Dodaj do ulubionych

no, Panowie, nie wiem co zrobić ...

08.02.04, 20:36
na 18-te urodziny podarowałam swoim chłopakom kurs na prawo jazdy
będą ćwiczyć na Punto (ja mogę "poświęcić" Lanosa, Tata - Poloneza)
a zdawać pewnie bedą na Corsie ...

wiem, żadne tam "na pamięć" manewry na placu. Przećwiczymy ich bez
litości :P , pojeżdżą "na wsi"

ale co POTEM ?? nie mam zamiaru płacić za kolejne - praktyczne (bo tylko tych
się obawiam)- egzaminy
Obserwuj wątek
    • undercover_brother Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 08.02.04, 21:21
      Nigdy w zyciu nie ucz swoich dzieci jezdzic samochodem. Od tego sa instuktorzy. Wyrobisz w nich nawyki, ktore pomoga im uwalic egzamin. Na kursie naucza sie jezdzic, a kierowcami stana sie juz na drogach po zdaniu egzaminu. Tego i tak nie przeskoczysz. Jestem przeciwnikiem 'doszkalania' dzieci przez rodzicow.
      • aankaa Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 08.02.04, 21:50
        > na kursie nauczą się

        to jest właśnie straszne - na kursie uczą się manewrów "pod samochód" (wiecie o
        co mi chodzi - parkowanie: 3 i 1/2 obrotu w tył, 3/4 w lewo itp). Dlatego chcę
        żeby "jeżdzili" czym się da.

        jeśli ktoś z Was miał tego typu doświadczenia - podpowiedzcie
        teksty typu "mama - syna" nic nie pomogą (jeżdżę od ...lat i obecnego testu bym
        nie zdała, a - jakoś - umiem zaparkować i przejechać)
        • undercover_brother Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 08.02.04, 22:06
          aankaa napisała:

          > to jest właśnie straszne - na kursie uczą się manewrów "pod samochód" (wiecie
          > o
          > co mi chodzi - parkowanie: 3 i 1/2 obrotu w tył, 3/4 w lewo itp). Dlatego chcę
          > żeby "jeżdzili" czym się da.

          Przed egzaminem i tak z nich kierowcow nie zrobisz. Stana sie nimi po przejechaniu powiedzmy 40.000 km (jak ktos Ziemie objedzie, to moze sie tytulowac kierowca :) ). Pierwszy rok tak czy inaczej bedzie dla nich odkrywaniem roznic w prowadzeniu sie roznych pojazdow. Nie mieszaj im wiec w glowach.

          >(jeżdżę od ...lat i obecnego testu bym
          > nie zdała, a - jakoś - umiem zaparkować i przejechać)

          Wlasnie o to chodzi - na jazdach naucza ich jezdzic tak, zeby zdali egzamin. Ty nauczysz ich jezdzic tak, ze go obleja. Mnie przed egzaminem nikt nie doszkalal, a zdalem go za pierwszym razem u, jak sie potem okazalo, najwiekszego 'oblewacza' w calym miescie... i nie bylo to znowu az taaak dawno.
          • aankaa no to, raz kozie śmierć ... 08.02.04, 22:15
            niech machną egzamin a póżniej uczą się jeździć
            (tylko szkoda samochodu ...)
            • undercover_brother Re: no to, raz kozie śmierć ... 08.02.04, 22:24
              Jesli Wasza rodzine na to stac, to kup im na jeden samochod na spolke. Stary jakis - Poldka, Fiatarri, Kadetta, czy co tam jeszcze i niech na nim ucza sie jezdzic. Nie ma lepszej szkoly jazdy (i naprawiania oraz wszelkich zabiegow wiazacych sie z eksploatacja) niz poruszanie sie starym samochodem. Poza tym bedziesz miala z glowy obawy o zbyt szybka jazde - tymi bolidami nie da sie jezdzic za szybko :). A zeby jechac w miare szybko, to trzeba sie tego nauczyc.
              • aankaa już "wyplułam się 08.02.04, 22:40

              • aankaa już "wyplułam się" kurs ... 08.02.04, 22:42
                wygląda na to, że chłopaki "poparkują" na naszych
                ___

                pora na nową sygnaturkę ... ale konceptu brak :(
    • dwiesciepompka Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 09.02.04, 00:08
      Undercover_brother..ma racje.Na kursie go wyszkola jak zdac,a nie jak dobrze
      jezdzic.Co jest na swoj sposob logiczne,bo zeby zdac,nie trzeba dobrze jezdzic
      tylko byc nauczonym jak zdac:))))A nauczyc sie byc kierowca niestety mozesz go
      dopiero potem.
      W dodatku jeszcze moglabys sie zdenerwowac niepotrzebnie idiotyzmami
      niektórych manewrów na placu.Na przyklad dlaczego cofajac po luku nie mozesz
      sie zatrzymac,po co to na co to dlaczego to?
      • betty-bt bla bla bla bla bla 09.02.04, 00:16
        uczylam siostre parkowac bocznie tylem. miala z tym powazne problemy, jak i
        t.zw rekawem. troche sobie potrenowala i pojela. nie widze problemu.
        po co miala przeplacac za dodatkowe godziny z praktyki? jest dobrym kierowca i
        wkurzylabym sie gdyby przez taki manewr miala oblac egzaminy. w polsce jest
        modne wykanczanie mlodych.
        zastanow sie , aankaa czy chcesz placic za kolejne podejscie do egzaminow.
        ja bym potrenowala z nimi na jakims parkingu.


        Kto sie smieje ostatni- ten mysli najwolniej!

        Dekameron
        nowe forum Automobil
        • dwiesciepompka Re: bla bla bla bla bla 09.02.04, 00:41
          betty-bt napisała:

          w polsce jest
          > modne wykanczanie mlodych.

          Tak wiem,jestem powoli i systematycznie wykanczany.To okropne co nam robią:P

          Uwazam,ze juz szczególnie plac manewrowy powinno sie zdawac wg wskazówek
          instruktora.Czyli jesli uczy, ze "jak w lewej szybce zobaczysz slupek to
          zahamuj i skrec kierownice o tyle a tyle" to niech juz na egzaminie tak
          robią.Niestety w zadnej sposob nie uczy to "rzeczywistego
          parkowania".Cwiczenie z czlowiekiem z rodziny ma np.ta wade,ze zazwyczaj
          odbywa sie na innym samochodzie co juz zakloca wykonywanie tych manewrow w/w
          opisany sposób.
          • betty-bt ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 00:53
            czyli twoim (i nie tylko) zdaniem, to jest w porzadku, jak ludzie oblewaja
            praktyczne dlatego, ze "egzekutor" kaze wykonac "rekaw" i zakonczyc otrzymujac
            dokladna odleglosc od slupkow po 20 cm po obu stronach?
            znajomy sie wywalil na egzaminie wlasnie z tego powodu (roznica 4 cm). przeciez
            to chore jest! ale nic na to nie poradzisz, bo takie numery odchodza w
            szkolkach i doswiadczony kierowca moze pomoc. przede wszyskim bezplatnie
            zainwestowac toche czasu w nauke mniej lub bardziej potrzebnych manewrow.
            nie wszystkiego mozna sie nauczyc od instruktora, bo on zazwyczaj nie siada za
            kolkiem.
            uwazam, ze powinno sie doszkalac poczatkujacych.
            • dwiesciepompka Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:02
              betty-bt napisała:

              > czyli twoim (i nie tylko) zdaniem, to jest w porzadku, jak ludzie oblewaja
              > praktyczne dlatego, ze "egzekutor" kaze wykonac "rekaw" i zakonczyc
              otrzymujac
              > dokladna odleglosc od slupkow po 20 cm po obu stronach?


              Nie!Jest to bardzo niewporządku,ale instruktor lepiej przygotowuje do zdania
              egzaminu niz tata czy mama.A umie to lepiej,bo zajmuje sie tym zawodowo i zna
              ten chory system lepiej.Wiec wie tez jak sie nauczyc,by najlatwiej go zdać.



              > znajomy sie wywalil na egzaminie wlasnie z tego powodu (roznica 4 cm).
              przeciez
              >
              > to chore jest! ale nic na to nie poradzisz, bo takie numery odchodza w
              > szkolkach i doswiadczony kierowca moze pomoc.

              Nie bardzo moze.Po za zaoferowaniem samochodu, nie ma istotniejszych wskazowek
              do przekazania niz instruktor.


              przede wszyskim bezplatnie
              > zainwestowac toche czasu w nauke mniej lub bardziej potrzebnych manewrow.
              > nie wszystkiego mozna sie nauczyc od instruktora, bo on zazwyczaj nie siada
              za
              > kolkiem.


              Wie co powinno sie umiec do zdania egzaminu i jak zna najprotsze srodki by w
              krótkim czasie to opanowac.Oczywiscie wiele zalezy od tego jaki instruktor sie
              trafi.

              > uwazam, ze powinno sie doszkalac poczatkujacych.
              >
              Po zdaniu egzaminu jaknajbardziej tak:)))
              • betty-bt pla pla pla pla ;-) 09.02.04, 01:14
                dwiesciepompka napisał:

                > Nie!Jest to bardzo niewporządku,ale instruktor lepiej przygotowuje do zdania
                > egzaminu niz tata czy mama.A umie to lepiej,bo zajmuje sie tym zawodowo i
                zna
                > ten chory system lepiej.Wiec wie tez jak sie nauczyc,by najlatwiej go zdać.

                **byloby pieknie, gdyby kazdy to potrafil. juz npisalam, ze instruktor nie
                siada za kolkiem i nie pokazuje jak to zrobic. na czym sie skoncentrowac, w
                ktorym momncie i jak ruszyc kierownica itp. a to czesto bardzo pomocne jest.


                > > znajomy sie wywalil na egzaminie wlasnie z tego powodu (roznica 4 cm).
                > przeciez
                > >
                > > to chore jest! ale nic na to nie poradzisz, bo takie numery odchodza w
                > > szkolkach i doswiadczony kierowca moze pomoc.
                >
                > Nie bardzo moze.Po za zaoferowaniem samochodu, nie ma istotniejszych
                wskazowek
                > do przekazania niz instruktor.

                **moglby wiele wiecej pkazac, gdyby chcial. jak wyzej.


                > przede wszyskim bezplatnie
                > > zainwestowac toche czasu w nauke mniej lub bardziej potrzebnych manewrow.
                > > nie wszystkiego mozna sie nauczyc od instruktora, bo on zazwyczaj nie siad
                > a
                > za
                > > kolkiem.
                >
                >
                > Wie co powinno sie umiec do zdania egzaminu i jak zna najprotsze srodki by w
                > krótkim czasie to opanowac.Oczywiscie wiele zalezy od tego jaki instruktor
                sie
                > trafi.

                **otoz to. zalezy jaki instruktor. moj byl swietny i kazdemu takiego zycze. a
                dokladnie to byla kobieta ;-P


                > > uwazam, ze powinno sie doszkalac poczatkujacych.
                > >
                > Po zdaniu egzaminu jaknajbardziej tak:)))

                **przed :-)
              • undercover_brother Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:15
                dwiesciepompka napisał:

                >> uwazam, ze powinno sie doszkalac poczatkujacych.
                > Po zdaniu egzaminu jaknajbardziej tak:)))

                Ja mam bardzo brzydki zwyczaj pouczania mlodszych od siebie (i kobiet w kazdym niemal wieku), gdy jade jako pasazer - zwlaszcza nawalony pasazer :). Czasem mi sie za to obrywa opieprz... slusznie, jak mi sie wydaje :).
                • dwiesciepompka Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:20
                  undercover_brother napisał:

                  > dwiesciepompka napisał:
                  >
                  > >> uwazam, ze powinno sie doszkalac poczatkujacych.
                  > > Po zdaniu egzaminu jaknajbardziej tak:)))
                  >
                  > Ja mam bardzo brzydki zwyczaj pouczania mlodszych od siebie (i kobiet w
                  kazdym
                  > niemal wieku), gdy jade jako pasazer - zwlaszcza nawalony pasazer :). Czasem
                  mi
                  > sie za to obrywa opieprz... slusznie, jak mi sie wydaje :).
                  >



                  Hahahahah,tez tak mialem,mam nadzieje,ze juz nie.Do tej pory kolezanka mi to
                  wypomina jak raz bedac wiezionym "upojnym":) geba mi sie nie zamykala.:DD
                  Paskudny nawyk chyba.
            • undercover_brother Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:09
              Juz niedlugo kurs prawa jazdy bedzie obejmowal 30 godzin teorii i 30 godzin jazd... i bedzie dwukrotnie drozszy. Po 30 godzinach jazd, to juz chyba wyjatkowe beztalencie moze nie zdac. Pecha mozna miec 2 - 3 razy... ale 7? Bywaja ludzie, ktorzy tyle razy nie zdaja. Im juz nic nie pomoze - chyba nie powinni brac sie za jezdzenie. Skoro moj znajomy, ktory na 'doszkalaniu' rozbil samochod swojej matki (byla to pierwsza i ostatnia 'lekcja dodatkowa'), zdal, to kazdy moze - chyba, ze sie zwyczajnie do tego nie nadaje. O ile dobrze pamietam jego nauki, to ruszanie bez zduszenia auta opanowal na 7 jezdzie. Zdal za pierwszym razem.
              • betty-bt Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:22
                a co ma piernik do wiatraka? jak ktos za trzecim podejsciem oblewa, to powinno
                mu sie odebrac prawo do przystepowania do egzaminow, dopoki nie przedstawi
                aktualnych badan psychiatrycznych. takie jest moje zdanie.
                moja siostra jednak bala sie pierwszego egzaminu, a instruktor mowil
                tylko "zrob to", "nastepnym razem jak sie widzimy, to musisz to potrafic
                zrobic", ale niewiele mogl jej pomoc.
                ja (z czego jestem dumna) nauczylam ja.
                • undercover_brother Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 01:32
                  Znaczy miala problem z jakims konkretnym manewrem? Mogla sobie wykupic dodatkowa jazde specjalnie na przecwiczenie tego manewru, albo zmienic instruktora.
                  • betty-bt Re: ble ble ble ble ble ;-P 09.02.04, 23:29
                    wiesz, generalnie to na biede moze nie narzekamy w rodzinie, ale burzujami tez
                    nie jestesmy.
                    w lustro bym nie mogla spojrzec, jakbym siostrze tego odmowila i skierowala ja
                    do kasy szkolki.
                    tak sie, moim zdaniem nie robi. niektorzy instruktorzy sa niekompetentni i
                    tyle. co drugi to nadymany ignorant i ma w nosie kursantow.
                    przykre to, ale prawdziwe.
              • tomek854 Re: ble ble ble ble ble ;-P 10.02.04, 11:56
                undercover_brother napisał:

                > Juz niedlugo kurs prawa jazdy bedzie obejmowal 30 godzin teorii i 30 godzin jaz
                > d... i bedzie dwukrotnie drozszy. Po 30 godzinach jazd, to juz chyba wyjatkowe
                > beztalencie moze nie zdac.

                Nie zgadzam sie z tym. Tak nei bedzie dopoki "placyk" nie bedzie sie przekladal na realne
                umiejetnosci. Ja jezdze roznymi samochodami a mimo to mam problem zeby placyk wykonac
                prawidlowo wlasnym autem. Jednak nigdy nie mialem problemu z parkowaniem, dzieki
                kanciastosci mogjego fiatarri potrafie zaparkowac tam, gdzie ojciec nie miesci sie felicia a
                brat swiftem. potrafie tez jezdzic dostawczakiem na lusterka po hali fabrycznej tylem,
                manewrowac z przyczepa a placyk idzie mi ciezko. No bo dlaczego nie moge sie zatrzymac
                na luku, albo poprawic jak wjade za plytko do zatoczki?

                U nas tak mecza ludzi na placyku a czesto jestem jedynym na ulicy ktoremu sie chcialo
                zaparkowac rowno i przy krawezniku

                A zobaczcie jak w Paryzu autka stoja - jak od linijki

                System jest glupi jak but i tyle

                To samo z testami - ostatnio robilem testy w kompie u mojej dziewczyny, i jak na piec
                oblalem wszystkie stwierdzilem ze bede robic azzrobie. Trafilem za 11 razem. A przeciez od
                6 lat jezdze samochodem, w tym od ponad roku za to mi placa... NIgdy nie mialem wypadku z
                mojej winy, nawet niebezpiecznej sytuacji nei pamietam. Mandat 1, za predkosc...

                Najbardziej rozwealilo mnei pytanie: "przy jakiej zawartosci alkoholu we krwi wystepuje stan
                nietrzezwosci: 0.2, 0.5 i 0.8 promila"

                Wyobrazcie sobie ze przy 0.5 wystepuje ALE PRZY 0.8 JUZ NIE. Co za debil to ukladal? To
                tjest dobra odpowiedz na pytanie "Od ilu stan nietrzerzwosci sie zaczyna" Jezeli jest stan
                nietrzezwosci przy 0.5 to przy 0.8 tymbardziej!

                Jezeli to jest takie debilne, to co sie dziwic...

        • sherlock_holmes Re: bla bla bla bla bla 09.02.04, 09:59
          Zgadzam sie z Betty w zupelnosci. Niedawno uczylem (doszkalalem) kolezanke
          przed egzaminem. Okazalo sie, ze instruktor uczyl bez sensu - wlasnie ile
          obrotow kierownica kiedy wykonac. Najwiekszy problem miala wlasnie z
          parkowaniem bocznym. Nauczylem ja "uniwersalnie" - w jakiej odleglosci od
          slupka zewnetrznego ma zaczynac manewr, potem "na opony" - czyli ze ma
          wyprostowac gdy wewnetrzne tylne kolo przejedzie linie, a gdy zewnetrzne
          przekroczy linie, odkrecic do oporu. Po moich probach wjechala poprawnie 9 razy
          na 10 prob.
          Jezlei uczy osoba z wyobraznia i umiejetnosciami (Betty, to nie aluzja! :))) ),
          zdecydowanie warto doszkalac, chocby manewry na placu. Instruktorzy czesto sa
          bezmyslnymi cwokami (zobaczcie moj watek bez litosci :) ) i trzeba jak
          najszybciej wyplenic zla szkole. I oczywisice po egzaminie z 1000km zrobic ze
          swiezo upieczonym wlascicielem (wlascicielka) prawa jazdy.
        • tomek854 Re: bla bla bla bla bla 10.02.04, 11:49
          betty-bt napisała:


          > ja bym potrenowala z nimi na jakims parkingu.

          Aha. moja dziewczyna wszystko robi na placu moim duzym fiatem jak chce, chociaz jest
          wiekszy i mniej zwrotny od punto, ( no i raczej malo wygodny dla dziewczyny, bo ciezko
          chodzi wszystko)

          Tyle ze ma zalete ze jest kanciasty

          Ale to sie nie przeklada na zdawanie egzaminow, bo tam jest punto..
          Od instruktora dostala taka sciage, ktora jest kpina, ale dowodzi sensownosci egzaminu na
          placu pisza tam mniej wiecej "Kiedy w odleglosci dwoch grubosci slupka od krawedzi okna
          znajdzie sie lewy tylny slupek to skrecic szybko kierownice o poltora obrotu i jechac tak az w
          lusterku linia samochodu pokryje sie z innym slupkien. Wtedy pol obrotu w lewo i jechac az
          slupek z przodu znajdzie sie na wysokosci 1/3 prawej wycieraczki" i wszystko w tym stylu.
          Przeciez to gowno jakies a nie nauka jazdy.

          Ona juz 3 razy zdawala i zawsze manewry

          A tymczasem ja sie nie boje poprosic ja zeby mi przestawila moj samochod czy nawet
          firmowy po zatloczonym podworku...

          Te egzaminy to jest tylko po to taka organizacja, zeby kasy jak najwiecej z ludzi sciagnac.

          W tym momencie plan, ktory ma jej mama, zeby prawko po prostu kupic uwazam za
          moralnie usporawiedliwiony i nie mial bym wyrzuyow sumienia. Ale nie zrobimy tego, choc
          tylko w obawie przed tym, zeby kiedys nie wyazlo. Za to powaznie zastanawiamy sie nad
          olaniem, polski i zrobieniem prawak przy najblizszym pobycie w USA. Nawet jak perzelot
          wliczyc to pewnie taniej wyjdzie niz te wszystkie egzaminy i doksztalcanhia.

          A na razie probojemy sie zorientowac jak wyglada prawko w Czechca czy w niemczech...
          • sherlock_holmes Re: bla bla bla bla bla 10.02.04, 12:17
            Tak a propos "kredensu" - zdawalem na nim egzamin na PJ (zreszta tez na nim
            uczylem sie jezdzic) i wcale nie uwazam,ze jest malo zwrotny. Maly rozstaw kol
            (nie osi) i tylny naped powoduja, ze ma promien skretu zaskakujaco maly. Do
            tego duze szyby, cienkie slupki, swietnie widoczny przod i tyl - idealny wrecz
            do manewrow. No moze gdyby mial wspomaganie kierownicy i potrzebny byl mniejszy
            nacisk na pedal sprzegla, byloby juz faktycznie swietnie.
            Poza tym - silnik mimo starej konstrukcji i ociezalosci, jest bardziej
            elastyczny niz w Punto.
            • tomek854 Re: bla bla bla bla bla 10.02.04, 12:42
              sherlock_holmes napisał:

              > Tak a propos "kredensu" - zdawalem na nim egzamin na PJ (zreszta tez na nim
              > uczylem sie jezdzic) i wcale nie uwazam,ze jest malo zwrotny.

              W miejscu w ktorym zawraca polonez caro PF 125 nie miesci sie na raz. Po za tym majac na
              co dzien do czynienia jesdzcze z uno, felicia i fordem courierem moge smialo powiedziec ze
              fiacisko ma najwiekszy promien skretu.
              • tomek854 Re: bla bla bla bla bla 10.02.04, 12:43
                Ale co do ksztaltow kanciastych i widocznosci - jest idealna.
    • nina37 Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 09.02.04, 09:29
      Robilam prawko w "zamierzchlej przeszlosci" jak dorosla juz osoba.Na dodatek
      eksternistycznie, bo nie mialam czasu na teorie:) Jesli ktores w Was-Ty lub
      maz-jestescie osobami opanowanymi, nie czepiacie sie byle czego, potraficie
      zachowac spokoj przy glupich manewrach dzieciatek-to mysle, ze spokojnie
      mozecie z chlopakami trenowac.Zwlaszcza na wsi:) Co z tego, ze samochod inny-
      naucza sie plynnie ruszac, wchodzic w zakrety, oceniac odleglosc.Na kursie
      beda jezdzic czyms innym niz w domu, ale nabiora pewnosci i mysle, ze bedzie
      im latwiej.
      Mnie maz "trenowal", no ale on ma taki charakter, ze odzywa sie tylko wowczas,
      gdy jade na czolowke z drzewem:)
      Znajdzcie plac, na ktorym ludzie sobie cwicza-chlopaki zobacza, co to jest
      parkowanie, jazda tylem i inne takie.
      Pozdrawiam.
    • n0ras Re: no, Panowie, nie wiem co zrobić ... 09.02.04, 14:11
      Moim zdaniem, możesz (a nawet powinnaś) ich nauczyć zdawać plac. Dlaczego?
      Bo płacisz za określoną ilość godzin jazdy - po co marnować je na podstawowe
      czynności (na placu), gdzie spokojnie i legalnie mogą jeździć bez prawa jazdy.
      Nie możesz z nimi jeździć w ruchu - więc niech to zrobi instruktor.
      Instruktorów bym nie przeceniał - zwykle ich praca na placu ogranicza się do
      siedzenia, gadania z innymi instruktorami-kolegami, a kursant morduje się sam.
      Czasem udzielą wskazówek typu "lewą nogą za prawe ramię jak 1/3 słupka będzie za
      1/2 szyby" - co jest absolutnie bez sensu.
      Z mojego doświadczenia (a z kilkoma "kursantami" jeździłem) wynika, że to, że
      się nauczą większym autem to tylko plus ("łatwo płynie w strumyku ten, kto
      przećwiczył przepłynięcie kanału La Manche" - S. Zasada). Byłem kiedyś na placu
      z kolegą - po kursie, przed egzaminem. Chłopak dobrze radził sobie z biegami,
      sprzęgłem, kierownicą (wyczucie tego też mogą wytrenować na Waszych
      samochodach), natomiast był zestrachany maxymalnie jeśli chodzi o manewry. Parę
      drobnych uwag (m.in. pokazałem mu, do czego służą lusterka i jak je prawidłowo
      ustawić - oczywiście "instruktor" się o tym słowem nie zająknął) i robił manewry
      ze 100% skutecznością - wielkim ułatwieniem było to, że samochód go nie
      przerażał, wiedział jak on działa i nie "walczył" z nim. Zdał za 2-gim razem, za
      1. oblali go na mieście, ale jak sam przyznał, zrobił jakąś totalną głupotę -
      plac przestał być dla niego jakimkolwiek problemem.
      Więc naucz ich płynnie ruszać, delikatnie operować sprzęgłem i gazem, a potem
      manewrować - jak już wstawią Poloneza w "kopertę", to każde inne auto będzie jak
      bułka z masłem.
      A doświadczenie uczy, że jak zdadzą plac, i nie wytną jakiejś głupoty na
      mieście, to zdadzą egzamin.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka