to, co nabazgrane na marginesie notatek/skryptów/serwetek/dokumentów etc.,
żeby nie usnąć, albo nie zwariować z nudów. W pracy, na kursie, na spotkaniu,
różnie. Gurua, na przykład, tworzyła to głównie na zebraniach, jak pamiętamy.
Twórczość masowa, ale każdy ma swoją indywidualną metodę, wiadomo. Zwykle
przeważają sztuki plastyczne, jak zauważyłam: jedni rysują abstrakcyjne
esy-floresy, inni preferują geometryczną prostotę, a większość pieczołowicie
cyzeluje swoje inicjały, po prostu. Nieliczni oddają się swoistej sztuce
pisarskiej, którą można nazwać spontaniczną obroną układu psychicznego - jedni
popadają w autyzm i sto razy powtarzają słowo, na którym się zafiksowali, na
przykład: dupa, dupa, dupa..., a inni błądzą w oparach absurdu i przychodzą im
do głowy takie kawałki, że klękajcie narody. Bo czasem nie ma lepszego napędu
dla talentu, niż wewnętrzny, z konieczności mocno tłumiony chichocik, czego
Gurua oraz inni wielcy pisarze są najlepszym dowodem. A do której grupy
twórców marginesowych należą Szanowni Państwo? Bo że każdy do jakiejś należy,
to więcej niż pewne, tylko może jeszcze nie każdy w pełni to sobie uświadamia?