszcze malej nic
      najwyraznieej nie mowila:PPP)

      dziecko... przymknelo oczy (tu pojawila sie nadzieja na to, ze stworzenie
      usnelo...ktora prysla juz po 30sek.)... podumalo... i stwierdzilo, ze Sw.
      Mikolaj jednak musi dawac te prezenty! bo przeciez na WLASNE OCZY widzialo, ze
      prababcia dostaje prezenty!!!!... "moze Ola sie pomylila?"... ziewnela... i
      wygonila z pokoju...

      a moze trzeba bylo przyznac Oli racje?

      a. <anita w kropce>
      • maly.ksiaze Trzeba było powiedzieć... 01.12.03, 01:28
        ... jak się spotkaliśmy w W-wie. Wtedy zamiast do ZOO pojechalibyśmy z
        dzieciakami do mojej zaprzyjaźnionej kurolandii pod Warszawą i tam by się
        Demolka uświadomiła.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • ani-ta Re: Trzeba było powiedzieć... 01.12.03, 10:09
          kurolandia?
          znaczy ferma kur?:)

          dzieeeki!
          to ja juz jej nic nie powiem i poczekam na dzialania dywersyjne Oli;)))

          a.:)))
          • maly.ksiaze Re: Trzeba było powiedzieć... 01.12.03, 16:55
            Nie, psze Pani, takich rzeczy nie radziłbym pokazywać dzieciom. Nie ferma, ale
            miejsce, gdzie kury są wolne i szczęśliwe, karmione ziarnem i biegające po
            podwórku. Od jajka do rosołu.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • xurek tak z ciekawosci 01.12.03, 16:57
              pytam, czy to znaczy, ze w tym kurzym raju nie ma "zbrodni na kurach" tylko
              wysoce humanitarna "eutanazja" ? No a jezeli tak, to jeszcze pytanie nie dla
              dzieci: ile godzin/dni trzeba potem owe kury gotowac / piec ? :))))))))))

              Xurek
              • maly.ksiaze Spójrz na to tak... 03.12.03, 17:53
                Kura to ptak głupi. Nie wie, co ją czeka i czemu to wszystko służy. To czy ją
                złapie i pożre gospodyni jest równoważne temu, jakby ją złapał i pożarł
                jastrząb. A przyznasz, że w kontekście przyrody użycie słowa 'zbrodnia' nie ma
                sensu.
                Z tego co ostatnio widziałem, kurom nadal odrąbuje się w tym miejscu głowy.
                Bez ceregieli.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • don2 Re: Spójrz na to tak... 03.12.03, 18:23

                  swinia,to ssak madry,nie wie co ja czeka i czemu to wszystko sluzy.
                  To czy ja zlapie i pozre gospodarz............
                  Madry czy glupi taka jest kolej rzeczy w naturze.
                  Ale jak to dzieciakowi wytlumaczyc.Dzieci miejskie maja z tym trudnosci.
                  dzieci na wsi z tym wyrastaja,pomagaja zapedzac "inwentarz" do samochodu
                  w celu itd.
    • sabba Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 30.11.03, 23:01
      no ja nie moge nic powiedziec:)) Demolci nie posiadam:))) Nawet w wersji by
      Saaba and M....a sama nie pamietam czy wywolalo to na mnie jakies wrazenie jak
      sie dowiedzialam ze zwirzatka to sie je a swiety mikolaj to byla zawsze nie
      mamusia nie tatus ale ukochana babcia:))) I jak juz wiedzialam ze to ona (ale
      brat jeszcze nie) to z taka sama radoscia wyczekiwalam worka prezentow i z
      namaszczeniem otwoeralam drzwi i w zyciu nie odwazylabym sie do tego pana z
      broda "babciu" poweidziec:))))
      • ani-ta Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 10:26
        ja z dziecinstwa pamietam...
        wsadzanie mnie na okno... i nakaz wypatrywania pierwszej gwiazdki;))

        siakos nikomu do glowy nie przyszlo, ze w szybie... to jak w lustrze pewne
        rzeczy czasem widac;)))
        tylko skad w szafie znalazly sie te paczki?!!!:)))))))))

        a.:)

        P.S.
        Sw. Mikolaj w przedszkolu... to byla prawdziwa proba dla malej dziewczynki...
        trzeba bylo podejsc do niego na tyle blisko, zeby paczke przechwycic i na tyle
        daleko by sie nie dac wsadzic na kolana;))))))))
    • akawill Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 02:22
      Nie wiem kiedy, ale może w następujący sposób.
      My zwierzatka kochamy, ale tak to już zostało wszystko urządzone. A gdy je
      zjadamy to stają się częscią nas i jesteśmy im za to wdzięczni.
      Jeśli chodzi o Św. Mikołaja to oczywiście istnieje jako duch. Dajemy sobie
      prezenty i przebieramy się w czerwony kostium z szacunku dla ducha Św.
      Mikołaja i z miłości do siebie nawzajem. Więc stwierdzenie, że prezent jest
      od (czy "przez") Św. Mikołaja jest w zasadzie prawdziwe.
    • lalka_01 O Mikolaju 01.12.03, 08:58
      Im dluzej sie da nie mowic, tym lepiej. To piekne klamstwo. Moja 10-letnia
      corka wciaz zachowuje sie tak, jakby wierzyla, choc mysle, ze chce nam zrobic
      przyjemnosc. No i ma 6-letniego brata, wiec oboje z najstarszym troche tez pod
      niego graja.
      Nie jestem zwolenniczka traktowania dzieci jak malych doroslych, jak dlugo sie
      dalo (i da) pewne nieprzyjemne aspekty zycia ukrywalam. Nawet jesli czasami
      oznaczalo to niepelne odpowiedzi na trudne pytania :-)
      • ani-ta Re: O Mikolaju 01.12.03, 10:22
        i to jest chyba najlepsza rada...

        rozen wystawiam na allegro;)))

        a.:)
    • xurek Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 10:08
      Wiec Mikolaj, badz raczej Samiklaus :) istnieje naprawde, aczkolwiek juz sie
      nauczylismy, ze nie kazda plastikowa figurka Samilkausa jest takowym :).
      Samilkaus przyjdzie w sobote, zrobi z Piranha „rachunek sumienia“ i albo da
      prezent albo nie – w zaleznosci od osiagow pozytywnych i negatywnych :).

      Przelknelam tez bez specjalnego bolu watroby, ze babcia Owomare jest w niebie i
      z tamtad obserwuje rozwoj Piranhii. Trudniej jest mi przelknac Piranhowe prosby
      do boga, zeby deszcz przestal padac, ale tez jakos trawie :).

      Ze „zwierzatkami do jedzenia“ nie bylo nigdy problemu, bo Piranha bardzo
      wszesnie wykazala wielkie zainteresowanie tygrysami, panterami & co. i przy
      okazji sie dowiedziala, ze one zzreraja antylopy. Raz zdazylo mi sie nie
      przypilnowac i Pirahna w programie zoologicznym zobaczyla polujace lwy –
      kibicowala lepiej niz tatus na meczu sportowym ryczac „antelope, run,
      ruuuuuun!“. Od tego byl juz tylko krok to jedzonych przez nas kurczakow –
      Piranha wie, ze sa zwierzeta tak skonstruowane przez nature, iz zjadaja inne
      zwierzeta – napawa ja to co prawda punktualnym smutkiem, ale ogolnie nie spedza
      snu z powiek :).

      My niestety powoli zblizamy sie do pytania, JAK dostaje sie baby do brzuszka
      mamusi, i dlaczego wlasnie daddy jest daddy a nie ktokolwiek inny i na czym
      polega bycie daddy i dlaczego nie daddy mial Piranhe w brzuszku itd.... Tez nie
      wiem, jaka jest „wersja prawidlowa“ dla niespelna trzylatka :((.

      Xurek
      • ani-ta xurku polecam OLE!:) 01.12.03, 10:20
        ha!
        tego typu pytania przerabialismy juz milion razy...i roznica polega juz tylko
        na dopytywaniu o ... szczegoly;)))

        poki co... dziecko wie, ze ciaza nie bierze sie z milosci... tylko
        z... "pleminikow"!!!
        (Ola jakos o komorce jajowej i jej udziale w w.w. zapomniala:PPP)

        lwa, tygrysa czy innego zabojce z antylopa juz przerabialismy... dziecko
        wrzasnelo "to jest nieludzkie!!!":))) wiec... kurczak z rozna zostal odwleczony
        o kolejnych pare lat w czasie;)

        mala albo mnie robi w bambuko...albo faktycznie zyje w swiecie dzieciecych
        fantazji... :))

        ale generalnie... takie kolezanki/koledzy przedszkolni to dobra robote robia...
        bo czasem jakas kosmiczna glupote dzieciakowi wmowia... i wtedy nawet sie
        rodzic se nie obejrzy... jak juz umysl dzieciaka wyprostuje... mimo, ze
        wczesniej w zyciu by mu nie przyszlo, ze bedzie z pieciolatka o plemnikach i
        ich roli w zyciu spolecznym i rodzinnym mowil;))))))

        a.:)

        P.S.
        D.: dlaczego mamuty wyginely?
        A.: bo bylo im za zimno!
        D.: to czemu ich babcia nie okryla?
        A.: babci wtedy jeszcze nie bylo!
        D.: nie bylo??????!!! a ja myslalam, ze babcia byla zawsze...

        <rozmowa sprzed 2lat chyba... do tej pory spieramy sie , o ktora babcie
        chodzilo?:)))>

        a.:)
        • don2 Re: xurku polecam OLE!:) 01.12.03, 10:32

          Pamietam tez moje dziecko z tego okresu.Dzien zaczynal sie od DLACZEGO ?
          i DLACZEGO? I rosna takie niedowiarki i zostaja uczonymi lub oficerami
          sledczymi.Kiedys usilowalem wytlumaczyc,ze te ktore leza w kawalkach w lodowce
          to ze sklepu i do jedzenia.sa z fabryki.a te na pastwiskach i w kurnikach to
          zupelnie co innego.Pomoglo na 3 dni.Az z wielkim przejeciem powiedziala
          domnie,ze pani od koni powiedziala do jej kochanego ponny:jak nie przestaniesz
          gryzc cos tam to cie sprzedam do rzezmika na kotlety.Koniec wyjasnien,zostalem
          zdegradowany do 0.
          • ani-ta Re: xurku polecam OLE!:) 01.12.03, 10:39
            hehehe;))

            kupilam sobie taka ladna szynke...
            lezy na szynka na blacie w kuchni... a ja zaczynam wertowac powazne podreczniki
            dla kur domowych... co z taka szynka zrobic?
            szynka lezy... ja coraz bardzie panikuje...
            chlop sie smieje, ze znowu uleglam reklamie/promocji;)
            podchodzi latorosl... patrzy... i pyta "co to jest???!" <wzrok pelen
            obrzydzenia... bo juz pomacac musiala!>
            na to ojciec szybciutko "swinia!!!"
            D. : "taaaaaaak???!!! swinia???!!!! to czym chrumka????!!!! tatus!!! tatus!!!
            ty ze mnie glupka nie zrobisz!";)))))))))))))))))))

            jej sie nie da uswiadomic... chyba ze Ola?;)))

            a.:)
        • xurek Ola & Co 01.12.03, 11:06
          to w naszym przypadku Sandro (5), Sebastian (5) i José (4) - najlepsi kuple
          (mini Fründe :))). Jak dotad nauczyli Piranhe bardzo "pozytecznych" rzeczy
          takich jak:
          "ufrüme isch einfach blööööd" (sprzatanie jest po prostu glupie".
          "du bist sauuublöd" (jestes glupia jak swinia)
          "hureschiesdreck" (cos jak polska kurwa?)
          "einfach net und schluss!" (nie i juz).

          No i innych pozytecznych rzeczy takich jak to, ze Pirahna poda mame do sadu i
          sedzia powie ze jest winna, bo zamknela go w pokoju za to, ze zepsul samochod,
          a on przeciez jest jeszcze malutki i mu wolno. Nieprawda? Mama zamknela go za
          to, ze ja uderzyl? Ale sedzia tego nie widzial a on mu nie powie, hahahahaha!

          Taak, przedszkole jest bardzo "naukowe" :)))

          Xurek
          • ani-ta Re: Ola & Co 01.12.03, 11:09
            ooooooo Boooooooozzzzeeeeeeeee!!!!!!

            jakie ja mam GRZECZNE dziecko!:))))))))))))

            sadem jeszcze mnie nie straszyla;)))

            xurku!
            wygrywasz na calej linii!!!:))))))))
            a.:))))
            • xurek wygrywam :)))? 01.12.03, 11:18
              dziekuje za taka wygrana. Piranha rzuca haslami, ktore moim skromnym zdaniem sa
              dwa lata za wczesnie :))). Nieraz juz nie wiem, co mam z nim zrobic, coby go
              na "ludzi" wychowac :)). Ostatnio "wykorzystalam" pania psycholog od jezyka
              pytajac, czemu to taki diabel wcielony. Pani sie usmiechnela i powiedziala, ze
              logiczne myslenie i wyciaganie wnioskow jest u Piranhii daleko do przodu w
              porownaniu z jego "kompetencjami socjalnymi", ktore sa calkiem w normie i ze
              musimy przeczekac, az to drugie nadazy i starac sie w tym czasie "nie popelniac
              bledow". Bardzo mundra pani - nie powiedziala mi jednak, co jest bledem, a co
              nie, radzac zdac sie na "intuicje" :))))). Daddy chyba popelnia mniej bledow,
              bo wszelkie dyskusje o sadach i innych konczy szybko jednym zdaniem "I'm
              bigger, I'm stronger, so I'm right - fullstop" :)))))). Ja usiluje
              znalezc "zadawalajaca i dochodzaca argumentacje", co zazwyczaj konczy
              sie "einfach net und schluss" :)))))))).

              Xurek przegrywajacy :))))))
              • ani-ta Re: wygrywam :)))? 01.12.03, 11:26
                xurku;)
                ponarzekamy sobie tutaj... ale w duszy i tak Dumne Matki Polki jestesmy;))

                szczytem glupoty popelnionym przez moje dziecko jest... seplenienie!!!
                odkad jest w nowym przedszkolu ma swojego ulubionego kolege jurka (oj ziec mi
                sie szykuje..) i kolezanke Ole... obydwoje mowia takim kodem, ze ja przez
                grzecznosc rbie miny a'la "rozumiem" ale KOMPLETNIE ich nie rozumiem;(
                demolcia spedza z nimi caly dzien... efekt... zeszyt do korespondecji z
                logopeda!

                pani po miesiacu zalapala, ze dziecko mowi "dziwnie" tylko przy
                towarzystwie "mowiacych inaczej"...
                teraz jednak... postanowila zaczac nas i mala katowac:( twierdzi, ze
                seplenienie jej sie udziela i poglebia w tempie, ktore za chwile juz bedzie nie
                do okielznania! ze skoro nie daje jej sie wytlumaczyc, ze nasladowanie w tym
                akurat innych jest zle... to trzeba ja zmusic do cwiczen... aby zrozumiala, ze
                nasladowanie innycvh jest zle;PPPP

                troche rozumiem;)
                troche sie gubie...

                fakt Demolka - dziewczynka z doskonala dykcja mowi od jakiegos czasu tak... ze
                ciezko ja zrozumiec:(

                a ja udaje, ze jeszcze nie zwariowalam;))
                • xurek seplenienie 01.12.03, 11:32
                  dokladnie to samo stalo sie z corka mojej znajomej (5) w czasie, kiedy owa
                  musiala spedzic miesiac w szpitalu. Mala zaczela seplenic i tez wyladowala u
                  logopedy. Pol roku cwiczeni i przekonywan nie dalo nic - w koncu jej rodzice
                  postanowili "przestac" ja rozumiec. Nie reagowali na nic, co
                  bylo "wyseplenione", lacznie z niepodaniem czegos do picia badz jedzenia badz
                  pomocy w toalecie. Po miesiacu mala przestala seplenic :))).
                  Czasem chyba metody rygorystyczne zdaja sie lepiej dzialac :)))

                  Xurek
                  • ani-ta Re: seplenienie 01.12.03, 11:35
                    xurku...
                    miedzy innymi tez podejrzewam, ze moja tygodniowa nieobecnosc ma w tym swoj
                    udzial;(
                    od wrzesnia dziecko widzi mnie rano i wieczorem tuz przed snem... moze to
                    rodzaj buntu?

                    boszzz... i wyrzuty sumienia ruszyly z kopyta!:(

                    a.
                    • xurek nieobecnosc 01.12.03, 11:42
                      mojej znajomej logopeda wytlumaczyl to tak, ze mala podsiwadomie mowiac w taki
                      sposob wrocila do statusu "baby" chcac w ten sposob "wymusic" zwiekszona
                      obecnosc mamy. Wyrzuty sumienia sa nie na miejscu, gdyz dziecko tylko wtedy
                      moze byc szczesliwe, jezeli jest w "szczesliwym domu". Czy dom bylby
                      szczesliwy, jezeli Ty, zamiast robic to, co robicz i jest dla Ciebie konieczne,
                      posiwecilabys w tym czasie wiecej czasu Demolce? Nie tylko kurczak to
                      brutalnosc zycia - sa tez inne, bardziej subtelne, do ktorych niestety trzeba
                      sie przyzwyczaic :(((.

                      Xurek
                • xurek PS: duma 01.12.03, 11:35
                  oczywiscie, ze jestem dumna z Piranhii i jego osiagow i w zasadzie nie
                  narzekam. Ale czasem naprawde sie boje, ze on mnie przerosnie i ze naprawde nie
                  bede w stanie niepopelnic bledow wychowawczych, ktore odbija sie na jego
                  doroslosci. Czesto zdarza mi sie, ze naprawde nie wiem, jak cos wyprostowac
                  albo nawet nie wiem, czy to juz sie da wyprostowac czy tez jest jeszcze za
                  maly, czy jego zachowania mam w ogole prostowac, czy ingorowac, czy sie
                  usmiechnac, czy oburzyc.....

                  Xurek
      • clairejoanna Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 14:40
        xurek napisała:

        "My niestety powoli zblizamy sie do pytania, JAK dostaje sie baby do brzuszka
        mamusi, i dlaczego wlasnie daddy jest daddy a nie ktokolwiek inny i na czym
        polega bycie daddy i dlaczego nie daddy mial Piranhe w brzuszku itd.... Tez |
        nie wiem, jaka jest „wersja prawidlowa“ dla niespelna trzylatka :((."
        ---> Wersja naukowa. Ojciec lekarz i mi za pomoca atlasu anatomii (ktory jest
        podajże napisany cyrylicą... łacińskie nazwy grażdżanką) wytłumaczył skąd się
        biorą dzidziusie i nie uważam, że mi to zaszkodziło. Nad "szczegółach" zaczęłam
        się też zastanawiać dużo później, jak miałam osiem, dziewięć lat.

        Pozdrowienia,

        CJ
        • ani-ta Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 14:51
          dziecko opanowalo trudna sztuke czytania;)
          fajnie!
          ale nie za bardzo;))
          nie bawia ja jej ksiazki... bo wszystkie zna na pamiec.
          bawia ja ksiazki dla doroslych... bo mamusiowe/tatusiowe... wiadomo...

          ukochana ksiazka jest "choroby wieku dzieciecego" (doskonaly przedruk niemiecki
          pana Helmuta jakiegostam) bogato ozdobiona fotografiami;)))
          mala siada... oglada fotki... a jak ktoras ja zainteresuje to zaczyna "dukac" o
          czym to...
          stad wiem, ze najwieksze obawy mojego dziecka dotycza ... "pieluszkowego
          zapalenia skory"!!!! i zadna sila jej nie wytlumaczy, ze akurat w jej przypadku
          zagrozenie juz minelo!!!:)))))))

          tak mi sie skojarzylo apropos atlasu anatomii... ktory dzisiaj zaraz po
          powrocie do domu WRZUCAM NA SZAFE i zapominam o jego istnieniu!:)
          tylko tego mi trzeba bylo...

          wystarczy, ze ola jej pokazala ktoredy wychodza dzieci - a mnie ambicja kazala
          prostowac! BO TO WCALE NIE JEST PEPUSZEK!!!!!:PPPPPPPPPPPPPPP

          a.:)
          • clairejoanna Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 15:01
            Ja się nauczyłam czytać jak miałam z sześć i pół roku, za to w wieku sześciu
            miesięcy byłam lepsze w kładaniu klocków o różnych kształtach to domka z
            dziurkami o różnych kształtach, niż Mamusia :-) Więc te problemy Mamusia ze mną
            nie miała, że przeczytam coś, co nie powinnam przeczytać :-)

            Pozdrowienia,

            CJ
    • clairejoanna Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 14:30
      Że Św. Mikołaj nie istnieje- o tym się szypko dowiedziałam, nie pamiętam, skąd,
      ale nie był to dla mnie taki wielki szok.
      Zaś wielki szok był dla mnie, jak się okazało, że Zahnfee nie istnieje;
      bynajmniej mi nie chodziło o to, że nie ma tej miłej wrószki, coto zamienia
      ząbek na pieniążek, tylko o to, że Mamusia mnie okłamała... Zwłaszcza, że wtedy
      miałam już religię z przemiłym księdzem, który nas straszył piekłem...

      Pozdrowienia,

      CJ
    • basia553 Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 15:33
      Trudno w to czasami uwierzyc, ale i ja bylam kiedys dzieckiem. I bedac
      dzieckiem duzym a röwnoczesnie okrutnym, pröbowalam mojemu o 4 lata mlodszemu
      bratu wyjasnic sprawe z tym Mikolajem. On strasznie plakal i zatykal sobie uszy
      i ja sie do dzis wstydze swego podlego uczynku i apeluje: nie odbierajcie
      dzieciom za wczesnie zludzen!!
      • jan.kran Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 16:27
        Ja popelnilam wielki blad wychowawczy. Nigdy nie traktowalam moich dzieci jak
        dzieci. Juz w bedac w ciazy rozmawialam z mlodzieza na Powazne Tematy. Potem
        byl krotki okres braku kontaktu, ale jak tylko zaczatek rozumu sie u Mlodziezy
        pojawil zaczelam im serwowac klasyke literatury dzieciecej. Strasznie sie
        nudzilam jak byli mali i nigdy nie mieli dziecinstwa. Ich wspomnienia to, ze
        kazda chwile wolna wykorzystywalam na nauke wlasna, a jak byli wieksi to na
        nauke ich. W zwiazku z tym nie maja kontaktu z rowiesnikami i nie mialy
        prawdziwego dziecinstwa. Moze jako Babcia bede lepsza.
        • lalka_01 Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 16:33
          Babcie zawsze sa lepsze. Do pewnych rzeczy podobno trzeba dorosnac :-)
          • ani-ta Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 01.12.03, 21:34
            100% lalko:)
            jak patrze na dawnego generala domowego, ktory terroryzowal nas porzadkiem i
            ogolnym Ordnungiem w domu... ktory teraz pozwala Demolci balaganic, bic
            ulubione sloczki, chlapac sokiem i kruszyc ciastka po calym domu... ze o tonach
            czekolady i ciuchach marki de lux nie wspomne... to nie chce mi sie wierzyc, ze
            to ta sama osoba... moja Mamusia;)))

            zazdroszcze Demolce!:)

            chociaz... moja babcia rozpieszczala mnie jak umiala najlepiej (teraz tez to
            robi... zupelnie bez umiaru!) doprowadzajac moja Matus do furii... i spazmow...
            bo dla niej taka to ona nie byla;)))

            czasem Matus swoja babcie wspomina... a wtedy moja babcia co drugie slowo
            krzyczy "nieprawda!!!!!! ona wcale taka "swieta" nie byla!!!":))))))

            tak powinno byc;)

            a.:)
    • jan.kran A co powiedziec Juniorowi ? 03.12.03, 14:17
      Jak Mlodziez byla mala to byl szlaban na wiadomosci telewizyjne.
      Potem Mlodziez mogla ogladac Tagesschau i inne :-))) Nastepnie jak juz bylismy
      w Norge to jak sie zaczela wojna w Iraku wiadomosci tyz byly tabu.
      Teraz ogladamy duzo , w roznych jezykach. Zwlaszcza jak sie np. cos w Dziordzia
      dzieje :-))) Mlodziez jest dosc doinformowana aktualnie i jest OK.
      Ale wczoraj niemiecka TV pokazala jak dwoch bialych amerykanskich policjantow
      zakatowalo na smierc czarnego obywatela USA. Dosc szczegolowo nagranie video.
      Junior plakal caly wieczor mowiac: " Der arme Schwarze , warum haben sie so
      etwas gemacht, die Schweine. " I cholera nie wiedzialam co Mu powiedziec. Kran.
      • xurek prawde. ntxt 03.12.03, 14:20

        • jan.kran Re: prawde. ntxt 03.12.03, 14:41
          Prawde to On zobaczyl golym okiem. Mi chodzi o to ,ze On ma 14 lat. Zyje w
          przeswiadczeniu, ze demokracja jest gut a totalitaryzm jest bee. Zyje w
          przekonaniu , ze Hitler byl zly , bo zabijal Zydow i Cyganow oraz byl rasista.
          Ma swiadomosc , ze USA to duze demokratyczne i w miare sprawiedliwe panstwo.
          Umie z grubsza odroznic dobro od zlego . Akceptuje i muzulmanina i
          homoseksualiste i zyda.
          Jak policjant bialy amerykanski zabija czarnego Amerykanina to zarowno ja jak
          i Junior mamy problem.
          To ja powiedzialam. Kran.
          • xurek do Krana - kiedys trzeba zaczac 03.12.03, 15:04
            14 lat, jak na dzisiejsze tempo rozwoju to wcale nie tak malo. Nic nie jest tak
            oczywiste, jak sie na pierwszy rzut oka wydaje – ani demokracja, ani
            totalitaryzm.

            Ostatnio, za zupelnie innym “poziomie” mialam dluga rozmowe z psychologiem na
            temat stawiania dziecku granic. Powiedzial, ze bol spowodowany “zyciowym nie”
            jest bolem, ktory nigdy nie przechodzi, zawsze sie powtarza i im szybciej
            dziecko to zrozumie, tym latwiej mu bedzie wytworzyc sobie mechanizmy
            samoobrony i samoregulacji jak rowniez sposoby wyrazania swego rozczarowania,
            ktore sa do przyjecia dla ogolu. W konkretnych przykladach chodzilo co prawda o
            rzeczy dla nas blahe, jak np. fakt, ze mama rowniez moze nie miec czasu badz
            chciec go poswiecic rzeczom innym niz dziecko i ze dziecko tylko poprzez
            przezycie na wlasnej skorze moze sie nauczyc, iz takie mamine zachowanie nie
            oznacza ani konca swiata ani konca milosci i ze mozna swoje rozczarowanie
            skanalizowac w inny, bardziej pozytywny sposob niz samouzalanie sie badz
            tupanie noga, tym niemniej wydaje mi sie, iz przeslanie zawarte w tych slowach
            jest bardzo uniwersalne.

            Ja tez mam duzy problem z “problemem rasowym”, ale zdajac sobie sprawe z tego,
            jak latwo w mojej sytuacji byloby stac sie “kolorowo – nieobiektywna” oprocz
            wczuwania sie w problemy “emigrantow ostatniej kategorii” czytam tez czasem
            ksiazki takie jak “Schande von J.M. Coetzee” przedstawiajace problem rownie
            uczuciowo od drugiej strony. Stwarza to co prawda jeszcze wiekszy metlik w
            glowie, ale rownoczesnie lepsza rownowage.

            Swiat jest jaki jest, moze Mlody bedzie mogl go kiedys troche naprawic, ale
            najpierw musi go zrozumiec z kazdej jego strony. To nie jest przyjemne, ale
            wydaje mi sie byc koniecznym.

            Xurek
            • jan.kran Wychowanie a la Kran. 03.12.03, 15:28
              Dla mnie czarne jest czarne i biale jest biale. Nie chodzi o kolor skory.
              Totalitaryzm czy czerwony czy brunatny ma li tylko jedno oblicze.
              Demokracje tyz rozumiem w sposob jednoznaczny.
              Moje dzieci moze nie mialy normalnego dziecinstwa w sensie ogolnie rozumianym.
              Sa Polakami , ale tez Niemcami za to maja francuskie paszporty.
              Nie jest latwo byc Polakiem bedac zarazem Niemcem. A potem jak sie wyladuje w
              Norge gdzie sie jest nie wiadomo kim to wogole jest trudniej.
              Z tym czarnym obywatelem USA to bylo wczoraj Don. Calkiem nowa historia.
              Jezykiem moich dzieci jet jakby niemiecki. Ale polski tyz. Najlepiej sie czuja
              w kregu kultury niemieckiej. Bo to jest ich dziecinstwo i ich jezyk. Polski tez
              ma pewne znaczenie.
              Maja polskie nazwisko , niemiecka swiadomosc a zyja w Norge ktora jet dla Nich
              totalna egzotyka.
              Do tego dochodzi to , ze ja jestem dosc luzna jako Rodzic i to na pewno Im nie
              ulatwia. K.Pomiedzy.
          • don2 Re: prawde. ntxt 03.12.03, 15:06
            Jak Cie czytam Kranie,to sie zastanawiam nad tym ile czlowiek moze miec
            problemow.A juz najbardziej to podoba mi sie twoje dziecko rozczulajace sie w
            Norwegii po niemiecku nad murzynem z USA.Nie mam pojecia ,kiedy to bylo z tm
            bialym policjantem itd.Pamietam bylo cos podobnego ,wyszla z tego awantura
            potezna.nagral to ktos na video itp.Ale to bylo dosc dawno.A jak by reagowal
            Twoj syn ,gdyby to czarny policjant nawalil czarnego? Albo bialego? I jak
            zrozumialem to masz same nadzwyczajnie inteligentne dzieci .Gratulowac tylko
            mozna.Oczywiscie zdaje sobie sprawe ile trudu to kosztuje.Chcialem tylko
            zapytac ,czy Twoje wunderkindy maialy tez typowo dzieciece problemy,czy siedzac
            na nocniku zastanawialy sie nad niesprawiedliwoscia na swiecie i ustawami
            norymbergskimi? Znaczy sie mialy te dziecinstwo?maja? Absolutnie nie mam ani
            zdolnosci ,ani doswiadczenia z dziecmi,marny by byl ze mnie pedagog.Pamietam
            moja bratanice np.obecnie naukowiec -zadnych takich objawow nie zdradzala jak
            twoje.i zrobila doktorat jako jedna z najmlodszych w historii uczelni.
            Cholera,tak sobie mysle czasami jaka to skomplikowana sprawa byc rodzicem.
            • clairejoanna Re: prawde. ntxt 03.12.03, 15:27
              1. Nie trzeba być inteligentnym, żeby napisać doktorat z historii. Wiem coś na
              ten temat, co nie ma znaczyć, że z góry zakładam, że ta Twoja bratanica jest
              idiotką; nie wiem, na ile Ją znasz, ile z Nią czasu spendzałeś ect.
              2. Moje dzieciństwo:
              A czy ja wiem. Byłam szczęśliwa, a to, czy się mniej lub więcej zastanawiałam
              na światem, niż inni- czy to ważne? Nie miałam nigdy też problemów z innymi
              dziećmi w klasie, razem bawiliśmy się klockami lego, czasem, jak już mówisz o
              ustawach norymberskich, padały zdania typu "Mama powiedziała wczoraj o
              naziźmie, że..." albo "Babunia mi opowiadała, że...", ale nie było jakiś
              wielkich dyskusji na ten temat. W szkole nas nauczono, że Hitler, nazizm i
              holokaust jest zły i się nad tym więcej nie zastanwialiśmy. Dopiero jak weszłam
              w okres dojrzewania zaczęłam mieć takie pomysły.

              Pozdrowienia,

              CJ
              • don2 Re: prawde. ntxt 03.12.03, 17:26

                Joanno,moze z historii nie,ale ta akurat specjalizuje sie w onkologii.
                Nie wiem z czego ty zrobisz ,ale zrob przy okazji tez i z historii.
                Poniewaz mam kolege z Dr z Historii,pokaze mu Twoj wpis.pomoze mu to !
                Nie SPENDZALEM z moja bratanica zbyt wiele czasu.Zreszta z jej winy.
                Nie mozna bylo usiedziec spokojnie bo strasznie rozmazana byla i pamietam ze
                piszczala jak zabijane prosie ,gdy tylko bylo nie tak jak chciala. Uklony Wujek
                Don.
            • lalka_01 Re: prawde. ntxt 03.12.03, 15:50
              Donie, mysle ze kazda matka uwaza swoje dzieci za absolutnie genialne,
              najpiekniejsze na swiecie i wyjatkowe. To ludzkie. Nie kazda jednak o tym
              pisze, bo niektorym sie wydaje pewnie, ze jaka w tym ich zasluga - ot, znalazly
              im uzyteczne geny, to wszystko :-)
              • jan.kran Re: prawde. ntxt 03.12.03, 15:56
                lalka_01 napisała:

                > Donie, mysle ze kazda matka uwaza swoje dzieci za absolutnie genialne,
                > najpiekniejsze na swiecie i wyjatkowe. To ludzkie. Nie kazda jednak o tym
                > pisze, bo niektorym sie wydaje pewnie, ze jaka w tym ich zasluga - ot,
                znalazly
                >
                > im uzyteczne geny, to wszystko :-)


                Ja jak zwykle jestem wyjatkiem potwierdzajacym regule :-)))
                Ani nie uwazam moje dzieci za wyjatkowo madre ani tyz za piekne. Co do
                genialnosci sie nie bede wyopowiadac , bo mam nerwy tylko raz w zyciu :-(((
                To ile ja musze oczami naswiecic przed Gronem Pedagogicznym w roznych krajach
                to sie ludzkim slowem nie da opisac.
                Staram sie , zeby byly szczesliwe, wrazliwe i zadowolone z zycia. Tak bym
                chciala zeby mialy :-))) K.
              • ani-ta Re: prawde. ntxt 03.12.03, 17:15
                lalka:)
                to ze dla kazdej mamy jej latorosl jest NAJ to zrozumiala rzecz...
                ale inna rzecza jest... mowic o tym;)
                ja wiem, ze moj i krana monotematyzm moze innych doprowadzac do wymiotow... ale
                to akurat nas z kranem laczy, ze umiemy mowic o swojej milosci, chcemy o tym
                mowic;)
                ciezko to chyba w jakis rozsadny sposob wytlumaczyc...
                ja wiedzialam, ze taka matka bede... bo mialam wlasnie swoje przeciwienstwo. w
                calej swojej milosci moja Matus zapominala o pochwalach i tym "glosnym
                mowienie"... natomiast sama wysluchiwala setki pochwal obcych dzieci;)
                opowiadala o tym jak ja to drazni... a ja... coz... swiadoma jej milczenia...
                na zlosc losowi marzylam o tym:)
                obiecuje, ze bede sie pilnowala z tyrradami na temat Demolci... ale czy
                obietnicy dotrzymam? nie wiem;)))) bo kocham Ja najbardziej na swiecie... i nie
                umiem milczec;))

                ale... zeby bylo jasno, zwiezle i bez najmniejszych niedopowiedzen - mam
                wspaniala, kochajaca mnie Mame... i rozumiem inne mamy, ktore takie jak ona
                sa;))

                P.S.
                moja mama jest tez najpiekniejsza blondynka na swiecie!:)))) po niej berlo
                przejmie... kto?????... hahahaha... taka jedna... co to o niej ciagle wam
                gadam;)))

                a.:)
              • don2 Re: prawde. ntxt 03.12.03, 17:28
                lalka_01 napisała:

                > Donie, mysle ze kazda matka uwaza swoje dzieci za absolutnie genialne,
                > najpiekniejsze na swiecie i wyjatkowe. To ludzkie. Nie kazda jednak o tym
                > pisze, bo niektorym sie wydaje pewnie, ze jaka w tym ich zasluga - ot,
                znalazly
                >
                > im uzyteczne geny, to wszystko :-)


                He he he ,to nie znasz mojej matki :))))))))))))))))))))))))))
    • chris-joe Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 04.12.03, 19:15
      ktos podeslal mi ten link:
      www.bancruelfarms.org/meatrix/
    • goga.74 Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 04.12.03, 19:28

      > 3) kurczak na roznie i kurczak na podworku... maja cos ze soba wspolnego;)
      >

      Przypomnialy mi sie mje wyjazdy wakacyjne jak bylam bradzo mala. Moi rodzice
      wynajmowali czasem na wsi od jakiejsc rodziny pokoje na wakacje. I tak sobie
      mieszkalismy np. miesiac uczestniczac w zyciu wiejskim.
      Kury biegajace po podworku bardzo lubilam. Chyba nawet probowalam je glaskac.
      Skad sie bierze rosol potem na stole tez wiedzialam, bo wczesniej widzialam
      jak nasz gospodarz kurke lapal, jego zona ja przyrzadzala (a ja stalam nad nia
      wybierajac co ladniejsze piora na pioropusz). Jakos mi zueplnie nie
      przeszadzalo, ze to ta sama kurka ktora dopiero co sobie biegala po podworku.
      • ani-ta Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 04.12.03, 21:57
        znaczy swiruje bez powodu?

        chyba tak

        Sw. Mikolaj zostaje wsrod zywych...
        a w niedziele rosol z CALEJ kury... a nie pocwiatrowanej ukratkiem;)

        a.:)

        • don2 Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 04.12.03, 22:00
          ani-ta napisała:

          > znaczy swiruje bez powodu?
          >
          > chyba tak
          >
          > Sw. Mikolaj zostaje wsrod zywych...
          > a w niedziele rosol z CALEJ kury... a nie pocwiatrowanej ukratkiem;)
          >
          > a.:)
          >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
          mozna i z calej kury :)))) potem przy dzieciaku niech ta kura w kawalki sie
          rozpadnie hi hi hi .Powiesz ,ze zwariowala i sama do gara wskoczyla.
          >
        • goga.74 Re: kiedy powiedziec Demolci?:) 05.12.03, 13:27
          ani-ta napisała:

          > znaczy swiruje bez powodu?

          albo ja bylam malym potworem :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka