Dodaj do ulubionych

Czytane w czerwcu

04.06.16, 13:44
lubimyczytac.pl/ksiazka/98318/prawie-w-domu
Pam Jenoff - Prawie w domu
Niezłe - sensacja, kryminał, trochę romansu, trochę historii, wspolczesnej, nieco polityki; chwilami przydługie, ale wciąga!
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Czytane w czerwcu 05.06.16, 12:54
      Mają ludzie co czytać... U mnie nadal powtórkowo crying
    • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 05.06.16, 14:49
      lubimyczytac.pl/ksiazka/114018/w-sieci-tajemnic
      "W sieci tajemnic" czyli cd "Prawie w domu".
      I ostatni, jak zaznaczyła Autorka wink
      Niezłe, ale PwD lepsze
    • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 07.06.16, 10:12
      lubimyczytac.pl/ksiazka/39993/polksiezyc
      Półksiężyc - Diana Abu-Jaber

      O ile Jezyk baklawy mnie wciagnal, to do tej zbieralam sie, i zabieralam, kilka.... miesiecy.
      Jak juz sie zebrałam, to.... szkoda gadac - droga przez meke, długasne, chcialam w koncu tak po 2/3 pirznac, i wtedy dotarlo do mnie, ze CHCE wiedziec co bylo dalej. I zarwalam wszystko, zeby wiedziec. A pogmatwane - jak mało co!
      • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 24.06.16, 08:23
        Słodkie pieczone kasztany - Aleksandra Seghi
        lubimyczytac.pl/ksiazka/124879/slodkie-pieczone-kasztany-toskanskie-opowiesci-ze-smakiem
        Bardzo długo nie moglam zaczac, bardzo, ale jak juz, to prawie za jednym zamachem poszło!
        I bardzo fajne przepisy smile
        • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 27.06.16, 08:34
          Martwa natura z wędzidłem - Zbigniew Herbert
          lubimyczytac.pl/ksiazka/53655/martwa-natura-z-wedzidlem
          O ile od "Barbarzyńcy w ogrodzie" trudno się było oderwać - to tę część - męczyłam....

          Siedem dalekich rejsów - Leopold Tyrmand
          lubimyczytac.pl/ksiazka/wydania/59754/siedem-dalekich-rejsow
          Eryk Pomorski, hotel w zamku, chrzczone i podmieniane alkohole, ksiadz wielbiacy automobile, tradycyjne polskie menu - a wszystko w realiach powojennego Darłowa - aż kusi, by tam zagladnac, tak bardzo kusi, że wpisałam w tegoroczny kalendarz wakacji smile
          Bardzo polecam!
          • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 30.06.16, 08:57
            Niezwykle wciagajaca zagadka sprzed lat, a na dwie - w toskanskiej scenerii
            lubimyczytac.pl/ksiazka/63817/ogrod-tajemnic
            Ogród tajemnic - Mark Mills

            a po Barbarzyńcy w ogrodzie - Barbarzyńca w podrózy - Zbigniewa Herberta
            lubimyczytac.pl/ksiazka/226277/barbarzynca-w-podrozy
            • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 01.07.16, 07:03
              Co, Gocha - Malgorzata Kalicińska
              lubimyczytac.pl/ksiazka/248184/co-gocha
              Zapis internetowego bloga autorki kalicinska.blogspot.com/2011/11/zywi.html
    • balamuk Re: Czytane w czerwcu 08.06.16, 16:14
      Kolejne curiosum znalazam: zimnoblog.blogspot.ro/2013/10/2207-o-bullerbyn.html
      No cóż...
      • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 08.06.16, 20:23
        Boze, jak ja sie ciesze, ze lata szkolnego mamusiowania to juz mam za soba, bo jakby mi tak przyszlo dyskutowac z TAKĄ mamusia....
        • felis2 Re: Czytane w czerwcu 09.06.16, 07:12
          Lepiej nie dyskutować, i tak będziesz wyrodnasmile
          Wiem, sama jestem wyrodna.
          I wciąż kocham "Dzieci z Bullerbyn", może to ma jakiś związek z wyrodnością. Junior swego czasu (teraz by się nie przyznał) też był zachwycony, rzekomo toporny i archaiczny język mu nie przeszkadzał, a brak nadzoru rodzicielskiego wzbudzał raczej zachwyt niż potępienie.
          • balamuk Re: Czytane w czerwcu 09.06.16, 19:02
            > a brak nadzoru rodzicielskiego wzbudzał raczej zachwyt niż potępienie.
            Ano właśnie. Wychowałam się w mieście i całe godziny spędzałam poza domem. A na wakacje jeździliśmy na różne wsie, głównie górskie - i tam też całe godziny spędzałam poza domem, bo zawsze jakaś ekipa się znalazła. Z rodzicami też człowiek współżył, ale przecież nie na okrągło, ratunku. I tak, wiem, że to było tysiąc lat temu.
            Ja już nie łapię... No wszystko się pozmieniało.
            • ewa9717 Re: Czytane w czerwcu 09.06.16, 19:21
              Dla odmiany: czytam rózne bzdety, bo nadal nie mamy ani biblioteki, ani księgarni, właśnie u niejakiej Clark Higgins Marychy poznałam kobietę o włosach koloru ozimej pszenicy.
              Pani tómaczka Partyga Ewa zafundowała mi umysłową dyspepsję...
              • felis2 Re: Czytane w czerwcu 10.06.16, 12:00
                Chciałam znaleźć różnice kolorystyczne zbóż jarych i ozimych, ale nie masad
                W dodatku nie przyuważyłam co rośnie na okolicznych polach.
                • czekolada72 Re: Czytane w czerwcu 11.06.16, 16:46
                  Przepytalam Bratanka na rzecz lektor i okazało się, że Dzieci z B sa calkiem niezle, ba! przecie nawet w tv ida nowe odcinki, no niezłe
                  Ulubiona lektura (??????????????? ze jak??????) - Chłopcy z placu Broni
                  Hmmmmm
                  Coś czego sie absolutnie NIE DA przeczytac (ponownie - że jak??????????? co gorsza - wspiera w tym Bratanka jego rodzony ojciec, a Chmielewska uwielbia, dziwny jakis....) - W pustyni i w puszczy.
                  • balamuk Re: Czytane w czerwcu 11.06.16, 18:01
                    "W pustyni" przeczytałam w wieku bardzo wczesnym i byłam pod wrażeniem, w podstawówce wracałam, potem odstawiłam. Przywiozłam na wygnanie razem z innymi książkami dla dzieci i młodzieży (bo potomstwo), w pewnej chwili chciałam sobie odświeżyć... No i racja. NIE DA się. Może jeszcze kiedyś spróbuję, z czystej ciekawości.
                    W niedzielę byliśmy z Młodszym na targach książki, wróciliśmy jak wielbłądy, bo w ostatnim dniu duże obniżki cen były i szkoda nie skorzystać. wink Na razie relaksuję się Mr Mercedesem Kinga.
                    • minerwamcg Re: Czytane w czerwcu 12.07.16, 11:45
                      Proszę, a Chomik "W pustyni i w puszczy" wciągnął jak makaron i zachwycony był. Fakt, że Arthur czytając jej opuścił trochę straszności i dłużyzn smile
    • april02 Re: Czytane w czerwcu 14.06.16, 15:28
      "Kwestia równowagi" - takie sobie przewidywalne czytadło ale leżało na półce wiec wzięłam w delegację.
      A wieczorami w domu jesteśmy na etapie Magicznego Drzewa - różnych części i tu też o zgrozo! rola rodziców jest marginalna. Najczęściej sprowadza się do tego, że mama zabrania używania czerwonego krzesła więc dzieci muszą sobie radzić inaczej smile
      • minerwamcg Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 09:53
        Czytaliśmy tylko "Czerwone krzesło", jakie są pozostałe tomy? W sensie który najfajniejszy?
        • april02 Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 14:13
          My akurat do "Krzesła" jeszcze nie doszliśmy smile Chociaż to pierwsza część cyklu. Czytaliśmy "Świat Ogromnych" - fajna, "Most Zapomnienia" - wg mnie nieco gorsza a teraz jedziemy "Grę" - wydaje mi sie trochę straszna, no ale ja mam 8 latkę i 6 latkę więc tak szczerze mówiąc trochę są jeszcze małe ale skoro chcą żeby im czytać to mamunia z radością czyta smile Problem jest taki, że żadnej z tych książek nie przeczytałam w całości bo zdarza się, że dziewczyny kładziespać tatuś albo jakaś ciocia więc trudno mi tak zupełnie obiektywnie i rzeczowo się wypowiadać. Ale generalnie moim dziewczynom książki się bardzo podobają. Podziwiam też fantazję autora, co rusz pakuje dzieciaki w jakieś kłopoty, żeby dwie strony później je z nich wyciągnąć smile
    • minerwamcg Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 09:51
      Znowu czytam Szwaję. Ta kobita jest jak orzeszki, jak się zacznie, to zdechł wąż, chce się więcej. Odkryłam w bibliotece jeszcze dwie nieczytane rzeczy i robię powtórkę całości.
      Arthur twierdzi, że książki Szwai nie są w pospolitym znaczeniu tego słowa ciekawe. One są raczej miłe. Mniejsza o to, co się stanie, wiadomo, że Numa wyjdzie za Pompiliusza - ale jakaż przyjemność czytać, jak do tego dojdzie smile
      • april02 Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 14:16
        Też lubię Szwaję. Z nią jest tak jak z dobrymi komediami romantycznymi - finał oczywisty ale ogląda się przyjemnie smile I człowiek tak jakoś od razu jest lepiej nastawiony do świata w ogólności a do niektórych jego mieszkańców w szczególności.
        • balamuk Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 17:21
          Bo Autorka jest pozytywnie nastawiona do świata. smile Przy okazji - epitet "miły" uczulił mnie po tym, jak nieopatrznie przeczytałam "Jeżycjadę", jak to człowieka może słowo pisane skrzywić.
          Felis, "Komórka" jest według mnie jedną z najsłabszych książek Kinga...
          • ewa9717 Dzięki, Balamuku! 03.07.16, 09:25
            Przeleciałam na razie "Jk wytrzymać....", czyli aytopromocja Martusi Wu z Guruą w (dość dalekim) tle, zbieram siły na to drugie wink
            • ewa9717 Re: Dzięki, Balamuku! 03.07.16, 09:25
              aUUUUUUUUUUtopromocja crying
              • balamuk Re: Dzięki, Balamuku! 09.07.16, 23:58
                Esatto. Przeczytałam cierpiąc i nie wiedząc, kto to wydał i w jakim celu. A na końcu (w spisie książek, pewnie żeby więcej tekstu było) znalazłam takie coś dziwnego:
                PECH 2002
                Wraca wreszcie Joanna jako bohaterka powieści.
                Motyw wizyty rodziny z zagranicy i podróże po kraju ale też, jak zawsze, wątek kryminalny. Ktoś zamordował dawnego gacha Joanny i podejrzenia padają na nią. Jak pech to pech!
                Za to pojawia się kolejny prawdziwy mężczyzna...

                Że jak?...
          • minerwamcg Re: Czytane w czerwcu 12.07.16, 10:21
            balamuk napisała:

            > Bo Autorka jest pozytywnie nastawiona do świata. smile Przy okazji - epitet "miły"
            > uczulił mnie po tym, jak nieopatrznie przeczytałam "Jeżycjadę", jak to człowie
            > ka może słowo pisane skrzywić.

            O, proszę! A my z Arthurem poczuliśmy szczególną sympatię do tego słowa po lekturze Pratchetta. Albowiem jak wiadomo KOTY SĄ MIŁE smile I od tej pory, nie ma bata, słowo "miły" chcąc nie chcąc kojarzy nam się z kotem.
      • gat45 Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 18:09
        minerwamcg napisała:

        > Znowu czytam Szwaję. Ta kobita jest jak orzeszki, jak się zacznie, to zdechł wą
        > ż, chce się więcej. Odkryłam w bibliotece jeszcze dwie nieczytane rzeczy i robi
        > ę powtórkę całości.
        > Arthur twierdzi, że książki Szwai nie są w pospolitym znaczeniu tego słowa c
        > iekawe
        . One są raczej miłe. ,
        [...]

        A ja wciąż i z uporem twierdzę, że one są przede wszystkim życzliwe. Dla mnie to ich podstawowa cecha, która z tych książek aż promieniuje.
        Szkoda, że właśnie niedawno zrobiłam sobie powtórkę ze Szwai, bo teraz, po powodzi i wciąż w samym środku jej skutków, byłaby lektura jak znalazł. Macie coś innego, równie bezpretensjonalnego i przyjaznego dla świata ? Doradźcie, proszę.
    • felis2 Re: Czytane w czerwcu 15.06.16, 15:16
      Zaczęłam "Komórkę" Kinga. Ale jakoś nie mam nastroju na te klimaty.
      Miroslav Zamboch. "Łowcy" tacy sobie, "Bez litości" lepsze.
      W rodzinie skrzywionej w stronę fantastyki młody pochłania "Kroniki Wardstone" i "Zaginionego herosa". Czy ja się już chwaliłam, że Junior przeputał swoje własne prywatne 145zł na książki?

      Dołączyłam do sympatyków Mężczyzny imieniem Ove. Za to "Stulatek..." jakoś niespecjalnie zachwycił, fragmentami fajny, ale ogólnie to nie bardzo.
      Jak ktoś jeszcze nie trafił, to polecam upolujebooka.pl - to działasmile Ovego i Stulatka upolowałam po jakieś 12-14zł, a coś tam Flanagana dla młodego za niewiele więcej.
    • asia.sthm Re: Czytane w czerwcu 19.06.16, 08:31
      Ludzie, oto moje ostatnie odkrycie, nieskonczony zachwyt!!
      Pani Wioletta Grzegorzewska,
      czarne.com.pl/katalog/autorzy/wioletta-grzegorzewska
      ta od blogu polecanego w pogodowym. Tu ja przenosze bo az mnie rozpiera ten zachwyt jej blogiem.
      pamiec-smieny.blogspot.se/
      Mozna polecic nieprzeczytana ksiazke, to polecam:

      czarne.com.pl/katalog/ksiazki/guguly
      Juz wiem, ze to ksiazka MOJA!! moje Guguły
      • franula Re: Czytane w czerwcu 20.06.16, 08:08
        Dziewczyna z pociągu P.Hawkins - dobrze się czyta ale nie wiem o co ten cały zachwyt - o domowej przemocy od dawna pisze dużo lepiej Jay Fielding
        • ewa9717 Asiu, 08.07.16, 08:54
          co Szwedzi mają z tym ściąganiem butów? Przeleciałam właśnie dołączoną do Polityki wyjątkowo niegrubą Lackbergową, a tam ze 30 razy ściągają buty, Annika robi to nawet, przyszedłszy na przyjęcie!
          • asia.sthm Re: Asiu, 08.07.16, 10:37
            Ewuniu, w Szwecji zdejmuje sie buty zaraz za progiem.
            To dziwi tylko na poczatku, pozniej buty same automatycznie zezuwaja sie z nog lub nogi automatycznie z butow same wyskakuja.
            Na eleganckich przyjeciach w prywatnych domach buty sie zmienia na te do kreacji juz na miejscu, w garderobie lub pomieszczeniu przeznaczonym na szatnie. Nie lata sie wtedy na bosaka, chociaz widzialam eleganckie Sylwestry, gdzie po polnocy buty przestawaly obowiazywac, szczegolnie te na obcasach.
            Na bankietach ludzie jednak w butach wystepuja.
            W tym klimacie to dobry zwyczaj, a wlasciewie "prawo".
            • gat45 O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 11:07
              We Francji nie ma tego obyczaju jako takiego.
              Pomnę, jak kiedyś przyszły do mnie dwie dziesięciolatki, powierzone do opieki przez zaprzyjaźnionych sąsiadów. Już w przedpokoju obie zdjęły tenisówki, pod którymi ukazały się czyściutkie białe skarpetki. Kazałam im natychmiast włożyć buciki z powrotem, bo nie miałam zamiaru oczami świecić przed sąsiadami, którzy zadziwiliby się pewnie się stanem skarpetek...
              Kilka lat później galopował na czworakach po moim salonie rosyjski pięciolatek, wrzeszcząc "tiotia, smatri, ja polesos !". "Priekrasno, u mienia ot gołoda nie umieriosz" odpowiedziałam samokrytycznie.
              I popatrzcie, od kiedy przeprowadziłam się do domu, który naprawdę lubię, i dziewczynki mogłyby chodzić w białych skarpetkach (i wyjść ode mnie wciąż w białych), i mały Rosjanin chyba by jednak trochę głodował. Lata to czy akceptacja domostwa ? Nie wiem, ale strasznie się zrobiłam porządna. Szwedzieję.
              • ewa9717 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 11:35
                No jak lubię Szwedów (takich bardzo wysokich łysawych blondynów rudobrodych, zum bajszpil Bjorn Daehie), tak nigdy nie zeszwedzieję w tym sensie, co to Gat opowiada wink
                I u siebie, szczególnie latem, lubię biegać boso, ale ściąganie obuwka na wizycie jakoś mi przez gardło nie przechodzi wink
                Asiu, a czemu to, zważywszy klimat, takie dobrodziejstwo? Szwedom się bardziej nogi pocą cycuś?
                • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 12:29
                  Ewus jak tu zyje juz ponad 35 lat tak jeszcze nikomu stopki nie waniały. To wlasnie od ciaglego zdejmowania butow zaden grzybek nie ma szans na dluzej zabawic.
                  Czego nie mozna powiedziec o Brytyjczykach - caly bozy dzien lataja w butach i tam to sie dopiero wszystko kisi. Tu sie kisi tylko sledzie i tylko te maja prawo smierdziec.

                  Klimat robi pluche, snieg... no brudno jest i mokro i fuj.
              • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 12:19
                gat45 napisała:
                > Szwedzieję.

                Hi hi, nastepny krok to Gat musi zaczac pic mleko z lodowki do jedzenia lunchu, a nawet i obiadu. Moze byc w lampce do wina... dla swojskosci czy tez dopasowania do francuskich okolicznosci...no jakos tak.
                • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 12:30
                  Mleko z lodówki pijam nader często, do posiłków też. Autochtoni obserwują mnie z przerażeniem, ale bliscy już się przyzwyczaili, że ze mnie jest pokarmowy odmieniec i cieszą się, że w ogóle wchłaniam do organizmu coś, co ma kalorie, a nie tylko wodę z bąbelkami.

                  A po domu latam w balerinkach. Taniutkie toto, więc sobie szaleję ilościowo. A niedawno znalazłam idealny sprzęt do ich przechowywania, a mianowicie stojak na butelki. O, taki (przepraszam, ale nie umiem zmniejszać obrazków - Asiu, jak to sie robi ?)


                  https://www.jardindeco.com/img/fiches_images/Casier-vin-Bois-bouteilles-blanc-03.jpg
                  • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 12:54
                    Wobec tego musze zadac pytanie: - Czy Gat jest pewien, ze mieszka tam a nie tu?
                    Moze sie Gatowi tylko zdawac....

                    Nie umiem zmniejszac obrazkow, taki jaki mam czy znajde wklejam i wychodzi jak wychodzi. Ten ci wyszedl znakomity i stwierdzam ze pomysl przechowywania malych butow w stojaku na wino jest przedni i taki baaaardzo francuski, moim zdaniem.
                    • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 13:05
                      Moje pijanie mleka z lodówki przyprawiało także moją rodzicielkę i moją nianię o lęki różnorakie. Według mojej Mamy, zjadłszy pół kilo groszku prosto z grządki popite zimnym mlekiem i zagryzione niezupełnie dojrzałym jabłkiem powinnam zejść na skręt kiszek w ciągu najbliższej doby. Potem mawiało się w domu mem rodzinnem, że mam żołądek strusia i że gwoździe przeszkadzają mi dopiero od dwóch cali w górę. I pod tym względem nic się nie zmieniło - nie wiem, co to niestrawność. Z tym, że teraz to żadna sztuka, bo prawie nie jem smile
                      • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 13:11
                        Ach, ja to dobrze znam - niedojrzale, nieumyte owoce popijalam woda z kranu i tez mialam zejsc na skret kiszek. A od polykania pestek czeresni mialo mi drzewo wyrosnac. Pamietam jak bylam ciekawa czy to drzewo bedzie mi dobrze rodzilo. Na zimne mleko z lodowki w dziecinstwie sama nie wpadlam, teraz sie dziwie bo pomyslowa bylam, ale to mnie przeroslo.
                        • ewa9717 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 13:28
                          Z tym skrętem kiszek to jakaś podpucha, bo gdyby to była prawda, to masowy pomór wyżowej hałastry mojego rocznika skończyłby się nizem demograficznym!
                          A mleko każde i zawsze, do chleba z pysznym smalczykiem też wink
                        • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 13:32
                          Czereśnie i wiśnie z pestkami zjadał nagminnie mój brat. To z kolei miało ponoć grozić rozbiciem muszli klozetowej...
                          • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 14:03
                            No tak, w tamtych czasach sedesy byly z poleczka, z półeczką znaczy i faktycznie moglo szkod naczynic - jak nie rozbilo to odbite wbic sie moglo w posladek albo wrocic skad wystrzelilo....

                            • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 14:20
                              No i spaskudziły my fffffstrętnie taki kulturalny wątek o czytaniu. Na szczęście z zeszłego miesiąca.
                              • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 15:14
                                Probuje dojsc ktora zaczela i ni cholery nie wiem ktore ziarno tak zaowocowalo.

                                To ta polka na gatowe balerinki... no, tak zawsze niewinnie sie zaczyna.
                      • eulalija Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 14:03
                        W mojej rodzinie mawiano o kaczym żołądku.
                        Ale to dawno było.
                        Teraz też bym wolała strusi.
                        Ogórki prosto z pola, pomidory, czereśnie z drzewa, wszystko bez mycia, popijane wodą ze studni albo właśnie mlekiem.
                        I żyję.
                        • balamuk Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 16:30
                          Hi, hi, kombatanty kulinarne. wink)) Mleka starałam się nie używać, organizm wiedział, co robi, mimo terroru rodzicielskiego, za to niedojrzałe owocki popijane wodą ze studni - czysta adrenalina, umrę na ten skręt kiszek, nie umrę...
                          Zaraz poszukam stojaków na butelki. Genialny pomysł, tylko muszę sprawdzić, czy butelka ma długość zbliżoną do męskich kapci.
                          • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 16:42
                            Nie wiem, czy jesteś świadoma faktu, że "męskie kapcie" mogą być w różnych rozmiarach. Weź to lepiej pod uwagę. {Nie bić Gata !!!! Gat jest drobny i nosi okulary !}

                            We Francji klasyczna głębokość stojaka na butelki to 25cm - moje balerinki nr 36 nie tylko wchodzą, ale jeszcze muszę uważać, żeby ich za głęboko nie wepchnąć, bo potem wydłubywanie jest nieporęczne.
                            • balamuk Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 17:09
                              No przecież nie dla zwiedzających, tylko dla domowych, wiem, jakie kapcie mi po domu chodzą! big_grin
                              Cca about 30 cm, jakby trochę wystawały, to chyba nie szkodzi? Na razie i tak nie znajduję Gatowego modelu...
                              A bijam tylko zaatakowana, też noszę okulary. wink
                              • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 18:24


                                A taki? Stojak na butyna obcasach jak malowany. Cale trzy pary wejda bez wzgledu na rozmiar.

                                https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQVvlK-GHX9BVQxA2ctsJM0L7-r3JALelOjmcfvNIBz9ZSrhQ6w
                              • gat45 Re: O zzuwaniu obuwia 08.07.16, 19:11
                                Ten mój konkretny to jest taki :
                                www.amazon.fr/Zeller-13172-Casier-bois-naturel/dp/B002MPKIUI/ref=sr_1_52?ie=UTF8&qid=1467997470&sr=8-52&keywords=casier+a+bouteilles+en+bois
                                czyli ma drewniane plecki i pełne przegrody. Teraz poważnie : uwaga także na szerokość/wysokość niszy na butelkę. Jak ktoś żyje na szerokiej stopie, to może mu kapeć nie wleźć. Właściwie to nawet ważniejsze od długości kapcia czy balerinki, bo jak trochę wystaje, to wyjmować łatwiej. Może raczej orientuj się ze swoimi facetami na bardziej ażurowe ustrojstwo, o takie ło :

                                www.amazon.fr/classique-bouteille-teint%C3%A9-galvanis%C3%A9-assembl%C3%A9/dp/B00403WBYG/ref=sr_1_32?ie=UTF8&qid=1467997713&sr=8-32&keywords=casier+a+bouteilles+en+bois

                                • asia.sthm Re: O zzuwaniu obuwia 09.07.16, 16:41
                                  Balamuk moze sobie teraz wybierac jak w ulegalkach big_grin

                                  Uwielbiam uzywac rzeczy zupelnie inaczej niz bylo to pomyslane i mam troche ciezko z moim tubylcem ktoremu to nigdy, przenigdy nie bylo potrzebne poniewaz oni tu zawsze wszystko do wszystkiego mieli... zadnego pola do popisu wlasnej kreatywnosci. No chyba, ze ktos artysta jest albo buntownikiem, alboco..
                                  • balamuk Re: O zzuwaniu obuwia 09.07.16, 23:41
                                    A, ja też lubię niezgodnie z przeznaczeniem. wink
                                    Nie moge znaleźć takich klasycznych Gatowych! Nie macie pojęcia, jakie koszmarki ludzie produkują, w ogóle o kapciach nie myśla. wink))
                                    • ewa9717 Gatu, wyczytałam i zdurniałam 11.07.16, 20:46
                                      Taki jeden (blondyn, rzecz się dzieje dobrych kilka lat przed tą zamachowo-wybuchową sytuacją we Francji) dotarł na Gare de Lyon i kupił bilet na przejazd TGV z Paryża do Lyonu, posługując się paszportem, gdy kasjer poprosił o dowód tożsamości.
                                      I zgupłam. Naprawdę kasjer tak może?????????????????????? Bo to prawie jak podróż w ZSRR, tolko za propuskom.
                                      • gat45 Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 06:37
                                        Że co proszę ?
                                        • ewa9717 Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 08:00
                                          No sam Gat widzi, że miałam prawo zgÓpnąć! Rzecz popełnił niejaki Brad Thor, którego wzięłam z bibliotecznej półki ze względu na śliczne nazwisko wink
                                          Zresztą, tumanił mnie wielokrotnie. Wypisałam sobie nawet cycatę, której nie potrafię rozgryźć: "Jego opanowany sposób bycia kontrastował z nienaganną wojskową postawą i parą piwnych oczu." Tu też wszelka pomoc mile widziana, bo nie umiem sobie tego wyobrazić, choć akurat w tym drugim przypadku dopuszczam myśl, że to inwencja tłumacza: Roberta J. Szmidta.
                                          • gat45 Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 09:11
                                            A kiedy dzieje się akcja tego wiekopomnego dzieła ?
                                            Bo tak kombinowałam, z psem spacerujący po (wysprzątanych już) brzegach rzeczki i wyszło mi, co następuje : bardzo długo we Francji płaciło się papierowymi czekami. Polska ten okres zupełnie przeskoczyła, kicając swobodnie od gotówki w plastikowe karty, ale nie kraj nadsekwańsko-nadloarsko-naddrodański. I od pewnej kwoty wzwyż zdarzało się, że kasjer pobierający za coś opłatę czekiem, mógł poprosić emitenta o udowodnienie, że ten czek rzeczywiście do niego należy. Czyli pokazywało się, co tam kto miał przy sobie : dowód osobisty, paszport, a najczęściej prawo jazdy.
                                            Innego wyjaśnienia koniunkcji okienko biletowe - dowód tożsamości nie widzę.
                                            • ewa9717 Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 11:32
                                              Już w XXI. Facet płaci gotówką.
                                              • gat45 Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 13:39
                                                No to już nie znajduję innego wytłumaczenia niż niewiedza autora plus niechlujstwo, bo mu się sprawdzić nie chciało. A ja lubię tylko chlujstwo, nawet w dworcowych powieściach. Miałam kiedyś taką jedną, która naprawdę biła wszystkie rekordy. Ale tak ją reklamowałam, że wreszcie jakiś dobry człowiek mi ją ukradł, a ja oczywiście litościwie nie zapamiętałam autora, debila i niechluja. Rzecz się działa w latach 80-tych (i wtedy była pisana), z licznymi retrospekcjami, jako iż że albowiem główny bohater i naczelny szwarccharakter opowieści było szpionem, co to karierę zaczynał jako politruk w armii, dzielnie prącej na Berlin. Cudne to było. Nasz mroczny gieroj na ten przykład z prawego brzegu Wisły patrzy chmurnie na płonący Berlin u jego stóp. Nad Atlantykiem zostaje zestrzelony prywatny jet, a ówże szpion - lata później - z jachtu obserwuje z satysfakcją spadającą kulę ognia i oddzielnie skrzydło, na którym rozpoznaje godło Szwajcarii : czerwony krzyż na białym tle. Pełno tego jest, aż się roi. Anegdocik o Stalinie, jak to zadzwonił w środku nocy do moskiewskiej radiofonii i zażyczył sobie natychmiastowego nadania koncertu fortepianowego Mozarta. Nasz kulturalny autor wie, że Mozart niejeden popełnił, więc uściśla, o który chodzi : o koncert Köchla, oczywiście (Gat piszczy z uciechy). I jeszcze pamiętam jedną cud-wpadkę w opisie łóżkowym, ale się wstydzę przytoczyć.
                                                Gdyby ktoś przypadkiem wiedział, o jakie dzieło chodzi, to złotem go obsypię. I nie spocznę, dopóki sobie nie odkupię pożyczonego-i-nie-oddanego egzemplarza
                                                • franula Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 15:28
                                                  Nie wstydaj się - przytocz ku naszej radości - bo to niezłe musi być....
                                                  • balamuk Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 12.07.16, 18:30
                                                    Franula dobrze prawi, dawaj ten kiks łóżkowy!
                                                • eulalija Re: Gatu, wyczytałam i zdurniałam 13.07.16, 09:15
                                                  Też się o opis kłaniam nisko.
                                                  Porno mam za oknem ale to małosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka