Potrzebuję pocieszenia i zrozumienia i może jakiejś rady inteligentnej.
Mieszkam w pieknym miejscu, za oknem drzewa, ptaki, kwiaty. Mam piękny, duży
balkon. Co z tego, jak pod spodem mam sąsiadów buraków, którzy z upodobaniem
robią sobie potwornie dymiącego i śmierdzącego grila. Jestem załamana, mają
wszystkich w nosie, a ja mam w mieszkaniu w każdy weekend siwy dym i w piękne,
letnie wieczory muszę siedzieć przy zamkniętym oknie. I jestem w związku z tym
w ciężkiej depresji, czy ktoś też tak ma? Przemyśliwałam wylanie im kubła wody
na ten grill, ale ukształtowanie terenu mi to uniemożliwia, co by tu jeszcze.
Dodam, że towarzystwo jest wyjątkowo chamskie, i przy okazji tych grilów co
tydzień jest pijaństwo i wrzaski do rana. A miało być tak pięknie buuuu....
Dziękuję, wyżaliłam sie już mi lepiej (troszkę