Dodaj do ulubionych

INTERNET LANGUAGE

02.03.06, 13:08
Przepraszam za ten obcobrzmiący tytuł, ale... chcę tu poruszyć sprawę
specyficznego języka sieci. (Nie powiem, że mi brakuje tego u J.Ch., ale
czasem jej słownictwo z lekka, ale jednak zalatuje minionymi epokami.) z
drugiej strony w inernecie szaleje już nie slang ale autentyczna
międzynarodowa gwara.
Do internetu zostałam wessana bez uprzedzenia można rzecz z zasadzki, po czym
mnie spanikowanej, polecono jednego kolo, który spox jest sad((
Moim zdaniem J.Ch. nie potrzebnie tak odcina się od netu, choć powody
doskonale rozumiem.
A Wam jak idzie nauka?
Obserwuj wątek
    • edyta95 Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 13:22
      nie wszystko zrozumiałam sad((
    • groha Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 13:38
      Ta nauka mi nie idzie i iść nie zamierza. Na tego typu wpływy jestem odporna,
      jak głaz narzutowy. Dałam się wessać sieci, to wystarczy. Bogatego języka
      przodków odebrać sobie nie pozwolę, żeby nie wiem co. Pod tym względem mogę być
      traktowana, jak relikt minionej epoki, wykopalisko lub zmurszały pień - trudno,
      nie ustąpię. Nie dam sobie wciśnąć żadnego spoxa, kola, cze, ani nara, bo coś
      mi się od tego robi. Mam wrażenie, że w języku tego plemienia można by równie
      dobrze porozumiewać się na migi, gdyż jego prostota nie wymaga wielkiego
      wysiłku myślowego. Dlatego ostrzegam - jeśli tu kiedyś powiecie mi: cze..., to
      pokażę, co potrafi moja polszczyzna. Umiem, spoxsmile)
      • margarita23 Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 13:47
        Zgadzam się z Grochą - nie rozumiem tego języka i rozumieć nie zamierzam.
        Polszczyznę i tak mamy zachwaszczoną okrutnie i uważam, że trzeba ratować jej
        resztki w języku potocznym. Oby tylko nie skończyło się na kompletnym braku
        porozumienia między pokoleniami.
        • goonia Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 17:27
          ??????? spox, ja chyba jeszcze w epoce kamienia lupanego jestem.
          Jakos mnie to nie martwi. Moze powinno?
    • vivictoria Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 18:49
      Mam na myśli fakt, że takie zjawisko istnieje i ma charakter międzynarodowy.
      Można się oburzać ile się zmieści,ale coraz więcej tego zaczyna przechodzić do
      mowy potocznej.
      • groha Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 20:03
        No i niech przechodzi co lepsze. Nawet język literacki jest żywy i wciąż
        wzbogaca się o nowe cudeńka, a co dopiero potoczny. Sama przyswajam wiele
        smakowitych kąsków, jak na przykład używane przez koleżankę Asię piękne
        słowo: "zazdraszczam"smile) Gorzej, że slang netowy, to często zwykłe niechlujstwo
        językowe, ale to już inna para kaloszy. Moja mowa jest krótka: pilnuję tylko
        własnego ogródkasmile)
        • asia.sthm Re: INTERNET LANGUAGE 02.03.06, 20:37
          Sa slowa, ktore smakuja dobrze w buzi, jak mawial synek mojego finskiego kolegi
          kiedy uczyl sie przeklinac po szwedzku smile
          Zazdraszczam akurat smakuje bardzo dobrze, ale jest cala masa nowych slow ,
          ktorych nie moge strawic, nawet przez palce mi nie przejda.
    • vivictoria Re: INTERNET LANGUAGE 08.03.06, 22:46
      Mnie wszelkie nowe zjawiska interesują, lubie je rejestrować, co nie znaczy że
      wszystko mi sie podoba. Najgorsze, kiedy tez w sumie ubogi, emotikonkowy język
      zaczyna zastępować ojczystą mowę.
    • groha Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 14:18
      Nie, nie chodzi o trzeci dźwięk gamy C-dur, lecz o odmianę słowa: "mnie".
      Surfując po różnych forach, wciąż natykam się na sformułowania: mi się wydaje,
      mi się nie podoba, mi się nie chce itp. "Mi" zaczyna się panoszyć powszechnie.
      A mnie, gdy czytam takie zdanka, zawsze wydaje się, że rozmawiam z małymi,
      marudnymi dziećmi, które szczebiocą: mi! mi daj! mi się chce siusiu! mi nie!
      Czepiam się, wiem. A co tam, wolno mi, nie? smile
      • edyta95 Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 14:36
        z "mi" jak przeczytałam Autobiografię to się wyleczyłam, ale ze skruchą
        wyznam, używałam kiedyś
        • groha Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 14:59
          Każdy używa, bo bez tego się nie da, prawda? Bo np. "daj mnie tę noc" też
          głupio brzmismile) Tylko to "mi" na początku zdania jest jakieś takie infantylne,
          że zaczyna mnie jakby prześladować. Stawiam je więc obok mojego drugiego
          ulubionego ulubieńca, a mianowicie słówka: "bynajmniej", masowo używanego
          zamiast partykuły: "przynajmniej". Bardzo mi się to podobasmile)
          • edyta95 Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 15:22
            ja lubię międzyczas smile
            • groha Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 15:37
              A ja jeszcze: "generalnie"smile Aha, i jeszcze "dokładnie", jako wyczerpującą i
              zgodną odpowiedź na zdanie przemówcy. Oraz stwierdzenie, które zamyka usta
              wszystkim dyskutantom: "wszystko na ten temat", od wręcz którego sztywniejęsmile
              A teraz lecę myć okna, bo słońce się schowa w międzyczasie i nic nie zrobię,
              generalnie nicsmile)
              • edyta95 Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 15:44
                i to będzie fakt autentyczny
                • minerwamcg Re: Małe "mi" :) 30.03.06, 17:40
                  > i to będzie fakt autentyczny

                  który zdarzył się naprawdę smile
    • maalza Re: INTERNET LANGUAGE 25.08.06, 15:11
      Dopiero teraz dotarłam do tego ciekawego tematusmile
      To, co mnie ostatnio oburza a propos internetu to artykuły na gazeta.pl pisane
      przez pewnego mędrka, który z upodobaniem używa słow typu: tiszert,
      dizajnerskie lampy, briefing prasowy (?? tego juz kompletnie nie rozumiem), itp.
      Rany boskie, gdzie my jesteśmy? Gdzie polskie poprawne słowa?

      Zbieram się od jakiegoś czasu, aby wystosować pismo do Gazety za takie
      paskudztwo, bo naprawdę oczy boląsmile
    • the_dzidka To nie tylko internet 25.08.06, 15:22
      Jeden z lekarzy, z którymi zaczęłam właśnie współpracę, gładko poprosił mnie
      o "kryteria na worksheecie do odtickowania na flowcharcie."
      I nawet zrozumiałam, o co mu chodzi smile))
      • maalza Re: To nie tylko internet 25.08.06, 15:24
        > Jeden z lekarzy, z którymi zaczęłam właśnie współpracę, gładko poprosił mnie
        > o "kryteria na worksheecie do odtickowania na flowcharcie."
        > I nawet zrozumiałam, o co mu chodzi smile))
        >
        O matko jedyna...
        • lylika Re: To nie tylko internet 25.08.06, 15:28
          maalza napisałasuspicious >
          > O matko jedyna...
          .
          Ja bym dodała: "ratujcie mnie wszyscy święci bom ogłupł mowy ludzkiej nie pojmuję"
          • groha Re: To nie tylko internet 25.08.06, 15:34
            No, to teraz już wiem, dlaczego zawsze tak źle się czuję w obecności lekarzy -
            nie rozumiem tego narzecza, po prostusmile
            • bumbecki Re: To nie tylko internet 25.08.06, 15:41
              ale to nie jest "narzecze" lekarskie ...
              • groha Re: To nie tylko internet 25.08.06, 15:59
                Tym gorzej właśnie. Bo jak się takiemu lekarzowi dwa narzecza nałożą, to już
                całkiem nie wiadomo w którym i jaką diagnozę postawi... smile
                • lylika Re: To nie tylko internet 25.08.06, 16:04
                  groha napisała:

                  > Tym gorzej właśnie. Bo jak się takiemu lekarzowi dwa narzecza nałożą, to już
                  > całkiem nie wiadomo w którym i jaką diagnozę postawi... smile
                  .
                  A jeśli jeszcze ten lekarz dołoży narzecze dorzecza, w którym wyrósł to ja współczuję pacjentowi. Nie dogadają się nawet w sprawie kataru.
                  • bumbecki Re: To nie tylko internet 25.08.06, 16:32
                    hmmm to wiedzę lekarza mierzy się językiem jakim się posługuje, a nie
                    umiejętnościami ?
    • aggie9 mam wrażenie... 25.08.06, 21:46
      że tak jak i cały fenomen internetu, także i sposób skracania słów przechodzi
      na nas z tzw. juesej.... Jak bardzo różni się brytyjski "Inglish" od
      amerykańskiego? Dlaczego Amerykanie są aż tak bardzo wygodni?!

      Jakoś zawsze, jeśli mam do wyboru obsługę w języku angielskim wybieram ten
      British... lekko mocno bardziej konserwatywny....

      Internet rozleniwia... i to nie tylko w mowie, ale i w kontaktach ludzkich,
      więc problem jest chyba bardziej złożony.... ale to wszystko na pewno już
      wiecie...

      i tyle... to byłam ja... Jarząbek...wink)
    • the_dzidka Prawdę mówiąc, wiecie co... 25.08.06, 22:52
      Nie przeszkadza mi "zangliszczanie" języka polskiego, nie tępię wstawek typu
      kul, ziomal, spox, nara, choć mnie trochę irytują. Ale daję im spokój. A wiecie
      dlaczego?
      Zauważyłam, że często ludziom, którzy oburzają się na takie "zubożanie"
      polszczyzny, w ogóle nie przeszkadza fakt, że ten nasz polski język, tak nam
      miły, jest na co dzień brutalnie i bezwzględnie plugawiony.
      Wystarczy wyjść na ulicę, żeby poczuć się brudnym. Kurwa, chuj, pierdolić,
      pizda, jebać - oto co słyszymy na co dzień, w rozmaitych gramatycznych
      konfiguracjach, coraz częściej i w coraz większym natężeniu.
      Ja tego nie mogę znieść. Dochodzi do tego, że gdy na ulicy mijam grupkę ludzi
      (nawet dwoje!) w stosunkowo młodym wieku, odruchowo kulę się, bo boję się, ze
      znowu obryzga mnie językowe rynsztokowe błoto.
      Wydaje mi się, że polski język jest drugi, po rosyjskim, pod względem stopnia
      jego splugawienia. Ale moge się mylić, bo mam niewiele kontaktów z rosyjskim.
      I to właśnie jest prawdziwy, poważny problem, z którym należałoby coś zrobić.
      Ale ilekroć poruszałam tę kwestię, właśnie przy okazji rozmów na
      temat "zangielszczania" czy "uprymitywniania" polszczyny, słyszałam, że się
      czepiam, bo nie można zabronić ludziom kląć. Kląć - owszem, sama rzucam
      potwornym mięsem w chwilach stresu. Ale ja KLNĘ (i to przeważnie bez świadków),
      a nie bluzgam tępo i machinalnie co drugie słowo.
      Słowny rynsztok płynący ulicami jakoś nikomu nie przeszkadza, a
      sformułowanie "heja ziomy, to spox kolo" zasługuje na wieczne potępienie? Coś
      tu jest nie tak.
      • groha Re: Prawdę mówiąc, wiecie co... 26.08.06, 00:08
        Ejże, Dzidko, chyba w tych emocjach odrobinkę przesadziłaś, co? Z tym, że
        nikomu nie przeszkadza plugawstwo językowe. Nikomu? Znaczy - wszyscy się na to
        zgadzamy? Dziwnie to brzmi, zwłaszcza tutaj. Wydaje mi się, że dla nas
        wszystkich, jak leci, jest to tak oczywistym okropieństwem, dopustem i karą za
        grzechy nawet niepopełnione, że nie powinno to budzić niczyich wątpliwości. A
        temat tego wątku wyraźnie kierunkował rozmowę w inną stronę, po prostu. I
        przecież tych spoxów i ziomali też nie skazujemy na wieczne potępienie, skądże
        znowu. Jeśli już, to raczej sobie z nich leciutko żartujemy. Myślę więc, że TU
        jest wszystko OK. Ale masz rację, gdzie indziej nie jest. Czym tłumaczę sobie
        Twoje wzburzenie i posłużenie się tak dosłownymi cytatami, jakich to forum
        chyba jeszcze nie widziałosmile
        • the_dzidka Re: Prawdę mówiąc, wiecie co... 26.08.06, 18:15
          Ja wcale nie jestem wzburzona, wydaje Ci się.
          Mam wrażenie, że z jakiegoś powodu poczułas się urażona, ale nie mogę dojśc,
          dlaczego.
          A dosłowne cytaty były po to, aby unaocznić problem, i chyba nikt się za nie
          nie obraził?
          • groha Re: Prawdę mówiąc, wiecie co... 26.08.06, 19:12
            Dzidko, spoxsmile Wiesz, przeczytałam Twój tekst z wielką uwagą i odniosłam
            wrażenie, że jest adresowany do nas, piszących w tym konkretnym wątku, ale
            skoro tak nie jest, to wszystko OK. Najwidoczniej zmyliły mnie uogólnienia,
            typu: "nikomu to nie przeszkadza", czy "coś TU jest nie w porządku". One zwykle
            mi to robią i pewnie dlatego ich nie lubię. Środek nocy też pewnie nie jest bez
            znaczenia. A o żadnych urazach i obrazach w ogóle mowy być nie może, bo
            przecież my się tutaj w takie coś nie bawimy. Życia szkoda na tego typu
            durnoty, nie uważasz? Mam wrażenie, że mnie by natychmiast pypeć urósł na
            klawiaturze... smile
            • the_dzidka Re: Prawdę mówiąc, wiecie co... 26.08.06, 22:07
              UFF smile
      • g0p0s Re: Prawdę mówiąc, wiecie co... 28.08.06, 11:36
        W okresie dyskusji o preambule Stanisław Tym proponował, aby w konstytucji
        umieścić najczęściej używane polskie słowo na k. W sejmie marszałek go użył.
        A wracając do tematu - spotkałem tylko dwie osoby, które używały często
        wulgaryzmów, ale nie raziło to za bardzo. Inni nie potrafią.
    • never_enough Re: INTERNET LANGUAGE 30.08.06, 09:20
      Wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu służbowym. Jednemu z gości
      udało się wygłosić piękne zdanie. Zapisałam w kalendarzu i niniejszym cytuję:
      "Musimy wyznaczyć osoby do kontaktu między firmami, żeby ARTEFAKTY były szybko
      FEEDBACKOWANE". Pan posługiwał się takim językiem podczas całego spotkania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka