Dodaj do ulubionych

Pomóżcie, bo już nie wiem

07.11.11, 16:14
Sytuaja teraz wygląda tak:
Dzieci mojego M, odkąd urodziło się nasze wspólne dziecko, całkowicie odmówiły kontaktów z ojcem, z trudem udeje się je namówić na rozmowę, spotkania odbywają się wyłącznie w domu matki, przy jej obecności.
Najmłodszy, wczesniej uwielbiał do nas przyjeżdżać, dobrze się czuł, po narodzianch juniora sam chętnie pomagał w pielęgnacji, a ojciec na głowie stawał, żeby młody nie poczuł się odsunięty na bok ze względu na noworodka.
I nagle ciach - koniec przyjazdów, młody zaczyna chorowanie za każdym razem, gdy ma jechać z ojcem do nas, potem w ogóle nie chce z nim rozmawiać, chowa się itp.
Starsze notorycznie powtarzają, że ojcec im się narzuca, a oni nie mają ochoty na kontakt z nim.
Mój chłop jeździ do dzieci nadal, choćby i a kwdrans. Widzą się 3-4 razy w tygodniu, chyba że ex "zapomni" mu powiedzieć, że w danym dniu ich nie ma.
Obserwuj wątek
    • sofija_biala cd 07.11.11, 16:21
      coś za szybko wysłałam...
      Sprawa o uregulowanie kontaktów jest w sądzie, wlecze się jak to w Polsce. Ex twierdzi, że dzieci same wybrały, że nie chcą widywać się z ojcem.
      Ja nie byłam powodem rozstania, poznałam chłopa juz po ich rozwodzie.
      Do rozwodu zbierali się kilka razy, byly etapy separacji, odrębnego mieszkania, starsze dzieci misły świadomość, że małżeństwo nie jest udane.

      Moje pytanie, co robić dalej.
      Może WY, patrząc z zewnątrz, macie pomysły, w jaki sposób poprowadzić dalej kontakty z dziećmi, by to miało jakiś sens? Mój chłop oczywiście chce mieć z nimi kontakt, ale kompletnie nie wie, jak przeskoczyć ten mur.
      Exia jest manipulatorką, sama byłam świadkiem kilku akcji, ale z drugiej strony, najstarsza córka jest na 4 roku studiów, więc teoretycznie mysli już samodzielnie.
      • lolita1985 Re: cd 07.11.11, 18:04
        Witam, mam za sobą podobną sytuację i niestety u nas do póki "mamusia" nie skończyła robić wody z mózgu dzieciom nasze tłumaczenia i zapewnienia nic nie dały. Sytuacja była o tyle inna, że to znacznie młodsze dzieci bo wtedy ok. 7 i 10 lat
        • sofija_biala Re: cd 08.11.11, 14:25
          a co się stało, że mamusia skończyła to pranie mózgu?
          • aragorna71 Re: cd 08.11.11, 15:09

            a ja na miejscu twojego meza powiedzialabym dzieciom, ze zawsze moga na mnie liczyc i w kazdej chwili moga przyjsc/przyjechac do mnie i....odpuscila na jakisc czas. Niech dzieci przemysla, czy chca sie widywac z ojcem czy nie. Nikogo nie mozna zmusic na sile do kontaktu. Oczywiscie wysylac sms-y, kartki, prezenty gwiazdkowe, urodzinowe itp.
      • edw-ina Re: cd 08.11.11, 09:09
        Bardzo długo myślałam co Ci napisać i czy w ogóle jestem w stanie. Domyślam się, że jest Ci bardzo ciężko, bo choć logicznie wiesz, że nie odpowiadasz za tę sytuację, to jednak masz pewne irracjonalne poczucie winy.
        Po twoim opisie mam nieodparte wrażenie, że to ex w jakiś sposób sterroryzowała dzieci. Bo to faktycznie dziwne, że dorosłe dzieci raptem nie chcą mieć kontaktu z ojcem. Młodsze musi całą sytuację strasznie przeżywać - te choroby, stres. Jeśli to sprawka exi - to nigdy nie przestanie mnie zadziwiać ludzka bezmyślność.
        Z pewnością twój mąż nie może odpuścić spotkań z dziećmi. Może to zadziała jak kropla drążąca skałę. Z drugiej strony myślę, że też czas przemyśleć formę tych spotkań. Skoro dzieci są dorosłe lub prawie dorosłe. Może pójść z nimi na kręgle, bilard, umówić się na basen, zaprosić syna do kina z tekstem: wiesz, żadna kobieta z nami na ten film nie pójdzie. Itp. W sensie - spróbować zbudować bardziej dorosły, partnerski układ. Tylko to wymaga czasu i uporu.
        powodzenia i nie obwiniaj się o nic!
        • anula36 Re: cd 08.11.11, 09:23
          Po 1 mailu myslalam ze to dzieci szkolne co najwyzej, najwyrazniej mieszkanie z eks nie sluzy tym kontaktom - mysle ze Twoj maz musi sie przemeczyc z tym "narzucaniem" i jezdzeniem do nich, az pojda na swoje i uwolnia sie od indoktrynacji mamusi.
          Wydaje mi sie ze dzieci zgadzaja sie na te spotkania w domu z obecnoscia matki, dla swietego spokoju - gdyby wyszli gdzies sami z ojcem, pewnie szantazom, fochom i przesluchiwaniom nie byloby konca.

          • sofija_biala Re: cd 08.11.11, 14:30
            Ja się zastanawiam, kiedy dzieci się usamodzielnią psychicznie sad
            Bo odnoszę wrażenie, że idą w schemat mamuśki, która do dziś się nie odczepiła od spódnicy swojej matki, teściowej mojego M.
            Wakacje z matką, studia w naszym mieście, choć starsza zdała na ten sam kierunek do Wawy, każda próba nietypowego kontaktu (kino, spacer, wycieczka rowerowa i setki innych) kończy się odesłaniem ojca do matki, żeby z nią ustalał, a ex oczywiście albo oficjalnie "nie ma nic przeciw, niech dzieci zdecydują same", jednocześnie ustawia dzieci na nie, albo w ogóle nie odbiera telefonu - no ręce opadają.
        • sofija_biala Re: cd 08.11.11, 14:41
          Wiesz Edwina, ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Kiedy jeszcze mieliśmy możliwość spotykania się z dziećmi u nas czy na gruncie neutralnym, to naprawdę było ok.
          Szkoda mi natomiast bardzo męża i dzieciaków, szukam ciągle sposobów, jak go wspierać, bo widzę, jak nie raz zaciska zęby.
          Bo bywa ok - daje się z dziećmi pogadać, z młodym wybawić, a bywa, że wychodzi po 2 minutach, przy okrzykach "wypier.alj" exi albo starszych dzieci.
          Najczęściej to ok jest wtedy, jak się uda spotkać bez exi. Dzieci zachowują się wtedy normalniej.
          Chłop próbuje różnych sposobów, dzieciom naprawdę proponuje wiele, ale wyjście z domu z ojcem jest niewykonalne.
          Była i próba mediacji, ale bez aktywnego udziału ex to niczego nie zmienia. A ona oficjalnie nie widzi problemu, chętnie podkreśla, że dzieci same tak wybrały, skoro jemu zachciało się mieć nowa rodzinę.
          My wiemy, że to jest jej chora zemsta za rozwód, choć podobno sama domagała się, by to chłop pozew zaniósł. Rozwód jest z orzeczeniem o wspólnej winie.
          Ale jak to wytłumaczyć dzieciom, żeby ułożyć normalne kontakty, a nie wieszać psy na ex, bo nie o to chodzi. Chłopa błędem było, że podczas rozwodu rozmawiał o całej sprawie z dziećmi za mało. teraz to pewnie się mści. Ale to już trwa 4 czy 5 rok.

          • edw-ina Re: cd 08.11.11, 14:53
            A ile czasu minęło od wyprowadzki twojego męża z tamtego domu, rozwodu i w jakim wieku są dzieci?

            Matki mają ogromny wpływ na dzieci. Większy niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Potrafią stworzyć z dzieci "swoją małą armię", jeśli uznają to za słuszne. Co więcej, te dzieci są tego nieświadome. Niestety w tej chwili walczycie z wiatrakami. Jedyna nadzieja w sądzie, choć też bym nie liczyła na rozwiązanie wszelkich bolączek. To, co teraz napiszę, nie będzie "poprawne światopoglądowo", ale są chwile, gdy nie dziwię się, że facet rozstając się z żoną, rozstaje się też z dziećmi. Może czasami lepiej przyjąć piętno tego, który wypiął się na rodzinę, niż próbując znaleźć w tym swoje miejsce i ułożyć relacje poprawnie, sprawiać, by dzieci cierpiały musząc opowiedzieć się po jakiejś stronie konfliktu.
      • mazoko Re: cd 30.10.12, 10:10
        Nic nie robić. Po co? Jeżeli matka traktuje ich normalnie dba o nich to daj sobie spokój (jak nie będzie miała okazji to dzieci też przestanie dręczyć bo i powodu nie będzie)zajmi się swoim dzieckiem ono potrzebuje spokojnej, szczęśliwej mamy im bardziej sie nalega i "świruje" tym większa krzywdę sie dzieciom wyrządza. Tato niech sie przypomni co jakiś czas jeżeli chce a Ty sobie kobieto daj spokój pamiętaj Twoje dziecko potrzebuje Ciebie ....
    • rybkka24 Re: Pomóżcie, bo już nie wiem 08.11.11, 10:18
      Mnie to wygląda na zamknięty system rodzinny z którego Twój M został wykluczony po tym jak nastąpił rozwód, wcześniej separacje, chwilowe odejścia dezorganizowały rodzinę niemniej jednak rodzina istniała i jakoś trwała.
      za ostateczny rozpad został obwiniony ojciec to on porzucił/zostawił/odszedł to on w podświadomości dzieci był tym kto rozwalił tę rodzinę i teraz ma nową.
      tak więc został również odrzucony przez dzieci najmłodszy idzie w ślad za starszymi i powiela ich zachowanie żeby zaznaczyć swoją przynależność do rodziny..tak to widzę.
      Twój M w oczach eks i również dzieci przestał być rodziną więc kontakty zostały mocno ograniczone/stopniowo urywane
      wszystkim przydałoby się kilka konsultacji z psychologiem żeby poukładać stan faktyczny aczkolwiek była skutecznie komplikuje sytuację skreślając Twojego M jako męża i od razu ojca jej dzieci.
      niektóre kobiety traktują dzieci jak własność i to kobiety mają papier na prawo własności do dzieci co polskie sądy skutecznie podtrzymują.
      co robić?wywalczyć prawo do widzeń z najmłodszym i przestrzegać tych odwiedzin, ze starszymi rozmawiać jak dorosły z dorosłym, proponować zapraszać zapewniać ale nie narzucać się i żyć własnym życiem.w końcu dzieci wychowujemy dla świata nie dla siebie.
      a Twój M będzie miał czyste sumienie..
      • sofija_biala Re: Pomóżcie, bo już nie wiem 08.11.11, 14:45
        Wszystko prawda, co napisałaś rybkko.
        Ale jak po wyroku sądu zabierać do nas dziecko, które ryczy że bez rodzeństwa nie chce do ojca jechać?
        Taka sytuacja młodego strasznie stresuje, u nas czuł się bardzo dobrze, ale wie, że jest to źle postrzegane przez resztę jego domowników. Za chwilę wyjazd do ojca będzie traktował jak karę, bo tylko on "musi" jechać.
        • rybkka24 Re: Pomóżcie, bo już nie wiem 08.11.11, 18:11
          ten najmłodszy chłopiec jest w najgorszej sytuacji.jeszcze niedostatecznie "zindoktrynowany", nie wykrzywiony przez mamusie lubi Ciebie co jest karygodne i bardzo niemile widziane chce na pewno mieć kontakt z tatą co spotyka się z potępieniem, krytyką i odrzuceniem, nie może czuć to co czuje, nie może myśleć tego co myśli, nie może chcieć naturalnego kontaktu z ojcem musi się dostosować do realiów miejsca w którym mieszka na codzień wejść w "rolę" dostosować się do systemu.jest to na pewno szalenie niszczące dla tak delikatnej młodej psychiki. dużo pomogłoby wam pozytywne nastawienie starszaków, niestety są to raczej wykrzywieni młodzi ludzie z błędnym postrzeganiem bez samodzielnego myślenia.przerażający jest brak refleksji starszej 23 letniej dziewczyny już nawet młodej kobiety....strasznie ciężka sprawa.może pomoc specjalisty.stała współpraca z psychologiem dziecięcym niektóre potkania przy psychologu?co gorsza mały może wyrosnąć na na podobieństwo starszych.okropnie ciężka sprawa zamiast kontaktu z dzieckiem stale trzeba próbować naprostowywać mu w głowie...jeżeli M nie chce za nic odpuścić w stosunku do młodszego czeka was syzyfowa praca na najbliższe lata....do starszych zapewnienia o miłości że zawsze mają drzwi otwarte i poczekać.bardzo przykre.jedna z sytuacji w której włącza się bezsilność.życzę siły ale chyba już pisałam że strasznie silna babka z Ciebie Sofia, podziwiam Cię.Ja mam czasem zszarpane nerwy a eks nm-a nie jest tak nienormalna.
    • altz Re: Pomóżcie, bo już nie wiem 08.11.11, 10:21
      Znam osoby zupełnie dorosłe i do tego w związkach, a zdominowane przez rodziców.
      Manipulacja oczywista, ale warto się spotykać, może za którymś razem puszczą dzieciom nerwy i się wygadają, bo to jest jakaś wyjątkowa głupota i coś zupełne od czapy.
      Trudno dyskutować z niewiadomym i walczyć z cieniem, dlatego ja osobiście nie szedłbym na układanie na siłę stosunków i na dyplomatyczną cierpliwość, czym wcześniej wszystko pęknie, tym lepiej, taka "rodzinna tajemnica" jest chora. Mam nadzieję, że rozumiesz, o czym piszę? Nie robić nic na złość, ale nie być płaskim jak dywan pod nogami dzieci. Czym wcześniej się wyjaśni, tym będzie łatwiej z tego wybrnąć, można samemu spowodować jakiś mały wybuch, który ruszy wszystko, ale nie zniszczy. Może to być jakaś demonstracja nierozerwalności związku i jawna deklaracja? Sami lepiej znacie dzieci i coś wymyślicie.
      • sofija_biala Re: Pomóżcie, bo już nie wiem 08.11.11, 14:50
        Wszystko zależy od ludzi altz... ja też wolę brutalną prawdę niż gierki i udawanie.
        Możesz zrobić wstrząs, możesz ludziom unaocznić ich kłamstwa i matactwa, błędne myślenie.
        Niektórzy wyciągną z tego wnioski do zmiany siebie, może nawet podziękują CI za pomoc w uświadomieniu sobie pewnych spraw.
        Inni rzucą się na ciebie z pazurami, bo obnażyłeś ich fałsz. I to Ty będziesz tym złym.
        Takie nazwanie rzeczy po imieniu zrobiła matka mojego M. Dzieci nienawidzą jej za to.
        • optymist75 do Sofija-biala 29.10.12, 15:57
          Sofija,jak tam po roku,poprawialo sie z pasierbami,odwiedzaja Was dobrowolnie?
          • truskawka-00 Re: do Sofija-biala 30.10.12, 17:00
            Ja się przyłączam do tego pytania, jak się sprawy mają obecnie?
            • sofija_biala Re: do Sofija-biala 31.10.12, 17:50
              Melduję się na rozkazwink

              Zmieniło się wiele.
              Chłop zacisną zęby i jeździł regularnie, bo innego wyjścia nie miał.
              Było parę rodzinnych sytuacji, które chyba otworzyły dzieciom oczy.
              Exia została pogrążona w sądzie. Sprowadzona do parteru przez sędziego mistrzowsko.
              Dzieci nieco podrosły.
              Ex zmieniła faceta na chyba lepszy model, bo nagle pasują jej weekendy bez juniorawink

              Generalnie chyba ex odpuściła, a jednocześnie M szedł w zaparte.
              Dziś jest dobrze, rok temu bym w taki scenariusz nie uwierzyła.
              • sofija_biala Re: do Sofija-biala 31.10.12, 17:52
                Kontakt stały, regularny, w miarę normalny, nagle dało się dzieci wyciągnąć z domu, czy spotkać bez ex. Nasz dom przestał być jaskinią zuuuegowink
                • optymist75 Re: do Sofija-biala 31.10.12, 18:15
                  Milo wiedziec ze kiedys eks odpusci.
                  Ciesze sie ze w koncu macie spokoj wink
                • truskawka-00 Re: do Sofija-biala 01.11.12, 08:56
                  Całe szczęście, czyli jest jakaś nadzieja. Ja mam mega stresa, bo niedługo pojawi się u nas młodsza siostrzyczka i też nie wiem jak starszy syn nm zareaguje. Także tym bardziej się cieszę smile
                  • anula36 Re: do Sofija-biala 01.11.12, 10:41
                    tak off top, to gratulacje Truskawkosmile
                    • truskawka-00 Re: do Sofija-biala 01.11.12, 13:24
                      Dzięki, wbrew wszystkiemu i stresowi jak to się wszystko poukłada to cieszę się cholernie i nie mogę się doczekać smile
                      • optymist75 Re: do truskawki 01.11.12, 15:22
                        Truskawko odbierz wiadomosc wink
                      • anula36 Re: do Sofija-biala 01.11.12, 16:36
                        ciesze sie razem z Tobasmile Ulozy sie na pewno!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka