Dodaj do ulubionych

ZOUARA **** Sharm

29.07.04, 17:18
Hotel naprawdę piękny i okropnie daleko od centrum... wink ale z drugiej strony
te pare funtów na taksówki... - tubylsom też trzeba dac zarobić nie?
Generalnie naprawdę hotel ja szacuje na ***, góra ***+ gwaizdki europejskie.
Piękna architektura, dużo zieleni. Jeśli nie znajdziecie lodówki w pokoju - to
dajcie sobie spokój z proszeniem o nią - w tydzień nie zdązą bo mają trochę
inne od naszego poczucie czasu... Jedzenie monotonne ale smaczne. Ruskich kupa
ale niekłopotliwi - w końcu Rusek też człowiek. Przepychanki zaczynały się
tylko do darmowego busu wiozącego do Naama - jeśli chcecie zobaczyć osłupienie
na twarzy Ruska i dziki niepokój to ... wysiadając z darmowego autobusu dajcie
kierowcy kilka funtów napiwku. Ale panika! Dla tego widoku spanikowanych
Rusków-sknerusów warto odżałować parę groszywink Pojechałam z nieistniejacego
już El Greco - rezydentka do dupy. Zadufana i zakochana w sobie i mówiła jakby
już miała dosć tej zdartej płyty... Jeśli olejecie na początku to
zaoszczędzicie sobie tylko nerwów i czasu. Obsługa hotelu miła - jak wszędzie
i dowcipna (uwaga!- oni mają inne poczucie humoru więc nie obrażajcie się za
szybko ). Shark's Bay - polecam, a na Shark's operuje Pipo - młody Egipcjanin
namawiajacy na wycieczki. Kupcie od razu ze dwie albo trzy to naprawdę trzecia
wyjdzue Wam za 20 % jak się potargujecie. Polecam quady na pustyni - zabawa
jak cholera ale dokładne omotanie ciała ciuchami konieczne. Generalnie życ
nie umierać a sheesha wieczorem jest najlepszym dopełnieniem dnia. Polecam
wyjazd, polecam Sharm bo przez cały czas pobytu nawet raz nie usłyszałam słowa
Bakszysz. I tym chetniej się wtedy go daje, nie? Do zobaczenia w Sharm w tym
roku listopad/grudzień!!!!
Obserwuj wątek
    • jahreshka Re: ZOUARA **** Sharm 20.06.05, 13:32
      Kilka dni temu wróciliśmy z Egiptu (Triada 7+7 Egipt+Jordania). Część pobytową
      mieliśmy przyjemność spędzić w hotelu Zouara. Większość powyższych informacji w
      zasadzie możemy potwierdzić - faktycznie hotel jest położony daleko od centrum
      i kawałek od plaży. Busy nad morze są darmowe i jeżdżą co pół godziny,
      natomiast przewóz do Naama Bay jest już płatny: 2 EU lub 3 $ za osobę w dwie
      strony.
      "Za naszych czasów" w hotelu nie gościli Rosjanie, tylko Włosi - niezwykle
      hałaśliwy narodek... Dwa razy w tygodniu organizowali tzw. "water gym", czyli
      ćwiczenia w basenie w rytm muzyki... Hmmm... strasznie głośno ją puszczali.
      Zamknięte okna w pokoju nie pomagały, dość głośno podkręcony telewizor też nikł
      w tym szumie... No nic, co kto lubi. Na szczęście 45 min. ćwiczeń wystarczało i
      znów można było usłyszeć delikanie sączące się z głośników standardy
      amerykańskie (ever green) lecące w kółko - chyba mają tam jedną płytę...
      Nam akurat dość spora odległość od centrum rozrywkowego nie przeszkadzała. W
      Naaba Bay byliśmy raz - tylko po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że nie
      dla nas ta komercha, McDonald's i KFC. Wolelismy kawę na balkonie... Wracając
      jeszcze do plaży: jeśli ktoś liczy na kąpiel / pływanie w morzu, bardzo się
      rozczaruje. Płycizna (woda do łydki) ciągnie się 2 km od brzegu. Pozostaje
      brodzenie, albo snoorkowanie przy rafce. Na plaży też byliśmy raz. Woleliśmy
      już te amerykańskie ever greeny z basenu od charczących głośników z jakąś muzą
      konkurującą z innyną z plaży obok. Kakofonia sad
      A basen hotelowy jest fajny: duży, częściowo płytki - brodzik, a częściowo
      przyjazny dla chcących popływać - 2m. Po drugie nad basenem stoją rattanowe
      parasole przepuszczające ok. 40% promieni słonecznych. Dzięki temu można się
      opalać w bezpiecznym cieniu (ale i tak z filtrami!). Nie wiem jak Was, ale mnie
      to egipskie słońce bezpośrednio padające na skórę nieprzyjemnie parzyło. W
      ażurowym cieniu oplanie się było prawdziwą przyjemnością...
      Jeszcze dalej za plażą jest sklep - Golden Market. Chodziłam tam na piechotę,
      niektórzy kombinowali z busem na plażę (tj. dojazd na plażę, potem z buta do
      sklepu i z powrotem i busem z plaży do hotelu - też dało radę!). Niestety
      częściowo idzie się tam przez jakieś budowy (a tych w Sharm pełno) - nie
      polecamy wędrówek po zachodzie słońca, place nie są oświetlone, a i tu i ówdzie
      koczujący miejscowi nie zachęcają... Pielgrzymowliśmy do sklepu głównie po
      wodę, ale z nabyciem innych produktów też nie ma problemu - jest dobrze i
      wszechstronnie zaopatrzony. Ceny umiarkowane. Zakupy wnosiliśmy do hotelu w
      plecaczku i nigdy nie było żadnych uwag.
      Jedzenie serwowane w Zouarze nam smakowało. Zawsze można było namierzyć coś dla
      siebie. A już na kolana powala różnorodność ciast i deserów... Ja wiem, że
      niektórzy upatrują przyczynę "zemsty faraona" w zjadaniu dużej ilości egipskich
      słodkości na noc (do czego nasze żołądki nie są przyzwyczajone), ale i tak nie
      potrafiliśmy sobie odmówić choć skosztowania tych dzieł sztuki... Pycha!
      Jesteśmy pełni podziwu dla kunsztu cukierników smile Wyroby nie tylko pieściły
      podniebienie - cieszyły także wzrok... No i wodziły na pokuszenie wink
      Nasz pokój był bardzo duży - z widokiem na basen, z lodówką i TV (odbierał
      TVN!), ogromnym łóżkiem i skutecznie działającą klimą. Łazienka także była
      przestronna, podobnie jak zadaszony balkon (nie wszystkie są zadaszone).
      Sprzątanie nie odbywało się codziennie, ale raz na 2 dni w zupełności
      wystarczało. Nie było też potrzeby zostawiania obsłudze bakszyszu. Właścicielem
      hotelu są ponoć Włosi, przypuszczamy, że obsługa dostaje normalne wynagrodzenie
      i nie ma potrzeby dawania bakszyszu. W każdym razie nikt od nas niczego takiego
      nie oczekiwał.
      Podsumowując - hotel jest w porządku. Można tam porządnie wypocząć, zapomnieć o
      otaczającym świecie. Bywają oczywiście turyści-żołądkowcy, którzy będą mieć
      pretensje o to, że im pasikonik wyskoczył z szuflady. Albo będą żądać
      certyfikatu na to, że to 4* hotel, bo "ja się proszę Pani na tym znam i to nie
      jest 4* hotel! pokażę to moim prawnikom!".
      Pozdrawiam kłótliwą warszawkę (niestety, macie taką opinię, choć nie wątpię, że
      są wśród Was normalni turyści!).
      W razie pytań proszę pisać na maila gazetowego.
    • miriam_73 Re: ZOUARA **** Sharm 10.07.05, 13:21
      Hotel - ciężka pomyła. Z całą pewnością nie jest połozony w Sharm El Sheikh,
      tylko na szczerej pustyni 30 km od miasta. Wokoło rozgrzebane budowyi wysypiska
      smieci. Brudno, część pomieszczeń hotelowych jest remontowana. Polcy sa
      kwaterowani w pokojach poza basenem, najczęściej z widokiem na śmietnik, lub
      budowę obok. Codzienna atrakcja w postaci rozpylania śmierdzącego środka
      owadobójczego, najczęściej w porze kolacji, jak ludzie ida do jadalni. Jadalnia
      rano brudna jak nieszczęście i wyłączona jest klimatyzacja. Jedzenie w sumie
      niezłe, ale robione ewidentnie pod Włochów, więc jesli ktoś liczy na kuchnię
      arabska, to się przeliczy. Dotyczy to także deserów - żadnych arabskich
      słodkości tylko pakudne ciasteczka kremami wszelkiej maści. Zero owoców.
      Animacje "solo per Italiani", przy basenie zwykle po 18 - nie ma wtedy szansy
      na wypoczynek, bo z głośników ryczy rąbanka. W ogóle to mają mnoże ze 2-3 płyty
      bo ciagle w ciągu dnia i wieczorem przy kolacji leci ta sama muzyka. Trzeba się
      dopominac o sprzątnięcie pokoju. Plazą - kolejna pomyła - brodzik, który
      rozgrzewa się do temperatury wrzenia, płasko, pełno trawy morskiej. Zero raf,
      no chyba że uznać za taką jeden martwy spłachetek ok. 1 km. na lewo od plaży.
      Dojazd do miasta busem hotelowym odpłatny i tylko w ściśle określonych godzina
      tzn. o 21 i 22.30. Najbliższa droga po której jeżdzi cokoliwek znajduje się 1,5
      km. od hotelu. Z mojego turnusu starszy pan idący do tej drogi został
      napadnięty i okradziony w biały dzień. Na 100% nie jest to hotel 4*.
      Ogólnie bardzo zdecydowanie odradzam, no chyba że ktoś przyjechał pod Sharm
      leżeć cały dzień przy basenie na leżaku. Ale na to moim zdaniem szkoda czasu i
      pieniędzy. W Sharmie jest wiele ciekawszych zajęć.
    • mariuszgr Re: ZOUARA **** Sharm 17.08.05, 14:55
      Faktycznie, hotel znajduje sie ok 25 km od Naama Bay przy drodze po ktorej
      zwykle jezdza tylko betoniarki i piaskarki...Sam hotel nie ma oczywiscie
      zadnych 4* egipskich /potwierdzili to miejscowi, z ktorymi rozmawialem o plazy-
      wg nich to najgorszy hotel w tej czesci "Sharmu"/.Mialem to szczescie iz w
      Zouarze przebywalem 2 tygodnie po zamachach i oprocz Polakow nie bylo tam
      nikogo, w zwiazku z czym dostalismy pokoje z widokiem na basen.Sam basem tez
      przecietny, niezbyt duzy z mostkiem posrodku prowadzacym do malej wysepki z
      palma.Natomiast plaza jak to plaza:lezaki,parasole wielblad i dwa konie z
      powiazanymi nogami lezace na garacym piasku...Mialem taka cicha nadzieje iz
      odbije sobie to wszystko nurkujac na rafie.Wchodze do wody, plytkiej do kolan i
      po przejsciu ok 350 metrow znajduje cos co mozna okreslic minirafka.Calosc tego
      czegos ma ok 15 metrow dlugosci a ze wody jest z porywach 1,5metra wiec
      wszystko strasznie zamulone od piasku. Z boku po lewej stronie sytuacja
      podobna...Szukam dalej, plyne jakiej 500 metrow w prawo, po drodze mijam cale
      stada meduz.Pozniej juz nie moge plynac bo jest za plytko.I tu zaczyna sie moj
      dramat, na nogach mam pletwy ktorych nie moge zdjac ze wzgledu na mase jezowcow
      i dosc kamieniste dno, plynac tez nie moge a do brzegu jest dosc daleko.W
      odleglosci 40metrow widze jednak spora liczbe nurkujacych osob o postanawiam
      tam dotrzec...i w koncu udaje mi sie to a trud zostaje sowicie
      nagrodzony.Wreszcie mam to czego szukalem!!!Rafa extra, najpierw kilkanascie
      metrow plycizny a pozniej 20 metrowy zeskok w dol.Masa ryb i innych
      stworzen.Warto tam sie wybrac.Polecam jednak droge inna niz ta ktora obralem
      pierwszy raz.Po prostu wystarczy przejsc po plazy Zouary w prawo ok 600-700
      metrow i wejsc na dlugi drewniany pomost /drugi w kolejnosci/ ktory prowadzi
      pod sama rafe.Wracajac do hotelu to jedzenie bylo oczywiscie ponizej
      przecietnej.Na sniadania trudno bylo znalezc cos sensownego natomiast
      obiadokolacje tez nie zachwycaly.Busa hotelowego jezdzacego do Sharm nie
      polecam ze wzgledu na sztywne godziny kursowania./podczas mojego pobytu zdazyl
      sie wypadek iz bus zawiozl turystow do miasta lecz ich nie przywiozl-w
      miedzyczasie kierowcy odebrano licencje/ Lepiej odstac kilkanascie minut przy
      drodze i zlapac miejscowy busik ktory za 40 funtow po lekkim targowaniu
      zawiezie 10 osob do Naama Bay.I jeszcze jedno w hotelu jest kilka sklepikow z
      pamiatkami.Ceny sa bardzo niskie.Kupowalem tam perfumy i cena wywolawcza byla 2-
      krotnie nizsza niz w Naama Bay!!!W hotelu wyladowalem po objazdowce po Izraelu
      i naprawde spodziewalem sie czegos lepszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka