Dodaj do ulubionych

Weekend z Guruą

19.08.08, 13:29
Niestety nie z osobą, tylko z jej Autobiografią. Przeleciałam przez
wszystkie tomy i doszłam do wniosku (znanego zresztą wszystkim), że
charakterek to nasza Guruka ma niezły. Przykład? Proszę bardzo,
kiedy Jerzy (syn)z rodziną, przeprowadził się do Konsatncina, Gurua
uparła się, że posadzi im kwiaty na trawniku, chociaż jak sama pisze
ani Iwona ani Jerzy tego nie chcieli. Gurua przyjechała pod ich
nieobecność i zrobiła na środku trawnika klomb z lilli, bo jej (!)
się te kwiaty bardzo podobały. Wyobrażacie to sobie? Nie ma was w
domu, przyjeżdża teściowa i robi przemeblowanie w ogrodzie. Dobre,
co?smile Ciekawe jak wypadłyby wspomienia synowych Guruy na temat -
moje kontakty z teściowąsmile)
To tyle. Jak wiecie nie mam osobistej teściowej, tylko tę
odziedziczoną po bracie i żyję z nią w przyjaźni.
Obserwuj wątek
    • romy_sznajder Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 13:52
      Rany boskie, taki motyw uleciał mi z pamieci.
      Lece wieczorem czytac, czy to trzeci tom?
      Tesciowej ni mom, ale chyba zacznę sie rozgladac. Lilie zniose, takie piekne nagrobkowe kwiecie.
      • bbbzyta Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 13:59
        Ja jestem akurat w II tomie, Gurua wykańcza Dom Chłopa. To jednak żelazna kobieta jest. A te peerelowskie realia, łza (ulgi!!!) się w oku kręci...
      • stara.gropa Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:06
        To był tom IV albo V, ten w którym są zdjęcia psów Jerzego. Potem
        jest mowa, że Karo tylko raz wytarzała się tych posadzonych kwiatach.

        W innym miejscu Gurua pisze, że kiedyś nie spodobała jej się fryzura
        Jerzego (znowu on - obiektem molestowania) i biedny chłopak został
        wykopany z domu na siłę do fryzjera. Miał zapowiedziane, że nie ma
        wstępu do domu jesli się nie ostrzyże. A nie był wtedy już małym
        dzieckiem.
        Albo ten fragmencik, w którym Gurua wspomina że do obowiązków
        Jerzego (znowu on!) należało wystawianie wieczorem butelki na mleko.
        Ciągle zapominał o tym i kiedyś został obudzony przez mamusię o 2.00
        w nocy, w celu wykonania obowiązku.
        • 36krzysiek Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:14
          Wszyscy Guruę kochają, ale nikt by z nią nie wytrzymał wink W
          pytaniach do wywiadu rzuciłem temat Guruy jako teściowej.
          • meduza7 Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:23
            Ona chyba sobie też z tego zdaje sprawę: w "Bułgarskim bloczku" na początku jest
            ten fragment z listem, gdzie w opisie okropnej ale przeuroczej baby, Joanna
            rozpoznaje siebie.
            Rodzinne charakterki, nie? Jej matka i ciotki miały to samo. Narzekała na nie
            ile wlezie, wypomniała im w Autobiografii całe zatruwanie życia... ale sama w
            sobie wcale nie starała się tych cech wykorzenić.
            • stara.gropa Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:27
              Narzekała na nie
              > ile wlezie, wypomniała im w Autobiografii całe zatruwanie życia...
              ale sama w
              > sobie wcale nie starała się tych cech wykorzenić.

              Trafiłaś w sedno!
        • romy_sznajder Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:19
          Fryzjera i flaszke pamietam, zawsze mialam zreszta wrazenie, ze Jerzy jest
          modelowym przykladem tego, czym jest bycie Starszym Dzieckiem.

          Gdzies w Autobiografii jest zdanie, ze ma on (Jerzy) swietna ceche zapominania
          o przykrosciach, mysle ze to cos w rodzaju samorozgrzeszenia Guruy?


          > ten w którym są zdjęcia psów Jerzego.

          O, trop! Dzieki!
          • stara.gropa Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:26
            Jerzy jest
            > modelowym przykladem tego, czym jest bycie Starszym Dzieckiem.

            Masz rację. Przypomniał mi się fragment, w którym Jerzy pierze
            rzeczy Roberta i buntuje się z tego powodu. To już jest moim zdaniem
            wykorzystywanie dzieci, w końcu pranie, gotowanie itd to obowiązki
            rodziców, a nie dzieci. Albo to jak Gurua chwali się, że śniadanie
            zrobiła synom tylko raz w życiu.

            Ten wątek powinien nazywać się Martyrologia Jerzego K.smile
            • the_dzidka Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 14:44
              A pirzganie wajchami od piecyka? A kradzież piasku? A toczenie
              wielkiego pnia plażą w przeddzień wyjazdu do domu? smile
              Jerzy to miał niełatwo, ale też musiał mieć skłonności do ugody.
              Jakby chciał, to by w 68 roku nie czekał, aż go mamunia z uczelni
              odbierze, tylko zwiałby pomiedzy wykładami smile)
              • ter.eska Re: Weekend z Guruą 19.08.08, 19:22
                to prawda,GURUA jako tesciowa-to...,ale moja byla tesciowa jeszcze gorsza.
            • minerwamcg Re: Weekend z Guruą 30.08.08, 12:42
              > Masz rację. Przypomniał mi się fragment, w którym Jerzy pierze
              > rzeczy Roberta i buntuje się z tego powodu. To już jest moim
              zdaniem
              > wykorzystywanie dzieci, w końcu pranie, gotowanie itd to obowiązki
              > rodziców, a nie dzieci.

              A, nie, tu się nie zgadzam. Samoobsługowość jest w domu obowiązkiem
              każdego, kto ma sprawne ręce, nogi, i nie jest idiotą. Jak w domu
              nie było pralki automatycznej, to każdy przepiórkował sobie w
              umywalce swoje gacie i skarpetki i nikogo to nie dziwiło. Że już nie
              wspomnę o takim drobiazgu, że mamunia małego męczennika Jerzego K.
              zapierniczała jak dziki osioł w i po godzinach pracy.
              Mój brat jako dziecię ledwiecodwucyfrowe zasuwał z wiadrem do
              śmietnika, a jego jednocyfrowa siostrzyczka kleiła pierogi jak
              maszyna (uwielbiam do dzisiaj!) i wycierała naczynia po myciu (nie
              znoszę do dzisiaj). Normalne było, że rodzice pracują, sami
              wszystkiego nie zrobią, a zrobić trzeba, bo służacej nie ma.
              • groha Re: Weekend z Guruą 30.08.08, 14:29
                Racja, Minerwo. Nie zapominajmy także, że w czasach dziecięctwa Gururzątek,
                istniał trochę inny model życia i wychowania, niż teraz, i nad dziećmi z reguły
                nikt za bardzo się nie trząsł, bo wszystkie mamusie zasuwały równo z tatusiami
                przy odbudowie socjalistycznej Ojczyzny, a w domu ledwo wiązały tzw. koniec z
                końcem. Więc dzieci musiały być samodzielne, bo inaczej zginęłyby marnie, nie
                miały wyjścia. Pewnie, że niektóre domowe prace, to była gehenna i trzeba się
                było buntować, ale to przecież normalne, bo każde młode woli polatać z kumplami,
                niż zmywać gary, wiadomo. Ale jakoś dawało się radę, miało się czas na wszystko
                i to nasze (pardon, jako rówieśnica Gururzątek pozwalam sobie tak napisać)
                dzieciństwo wcale nie było takie straszne, a nawet wprost przeciwnie. Bo
                wiadomo, że dla dzieci najważniejsza jest sfera uczuć - jeśli czują, że są
                kochane, to bez szkody dla psychiki zniosą wszystko, nawet ręczne pranie
                cudzych, brudnych skarpetek. Martyrologia zaczyna się dopiero wtedy, gdy w
                atmosferze nad tą miską z mydlinami zabraknie czasem takiej normalnej, matczynej
                czułości, na którą każde młode ma tak wyczulony radarek, jak nietoperz, ale to
                już zupełnie inna para kaloszy.
                • minerwamcg Re: Weekend z Guruą 30.08.08, 18:09
                  Groha napisała:

                  >Bo wiadomo, że dla dzieci najważniejsza jest sfera uczuć - jeśli
                  >czują, że są kochane, to bez szkody dla psychiki zniosą wszystko,
                  >nawet ręczne pranie cudzych, brudnych skarpetek. Martyrologia
                  >zaczyna się dopiero wtedy, gdy w atmosferze nad tą miską z
                  >mydlinami zabraknie czasem takiej normalnej, matczynej czułości, na
                  >którą każde młode ma tak wyczulony radarek, jak nietoperz, ale to
                  >już zupełnie inna para kaloszy.

                  O to to to, Groho. W dodatku nie wygląda, żeby ta samodzielność
                  miała im wyjść na szczególnie złe. Pomijając pigwy osobiste w
                  rodzaju rozwodów (ale w końcu z domu przykład też mieli niecudowny),
                  synowie Gurui wydają się być normalnymi, rozgarniętymi,
                  przedsiębiorczymi ludźmi. Najwyraźniej świadomość, że mamunia jest
                  osobą rzetelną, na którą w razie czego można liczyć, stanowiła dla
                  dzieciątek opokę i podstawę poczucia bezpieczeństwa.
                  Osobiście zapewne byłabym trochę cieplejsza, ale to już każdy ma
                  indywidualnie...
    • groha Re: A pamiętacie 27.08.08, 20:19
      przejścia Guruy z pierwszą pralką automatyczną? Bo właśnie sobie przypomniałam
      ten kawałek, z okazji uruchamiania naszej drugiej (pierwsza, po dzielnym
      odsłużeniu trzydziestu piernych lat, właśnie poszła na zasłużoną emeryturę), i
      doszłam do wniosku, że teraz, to już nie to samo, niestety. Brak tych szalonych
      emocji, które wtedy towarzyszyły przejściu od poczciwej Frani, do takiego cudu
      techniki, jakim był automat, nie ma tych hipnotycznych chwil spędzonych na
      wpatrywaniu się w wirujący bęben, tych nerwów, czy nie zapomniało się o wsypaniu
      proszku, ani tych łazienek, systematycznie zalewanych przez wypadające węże
      spustowe... Trochę techniki i człowiek był zafascynowany, ale i zagubiony, jak
      to niewinne dziecię we mgle, a dzisiaj? Kaszka z mleczkiem. Chociaż, jak dla
      kogo pewnie. Pralka, to już raczej pikuś mały, za to spokojnie można sobie
      zginąć w tysiącach innych, przeróżnych pstryczków, kabli, wtyczek, złączy,
      gniazdek i tym podobnych ustrojstw, o których parę lat temu nawet nam się nie
      śniło. Ostatnio mam nawet wrażenie, że udaje mi się to coraz skuteczniej, Wam nie?
      • konopika Re: A pamiętacie 27.08.08, 20:46
        Myślałam, że tylko ja siedziałam całe pierwsze pranie przed pralką i patrzyłam jak ona tę brudną robotę za mnie odwala; zmywarce już w zęby (w oko) nie szło patrzyć, to z satysfakcją, jak ona myła te moje gary, ja malowałam paznokcie, ale miałam radochę ... fajnie powspominać.
        • ewa9717 Re: A pamiętacie 27.08.08, 20:57
          Ha,podczas pierwszego prania i my hurtem (wszystkie 4 sztuki)
          rządkiem siedzieliśmy w łazience i gapiliśmy się w toto okrągłe
          przezroczyste jak w amerykaNski film wink)).
      • szprota Re: A pamiętacie 27.08.08, 21:05
        A ja ostatnio nabywszy pralkę odsiedziałam przy niej niemal całe pierwsze
        pranie, którego koniec obwieściła zresztą jakąś dziwaczną, fanfarową muzyczką.
        Mam węża wtykanego do wanny i się stresowałam, że się wysmyknie i mi rodziców
        piętro niżej zaleje. Poza tym zahipnotyzowały mię światełka.
        • lylika Re: A pamiętacie 27.08.08, 22:03
          Nową pralkę też przy pierwszym praniu (półtora roku temu) adorowałam jak obraz święty. Stara mnie dwukrotnie zalała, o czym za pierwszym razem poinformowała mnie kotka (za drugim razem była nieobecna) i przy pierwszym zalaniu, o którym poinformowałam forum dość lakonicznie: jestem zalana, Asia pytała czy lecieć ze ścierką czy z jakimś środkiem przeciwdziałającym upojeniu alkoholowemu.
          Zmywarkę zaś uważam za swoją najlepszą przyjaciółkę. Mężydło dosłownie mnie mnie zmusił do zakupu, bo nie miałam przekonania do ustrojstwa i uważałam, że dla dwóch osób, to zbytek. Teraz codziennie rano i wieczorem mu dziękuję, że nie patrzył na moje głupie fochy i kupił.
          Teraz to ja jestem półtora pana jak chodzi o wypoczywanie przy zmywaniu. smile)
          • groha Re: A pamiętacie 27.08.08, 22:14
            E, pierwsze nabycie oraz uruchomienie własnej pralki, to zawsze ekscytujące
            przeżycie, bo to zupełna nowość jednak. Druga już tak nie fascynuje, kurczę,
            chociaż niby lepsza, bo człowiek przywyka do tej nowoczesności w domu i w
            zagrodzie, czy coś. No i atrakcji już tylu nie ma, co dawniej, bo właśnie nic
            nie zalewa. U nas nawet sąsiad przestał, widać też mu spowszedniała ta rozrywka
            i zrobił sobie taki specjalny wlocik, więc wąż już mu nie wypada. W sumie trochę
            szkoda, bo straciliśmy najlepszą motywację do remontu łazienki i jakoś wcale nam
            się do niego nie pali, a przydałby się już, oj, przydał.
          • cytrynka6543 Re: A pamiętacie 27.08.08, 22:25
            lylika napisała:


            > Teraz to ja jestem półtora pana jak chodzi o wypoczywanie przy
            zmywaniu. smile)

            I nigdy i niczego nie myjesz ręcznie? Bo ja "na ten przykład" wolę
            umyć gary ze stali nierdzewnej ręcznie,nie mam wtedy śladów po
            gotowaniu,a już zwłaszcza wolę umyć je ręcznie po smażeniu mięsa,bo
            zmywarka zostawia takie sinobłękitnawe "zacieki". Źle mi one
            wyglądają gdy biorę taki garnek lub patelnię do użycia. Nauczyłam
            się myć te gary w rękawicach,takich grubuch,sięgających niemal do
            łokcia,z miękką wyściółką,ostatnio nawet kupuję rękawice,które mają
            wkładkę nasączoną balsamem rumiankowym,czad,mówię Wam!
            A tak w ogóle to kocham moją zmywarkę miłością dozgonną i wieczną,a
            moje ręce jeszcze bardziej!
            • ter.eska Re: A pamiętacie 27.08.08, 23:43
              pierwsza pralke automatyczna pamietam doskonale bo bylo to zaledwie 4,5 roku
              temu.przetrwala 3 lata i padla tak,ze nie nadawala sie nawet na czesci.kupilam
              nowa,ta przetrwala 1,5 roku i...powtorka z rozrywki,znow to samo,z tym,ze ta
              obiecali naprawic.po dwoch dniach prob dodzwonienia sie do serwisu i tygodniu
              czekania przyszedl taki jeden,rozkrecil,podlubal,stwierdzil,ze chwilowo nie ma
              czesci,trzeba czekac,nawet jej nie skrecil i poszedl.dzis po 3 tyg.dostalam
              telefon,ze jutro przyjdzie pan do naprawy wiec jest szansa,ze koniec mojej meki
              z praniem w rekach.przy pierwszej rzeczywiscie siedzialam,z tym,ze nie
              zagladalam bo nie mialam gdzie-obie sa ladowane od gory.zmywarki nie mam bo-po
              pierwsze-nie mialaby gdzie postawic,po drugie-niejest mi niezbednado zycia.
      • krowa_w_kropki Re: A pamiętacie 30.08.08, 16:56
        O, podczas pierwszego prania "na pusto" (tak kazała instrukcja) uciekłam ze
        strachu z łazienki, tak rumotało. Okazało się, że nie zdjęłam wszystkich blokad,
        cud że nie zepsułam pralki przy pierwszym użyciu.
    • groha Re: Weekend z Guruą 29.08.08, 13:10
      Natchnięta przez JKM Starą Gropę (a Królowa umie mnie natychać, jak mało kto,
      wiadomo - majestat to potrafi), też przeleciałam przez Autobiografię i doszłam
      do wniosku, że jeśli chodzi o pierwszą dziesięciolatkę drugiej połowy ubiegłego
      wieku, na przykład, to oprócz pierwszej młodości Guruy, mieliśmy wtedy w naszym
      kraju jeszcze coś pięknego, a mianowicie - całkiem puste drogi wink
    • kamila29091 Re: Weekend z Guruą 30.08.08, 09:56
      a rzucanie w Diabła talerzykiem z rybką?? zakopywanie w piwnicy
      kluczyków i karty rejestracyjnej do skody bodajże?? jego małpia
      złośliwość do tego prowadziła ale ja bym sama na takie kawały nie
      wpadła. teraz sama to praktykuje, ale wcześniej znając mój gwałtowny
      charakter dałabym w pyszczka, albo zrobiła kolosalną awanturę. teraz
      wystarczy rzucić jakąś częscią zastawy w ścianę albo mu coś schowac
    • kmsanczia Re: Weekend z Guruą 23.09.08, 14:22
      Podbijam, żeby mi nie umknęło do przeczytania, bo fajny wątek. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka