36krzysiek
24.09.09, 10:04
Czwartek. Szczoteczka od rana drapała w drzwi, żeby ją wyprowadzić.
Spacer po ośrodku spowodował poruszenie wsród białego personelu. A
co to za problem, że wyszliśmy przez płot? Jakaś starsza pani
krzyczała na mój widok, nie moja wina, że szczoteczka lubi sobie
pobiegać rano po skwerku. Pociąg chciał nas zaatakować, ale bronią z
widelca poskromiłem bestię. Siostra Matylda się gniewa na mnie, a
przyznam, że trochę się jej boję, jej aparycja robi wrażenie,
szczególnie wąsy. Grzecznie połknąłem różowe tabletki. Bitwę pod
Waterloo odkładam na popołudnie. Może będzie kisiel na obiad.