Hotel naprawdę piękny i okropnie daleko od centrum...

ale z drugiej strony
te pare funtów na taksówki... - tubylsom też trzeba dac zarobić nie?
Generalnie naprawdę hotel ja szacuje na ***, góra ***+ gwaizdki europejskie.
Piękna architektura, dużo zieleni. Jeśli nie znajdziecie lodówki w pokoju - to
dajcie sobie spokój z proszeniem o nią - w tydzień nie zdązą bo mają trochę
inne od naszego poczucie czasu... Jedzenie monotonne ale smaczne. Ruskich kupa
ale niekłopotliwi - w końcu Rusek też człowiek. Przepychanki zaczynały się
tylko do darmowego busu wiozącego do Naama - jeśli chcecie zobaczyć osłupienie
na twarzy Ruska i dziki niepokój to ... wysiadając z darmowego autobusu dajcie
kierowcy kilka funtów napiwku. Ale panika! Dla tego widoku spanikowanych
Rusków-sknerusów warto odżałować parę groszy

Pojechałam z nieistniejacego
już El Greco - rezydentka do dupy. Zadufana i zakochana w sobie i mówiła jakby
już miała dosć tej zdartej płyty... Jeśli olejecie na początku to
zaoszczędzicie sobie tylko nerwów i czasu. Obsługa hotelu miła - jak wszędzie
i dowcipna (uwaga!- oni mają inne poczucie humoru więc nie obrażajcie się za
szybko ). Shark's Bay - polecam, a na Shark's operuje Pipo - młody Egipcjanin
namawiajacy na wycieczki. Kupcie od razu ze dwie albo trzy to naprawdę trzecia
wyjdzue Wam za 20 % jak się potargujecie. Polecam quady na pustyni - zabawa
jak cholera ale dokładne omotanie ciała ciuchami konieczne. Generalnie życ
nie umierać a sheesha wieczorem jest najlepszym dopełnieniem dnia. Polecam
wyjazd, polecam Sharm bo przez cały czas pobytu nawet raz nie usłyszałam słowa
Bakszysz. I tym chetniej się wtedy go daje, nie? Do zobaczenia w Sharm w tym
roku listopad/grudzień!!!!