Dodaj do ulubionych

nastolatek

05.08.13, 11:24
Mamy właśnie chłopaków u nas. Ogólnie nie ma problemów i chyba pierwszy raz nie mogę praktycznie niczego zarzucić M - zajmuje się chłopakami, małą, pomaga mi, planuje. Normalnie jak nie on wink (w ogóle jemu bardzo dobrze zrobiło pojawienie się maleńkiej na świecie, jakoś wziął się bardziej za życie, rodzinę, pracę a nie tylko za siebie). Chłopcy ok, siostra im się podoba, przywieźli jej nawet zabawkę, którą kupili za własne pieniądze i sami wybrali. Młodszy chłopak M (lat niemal 16) jest stosunkowo komunikatywny i bezproblemowy. Natomiast starszy, który niedawno skończył 18 lat, wkurza mnie momentami niemiłosiernie. To pewnie po prostu kwestia wieku, kiedy chce się mieć zarówno przywileje dorosłego, jak i dziecka i zero obowiązków każdego z nich, ale jest tak cholernie niechętny zrobieniu czegokolwiek, niemal jakbyśmy zmuszali go do szorowania dachu szczoteczką do zębów. Proszę go, żeby mi pomógł, bo chcę położyć małą do wózka, a na środku leżą zabawki, które trzeba wyciągnąć. Nie, bo on teraz je. Przyszedł młodszy i to zrobił. Po całym dniu atrakcji wracamy późno do domu, wyciągamy z samochodu masę toreb, na co starszy wziął koc i sobie idzie. Mówię, żeby wziął jeszcze torby z bagażnika, to z krzykiem - przecież on już niesie koc! Wkurzyłam się i wypaliłam, że jeżeli nie jest wystarczająco dorosły, by móc ponieść dwie torby, to chyba też nie dorósł do chodzenia do klubów i picia piwa. Wziął obrażony. Wczoraj M robił obiad i zawołał chłopców, by mu pomogli, to już była złość - dlaczego on ma to robić? Na co młodszy, który był chętny, też stwierdził, że on za starszego gotował nie będzie. Wreszcie M się wkurzył i stwierdził, że jak chce jeść, to ma mu pomóc, jak nie zamierza jeść, to może nie pomagać. I z miłej wspólnej aktywności zrobił się zonk. W ogóle mam wrażenie, jakby się uwstecznił socjalnie. M musi mu o wszystkim przypominać.
Nie wiem sama, czy to taki wiek i głupia próba pokazania swojej niezależności, czy może złość, że układ rodzinny się zmienił. Oczywiście nic nie zamierzam z tym robić. M reaguje, jak widzi, a ja i tak jestem macochą z doskoku, więc jakoś przeżyję ich pobyt. Zastanawia mnie tylko, skąd ten nagły opór przeciwko wszystkiemu. Zdaje się, że okres młodzieńczego buntu powinien mieć już za sobą.
Obserwuj wątek
    • altz Re: nastolatek 05.08.13, 12:33
      To może nawet nie jest żaden protest, ale zwykłe lenistwo i niemyślenie o innych.
      To powinien być naturalny odruch, że się bierze torby i pomaga w tym czy owym. Wiadomo, że nie będzie sam organizował pracy, bo nie jest u siebie, ale pomóc może, domyślić się prostych spraw również.

      Fajnie zaczęłaś opisywać chłopaka, ale już z nim tak fajnie nie rozmawiasz. Wiem, stres.
      Dobrze by było, powiedzieć wprost o jakiś obowiązkach, to, że chciałby być dorosłym i dzieckiem jednocześnie i nie mieć żadnych obowiązków, "my tu sobie pomagamy, chociaż czasami też się nie chce i oczekujecie tego od niego". Warto rozmawiać, chłopak sobie przemyśli. Lepiej rozmawiać niż robić awantury, jak to robicie oboje z mężem.
      Może wyrośnie, a może nie i będzie taki sam dla własnej kobiety i to będzie prawdziwy problem, szczególnie dla niego.

      W każdej rodzinie zdarzają się takie kwiatki. Wczoraj byłem u znajomych, mają trzech synów. Dwóch jest bardzo w porządku, robią swoje. Trzeci posiedział w cieniu popalił papierosy i poszedł sobie, tyle jego pracy przez cały dzień. Prace zmienia co kilka miesięcy, nic mu się nie podoba.
      Może to brak celu i takie ogólne zniechęcenie?
      • edw-ina Re: nastolatek 05.08.13, 13:21
        Rozmawia z nimi tata, ja często coś żartobliwie skomentuję, czasami wyjaśnię. Nerwy pojawiają się w sytuacjach podbramkowych, vide - powrót z 2-miesięcznym dzieckiem po całym ciężkim dniu poza domem (nota bene ustalanym pod najstarszego), kiedy chce się jak najszybciej wszystko zrobić, by uspokoić malucha i położyć spać.
        I to chyba faktycznie jest jakiś typ bezmyślności. Wcześniej tak nie miał. teraz raptem trzeba o wszystkim przypominać. Że szklanki/talerze odnosi się do kuchni i wstawia do zmywarki, że nie biega się po schodach, bo akustyka tak działa, że w pokoju małej dudni, że drzwi od samochodu można zamknąć bez trzaskania itp. Normalnie jakby połowa wiedzy i umiejętności wyleciała mu spod czaszki. Zgroza.
      • edw-ina Re: nastolatek 05.08.13, 13:27
        Dobrze by było, powiedzieć wprost o jakiś obowiązkach, to, że chciałby być doro
        > słym i dzieckiem jednocześnie i nie mieć żadnych obowiązków, "my tu sobie pomag
        > amy, chociaż czasami też się nie chce i oczekujecie tego od niego". Warto rozma
        > wiać, chłopak sobie przemyśli. Lepiej rozmawiać niż robić awantury, jak to robi
        > cie oboje z mężem.
        - wiesz, chłopcy nie są u nas po raz pierwszy, tylko przyjeżdżają regularnie od wielu lat i to wszystko, co napisałeś było już dawno przerabiane i nieźle funkcjonowało. Dobrze wiedzą, jakie zasady panują w domu. Nie są w żaden sposób restrykcyjne, o wszystkim normalnie mówimy, ale jednak pewnych podstawowych rzeczy wymagamy, choćby dlatego, że żadne z nas nie jest zapaloną gosposią domową, która przeżywa euforię mogąc nieustannie sprzątać. Poza tym wychodzimy z założenia, że są na tyle dorośli, że naprawdę nie musimy za nimi biegać, tylko mogą się zająć sobą.
    • violadamore Re: nastolatek 05.08.13, 12:44
      Droga Edwino, ja jestem na swiezo po wakacjach z czworka niemoich nastolatkow pod jednym dachem - 12, 13, 15, 16 - i wiem o czym piszesz. Dla tych najstarszych bykow rodzina i, o zgrozo, jakakolwiek pomoc w domu, byla bardzo nie cool. Moj facet niestety odpuscil dyscypline na poczatku i to byl blad, po kilku dniach usankcjonowanego nierobstwa nic juz nie dalo sie z nimi zrobic. Nie ma innego wyjscia, gonic barana do roboty i nie odpuszczac. Fochy beda, ale trudno. Moze to ma zwiazek ze zmiana ukladu, a moze nie, ale wydaje mi sie, ze nie ma co za duzo psychoanalizowac, tylko trzymac staly kurs.
      • edw-ina Re: nastolatek 05.08.13, 13:30
        Na szczęście M nie jest z tych, którzy raptem ślepną i głuchną, kiedy chodzi o ich dziecko. Widzi, reaguje, próbuje utemperować. Tylko to wszystko bezsensownie niszczy całkiem miłe wakacje.
    • polifonia1983 Re: nastolatek 05.08.13, 13:10
      Ja tam widzę lenistwo i brak dobrych manier.
      • violadamore Re: nastolatek 05.08.13, 16:25
        Az mnie kusi, zeby rozpetac tu zaraz caly nowy watek o uczestniczeniu mlodziezy w radosnych pracach domowych. To byl glowny temat naszych wakacji, niestety tez w kontekscie roznic miedzy polskim a niemiecko/szwajcarskim podejsciu do zagadnienia. Szkola polska: kto gotuje, ten nie zmywa. Szkola niemiecka: rodzice gotuja i zmywaja,sprzataja, scieraja, szoruja gary, a mlodziez za wlozenie swojego talerza do zmywarki otrzymuje huczne brawa. Moj NM nadal uwaza, ze mycie garnkow to zajecie dla doroslych, nie dla 15-latkow. Wisi nad nami kryzys, hehe, bo dla mnie taki poglad jest nie do przyjecia. Na razie kompromis wyglada tak, ze to NM szoruje gary. Co mnie i tak doprowadza do szalu.
        Przepraszam Edwina za wtret w Twoj watek smile.
        • edw-ina Re: nastolatek 05.08.13, 16:50
          Ależ wtrącaj się wink
          Ja nie wiem, czy to kwestia narodowościowa. Raczej związana z danym domem, podejściem do wychowania konkretnych rodziców/opiekunów. I właśnie dlatego cała akcja "ja nie będę" tak mocno mnie zaskoczyła. Bo M raczej wdrażał chłopaków do pewnych obowiązków domowych, nawet przy okazji gotowania przypominał im, że mamie też często pomagali w kuchni. Widzą, że nie ma u nas podziału typu: facet organizuje, kobieta zajmuje się domem. A raptem zajmujące kilka sekund/minut czynności urastają do rangi poważnych problemów. Jakby to przeniesienie dwóch toreb było niemal równorzędne z przerzuceniem dwóch ton węgla. I ta kompletna bezmyślność... Włączyłam program, który bardzo chciałam obejrzeć (a jak wiecie obejrzenie czegokolwiek mając maleńkie dziecko w domu graniczy z cudem i przemianą wody w wino), powiedziałam o tym i poszłam na chwilę po małą. Wracam, a starszy rozwalony na sofie przed tv i z kompem na kolanach. Trochę mnie wcięło i nie wywaliłam go stamtąd, dopiero M zobaczywszy to stwierdził, że skoro niczego nie ogląda, tylko grzebie w necie, to może to robić w każdym innym miejscu, zamiast zajmować mi miejsce na sofie, jeśli jasno powiedziałam, że chciałabym obejrzeć włączony program.
          Naprawdę mam wrażenie, że całkiem mądry chłopak po prostu zapomniał, jak się myśli.
          • batka.makatka00 Re: nastolatek 05.08.13, 18:51
            Ja to Ci zwyczajnie zazdraszczam! O)
            Młody 18- letni -mam to 24/dobę. NM Cię wspiera!
            U mnie m zawsze znajdzie wymówkę dla syna, choćby taką, że ma wakacje i nie będzie tyrał w domu.
            Właśnie młody dorosły wyjechał na prawie 2 tygodnie a ja w dobroci serca chciałam przewietrzyć jego pokój i kwiatek podlać, drzwi dały się ledwo uchylić - na podłodze dosłownie sterty ubrań, w widzianym fragmencie pokoju totalna rozwałka, trudno - wietrzone nie będzie , kwiatek uschnie, boję się żeby tylko jakie robactwo się od niego nie rozlazło. Taki mają system z m, co mi ostatnio zdradzili, sprzątają po sobie jak poczują potrzebę.
            Wiem, że bunt, że młodość, że dorastanie ale nie rozumiem kiedy ja wracam z roboty obładowana siatami a młody rozwalony na kanapie woła cześć! i d.. nie ruszy bo ma wakacje i tyrać... dalej już wiecie. To jest dla mnie nie do przyjęcia. Niestety tracę nadzieję, że się coś zmieni w moim m. Niedobrze to wróży. Pamiętam natomiast, kiedy dzieci były małe, trzymaliśmy jeden front i efekty były zadziwiająco dobre. Szkoda, że m nadal traktuje dzieci jak maluchy natomiast one bez skrupułów zawłaszczją sobie prawa dorosłych. No ale skoro mogą...
            Jestem pewna, że jeśli będziecie z NM mówić jednym głosem szybko dojdziecie do zadowalających efektów. A może jednak przydałaby się przypominająca rozmowa o zasadach panujących w domu. Skoro chłopak przyjechał po dłuższej przerwie to wyłazi z niego raróg bo zwyczajnie zapomniał, że nie ma wyłazić wink
            • edw-ina Re: nastolatek 06.08.13, 11:35
              Wiem, że bunt, że młodość, że dorastanie ale nie rozumiem kiedy ja wracam z rob
              > oty obładowana siatami a młody rozwalony na kanapie woła cześć! i d.. nie ruszy
              > bo ma wakacje i tyrać... dalej już wiecie.

              - no właśnie, ta nagła i wybiórcza ślepota jest rozbrajająca i załamująca. No biedni siły nie mają... Przemęczeni tyraniem w kopalni, czy co?
              To ja nie zazdroszczę, bo jeśli wkurza mnie taka postawa w trakcie jednak krótkiego pobytu, a do tego mam wsparcie M, to nie chcę myśleć, jak Ty musisz się wpieniać mając to każdego dnia. Mi by z pewnością nerwy puściły.
        • altz Re: nastolatek 05.08.13, 21:12
          violadamore napisała:
          > Szkola polska: kto gotuje, ten nie zmywa.
          (...)
          > Na razie kompromis wyglada tak, ze to NM szoruje gary.

          Nie podoba mi się taki podział i myślę, że młodzież również zniechęca.
          Kto gotuje, ten zmywa, a ten drugi może sobie jakieś inne zajęcie znaleźć.
          Gotowanie jest dużo przyjemniejsze, a zmywanie po gotowania jest jak sprzątanie po weselu, na którym się nie było, albo mycie samochodu, po kimś, kto nim jeździ.
          • violadamore Re: nastolatek 06.08.13, 19:35
            A mnie sie nie podoba pomysl, ze skoro ugotowalam obiad, to mam sobie po nim posprzatac, a mlodziez znajdzie sobie w tym czasie inne zajecie np. pstrykanie na swoich iPodach/Phonach. Zdecydowanie mi sie nie podoba. Normalnie u nas w domu panuja zasady, ze kto pomaga przy przygotowaniu posilku, ma wolne przy sprzataniu po nim i wydaje mi sie to fair. Kto sie na wspolgotowanie nie zalapal (albo nie chcial zalapac), zalapuje sie na akcje "po" i nie ma to nic wspolnego z weselem, na ktorym sie nie bylo, bo sie bylo i zjadlo. Tak mniej wiecej widze udzial dzieci w domowych obowiazkach.
    • rybkka24 Re: nastolatek 05.08.13, 21:21
      normalnie jakbym o "naszym" 8-latku czytałasmile
      nie weźmie żadnej torby z samochodu bo niesie zabawkę a poza tym ręce mu się urwą (tekst autorski) hehe. jak zje tak zostawi, a ostatnio jak miał posprzątać swoje zabawki to był dramat że tacy wymagający jesteśmy i męczymy biedaczka i do tego nikt mu nie chce pomóc.
      czyli u nas, nm w lesie z obowiązkowością latorośli.
      skoro u was do tej pory wszystko funkcjonowało i teraz nagle po pojawieniu się siostry coś zgrzyta to znaczyłoby że 18 letni młodzian może mieć jakiś problem na tym tle.
      np.może zawsze marzył aby mieć ojca na co-dzień a sytuacja na to nie pozwalała, przełknął to jakoś a teraz widzi ze jego siostra będzie miała to co dla niego było nieosiągalne, albo ogólnie czuje się jakiś "niezadbany" rodzicielsko (gdybam)
      może niech M pogada z nim od serca?
      bo skoro na rozsądek chłopak zna zasady panujące w waszym domu i zawsze było ok.
      to obecne niepoważne i szczeniackie podejście może coś manifestować.
      a co?to trzeba się dowiedzieć.
      • edw-ina Re: nastolatek 06.08.13, 11:32
        No tak, ale tu 10 lat różnicy wychodzi...
        A odnośnie rozmowy. Wiesz, nie wiem, czy przypadkiem nie byłoby to danie mu argumentu, który jest mocny, choć nie koniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Bo usłyszawszy, że np. może czuć się gorzej widząc, że tata zajmuje się najmłodszym dzieckiem, nie zaczął by tego wykorzystywać. M i tak wiele razy zauważał, że chłopcy, szczególnie starszy, miewają skłonności do wykorzystywania go, naciągania itp. Ja zwykle ich broniłam mówiąc, że skoro nie mają ojca na co dzień, to chcą wszystko nadrobić na raz. Ale może to ja popełniłam błąd w ocenie, a nie on.
        • polifonia1983 Re: nastolatek 06.08.13, 13:39
          To ich nie broń. Można się migać od sprzątania czy gotowania, jakoś mnie to u nastolatków nie dziwi. Ale podanie czegoś, wzięcie toreb lub 30-sekundowa pomoc przy łóżeczku to powinien być odruch. O ile ośmio-, 12- czy 14-latka bym jeszcze usprawiedliwiała, chociaż starszych z trudem, to 18-latka nijak nie potrafię. Można tworzyć teorię, że chce sobie odbić rozłąkę, żal go ściska, bo mała ma pełną rodzinę, a on nie itd, ale na litość boską, on jest prawie dorosłym człowiekiem, a sytuacja życiowa w jakiej się znalazł, wynika po części z jego decyzji (chociażby to, że po śmierci mamy został na wyspach).
          Być może jest tak, że dziadkowie (mieszka z dziadkami, prawda?) pozwalają mu na takie zachowania i wdrukowało się mu w mózg, że tak może się zachowywać, ale to znaczy, że należy mu kupić na gwiazdkę podręcznik dobrych manier, a nie usprawiedliwiać starego konia.
          • edw-ina Re: nastolatek 06.08.13, 14:05
            Właśnie M twierdzi, że to babcia tak ich rozleniwiła. Bo niestety dziadek jest z tych mężczyzn, którzy w najlepszym wypadku zrobią sobie herbatę, bo niczym innym w domu się nie zajmą. A babcia to zaakceptowała i od lat obsługuje męża niemal w 100 proc. Zdaje się, że chłopców również, choć nam mówi, że nakłada na nich pewne obowiązki domowe.
            Ale mi nawet nie chodzi o te obowiązki, tylko właśnie o ten "odruch": wchodzisz z zakupami - wezmę od ciebie torby, kładziesz dziecko - odsunę kocyk, zabawki, chcesz obejrzeć film - zrobię ci miejsce na sofie. Dla mnie to są tak naturalne zachowania, że kiedy nie następują, to wręcz przestają wiedzieć, co się dzieje.
            • polifonia1983 Re: nastolatek 06.08.13, 15:04
              No to chyba czas im uświadomić, że to, co toleruje babcia, niekoniecznie jest tolerowane przez resztę świata. Albo dostaną lekko bo łbie od was, albo mocno od kogoś innego, bo jednak wiele osób jest wyczulonych na takie "odruchy" i nie zadają się z tymi, co tych odruchów nie posiadają.
              Bajzel w pokoju nastolatka rozumiem, ale nie podanie czegoś, gdy się jest poproszonym to już dla mnie abstrakcja.
              • edw-ina Re: nastolatek 06.08.13, 17:35
                Prawdę powiedziawszy to nie chce mi się bawić w uświadamianie. Jak dla miał możliwość uświadomienia się samodzielnego. M pewne rzeczy widzi, próbuje go nieco utemperować, ale z drugiej strony to już chyba czas, by zaczął uczyć się na własnych błędach.
                W domu zbytnio nie zaszkodzi swoim zachowaniem. Co najwyżej sobie. Myślę, że po prostu to oleję. Oczywiście powiem M o pewnych sytuacjach, których nie widział, ale niech robi z tym co i jak chce. Ja nie zamierzam uczyć dobrych manier dorosłego chłopaka.
                • batka.makatka00 Re: nastolatek 06.08.13, 18:59
                  Racja. O ile nie jest to wymierzone w Ciebie lekceważenie. Wtedy bym interweniowała. Wiem jak takie zachowanie może się udzielić rodzeństwu.
                  • edw-ina Re: nastolatek 07.08.13, 10:28
                    Nie wiem, czy nie jest wymierzone we mnie. Jak na to patrzę, to jest to taka lekka młodzieńcza złość, która artykułuje się właśnie poprzez takie absurdy. Tak czy siak nie jest to wciąż nic, za co warto drzeć pasy. Jeżeli będzie się powtarzać przy kolejnych wizytach, to zareaguję mocniej i przede wszystkim poproszę ojca, by się tym zajął.
                • polifonia1983 Re: nastolatek 06.08.13, 19:48
                  W ogólne uświadamianie też bym pewnie nie brnęła, ale zasady panujące w domu wyjaśniłabym w kilku słowach. Co uchodzi u dziadków, nie uchodzi u was i tyle.
    • rybkka24 Re: nastolatek 06.08.13, 19:36
      >No tak, ale tu 10 lat różnicy wychodzi...

      dlatego zestawiłam te zachowania z 8-letnim dzieckiem, żeby uwypuklić zachowanie dorosłego niemalże "chłopa", 10 lat różnicy a podobne podejście i podobne teksty
      zachęcające i budujące to nie jest dla rodzica, w tym wypadku ojca.
      gdzie te dziesięć lat socjalizacji?

      >A odnośnie rozmowy. Wiesz, nie wiem, czy przypadkiem nie byłoby to danie mu argumentu, >który jest mocny, choć nie koniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Bo usłyszawszy, że np. >może czuć się gorzej widząc, że tata zajmuje się najmłodszym dzieckiem, nie zaczął by tego >wykorzystywać

      nie piszę o "daniu" mu jakichkolwiek argumentów.
      rozmowa nie na zasadzie sugerowania/podpowiadania tylko po to aby usłyszeć informację OD chłopaka w sprawie aktualnego zachowania i podejścia do zasad i życia domowo-rodzinno -społecznego.
      babka jak najbardziej mogła zrobić krecią robotę (nie popieram wychowywania dzieci przez dziadków) chyba że nie ma innego wyjścia)ale wcześniej chłopak jednak wykazywał chęć "współpracy"
      chyba ze teraz to on już taki dorosły i nie musi.ale i tak pewne przywileje ma się dopiero od 21 r.ż.
      • edw-ina Re: nastolatek 07.08.13, 11:29
        Z pewnością babcia nieświadomie wykonała pewną krecią robotę i pewnie zrobiła to w najlepszej wierze. Naprawdę świetnie się nimi zajmuje. Znacznie lepiej niż ich śp. matka. Choć nie wątpię, że tej matki nie zastąpi w wymiarze emocjonalnym. My tego nie odkręcimy w trakcie kilku wizyt. Możemy jedynie wymagać pewnych zachowań u nas. I staramy się tak robić, zwykle funkcjonuje to dość dobrze. Ale tutaj chyba faktycznie zadziałała ta szczeniacka dorosłość.
        Ja myślę, że rozmowa dt. tego, czy czuje się zagrożony przez małą siostrę ma słabe możliwości bycia zrealizowaną w tej chwili, choćby poprzez dysonans: tutaj rozmawiają o seksie, studiach itp., i jak w takim wypadku mówić: czuję się zazdrosny o niemowlaka? Nawet jeśli tak faktycznie jest, to raczej ciężko byłoby mu się do tego w tej chwili przyznać.
    • edw-ina ps. 09.08.13, 14:41
      A jednak wydaje mi się, że jest to jakiś przejaw złości/zazdrości. Jest w nim złość. Próbuje ją powstrzymać, ale chwilami wychodzi. Robi się nerwowy za każdym razem, gdy M zajmuje się małą. Co ciekawe - młodszy tego kompletnie nie przejawia, tylko starszy, praktycznie dorosły facet. Spróbuję M jakoś delikatnie podpytać, czy też to dostrzegł.
      • gk102 Re: ps. 09.08.13, 18:53
        "Młodszy nie przejawia zazdrości".... spokojnie, za 2 lata będzie przejawiał. Takie przynajmniej ja mam doświadczenia ze starszymi dziewczynami. Gdy urodziło się nasze wspólne dziecko, a starsze siostry miały 9 i 15 lat było wszystko w porządku, lecz gdy miały 17-18 lat było znacznie gorzej. Starsza przestała się zupełnie odzywać, a młodszej musiałam na każdym kroku udowadniać jak bardzo jest ważna. Doszło do tego, że wszystko się kręciło wokół starszych "księżniczek", które oczywiście perfidnie wykorzystywały sytuację.
        Nadzieja tylko w tym, że kiedyś wszystko znormalnieje.
        • edw-ina Re: ps. 10.08.13, 10:19
          Bardzo ciekawą rzecz napisałaś o tej zazdrości dorosłych/dorastających. Możesz rozwinąć temat? Masz jakieś przemyślenia skąd to bierze? Co z tym robić?
      • batka.makatka00 Re: ps. 09.08.13, 21:06
        Na zazdrość w takiej sytuacji zbawienne może się okazać umożliwienie wykazania się młodemu przy malutkiej. Czasami starszego brata rozkleja fakt, że maleńka siostrzyczka przy nim to poprostu rozkwita (albo przynajmniej..., że Ty tak twierdzisz hihihi)
    • proszepani13 Re: nastolatek 12.08.13, 13:28
      Kurcze, a ja właśnie chciałam założyć post z pytaniem, kiedy nasze pasierbiątka możemu uznać za dorosłe istoty. Kiedy bez wyrzutów i patrzenia na bunt, hormony, zagubienie, trudną sytuację możemy powiedzieć chłopie/kobieto zachowuj się jak dorosły a jak nie to w tył zwrot i żegnam. Kiedy wszystkie fochy można przestać zrzucać (nawet podświadomie) na rozstanie rodziców. No i załamka, bo jak się okazuje, pełnoletni chłobak ma jazdy niedojrzałego podrostka. No to kiedy przyjdzie ta dojrzałość emocjonalna?
      • edw-ina Re: nastolatek 12.08.13, 14:12
        Ponoć 18-latek to tak naprawdę emocjonalnie 16-latek, tylko jest jeszcze gorzej, bo ma już przywileje dorosłego - tak przynajmniej twierdzi psycholog, z którym konsultowaliśmy się w ostatnich dniach ze względu na pewne niepokojące sytuacje. Wynika z tego, że zamiast być lepiej - może być gorzej. Faktycznie urocza perspektywa.
        Rozmawialiśmy też chwilę o pojawieniu się w życiu chłopców dużo młodszej siostry. Psycholog zasugerował to samo, co Batka - aby chłopców wdrażać w opiekę nad siostrą. Zresztą sam M stwierdził (niestety już po wyjeździe chłopaków), że powinien był nie tylko zajmować się małą przy nich, ale również pokazać chłopcom, jak opiekować się siostrą.
        Reasumując - nie wiem, kiedy przychodzi taka dorosłość, że można powiedzieć: już koniec, nareszcie powinien być spokój. Myślę, że nie pomaga też fakt, że teraz młodzież ogólnie późno dojrzewa. A może tak naprawdę to właśnie im starszym się jest, tym mocniej dostrzega się wcześniejsze braki?
        • proszepani13 Re: nastolatek 12.08.13, 14:24
          Tylko o ile w kilkulatkach jestem w stanie zrozumieć taką zazdrość, to tutaj jest to dla mnie absurdalne. Bo o co jestem zazdrosny, o pieluchy, karmienie piersią i podcieranie pupki? A jakie braki może dostrzec w swoim przeszłym życiu noworodkowym, a coś w ogóle pamięta? Jeśli rzeczywiście jest zazdrosny, to raczej o jakieś wydumki i wyobrażenia. To przecież ogromna różnica wieku, zupełnie inny sposób spędzania czasu, dawania uwagi. Tego niemal nie da się porównać.
          • edw-ina Re: nastolatek 12.08.13, 14:34
            Logicznie rzecz biorąc masz 100 proc. racji. Ale obawiam się, że w temacie emocji wszelka racjonalność zawodzi.
            O co może być zazdrosny? Nie wiem. O to, że z małą tata jest cały czas, że ma pełną rodzinę, że nie została odstawiona do kąta na czas pobytu chłopców, że czasami przez nią musieli coś opóźnić/przełożyć. Może narodziny maleńkiej, które zbiegły się w czasie z cezurą 18-tki, dały mu jakieś poczucie odsunięcia, wystawienia na dorosłość?To oczywiście tylko moje gdybanie.
            Staraliśmy się temu wszystkiemu zaradzić. M opowiadał chłopcom o ich narodzinach, dzieciństwie, pokazywał zdjęcia itp. Ale może pewne emocje trzeba po prostu przetrawić.
            Zobaczymy co będzie dalej.
            • proszepani13 Re: nastolatek 12.08.13, 15:00
              Właśnie ten argument o pełnej rodzinie kiedy rodzi się nowe dziecko doprowadza mnie zazwyczaj do szału. I to pada on z ust nie tylko dzieciaków ale i ojców. Bo to nowe dziecko ma pełną rodzinę, to tamtym trzeba rekompensować. A ja się pytam, ileż to lat miały dzieci, kiedy ojciec się rozstał z matką? Czasem słyszę, że kilka, a czasem że kilkanaście. Więc do czasu kiedy to nowe dziecko urośnie do wieku tamtych dzieci, kiedy to rodzice się rozeszli, to nie możemy mówić o żadnych poszkodowanych. A w międzyczasie może spaść meteoryt i kto tu będzie bardziej poszkodowany. A kiedy jest rodzina pełna, to od starszych nastolatków automatycznie wymaga się pomocy i rzadko kiedy spotkałam się z biadoleniem o syndromie odstawienia. Kiedyś ot taką wymianę argumentów miałam z moim PO, choć tylko hipotetyczną, bo dziecków wspólnych jeszcze nie mamy. No i chcąc nie chcąc przyznał mi rację. I przeraża mnie fakt, że mimo iż dorosły człowiek, to wciąż włącza się postępowanie jak z jajkiem zarówno dorosłym jak i młodzieży.
              • edw-ina Re: nastolatek 12.08.13, 16:04
                To, co napisałaś jest logiczne, ale ponownie nie koniecznie tak biegną emocje. Spójrz, jak wiele nawet na tym forum pojawia się kobiet zazdrosnych np. o to, że ich partner już brał ślub, już przeżywał ciążę itp., a piszą to teoretycznie dorosłe, dojrzałe kobiety, często również po pewnych przejściach.
                Mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby akurat u nas dochodziło do jakiś prób zadośćuczynienia sytuacji, niejako przeproszenia chłopców za to, że mają siostrę - co wielokrotnie opisują macoszki. M zachowuje się naprawdę mądrze. Jestem wręcz dumna z tego, jak wielką pracę wykonał, ilu rzeczy się nauczył.
                Niezaprzeczalnym faktem jest, że chłopcy zostali bardzo doświadczeni przez los. Mieli naprawdę ciężkie życie. Wyszli z tego stosunkowo obronną ręką, mimo wszystko mają prawo czuć, że z jakiegoś powodu los się na nich zawziął. I chociaż nie tłumaczymy tym zachowań negatywnych, nie folgujemy im zbytnio, to mamy świadomość, że pewne emocje mogą przeżywać w sposób odmienny, może silniejszy niż jest to zasadne.
                • batka.makatka00 Re: nastolatek 13.08.13, 20:32
                  edw-ina, sądząc po Twoim stosunku do pasierbów i ich relacji z ojcem wystarczy jak będziecie konsekwentni. Głupawka dojrzewaniowa minie i mam nadzieję bedziesz miała fantastycznych facetów wokół siebie.
                  Pisałam trochę o problemach u mnie. Okazuje się, ze owszem debilne zachowania mają jeszcze miejsce (niestety) ale ocena, wystawiona mi przez mojego wczęściościsyna naprawdę budująca.
                  Czego i Tobie życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka