Przepraszam za ten obcobrzmiący tytuł, ale... chcę tu poruszyć sprawę
specyficznego języka sieci. (Nie powiem, że mi brakuje tego u J.Ch., ale
czasem jej słownictwo z lekka, ale jednak zalatuje minionymi epokami.) z
drugiej strony w inernecie szaleje już nie slang ale autentyczna
międzynarodowa gwara.
Do internetu zostałam wessana bez uprzedzenia można rzecz z zasadzki, po czym
mnie spanikowanej, polecono jednego kolo, który spox jest

((
Moim zdaniem J.Ch. nie potrzebnie tak odcina się od netu, choć powody
doskonale rozumiem.
A Wam jak idzie nauka?