Dodaj do ulubionych

Houston, we have [big & black] problem ;P

12.05.08, 12:08
Nieoficjalna, 2-osobowa spółka "Wet & Rapid" (posiadająca /
eksploatująca dziwne stare sprzęty, tzn. Wet co chwilę kupuje -
czasem sprzedaje / grzebie / czasem jeździ; Rapid raz na 10 lat
kupuje - nie sprzedaje / przechowuje / grzebie / częściej jeździ ;)
wczoraj zanabyła Jozina z bazin. :P
Niezmiernie rzadko widywanego, legendarnego i strasznego zarazem.

Anno domini 1989, 5 metrów długości, 3.5-litrowe V8 chłodzone
powietrzem (i olejem też). Stan licznika 232 tys. km. Od zimy ubyło
200 tys. km (sic!)

W czasach swojej świetności Jozin z łatwością "pożerał" na szosach
turystów. Nawet tych co próbowali przed nim umknąć superszybkimi
Skodami Favroit 136 LS. :PPPP W końcu miał Vmax 190 km/h...

Niestety, świetność wyblakła dawno temu...
Kiedyś tam przydarzył się "dzwon"...
Blachy klepał Zdenek w garażu, trzeźwiejący po weselu. :PPPP
Lakiernik też miał rozbiegany umysł przy pracy.
Wyszedł mu czarny półmat.

Kolejni właściciele Jozina klecili go, cerowali, drutowali,
pudrowali gangrenę, kombinowali z braku części zamiennych, za
wszelką cenę zbijali koszty...

Jozin jeszcze zipie, jeszcze człapie, ale to jest jego ostatnia
zwrotka. Za chwilę będzie "Tady je s ním amen".

Chlazeny vzduchem V8 wciąż potrafi zakrzyrzeć, że aż ciary po
plecach chodzą. :D Ale dawno nie poczuł smaku prawdziwej benzyny.
Działa li tylko i wyłącznie na LPG, zapodawanym przez
przekombinowaną instalkę. Żre olej na potęgę, wyparowało sporo jego
dawnej mocy. :/

Ja jeszcze nie widziałem Jozina. Oficjalnie jest przygarnięty, ale
na razie pozostawiony na przechowanie u umyślnych w Małopolsce. W
tym tygodniu spróbujemy go sprowadzić na kołach do Wielkopolski.

Ale już wiem, że Wet wpadł w ten "związek" po same uszy.
Trzepła go miłość od pierwszego jeżdżenia. Teraz zastanawia się, czy
sprzedać resztę swojej kolekcji czterokółek poza Shrekiem - zielonym
Polonezem - do którego czuje afekt zbyt wielki. :P

Jozin z bazin: Tatra 613-3 wersja KPiŁ -> Krew, Pot i Łzy.
img90.imageshack.us/my.php?image=2789553782ow4.jpg
img90.imageshack.us/my.php?image=278955378rt2.jpg
Obserwuj wątek
    • mrzagi01 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 12:13
      ja pier...., kopara mi opadła... ale zajebiocha!
    • wujaszek_joe Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 12:50
      jezu jakie to paskudne. można by nim dzieci straszyć :)
      • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 15:15
        wujaszek_joe napisał:

        > można by nim dzieci straszyć :)

        W samej rzeczy. :P Toż to komunistyczną wierchuszkę przez lata
        woziło. Więc jest prawie jak legendarna Czarna Wołga.... :XXX
        • pizza987 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 15:44
          A mi szczególnie do gustu przypadł jeden z nielicznych nowych elementów rzeczonego "straszydła". Mianowicie koreczek wlewu gazu na przednim zderzaku z lewej strony. Rzadko widywalny aspekt w przednich rejonach pojazdu ;)

          Jako wehikuł czasu podoba mi sie niesamowicie, koło lokalu mieszkalnego moich seniorstwa parkuje od czasu do czasu taki Jozin ale w wersji prawie białej (z białych/beżowych bagien??). Piękny widok i chromowane jeszcze zderzaki....
          • bassooner Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 17:23
            A to V8 to czeskie ???
            • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 19:54
              bassooner napisał:

              > A to V8 to czeskie ???

              Yep, pepickie. :P

              pizza987 napisał:

              > Mianowicie koreczek wlewu gazu na przednim zderzaku z lewej
              > strony. Rzadko widywalny aspekt w przednich rejonach pojazdu ;)

              Ciesz się tym, bo niedługo będzie. :P

              Tak chałupniczo założonego LPG nowy właściciel ponoć w swoim życiu
              jeszcze nie widział. :X Chamskie miedziane rurki wpuszczone w dolot.
              Plus piekielnie przemyślny system podgrzewania LPG, żeby przechodził
              z fazy ciekłej w lotną -> okrężnica przy wydechu doprowadzająca
              podgrzany płyn do zbiorniczka wyrównawczego zaadaptowanego z
              jakiegoś sprzęta chłodzonego cieczą. Obieg wspomagany jakąś ogrodową
              pompką elektryczną (sic!)
              • lexus400 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 20:17
                Do ogrzania gazu w tym przypadku lepiej jest zastosować sondę
                wspawaną do wydechu.
    • mejson.e Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 19:56
      Od pierwszych słów wiedziałem, że chodzi o Tatrę! ;-)

      Nie wątpię, że pod Waszą opieką wróci do świetności...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 20:07
        mejson.e napisał:

        > Nie wątpię, że pod Waszą opieką wróci do świetności...

        Dzięki za dobre słowa, ale ja sam w to na razie wątpię.
        Cholernie głęboka woda w tej studni. Możemy się potopić. ;)
    • emes-nju Ulzylo mi... 12.05.08, 21:33
      Gdybyscie kupili taka TATRE to poplakalbym sie z zazdrosci...

      Ale i tak gratuluje zakupu, bo Wasz Jozin, to kawal pieknej techniki :-)
      • krakus.b6 Legendy PRLu 12.05.08, 22:06
        Dwa tygodnie temu TVN Turbo emitowało Legendy PRLu, w których
        pokazano stare modele Skód i własnie taka Tatrę.Tatra
        odrestaurowana,na warszawskich blachach.Cudeńko na kołach.:)
    • tomek854 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 12.05.08, 22:41
      Ja też chcę!

      Albo przynajmniej dajcie się przejechać :)
    • emzecik Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 13.05.08, 08:17
      rapid130 napisał:
      > Ale już wiem, że Wet wpadł w ten "związek" po same uszy.
      > Trzepła go miłość od pierwszego jeżdżenia.
      > Teraz zastanawia się, czy sprzedać resztę swojej kolekcji
      > czterokółek poza Shrekiem - zielonym
      > Polonezem - do którego czuje afekt zbyt wielki. :P

      Jakby miał Skodę 110 R to ja chętny jak żona pozwoli ;)

      A co do Tatry - pojazd może nie ładny, ale zdecydowanie najciekawszy
      w gronie fur z byłego RWPG
      • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 13.05.08, 15:41
        emes-mju napisał:

        > Gdybyscie kupili taka TATRE to poplakalbym sie z zazdrosci...

        Macałem kiedyś welorybicę :P
        T603 jest niesamowita stylistycznie, gdzie nie zajrzysz.
        Niestety, jeździ gorzej niż wygląda. Wszystko pięknie dopóki lubisz
        styl jazdy a la amerykańska balia. ;) Powoli, niespiesznie, niech
        się wszyscy napatrzą. ;) Jest fajnie, jest klimatycznie, ale jeździ
        za miękko, za kołysząco, głębokoprzechylająco i zwaliście.

        T613 jest "odwrotna".
        Nie wygląda, ale jeździ jak szatan. Diabelnie kompetentny wóz.
        Zadziwiająco dużo potrafi. We wczesnych latach 70. bez pardon
        dokopywał właściwościami jezdnymi... Mercedesowi W116 (który
        miał "flaki zawieszeniowe" przygarnięte z prototypowego dreamcar
        C111!). Przez lata T613 miała kilka lekkich update'ów podwozia,
        dzięki czemu nigdy nie odstawała dotkliwie od współczesnych aut.

        Oczywiście, żeby pokazała co umie, musi być sprawna.
        Musi się toczyć na markowych oponach.
        A kierowca musi wiedzieć jak ją ugryźć.
        Żeby nie odgryzła mu ręki, nóg i czegoś jeszcze. ;))))))

        Swoich wrażeń zza kółka jeszcze nie mam. Opiszę na pewno.
        Brodaty Angol z TopGear (1993 r.) najpierw obowiązkowo się ponabijał
        (..."estetyka tostera"...).
        www.youtube.com/watch?v=hfqZ2XBOVnk
        Ale, ale... Cierpliwie poczekajcie do 5 minuty filmu, co powie o
        wrażeniach z jazdy. A jeździł badawczą T613-5. Trochę już wymęczoną.
        Z przebiegiem blisko 100 tys. km, no i 25-letnią metryką
        konstrukcyjną.

        emzecik napisał:

        > Jakby miał Skodę 110 R to ja chętny jak żona pozwoli ;)

        Dobrze kombinujesz. :) Wet posiada trzy Skody 110R.
        Niestety są w stanie rozkładu podemontażowego. Trzy szkieletory,
        plus tir części rozdysponowanych po różnych "dziuplach". ;))))))
        Z trzech takich sobie sztuk mała powstać jedna ładna. Cholernie
        szybka. Oryginalny skodowski silnik 1100, dopieszczony, odmłodzony
        mechanicznie i podrasowany o kilkanaście koni jest gotów i czeka(ł)
        na miejsce przeznaczenia.

        Bez dwóch zdań, w pierwszej lidze to Tatra była przed II wojną.

        Orys, a ty wróć do domu, to pogadamy!! :P

        Wet regularnie jeździ do Wrocławia na studia podyplomowe.
        Zwykle lata na BMW R100R.
        Gdy Polonez dostanie 5-biegową skrzynkę, to będzie nim też śmigał
        via Wrocek.
        Gdy Tatra.... :DDDD
        • cracovian 3.5 litra, 7.7 sek do setki 14.05.08, 00:02
          To identycznie jak moj van... 15 lat pozniej :-)
    • sven_b Droga stajnio 'Wet & Rapid' 13.05.08, 08:51
      Czekamy na foty 'przed' i 'po' :)
      • rapid130 Re: Droga stajnio 'Wet & Rapid' 13.05.08, 15:44
        sven_b napisał:

        > Czekamy na foty 'przed'

        No nie wiem, nie wiem....
        Jeszcze będziecie mieć przeze mnie nocne koszmary. :P
    • rapid130 Józek's journey 1 :P 20.05.08, 21:20
      No i mam Czarnego Józka na przechowaniu w garażu.
      Nie bez przygód, ale dojechał samodzielnie.

      A już się zapowiadało, że zostanie pod Kielcami.

      * * *
      W ramach szybkiego przeglądu przedwyjazdowego dolewamy 2 litry oleju
      do silnika. Dużo? Niekoniecznie. To jak w normalnym aucie niecały
      litr. Układ smarowania (i zarazem wspierający chłodzenie) w T613
      łyka 9 litrów (!) oleum. Wymieniamy jeszcze za krótkie i
      postrzępione ze starości piórka wycieraczek na nowe. Przed nami
      ponad 500 km i wedle prognozy „mieszana” pogoda. Niestety,
      poszukiwania lepszych opon nie zdają rezultatu. Rozmiary 215/70-14
      (seryjny), czy 205/70-14, a nawet choćby 195/70-14 są zbyt
      staromodne, zbyt egzotyczne dla okolicznych oponiarzy. Musimy jechać
      na tym co jest. A nie ma na czym. :/

      Już mamy startować, gdy niespodziewanie Tatra strzela focha. Odpala,
      ale chodzi tylko 1-2 sekundy po czym gaśnie. I tak w kółko, aż do
      wydojenia akumulatora. Ciekawe, bo tego samego dnia rano, po ulewie
      w nocy, przed zaglądaniem pod maskę, jakoś odpalała.

      Podłączamy defibrylator (tzn. prostownik) i szukamy przyczyny.
      Czyszczę nadpalone styki w kopułce aparatu zapłonowego, ale potem
      doznaję olśnienia. W ramach grzebania podmaskowego zmieniłem pozycję
      jednego z elementów, który zdawałoby się nie powinien mieć wpływu na
      jakość odpalania – tak mi się przynajmniej wydawało. Przestawiłem
      klapkę decydującą o temperaturze powietrza zasysanego do filtra,
      ustaloną drutem (bo oryginalny termostat gdzieś kiedyś wcięło).
      Zasysanie gorącego powietrza znad wydechu przy kilkunastu stopniach
      ciepła wydawało mi się kompletnie bez sensu. Ale przywracam zimowe
      ustawienie i… silnik zaczyna gadać. Okazuje się, że nikczemnie
      poskładana instalka LPG jest nadwrażliwa jak księżniczka na ziarnku
      grochu. Dolot krótszy o 15 cm wywrócił do góry dnem jej chybotliwą
      równowagę (sic!). To znaczy też, iż nie będzie sensu na razie
      wkładać nowego wkładu filtra powietrza, bo problem się powtórzy.

      Silnik pracuje tylko na gazie. Jest chronicznie słabowity, opornie
      zapala, przebiera, gubi zapłony, często-gęsto chodzi tylko na 6-7
      cylindrów. Zaprzęgnięty do napędu galopuje jak pijany koń. Jazda w
      jego wykonaniu to – zależnie od położenia pedału przyspieszenia –
      nieskończony ciąg przypierdów, zawahań, przydechów, czknięć,
      nieregularnych lekkich erupcji w wydechu.

      Na [zbyt szybkim] biegu jałowym całość brzmi donośnie i metalicznie,
      jak gigantyczny, nie całkiem sprawny VW Garbus. Du-du-du-du-du-B-du-
      du-P-B-du-du-du-P-P-du-du-B-K-du-du-du-P-K-du-du-du-du ;) Dopiero
      wyższe obroty potrafią trochę zamaskować niedoskonałości pracy.

      I wtedy gdzieś tam w tle przebija się cień dawnej świetności i
      szlachetnego pochodzenia: pozytywne wibracje, głęboki pomruk V8 i
      gwizd dmuchawy. Jakby straszny poltergeist wył w lochach
      zrujnowanego pałacu podczas wichury. :happy1:

      Szczęśliwie, zdaje się, że instalka LPG jest ustawiona w pozycji „za
      bogato”. To dużo bezpieczniejsze dla silnika, niż „za ubogo”.

      Chałupniczo dorabiany tłumik, zespawany z trzech rynien :wow: w
      zasadzie jest pusty w środku :wow: :wow: . Z pewnością odbiera
      silnikowi sporo mocy i przede wszystkim niutonometrów na samym dole
      zakresu, a w kabinie jest głośno jak w Żuku lecącym 100
      km/h. :cenz: :cenz: Wskutek przejazdu przez wsie, miejscowe kury
      czasowo przestają się nieść, a krowy dawać mleko. Żeby ostrzec
      autochtonów, przed tą Tatrą powinien biec facet z czerwoną
      flagą. ;) ;) ;)

      Ale są i pocieszające symptomy sugerujące, że być może z silnika uda
      się wykrzesać jeszcze kilkadziesiąt tysięcy kilometrów życia. Po
      tygodniu stania pod chmurką Tatra odpaliła za pierwszą razą. W
      trasie temperatura oleju trzymała podręcznikowe 80”C, a już po
      pierwszych kilometrach gęsty niebieski dym z wydechu wyraźnie
      zrzedniał, przestał rzucać się w oczy, praktycznie zanikł. Tak jakby
      V8 otrzepało się z bezruchu, jakby zastałe pierścienie tłokowe
      ruszyły.

      Prowadzenie tego sprzęta to - teraz - droga na
      Golgotę. :whaat: :bag:

      Skutecznie włączanie wstecznego graniczy z cudem. To samo wrzucanie
      dwójki w ramach redukcji biegu. Kierownica obraca się ciężko i
      permamentnie ciągnie w prawo. Hamulce działają, ale dychawicznie.
      Każde hamowanie wywołuje w pełni uzasadnione włączenie lampki
      kontrolnej nadmiernego skoku pedału hamulca. :/ Pomimo dudnienia
      silnika, podczas hamowania słyszę wyraźny odgłos tarcia. Albo tarcze
      mocno pordzewiały, albo po klockach zostało już wspomnienie, albo
      jedno i drugie.

      Tunigowiec, który kiedyś dobrał się do Tatry napsuł jej wygląd,
      dospawał ozpórkę między przednimi kielichami. Niestety, zrobił nie
      tylko to. Przypuszczalnie obniżył też przednie zawieszenie przez
      chamskie przycięcie sprężyn. Z fatalnym skutkiem. :/

      Podczas jazdy przód robi wrażenie kompletnie niepodatnego, tzn.
      zawieszenie jakby nie uginało się na nierównościach i nie działało
      też na odbicie. Tatra wpada przodem w każde poprzeczne zagłębienie
      asfaltu i podskakuje na dziurach jak dziki. Ma to dramatyczny wpływ
      na stabilność podczas jazdy w koleinach i na dziurawych drogach.
      Józek idzie jak jamnik na spacerze, tzn. w każdą stronę, tylko nie
      prosto. Po gładkim jakoś się jedzie. Geometria podwozia jest wielką
      zagadką. Ściąganie, nerwowe nieprzewidywalne wolty i zdzieranie opon
      świadczą, że nie jest dobrze. Niewykluczone, że wskutek "przygód" z
      przeszłości i profesjonalnej roboty fahofcuf, wóz może zostawiać
      sześć śladów. :X

      Mimo wszystko „czytam między wierszami”, że potencjał jest. Wyraźnie
      czuć, że nominalnie to jest wielka, stabilna, pewnie stąpająca
      limuzyna, którą – gdyby była sprawna - byle co nie wytrąciłoby z
      mocno zakorzenionej równowagi.

      Na razie jednak, przy pierwszej jeździe, przy niewinnych 80 km/h na
      nierównej drodze wojewódzkiej, okolonej gruby drzewami, miałem już
      zapalone wszystkie czerwone lampki, wszystkie achtungi, wszystkie
      dzwonki ostrzegawcze. :PPPPP Wet ma wyżej usytuowaną poprzeczkę
      instynktu samozachowawczego. W końcu jest rasowym „scyzorykiem” spod
      Kielc. :P Potrafi pojechać Tatrą o 20 km/h szybciej.

      Mimo wszystko jestem zadowolony, że przez większą część 500-
      kilometrowej trasy prowadzę serwisówkę z paniami weta na tylnej
      kanapie –> VW Golf II 1.6 TD z przyczepką na haku. To prawie
      rówieśnik Tatry, wiekowo i przebiegowo, na liczniku 411 tys. km.
      Jest sterany życiem, często tłuczony na polnych drogach, troszkę już
      popala oleju, ma wypłowiały lakier i parę starczych zmian, do tego
      wibrator na biegu jałowym. Ale gdy już ruszy, to ciągnie naprzód jak
      grecki muł, a wibracje zanikają. Jest spolegliwy, posłuszny,
      absolutnie przewidywalny nawet przy 120 km/h i nie męczący. O dziwo,
      nie wywołał u mnie Syndromu Wielkiego Łba, co przytrafiało się
      młodszym klekotom, którymi jeździłem. Budzi mój szacunek. Czemu się
      nad nim rozpisuję? Bo to ten stary, ale wciąż niezły i sprawny
      wielosettysięcznik – i to prosty, zwyczajny kompakt - uświadamia mi
      boleśnie jak wielkiego pecha musiała mieć luksusowa i kosmicznie
      kosztowna Tatra do [przynajmniej ostatnich dwóch] właścicieli. :(

      Pierwsze 2 godziny jazdy przebiegają bez zakłóceń.
    • rapid130 Józek's journey 2 :P 20.05.08, 21:22
      Za Kielcami trafiamy na elegancki, niedawno remontowany odcinek
      szosy. Wet z lekka traci cierpliwość, wyprzedza nas i zaczyna
      się „rozwijać”. Tatra wyraźnie nam odjeżdża. Ja jestem twardy jak
      Roman Bratny. Trzymam Golfem 100 km/h, bo mam w pamięci wstrząsający
      widok tatrowej lewej tylnej opony, nadającej się tylko do lekkiej
      przyczepki w pole, za traktorem – zmurszałej ze starości (jak
      pozostałe), ze zdartą do żywego krawędzią bieżnika (jak prawa
      przednia). Z paroma głębokimi pęknięciami, przez które prześwitują
      druty. Ba, ta zdarta krawędź bieżnika miejscami jest podejrzanie
      nierówno wypukła. To ewidentny znak pozrywanego kordu. Z czymś takim
      naprawdę nie ma żartów. :/

      Tatra odjechała hen, hen. Oj, żebyśmy za chwilę nie dogonili jej w
      tumanie kurzu, leżącej w rowie na dachu, z bezradnie obracającymi
      się kołami. W tym jednym kołem z resztkami opony, rozerwanej na
      strzępy.

      Dzwonię do weta:
      - Chcesz zobaczyć jak wygląda bark opony oderwany od reszty przy 120
      km/h? Jak już coś takiego widziałem, u 25-letniej opony marki
      Michelin. Tylko, że tamto się przytrafiło na torze Poznań.
      Odezwa anioła stróża działa. Tatra zwalnia do 90-100 km/h.

      Gdzieś przed Piotrkowem nagłe PU! Smoczyca straszy Golfa, błyskając
      ognikami z obu rur i ziejąc potężną czarną chmurą dymu. Wróć, to nie
      dym… To sadza! Tuman czarnych okruchów dosłownie rozsypuje się po
      jezdni. No, wydech mamy diametralnie przeczyszczony! :P

      Dzwonimy do szofera. Żyje, nie dostał zawału. Ale sygnalizuje, że
      chyba zaczynają się kłopoty. V8 nie ma wolnych obrotów i słabnie.
      Erupcje i strzały w wydech zaczynają się powtarzać. Coraz
      częściej. :/

      Na którymś wyhamowaniu przed czerwonym światłem w Piotrkowie, nie
      udaje się w porę dodać gazu, Tatra zdycha zamierając bezradnie na
      środkowym pasie. Mimo różnych kombinacji ustawienia pedału gazu
      uparcie milczy. Akumulator od kombajnu (sic!) jest słabowity.
      Skutecznie apeluję do rozsądku weta, żeby nie wydoił go do końca, bo
      nie mamy kabli rozruchowych. Spychamy smoczycę na chodnik z pomocą
      kilku chłopa od pobliskiego remontu chodnika. :P

      Przyczyna problemu jest jasna -> parownik wygląda jak śnieżny
      bałwan.
      Oszronił się, bo wyciekł cały płyn z kombinowanej instalacji jego
      podgrzewania. :/
      Czekamy dobre pół godziny aż odtaje. Smoczyca opiera się, droczy,
      ale w końcu odpala.
      Rzutem na taśmę udaje się doczłapać 2 km do stacji benzynowej.
      Końcówka jazdy była znów okraszona ostrzegawczymi strzałami z
      rury. :P Wet doraźnie ogaca nieszczelne węże taśmą termokurczliwą i
      nalewa do układu 2 litry gazowej mineralnej Żywiec-Zdrój. ;)

      Reszta trasy przebiegnie już spokojnie. Tylko raz, gdzieś przed
      Środą, musimy się zatrzymać i dolać Żywca do układu podgrzewania
      parownika. Bo znów zaczęły się wulkaniczne erupcje. Po ciemku
      smoczyca, strzelająca z wydechu, wyglądała jak osobista limuzyna
      samego diabła, potrafiąca wyczyniać tajemne sztuczki. Czarna,
      matowa, o gangsterskiej proweniencji, szykowna jak karawan, dudniąca
      jak bębny Zulusów i bluzgająca ogniem z dwóch wielkich,
      rynnopodobnych wylotów spalin. Można by nią dzieci straszyć! :D

      Poza tym... ten wóz to jest dramat w 30 aktach.
      Pierwotnie ogniścierudobrązowa tapicerka wypłowiała od prażącego
      słońca do smętnych odcieni szarości i brudnego beżu. Nieźle
      zachowały się boczki drzwi, wątpliwie ozdobione korbkami od
      Mercedesa. T613 powinna mieć elektrycznie opuszczane szyby. Rdzy
      prawie nie widać, ale jej obecność i skala jest zagadką, skrytą pod
      dość świeżą farbą.

      Łatwiej wymienić co w Tatrze działa dobrze -> prędkościomierz,
      obrotomierz i wskaźnik temperatury oleju. No i drzwi wciąż zamykają
      się zadziwiająco pewnie, gładko i z solidnym pogłosem.

      Podróż trwa prawie 11 godzin. Tatra pochłania w sumie jakieś 80
      litrów gazu + 2 litry oleju.
      O wpół do drugiej w nocy przejeżdżam nią ostatnie tysiąc metrów. Gdy
      otwieram garaż zmęczona smoczyca prycha z niespotykaną wcześniej
      niecierpliwością.
      Klepię ją po dachu:
      - Już, już, spokojnie. Zaraz pójdziesz do łóżeczka…
      Cyzeluję pozycję w garażu, żeby zajęła jak najmniej miejsca, żeby
      chociaż dało się obok przejść. Wyłączam silnik. (Tu następuje
      ucieleśnienie wyrażenia ŚWIĘTY SPOKÓJ) Słyszę tylko ciche cykanie
      gorącego wydechu-rynny i w oddali jazgot okolicznych, nietypowo
      rozszczekanych psów. W paru domach po sąsiedzku zapaliło się
      światło. ;)

      Zgodnie z obietnicą, dokonuję czeskiego hołdu. Klękam przed smoczycą
      i całuję w narożnik błotnika:
      - Przepraszam, że wątpiłem w szczęśliwe dotarcie do celu.

      Moi staruszkowie kiedyś wydali na złom samochód w dużo lepszym
      stanie mechanicznym i podobnym blacharskim. Przy czym lekkie rude na
      karoserii nie stanowiło w nim realnego problemu, bo i tak opierał
      się na pancernej ramie. Bidulek miał pecha być niepotrzebnym i
      niesprzedawalnym. :/
      • tiges_wiz Re: Józek's journey 2 :P 20.05.08, 21:32
        no szasun :) ... ja mialem podobna podroz PF 125p ... po drodze bylo
        reanimowaine silownika sprzegla nitka i odpalanie z preta, bo stacyjka padla ;)
        ale tez dojechalem :D
        • rapid130 Re: Józek's journey 2 :P 21.05.08, 12:16
          tiges_wiz napisał:

          > no szasun :) ... ja mialem podobna podroz PF 125p ... po drodze
          > bylo reanimowaine silownika sprzegla nitka i odpalanie z preta, bo
          > stacyjka padla ;) ale tez dojechalem :D

          Wczorajszy wieczór osłodził mi wetowy Polonez, powracający na
          miejsce garażowania od mechanika, po wymianie skrzyni na 5-biegową z
          Caro. To dyskusyjne odstępstwo od 4-biegowego oryginału w Borewiczu
          z 1982 r. :/

          Ale gdy się przejechałem, to stwierdziłem, że piąty bieg idealnie
          pasuje mu do grzecznego charakteru. Teraz może sobie lecieć 90 km/h
          bez podnoszenia głosu, z wielkim spokojem, cicho, jakby do
          niechcenia.
          • tiges_wiz Re: Józek's journey 2 :P 21.05.08, 12:36
            no moj fiat byl rownolatkiem ;) 1976 rok, hydraulicznie sprzeglo i w polowie
            nowy (buda) i w polowie stary ;) (kierownica, boczki). Mial silnik 1300.
      • mejson.e Re: Józek's journey 2 :P 22.05.08, 09:35
        No - niezła podróż!

        Atrakcji moc, komfortu mniej ale ta adrenalina.
        Jak jazda na oklep na parowozie...

        Gratuluję szczęśliwego dotarcia do celu i życzę szczęśliwego zakończenia remontu!

        Wtedy to będzie można poczytać... ;-)

        Choć i teraz przez zaczytanie przegapiłem początek meczu...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 04.09.08, 00:11
      Podgrzewam temat, bo trochę wyładniał przez ostatnie 3 miesiące:
      www.youngtimer.pl/board/viewtopic.php?id=4828&p=1
      Część tekstu znacie, część jest nowa. I są aktualne foty!
      • plawski Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 04.09.08, 09:27
        Fajne ma blachy. Na prawej lampie cofania dokleiłbym tylko "R".
      • sven_b Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 04.09.08, 11:28
        Planujesz renowację lub wymiane lamp? Wtedy auto naprawdę zagra. Przy tym modelu
        chyba pozostaje wykonanie szkieł na zamówienie, chociaż jak robić to całe.
        Zapytaj tu wesem.pl Ogólnie szacun za wysiłek.
      • pizza987 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 04.09.08, 11:49
        Po obejrzeniu zdjęć dochodzę do wniosku że nawet badlooka dostaliście w promocji od poprzedniego właściciela ;) Ale mam nadzieję że stopniowo będziesz się chwalił zmianami i kolejnymi etapami prac.
      • simr1979 A jak to się.... 04.09.08, 11:56
        .. w ogóle prowadzi ??
        Ja co prawda prawko robiłem na Skodzie 1000 MB i to w czasie śnieżnej zimy, więc mało co jest mnie w stanie zaskoczyć, ale tak z ciekawości ...? :))
        • rapid130 Re: A jak to się.... 04.09.08, 21:49
          simr1979 napisał:

          > .. w ogóle prowadzi ??

          Wcale się nie prowadzi [ta sztuka]. ;)

          Jest jak jamnik na spacerze. Non stop węszy w poszukiwaniu drogi i
          nigdy nie zmierza w prostym kierunku. :PPPP

          Ten egzemplarz niestety nie jest reprezentatywny. :/ T613 objeżdżała
          właściwościami jezdnymi w czasach swojej świetności Mercedesa W116.

          Jeżeli kogoś zakręcił temat, to jest dość obszerny materiał o T613 w
          aktualnym Classicauto.
    • tomek854 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 04.09.08, 23:49
      www.mujmac.cz/art/hw/tatra_mac_eng.html
      A kiedy dojdziecie do tego etapu? :>
      • rapid130 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 05.09.08, 15:55
        Puęć lat, jak dobrze pójdzie. :P
        • lexus400 Re: Houston, we have [big & black] problem ;P 14.09.08, 09:00
          Nie zazdroszczę roboty i czekam na efekt końcowy:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka