crannmer
08.06.05, 22:37
Dzisiaj byl ciezki dzien. Najpierw dojazd 440 km. Nastepnie cztery godziny
pracy. I powrot 440 km. Ale te cztery godziny pracy spedzilem we wlasnie
uruchamianej stacji CNG. A wlasciwie przystawce do normalbej stacji benzynowej.
W zasdzie wyglada toto mal podniecajaco (przyklad dystrybutora:
www.swbw.de/gas/gastankstelle.htm)
Schody zaczynaja sie dopiero w przybudowce, w ktorej miesci sie kompresor,
przylacze, calkiem rozbudowane sterowanie (ktorego czesc dzisiaj montowalem i
uruchamialem), a przede wszystkim bydlacza bateria butli, z ktorych nastepuje
wlasciwe tankowanie. Albowiem aby ograniczyc czas tankowania i gwarantowac
jednoczesnie cisnienie znamionowe, tankuje sie nie z jednej duzej objetosci,
ale kolejno z kilku mniejszych.
Sama technika dystrybutora tez jest niezupelnie trywialna, albowiem musi
zapwnic zarowno dokladny pomiar masy przeplywajacego gazu, jak i zapewnic
bezpieczenstwo klientow-laikow (samoobsluga jest standard) mimo 200 at
cisnienia gazu.
MfG
C.