Dodaj do ulubionych

Pytanie do Pań.

23.09.04, 21:54
Zauważyłem że jest tu kilka miłych Pań.Mam do Was drogie Panie pytanie.
Jak parkujecie swoje auta? Chodzi mi o to,czy stawiacie je w taki sposób,aby
było miejsce dla jeszcze jednego samochodu gdy pozwala na to luka.
Mam sąsiadkę która stawia auto tak,że ani z przodu,ani z tyłu nic już nie
zaparkuje.Robi tak z wygody,aby nie manewrować zbyt długo podczas
wyjazdu.Uwagi nic nie dają,więc wszyscy w klatce są bezsilni.
Może macie jakiś pomysł na zmuszenie jej do prawidłowego parkowania?
Obserwuj wątek
    • wo_bi Re: Pytanie do Pań. 23.09.04, 22:34
      to juz chyba przypadek nie do uleczenia... Tzn mowie to z wlasnego
      doswiadczenia. Chyba na jeden blok przypada zawsze taka jedna "blondyna". Hmm u
      mnie w bloku to nawet jest to prawdziwa blondyna... A tak szczerze, ja to biore
      jako nieumiejetnosc zaparkowania samochodu w cywilizowany sposob i brak checi
      nauczenia sie tej tajemnej sztuki... a ze przy okazji tak jest wygodniej.
      Czasami sie slyszy, ze Kobiety maja gorszy od mezczyzn zmysl orientacji, a jak
      jeszce musza samochodem cofac... Ale ja w to wkladam miedzy bajki, na prawde
      niejedna Pani potrafi zaparkowac w najwezszym miejscu, gdzie liczy sie grubosc
      lakieru.

      A metode proponuje drastyczna, tak przy jej samochodzie kilka razy stanac, zeby
      musiala przez bagaznik wsiadac... No chyba ze sedan, ale to juz jej problem. ;))
      Moze zrozumie aluzje... ;))

      Pozdrawiam
      Wobi
      • whiteblue Re: Pytanie do Pań. 23.09.04, 22:43
        Ta pani też jest naturalną blondynką.Gdyby była moją żoną,wiedziałbym jak ją
        nauczyć prawidłowego parkowania.
        Swoją byłą żonę dotąd uczyłem, dokąd nie nabrałem pewności że potrafi wjechać
        na styk w każdą lukę.Tylko raz zarysowała mi auto.
        • wo_bi Re: Pytanie do Pań. 23.09.04, 23:13
          whiteblue napisał:

          > Ta pani też jest naturalną blondynką.Gdyby była moją żoną,wiedziałbym jak ją
          > nauczyć prawidłowego parkowania.
          > Swoją byłą żonę dotąd uczyłem, dokąd nie nabrałem pewności że potrafi wjechać
          > na styk w każdą lukę.Tylko raz zarysowała mi auto.

          No wlasnie wszystkiego da sie nauczyc, odrobina checi i pomocy ze strony innych.
          :)) No a przy tej blondyna, pozostaje pewnie tylko zciskanie zebow. Hmm albo
          szukanie plusow, przynajmniej przy wsiadaniu nie obije Ci swoimi drzwiami
          samochodu. ;)

          Pozdrawiam
          Wobi
      • claudia207 Re: Pytanie do Pań. 24.09.04, 02:58
        Parkowanie na styk moze tylko twojemu autku zaszkodzic w postaci nowych rys na
        zderzaku. No chyba ze jezdzisz gratem.
        Niekorzy, obojga plci, tak sie boja o swoje samochody, ze zajumja dwa moejsca
        parkingowe. Nie bede podawala przykladow, bo sie moj maz obrazi ;-)
        • wo_bi Re: Pytanie do Pań. 24.09.04, 12:45
          claudia207 napisała:

          > Parkowanie na styk moze tylko twojemu autku zaszkodzic w postaci nowych rys na
          > zderzaku. No chyba ze jezdzisz gratem.
          > Niekorzy, obojga plci, tak sie boja o swoje samochody, ze zajumja dwa moejsca
          > parkingowe. Nie bede podawala przykladow, bo sie moj maz obrazi ;-)

          Nie no az tak ze mna zle nie jest, ze jezdze starym gratem. ;) No szpanowac nie
          moge nim, ale i nie jest moim oczkiem w glowie. To tylko przedmiot uzytkowania,
          ale musi byc sprawny technicznie. ;)

          To nie tak, ze parkuje zawsze na grubosc lakieru. To byloby irracjonalne.
          Zawsze, tak staje zeby nie przeszkadzalo to innym. Najczesciej staje po srodku
          wyznaczonych miesca namalowanymi liniami. No a jezeli istnieje koniecznosc
          parkowania w cisnej dziurze, badz pojawia sie u mnie nagla chec pozostawienia
          miejsca dla sasiada, to staram sie to zobic. :))

          Pozdrawienia dla Ciebie i Twojego meza. :)
          Wobi
        • klemens1 Re: Pytanie do Pań. 24.09.04, 15:07
          > Niekorzy, obojga plci, tak sie boja o swoje samochody, ze zajumja dwa moejsca
          > parkingowe. Nie bede podawala przykladow, bo sie moj maz obrazi ;-)

          To wyjaśnij mu, że przez takie postępowanie może osiągnąć efekt odwrotny do
          zamierzonego. Jeżeli jest naprawdę mało miejsc parkingowych, to co bardziej
          nerwowi mogą chcieć wyjaśnić mu na piśmie, żeby zostawił miejsce dla innych.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Pytanie do Pań. 23.09.04, 22:47
      whiteblue napisał:

      > Zauważyłem że jest tu kilka miłych Pań.Mam do Was drogie Panie pytanie.
      > Jak parkujecie swoje auta? Chodzi mi o to,czy stawiacie je w taki sposób,aby
      > było miejsce dla jeszcze jednego samochodu gdy pozwala na to luka.
      > Mam sąsiadkę która stawia auto tak,że ani z przodu,ani z tyłu nic już nie
      > zaparkuje.Robi tak z wygody,aby nie manewrować zbyt długo podczas
      > wyjazdu.Uwagi nic nie dają,więc wszyscy w klatce są bezsilni.
      > Może macie jakiś pomysł na zmuszenie jej do prawidłowego parkowania?

      Ja parkuję bez sensu.
      Tak - to zalezy w y ł ą cz n i e od płci.
      Gdybym była faceciną, parkowałabym jedyniwe zgodnie z przepisami i jakże
      bardziej ekwilibrystycznie - niż dotąd to czynię.
      Satisfied ?
      Iś hojfe.
      • typson Re: Pytanie do Pań. 23.09.04, 23:29
        > Ja parkuję bez sensu.
        > Tak - to zalezy w y ł ą cz n i e od płci.
        > Gdybym była faceciną, parkowałabym jedyniwe zgodnie z przepisami i jakże
        > bardziej ekwilibrystycznie - niż dotąd to czynię.
        > Satisfied ?
        > Iś hojfe.

        WOW!!!!!

        B O T A K ! ! ! ! ! !
    • typson moja nauka 23.09.04, 23:47
      Kiedys na moim bylym podworku byl wiecznie ten sam problem. Wjazd blokowaly
      samochody dostawcze. Uliczka byla waska, obstawiona slupkami i nie dalo sie go
      objechac. Nic to, ze 10 metrow dalej byla koperta dla dostawczakow. Hamy ze
      starow nigdy nie raczyly przestawic auta, by mieszkancy wracajacy z pracy mogli
      sobie wjechac.

      I bylo tak:

      Wyszedlem z klatki i slysze jakies wrzaski. To moj sasiad prowadzil "ozywiona
      dyskusje" z jakims dostawczakiem, ktory blokowal wjazd i mimo prosb nie chcial
      przestawic auta. Sasiad stal za samochodem dostawczym. Przywitalem sie z
      sasiadem, poszedlem do swojego auta (wowczas Sunny 2.0D !) i zastawilem
      dostawczego od przodu. Zadzwonilismy po policje. Panu polismenowi
      naswietlilismy permanentne praktyki wszystkich dostawcow. Wystawil mu mandat za
      parkowanie i cos jeszcze (jakies blokowanie drogi pozarowej, czy karetek) i
      odjezdzajac powiedzial, ze nie bedzie juz tu wiecej przyjezdzal. Dajac nam do
      zrozumienia, ze mozemy PHowca jeszcze przytrzymac. Poszlismy wiec kazdy w swoja
      strone i odblokowalismy go po dwoch godzinach.

      Wiecej zaden PHowiec juz tak nie parkowal ;)
      • tomek854 Re: moja nauka 24.09.04, 02:55
        Tak samo postepowalismy z parkujacymi na wjezdzie moich rodzicow. :)
        Kiedys jeden taki wsiadl do swojej audicy i dotknal felicji mojego taty wykrzykujac ze bedzei ja przepychal, wiec lepiej zeby byla na luzie. Wystarczylo tylo, ze wsiadlem do mojego duzego fiata, powarczalem troche, wrzucilem wsteczny i oswiadczylem, ze gowno mnei obchodzi czy jest na luzie, bo i tak mam krzywy zderzak :)

        Po za tym dobra taktyka jest rownierz staranne przyklejenie butaprenem kartki formatu a4 ze stosownym paragrafem na srodek przedniej szyby :)

        Inna moja taktyka raz, kiedy sioe strasznie wscieklem na buca stojacego na naszym wjezdzie bylo staniecie na srodku ulicy z wlaczonym kierunkowskazem w prawo, otworzeniem bramy i czekaniem az koles wymanewruje jadac ok. 40 m po chodniku miedzy drzeaami - bo za mna zrobil sie taki korek, ze nie bylo mowy o jakimkolwiek ruchu. Troche chcieli mnie pobic, ale udalo mi sie scedowac te zaszczyty na buca. Na wsciekle "czemu tu stoje i czy nie moge pojechac dalej" odpowiadalem "dlaczego mam jechac dalej? Ja tu mieszkam. Prosze miec pretensje do tego pana, ze uniemozliwia mi wjazd" :) Pare ciosow sie wymienilo, na co ja patrzylem z msciwa satysfakcja

        Histroii takich moge opowiadac tysiace, bo przez ponad 10 lat wojowalismy z nowobogackimi rodzicami dowozacymi swe rozwydrzone dzieci do szkoly ktora jakis debil ulokowal w sasiedniej willi...
        • tomek854 Druga strona medalu: 24.09.04, 03:00
          Szczecin, centrum miasta, nie ma gdzie zaparkowac, zaparkowalem na bramie do garazu, bo najblizsze miejsce bylo 2 skrzyzowania dalej a musialem wypakowac towar ( to bylo wtedy, co nie bylo placenia w miastach, bo sejm zaspal) Wyleciala do mnie jakas baab w papilotach z wielkimi pretensjami ze stoje na jej wjezdzie. Uprzejmie spytalem czy mam sie odsunac, bo chce wyjechac? Ona na to, ze gowno mnei obchodzi czy ona chce wyjechac czy nie, ale jak juz sie pytam to ona rozbila samochod i jest w naprawie. Ale sobie nie zyczy, zebym stal na wjezdzie do JEJ garazu.
          • sherlock_holmes Re: Druga strona medalu: 24.09.04, 11:18
            Mialem pare razy z takimi do czynienia. Domuja starsi ludzie, ktorzy sie nudza i szukaja "rozrywki". kiedys mnie taki stary balwan (wygladal na ormowca albo zbowidowca) pogonil, gdy chcialem na 2 min isc do sklepu - stalem miedzy innymi samochodami, wszyscy na zakazie. ALe on sie do mnie przywalil i grozil wezwaniem policji :(

            Z drugiej strony zauwazylem, ze gorzej parkuja takie dziadki wlasnie niz kobiety. Mam takich dwoch - jeden jezdzi Oplem Corsa, drugi Lada Samara. Ten od Samary poobijal juz chyba z 15 samochodow - do tego przy kazdym parkowaniu "pilotuje" go zona, drugi parkuje metoda krowy (gdzie nasra, tam zostawi). Ten od Samary to w ogole powinien sie udac na badania psychotechniczne, bo - przykro to mowic - ale stwarza powazne zagrozenie na drodze :(
            • undercover_brother Re: Druga strona medalu: 24.09.04, 16:01
              Mialem kiedys taka sytuacje: przyjechalem do knajpy samochodem. Chcialem zaparkowac na najnormalniejszym miejscu parkingowym. Pech chcial, ze jakas stara cholera uznala, ze to miejsce jest za blisko wejscia do jej domu (to centrum Czestochowy - w niektorych miejscach sa dziwne rozwiazania) i zastawila czesc miejsca stolem drewnianym. Przesunalem ten stol o jakies 20 cm, bo nie chcialem zeby mi ktos tyl auta zahaczyl. Na to wyskakuje baba i z morda na mnie, ze jej stolik przestawiam i ze tak ma byc. Ja do niej grzecznie, ze postawila go na miejscu parkingowym, a poza tym 20 cm jej ni zbawi, a ja nie bede zawezal i tak waskiego przejazdu. Niereformowalna. Postraszyla mnie, ze mi opony poprzecina. Nie wytrzymalem i powiedzialem, ze powybijam jej okna. Ale mysle sobie - co sie bede z wariatka szarpal. Przestawilem auto zupelnie z drugiej strony knajpianego kompleksu (musialem zrobic takie kolko - okolo 1,5 km :) moze mniej). Potem odstawilem samochod do domu i wrocilem do knajpy, zeby sie napic czegos innego niz cola. Opowiedzialem o calym zdarzeniu kumplom. Troche sie posmialismy i powyzywalismy na durna babe. Ale po kilku browarach przyszla nam do glowy swietna mysl :). Poszlismy na to pierwsze miejsce parkingowe i rozpieprzylismy babie ten stol w drzazgi :). Rozrywalismy go z takim animuszem, ze potem smialismy sie z tego przez miesiac. 4 podchmielonych jegomosciow rzucilo sie na stol i polamalo go tak, ze byl rozrzucony w promieniu 6 metrow :). Na drugi dzien w miejscu stolu lezala kupka drewna, ktora kiedys nim byla. Myslelismy jeszcze o zrobieniu z niej ogniska, ale poniechalismy tego pomyslu.
              • tomek854 Re: Druga strona medalu: 26.09.04, 22:16
                To ja mialem boje z taka sasiadka :)

                Przeszkadzalo jej bardzo, ze parkuje rura wydechowa w strone jej okna ( 5 m jak nie lepiej, a do tego poustawiala takie kretynskie slupki, ze przodem nie dalem rady wjechac :) )

                Poniewaz ona wszystko umie zalatwic poszla do administracji i wywiesila ogloszenie na tablicy oglowszen z pieczatka, ze prosze parkowac samochody osobowe rura wydechowa w strone GARAZY a nie OKIEN w trosce o zdrowie starszych lokatorow i takie tam sranie w banie. Administracja i wdzięcni lokatorzy.

                Siedlismy z kumpela i wysmazylismy inne ogloszenie analogiczne w tresci ( bo to zima byla, zeby bylo smiesznie, kiedy wszyscy maja pozamykane okna) "Prosze o parkowanie ciągników rolniczych kominami w stronę ZIEMI a nie w stronę NIEBA, bo aniołki się pochorują i nie będzie prezentów - Wdzięczny Św. Mikołaj"

                Cała kamienica sikała ze śmiechu a kobieta do dziś się do mnie nie odzywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka