ingerencja ex w Wasza codziennosc

04.07.05, 14:32
na wstepie prosze aby w tym watku wypowiedzialy sie zwlaszcza macochy
neutralne (takie co to kilka lat po rozwodzie nic nikomu nie rozbily)
do zalozenia watku natchnela mnie wypowiedz mikawi:
"...tylko że to mama mówi "to jak jesteś to zostań z nimi na noc" więc o czym
tu
decydować? "
powiedzcie jak czesto sie to zdarza ze ex decyduje o np Waszym i waszych ex
wolnym czasie ? jak na to reagujecie wy i M? jakie sytuacje uwazacie za ok a
jakie za niedopuszczalne?
wyzej zacytowana sytuacja- tata odwiedza chore dzieci w innym miescie, ex
narzuca zanocowanie w jej domu -sama wychodzi.dla mnie jako zony nie do
przyjecia.dla mojego M tez nie a dla Was?

teraz z mojego podworka. bylam niedawno z mezem w stanach . rajd ze wschodu
na zachod , wiekszosc czasu w samochodzie +atrakcje turystyczne
ex przed naszym wyjazdem przedstawila liste rzeczy ( ciuchy GAPa itp )i
zlecila M ich nabycie.naszym ostatnim zamiarem byly wizyty w centrach
handlowych . listy nie zrealizowalismy. maly dostal mp playera i spodnie
(niefirmowe). jak uwazacie czy bylo to z naszej strony zachowanie asertywne
czy zlosliwosc?
pozdr
yoko
    • ajmj Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 14:36
      przepraszam, że sie wtrące. Ale żadna macocha nic nikomu nie rozbiła.
      Ewentualnie mogłaś napisać: nie te macochy, które związały się gdy e-M-owie
      mieli jeszcze ślubnewink
      Ok, ok, juz znikamsmile
      • yokono Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 14:38
        ok mozna przyjac i Twoja definicjesmile
      • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:50
        zdumiewa mnie taki podział macoch na "te które nie rozbiły" (czyli cacy) i "te,
        które rozbiły (czyli beeee)"

        joanna-walencja, niby macocha, kategoria beeeee (bo wg. kryteriów niektórych z
        Was jestem katalizatorkiem jak się patrzy). Ja twierdzę, że katalizatorem
        mojego związku z M jest Exia. Serdecznie jej za to dziękuję.
        • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:52
          joanna-walencja napisała:

          > Ja twierdzę, że katalizatorem mojego związku z M jest Exia. Serdecznie jej za
          to > dziękuję.

          Bardzo dobre smile
          • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:05
            wiesz, niektórzy ludzie (nawet takie k..... katalizatorki jak ja) najpierw się
            zakochują i poznają, a dopiero potem idą do łóżka. nie potrzebowaliśmy hotelu,
            mam własne mieszkanie, odziedziczone po rodzinie. Nie wiem, czy eksia
            przyczyniła się do zejścia mojej ciotki.
            • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:06
              > wiesz, niektórzy ludzie (nawet takie k..... katalizatorki jak ja) najpierw
              się
              > zakochują i poznają, a dopiero potem idą do łóżka. nie potrzebowaliśmy
              hotelu,
              > mam własne mieszkanie, odziedziczone po rodzinie. Nie wiem, czy eksia
              > przyczyniła się do zejścia mojej ciotki.

              to jest odpowiedz dla virtual moth.
            • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:12
              joanna-walencja napisała:

              > wiesz, niektórzy ludzie (nawet takie k..... katalizatorki jak ja) najpierw
              się
              > zakochują i poznają, a dopiero potem idą do łóżka. nie potrzebowaliśmy
              hotelu,
              > mam własne mieszkanie, odziedziczone po rodzinie. Nie wiem, czy eksia
              > przyczyniła się do zejścia mojej ciotki.

              Hm... OK, strzelam dalej. Zachęcała swojego męża/partnera aby umawiał się z
              Tobą na randki? Dawała mu wałówkę? Płaciła za wychodne? Szantażowała "albo mnie
              zdradzisz z tą panią, albo nici z naszego małżenstwa"?
              Nie wiem jak można być jeszcze katalizatorem czyjegoś związkuwink
              • mikawi Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:16
                może swoim zachowaniem sprawiła, że facet miał serdecznie dość i gdy spotkał
                joannę ze zdumieniem stwierdził, że mogą być normalne kobiety na świecie smile i z
                chęcią i ulgą zrobił papa swojej żonie?
                • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:26
                  mikawi napisała:

                  > może swoim zachowaniem sprawiła, że facet miał serdecznie dość

                  Wiesz, pewnie była zła i wredna, ale na pewno nie przyczyniła się do tego, aby
                  jej własny małżonek umawiał się na randki z inną. To jest tylko i wyłącznie
                  jego decyzja. Równie dobrze przecież po kłótni mógłby pójść do psychologa, na
                  ryby, albo do adwokata od spraw rozwodowychuncertain

                  Swoją drogą co to za związek, który potrzebuje katalizatora w postaci "złej
                  eksi", aby zaistnieć? To znaczy bez niej nie zaistniałby, albo nie byłoby im
                  tak fajnie na randkach? To znaczy, że gdyby facet był kawalerem, to by się
                  nie "zakochał" albo zakochiwałby się wolniej?
                  • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:28
                    virtual_moth napisała:

                    > Swoją drogą co to za związek, który potrzebuje katalizatora w postaci "złej
                    > eksi", aby zaistnieć? To znaczy bez niej nie zaistniałby, albo nie byłoby im
                    > tak fajnie na randkach? To znaczy, że gdyby facet był kawalerem, to by się
                    > nie "zakochał" albo zakochiwałby się wolniej?

                    Ty naprawde nie rozumiesz, o czym piszą Joanna i Mikawi, czy tylko udajesz, zeby
                    dyskusje podtrzymac?
                    • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:32
                      e_r_i_n napisała:

                      > Ty naprawde nie rozumiesz, o czym piszą Joanna i Mikawi, czy tylko udajesz,
                      zeb
                      > y
                      > dyskusje podtrzymac?

                      O, erin. Może Ty mi wytłumaczysz, jak można być katalizatorem (swatką?)
                      czyjegoś związku?
                      • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:33
                        virtual_moth napisała:

                        > O, erin. Może Ty mi wytłumaczysz, jak można być katalizatorem (swatką?)
                        > czyjegoś związku?

                        Nie, raczej nie smile Masz kogos takiego w swoim blizszym otoczeniu tongue_out
                      • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:50
                        Nie ważne, że facetowi źle. Ważne, żeby tkwił w związku, który nie przynosi mu
                        satysfakcji, z kobietą której ma dość i której już nie kocha.... bo jest WREDNĄ
                        SUCZĄ na przykład.

                        Virtual, ja Ci już chyba kiedyś napisałam, że jak swojego myślenia nie
                        zmienisz, to ciężko Ci będzie jaki kolwiek związek utrzymać.


                        • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 18:53
                          elf28 napisała:

                          > Nie ważne, że facetowi źle. Ważne, żeby tkwił w związku, który nie przynosi
                          mu
                          > satysfakcji, z kobietą której ma dość i której już nie kocha.... bo jest
                          WREDNĄ
                          >
                          > SUCZĄ na przykład.
                          >
                          > Virtual, ja Ci już chyba kiedyś napisałam, że jak swojego myślenia nie
                          > zmienisz, to ciężko Ci będzie jaki kolwiek związek utrzymać.

                          Robi nam się znowu pyskówkowy wątek, ale co tamwink

                          Po pierwsze, nie mówiłam, ze facet powinien tkwić w związku, w którym mu źle,
                          bo żona to wredna suka. Mówię tylko o tym, że IMO to nie żona swata go z
                          przyszłą kochanką.

                          Po drugie nie rozumiem dlaczego tak się przejmujesz trwałością moich
                          ewentualnych związków.
                          Po trzecie, ataki personalne (sugerowanie, ze nie nadaję się do utrzymania
                          związku) uważam za konsekwencję infantylności i braku argumentów.

                          Pzdr
                  • mikawi Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:31

                    > Swoją drogą co to za związek, który potrzebuje katalizatora w postaci "złej
                    > eksi", aby zaistnieć?

                    czy tylko ty nie zauważyłaś ironii? więc wytłumaczę - może gdyby eksia nie
                    byłaby "zła i wredna" (upierdliwa, zrzędliwa, czepliwa* niepotrzebne skreślić)
                    mąż nie uległby tak łatwo innej pani? bo gdyby mu było tak świetnie z doskonałą
                    żoną nie śmignąłby z tego związku? bo na hotelik to można wziąć płatną panienkę
                    i żona dalej może żyć w błogiej świadomości swojej doskonałości, a tu facet
                    podziękował za współpracę na stałe.

                    • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:40
                      mikawi napisała:

                      > może gdyby eksia nie byłaby "zła i wredna" mąż nie uległby tak łatwo innej
                      > pani?

                      Mikawi, to Ty chyba nie czaisz mojej ironiiwink
                      Owszem, exia może być katalizatorem ROZPADU związku, ale na pewno nie może być
                      czyjąś swatką. Czynisz z faceta bezwolnego półmózga, którego jak się nie
                      pokopie prądem, to nie pójdzie w określonym kierunku. Eksia może być (i zwykle
                      jest) współwinna kłopotów w małżenstwie, ale na pewno nie jest operatorem
                      mechanizmu decyzyjnego w głowie (główce) faceta.
                      Rozpad związku nie kończy się zawsze i domyślnie zdradą, to zależy od
                      współmałżonka co zrobi z kryzysem/kłótniami/rutyną itd.
                  • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:45
                    Gdyby babcia miała wąsy, byłaby trolejbusem...
                • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:26
                  Dzięki, Mikawi - przywracasz mi wiarę, że są jeszcze normalne kobiey na świecie.
              • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:19
                virtual_moth napisała:

                > joanna-walencja napisała:
                >
                > > wiesz, niektórzy ludzie (nawet takie k..... katalizatorki jak ja) najpier
                > w
                > się
                > > zakochują i poznają, a dopiero potem idą do łóżka. nie potrzebowaliśmy
                > hotelu,
                > > mam własne mieszkanie, odziedziczone po rodzinie. Nie wiem, czy eksia
                > > przyczyniła się do zejścia mojej ciotki.
                >
                > Hm... OK, strzelam dalej. Zachęcała swojego męża/partnera aby umawiał się z
                > Tobą na randki? Dawała mu wałówkę? Płaciła za wychodne? Szantażowała "albo
                mnie
                >
                > zdradzisz z tą panią, albo nici z naszego małżenstwa"?
                > Nie wiem jak można być jeszcze katalizatorem czyjegoś związkuwink

                Oj, jakbym naszą eksię słyszała....I jak tu nie ogólniać, że wszystkie eksie są
                jednakowe???
        • virtual_moth Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:59
          joanna-walencja napisała:

          > Ja twierdzę, że katalizatorem
          > mojego związku z M jest Exia. Serdecznie jej za to dziękuję.

          Placiła Wam za hotel czy co?wink
        • yokono "zle i dobra macochy" 05.07.05, 10:10
          nie rozumiem czemu Cie zdumiewa.
          macochy ktore zwiazaly sie z facetem jakis czas po rozwodzie maja zupelnie inne
          problemy. odpadaja na ogol zlosliwosci i przepychanki, odpada poczucie winy u
          faceta i irracjonalne zachowania kazdej ze stron
          dlatego prosilam o rady od takich wlasnie macoch, ktore zastaly jakis tam stan
          rzeczy , dopasowaly sie do niego, a mimo to wlazi im sie z butami w zucie
          pozdr
          yoko
          • mikawi Re: "zle i dobra macochy" 05.07.05, 11:42
            yokono napisała:
            > macochy ktore zwiazaly sie z facetem jakis czas po rozwodzie maja zupelnie
            > inne problemy. odpadaja na ogol zlosliwosci i przepychanki, odpada poczucie
            > winy u faceta i irracjonalne zachowania kazdej ze stron

            oj, ja też tak naiwnie kiedyś myślałam smile))
            • yokono Re: "zle i dobra macochy" 05.07.05, 11:52
              Mikawi
              jesli poznalas swojego M po jego rozwodzie to publicznie nazwe Cie bohaterka smile
              pozdr
              yoko
          • nina73 Re: "zle i dobra macochy" 25.07.05, 10:12
            Ja np poznalam swojego pana 10 lat po rozwodzie, no i co? I nic eksia robi co
            może by zatruć życie, im mniej może tym wiecej sie stara. Podobno zawsze taka
            była - tzn od rozwodu, którego przyczyną nie była zadna kobieta oprócz niej
            samej
            • natasza39 Re: "zle i dobra macochy" 25.07.05, 10:35
              nina73 napisała:

              > Ja np poznalam swojego pana 10 lat po rozwodzie, no i co? I nic eksia robi co
              > może by zatruć życie, im mniej może tym wiecej sie stara. Podobno zawsze taka
              > była - tzn od rozwodu, którego przyczyną nie była zadna kobieta oprócz niej
              > samej

              hehehe. Takie typy już tak mają. Ja to nazywam przerost formy nad treścią.
              Zresztą niewielu ludzi umie w sobie błędy dostrzec i dlatego zatruwają życie
              byłym (dotyczy to zarówno facetów jak i kobiet), tak aby byli nigdy nie
              zapomnieli jaki "skarb" stracili. A że odnosi to skutek przeciwny... Cóż
              najważniejsze, że oni nadal są w "formie"., aby głosić swe "treści"
    • pelaga Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 14:47
      > jak uwazacie czy bylo to z naszej strony zachowanie asertywne
      > czy zlosliwosc?

      Asertywnie byloby nie przyjac listy i z gory powiedziec, ze zakupow nie
      zrobicie i podac powody. To co zrobiliscie ja odebralabym jako zlosliwosc i
      brak dobrej woli.
      • wipsania Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:07
        Może dostali listę na lotnisku i nie zdążyli do niej zajrzeć? Dlatego nie mogli
        odmówić....

        A tak na poważnie - ja bym zachowań, o których pisze autorka postu, nie nazwała
        ingerencją w "naszą" codzienność. Jeśli są takie czy inne wymagania, żądania,
        prośby - jak zwał tak zwał - kierowane są zazwyczaj do M. No i czego mogą
        dotyczyć? Przyjedź zaraz, bo dziecko zachorowało? No bo przecież nie tego, na
        jaki kolor mamy pomalować ściany w przedpokoju.
        Moja z M. codzienność trwała (wówczas) 6 dni i nocy w tygodniu i jedną dobą
        dzieliliśmy się tą codziennością z Młodym. Kiedy miałam już własne dziecko
        zrozumiałam, jak wygląda codzienność matki, nawet w tzw "pełnej" rodzinie.

        A ja bym poświęciła parę godzin na znalezienie prezentów dla Młodego. Naprawdę
        na świecie jest tyle miejsc wartych zobaczenia, że niczyjego życia na to nie
        wystarczy.
        pozdrawiam
        • yokono Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:23
          > A ja bym poświęciła parę godzin na znalezienie prezentów dla Młodego.
          Naprawdę
          > na świecie jest tyle miejsc wartych zobaczenia, że niczyjego życia na to nie
          > wystarczy.

          dla usprawiedliwienia mlody prezenty dostal i byl zadowolony


        • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:25
          wipsania napisała:

          > A ja bym poświęciła parę godzin na znalezienie prezentów dla Młodego. Naprawdę
          > na świecie jest tyle miejsc wartych zobaczenia, że niczyjego życia na to nie
          > wystarczy.

          Ale tu chyba nie chodziło o prezent, tylko o zyczenie eksi. Chlopakowi pewnie
          'nie robilo', czy dostanie fure ciuchow z GAPa.
      • yokono Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:21
        zlosliwe to jest to ze przy Kanionie Colorado czy na w Dolinie Śmierci nikt nie
        ustawil GApa smile

        a powaznie ja bym od razu listy nie przyjela. a M ptrzyjal ze slowami w
        stylu "zobacze co sie da zrobic". zlosliwe by bylo chyba gdyby od razu
        powiedzial nie bo nie.
        • wipsania Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:33
          Yokono - ale pomiędzy Dech W Piersi Zapierającymi Miejscami Które Należy
          Koniecznie Zobaczyć jest jeszcze codzienność, którą przemierzaliście, żeby do
          następnego miejsca dotrzeć.
          Jasne, że to było wymaganie ze strony ex, żeby poświęcić trochę czasu, który z
          Twojego punktu widzenia można było spędzić w sposób przyjemniejszy i
          jednocześnie bardziej wartościowy.
          Ja natomiast wiem, że dla swojej córki poszukałabym tego GAPa.

          Inna rzecz - jak ja się znam na męskiej młodzieży (młodszej), to pewnie on miał
          w nosie czy GAP czy cóś innego.... I gdyby nas trafiło takie żądanie, to pewnie
          doszłabym do wniosku, że nie mam ochoty snobizmu ex zaspokajać, bo - patrz
          zdanie powyżej. Mówię - JA, bo M. w ogóle olewa ciuchy, marki, metki i tym
          podobne. On kupiłby coś z kosza i tyle...
          • yokono Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:44
            codziennosc =autostrada
            mielismy na podroz 3 tyg wiec naprawde zwiedzalo sie w biegu
            uwierz mi jakbysmy sie na tego nieszczesnego gapa nadziali to bysmy kupili
            prezenty robilismy ostatniego dnia w biegu w wall marcie
            ja swoje dziecko obkupilam w tanie fajne ciuszki bez tej nieszczesnej listy
            syna M obkupilabym podobnie , no ale nie chcialam sie narzucac ze swoim
            tandetnym niefirmowym gustem smile
            dokladnie tak jak napisalas nie mialam ochoty zaspokajac snobizmu ex
            pozdr
            yoko
    • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:03
      > wyzej zacytowana sytuacja- tata odwiedza chore dzieci w innym miescie, ex
      > narzuca zanocowanie w jej domu -sama wychodzi.dla mnie jako zony nie do
      > przyjecia.dla mojego M tez nie a dla Was?

      No własnie w podobnej ale jednak innej sytuacji (opisze zaraz) mnie szlag
      trafił z racji wpierniczenia się next w ustalenia między mną i eksem.

      Dziecko miało rok, ja wróciłam do pracy, która wiązała się z wyjazdami
      służbowymi np. na 2 dni. W czasie rozstania eks zapewnił mnie, że będzie mi
      pomagał w karierze w ten sposób, że jak będę miala wyjazd słuzbowy, to on po
      pracy przyjedzie do mnie do domu po swojej pracy i przejmie opiekę nad
      roczniakiem od niani, przenocuje z małym, a rano po przyjściu niani pojedzie do
      pracy. Dodam, że dzieli nas z eksem dystans kilkudziesięciu kilometrów.
      Eks w czasie rozstania miał już next.
      No wiec wróciłam do pracy i po krótkim czasie przyszła konieczność mojego
      wyjazdu na dwa dni. Zadzwoniłam do eksa. No super happy nie był, ale OK, będzie
      tak jak się umawialiśmy.
      Zadzwonił do mnie następnego dnia, że jednak NIE. Widać wałkiem do ciasta
      dostał po łbie od next. Zaproponował, ze rozwiąże mój problem w ten sposób, że
      o 19 wieczorem zabierze roczniaka do siebie na noc (dziecko nigdy jeszcze z
      domu na dłużej niż dzień z domu nie wyjeżdżało) a rano te kilkadziesiąt
      kilometrów to zrobi niania by dziecko od eksa odebrać, bo on się spieszy do
      pracy.

      To ja się pytam w takim razie jak często next ingerują w rzeczy już uprzednio
      ustalone między rodzicami dziecka i w imię czego? A właściwie bzdurne pytanie
      dlaczego - z zazdrości i z chęci poczucia władzy i kontroli.

      Chalsia
      • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:09
        chalsia napisała:

        > To ja się pytam w takim razie jak często next ingerują w rzeczy już uprzednio
        > ustalone między rodzicami dziecka i w imię czego? A właściwie bzdurne pytanie
        > dlaczego - z zazdrości i z chęci poczucia władzy i kontroli.

        Ja mysle, ze problemem jest kolejnosc ustalen. Jesli dotycza one (posrednio)
        i next, to powinny byc z nia konsultowane. Ustalenie typu nocleg dotyka next,
        wiec dobrze, gdyby swoje zdanie na ten temat miala prawo wyrazic. Chyba, ze
        sytuacje po ustaleniach zastala - ale wtedy mysle, ze ma prawo wyrazic zdanie
        i te ustalenia moga byc zweryfikowane. I nie jest to kwestia zazdrosci
        (bo o co?), tylko prawa next do wlasnego zdania, czy sie to eks podoba, czy nie.

        W temacie watku - u nas jedyna ingerencja w nasze zycie jest uzurpowanie sobie
        przez eks prawa do decydowania, jak maja wygladac spotkania ojca z dzieckiem
        (tzn. kiedy, gdzie i jak) - nie wspoldecydowania, tylko wydawania dyspozycji.
        • kammik Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:33
          e_r_i_n napisała:

          > W temacie watku - u nas jedyna ingerencja w nasze zycie jest uzurpowanie sobie
          > przez eks prawa do decydowania, jak maja wygladac spotkania ojca z dzieckiem
          > (tzn. kiedy, gdzie i jak) - nie wspoldecydowania, tylko wydawania dyspozycji.


          Słucham??
        • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:44
          A ja myślę, ze jeśli uważasz kolejność za wiążącą, to TYM bardziej next nie
          miała prawa ingerować w moje i eksa ustalenia na temat kto, jak i gdzie
          opiekuje się moim i eksa dzieckiem.
          Chalsia
          • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:47
            chalsia napisała:

            > A ja myślę, ze jeśli uważasz kolejność za wiążącą, to TYM bardziej next nie
            > miała prawa ingerować w moje i eksa ustalenia na temat kto, jak i gdzie
            > opiekuje się moim i eksa dzieckiem.

            Nie miala prawa - Twoim zdaniem.
            • chalsia Erin 04.07.05, 19:14
              e_r_i_n napisała:

              >Chyba, ze sytuacje po ustaleniach zastala - ale wtedy mysle, ze ma prawo
              >wyrazic zdanie i te ustalenia moga byc zweryfikowane. I nie jest to kwestia
              >zazdrosci (bo o co?), tylko prawa next do wlasnego zdania, czy sie to eks
              >podoba, czy nie.

              > chalsia napisała:
              >
              > > A ja myślę, ze jeśli uważasz kolejność za wiążącą, to TYM bardziej next n
              > ie
              > > miała prawa ingerować w moje i eksa ustalenia na temat kto, jak i gdzie
              > > opiekuje się moim i eksa dzieckiem.

              e_r_i_n napisała:

              > Nie miala prawa - Twoim zdaniem.


              Oczywiście, że next ma prawo wyrazić swoje zdanie (negatywne) w tym temacie. A
              rolą faceta w tym przypadku jest takie zadziałanie by i wilk był syty i owca
              cała. Przy czym ja jako eks w tej sytuacji nie byłam ani wilkiem ani owcą.

              I tu dupy dał eks. Bo finalnie to na mnie spadła odpowiedzialność za
              niedotrzymanie przez eksa naszych wspólnych ustaleń a next była happy bo eks
              nie zajął się dzieckiem u mnie w domu pod moją nieobecność. NA szczęście udało
              mi się zaangażować w opiekę nad dzieckiem w moim domu w czasie delegacji inne
              osoby.
              Dodam, ze taka sytuacja miała miejsce 2 razy, raz mało brakowało a musiałabym
              zrezygnować z tygodniowego szkolenia za granicą. Od tej pory dzieckiem w nocy
              gdy wyjeżdżam służbowo zajmują się dziadkowie lub czasami niania. A nie ojciec.

              Chalsia
              • e_r_i_n Re: Erin 04.07.05, 19:15
                chalsia napisała:

                > Oczywiście, że next ma prawo wyrazić swoje zdanie (negatywne) w tym temacie. A
                > rolą faceta w tym przypadku jest takie zadziałanie by i wilk był syty i owca
                > cała. Przy czym ja jako eks w tej sytuacji nie byłam ani wilkiem ani owcą.
                > I tu dupy dał eks.

                I tu się z Tobą w 100% zgadzam.
          • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:32
            > A ja myślę, ze jeśli uważasz kolejność za wiążącą, to TYM bardziej next nie
            > miała prawa ingerować w moje i eksa ustalenia na temat kto, jak i gdzie
            > opiekuje się moim i eksa dzieckiem.
            > Chalsia

            Ale właściwie dlaczego uważasz, że zmiana zdania Twojego Eks musiała być
            spowodowana ingerencją Next? Może po prostu facet jest dupkiem i lekceważy
            sobie obowiązki ojca? U nas kiedyś była taka sytuacja - Eksia poprosiła M o
            jakąś drobną przysługę (niezwiązaną z dzieckiem) - M uparł się, że tego nie
            zrobi, tak po prostu chciał jej zrobić na złość, i wcale nie konsultował tego
            ze mną, a ja nie odzywałam się wcale, bo uznałam że to nie moja sprawa, choć
            pewnie powinnami była go trochę podjudzić, bo Eksia oczywiście uznała, że to
            MOJA wina i pod MOIM wpływem.
            • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 19:16
              > Ale właściwie dlaczego uważasz, że zmiana zdania Twojego Eks musiała być
              > spowodowana ingerencją Next?

              Bo to akurat wiem smile

              >Może po prostu facet jest dupkiem i lekceważy
              > sobie obowiązki ojca?

              To również - może nie lekceważy, ale na pewno stawia obowiązki wiele niżej od
              swojej wygody i praw.

              Chalsia
        • edzieckokarenina Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:53
          I nie jest to kwestia zazdrosci
          (bo o co?), tylko prawa next do wlasnego zdania, czy sie to eks podoba, czy nie.
          ****
          bo co? czy się to podoba czy nie?-heheheh ktoś tutaj tupie nóżkąwink
          ale rozumiem ..tak się wyraża prawo do własnego zdaniawink
          • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:55
            edzieckokarenina napisała:

            > bo co? czy się to podoba czy nie?-heheheh ktoś tutaj tupie nóżkąwink
            > ale rozumiem ..tak się wyraża prawo do własnego zdaniawink

            Dokładnie tak - pseudoprawo eks do ingerowania w nowy zwiazek eks meza. I
            tupanie nózka, ze sie facet ze zdaniem next liczy. A nie powinien przeciez.
            • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 19:18
              > Dokładnie tak - pseudoprawo eks do ingerowania w nowy zwiazek eks meza. I
              > tupanie nózka, ze sie facet ze zdaniem next liczy

              Mylisz się Erin. Nie chodzi o nieliczenie się ze zdaniem eksi i tupanie nóżką
              (bo i nie o pierdoły i złośliwości chodziło) ale o niedotrzymanie przez eksa
              własnej obietnicy pomocy w opiece nad dzieckiem.

              Chalsia
              • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 19:20
                Chalsia, ja nie pisze o Twojej konkretnej sytuacji (bo tu, tak jak napisalas,
                eks dal ciala), tylko ogolnie o sytuacji, gdy eks sie dziwia, ze ich byly maz
                konsultuje pewne decyzje z next.
      • kai_30 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 27.07.05, 11:22
        Chalsia - no to ja jestem taka wlasnie wredna next, ktora ingeruje.

        Najpeirw krotkie wyjasnienie "statusu" - jestem "neutralna" next (rech rech),
        mieszkam z moim lubym od roku, jego kontakty z dziecmi sa tak czeste, jak tylko
        sie da. Ale szlag mnie trafial, jak Moj Mezczyzna prawie co weekend, odwiedzajac
        dzieci u ex albo odwozac je do domu wieczorem po calym dniu u nas dzwonil z
        informacja, ze eks jeszcze nie wrocila, i musi poczekac, az przyjdzie, bo nie
        zostawi przeciez dzieci samych. Dziwil sie do tego moim zdziwieniem, bo przeciez
        "zawsze tak bylo". Eksia wracala beztrosko kolo polnocy, bo przeciez dzieci ma z
        glowy, to co sie bedzie przejmowac. Dodam jeszcze, ze dzieci maja lat 10 i 14,
        nie sa to niemowleta i na tym glownie oparlam awanture.

        Poskutkowalo. Do mojego faceta dotarlo, ze daje sie wykorzystywac w charakterze
        darmowej (a gdzie tam darmowej, alimenty placi takie, ze hej) opiekunki do
        dziecka i jest na kazde zawolanie eks, ktora swietnie potrafi grac na jego
        poczuciu winy.

        Co do kupowania roznych rzeczy - eksia dostaje tysiac zlotych alimentow
        miesiecznie. A dzieci ubiera na biedronkopodobnych kiermaszach. A jesli -
        zwlaszcza corka - chce porzadniejszy ciuch, czy cos tam innego, to slyszy :Niech
        ci ojciec kupi."

        Gwoli uczciwosci - rozumiem, ze Twoja sytuacja jest zupelnie inna, i pewnie tez
        bym sie w pienila. Akurat takiego problemu nie mam, bo moj eks z dziecmi
        kontaktuje sie raz do roku, wiec zadne ustalenia nie wchodza w gre wink
    • mikawi Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:06
      czuję się wywołana do odpowiedzi smile
      tak jak napisałam - ja nie mam problemu z tym, że ojciec zostaje z dziećmi na
      noc pod nieobecność eks, więc problem ewentualnej zazdrości w tym temacie
      odpada. A to że ona wychodzi na noc to jej sprawa i M. nigdy jej nie pytał
      gdzie, dokąd, po co. Jej życie, jej sprawa. Kolejna rzecz to ta, że ona nie
      narzuca mu na siłę, że ma zostać z dziećmi, bo w końcu właśnie dla dzieci M.
      tam jedzie. I obojgu jest to na rękę - dla niej, że może zostawić dzieci pod
      opieką ojca, dla niego, że nie czuje się skrępowany obecnością eksi i ma dzieci
      dla siebie. A że jest to facet, który nie nadużywa jej gościnności więc eksia
      wie że M. nie będzie łaził po domu i zaglądał w kąty, tylko będzie faktycznie
      siedział w pokoju dzieci, plus kursy do kuchni żeby im cos przygotować. To tyle
      w temacie przebywania w domu eks (ciekawostka - M. zawsze mówi że nocował u
      dzieci, a nie u eks).
      Kwestia wpływu eks na nasze plany i życie wyglada obecnie tak, że tego wpływu
      nie ma na szczęście. Choroby dzieci nie wliczam w zmianę planów, bo po pierwsze
      nie bardzo wyobrażam sobie jakiś ewentualny wyjazd gdy M. myslałby tylko o tym
      że nie jest tam z dziećmi, po drugie - niczyja to wina że dzieci zachorowały,
      więc trudno mówić o wpływie eksi na zmianę naszych planów w takiej sytuacji.
      Za to swego czasu wpływ eksi na nasze życie był i to bardzo męczący - telefony
      niemal codziennie o byle pierdołę, bynajmniej nie związaną z dziećmi,
      informacje o zepsutym samochodzie, z którym M. musi coś zrobić bo ona nie wie
      co, obiecywanie dzieciom co tata im kupi na prezent a ponieważ były to prezenty
      znacznej wartości, na które dzieci się z góry nastawiały (bo mama powiedziała
      że nam na pewno kupisz) dokumentnie rozwalało to nasz budżet, telefony że
      zepsuła jej się pralka i kiedy M. przyśle jej kasę na nową (bo przecież w
      pralce pierze dzieci ubrania), lista zakupów jak M. przyjeżdzał (pomijam kurtki
      czy buty dla dzieci - szła regularna spożywka), informacje że boli ją ząb, itp.
      To było dla mnie jakąś paranoją, dla M. też. Walczył z tym długo, w końcu się
      skończyło. Uff...
      • mikawi Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:25
        wypowiedź erin mi jeszcze nasunęła coś o czym byłabym zapomniała smile eks
        decyduje że M. może się widywac z dziećmi tylko u niej, ewentualnie może je
        zabrać do swoich rodziców (zresztą najczęściej tam je zastaje jak przyjeżdża),
        natomiast nie ma mowy o zabraniu dzieci do nas; na sprawie rozwodowej ta
        kwestia nie została uregulowana bo eksia zapowiedziała że "ona jest za jak
        najczęstszym kontaktem ojca z dziećmi i żadnych problemów nie będzie robić" a
        M. nie pomyślal wtedy że tych problemów nie będzie o ile spotkania z dziecmi
        będą PO JEJ myśli. W sumie to można by jakąś sprawę o uregulowanie kontaktów
        założyć ... tongue_out
        • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:28
          mikawi napisała:

          > W sumie to można by jakąś sprawę o uregulowanie kontaktów założyć ...

          Po co? Przeciez wiadomo, ze kazda matka dba o dobro dzieci i najwazniejsze jest
          to, czego one chca. Zapewne po prostu dzieci nie chca do Was przyjezdzac, ale
          maja opory, zeby ojcu o tym powiedziec. A matka dba o to, zeby nic wbrew ich
          woli sie nie dzialo.
          • mikawi Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 15:40
            dzieci mają konflikt lojalności, wiedzą że matka się na to nie zgodzi; kiedyś
            podjęły próbę wywalczenia wyjazdu do ojca, skończyło się histerią matki i
            płaczem dzieci. Teraz nie próbują nawet podjąć tematu, za to podpytują ojca o
            jego życie, gdzie mieszka (typu co widzi z okna), czy daleko ma do Galerii
            Mokotów (zwłaszcza córka pyta o sklepy smile itp. M. podjął temat z eksią
            ostatnio, skończyło się "nie zgadzam się". I chyba jedynym wyjściem żeby dzieci
            bywały u nas (głównie chodzi o wakacje) jest sąd sad
    • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:34
      Yokono, jak widzę przyszło tu trochę sępów, które wcale nie były zaproszone ale
      widać uznały że to świetny temat, żeby się powyżywać... No ale widać niektóre
      tak mają...

      U nas jest tak, że M zanim cokolwiek uzgodni z Ex, najpierw uzgadnia ze mną.
      Nie ma mowy, żeby poddawał się jakimś chorym jej oczekiwaniom. Ona w dalszym
      ciągu próbuje go traktować jak swoją własność ale na szczęście jej się to nie
      udaje.

      "Struktura" jest taka: najpierw MY. DZiecko jest nie mniej ważne, ale nie
      oznacza to, że się temu podporządkowujemy. No chyba, że nastąpi sytuacja
      krysysowa, która do tej pory się nie zdarzyła.
      M wychodzi z założenia, że ponieważ ze mną chce być i tworzyć związek, więc ja
      i moje uczucia są bardzo ważne, stąd pierwszeństwo naszego związku przed
      wszystkimi innymi.
      • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:36
        Elf - napisałas dokładnie to, co ja starałam się wyartykułować Chalsi. Podpisuję
        się pod Twoim postem w 100%.
        • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:43
          Wiesz Erin, niektórym Eksiom się wydaję, że jak mają z facetem dziecko to
          niejako posiadanie go (faceta) na własność i uzurpowanie sobie pierwszeństwa
          jest oczywiste.
          Otóż nie jest. Każdy normalny mężczyzna, który kocha swoją kobietę - będzie ją
          szanował. Poza tym jak już pisałam, związek domaga sie wyłączności (to dla
          tych, które z psychologii boją się korzystać). Więc żadne trójkąty z wtrącającą
          się Eksią w zdrowym i ustabilizowanym związku nie powinny wchodzić w grę.
          • e_r_i_n Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:45
            elf28 napisała:

            > Wiesz Erin, niektórym Eksiom się wydaję, że jak mają z facetem dziecko to
            > niejako posiadanie go (faceta) na własność i uzurpowanie sobie pierwszeństwa
            > jest oczywiste.

            Wiem. Tak samo jak dyktowanie warunkow (nie ustalanie - ale tu zachowana jest
            ciaglosc z tym, co sie dzialo w czasie trwania zwiazku), tupanie nozka, gdy sie
            cos nie podoba i pare innych zachowac.
            • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 16:51
              Tak w dyktowaniu warunków są świetne! Ale może to jedyne co w życiu potrafią.
              Tylko takim to w życiu współczuję.
          • bet66 O kurcze, Elf 04.07.05, 16:52
            ale zasunęłaś ,hehe
            "każdy normalny mężczyzna" .....a co to za zjawisko przyrodnicze?
            "związek domaga się wyłaczności".....który związek i kogo z kim?
            "więc zadne trójkąty z wtrącajaca się Eksią w zdrowym i ustabilizowanym związku
            nie powinny wchodzic w grę"......cierp ciało, jak chciało się wchodzić w TE
            trójkąty
            • elf28 Re: O kurcze, Elf 04.07.05, 16:55
              Tobie też współczuję światopoglądu, hehe.

          • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:11
            no, nie, nie przesadzajmy. Akurat uzurpowanie sobie prawa własności do facetów,
            z którymi jesteśmy związane jest w jednakowym stopniu domeną eksi i
            neksi...Taka już cecha kobiet. Powiedzcie szczerze, która z Was w publicznych
            miejscach nie kładzie dłoni np. na udzie czy ramieniu swojego M tylko po to,
            żeby innym samicom wysłać sygnał "Nie ruszać, to moje" i to wcale nie dlatego,
            że akurat jakaś tam obok dyszy żądzą i już, już pakuje łapki do (rozpiętego
            oczywiście smile) rozporka M, a tak zupełnie bezwiednie...
            • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:13
              Joanna, ja pisałam o sytuacji, w której facet nie jest ani formalnie ani
              emocjonalnie związany z Eks, a ta uzurpuje sobie do niego prawo.
              • joanna-walencja Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:46
                Elf, facet nie jest związany z eks, ale może eks nadal czuje się emocjonalnie
                związana z facetem. No, na uczucia nie ma rady. Tak samo jak Ty, czy ja
                zakochałyśmy się w swoich M i może nie potrafilybysmy się tak od razu odkochac,
                kiedys zakochaly sie w nich eksie, a ktoregos dnia moze zrobia to jakies inne
                neksie...
                • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:52
                  masz rację - rzeczywiście może tak być. Tylko to już problem Eksi, że czuje tak
                  a nie inaczej. M w tym, żeby jej na to nie pozwalać i jasno stawiać granice.
      • poxywka Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:37
        elf czy jestes juz matka ? bo jesli nie to rozumiem Twoje podejscie
        odkad zostalam matka nigdy nie powiem najpierw MY a potem dziecko; staram sie
        (szczegolnie po doswiadczeniach z poprzedniego zwiazku) aby to bylo MY i dziecko
        ale jesli przyjdzie moment aby wybrac kto ma mniej ucierpiec w danej sytuacji
        to MY spadnie na drugi plan; i nie ma to nic wspolnego z jakoscia mojej milosci
        do Niemeza (zauwaz, ze on jest w podobnej sytuacji co Ty - to nie druga strona
        barykady); to jest odpowiedzialnosc za malego czlowieka, ktory znacznie gorzej
        zniesie cierpienie i sam sobie nie poradzi; i moj partner juz to rozumie; i mam
        nadzieje nie czuje sie przez to obywatelem drugiej kategorii - taka jest
        natura; i na to sie czlowiek decyduje (zwykle nieswiadomie) wchodzac w zwiazek
        z osoba majaca dzieci;
        rozumiem, ze w tym przypadku boli dostosowanie sie do exi a nie do dziecka ?
        mnie by pewnie tez szlag trafial; ale samotna exia JEST w ciezkiej sytuacji; ja
        rozumiem, ze roczne dziecko raczej niechetnie spedza noc w obcym otoczeniu z
        ojcem, z ktorym zawsze jest mniej zwiazane niz z matka; samotna matka ma ciezki
        orzech do zgryzienia gdy ja wysylaja w delegacje; nawet gdy jej kaza jedynie
        zostac po godzinach - czasem naprawde nie wiadomo co zrobic; byc moze gdybym
        byla sama tez chwycilabym taka deske ratunku
        pozdrawiam
        poxywka
        • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 17:50
          Nie nie mam swoich dzieci. Co jednak chciałaby sprostować, to fakt, że
          pierwszeństwo NAS, nie oznacza, że dziecko jest olewane. Tak, jak napisałam: M
          zawsze ze mną rozmawia i zawsze przedstawia propozycję rozwiązania. Ponieważ
          sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców, więc dobrze znam uczucie kiedy
          taty nie ma w domu. Nigdy więc nie sprzeciwiałabym się sytuacji, kiedy pomoc
          dziecku byłaby oczywista. Z resztą wiążąc się z mężczyzną z taką przeszłością
          byłam świadoma, że jego dzieci będą w moim życiu czy tego chcę czy nie.

          Piszę o sytuacjach, kiedy Eksia dzwoni i żąda czegoś nie pytając M o jego
          plany. Ona uważa, że się to jej należy. Nawet nie dziecku ale właśnie jej.I
          tutaj oczywiście dostaje stanowczy sprzeciw M. Dodam, że dziecko, które ma 6
          lat ma do swojej dyspozycy opiekunkę - 24h i ojca, któy codziennie ma z nim
          kontakt jak nie telefoniczny to osobisty.
          • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 19:22
            > Piszę o sytuacjach, kiedy Eksia dzwoni i żąda czegoś nie pytając M o jego
            > plany. Ona uważa, że się to jej należy. Nawet nie dziecku ale właśnie jej.I
            > tutaj oczywiście dostaje stanowczy sprzeciw M. Dodam, że dziecko, które ma 6
            > lat ma do swojej dyspozycy opiekunkę - 24h i ojca, któy codziennie ma z nim
            > kontakt jak nie telefoniczny to osobisty

            To trzeba było tak zacząć swoje pisanie w tym watku a nie generalizować.

            Chalsia
      • chalsia Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 19:20
        "Struktura" jest taka: najpierw MY. DZiecko jest nie mniej ważne, ale nie
        > oznacza to, że się temu podporządkowujemy. No chyba, że nastąpi sytuacja
        > krysysowa, która do tej pory się nie zdarzyła.
        > M wychodzi z założenia, że ponieważ ze mną chce być i tworzyć związek, więc
        ja
        > i moje uczucia są bardzo ważne, stąd pierwszeństwo naszego związku przed
        > wszystkimi innymi.


        NO to mamy właśnie 100% przykład, ze jednak dziecko z pierwszego związku staje
        się dla własnego ojca mniej ważne od jego aktualnego związku.

        Chalsia
        • elf28 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 05.07.05, 09:18
          No niestety nie rozumiesz o co w tym chodzi. Ale to Twój problem.
    • kartaga Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 20:17
      Jesli chodzi oingerencję eksi to u nas sprawy maja sie rożnie.Jak byłam w ciazy
      dzieci byly u nas bardzo czesto w tygodniu,oprócz tego w weekendy-eksia w tym
      czasie prowafdziła intensywne zycie towarzyskie(ale nam nic do tego).Po pewnym
      czasie zaczeło to burzyć moja prywatnosc i najzwyczajniej w świecie odbylam z M
      rozmowę na ten temat.Oczywiscie nie obyło się bez wasni i sporów,ale wydaje mi
      się,ze M decydujac sie na zwiazek ze mną nie myślał chyba o tym,że ja mam się
      podporządkowywac całkowiciejego dzieciom-jego zadaniem jest to,by wszystko
      rozegrać tak,by wszystkie strony były zadowolone.Dlaczego next maja poświęcać
      swoje życie prywatne dla planów eksi-bo ona ma imieniny kolezanki i wybiera sie
      na całonocną imprezę,więec ja mam rezygnować z ze swojego zaplanowanego
      wieczoru?Dlaczego?Bo dzieci były pierwsze,a dopiero potem ja,wiec mam teraz
      odejsć w kąt i potulnie przytakiwac?Wszystko z M (teraz)wspólnie omawiamy i
      staramy się znależć wyjscie z sytuacji.
      A jesli chodzi o codzienna ingerencję to u mnie objawia sie ona tym,że eks od
      początku naszego zwiazku rozprowadza na mój temat i mojego zwiazku z M jakieś
      bzdury-początkowo próbowałam przymknąć na to oko zgodnie z powiedzeniem "Pies
      szczeka,karawana jedzie dalej",ale z uplywem czasu zaczynam się poważnie
      zastanawiac nad jej zdrowiem psychicznym.Tak właśnie "ingerencja" wygląda u
      mnie.
      • kartaga Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 20:58
        Zapomniałam dodac,ze eksia lata ciągle do komornika,do prokuratury,potem
        wycofuje się,potem znowu to samo i tak w kólko.Aha,i średnio cztery razy w
        tygodniu wysyła do M sms-y-zawsze znajdzie jakaś pilną sprawę,niekoniecznie
        związaną z dziecmi,czasami są to smsy z jakimiś miłosnymi wywodami.Nie
        ukrywam,ze bokiem mi to już wychodzi.
    • leeya Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 04.07.05, 22:05
      Moge cos jako wredna ex powiedziec? smile

      Znaczy, ja tam uwazam, ze jezeli juz ingeruje, to w zycie mojego ex. No i
      niebagatelna sprawa jest tu fakt, ze jest on ojcem naszego dziecka. I ingeruje
      tylko i wylaczne jezeli chodzi o dziecko. No tak, ja wredna exia, ostatnio
      uswiadomilam mojemu exowi, ze nie jestem maszyna i tez potrzebuje odpoczynku.
      Wiec ladnie w zwiazku z tym poprosilam, zeby zajmowal sie Kuleczka w weekend
      przez 3-4 godziny. I wiecie co, wali mnie to, czy psuje mu weekendy czy nie.
      Sobota czy niedziela to jedyne dni w tygodniu, kiedy mam wolne w pracy, nie
      musze leciec z jezorem na brodzie, bo opiekunka siedzi tylko do... Ja tez
      czasem mam prawo pojsc do fryzjera, kosmetyczki czy na fitness a nawet a zakupy
      i nie zatrudniac dodatkowo na ten czas opiekunki. Nie wiem, czy dotarlo do
      niego moje proste przeslaniesmile Najwyzej bede nadal wydawala dodatkowa kase na
      opiekunke lub zatrudniala w tym czasie moja nieoceniona siostre, ale w sumie
      milo by bylo, gdyby ex sie wykazalsmile

      Ale do czego zmierzam... Drogie Macoszki, sorry bardzo, ja wiem, ze uwazacie,
      ze Wasz zwiazek jest najwazniejszy, ze Wasze dzieci sa najwazniejsze, ale
      wyobrazcie sobie, ze exie tez tak sadzasmile I te exie chcialyby sie chociaz
      ludzic, ze dla ojcow te dzieci sa tez wazne. I ze rozumieja exie i chca im
      czynnie pomoc w wychowaniu dzieci. A nawet je odciazyc. Tak jak ja chce, zeby
      ex mnie troche odciazylsmile)

      Leeya
      • yokono Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 05.07.05, 10:06
        dzieki wszystkim za odpowiedzi
        co prawda wiekszosc mnie nie dotyczy-sa to jakies wycieczki osobiste,
        ale tez warto sobie poczytac
        pozdr
        yoko
        • natalya20 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 05.07.05, 13:08
          ex w nic sie nie wtraca nawet jak cos dziecko potrzebuje to sugeruje to w
          delikatny sposob, zreszta nie wyobrazam sobie zeby dala liste na firmowe
          ubrania!!! rozumiem zeby powiedziala ze spodnie sie przydadza albo buty nowe
          ale nigdy ma zadnych konkretnych wytycznych, tym bardziej ze sama kupuje dla
          dzieci sporo ubran i drobizgow, gdyz moj ma taka umowe ze jako takich alimentow
          nie placi, tylko na to co tzreba po prostu da, np szkola, da dla dzieci
          kieszonkowe ale na pewno nigdy nie zdazylo sie tak zeby odmowil jak na cos sa
          potzrebne pieniadze albo sytuacja u niejw rodzinie by tego wymagala
          • megan58 Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 05.07.05, 15:38
            Nigdy bym nie dala listy eksowi ..
            Wiem , ze warto kupic dziecku cos porzadnego nie byle prezent, ale w zyciu
            niedalabym listy czy nie poprosila by kupil cos malemu ( bo np tam w
            przeliczeniu wyjdzie taniej).
            Ojciec nigdy nie kupil synowi nic z ubran badz potrzebynych rzeczy , od siebie.
            Prezenty mozna zaliczyc do BARDZO Rzadki i skromnych... Za garnica bywa czesto
    • gso Re: ingerencja ex w Wasza codziennosc 24.07.05, 21:50
      jak uwazacie czy bylo to z naszej strony zachowanie asertywne
      > czy zlosliwosc?

      Nie, ani jedno ani drugie, to było po prostu skąpstwo smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja