Dodaj do ulubionych

lista obecności na forum

    • niunka24 Re: lista obecności na forum 13.09.05, 14:35
      macocha sporadyczna, M ma 4-letniego syna, w innym mieście.
      Na razie aktywna,póki wakacje się nie skończą..eh...wink
    • be.em jestem nowa - długie opowieści dziwnej treści:) 14.09.05, 12:02
      Piszę pierwszy raz mimo, że zaczytuję się od jakiegoś czasu. Jestem drugą zoną
      swego męża od 3 lat, mam pasierba w wieku szkolnym i swoje dziecię prawie
      dwuletnie. Nie wiem, na ile zmieszczę się w niechlubnej statystyce, ale jestem
      kobietą, dla której mój M. rozstał się z poprzednim życiem, czyli rozwiódł z
      ex. Nie byłam osobą, która upolowała sobie faceta, upatrzyła i wskoczyła mu do
      łóżka z kajdankami i rózowymi koronkami wykorzystując moment, że żona z
      dzieckiem są poza domem. Pracowaliśmy w jednej firmie ponad rok bez większych
      emocji. Zawsze świetnie nam się współpracowało i ... rozmawiało. Ja byłam w
      stałym związku od 13 lat. On miał zonę i dziecko. Pomogłam mu chyba w
      największych kłopotach życia - finanse i wizja totalnego bankructwa - słowem i
      wsparciem, nie ciałem. Zanim oczy nam się otworzyły na to, co naprawdę nas do
      siebie ciągnie wiedzieliśmy o sobie bardzo dużo. On, że mój aktualny Pan nie
      chce ślubu i dzieci, ja, że jego aktualna Pani to bardziej zobowiązanie niż
      miłość, że miłości nie ma, że małżeństwo, partnerstwo, sex - jest
      przereklamowanesad Jedyne o czym ciepło opowiadał to syn. Nie, nie narzekał na
      żonę - żył sobie obok niej, bo wydawało mu się, że tak ma być (nieszczególne
      wzorce wyniósł z domu. I nagle: olśnienie i ... PRZERAŻENIE!!!! Ile nocy
      przepłakałam to moje. Bo wcale nie zamierzaliśmy być razem. Ile rozmów
      toczyliśmy nikt nie zliczy. I więcej w nich było przeciw nam niż za nami, sami
      sobie te argumenty wysuwaliśmy. Ale po pół roku szarpaniny uczuciowej od dnia,
      gdy zrozumieliśmy, że my to dwie połówki tej samej pomarańczy - padła decyzja
      na tak. On musiał sam przed sobą przed lustrem wynzać, że poniósł porażkę w
      swoim małżeństwie, przed rodziną, rodzicami oznajmić, że się rozwodzi. Ja -
      musiałam skończyć swój 13 letni związek, wszytskim oznajmić, ze rozbijam czyjąś
      rodzinę, ze jestem przyczyną tragedii ex i ich syna. Przygotowaliśmy się na
      walkę z całym światem.
      Było źle, rozwód, szarpanina z dzieckiem, jego zapłakane oczy, wycierane łzy
      gdzieś ukradkiem w kuchni z tęsknoty za synem, mój ból, że ranimy tyle osób i
      sami też nie mamy życia usłanego różami, ale .... czas goi rany. Rodzina jego
      przyjęła nas z otwartymi ramionami - jednak nie do końca przepadali za ex.
      Stosunki z ex są dziś poprawne (ułożyla sobie życie z nowym Panem). Mały
      najszybciej przywykł do sytuacji, i M. walczył o widzenia z nim na tyle
      skutecznie, że nie stracili kontaktu. Jest u nas na weekendy, w tygodniu, na
      wakacje, na ferie. Jeździ do dziadków. My jesteśmy małżeństwem, mamy syna. I
      wiecie, co: dziś przyznam, że nie żałuję podjętych decyzji. Jesteśmy
      szczęśliwi, zakochani, głodni siebie. Budujemy sobie własny świat dzień po
      dniu. Kłócimy się i kochamy. Żyjemy poprostu. Mój M. nigdy nie mówił ex, że ją
      kocha, bo jak twierdził wydawało mu się, ze jest zamknięty w sobie, a ja mam
      tych słów i gestów bez likusmile Swój związek wspominam jak okres poszukiwań, on
      swoje małżeństwo jak kop od życia. Syna kocha bardzo, ale na szczęscie nie
      popadł w skrajność wynagradzania mu pobłazliwością i kasą rozbitej rodziny.
      Wychodzi z założenia, że w tej chwili Mały ma ciepłe dwa domy, normalne domy,
      gdzie ludzie się kochają i są dla siebie życzliwi, gdzie dorosli trzymają się
      za ręce, głaszczą po włosach i robią sobie kawę do łóżka. W przeciwieństwie do
      poprzednich obrazów: wiecznego mijania się, milczenia lub nieustannych awantur.
      Opowiedziałam swoją historię. Prawdziwą, nawet gdyby ex miały zaszlufladkować
      mnie pod hasłem "ta trzecia". Liczę się z tym, ale liczę też na ciepłe słowo.
      Beata
      • wipsania Re: jestem nowa - długie opowieści dziwnej treści 14.09.05, 12:49
        Przesyłam Ci "ciepłe słowo". Historia prawie taka sama jak moja, tylko u mnie
        to już ponad 18 lat trwa. I nie żałuję.
        Pasierb już dorosły - wpadnie dzisiaj wieczorem, mimo że M. wróci bardzo późno
        i może nawet się nie spotkają. Ale nasze dziecko i ja też jesteśmy dla niego
        rodziną. Pozdrawiam serdecznie i życzę, żeby zawsze wam się układało
    • bunia2 Nowa 23.09.05, 10:24
      Witam! Jestem tu zupelnie nowa. Zafascynowana istnieniem takiego forum. Na
      razie zaczytuje sie regularnie. I wprost uwierzyc nie moge, ile tu sily mozna
      czerpac wymieniajac sie swoimi doswiadczeniami. I ze nie trzeba sie tlumaczyc
      dlaczego sie angazuje w zwiazek z facetem z bagazem.
      Jestem z M. od ponad pol roku - ale czuje sie jakbysmy lata sie znali (jednak
      takie zwiazki sa super intensywne) i poki co jestem przekonana ze to TEN. M. ma
      synka, ktory wlasnie skonczyl 1 rok. Widujemy go w weekendy ale nieregularnie,
      sytuacja z ex jest wyjatkowo burzliwa (chociaz czytajac Wasze historie, wiem ze
      nasza nie jest najgorsza). Skomplikowania sytuacji dodaje fakt, ze M. jest
      Niemcem i jestesmy troche rozerwani w przestrzeni, szukamy wlasnego miejsca.
      Mam 27 lat i na razie bez wlasnych pociech.
      Bedzie mi naprawde milo dolaczyc do Waszego grona!

      • olvi Re: Nowa 23.09.05, 11:20
        Witaj Buniu, moj M tez jest Niemcem, wiec jak chcesz, mozemy pogadac na priv,
        jak to jest, byc druga zona w Niemczech.
        • bunia2 Re: Nowa 23.09.05, 11:31
          Ojej cudownie! Ja tylko musze sprostowac - bo z rozpedu tu napisalam, a moj M
          jeszcze jest NM, tak naprawde, bo jego rozwod w toku.... Ale o tym powaznie
          myslimy, gdy bedzie taka mozliwosc. Oczywiscie nigdzie nam nie spieszno, ale
          chec jest wink Natomiast troche mnie przerazaja perspektywy jakie sie nam
          szykuja - placenie alimentow na ex (w zasadzie ona zada wiecej niz polowy jego
          wynagrodzenia dla siebie) i np. to ze jemu nie wolno zarabiac mniej, niz teraz
          (pozniej swoich kwalifikacji) bo myslelismy, o znalezeniu mu pracy w PL....
          Wiem, ze lekkko nie bedzie - ale w pelni swiadomie sie na to decyduje (choc
          pewnie jeszcze wiele nas czeka bolu), bo bez niego to jestem juz nie "cala" wink
          • olvi Re: Nowa 23.09.05, 11:36
            zaraz przysle Ci maila na adres gazetowy.
            • zonka77 ja się jeszcze nie wpisałam :) 24.09.05, 19:39
              a chyba powinnamsmile
              jestem Macoszką weekendową a często i w tygodniu, oprócz tego część wakacji i co
              drugie święta.
              Z córką męża kontakt bdb, z jej mamą - mam nadzieję coraz lepszy smileChoć chyba
              obiektywnie nie jest źle i nie było najgorzej
              z Mężem mamy 4,5 letnią córcię - słodką rozrabiaręsmile
              Czytam często, piszę rzadziej, bardzo lubięto forum
              pozdrowionka dla wszystkich!
              PS: dla rozwiania wątpliwości i zaspokojenia ciekawości wink nie byłam przyczyną
              rozpadu małżeństwa M, poznałam go w trakcie rozwodu, weszłam w ten związek z
              gratulacjami i życzeniami szczęścia od jego ex, która była wtedy z innym facetem
      • chalsia Re: Nowa 25.09.05, 14:20
        > synka, ktory wlasnie skonczyl 1 rok. Widujemy go w weekendy ale
        nieregularnie,
        > sytuacja z ex jest wyjatkowo burzliwa (chociaz czytajac Wasze historie, wiem
        ze
        >

        Ja się wcale eks nie dziwię, skoro jej mąż związał się z inną kobietą jak jego
        syn nawet jeszcze pół roku nie miał. Postaraj się postawić emocjonalnie w jej
        sytuacji.
        Chalsia
        • bunia2 Re: Nowa 28.09.05, 11:59
          a wlasnie mialam nadzieje, ze na tym forum nie trzeba sie tlumaczyc, ze zycie
          nie jest czarno-biale, zeby jakos usprawiedliwic swoj zwiazek z NM, bo zmeczylo
          mnie robienie tego na codzien.
          Ale jednak jak kazda taka historia ma w sobie cos z banalu i cos, co ja
          indywidualizuje.
          Owszem dziecko mojego NM jest strasznie malenkie i NAPRAWDE staram sie
          zrozumiec jego matke i potrafie sobie wyobrazic takie uczucia, kiedy zostaje
          sie "porzucona" i to ze swiaodmoscia, ze NM znalazl sobie lepszy model. Ale
          naprawde to nie ja bylam przyczyna rozpadu tego zwiazku - on juz dawno nie
          istanial, a zachowanie ex wykracza juz poza granice wytlumaczalne emocjonalnym
          szokiem. Moj NM jest niesamowicie szczera osoba i nie przechodzi o porzadku
          dziennego nad rzeczami, ktore mu nie leza. Dlatego jedyne dreczace mnie
          pytanie, na ktore on sam sobie nie potrafi odpowiedziec, to dlaczego tak dlugo
          byl z ex, ozenil sie z nia i "dopuscil sie poczecia dziecka". Nie chce tez
          mowic o dziecku jako pomylce, bo to wobec niego niesprawiedliwe. Ale prawda
          jest ze Nm byl z ex dlugo i zatracil poczucie roznicy miedzy powszednioscia
          dlugiego zwiazku a jego smiercia po prostu. Kiedy stuknela mu 30 postanowil
          zrealizowac plan zyciowy, bo wydawlao mu sie ze to wlasnie powienien zrobic w
          tym wieku. Ex tez miala swoj plan zyciowy - miec dziecko do 30 i przestac
          pracowac. I w zasadzie, kiedy jej sie udalo - dala NM do zrozumienia ze juz nie
          jest potrzebny. Naprawde nie chce jego usprawiedliwiac, bo to co sie stalo, nie
          bylo "wypadkiem przy pracy". Faktem jest ze NM nie byl szczescliwy, probowal
          szukac przyczyzny w sobie - byl na terapii, meczyl sie. Ex na jakakolwiek probe
          rozmowy na temat zwiazku odpwoiadala, ze jak mu sie cos nie podoba, to ona sie
          wyprowadzi, w porywach wiekszego zrozumienia mowila mu ze w sumie nic ich nie
          laczy oprocz dziecka i ze zadowoli sie dwupokojowym mieszkaniem z ogrodem i
          peugotem cabrio. NM nie mowi o niej zle, w ogole malo mowi, bo szanuje to co
          razem przezyli i nie chce nas porownywac. Ale z niektorych historii, ktore
          czasem mi opowiada naprawde wynika ze ta kobieta przyzwyczaila sie ze on jest
          bardzo uczynny i strasznie dobry, i zaczela go wykorzystywac. Rozumiem jej
          rozgoryczenie, bo on byl trochem jej motorem zyciowym, ona nie miala znajomych,
          zainteresowan, hobby. Jego srodowisko ja wchonelo a teraz musi zbudowac cos
          tylko wlasnego i zaczac sama sobie radzic w zyciu. To pewnie tez byl blad z
          jego strony, bo staral sie spelnic jej oczekiwania wzgledem partnera, udawal
          kogos kim nie byl i tu pewnie partnerstwo sie skonczylo.... Ale spotkanie mnie
          bylo tylko kropla przepelniajaca naczynie. Mi wcale nie bylo latwo. Postawilam
          warunek, ze musi decyzje podjac samodzielnie. Oczywiscie, ze go zmotywowalam do
          jej podjecia, bo wtedy sobie uzmyslowil, ze to nie jest to... I wiem, jak to
          wyglada. Ale wlasnie dlatego eks zostala zaoferowana wszelka mozliwa pomoc,
          rodzice i rodzina NM staneli po jej stronie (mimo ze tak naprawde nie do konca
          za nia przepadali). Dostala oferte pracy, pomoc przy dziecku, urlopy z
          tesciami, NM chcial placic za wynajecie mieszkania, zaproponowal ze on zajmie
          sie dzieckiem, bo ona lamentowala, ze to dla niej tylko obciazenie. Pozniej to
          wszystko naplula i wyjechala 600km dalej, do innego miasta. W ten sposob nie ma
          szans jej pomagac...I ok - to tez moge zrozumiec, ze po takim przezyciu ma sie
          niechec do wszystkiego co sie wiaze z eks. Ale gdzies konczy sie ta granica
          wlasnego bolu a powinna zaczac sie troska o dziecko. Co powiedziec o matce
          ktora zostawia na 3 tygodnie polroczne dziecko ze swoja matka, a sama wraca do
          wspolnego mieszkania, w ktorym zmienia zamki i je po porstu dewastuje. Eks
          zabrala praktycznie wszystko co przedstawialo jakas wartosc, a pozostawione
          rzeczy byly zniszczone i/lub popisane samymi wyzwiskami pod adresem NM. Nawet
          zdjecia jego zmarlej babci i pamiatkowa biblia z komuni zostaly pociete nozem i
          obsmarowane. Za mieszkanie w ktorym nie dalo sie mieszkac NM musil placic
          jeszcze pol roku czynsz i sam doprowadzic je do stanu pozwalajego na oddanie
          wynajmujacemu. Nawet policjanci sporzadzajacy protokol z ogledzin mieszkania
          byli mocno zszokowani. Poza tym widzenia z dzieckiem odbywaja sie tylko dzieki
          temu ze NM zalozyl sprawe (jeszcze przedrozwodowa), bo eks korzystajac ze
          skrzynki mailowej NM zawiadomila wszystkich znajdujacych sie w niej odbiorcow,
          ze maly nie ma juz ojca i go w ogole nie potrzebuje. Wydajac dziecko eks wylewa
          z siebie potok przeklenstw – maly tego jeszcze nie rozumie, ale przeciez
          niedlugo zacznie. W zimie wydaje go bez kurtki, wyrywa go z rak, ostatnio
          zerwala mu spodenki. Padly oczywiscie oskarzenia, ze NM molestuje dziecko
          seksualnie, bo jest zboczony. Niektorzy machna reka – ale jak sie poslucha
          nagran ktore zrobil NM (niestety musi to jakos udowodnic) to naprawde wlos sie
          na glowie jezy. To tylko tzw. „highlighty”. NM zastanawia sie czy w ogole nie
          przestac widywac sie z malym, zeby jemu zaoszczedzic stresu. A musze dodac, ze
          maly jest super – NM swietnie sie nim opiekuje, czas uplywa na zabawie,
          spacerach, karmieniu itd. Bez zadnych problemow. Mam nadzieje, ze ze strony
          eks przyjdzie opamietanie i nie zrobi z dziecka zakladnika nieudanego zwiazku.
          Przepraszam, ze zajelam tyle miejsca na badz co badz syntetycznej w tresci
          liscie obecnosci, ale licze na odrobine zrozumienia... Chociaz i bez niego
          jestem zdecydowana na tej drodze wytrwac i walczyc o swoje/nasze szczescie.
          • e_r_i_n Re: Nowa 28.09.05, 12:05
            bunia2 napisała:

            > a wlasnie mialam nadzieje, ze na tym forum nie trzeba sie tlumaczyc, ze zycie
            > nie jest czarno-biale

            Bo generalnie nie trzeba. A raczej - wiekszosci z forumowiczek nie trzeba.
            A tej reszcie nie ma sensu, bo i tak niczego to nie zmieni.
            Rozumiem Cie i sciskam.
            • bunia2 Re: Nowa 28.09.05, 13:33
              Dzięki wielkie! Zawsze to jakoś lżej na duszy smile
    • zuzik78 Re: lista obecności na forum 25.09.05, 21:05
      hej przyłączam się do was, jestem macoszką weekendową, aktywna, obecnie
      spodziewająca się dzidziusia mojego ukochanego M.
    • sara98 Re: lista obecności na forum 26.09.05, 10:09
      Witajcie.

      Jestem 29 letnią bezdzietną kandydatką na macochę 24/h dwojga dzieci:
      dziewczynki 12 lat, chłopca 10 lat. Z Niemężem - wspaniałym, uczuciowym
      człowiekiem od roku. Aktulanie bardzo dobry kontakt z dziećmi średnio 3, 4 x w
      tygodniu pomimo aktywnych prób zepsucia tego przez byłych teściów NM, co spedza
      mi sen z powiek. Związek intensywny, rozwojowy z poczuciem odnalezienia sie
      półówek pomarańczy pomimo wielu kataklizmów. Wątpliwości, radość, łzy, miłość,
      przyjaźń, problemy to nasza codzienność. Ale pragniemy i chcemy i mamy
      nadzieję, że sie uda.
      Forum odnalazłam niedawno, bardzo się cieszę, że jest miejsce gdzie mozna
      sie podzielić wątpliwościami i oczekiwać na dobra radę albo poprostu pogadać.
      Czytam z zainteresowaniem, pisać też zamierzam.

      Pozdrawiam wszystkie macoszki
      • geos Re: lista obecności na forum 26.09.05, 13:42
        to podobnie mamy ja mam tylko dzieciaki każde o rok młodsze od twoich a sama
        jestem starsza o rok od ciebie :o))
        Pozdrawiam
        • sara98 Re: lista obecności na forum 28.09.05, 12:06
          Hej
          :o)))
          Wychwyciłam Cię już na liście obecności jako "bratnia dusze" o radościach i
          problemach o podobnym zabarwieniu. Mam nadzieje, że będziemy miały okazję
          porozmawiać.
          Pozdrawiam serdecznie
    • sonrisa3 Re: lista obecności na forum 28.09.05, 21:35
      pierwszy dzień na forum smile
      Nie macocha a ex, 39 lat, jedno dziecko - syn, 11 lat.
    • marialaskipelna Re: lista obecności na forum 03.10.05, 14:37
      witam. jestem tu od kilku dni każdego dniasmile macocha okazjonalna, czyli kiedy
      aktualnie nie ma matki albo właśnie razem spędzamy wolny czas. Uczę się, bo to
      się wkrótce może zmienić na macocha 24hsmile
    • escribir Re: lista obecności na forum 05.10.05, 22:01
      Dziekuję za przyjęcie.
      Niemacocha, kiedyś samodzielna, aktualnie szczęśliwa mężatka, dwie córki.
      Trochę tu poczytam, na pewno coś napiszę. Pozdrawiam
      • barbara001 Re: lista obecności na forum 11.10.05, 20:20
        Witam, miło mi że mogę dołaczyć do grona. Mój status: macoszka od trzech lat,
        dobry kontakt z córką męża, szescioletnią panienką, bywającą u nas zwykle kilka
        dni w tygodniu stale. Jestem next ze słabym kontaktem z ex, choć zanosi się na
        burzę i chyba stąd moja obecność tutaj. Na razie podczytująca. Pozdrawiam.
    • jowita771 Re: lista obecności na forum 12.10.05, 09:42
      28 lat, nieżona, macocha bezkontaktowa (ale nie jest to mój wybór), dzidziuś w
      drodze. na forum od niedawna, częściej czytam, ale zaczynam się przełamywaćsmile
    • mamaika Re: lista obecności na forum 23.11.05, 10:15
      35 lat, niemąż od lat ok.5 ,mieszkamy razem od ponad trzech, macocha
      małokontaktowa w chwili obecnej,sporadycznie weekendowa. Mam prawie 2,5
      letniego synka i aniołka straconego w tym roku w 34 tc.Czytam codziennie od
      jakiegoś czasu, ostatnio pisząca. Pozdrawiam wszystkie "macoszki "
      • mamaika Re: lista obecności na forum 03.09.06, 15:34
        Aktualizacja : od dziś całodobowa (dla nowo przybyłych moja eks zmarła w
        czerwcu ) . Niech moje dobre anioły mają mnie w opiece smile
    • evik3 Re: lista obecności na forum 25.11.05, 10:08
      czesc jestem tutaj od niedawna smile
      Jestem eks z dzieckiem (samodzielna) i macocha weekendowa od pół roku.
      Zaglądam ostatnio codziennie ale jeszcze nic nie pisałam
      • evik3 Re: lista obecności na forum 25.11.05, 10:14
        Zapomnialam
        wiek 32 lata
    • dobo4 Re: lista obecności na forum 25.11.05, 10:34

      • gram Re: lista obecności na forum 25.11.05, 17:07
        lat 48, dwoje dorosłych dzieci poza domem i wnuczka, w domu synuś M 17 lat,
        czyli macocha 24/h
        • yuka66 Re: lista obecności na forum 02.12.05, 09:05
          41 lat, maz ma dwoje doroslych dzieci z pierwszego malzenstwa (+ wnuczka),
          jestesmy malzenstwem od 10 lat, mamy razem osmioletnia corke.
    • adwokatdiabla Re: lista obecności na forum 02.12.05, 12:49
      kandytatka na macoche 24h, aktywna piszaco i czytajacosmile
    • mag.a Re: lista obecności na forum 14.12.05, 17:06
      macocha weekendowa, ostatnio bezkontaktowa (przechodzilam chemioterapie i nie
      chcialam straszyc malej swoim wygladem),bezdzietna, aktywna czytajaco a teraz
      juz i piszacosmile
      29 wiosna mi idziesmile
      sciskam mocno
      mag.a
    • kateusia Re: lista obecności na forum 17.12.05, 17:19
      matka + macocha na pełny etat, jedno dziecko z M + pasierb, aktywna pisząco i
      czytająco
      • kateusia Re: lista obecności na forum 17.12.05, 17:37
        jestem tu od niedawna, mam 24 lata, córka z M 6,5 m-ca, a syn M - 11 lat, razem
        3,5 roku, małżenstwo od 21 m-cy
    • magret65 Re: lista obecności na forum 06.01.06, 00:21
      Hej, pomysł bardzo fajny, ale .... może nie wszystkim przypaść do gustu. Mnie
      jednak bardzo odpowiada, więc zaczynam:
      macocha praktycznie bezkontaktowa, matka 2ki dzieci 3 i 7lat, na pełnym etacie,
      aktywna
      Powodzenia,jeżeli możecie, to przedstawcie się miłe dziewczyny.
    • magret65 Re: lista obecności na forum 06.01.06, 00:25
      Sorry, jako początkująca, nie od razu zauważyłam, że pomysł chwycił i dobry
      oddzwięk.Z przyjemnością przeczytałam informacje o Was!
    • dota111 Re: lista obecności na forum 10.01.06, 21:26
      szczesliwa macocha doroslych (23 i 20 lat - dzieci) juz matka (15 mcy)
      najczesciej tylko czytajacasmile
      • mamlaury1juli Re: lista obecności na forum 04.03.06, 21:01
        no i jeszcze raz ja byłam tu juz ale pod innym nickiem teraz macocha na cały
        etat,maż dwoje pasierbów 11 i 14 lat córka 6 i 1 rok.pozdrawiam mama
    • marbar3 Re: lista obecności na forum 16.01.06, 15:52
      Eks i macocha.
      Macocha weekendowa, dobry kontaktsmile od roku.
      Z M. lat 4.
      Moja Mloda lat 12, Mlody M. lat 16. Wspolnych dzieciąt brak (na razie)wink
      Wpadam codziennie, najczesciej czytająca.
    • minikak Re: lista obecności na forum 22.01.06, 20:33
      Witam serdecznie!
      Bardzo dziękuję za przyjęcie mnie :o)
      macocha bezkontaktowa, bez wlasnych dzieci z 2-letnim stazem z moim M i jego eks ;o)
      wpadam do was raz na tydzień, cho najczęściej poczytac
      M
    • ywwy Re: lista obecności na forum 23.01.06, 09:02
      Witam smile
      codzienna macocha nastolatki, weekendowa studentki + własna dwójka: syn z
      eksiem i maleństwo z obecnym .
      • kini_m Re: lista obecności na forum 25.01.06, 01:21
        Bardzo dziekuję że pozwolono mi tu zagościć.
        Krótko (z trochę innej gliny): tatuś wspaniałej córeczki - 4 latka (mój
        licznik: ok. 30).
        Szkoda tylko że przez ostatni rok pozwolono nam się zobaczyć tylko 4 razy. Od
        początku rozejścia bez szans na porozumienie, nawet bez możliwości udziału w
        jej urodzinach. Ale sprawy powoli do przodu, niemniej dla córki cała sytuacja
        jest szokiem od 1,5 roku. Przyznam że w takich okolicznościach boję się nowego
        związku.
        • mira59 Re: lista obecności na forum 23.02.07, 21:31
          To i ja tu dopiszę.
          Dwóch wspaniałych synów ( 6 i 8 lat) z ex-em.
          M z dwoma synami ( 17 i 21 lat),mieszkającymi z mamą.
          21 latek mocno obrażony królewicz,młodszy u nas pomieszkuje nieraz miesiącami.I
          generalnie jesteśmy zadowoleni z takiego układu.Syn M przyjeżdża gdy ma ochotę
          i zostaje na tak długo jak chce.Wielki plus dla niego,bo dużo mi pomaga przy
          rehabilitacji mojego syna.Mądry chłopak.
          W planach (które na razie nie chcą sie zrealizować) nasze wspólne dziecko.
    • ana119 Re: lista obecności na forum 27.01.06, 14:25
      czytam Was od niedawna
      lat 35,
      z M. 5l. - mamy synka 1,3l.

      macocha weekendowa ale tylko od czasu do czasu - mała mieszka w innym mieście
    • oledzga Re: lista obecności na forum 19.02.06, 20:31
      hm .. macocha 18 latka , majaca własna kaczuszke (24.01.06 smile) czytajaca i
      piszaca
    • sadelko_pimpka Re: lista obecności na forum 20.02.06, 11:57
      Jeszcze nie macocha bezkontaktowa,aktywna czytajaco-piszacawink
      • miriam28 Re: lista obecności na forum 20.02.06, 13:23
        28 lat; przyszla matka; macocha weekendowa, świateczna i wakacyjna... czytająca
        na bieżaco, od czasu do czasu pisząca...
    • sar36 Re: lista obecności na forum 02.03.06, 08:29
      Dziękuję za "wejściówkę" smile
      Jestem jednym z niewielu (jak sądze) przedstawicieli płci... niedoskonałej wink
      na tym Forum. Niemniej, tematyka jak najbardziej mi znana:

      Facet, 36 lat (noooo... w październiku będzie 37, Skorpion), ojciec dwóch córek:
      - starsza, 8 lat, mieszka z (prawie) Ex żoną,
      - młodsza, obecnie 3 m-ce + 2 tygodnie, mieszka ze mną i moją Next (która jest
      też "Ex", ale bez dzieci z małżeństwa), czyli małokontaktową
      (odległość) "macochą" mojej starszej córki.

      Pozdrowienia smile

      Sar36
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka