Gość: iffo
IP: 213.255.118.*
30.01.04, 14:00
ktokolwiek odwazy sie isc na ten film skuszony nazwiskiem bertolucci i tym
co do tej pory widzial u tego (chyba) geniusza ekranu naraza sie na szok
trudny do opisania. moje spostrzezenie to tylko: chyba juz w kinie bylo
wszystko a zeby pokazac cos nowego trzeba posunac sie do niesmacznego wrecz
powiem obrzydliwego absurdu. szukalem w tym filmie sensu, do ostatniej
chwili, czegos co mozna wyniesc z kina i przemyslec i staralem sie bardzo
bardzo a jedyna konkluzja byla strata czasu no i kpiny ze strony przyjaciol
ktorych na ten film ze mna wyciagnalem obiecujac wielkie kino.