krajki
24.05.04, 22:11
Dlugo sie zbieralem ,by o tym napisac, ale musze sie z wami podzielic - moze
ostrzec a moze kogos uratowac.
Jechalem po swoim miescie jak zawsze - 60-70 - droge znam na pamiec, wiem
gdzie jest ciasno a gdzie mozna przycisnac.
pogoda fajna mnie sie nie spieszylo - spoko dzien.
Az do tego zakretu.
Wjezdzalem w niego jak zawsze - szesciesiat pare, nie byl ostry i dobrze go
znalem.
Na moim pasie mniej wiecej w polowie luku w lewo leazalo jakie zelastwo -
oimnalbym je ale z przeciwka wchodzil autobus przekraczajac nosem linie
srodkowa a z prawej nie bylo miejsca. Zaczlaem ostro hamowac i prawie sie
udalo - wjechalem na zelastwo - kawalek piora resoru - calkiem juz wolno,
zabraklo miz e dwoch metrow by sie przed tym zatrzymac.
Wjechalem prawym kolem, uslyszalem ogromny huk samochod podskoczyl i
kierownica wyszarpnela mis isie z rak. Zamiast skrecac z lukiem drogi
wyjechalem po stycznej na chodnik i zanikm sie zorientowalemwalnalem w
latarnie przygniatakjac do niej dziewczynke, ktora aku\rat przejezdala
chodnikiem narowerku!
Dziecko zginelo na miejscu, policja stwierdzila ze pioro resoru po najechani
wbilo sie jednym koncem w prog a drukim wlanelo w kolo i wyprostowalo i
zablokowalo w tej pozycji - nie mialem szans na skrecenie kol.
Nie wiemjaki bedzie final prawny .
Tygrys01 wie, czego sie mozna spodziewc po wymiarze sprawiedliwosci i ja tez
wiem, ze nie ma takiej kary, ktora ukoilaby bol rodzicoow.
Moze mnie skaza- mierzono droge hamowania, nie wiem jak bo abs nie blokowal
kol. Wszyscy mowia, ze nie mialem szans by wyhamowac czy ominac i pocieszaja
mnie.
Niezaleznie, co uzna sad,to ja swoje wiem - zabrako\lo mi dwoch metrow by
nic sie nie stalo. I ta swiadomosc nie daje mi spokoju. Gdybym jechal tylko
pare km na godzine wolniej to bym wyhamowal.
jakbym jechal 50 to wyhamowalbym na pewno - ktos liczyl na ty,m forum
roznice drogi hamowania.
Plakalem i myslale: Boze dlaczego JA? Dlaczego nie glupi dresiarz
zapierdalajacy 120 po miescie i majacy w dupie wszystkie przepisy?
dlaczego ja, ktory przepuszcza ludzi na przejsciach, nie przekracza 120 na
dobrej drodze a 60-70 w miescie. Zawsze jezdze w pasach, dzieci w
fotelikach, nie siadam za kolko po kielichu ani po piwie.
Nie trabie, nie wyprzedzam na wariata, jezdze plynnie i spokojnie.
Myslalem ze bezpiecznie.
Na dodatek znalem ta dziewczynke - kolezanke mojej corki.
Co przezylem po wypadku to moze kiedys napisze ale teraz wieciej nie moge.
Mam nadzieje ze moja historia da wam do myslenia amoze kogos uratuje.
pozdraiwam
krajki