Dodaj do ulubionych

PZU-smieszna wycena?

28.10.03, 21:10
Witam.
Potrzebuje madrych rad, uzytecznych w czasie dyskusji z PZU.Moja siostra
miala stluczke-w tyl jej toyoty wjechal sobie samachod.Na oko szkody nie sa
tragiczne, jednak wycena fachowca z PZU nieco ja zdziwila.Prawde mowiac-nie
bardzo wiadomo, co za te pieniadze zrobic? Samochod nie byl ogladany "od
spodu", nikt nie sprawdzal instalacji gazowej. Potluczony pas z plastiku
polecono skleic.Pogieta blache wyciac i na jej miejsce wstawic kawalek nowej.
Ogolnie-cyrk na kolkach.
Stad pytanie- w jaki sposob i za pomoca jakich argumentow rozmawiac z PZU,
aby auto rzeczywiscie wrocilo do stanu sprzed kolizji?
Czy wziac rzeczoznawce z PZMotu? Czy tez jechac do ASO Toyoty i niech oni
robia ogledziny?
Wszelkie madre i pozyteczne rady przyjme z wdziecznoscia.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • guest_of_honour Rzeczowo 28.10.03, 22:56
      1. Szkoda z OC czy AC, bo to ważny argument w negocajcjach?
      2. Jak z OC to masz prawo naprawiać w dowolnym warsztacie (do stanu
      poprzedniego) , tak, by naprawa nie przekroczyła wartości rynkowej auta, tzw.
      wariant serwisowy, z tym, że pieniędzy nie zobaczysz, ale auto będzie zrobione OK.
      Pamiętaj, że pierwsze oględziny jakie zrobił rzeczoznawca, są typowo zewnetrzne
      i możesz żądać dodatkowych np. po zdjęciu zderzaka, od spodu itp. w warunkach
      warsztatowych.
      2. Wszelkie plastiki, o ile są połamane ZAWSZE kwalifikują się do wymiany,
      producenci nie przewidują napraw takich elementów
      3. Pogięte elementy mogą byc przyznane do wymiany częściowej, o ile producent
      przewiduje taką technologiczną możliwość
    • allerhand Re: PZU-smieszna wycena? 28.10.03, 23:03
      nina37 napisała:

      > Witam.
      > Potrzebuje madrych rad, uzytecznych w czasie dyskusji z PZU.Moja siostra
      > miala stluczke-w tyl jej toyoty wjechal sobie samachod.Na oko szkody nie sa
      > tragiczne, jednak wycena fachowca z PZU nieco ja zdziwila.Prawde mowiac-nie
      > bardzo wiadomo, co za te pieniadze zrobic? Samochod nie byl ogladany "od
      > spodu", nikt nie sprawdzal instalacji gazowej. Potluczony pas z plastiku
      > polecono skleic.Pogieta blache wyciac i na jej miejsce wstawic kawalek nowej.
      > Ogolnie-cyrk na kolkach.
      > Stad pytanie- w jaki sposob i za pomoca jakich argumentow rozmawiac z PZU,
      > aby auto rzeczywiscie wrocilo do stanu sprzed kolizji?

      Powołaj się na generalne reguły kc w szczególności tytułu VI- czyny
      niedozwolone. Ubezpieczyciel sprawcy wypadku drogowego jest zobowiązany
      do pokrycia całości wyrządzonych szkód. W Twoim przypadku oznacza to:

      1. przywrócenie stanu technicznego samochodu do stanu poprzedzajacego
      zdarzenie,
      2. wyrównania strat z tytułu zmniejszenia wartości materialnej pojazdu (tzw.
      pojazd powypadkowy),
      Domagaj się więc nowych blach, zderzaków itp.
      Takie stanowisko akcentuje też SN.


      > Czy wziac rzeczoznawce z PZMotu? Czy tez jechac do ASO Toyoty i niech oni
      > robia ogledziny?
      > Wszelkie madre i pozyteczne rady przyjme z wdziecznoscia.
      > Pozdrawiam.


      Na tym etapie postepowania może to tylko narazić Ciebie na koszty, które nie
      będą zwrócone. Najbardziej optymalną drogą jest uzgodnienie z
      ubezpieczycielem zakresu naprawy)np. wg okreslenia przez niezaleznego
      bieglego i sposobu wyrównania szkody.
      Gdy to jednak się nie uda, pozostaje tylko droga sądowa. Proponuję aby przed
      złożeniem właściwego pozwu o zpałatę , złożyć wniosek do Sądu o zawezwanie
      strony do ugody. Wpis jest stały, kilkadziesiąt zł, z praktyki wiem ze jest to
      efektywne .

      pozdr.

      allerhand
      • guest_of_honour nie do końca! 28.10.03, 23:20
        allerhand napisała:


        > Ubezpieczyciel sprawcy wypadku drogowego jest zobowiązany
        > do pokrycia całości wyrządzonych szkód. W Twoim przypadku oznacza to:
        >
        > 1. przywrócenie stanu technicznego samochodu do stanu poprzedzajacego
        > zdarzenie,
        TAK WŁAŚNIE

        > 2. wyrównania strat z tytułu zmniejszenia wartości materialnej pojazdu (tzw.
        > pojazd powypadkowy),
        A i nie do końca, bo dotyczy to TYLKO aut nowych!!! czyli do roku (tak też to
        mówił sąd) i o dodatkowe odszkodowanie na pewno trzeba będzie podreptać do sądu

        > Domagaj się więc nowych blach, zderzaków itp.
        > Takie stanowisko akcentuje też SN.
        niestety, naprawa nie może "zwiększać wart. auta", tak więc jeżeli przed
        wypadkiem taki zderzak miał np obtarcia nie związane z tym zdarzeniem, to
        ubezpieczyciel może potrącić sobie pewien %, jeżeli masz przyznany do wymiany
        błotnik to ten stary też się częściowo zamortyzował. Wszystko będzie zależało od
        sposobu rozlicznia jaki wybierzesz (brutalnie:forsa na warsztat czy do łapy)
        • stadox Re: do końca! 29.10.03, 10:56
          Cześć Nina,
          Bćć może wykorzystasz to jako argumenty w potyczkach z PZU:

          Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2001 roku:
          "W aktualnej sytuacji na rynku motoryzacyjnym, właściciele uszkodzonych w
          wyniku wypadku samochodów, są podwójnie poszkodowani. Po pierwsze - musieli
          przejść wszelkie niedogodności związane z naprawą pojazdu i uzyskaniem
          refundacji kosztów naprawy przez ubezpieczalnię, po drugie - znacząco spada
          cena ich samochodu i trudniej go sprzedać. Kwoty stanowiące różnicę między
          wartością samochodu przed uszkodzeniem, a jego wartością po uszkodzeniu i
          naprawie, wahają się w zakresie 5% - 10% wartości pojazdu (uznaje się go bowiem
          za tzw. "samochód powypadkowy"). W dotychczasowym orzecznictwie sądów
          powszechnych, jak też w orzecznictwie Sądu Najwyższego, przyjmowano zazwyczaj,
          iż poszkodowany nie może dochodzić tej różnicy od zakładu ubezpieczeń ani od
          sprawcy. Niemniej jest to ewidentnie szkoda majątkowa w rozumieniu art. 361
          kodeksu cywilnego - stąd takie stanowisko sądów wydawało się krzywdzić
          właścicieli samochodów, szczególnie tych samochodów, które liczą do trzech-
          czterech lat."

          Wszelkie wątpliwości w tym zakresie rozstrzygnęła jednak uchwała Sądu
          Najwyższego z dnia 12 października 2001 roku (sygn. III CZP 57/01). W uchwale
          tej Sąd Najwyższy rozstrzygnął, iż "odszkodowanie za uszkodzenie samochodu może
          obejmować oprócz kosztów jego naprawy także zapłatę sumy pieniężnej
          odpowiadającej różnicy między wartością tego samochodu przed uszkodzeniem i po
          naprawie". Jak wynika z powoływanego orzeczenia, dotyczy to nie tylko szkód
          likwidowanych z ubezpieczenia OC kierowcy, lecz również z Autocasco, czy innych
          ubezpieczeń.
          Należy podkreślić, iż omówione powyżej orzeczenie ma zastosowanie nie tylko do
          szkód samochodowych za które nie wypłacono jeszcze odszkodowań, lecz także do
          tych, które miały miejsce do trzech lat wstecz - trzyletni okres przedawnienia
          roszczeń wynika bowiem z art. 442 § 1 kodeksu cywilnego. W przypadku, gdy
          sprawca wypadku odpowiadał zaś za ten wypadek jak za przestępstwo, można
          dochodzić wyrównania utraty wartości pojazdu nawet do dziesięciu lat wstecz
          (art. 442 § 2 k.c.).
          Biorąc pod uwagę praktyczne znaczenie omówionego zagadnienia oraz finansowe
          skutki dla zakładów ubezpieczeń, należy się spodziewać, iż początkowo
          ubezpieczalnie zignorują powoływaną uchwałę Sądu Najwyższego. Stanowczo radzimy
          jednak dochodzić należne pieniądze na drodze postępowania sądowego - sprawy
          sądowe w tym przedmiocie będą bowiem wyjątkowo łatwe do wygrania i stosunkowo
          szybko rozstrzygane. Uchwała z dnia 15 listopada 2001 roku
          Od kilku lat ubezpieczalnie sporządzając wycenę kosztów naprawy samochodu
          należącego do osoby nie będącej podatnikiem podatku VAT, biorą pod uwagę:
          • koszt części w kwocie brutto (tj. z 22% podatkiem VAT) lub kwocie
          netto - w zależności od ubezpieczalni
          • koszt robocizny - zawsze w kwocie netto.
          Odszkodowania wyliczone w ten sposób są zatem o 10 do 22 procent niższe niż
          koszt naprawy w jakimkolwiek renomowanym warsztacie płacącym od swych usług i
          części podatek VAT. Dotychczas jedynym sposobem uzyskania tej różnicy od
          ubezpieczalni, było przedstawienie faktury VAT za naprawę - odwlekało to jednak
          moment uzyskania pełnego odszkodowania i było kłopotliwe.
          Sytuacja ta zmieniła się jednak diametralnie. Uchwałą z dnia 15 listopada 2001
          roku (sygn. III CZP 68/01), Sąd Najwyższy odpowiedział bowiem na zadane mu
          pytanie prawne: "Czy odszkodowanie za szkodę spowodowaną w pojeździe
          mechanicznym powinno obejmować VAT wchodzący w skład ceny części zamiennych
          oraz ceny usługi naprawy pojazdu, gdy szkoda ta nie została jeszcze
          zlikwidowana, a osoba poszkodowana nie jest podatnikiem VAT?". Odpowiedź brzmi
          następująco: "Odszkodowanie za szkodę poniesioną w wyniku uszkodzenia pojazdu
          mechanicznego należącego do poszkodowanego nie będącego podatnikiem VAT,
          ustalane według ceny części zamiennych i usług koniecznych do wykonania naprawy
          pojazdu, obejmuje mieszczący się w tych cenach VAT".
          W praktyce oznacza to, że ubezpieczalnie sporządzając wycenę kosztów naprawy
          (czyli tzw. kosztorys), mają obowiązek zawsze uwzględnić w tej wycenie kwotę
          podatku VAT zarówno za części jak i robociznę. Nie mają przy tym możliwości
          badać, w jaki sposób i za ile uszkodzony pojazd naprawiono oraz czy zrobiono to
          we warsztacie będącym podatnikiem VAT. Zakład ubezpieczeń nie może nawet
          sprawdzić, czy pojazd w ogóle naprawiono (!). Pragniemy podkreślić, iż
          orzeczenie to ma zastosowanie do likwidacji szkód zarówno z ubezpieczenia OC
          jak i AC - przez poszkodowanych nie będących podatnikami podatku VAT.
          Zastosowanie orzeczenia jest jednak wyłączone w przypadku szkód AC, gdy w
          ogólnych warunkach ubezpieczenia wyraźnie zaznaczono, że poszkodowanemu należne
          jest odszkodowanie w kwocie netto.

          "Kto zarabia na kosztorysach?"
          Gazeta Wyborcza z 25.04.2002 r.
          W przypadku dochodzenia od ubezpieczalni odszkodowania z polisy OC sprawcy
          wypadku, w którym ucierpiał nasz samochód, nie musimy godzić się na wypłacenie
          odszkodowania w kwocie netto (bez VAT). Jak niedawno orzekł Sąd Najwyższy,
          nawet wyliczając odszkodowanie na podstawie kosztorysu, ubezpieczalnie mają
          obowiązek zapłacić nam kwotę brutto.

          Od kilku dobrych lat, w przypadku uszkodzenia naszego samochodu z winy innego
          użytkownika dróg, ubezpieczalnie proponują nam dwa sposoby wyliczenia
          odszkodowania: na podstawie kosztorysu sporządzonego przez likwidatora szkód
          lub w oparciu o rachunek przedstawiony przez warsztat dokonujący naprawy. W
          przypadku okazania rachunku za naprawę, otrzymujemy zwrot pełnych kosztów
          naprawy, obejmujący podatek VAT za części zamienne, materiały i robociznę. W
          wariancie "na kosztorys" ubezpieczalnie stoją twardo na stanowisku, iż VAT nam
          w ogóle nie przysługuje i powinniśmy zadowolić się kwotą netto. Tak więc tylko
          wtedy, gdy udokumentujemy poniesione koszty, przysługuje nam pełne
          odszkodowanie za doznaną szkodę. Bez wątpienia stoi to w sprzeczności z
          generalną zasadą pełnego odszkodowania oraz z zasadą pozwalającą poszkodowanemu
          na dowolne rozdysponowanie otrzymanym odszkodowaniem (tzn. może on za otrzymane
          pieniądze samochód naprawić, lecz może również wydać je na inny, dowolny cel).

          Wątpliwości dotyczące dopuszczalności powyższych praktyk ostatecznie wyjaśniła
          uchwała Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2001 roku (sygnatura akt: III CZP
          68/01). Zgodnie z tą uchwałą, poszkodowanemu należy bezwzględnie wypłacić kwotę
          brutto - tj. z podatkiem VAT - niezależnie, od tego czy pojazd już został
          naprawiony oraz czy przedstawiono stosowną fakturę. Uchwała stanowiła odpowiedź
          na następujące pytanie prawne Sądu Okręgowego w Warszawie, "czy odszkodowanie
          za szkodę w pojeździe mechanicznym powinno obejmować VAT wchodzący w skład ceny
          części zamiennych oraz ceny usługi naprawy pojazdu w sytuacji, gdy szkoda ta
          nie została jeszcze zlikwidowana a osoba poszkodowana nie jest płatnikiem tego
          podatku?". Powoływana uchwała Sadu Najwyższego odpowiada na tak zadane pytanie
          jednoznacznie: "Odszkodowanie za szkodę poniesioną w wyniku uszkodzenia pojazdu
          mechanicznego, należącego do poszkodowanego nie będącego podatnikiem podatku
          VAT, ustalone według cen części zamiennych i usług koniecznych do wykonania
          naprawy pojazdu, obejmuje mieszczący się w tych cenach podatek VAT." A zatem
          wycena kosztorysowa naprawy pojazdu musi opiewać na kwoty brutto. Nic dodać nic
          ująć.

          Pragnę podkreślić, iż powyższe zasady ustalania odszkodowania obowiązują tylko
          i wyłącznie w odniesieniu do szkód likwidowanych z ubezpieczenia OC innego
          użytkownika dróg. W przypadku gdy to my byliśmy winni zaistnienia wypadku i
          dochodzimy odszkodowania z naszego ubezpieczenia Autocasco, zasady wyliczania
          właściwej kwoty określają ogólne warunki ubezpieczenia AC - wręczane nam przez
          zakład ubezpieczeń przy zawieraniu umow
          • nina37 Dziekuje:) 29.10.03, 12:43
            Bardzo dziekuje za podpowiedzi.
            Jako ciekawostke podam fakt, ze na jaka kwote PZU wycenilo zamek w tylnej
            klapie-cale...10zl. Podczas, gdy sam zamek kosztuje 450zl nie liczac elementu,
            do ktorego go sie mocuje, ktory kosztuje ponad 600zl.
            Jeszcze raz dzieki.
            Pozdrawiam.
          • guest_of_honour A jednak nie do końca 29.10.03, 17:18
            Wszystko to co przytoczyłeś jest prawdą, jak również dodatkowe info dotyczące
            pod. VAT (z reguły trzeba się o niego dodatkowo upomnieć, czyt.odwołać).
            Niestety co do różnicy wartości auta przed i po szkodzie ze względu na wykonaną
            naprawę, sprawa nie wygląda już tak różowo. W oparciu o stanowisko SN
            Stowarzyszenie Rzeczoznawców Samochodowych EKSPERTMOT wydało szczegółową
            instrukcję określania ubytku wartości, zatwierdzoną w dniu 17 stycznia 2002 r.
            uchwałą Prezydium Rady Naczelnej do stosowania w Stow. Rzecz. Sam. i w Komp.
            Syst. INO-EXPERT/SRTSiRD (program do wyceny rynkowej sam.). Żeby nie rozpisywac
            się dalej, ranga tegoż stowarzyszenia i opinie przez nie wydawane uznawane są
            przez rzeczoznawców jak i przez biegłych sądowych. Jest tam zapis o warunkach,
            które muszą być jednocześnie spełnione(aby móc domagać się j.w.):
            1. brak wcześniejszych uszkodzeń i napraw o charakterze kolizyjnym (po drugiej
            naprawie - zapomnij)
            2. uszkodzzeniu uległy elementy nośne nadwozia (szkielet i spawalne elem.
            poszycia), a więc części odejmowalne, wyposażenie, zespoły mech. i elektr nie
            stanowią podst. do utraty wartości (zderzak, błotnik przykręcany, np. przedni-
            wymieniasz na nowy i auto nie traci na wartości, co innego podłużnice, podłoga, itp)
            3. koszt naprawy przekracza 10% jego wartości przed szkodą
            4. okres użytkowania pojazdu nie przekracza 3 lat"

            Ponieważ w Polsce nie ma prawa precedensowego, każdy przypadek rozpatrywany jest
            indywidualnie, ale powyższe należy traktować jako wskazówkę, także dla sądu
            pzdr
            • stadox Re: A jednak nie do końca 29.10.03, 18:24
              Pewnie masz rację, ale... jak słusznie zauwazyłeś każdy przypadek jest
              indywidualnie rozstrzygany.

              Nie widzę powodów, żeby sąd nie orzekł o dodatkowym odszkodowaniu od
              ubezpieczyciela w przypadku samochodu np. 4 letniego, który juz miał przedtem
              np. 2 stłuczki. Wszystko zależy od wykazania, że mamy do czynienia ze szkodą
              (dalsza utrata wartości odsprzedażnej).

              No i rzeczywiscie wytyczne te w żaden sposób nie wiążą sadów.

              Ba, nawet wyroki SN nie mają waloru wiążącego od 1993 r. kiedy to SN sam sobie
              odebrał prawo do ustalania wiążącej wykładni dla sądów niższych instancji.
              Chociaz w praktyce obawa sędziów przed wzruszeniem w toku instancyjnym wyroku
              niezgodnego z linią orzecznictwa SN skłania tych sędzów do respektowania
              oczeczeń SN.

              pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka