Dodaj do ulubionych

Koci wał i inne zwierzęta :)

17.11.05, 14:11
Mamy? Kochamy? Więc proszę, pochwalmy się nimi! Przy okazji dowiemy się, czy
ktoś ma w domu więcej zwierzątek niż Bumbeckismile) No, i w razie czego, jest
kogo poprosić o fachową poradę, bo nieludzką doktórkę też tu mamysmile)
Zaczynam od swojego stanu posiadania: ok. 12 kg kocizny w dwóch osobnikach:
Gryzelda von Frotte czyli Frotka, perska księżniczka o anielskim wyglądzie i
charakterze oraz Fryderyk Wielki czyli Frycek, uratowane i udomowione
półdiable europejskie. Za oknami: trzy, chwilowo opuszczone gniazda jaskółcze
(przyrost naturalny w bieżącym roku: 6 sztuk, czyli dodatni) oraz pełno
głodnych sikorzych, wróblich i gołębich dziobów non-stop w karmniku. Chwilowo
brakuje mi tylko psa... A może ktoś chce parkę koszatniczek? W rodzinie
strasznie się rozmnożyłysmile
Obserwuj wątek
    • mariurzka Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 14:16
      Przez ostatnie 16 lat - ukochana sunia, ale niestety ten stan zmienił się w
      kwietniu tego roku... Nieodwracalniesad(( Chwilowo mam chyba jeszcze traumę, ale
      zwierząt kochać nie przestałam. Tylko jakoś jeszcze nie wyobrażam sobie innego
      zwierzaka w moim domusad
      Sorry za takie smutne klimaty...
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 14:54
        Mariurzko, doskonale Cię rozumiem. Każdy chyba przeżył odejście ukochanego
        domownika, po którym tak trudno zdecydować się na kolejnego... Cóż, takie życie
        okrutne. Ale jestem pewna, że kiedy jakiś piesek stanie na Twojej drodze i
        będzie potrzebował domu, to natychmiast otrząśniesz się z żałoby, weźmiesz się
        w garść i znów będziesz ukochaną pańcią. Dla zwierzolubów nie ma nic gorszego,
        niż pusty dom. Więc myślę, że Twój znów zapełni wesołe szczekanie, to tylko
        kwestia czasusmile
    • xkropka Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 14:49
      Kocica Zmora w wieku ok. 4 lat, przygarnięta ze schroniska buraska. Co do wagi -
      rośnie i to chyba w tempie geometrycznym. Były niegdyś plany skojarzenia jej z
      Falconettowym Rogatkiem, ale zanim doszło co do czego, to Zmorkę (zwaną
      niekiedy również Upiorzycą) pozbawiłam możliwości rozmnażania. Chyba dobrze, bo
      zwierzątko nie dostało imienia ot tak sobie i aż strach pomyśleć, jaki
      charakter miałaby progenitura zmorkowo-rogatkowa...
      W poprzednim mieszkaniu na parapecie często gościły również "hiczkoki", czyli
      mewy lub rybitwy (nie odróżniam), które nie wiadomo skąd pojawiły się na Górnym
      Mokotowie. Oj, świetne było wrażenie, kiedy kilka sztuk pikowało na okno po
      wyłożone kawałki chleba, kota tez miała radochę...
    • sto100 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 15:20
      ha, cała rodzina czeka, kociaczek jescze dorasta
      przy boku kociej mamy, szukamy imienia, tocząc spory
      nie tylko literackie. Co z niej wyrośnie?
    • magdajeden Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 16:36
      same kociary wink
      to ja się wyłamię. mam dwa psy - dużego i malegosmile
      duży jest bernardynką o histerycznym charakterze owczarka niemieckiego, ma już
      sporo lat ale jak trzeba pogonić wiewiórkę albo coś latającego to biega jak
      jelonek.
      mały to jamnik-idiota o dźwięcznym imieniu Wąski. jest typowym jamnikiem więc
      aż szkoda o nim pisać - powala na kolana swoim charakterkiem. zdominował
      całkowicie sunię i sypia na jej grzbiecie.
      mam też królika, który nie daje się zdominować nikomu i dzielnie walczy o
      autonomię swojej klatki. na szczęście jamnik nie mieści sie już do niej, bo
      przestał próbować sypiać na króliku - co mu się zdarzało wcześniej smile
      mam jeszcze dzieci, ale publicznie nie zaliczam ich do tego samego gatunku co
      w/w.
      • marrtawu Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.11.05, 18:58
        Jarvi, sztuk 1, 43 kg o mało co owczarka niemieckiego. Ponieważ wszyscy naokoło
        mnie zaśmiewają się z tego do łez (choc nie wiem czemu) to podam Wam też do
        wiadomości, że ostatnio został przerobiony na niepełnego chłopca rączkami
        paniuńci. Teraz powinien nastąpić podkład dźwiękowy jak w amerykańskich
        serialach komediowychsmile
        Jeśli chodzi o mewy/rybitwy na oknie, to wyjaśnienie jest bardzo proste - one
        lezą generalnie za człowiekiem, bo gdzie ludzie, tam odpadki i dużo pysznego
        żarcia. Uboczny skutek cywilizacji.
        • g0p0s Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 10:08
          > to podam Wam też do
          > wiadomości, że ostatnio został przerobiony na niepełnego chłopca rączkami
          > paniuńci.

          Jestem w szoku...
          Ale to wyjaśnia nieudane polowanie na męża smile))
          Powinnaś nosić jakiś znaczek ostrzegawczy smile
          • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 13:41
            g0p0s napisał:

            > Jestem w szoku...
            > Ale to wyjaśnia nieudane polowanie na męża smile))
            > Powinnaś nosić jakiś znaczek ostrzegawczy smile

            G0p0s, jesteś potworemsmile)))
            • g0p0s Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 14:11
              Ja tylko walczę o samcze zdrowie smile
              • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 14:29
                g0p0s napisał:

                > Ja tylko walczę o samcze zdrowie smile

                Spokojnie, Marta wie, co robi. I na pewno potrafi rozróżnić samce, hehe.
      • magdajeden Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 00:22
        a to na potwierdzenie moich słów:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=26687837&a=26687837
        2/3 mojej trzódki smile
    • eulalija Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 09:46
      Owczarek niemiecki, suka, z papierami, z nadwagą, histeryczka, neurotyczka, lat
      pięć. Kochana jest. A na imię ma Wiga, to imię domowe, w papierach ma Ultrii.
      Nigdy jej nie chciałam wystawiać, chciałam mieć przyjaciółkę. Dwa lata temu
      pozbawiłam ją możliwości rozmnażania. Z bardzo niebezpiecznych rzeczy to
      przeszłyśmy babeszjozę, udało nam się wygrać.
      Jest to moje pierwsze psisko.
    • czekolada72 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 11:44
      W moim domu rodzinnym od zawsze były wczarki niemieckie, w dzieciństwie byłam
      takze posuiadaczka 2 kotów, 2 kanarków, żółwia , stada rybek.
      Obecnie - czyli od jakiegos 2,3 roku jestem włascicielka owczarka niemieckiego
      po domowego zwanej "Fela" (Felicja) ; papierowej, hodowlanej, ma na koncie pare
      medali, razem sie szkolimy, razem testujemy itd itp (tzn bardziej ja sie
      szkolei testujeniz ona). Zbliza sie obecnie do wieku 2 i poł rokui byc moze za
      jakis czas zdecydujemy o jej "karierze" jako mamusi....
      Z poprzednimi przeszlismy kilka powaznych chorob, dwie niestety smiertelne sad
      Przez jakis czas dziecko moje bylo posiadaczem kilku rybek oraz krolika
      miniatury - giganta.
      A za oknem - ptactwo latajace na lktorym sie nie znam, ale jestem przekonana ze
      co poniektore to duchy nasdzych przodkow
      oraz koty-mordercy sasiada

      wiecej nie pamietam...
      • bumbecki Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 11:53
        czekolada72 napisała:

        > oraz koty-mordercy sasiada
        >
        toż to prawie brzmi jak horror - koty zamordowały sąsiada ...

        smile)
        • anmanika Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 12:36
          Dwa koty lub kotki bo obydwie sztuki pozbawione możliwości rozmnażania. Kocur
          Bunio, bez przerwy wszystkiego i wszystkich się boi, ma 0 potrzeby obcowania z
          człowiekiem. Do życia potrzebuje wyłącznie własnego terytorium którego broni
          m.in obsikując co się da: buty, dywaniki podłogę w łazience.
          Kotka Mimi, niesamowita gaduła, przez 3 pierwsze lata wogóle nie mruczała,
          teraz nadaje jak ruska rozgłośnia. Jak przyszła do mnie miała 1,5 roku, ktoś ją
          wyrzucił z domu i mieszkała na podwórku, taka była malutka walcząc o
          przerwanie, że mieściła mi się w dłoni a teraz? Ha! Spasła mi się lekko i
          czasami nosi ksywkę wieloryb.
        • czekolada72 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 12:54
          bumbecki napisała:

          > czekolada72 napisała:
          >
          > > oraz koty-mordercy sasiada
          > >
          > toż to prawie brzmi jak horror - koty zamordowały sąsiada ...


          a mozna by pomyslec, ze to tylko mała kreseczka - a jednak - jakiez wielkie
          znaczenie posiada wink

          nie nie sasiada, morduja ptaki po czym zwloki ozrzucaja pod cudzymi drzwiami.
          >
          > smile)
          >
          • bumbecki Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 13:18
            aaaa, jak porzucają tzn że się chwala, że takie łowne smile))
    • white.falcon Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 13:23
      Nie, nie - Rogatek nie jest mój. Rogatek jest Mateuszowy. Ja miałam Żbikusia i
      dalej poniekąd mam. Znalazłam go na podwórku i sądziłam, że jest starszy.
      Dopiero Pani lekarz zwierzęcy powiedziała mi, że tak naprawdę, to on nie ma
      czterech miesięcy, tylko niecałe dwa. Stropiłam się, bo kot-gigant w małym
      mieszkaniu to jednak trochę nie to. Żbikuś rósł sobie, rósł i urósł i zaczęło
      mu być mało miejsca. Poprzez ogłoszenie - czystym przypadkiem - trafiłam na
      Panią, która przez całe życie fascynowała się hodowlą kotów rasowych. Ostatni
      jej towarzysz opuścił padół ze starości, a jako że Pani już nie czuła się na
      siłach, by zajmować się medalistami, poszukiwała kota, który chciałby ją
      zaakceptować. W ten sposób Żbikuś powędrował do domku z ogródkiem i dobrze się
      miewa. Urósł na tyle, że mozna by go pomylić z psem. Zachowuje sie troche nie-
      kocio. Nie, nie szczeka, tylko lubi i umie aportować, chętnie chadza na smyczy
      i reprezentuje sobą kota-mieszańca, prawdopodobnie coś z rasy main-coon,
      pomieszane z jakąś inną dużą kocią rasą. Waży duzo, jest nie tłusty, ale w
      sobie nabity, ma długie mocne łapy i tak trochę żbikowato wygląda. Ma jasno
      szare gęste futro o średniej długości włosia w czarne ciapko-pręgi, duże
      bursztynowe oczy i jest bardzo pojętny i rezolutny. Ostatnio w trakcie
      odwiedzin, gdy siedziałam sobie na stołku, podszedł, stanął na tylnych łapach,
      przednie mi położył na ramiona, zajrzał w oczy i nosem potrał się o policzek.
      Niesamowite odczucie, bo to duży kawał kota.
      • xkropka Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 15:30
        Oj, Sokoliczko, wiem, że Rogatek nie jest Twój (swoją drogą - jak się
        bronisz!), ale to Ty przybliżyłaś ten fenomen felinologiczny TWCh, więc do
        niejakich praw możesz się chyba poczuwać...
        • white.falcon Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 18.11.05, 21:17
          Kropeczko, poczuwam się, poczuwam. Gdyby nie to, że dziś siedzę z angina w
          gardle i w domu, to bym była u Rogatka w gościach. Huncwot narobił sobie
          kłopotu, bo wlazł do wazonu i trzeba było podjąć decyzję, czy Rogatek ma tam
          tkwić unieruchomiony na amen, czy też należy wazon zbić i uwolnić kota
          (oddychać miał czym, bo zaklinował się dziwnie i powietrze do niego docierało).
          A mówiłam, by Mateusz nie kupował kretyńskiego wazonu! Czułam coś! A ten tylko
          gaworzył: "Nie mam w co kwiatki wstawiać, jak je dostaję." Raz do roku, no góra
          dwa dostaje, to i słoik by mu wystarczył. Et, szkoda gadać. Rogatka wywlec nie
          dało się, więc wiem, że wazon Anka z Mateuszem przy aprobacie Wandy, stłukli. A
          mnie przy tym nie było. sad
    • april02 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 21.11.05, 10:29
      Dołączę się też...
      Jedno psisko rasy doberman o wdziecznym imieniu Fiskus (wszędzie musi wetknąć
      nochala, dokładnie tak jak US i jest tak samo upierdliwy) i jeszcze
      wdzięczniejszym przydomku rodowym - Adoracja (uwielbia być podziwiany, głaskany
      i honorowany na wszelkie sposoby). Marzę jeszcze o kocie ale trochę boję się
      reakcji naszego Niuniusia smile
      • jolajola1 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 23.11.05, 04:12
        Azor, czarny owczarek belgijski, bardzo stary i ledwie chodzący, zaawansowana
        spodyloza, strasznie dużo wychodzi na leki, ale już zyje dłużej 5 miesiecy, niż
        mu jeszcze wiosna dawano
        teraz to już tylko spi i robi kupy w domu, ale kiedys to byl gieroj, nocami
        mogłam z nim wszedzie chodzić, bo bronił mnie niczym źrenicy stada

        Okruszek, a własciwie teraz to już Pan Okruch, szczur, kaptur
        biało/biszkoptowy; jest nienormalny, bo:
        A - lubi po cotygodniowym myciu ogona popływac w wannie
        B - domator, pozbawiony w ogóle szczurzej ciekawości świata, klatka cały czas
        stoi otwarta, a on w ogóle nie wychodzi, najdłuzszy spacer to w te i z powrotem
        po oparciu krzesła lub na 4 tomy encyklopedii, celem obsikania
        • przytulkasie Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 23.11.05, 13:00
          u mnie ostała się już tylko Kreska, zwana również Krysią-11 letnia kocica,
          którą już chyba traktuję jak siostręwinkzazdrosna okropnie i dominantka w
          jednym, ale już jak zacznie się tulić albo przepraszac..to sama słodycz..

          no i w serduszku mam jeszcze Dudusia, który bryka już zapewne po kocim raju,
          szarego kocurka który dzielnie przez 8 lat znosił pomieszkiwanie z trzema babami

          dojrzewam do tego, żeby Kryśce sprezentować jakiegoś młodzieniaszka-kociaka
          • stara.gropa Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 23.11.05, 13:02
            W poszukiwaniu kotka, to chętnie pomaga Mbumecki.
    • handzia55 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 10.12.05, 23:08
      Ja mam psa,boksera a moja córka ma kota.Mój Lorduś, cudowny, kochany pies,
      charakter ma trudny i kotów nie lubi. Na dworze na widok kota dostaje
      szału.Bałyśmy się strasznie że będzie masakra!Dlatego kot mieszka w pokoju
      córki i pilnowałyśmy prawie rok czasu żeby się nie spotkali oko w oko.Chyba już
      pies oswoił się z zapachem kota w domu i kot też wie ,że w tym domu mieszka
      wielkie szczekajace bydlę. Teraz pomalutku i ostrożnie próbujemy ich
      zapoznawać ze sobą.Co nam z tego wyjdzie to się dopiero okaże.
    • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 13:54
      Będzie o tym, jak jeden odważny gołąb poradził sobie z dwoma kotami za szybą,
      które rzucając się na ową, z wrodzonej drapieżności i co tu ukrywać - domowej
      nudy, najeść mu się spokojnie nie dawały. Sierpóweczka widać z niejednego
      parapetu ziarno jadła, bo od razu nie wyglądała na bojącą. Najpierw
      pacyfikowała szalejący koci wał spokojem i wytrwałością: siedziała bez ruchu,
      patrząc boczkiem, koralowym oczkiem (o, jaki ładny rymsmile, z lekko znudzoną
      miną, jakby chciała powiedzieć: no już dobra, dobra, odwalcie się, co? moje tu,
      wasze tam, za szybą i nie wchodzimy sobie w drogę, ok? W końcu, gdy dźwięk
      drapanego szkła stał się nie do zniesienia, podniosła jedno skrzydło w
      ostrzegawczym geście: dość! Koty, lekko zaskoczone, zaniechały drapania, ale
      nadal tkwiły z nosami przyklejonymi do szyby, hipnotyzując ptaka wzrokiem (a te
      oczyska mają, że uch!). A wtedy ptaszek, z drugiej strony, przystawił dziób
      bliziutko, przechylił główkę i wpił się wzrokiem w te kosmate, szczekające po
      kociemu, mordy! Koty zamilkły, jak rażone gromem. A ptaszyna popatrzyła,
      popatrzyła, stwierdziła, że jej na wierzchu i spokojnie przystąpiła do
      konsumpcji. Potem wymuskała sobie piórka, rzuciła jeszcze raz okiem za szybę,
      za którą kociska siedziały, jak zamurowane i poleciała. A koty przez długą
      chwilę wychodziły z transu i patrzyły na mnie z wielkim zdziwieniem w oczach:
      widziałaś, co z nami zrobiło to pierzaste bydlę? Najpierw chciało nas
      zadziobać! A potem obezwładniło! Nas! Gołąb napluł nam w twarz, a ty nic?
      Wredna! I z tego wszystkiego poszły spać. Śpią już dwie godziny. Ale spokójsmile)
      • asia.sthm Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 15:36
        Groho ukochana moja , przepraszam ..nasza.
        Czy pozwolisz ukrasc te cudna kocia historie i pokazac dziewczynom na KP w
        kocim watku ? Ten opis kociej porazki do ciezkiego odespania powinien byc
        pokazany innym kociarom..swiatu wiekszemu jak nie calemu,no?
        • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 16:08
          asia.sthm napisała:

          > Groho ukochana moja , przepraszam ..nasza.
          > Czy pozwolisz ukrasc te cudna kocia historie i pokazac dziewczynom na KP w
          > kocim watku ? Ten opis kociej porazki do ciezkiego odespania powinien byc
          > pokazany innym kociarom..swiatu wiekszemu jak nie calemu,no?

          Asiu ukochana nasza. Proszę bardzo - bierz, co chcesz. Moje koty już mocniej
          się na mnie nie obrażą za rozpowszechnianie ich porażki, bo po pierwsze:
          wytrwale udają, że nie umieją czytać, żebym ich do książek nie goniła, haha, a
          po drugie - jeszcze śpią. Ta klęska wyraźnie je osłabiła. Za to mnie zrobiła
          dobrze, bo puchacze tak ostatnio szalały, że miałam ochotę podusić. Chyba
          zaproponuję tej sierpówce mieszkanko na stałe na tym parapeciesmile)
      • g0p0s Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.02.06, 10:28
        Może Twoje koty potrzebują kotychoterapeuty? Wiesz, leżanka itp...
        • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 19.02.06, 02:04
          g0p0s napisał:

          > Może Twoje koty potrzebują kotychoterapeuty? Wiesz, leżanka itp...

          Behawiorysta się taki fachowo nazywasmile Obejdziemy się. Jak zaczną szaleć,
          zawołam gołębia. Taniej wyjdziesmile)
    • nchyb Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 14:01
      Moja mama ma, więc to tak jakby i moje ponad 50 kg żywej wagi w postaci
      mieszanki kaukaza z wilczurem.
      Słodziutki, ale jakby nie to, ze rodzinny, to bym go samotnie w nocy w parku
      spotkać nie chciała... smile
    • mariken Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 16:19

    • mariken Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 16:21
      u mnie? jak w sygnaturce :o)))))))

      dodatkowo niekiedy (właśnie teraz zresztą też) obściskuję kota mojej siostry,
      co starszym bratem mojego jest, a wabi się Macchiato :o)


      pozdrówki z okolic Zwolle

      mariken
      • ma_ruda2 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 16:26
        a ja mam kamelona - nazywa sie Leon i jest potwornie wrednym gadem!! ale bardzo
        go kocham i tylko nie lubie karmic - zjada zywe swierszcze big_grinDD
        • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 14.02.06, 16:42
          Marudko, rozumiem, że hodowlę świerszczy też masz? O matko... A jeśli
          kameLeonek głodny, to... właśnie, jaki? Czerwony ze złości? I czemu wredny?
          Strzela językiem po twarzy?
          • ma_ruda2 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.02.06, 10:00
            a bron boze zadnej hodowli swierszczy, kupuje toto w sklepach i tyle!!! Leon
            jak zly to ciemnieje - brazowieje, jak zadowolony to zieloniutki albo zolty jak
            cytrynka. wredny bo syczy, gryzie i potrzebni mu jestesmy tylko do karmienia i
            pojenia big_grinD ale jst sliczny smile i rozpuszczony - ale to juz moja wina sad
    • evik3 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.02.06, 07:50
      Czy dzieci tez się liczą? Sztuk jedno na stanie plus kot
      Dokładnie kocica Lola, młoda, łobuz ale jaki słodki. Wykopuje mi małpa
      wszystkie kwiatki, kradnie młodej zabawki. Ale jest przemiła, śpi ze mną w
      łóżku dosłownie mi na głowie. I pyskuje o śniadanie smile
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.02.06, 12:09
        Dzieci zawsze się liczą i w swojej kategorii są nie do pobiciasmile
        A dzisiaj jest Światowy Dzień Kota, wiecie? Dla kociarzy to żaden cymes. Nasze
        koty mają swój dzień codziennie. Ale warto przy okazji pomyśleć o tych niczyich
        i podrzucić im coś do jedzenia. Nie tylko z tej okazji zresztą. One mają u nas
        strasznie ciężkie życie, naprawdę.
        • bumbecki Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 17.02.06, 12:56
          Dzień Kota ?? to juz wiem czemu nasze pobudkę o 5 rano zrobiły, Mohera
          (pies,pisownia imienia właściwa)w depresję wpędziły - skoro świt zaczęły
          świętować smile)
    • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 21.02.06, 19:46
      Jako "niestały" forumowicz powinnam chyba trzymać buzie na kłódkę, ale jeśli
      chodzi o zwierzaki, to się pochwalę... Koty - sztuk 3. Perska laleczka z
      fochami iście książęcymi; perski potwór, taki bardziej luzaczek w typie
      Delągasmile mimo, ze rudy dziko; stateczna starsza dama rosyjska zresztą. Od
      jakiegoś czasu posiadam tez szczura w ścianie. Mróz mu źle nie zrobił i łobuz
      szeleści... Swego czasu posiadałam równiez karaluchy, i to stadami (konkretnie
      w czystej, wymaglowanej pościeli), ale to zamierzchła przeszłość, więc się nie
      licząsmile
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 21.02.06, 20:15
        Absolutnie nie powinnaś! Mówię o trzymaniu buzi na kłódkęsmile To mówisz, że Twój
        rudas ma coś z Deląga? Wiem, wiem, ten koci wdzięk... Tylko nie pozwól mu tak
        tyćsmile)
        • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 22.02.06, 18:35
          Dzięki,smile Grubasem jest raczej laleczka-lolitka, wciąż robi za kociaczka,
          produkuje minki słodkiej idiotki i trzepocze orzęsieniem, a zaczyna być
          kwadratowa. Nie dziwi mnie to z uwagi na jej jadłospis - 5 posiłków dziennie+co
          na stole to jej! I chodu! On jest raczej chudawy, ale pod tymi kołtunami nie
          widać i sprawia wrażenie umięśnionegosmile A tak w ogóle, bo się zorientowałam, że
          jestem starą sklerotyczką, to niuniuśie paskudne nazywają się Diala - czyli
          Julka lub Usia, Hit, czyli poprostu Felek, i Gaja zwana potocznie Gacią...smile
          • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 24.02.06, 12:50
            Dario, pisząc o tyciu, miałam na myśli oczywiście tuszę pana Deląga, nie
            Twojego kocia! Chyba niezręcznie mi się napisało, przepraszam. Po prostu
            wyobraziłam sobie tego Twojego cudnego rudaska i przypomniał mi się ostatnio
            widziany pan D., którego piękno zaczyna się jakby nieco gubić w gabarytach.
            Stąd ta uwaga. I tak uważam, że w przeciwieństwie do ludzi, grube koty wcale
            nie tracą na urodzie, a nawet przeciwniesmile Pozdrawiam Ciebie i Twoje puchaczesmile
            Groha, również właścicielka kociej hrabiny i jednego, potwornie utytego kociego
            parobczakasmile
    • margarita23 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 24.02.06, 21:11
      Wstyd sie przyznać, ale ja, fanka p. Chmielewskiej od tak dawna, że nawet nie
      wiem ile to już lat, weszłam na to forum po raz pierwszy (oj, chyba pomału
      dojrzewam do nowoczesnych form komunikacji). Wątek o zwierzętach jest tak samo
      dobry, jak kazdy inny, a od czegos trzeba zacząć. A zwierzaka mam - kota Filipa
      (dachowca), który najpierw był kotką Filą. Kocur jest słusznych rozmiarów, ma
      łobuzerską łatę po jednej stronie nosa i jest zywym dowodem na twierdzenie, że
      koty nie maja włascicieli, tylko służących. Jest idealnie flegmatyczny - nigdy
      nie okazuje zadnych emocji i nawet z mordki i oczu nic nie mozna wyczytać. Ten
      kompletny, wydawałoby się, brak uczuć powoduje, że czasami cała rodzina (ja,
      mąż, córka) ma ochote zgodnie kota zadusić (w głębi duszy wierze jednak, że
      kocisko kocha nas tak jak my jego).
      A moja przygoda z Chmielewską zaczęła się tak (wiem, że nie na temat, ale
      muszę): W któreś wakacje (chyba między VI a VII klasa podstawówki) wyjechałam,
      jak co roku zresztą, na kolonie. W tych zamierzchłych czasach imprezy takie
      rozmieszczano w szkołach i moja grupa, łacznie z wychowawczynia mieszkała w
      jednej, duzej sali (klasie). No i podczas któregoś "leżakowania" po obiedzie,
      zza parawanu otaczajacego łózko "pani" bite dwie godziny dobiegały a to chichot,
      a to nietłumione wybuchy śmiechu, rechotanie i tym podobne oznaki duzego
      rozweselenia. Oczywiscie musiałam sie dowiedzieć, co było powodem takiego
      rozbawienia. Okazało się, że to "Większy kawałek swiata". No i się zaczęło.........
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 25.02.06, 15:58
        Witaj u nas Margaritosmile Ta forma komunikacji trudna jest tylko pozornie. A dla
        tego, kto opanował sztukę dogadywania się z kotem, to po prostu łatwiznasmile
        • margarita23 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 26.02.06, 09:37
          Dzieki za przywitanie!
          A co do dogadywania sie z kotem.......... Mój odpowiada tylko wtedy, kiedy chce,
          a chce mu sie zdecydowanie za rzadko
          • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 26.02.06, 21:03
            "...jest zywym dowodem na twierdzenie, że
            koty nie maja włascicieli, tylko służących..." Właścicielom takich kociątek
            serdecznie polecam miła lekturę książeczki Pana Pratchetta "Kot w stanie
            czystym"? albo jakoś tak ("Kot w stanie wolnym"??). I choć słowu pisanemu Gurui
            (zwłaszcza dawno dawno temu pisanemuwink nic nie dorównuje, to ta książeczka
            warta jest czasu jak się jej poświęca.
            • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 27.02.06, 00:15
              "Kot w stanie czystym" czyli Kampania na Rzecz Prawdziwych Kotówsmile Masz rację,
              dla zakoconych, to szalenie atrakcyjna pozycja. A dla wielbicieli twórczości
              Pratchetta - pewnie spore zaskoczeniesmile
              • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 28.02.06, 10:23
                Jako wielbicielka i kotów i Pratchetta stwierdzam, że zawsze wiedziałam, ze ten
                Pratchett, to swoj chłopsmile W końcu tekściki rzucane przez Śmierć w Świecie
                Dysku (w skrócie: - Czy jest, tu na Ziemi=Dysku, coś dla czego warto żyć??
                chwila zastanowienia - TAK, KOTY SĄ FAJNE...") co nieco sugerowałysmile)
              • margarita23 Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 08.03.06, 08:43
                ZAchęcona nabyłam książeczkę Pratchetta i nie żałuję. Skąd on zna mojego kota?
    • asia.sthm Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 07.03.06, 21:38
      Moze juz to znacie, ale warto jeszcze raz sie obsmiac.

      video.google.com/videoplay?docid=-7199158973758073420&q=cats
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 07.03.06, 23:13
        smile) Mój Frycek na wszystkie pytania odpowiada głupkowato: hę? smile)
        Pięknie gadające koty, to też takie dwa, co siadają naprzeciw siebie i
        zaczynają dyskusję o tym, do którego należy teren z powabną samiczkąsmile Tylko
        patrzeć, jak te pyskówki zaczną się pod moimi oknami, niech tylko się trochę
        ociepli. Mnie to nie rusza, ale moje kiciostwo, choć pozbawione hormonów i nie
        wyściubiające nosów z domu, wykazuje wtedy szaloną ochotę do wtrącenia swoich
        paru groszy do takiej wymiany zdań. Wesoło potrafi byćsmile
        • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.03.06, 13:06
          Będzie o kocie-opiekunie społecznym, twórcy prawdziwej rodziny zastępczej.
          To kot mojej mamy. Jest strasznie rudy, strasznie wielki, strasznie mądry i ma
          na imię Icek. Wciąż zjawiskowo piękny i choć w słusznym, kocim wieku - wciąż
          kochaś nad kochasie. Ale nie taki zwykły łajdaczyna, co to rozkocha i porzuci,
          w żadnym wypadku. On przygarnia. Nie tylko swoje, cudze też. Wszystko, co
          głodne, bezdomne i potrzebujące pomocy. Przyprowadza do ogródka i zaczyna się
          okres adaptacyjny: najpierw wynosi swoją miskę na taras, potem oddaje swoją
          porcję żarełka, a następnie zanęca do mieszkania, na swoje posłanie. Kiedy
          zauważy, że ludzie zajęli się nowym mieszkańcem, jak należy (czyli nie tylko
          odkarmili, ale również wyleczyli z różnych dolegliwości i wysterylizowali),
          udaje się na poszukiwanie następnych kotów w potrzebie. A najpiękniejsze jest
          to, że wszyscy rezydenci (bo nie tylko kotki, kocury też adoptuje) natychmiast
          tworzą kochającą się rodzinę, zapatrzoną w swojego dobroczyńcę, jak w obraz.
          Niemal usuwają mu pyłek spod łap i spijają każde miauknięcie, jak miód z jego
          pyszczka. A on, często zmęczony trudnym życiem społecznika, napawa się tą
          miłością domowego ogniska i rozwalony, jak turecki basza, pozwala się adorować
          licznej czeredzie. Wczoraj przyprowadził kolejną zagłodzoną bidę do uratowania
          i oznajmił, że zostaje. Choć żebra wystają jej, jak struny, jest piękna:
          młodziutki kostropaty tricolorek. Uspokoiłam nieco spanikowaną mamę, że
          odchuchamy, wysterylizujemy i będzie miała kolejne domowe cudo. Piąte. Nie
          licząc tych, które poszły w dobre ręce. Bo zapomniałam dodać, że wszystkie
          adoptowane przez Icka istoty, po okresie brzydkiego kaczątka, okazują się
          osobnikami wybitnej kociej urody. Widać ten wyjątkowy kot, o rzadko spotykanym
          ojcowskim instynkcie, ma nie tylko wielkie serce, ale również doskonałe oko.
          Burszytnowe zresztą i tak piękne, jak cały on. Musiałam Wam o nim napisać, bo
          sama jestem pod wrażeniem jego osobowości. Kiedy wchodzę do mamy, zawsze
          pierwsza mu się kłaniam, mówiąc: dzień dobry panu. Głowie rodziny należy się
          szacunek i poważanie, prawda? smile
          • asia.sthm Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.03.06, 13:54
            Klaniaj sie wiec Ickowi tez ode mnie.
            Cudna historia i cudnie napisana.
            smile)
          • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.03.06, 19:14
            Cudowne, przeczytałam całej rodziniesmile)
    • the_dzidka Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.03.06, 21:10
      Supełek, lat cztery, przeze mnie zwany Pierniczkiem (ze względu na
      umaszczenie) - a to jest jego ulubione miejsce obserwacji tego, co na drodze
      prowadzącej ze wsi:
      aniechto.blox.pl/resource/mniamnik.jpg
      • groha Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 15.03.06, 23:23
        Śliczny Pan Jamniksmile Charakterek ma zdecydowany, co? Uwielbiam te ich aksamitne
        łebki, wierne oczyska, kulfoniaste łapinki i w ogóle całą ich długą
        jamnikowatośćsmile
        • asia.sthm Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 16.03.06, 08:35
          Pierniczek jest prawdziwym Arrrhystokrata.
          Bardzo dystyngowany gosc.
          smile)
    • 36krzysiek o wyzszosci swiat wielkanocnych 16.03.06, 11:44
      Kot to stworzenie nieziemsko-kosmiczne i mimo posiadania formy cielesnej co
      najmniej w dwóch trzecich sklada sie z magii. Czasami pozwoli połozyć się na
      łóżku obok pod warunkiem, że się zwiniemy w malutki kłębuszek, zawsze ma coś do
      powiedzenia i określa ramy działania oraz harmonogram dnia. Nie idzie na
      kompromisy, choc czasem ma dzień dobroci dla opiekuna. Nie lubi gości i dzieci,
      bo lubi porządek i spokój. Świat zewnętrzny traktuje z lekką wyzszoscią, bo nie
      do piwnic i mokrych trawników został stworzony. Po oczach widać, że kocha
      bezgranicznie i nie widzi potrzeby okazywania tego, bo już raz powiedział, a
      zdania nie zmienia. I nawet teraz, gdy wyleguje się na puchowych dywanach w
      krainie wiecznych łowów, czasami w nocy wpadnie sprawdzic porządek i czy Pan
      zajmuje swoją połowę łóżka.

      Kot w pustym mieszkaniu

      Umrzeć - tego nie robi się kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu.
      Wdrapywać się na ściany.
      Ocierać między meblami.
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.

      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      ze tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach.
      I żadnych skoków pisków na początek.

      Wisława Szymborska
      • groha Re: o wyzszosci swiat wielkanocnych 16.03.06, 13:03
        Jeśli już tak się rozwierszyliśmy, to też coś dorzucę... smile
        Pan Franciszek Klimek, cudowny koci poeta, na łamach "Kocich spraw" tak
        napisał, a'propos tego wiersza pani Wisławy Szymborskiej:

        Powiada pani
        "Umrzeć - tego nie robi się kotu"
        i bardzo piękne jest to zdanie,
        ale ja tutaj przy okazji
        mam jedno ważne pytanie.
        Bo ja
        czytam wiersze Wisławy
        (jeśli ktoś mnie o to zapyta)
        ale właśnie a'propos tej sprawy -
        skąd wiadomo czy Pan Bóg je czyta?
        Bo my wiemy:
        zostawiać kota nie należy,
        to przecież wbrew sumieniu i naturze,
        ale cóż z tego wynika?
        Bądźmy szczerzy,
        przecież o tym decyduje się
        Tam w Górze!
        Wciąż zostaje jakiś kot w pustym mieszkaniu
        i dlatego ja w kolejnej "kociej sprawie"
        ośmieliłem się w tym wierszu, w tym jednym zdaniu
        znów skierować swoje myśli ku Wisławie.
        Bo ona tu uprawnienia ma najszersze,
        niech więc kiedyś, gdy na Nieba stanie progu
        wyjmie tylko spod swych skrzydeł swoje wiersze
        i ten jeden niech przeczyta Panu Bogu.
        • asia.sthm Re: o wyzszosci swiat wielkanocnych 16.03.06, 13:12
          Bardzo dzieki za rozwierszenie.
          smile

          PS.
          Dobra nowina: sniegu nam ubywa.
    • groha Re: A'propos wyższości świąt wielkanocnych 16.03.06, 13:14
      to mam jeszcze jeden wierzyk pana Franciszka Klimka. Dla tych, którzy
      zastanawiają się, co lepsze: pies czy kotsmile

      Czy warto

      Kiedyś odbyło się zebranie
      dla psów i kotów. I od rana
      odpowiadano na pytanie
      czy w a r t o panią mieć czy pana.
      Obradowało zacne grono
      godzinę, drugą, trzecią, czwartą,
      aż w rezultacie uzgodniono,
      że w a r t o.
      Dla oszczędności zbędnych słów
      przedstawmy wpierw opinię psów:

      Pan (albo pani - wszystko jedno)
      to centrum świata... Życia sedno.
      Panu się zawsze wiernie służy,
      w domu, przed domem lub w podróży.
      Gdy jest co jeść, to p a n u dzięki.
      Panu z rozkoszą je się z ręki,
      a jeśli czasem pan uderzy,
      to pewnie psu się to należy.
      W sumie - to fakt nie ukrycia,
      że pies bez pana - nie ma życia.

      Kiedy protokół był już gotów,
      była w nim też opinia kotów:

      Pan, albo pani - wszystko jedno,
      bo nie w tym leży rzeczy sedno,
      tylko - gdy chce się z nimi bywać,
      trzeba ich długo wychowywać.
      Należy uczyć - co im wolno,
      (szczególnie p a n jest dosyć trudny)
      ale są w sumie rasą zdolną,
      choc trzeba dać im okres próbny.
      Na ogół lepiej jest mieć p a n i ą,
      łatwiej jej pewne cechy wdrożyć
      i jak się dobrze wpłynie na nią,
      to z taką panią da się pożyć.
      Bywa też tak, że p a n przeszkadza,
      zajmując łóżko, nawet pokój,
      ale się w końcu wyprowadza
      i wtedy kot ma święty spokój.

      Protokół zgodę jasno ujął,
      (zgoda, to bardzo ważna cnota)
      dlaczego więc psy obszczekują
      każdego spotkanego kota?
      czy to z powodu, proszę pań,
      owej subtelnej różnicy zdań?

      wink
      • daria_nowak Re: A'propos wyższości świąt wielkanocnych 16.03.06, 22:37
        Czy ja to mogę rozpowszechnić? Na murach poprzylepiam! Toż to cudowne jest!
        I troszkę w innym klimacie:
        "Prawdziwe koty nigdy nie nosza obrozy przeciw pchłom...
        ani nie pojawiają się na kartkach urodzinowych...
        ani nie gonią niczego, co ma w środku dzwoneczek.
        Prawdziwe koty jedzą tarty. I podroby. I masło.
        I wsztko inne, co zostanie na stole. Potrafią usłyszeć
        otwierajace się drzwi lodówki dwa pomieszczenia dalej.
        Prawdziwe koty nie potrzebują imion.
        Ale często są imionami nazywane.
        <<Aarghwynochastądtydraniu>> świetnie się nadaje"
        Kot w Stanie Czystym T. Pratchett, G. Jolliffe
        • groha Re: A'propos wyższości świąt wielkanocnych 17.03.06, 02:38
          Oczywiście Dario, rozpowszechniaj ile wleziesmile Panu Klimkowi się to należy.
          Właśnie idę spać. Niestety, moje koty właśnie wstały. Żeby więc nie zwariować,
          ratuję się poradnikiem, którego fragmenty pozwalam sobie przytoczyć.
          Stephen Baker. Jak żyć z neurotycznym kotem.
          Ostatnie badania przeprowadzone wśród kotów wykazują, że prawie 100% tych
          zwierząt jest neurotykami. Rezultat wydaje się nieco zaniżony. Powód neurozy
          kota jest oczywisty. To ty.
          1.Koty nie sprawiają żadnego problemu. Pod warunkiem, że odpowiednio je
          karmisz, pozwalasz im spać w swoim łóżku, drapiesz je po grzbiecie, kiedy im to
          odpowiada, zostawiasz dość miejsca na kanapie, bawisz się z nimi, gdy mają na
          to ochotę, długo do nich mówisz i spędzasz z nimi każdą bezsenną godzinę (ich).
          2.Staraj się nie chrapać i nie przeszkadzać kotu.
          3.Legowiska dla zwierząt są dobre dla psów lub dzieci. Koty potrzebują
          prawdziwych łóżek.
          4.Nie trać czasu na spychanie kota z łóżka. I tak wróci.
          5.Przeważnie na łóżku mieści się sześć kotów. Dziesięć bez właściciela.
          6. Nie staraj się zwyciężać za wszelką cenę. Mógłbyś zrobić ze swego kota
          przegranego typa.
          7.Koty potrzebują dużo kalorii. Może nie ruszają się tyle, ile ty, ale zużywają
          dużo energii na pracę umysłową.
          8.Najlepszym miejscem na trzymanie jedzenia poza zasięgiem kota jest sejf, pod
          warunkiem, że kot nie zna szyfru.
          9.Bądż miły dla swojego kota.
          10. Pamiętaj: twój kot nie jest po to, żeby cię zabawiać. To ty masz zabawiać
          jego.
          11.Koty nie rodzą się neurotykami. Stają się nimi kilka minut po urodzeniu.
          12.Nie trać czasu na analizowanie poczucia winy u twojego kota. Nie ma żadnego.
          13.Nie trać pieniędzy na zawodowych psychoterapeutów. Będą ci potrzebne na
          twoją terapię.
          14.Nie niepokój się, jeżeli twój kot wydaje się nienormalny. U kotów to
          normalne.
          15.Czy neurotycznego kota można wyleczyć? Nie.
          A wiecie jak wygląda typowy rozkład dnia kota, który stara się sprostać
          wymaganiom współczesności? Jutro napiszę, bo właśnie widzę, że koty zrobiły mi
          miejsce w łóżku, więc lecęsmile)
          • groha Re: A'propos wyższości świąt wielkanocnych 17.03.06, 13:30
            Typowy rozkład dnia kota, który stara się sprostać wymaganiom współczesności:
            4.30 Właściciel przekręca się na drugi bok, budząc kota.
            5.05 Właściciel naciąga sobie kołdrę na głowę - a przecież kot leży obok niego
            na poduszce. Rozbudzony przez tyle zamieszania tak wcześnie rano, kot szuka
            schronienia głęboko pod kołdrą.
            6.00 Właściciel znów się przekręce i rozpłaszcza kot pod brzuchem. Kot wydaje
            przeraźliwy wrzask i drapie właściciela.
            6.01 Kot wciąga pazury.
            6.02 Właściciel spycha kota z łóżka. Kot odbija się jak piłka i ląduje na
            twarzy właściciela.
            6.30-6.45 Właściciel wyciera krew z twarzy i usiłuje zasnąć.
            7.00 Kot przenosi się na drugi koniec łóżka, zabierając ze sobą większą cześć
            kołdry.
            7.30 Włącza się budzik. Kot zrzuca go z nocnego stolika, żeby uciszyć hałas.
            Budzik wciąż dzwoni. Kot atakuje. Budzik przestaje dzwonić. Na zawsze.
            7.31 Właściciel wlecze się do łazienki. Kot wskakuje na umywalkę, by przyjrzeć
            się goleniu, a potem na wannę, by popatrzeć, jak właściciel bierze prysznic.
            Kiedy właściciel zaczyna śpiewać, zdegustowany kot odchodzi. Wraca do łóżka, by
            kontynuować przerwany sen.
            7.40 Właściciel zakłada buty i niechcący siada na kocie.
            7.41 Kot zasypia znowu, tym razem na podłodze. Właściciel potyka się o niego i
            pada na twarz.
            8.15 Właściciel wychodzi do pracy.
            9.30 Kot budzi się i idzie do kuchni na śniadanie.
            9.35 Omijając swoją miskę, wksakuje na półkę i sięga po słoik z herbatnikami.
            Zjada jedno ciasteczko, wraca do salonu i ponownie układa się do snu.
            12.30 Kot częstuje się kolejnym herbatnikiem.
            13.30 Kot włazi na parapet, żeby rzucić okiem na ptaki. Zadowolony wraca na
            kanapę.
            13.45-14.30 Kot ostrzy sobie pazury, rozrywając to, co jeszcze zostało z
            tapicerki. Potem wyszarpuje dziurę w dywanie.
            14.34 Kot wraca do kuchni po kolejny herbatnik.
            14.45 Kot dla gimnastyki wdrapuje się na firanki. Wyczerpany idzie spać.
            18.15 Wraca właściciel.
            18.20 Właściciel przygotowuje wołowinę z sosem dla kota, który jej nawet nie
            tknie.
            18.40 Właściciel siada w fotelu, chcąc przeczytać gazetę. Kot sadowi się na
            samym jej środku.
            18.41 Właściciel spycha kota.
            18.42 Kot znowu wskakuje.
            18.43 Właściciel spycha kota.
            18.44 Kot znowu wskakuje.
            18.45 Właściciel zrzuca kota i przenosi się na kanapę z nadzieją, że uda mu się
            poczytać.
            18.46 Kot podąża za nim i wskakuje mu na kolana.
            18.47 Właściciel spycha kota.
            18.48 Kot wskakuje jeszcze raz, rodzierając gazetę na pół.
            18.49 Właściciel rzuca kotem. Kot ląduje na podłodze i uśmiecha się.
            18.50 Kot wraca na kolana właściciela.
            18.51 Właściciel idzie do kuchni zrobić sobie kanapkę.
            18.52 Kot wisi uczepiony jego spodni.
            19.15 Właścicielowi udaje się oderwać kota od spodni. Siada, by obejrzeć mecz w
            telewizji. Kot wskakuje mu na ramię, wpatrując się znacząco w kanapkę.
            19.16 Właściciel pyta: "chcesz pół mojej kanapki?"
            19.17 Kot kiwa głową.
            19.30 Kot ogląda jakiś czas telewizję, a potem wychodzi do sypialni.
            22.30 Właściciel przyłącza się do kota.
            22.45 Kot budzi się i przesuwa na swoje stałe miejsce.
            23.30 Właściciel i kot zasypiają, chociaż niekoniecznie w tej kolenjości.
            smile
            • stara.gropa Re: A'propos wyższości świąt wielkanocnych 17.03.06, 13:34
              smile))))))))))))))))))))))))
              Ciężki jest żywot kota!
          • felis2 Re: A'propos neurotycznych kotów 17.03.06, 14:27
            Kiedyś, dawno, dawno temu wpadła mi w rękę przecudowna książeczka 'Jak żyć z
            wyrachowanym kotem". Eric Gurney. Znacznie lepsza od neurotycznego. Usiłuję ją
            zdobyć od paru lat i ni ma. Nigdzie ni ma. A może ktoś wie gdzie jest? A może
            ktoś ma i odstąpi? (Dobra, to głupie pytanie, ale co mi szkodzi, w dzieciństwie
            byłam blondynkąbig_grin)
            A tak poza tym to mam dwa koty, w tym jednego kota z kreskówkismile Przy starcie do
            patatajek i na zakrętach przebiera łapami w miejscu. Poza tym jest Kotem o
            Bardzo Małym Rozumku. Drugi kot to chyba prawdziwy kot. Chociaz zwany
            Jaszczurką. Mam wrazenie, ze uważa ludzi za idiotów. Ale jest dla mnie pobłażliwa.
            • minerwamcg Re: A'propos neurotycznych kotów 26.03.06, 15:51
              Czekaj no, mieć to ja ją mam na pewno, ale u mamy w Krakowie. Jak pojedziemy na
              Wielkanoc, to znajdę i albo odstąpię, albo puszczę w net... Bylem tylko
              znalazła, bo tam moje książki pewnie pomieszane straszliwie.
    • minerwamcg Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 26.03.06, 22:38
      U mamy - kot Psot, którego wyprowadzając się nie zabrałam (chlip, chlip!) do
      Warszawy. Prawdę mówiąc w naszym mieszkaniu nie miałby gdzie zakręcić, bo jest
      to olbrzimie bidlę smile siedem w porywach do ośmiu kilo żywej i bardzo ruchliwej
      wagi. Rasa - półpers. Wygląd - półtygrys. Charakter - półgłówek. Razem półtora
      kota.
      U nas - koty szwagra, białe wiejskie huncwoty oddane nam na przechowanie
      (szwagrowi urodziło się dziecko i nie ogarnia). Nazywają się Czaki i Migrant,
      ale mają to w nosie, więc ochrzciliśmy je Fred i George, na cześć bliźniaków
      z "Harry'ego Pottera".
      Cała ta menażeria jest do obejrzenia tutaj: weasley.sf-f.pl/koty.html
    • daria_nowak Re: Koci wał i inne zwierzęta :) 27.03.06, 12:58
      A teraz tak trochę z innej beczki, ale na temat. Czy znacie lecznicę "Psi los"?
      Jeśli nie - to wejdzcie na stronkę. Mają min. karetkę pogotowia i pomagają
      zwierzakom bezdomnym (po psa jechali 200 km, żeby go zggarnąć bodajże z
      pobocza - potrąconego). Robią coś niesamowitego. Dla maniakozwierzacznych -
      dobrze wiedzieć, ze są tacy ludzie -

      Psi los

      Serdecznie polecam dział "interwencje - ogłoszenia"
    • groha Re: Panna Migotka i inne kociaki:) 26.05.06, 13:44
      Wciąż jestem pod wrażeniem perypetii kotów Guruy, więc postanowiłam utrzymać
      się w temacie. Zresztą, ja zawsze jestem pod wrażeniem kotów, więc to tylko
      taka wymówkasmile Otóż będzie o Pannie Migotce. Kto pamięta wątek o Icku, ten
      domyśli się, że to ta bida przez niego przygarnięta. Reszcie wyjaśniam, że
      Icek, to cudownej piękności kocur mojej mamy, wielki, jak tygrys i rudy, jak
      płomień, który przyprowadza do domu sieroty płci obojga. Z tym, że częściej
      panienki. No i kiedyś, gdy jeszcze zima była na całego, przyprowadził
      tricolorowe chucherko, zagłodzone niemal na śmierć i dzikie, jak sto diabłów.
      Ślepo w nim zakochane, jak nie przymierzając, niejaka Elunia Burska w Stefanie
      Barniczu, ale ludzi bojące się panicznie. Na pewno nie bez powodu. No więc,
      dostało swoje michy oraz ciepłe legowisko na tarasie i zaczął się żmudny proces
      zmieniania toku myślenia o istotach ludzkich w tym czarno-beżowym łebku, czyli
      oswajanie. Aha, na tymże łebku, który wygląda, jak obrzucone jasnym błotkiem, w
      gwiaździście rozchodzące się smugi na czarnym tle, ma jedną białą, trójkątną
      plamkę na bródce, jakby umoczyła ją w mleku. Reszta futerka jest czarno-
      brunatna, w beżowe kropki, jedynie na łapkach odwrotnie - skarpeteczki ma
      jasnobeżowe w czarny rzucik. Po prostu cudo. Chociaż stan tego futerka był
      daleki od cudowności, bo steraczało matowo, jak włosy na każdym niedożywionym
      cherlaku, więc równocześnie z oswajaniem, zaczęło się odpasanie, odrobaczanie i
      tego typu działania, zeby doprowadzić ją do wyglądu kota. Wszystko na
      odległość, bo zbliżyć się do siebie, bliżej niż na metr z kawałkiem, nie
      pozwoliła, choćby nie wiem, jak się człowiek starał. Wkrótce okazało się, że
      charakterek ma dziarski i zaczyna z powodzeniem rządzić Nitką i Lemurem oraz
      pozostałymi kotami (Ickiem nie, bo on w życiu sobie na to nie pozwoli. To on ma
      wszystkie pod łapą), a do ludzi powoli nabierała zaufania, ale z dystansem, to
      znaczy - blisko, ale poza zasięgiem ręki. Tak się złożyło, że z powodu długiego
      pobytu mamy w szpitalu, przejęłam opiekę nad jej żywiną i mogłam nie tylko
      prowadzić codzienne obserwacje, ale również wykazać się działaniem w zakresie
      oswajania dzikusów, co nie ukrywam, lubię. Nie tylko w odniesieniu do kotówsmile
      Pierwszym krokiem ku zbliżeniu z ową dzikuską, było nadanie jej imienia, co
      pewnie sprawiło większą przyjemność mnie, niż jej, ale uznałam, że jeśli mamy
      być blisko, to bez tego nie ma mowy. I tak została Panną Migotką. Potem było
      już coraz lepiej, bliżej i serdeczniej, aż w końcu, w ubiegłym tygodniu, dała
      się pogłaskać! Żeby jej nie spłoszyć, padłam przy niej na kolana i delikatnie
      dotknęłam futerka na grzbiecie, a ona nie uciekła! Przycupnęła z miną: niech
      się dzieje, co chce i nagle, jakby odkryła, że dotyk człowieka jest przyjemny -
      położyła się na pleckach i zaczęła mruczeć! Aż mi kolana ścierpły od tego
      głaskaniasmile) Więc już się pieścimy, ale do wzięcia na ręce jeszcze daleko.
      Tymczasem, weterynarz czeka, bo trzeba jej jeszcze uszy podleczyć przed
      sterylizacją, a wzięcie jej na siłę, to gorzej, niż gwałt; pewne zaburzenie, z
      takim trudem zdobywanego, zaufania, a kto wie, może i nawet cofnięcie się w
      stan półdziki. Czyli trzeba sposobem. Od wczoraj, na tarasie stoi
      transporterek, w którym pojedzie do pana doktora, niech się oswaja. Migotka,
      nie pan doktorsmile) Mądrala, udaje, że go nie widzi, mimo że ma w nim swoje
      miski. Zaczęła jeść z Lemurowych (Lemur, to temat na osobne opowiadanie.
      Młodszy o dwa lata braciszek mojego Frycka, któremu wprawdzie nie dorównuje pod
      względem szaleństwa, ale za to przewyższa go słodyczą charakteru. Prawdziwy
      Lemur, nawet pod względem ogonasmile No więc, Migotka jest cwaniara, ale ma pecha -
      trafiła na wyjątkowo cierpliwych ludzi. Poczekamy, aż pokocha ten
      transporterek tak, jak głaskanie, hehe. Myśle, że to kwestia kilku dni. A
      potem, mam nadzieję, że wreszcie zrozumie, iż w domu jest o wiele przytulniej,
      niż na tarasie i wreszcie zechce się do niego wprowadzić na stałe. Moje kolana
      znów będą lekko nadwyrężone, bo przecież po zabiegu trzeba klęczeć przy takiej
      bezwładnej szmatce i pilnować, żeby sobie szwów nie wygryzała, ale nic to.
      Chrzanić kolana. Gdy chodzi o ratowanie kota, mogę się nawet czołgać. Oraz
      padać na twarz. Przed kotami mogę, bez oporówsmile
      O dalszych losach Panny Migotki będę informować w miarę rozwoju sytacji,
      oczywiście, jeśli Szanowni pozwolą.
      • asia.sthm Re: Panna Migotka i inne kociaki:) 26.05.06, 13:51
        Grohus , pragne doniesc zes mnie z depresji po rozstaniu z dzieckiem wyciagnela
        kocim sposobem.
        Moge na kolana przed toba padac bez uszczerbku dla kolan, bo co z sercem to
        zdrowo smile)
        Migotke wkleje w KP bo jak mi raz pozwolilas to nadal sie liczy, co nie?
        • groha Re: Panna Migotka i inne kociaki:) 26.05.06, 14:00
          Popatrz, telepatycznie chyba wyczułam tę Twoją depresję, czy jak? Bo co tu będę
          szklić - przecież dla Ciebie przede wszystkim piszę, bo wiem, że lubisz czytać
          o kotach. A ja szaleńczo lubię sprawiać innym przyjemnośćsmile I tych, co lubią
          koty. Oraz tych co, to mówią, że niby ich cierpią też, więc wklejajsmile)
          • asia.sthm Re: Panna Migotka i inne kociaki:) 26.05.06, 14:26
            O matko o matko dzieki Groho. Co ja bym bez ciebie zrobila wink
            Szczesliwego Dnia Matki!! Wiem ze juz piekne zyczenia od dziecka dostalas.
            U nas dopiero w ostatnia niedziele maja, tzw ruchome swieto ..no poczekam..
            wink)
    • bumbecki inne zwierzęta :) 26.05.06, 14:06
      Marzenka dziś rozsyła takie ogłoszenie. Jeśli wam miłe moje zdrowie psychiczne
      to pomóżcie... wink

      Witam,

      znalazlam wczoraj (25/05) siwa wrone - piskle, jezt bezradne, nie umie jeszcze
      latac, specjalnie nie ucieka, nie je samo.
      Mala nie poradzi sobie sama, jedna noc i zagryza ja koty lub psy.
      Odchowanie takiego pisklaka nie jest trudne, wlasciwie siwe wrony jedza
      wszystko, ale glownie miesko, bo to drapiezniki, natomiast trzeba ja karmic
      (podawac do dzioba) dosc czesto a minimum to 3-4 razy dziennie.
      Siwa wrona to wyjatkowo madry ptak, moze stac się przyjacielem na dlugie lata,
      bo i zyja znacznie dluzej niz koty czy psy. Przywiazuja sie do czlowieka
      blyskawicznie.
      Niestety nie mam mozliwosci zapewnienia jej schronienia na dluzej, za kilka dni
      wyjezdzam i nie mam jej komu zostawic.
      Czy znalazlby sie ktos, kto zaopiekowalby sie takim nietypowym zwierzakiem?
      Sprawa pilna.
      Proszę rozeslijcie tego maila dalej, jeżeli nie możecie pomoc inaczej.
      Pozdrawiam
      Marzena
      604277616
      • asia.sthm Re: inne zwierzęta :) 26.05.06, 14:20
        Zwariowac mozna z ta Marzenka smile)
        I jak ja tu pomoge ? Pouzalac sie moge i nic wiecej.
        Wysle to mojej Ani i niech sie dzieje co chce.
      • groha Re: inne zwierzęta :) 26.05.06, 14:25
        Cholercia, gdyby Warszawa nie leżała tak daleko (hehe) od Kielc, to wronka już
        byłaby w najlepszych rękach pod słońcem - doktora Wróblewskiego, twórcy
        Ptasiego Azylu w Ostrowie pod Chęcinami. Po prostu ptasi raj. I nie tylko, inne
        zwierzaki też się tam ratuje. Większość jest przywracana naturze, inne mają
        zapewnione dożywocie. Do uwielbienia doktora Wróblewskiego i współpracujacych z
        nim ludzisk, przyznaję się publicznie, nie omijając żadnej okazji. Oto link:
        www.ptasiazyl.pl/
        U nas wrona siwa, to rarytas - w odróżnieniu od gawronów, w mieście nie ma ich
        wcale. Kurczę, w tym przypadku przydałby się śmigłowiec... Może ktoś ma
        prywatny, na chodzie i chwilowo wolny?
        Aha, oprócz mięska trzeba podawać wronce kulki z twarogu, żółtka i odrobiny
        glukozy. To sposób na odchowanie każdego pisklaka. Sprawdzony.
        A może ktoś jedzie z Warszawy do Krakowa? Ten azyl, to prawie przy trasie E7. W
        ostateczności mogę odebrać wronkę w umówionym miejscu na obwodnicy Kielc i sama
        dostarczę ją do azylu. No??
        • groha Re: inne zwierzęta :) 26.05.06, 14:37
          Aha, pragnę dodać, że niejeden ranny gołąb z krakowskiego rynku był
          przywieziony do Ostrowa, więc wrona siwa z Warszawy nikogo tam nie zdziwi, a
          wręcz ucieszy, jak mniemam. Jakby co, proszę mnie łapać pod wiadomym numerem
          telefonu, albowiem muszę już, z bólem serca i stękaniem kręgosłupa, odkleić się
          od komputera, aż do wieczora. Kiedy to, powiem Wam w zaufaniu, mam nadzieję
          skończyć album ze zdjęciami i wreszcie go tutaj powiesić. Wiem, wiem, mieliście
          prawo zapomnieć o jakim albumie mowa, więc przypomnę, że chodzi o zdjęcia
          sabatowe. Ze źwierzątkami teżsmile
          • g0p0s Re: inne zwierzęta :) 26.05.06, 15:09
            Ptasi azyl działa też przy warszawskim zoologu, ale nie wiem czy z okazji
            ptasiej grypy przyjmuje.
            Coś czuję, że gołąb będzie miał towarzystwo i przeprogramuje wronę na kotasmile
            • bumbecki Re: inne zwierzęta :) 26.05.06, 15:30
              sroczka ma już znaleziony domek smile)) hurra
              co do warszawskiego azylu nie jest w nim tak śpiewająco - ptaszki pospolite i
              nierokujące wyzdrowienie stają się jedzonkiem dla drapieżnych ptaków.
              acha - gołąb nie miał towarzystwa, sroczka przebywała gdzie indziej smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka