typson
25.02.05, 03:04
czyli rzecz o tym ze rozne drogi sa w roznych czesciach kraju.
Dzis jechalem z Kielc do Kazimierza. Czyli z kielc do radomia pozniej
kozienice, deblin, pulawy, kazimierz. To co dzialo sie z nawierzchnia ta jakis
sajgon. Przez ten syf i brudna mgle w powietrzu nic nie bylo widac. Zaliczalem
dziury za dziurami. Ale najgorzej bylo na odcinku od Kozienic do Deblina. Nie
wiem z jakiego powodu droga byla tam koszmarnie kreta. Nawet nie kreta a
polamana. Czulem sie jakbym jechal z zakopca na lysa polane tylko wysokosc nad
poziomem morza wciaz ta sama. Nie wiem co powoduje, ze na pomorzu drogi sa
proste jak drut, dobrze zacienione. Pewnie to spuscizna po Niemcach. Kolo
kozienic widac, ze droga musiala ominac kazde pole, kazdy domek - bez wyjatku.
To jak jazda sladem szpady zorro ;) Kiedys jechalem tedy w dzien i droga byla
calkiem malownicza ale w nocy przy fatalnej widocznosci to jakis koszmar.