Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pocieszenia

07.06.08, 07:51
Potrzebuję pocieszenia i zrozumienia i może jakiejś rady inteligentnej.
Mieszkam w pieknym miejscu, za oknem drzewa, ptaki, kwiaty. Mam piękny, duży
balkon. Co z tego, jak pod spodem mam sąsiadów buraków, którzy z upodobaniem
robią sobie potwornie dymiącego i śmierdzącego grila. Jestem załamana, mają
wszystkich w nosie, a ja mam w mieszkaniu w każdy weekend siwy dym i w piękne,
letnie wieczory muszę siedzieć przy zamkniętym oknie. I jestem w związku z tym
w ciężkiej depresji, czy ktoś też tak ma? Przemyśliwałam wylanie im kubła wody
na ten grill, ale ukształtowanie terenu mi to uniemożliwia, co by tu jeszcze.
Dodam, że towarzystwo jest wyjątkowo chamskie, i przy okazji tych grilów co
tydzień jest pijaństwo i wrzaski do rana. A miało być tak pięknie buuuu....
Dziękuję, wyżaliłam sie już mi lepiej (troszkęwink
Obserwuj wątek
    • eulalija Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 08:15
      To zależy na ile chcesz z nimi wojować. Najprościej zacząć wzywać
      po, chyba 22-giej, ale może 23-ej, policję lub straż miejską.
      • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 08:22
        Pan ze straży miejskiej powiedział, że nie przyjedzie bo po pierwsze nie ma
        podstaw, a po drugie on też lubi grilla. A ja, wzorem Guruy, miałam sympatię do
        służb mundurowych.
        • bbbzyta Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 08:40
          A inni sąsiedzi? Może zrobić wspólny front, żeby chamstwo przymajmniej co drugi weekend się nie chamiło?
          Drugie wyjście: też kupić grilla i grillować równolegle, zatkawszy najpierw uszy kulkami, ale przynajmniej na balkonie.
          Trzecie wyjście: zacząć karmić gołębie na balkonie w trakcie grillów, żeby s...ały na dół (ale tobie wtedy też obrobią balkon sad)
          • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 08:42
            Ooo, wiedziałam, że można na was liczyć, muszę te gołębie poważnie przemyslećwink)
            Z sąsiadami muszę pogadać też.
            • edyta95 Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 09:33
              służę śmierdzielem, mogę Ci coś podesłać, nie dadzą rady i nie będą
              wiedzieć skąd, niestety u Ciebie też będzie czarownie pachniało, ale
              może ich przetrzymaszsmile
              • ter.eska Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 11:43
                ja bym byla jednak za policja,po 22 musza interweniowac bo jest cisza
                nocna,skoro probowalas dobrowolnie i nie zadzialalo trzeba radykalnie.
    • groha Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 11:41
      Smitte, jak się nie da wiadrem, to spróbuj wężem! Może być taki od prysznica,
      jeśli sięgnie, ale najlepiej strażackim. Gdy tylko ci z dołu zaczną kopcić
      grillem, łap za szlauch i lu! Oni mogą zachowywać się obrzydliwie, to Ty też,
      nie masz wyjścia. Wojna, to wojna.
      A poważnie, to u nas raczej nie ma co liczyć na żadne straże, służby,
      administracje itp., bo im się wciąż wydaje, że oni są od spraw dużo
      ważniejszych, niestety. Pozostaje więc tylko dwa wyjścia: albo stworzyć silny,
      sąsiedzki front przeciw takim aspołecznym burakom i starać się ich wykurzyć,
      albo samemu się wyprowadzić, bo przecież na dłuższą metę w takim towarzystwie
      żyć się nie da. Współczuję Ci bardzo, naprawdę. A to chamy niemyte, no.
      • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 13:57
        Bardzo dziękuje za dobre słowa, nie zawsze się odzywam, ale zawsze jak sobie was
        poczytam to mi lepiej. Będę walczyćwink
        • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 14:17
          A Edyta, dawaj śmierdziela, albo instrukcję produkcji tegoż, to by było świetne,
          wrzucam im coś do ogródka, małe, żeby sie w oczy nie rzucało, leży sobie i
          smierdzi, buraki robią grilla, goście im kręcą nosami, impreza siada bo
          wytrzymać nie mogą. Ale to by musiało coś fest śmierdzieć, żeby przebiło grilla.
          Pomysł przedni, ja się postaram, zeby nie ucieprieć jakoś specjalnie, tzn rzucę
          w taki kąt, który jest daleko ode mnie ale blisko do ich wejścia do mieszkania.
          Przychodzi mi jedna substancja na myśl...
          • asia.sthm Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 15:25
            Mnie przychodzi do glowy upojny kwas maslowy. Najlepiej stezony.
            Efekt bedzie nieziemski.
            Jesli Edyta zaposiadowuje innego zmierdziela to ja prosze sie
            dowiedziec.
            • edyta95 Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 16:01
              Asiu dobrze Ci przychodzi do głowy, stężony kwas masłowy posiadam,
              pachnie wymiocinami delikatnie mówiąc. Ale mam też inne, przy
              których kwas masłowy to peonie. Wystarczy pare kropli i już
              • asia.sthm Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 16:07
                No wiec wlasnie te wymiociny bardzo pasuja do grilla. Raz a dobrze
                podsmrodzic i juz Smitte ma spokoj az do emerytury.

                A to inne to co? Bo ja uwazam, ze w organicznej to jeszcze
                siarkowodor ma klase maslowego, reszta to peonie. No, sa rozne gusta
                jesli chodzi o smrod smile)))
                • ter.eska Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 16:24
                  widac,ze wychowalysmy sie na Gurousmile))
                  a w ksiazkach-tak mi sie wydaje-tez byl jakis smierdziel,chyba ktorys syn Gouru
                  wyprodukowal.
                  • madamepantalon Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 23:25
                    Najstraszniejszy śmierdziel, z którym miałam do czynienia, to był zdechły gołąb,
                    który zapchał odpływ rynny niedaleko okna mojego pokoju. Cuchnęło straszliwie-
                    zwłaszcza na zmianę pogody i tropiliśmy źródło zapaszku przez ponad pół roku.
                    Mieszkam na poddaszu i aby zlikwidować śmierdziela, najpierw rozebraliśmy
                    częściowo ściankę kolankową w miejscu największego natężenia smrodku, potem
                    rozebrany był częściowo dach, aż wreszcie przypadkiem odkryliśmy zdechlaka
                    zaklinowanego w odpływie rynny. Polecam padniętego gołąbka- jest straszliwie
                    cuchnący i bardzo wydajny. Jak nielubiani sąsiedzi mają balkon orynnowany,
                    wciśnij im kawałek tego specyfiku w odpływ. Gwarantuję, że na balkon długo nie
                    wyjdą.
                    • l.mama Re: Potrzebuję pocieszenia 07.06.08, 23:46
                      możesz też zastosować dwie metody, którymi zatruwają mi życie moi
                      sąsiedzi. Pierwsza to masaż stóp przy pomocy jakiegoś drewnianego
                      urządzenia, które kulają po gołej podłodze mi nad głowa regularnie 6
                      rano i 23 w nocy. Wypierają się tego konsekwentnie, niestety,ale
                      efekt przerażający, zwłaszcza przy kacu. Drugi sposób to podlewanie
                      kwiatków w zamocowanych na zewnątrz balkonu skrzynkach, co ostatnio
                      zbrudziło mi białe pranie sad(
                      • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 09:56
                        l.mama napisała:

                        > możesz też zastosować dwie metody, którymi zatruwają mi życie moi
                        > sąsiedzi. Pierwsza to masaż stóp przy pomocy jakiegoś drewnianego
                        > urządzenia, które kulają po gołej podłodze mi nad głowa regularnie 6
                        > rano i 23 w nocy. Wypierają się tego konsekwentnie, niestety,ale
                        > efekt przerażający, zwłaszcza przy kacu. Drugi sposób to podlewanie
                        > kwiatków w zamocowanych na zewnątrz balkonu skrzynkach, co ostatnio
                        > zbrudziło mi białe pranie sad(

                        No właśnie, ja też sobie suszę pranie na balkonie i już kilka razy prałam
                        ponownie bo wszystko było przesiąknięte obrzydliwym dymem. Niestety, kwestia
                        kwiatków i podlewania ich tak, zeby nie kapało na głowy jest wpisana w statut
                        wspólnoty mieszkaniowej. Nie bardzo rozumiem, dlaczego kwestia grilla nie jest i
                        od tego zacznę w poniedziałek, że chamowata sąsiadka nie miała argumentu że
                        "przecież nie ma zakazu". Drugi sposób niestety odpada, bo oni nie mieszkają
                        bezpośrednio pode mną, takie ukształtowanie terenu i taki blok pogięty, ogródek
                        mają pod moim balkonem, niestety, ale mieszkanie nie.
                    • smitte Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 09:51
                      madamepantalon napisała:

                      > Najstraszniejszy śmierdziel, z którym miałam do czynienia, to był zdechły gołąb
                      > ,
                      > który zapchał odpływ rynny niedaleko okna mojego pokoju. Cuchnęło straszliwie-
                      > zwłaszcza na zmianę pogody i tropiliśmy źródło zapaszku przez ponad pół roku.
                      > Mieszkam na poddaszu i aby zlikwidować śmierdziela, najpierw rozebraliśmy
                      > częściowo ściankę kolankową w miejscu największego natężenia smrodku, potem
                      > rozebrany był częściowo dach, aż wreszcie przypadkiem odkryliśmy zdechlaka
                      > zaklinowanego w odpływie rynny. Polecam padniętego gołąbka- jest straszliwie
                      > cuchnący i bardzo wydajny. Jak nielubiani sąsiedzi mają balkon orynnowany,
                      > wciśnij im kawałek tego specyfiku w odpływ. Gwarantuję, że na balkon długo nie
                      > wyjdą.
                      Pomysł przedni, tylko jak ja znajdę gołąbka, który byłby uprzejmy umrzeć dla
                      mnie? A ukręcić łeb biednej istocie własnoręcznie to jakoś mi tak...wink
                      • madamepantalon Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 13:50
                        No, fakt- szkoda stworka dla tych ludzi. Proponuję inną padlinę- może być porcja
                        rosołowa od rzeźnika. Grunt, żeby to było coś, co się zaklinuje w odpływie, a
                        nie pójdzie ślizgiem w dół, bo oberwą niewinni sąsiedzi z parteru. Jak porcyjka
                        rosołowa zacznie "pachnieć" w ciepełku, to efekt powinien być ten sam, co przy
                        zewłoku gołąbka smile)
                        Spróbuj znaleźć pozytywną stronę w tej sytuacji! Zobacz, ile rozrywki możesz
                        sobie dostarczyć, obmyślając wyrafinowany plan zemsty na przyjemniaczkach z
                        sąsiedztwa. Życzę wytrwałości i zdaj relację, jak się z nimi uporasz. Trzymam
                        kciuki!
                        • ewa9717 Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 16:43
                          A wykonaj no spacer do biura zarządu spółdzielni (czy jak tam sie to
                          nazywa). W wielu spółdzielniach jest zakaz grilowania na
                          balkonach.Też o tym nie wiedziałam i cierpiałam nadaremnie, aż mnie
                          koleżanka oświeciła.
                          • woloduch1 Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 17:16
                            W ksiazce Golebiowskiego "Chemiczne przygody Sherlocka Holmesa", bodajze w
                            ostatnim opowiadaniu, jest opisany jakis zwiazek chemiczny - w stezeniu smierdzi
                            jak nieboskie stworzenie, baaaaaaardzo mocno rozcienczony pachnie. No tak tak:
                            somsiedzi przygotowuja sie do grilla, to Ty lapiesz za gruche i scisk - i
                            strumien smierdziela na balkonie. Po paru godzinach im zacznie (co prawda)
                            pachniec, ale chyba grillowanie im przejdzie kolo nosa...

                            Pozdrawiam

                            Woloduch
                            • edyta95 Re: Potrzebuję pocieszenia 08.06.08, 21:06
                              smierdziela oferuje na serio, kłopot z transportem tylko, moze
                              będziesz w Warszawie?
                              • 36krzysiek Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:32
                                To ja też ponarzekam na sąsiadów obok, tylko na mnie nie krzyczcie!
                                Otóż sąsiedzi zza ściany mają dwa piękne psy takie wielkości
                                wilczura. I te naprawdę piękne psy pół dnia spędzają na balkonie
                                szczekając. Zaczynają tak koło 6 rano, niezależnie od dnia tygodnia.
                                nasze balkony się prawie stykają i to tak słychać, jakby pyskowały w
                                moim pokoju.
                                • eulalija Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:41
                                  Najdalsza jestem od krzyczenia na Ciebie w takiej kwestii. Moja
                                  owczarkowa raz na miesiąc (pi razy oko) szczeknie z balkonu na kogoś
                                  przechodzącego dołem lub na przebiegającego psa. I mnie to irytuje i
                                  gonię ja od razu za karę na legowisko.

                                  Współczuję doznań akustycznych.
                                  • edyta95 Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:45
                                    moja siostra ma sąsiadkę dwa piętra wyżej, sąsiadka również ma
                                    wilczura, piękny pies, trzymany oczywiście na balkonie. I jak ten
                                    pies zrbi siku na tym balkonie, to ona wylewa tam miednicę wody,
                                    która ciecze na poniższe balkony. Kwiatki szlag trafia. Daszek
                                    sobie zamontowali, to tylko daszek jest w tym roku obsikany. Zawsze
                                    to jakieś wyjście
                                    • eulalija Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:48
                                      Żartujesz, prawda?

                                      Naprawdę baba pozwala psu sikać na balkonie?
                                      • edyta95 Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:50
                                        nie żartuję i nic tu nie pomaga, ani straż miejska, ani
                                        spółdzielnia czy jak to tam, ani przyjaciele zwierząt. Wszędzie
                                        baba zgłoszona, nie ma bata. A psa żal, bo długo na tym balkonie
                                        siedzi
                                  • 36krzysiek Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 08:49
                                    Oni szczekają na węch, bo nie ma możliwości oglądania świata z ich
                                    pozycji. Jak wyjdę na balkon to szczekają na mnie, bez kontaktu
                                    wzrokowego. Ogólnie szczekanie to sens ich życia wink Właściciele
                                    reagują dość ślamazarnie, najczęściej po moich głośnych komentarzach.
                                    Natomiast oduczyłem trochę darcia mordy psa sąsiadki z dołu. Też
                                    kawał psa. Stawał na barierce i piłował. Regularne polewanie go
                                    wodą ... No co! Przelało mi się trochę przy podlewaniu smile
                                    • stara.gropa Re: Potrzebuję pocieszenia 09.06.08, 09:10
                                      Rzucaj co rano wilczurom pół krowy, to zamknie im pyski na cały
                                      dzień.
                                      • smitte Śmierdziel 10.06.08, 07:58
                                        Do Edyty: bardzo dziękuję za ofertę, będę w Warszawie na początku lipca,
                                        zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, jeśli się nic nie zmieni to się zgłoszę.
                                        Czy to jest trujące?
                                        • edyta95 Re: Śmierdziel 10.06.08, 08:57
                                          nie jest trujące, używane jest nawet do żywnośći ale w iliściach
                                          śladowych
                                          • anmanika Re: Śmierdziel 10.06.08, 09:23
                                            Dzizas, podpowiedz w jakiej zywnosci?
                                            Apropo halasliwych psow, to nasze sa raczej milczace. Wiec kiedy s.p
                                            (juz niestety) sznaucerka wybiegla na balko szczekajac zajadle, moj
                                            ojczym zareagowal natychmiast. Okazalo sie, ze Tinka sploszyla
                                            zlodziei. Pozniej nie wiem dlaczego, ale to moj ojczym a nie Tina
                                            wzywana byla celem zlozenia zeznan na komendzie.
                                            • lylika Re: Śmierdziel 10.06.08, 09:26
                                              Pozniej nie wiem dlaczego, ale to moj ojczym a nie Tina
                                              > wzywana byla celem zlozenia zeznan na komendzie.
                                              ...
                                              smile))
                                              • edyta95 Re: Śmierdziel 10.06.08, 09:53
                                                nie powiem do jakiej żywności, nie ma znaczenia. Pamiętaj że do
                                                perfum używany jest cybet, pachnie gów...., a perfumy w efekcie
                                                końcowym kwiatamismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka