Dodaj do ulubionych

Dar Amora.

14.05.20, 11:45
Nie nie. Nie chce pisac o swoim szczesciu. Choc bym tak chciala.... Podzielic sie... Pokazac go w sobie. Jednak wiem ze nie powinno sie meczyc glodnego dobrym obiadem.

Czemu dar Amora. W koncu zycie ulozylo mi sie w calosc. Odkrylam swoj sens na ziemi. Mialam pewien dar. Nie wiem czy przyoadkiem juz go nie stracilam. Jaki? Laczylam bratnie dusze.... Zsylalam na nie Anioly. O co chodzi? Dla kazdego mezczyzny (90 kilka % przypadkow) z jakim mialam kontakt bylam przedostatnia droga. Bywalam tez pierwsza.... Po to by nakierowac. Po to by dodac smialosci. Piszac "dla kazdego mezczyzny" nie mowie tylko o zwiazkach. Bylam w 3. Spotkalam sie z.... Hmmmm 15 osobami wirtualnymi. W niektorych przypadkach byly proby bycia, wyjscia za kolezenstwo. Szczesciarze Ci co mnie poznali tongue_out bo pomiglam im odnalezc szczescie. Bylo 2 realnych. Moze zaczne od realnych. Oboje chcieli, probowali. Z jednym skonczylo sie na jednym pocslunku. Nie bylam gotowa na coklwiek..... Z drugim nawet nie sprobowalam wyjsc poza kolezentswo. Oni byki pierwsi. Jacy sa teraz? Szczesliwi. Mega. Obaj zonaci. Jakis rok po kontakcie ze mna poznali swoje polowy. Chwile pozniej slub.
Wirtualni? Pierwszego swojego faceta poznalam na tym forum. Ciezki przyoadek.... Napisal ze nigdy nie byl w zwiazku a ma 33 lata. Spotkal kobiete na ktorej mu zalezalo ale nie mogl ruszyc. Napisalam do Niego. Zaczela sie nasza znajomosc. Chcialam Go oswoic a jednoczenie oswoilam siebie. Po rozstaniu, (2 lata zwiazku) balam sie o Niego. Ze ciezko mu bedzie kogos znalzc. Uleczylam go... Siebie tez. .. Ale nie myslalam ze to wystarczy. Mial ciezko. Przez 2 lata nie spotykal sie z zasnym znajomym. Nie mial. Czul strach do ludzi. Po rostaniu ze mna.... Zaczal szukac. Zaczal spotykac sie z ludzmi. Potrzebowal kontaktu. Nie wiedzialam co u Niego. Jakies 3 lata temu ostatni raz odpowiedzial na moje zyczenia urodzinowe. I co,? Przedwczoraj zobaczylam cos pieknego. Zobaczylam Jego szczescie. Pewna kobieta, podejrzewalam ja ze gosci w jego zyciu. I ta kobieta... Zmienila sobie nazwisko na Jego. Jakie bylo moje szczescie. Widzialam ze jest (musi byc,) Szczesliwy. Ten o ktorego najbardziej sie balam. A zyczylam mu dobrze. Zawsze. Nieraz bylam myslami z Nim. Nieraz sprowadzalam na Niego Anioly smile
Tuz po Nim. Kilka dobrych miechow. Odezwalam sie na forum. Widzialam pewien nick ze sie wyswietlila jego obecnosc. Weszlam w wizytiwke. I zobaczylam ze jest tu rok. Zobaczylam tez ze nigdy sie nie odezwal. Co napisalam? Wiecej smialosci Panie M... smile zaczely sie rozmowy. Doszlo do spotkania. Jedno drugie. Na drugim Bieszcady. Wspolna noc. Oczywiscie byla grzeczna. Do tej pory nie znam jego ust. I co? Wiedzialam ze zrobilam swoje. Ze musze mu zejsc z drogi zeby spotkal swoja polowie. Baaaaaaardzo baaaaaardzo mu tego zyczylam. Bo to byl (jest) wspanialy facet, ktory czekal na cos pieknego. I... Doczekal sie..... Znalzl swoja polowe. Zejdzmy na ziemie. Czemu tak sie dzieje. Po prostu myslami o kims o Jego szczesciu zsylam na Niego szczescie.
Pozniej bylo troche takich przypadkow. Ktos mnie poznal kilka spotkan. Czasem kilknaascie i ja ustepowalam.... Wiedzialam ze nie jestem ich szczesciem ze czeka na nich duzo wieksze szczescie. Piekna to radosc gdy zobaczylam w tych osobach ze mimo braku nadziei po spotakniu ze mna odnajdywali swoje Szczescie. Prawdziwe i im pisane.
Ostatnio odezwal sie do mnie Byly. Drugi. Podzielil sie swoim szczesciem. Ma syna!! Stal sie ojcem. 4 lata temu Go poznalam. Rok temu wzial slub. Teraz syn. I czuje ze to jest prawdziwe szczescie.
Gdy wyjechalam ze swoich krain kogos poznalam. Byla proba bycia. Jednak przeszlam na relacje koleznskie. Wyjechalam na zachod. Wiedzialam ze tutaj musze byc. Ze to moje miejsce. Jemu zeszlam z drogi, wiedzac ze inne szczescie Go czeka. Na szczescie szybko znalazl. Jak ich zobaczylam razem... Ech. Jak rodzenstwo. Tak podobni do siebie. Tez sie juz oswiadczyl tongue_out 3 lata temu go poznalam.
Czekam teraz na Bylego. Z ktorym rozstalam sie przeszlo pol roku temu. Czekam na Jego szczescie. Nieraz mam Go w glowie i dobrze mu zycze. Jest ktos jeszcze.... Ktoremu tak baaaaaaaardzo zycze szczescia. Tak bardzo bardzo. Tak samo jak Panu M. Z forum. Michaly to mega wartosciowi ludzie. Musi do nich dotrzec najpiekniejsse piekno. Ten ostatni to kolega z pracy. Ostatni raz widzialam sie z Nim w lesie w marcu. Proponowal spotkania jednak.... Balam sie o Niego... Marzyciel.... Mam nadzieje ze moje prxytulenie mu wystarczy. Moje przekazanie sily zeby odnalzl swoja polowe.
Tak wiec.... Odkrylam swoj dar na ziemi. Bylam po to by uzdrawiac ludzi, by dodawac im smialosci, by mogli ruszyc i odnalezc swoje SZCZESCIE.
Cos czuje ze juz stracilam takie moce.... Choc.... Kto wie. Moze nadal dzialaja. Wystarczy ze sie do kogos przytule. Kto chetny na spotkanie forumowe? Wszystkich Was bym wysciskala. Wszystkim przekazala te nadajniki i magnetyzm do odnalezienia szczescia. Niemadry Silu. Wystarczylo sie ze mna spotkac i bylbys teraz szczesliwy ze swoja Rusalka i mialbys swoje warkocze. Moze mam jednak jeszcze jakies moce big_grin
Obserwuj wątek
    • witrood Re: Dar Amora. 14.05.20, 14:06
      Hmmm... Może jakieś czary-mary na forum? wink
      A tak na serio: nie ma Tobie odrobiny zazdrości, goryczy, rozczarowania, że tym byłym się udało, a Ty nie jesteś być może w tym miejscu, w którym byś chciała? Ja nie umiem się aż na takie wyżyny moralne wspìąć. wink
      • mavika_88 Re: Dar Amora. 15.05.20, 11:36
        Bardzo chetnie bym poczarowala big_grin mowilam ze chetnie bhm sie spotkala i wszystkich wysciskala. Nie wiem czy nadal mam takie moce. Moze gdy czlowiek jest tego swiadom to je traci. Albo go znjadzie swoje szczescie to juz nie moze przekazywac dalej.
        Serio tak mialam. Nie bylo we mnie zlych emocji. Zyczylam im prawdziwie szczescia. Niektorym bardzo mocno... Szczegolnie pierwszemu..... Wiedzialam jaka jest osoba. Jaka byl jak mnie poznal. Jaki mial problem z ludzmi. Wiedzialam ze w momencie rozstanie nie byl jeszcze calkowicie ukeczony. Dlatego jak pare dni temu zobaczylam ze pewna dziewczyna (ktora podejrzewalam o to ze sie pojawila w Jego zyciu), ja ta dziewczyna przybrala jego nazwisko to pojawila sie we mnie ogromna radosc. Czulam to po swoich oczach. Wiem ze czasem oczy mi sie zmieniaja. Z radosci ze szczescia. Czuc wtedy jak sie simieja. Czuc w nich blask. Czasem takie oczy mam gdy zobacze cos pieknego w przyrodzie. Pamietam ze wtedy wlasnie mialam. Mowilam ze stracilam z Nim kontakt. Nie chcial.... Nie wiedzialam co u Niego. Nieraz sie zastanawialam. Dlatego tym wieksze bylo moje szczescie. Cieszylam sie razsm z Nim. Super!! Nawet Jemu sie udalo smile i czuje ze jest mocno szczesliwy. Ze trafil. Tylko najleosze i prawdziwe polowy zsylam do bliskich mi osob tongue_out
        Czy nie ma zazdrosci? A czdmu mialaby byc. Z kims mi nie wyszlo. Z kims probowalam. Nie wyszlo czyli to byl znak ze nie mamy byc razem. Ze Jemu jest inna pisana. Czujesz ze sie nie dobraliscie. Nawet jesli jest ok. Z wieloma bylo ok. Jednak nie bylo pieknie.... Wiec po co w czyms takim byc. Moze dlatego nie ma we mnie zlych emocji bo.... Jestem osoba ktora nigdy nie zaznala szczescia. Nie zaznala milosci. Nawet wychodzi na to ze chyba nie zaznalam zakochania.... (zeby bylo smiesznie.... Wychodzi na to ze Ketzeee tez nie big_grin tak wiec to bedzie wspolne pierwsze zakichanie. Wspolna pierwsza milosc. Wiem wiem. Nie powinnam tego pisac tak szybko. Jednak oboje to wiemy smile ). Tak wiec... Nie bylo we mnie zlych emocji. Nie poczulam szczescie w swoim zyciu, dlatego nie cierpialam tak jak inni. Bo nie czulam tak duzej straty. Dla Wszystkich zyczylam dobrze bo wiedzialam ze maja inne drogi. O swojej drodze nie myslalam. Nie wierzylam w swoje szczescie. Nie myslalam ze kiedykolwiek mnie ono spotka. Nie mnie.
        Czy byly zle emocje? Hmmmm w jednym przypadku pojawil sie lekki smutek. Przy drugim bylym. Raz sie z Nim spotkalam po rozstaniu. Poznalam tez jego przyszla zone i matke. Bylo to jakies 3 lata temu. Wtedy to byla Jego kolezanka. Gdy pozniej mielismy kontakt i wspominal co u Niego. Jak sie losy potoczyly. Ze jest z ta kolezanka ktora poznalam. Rok temu wzieli slub. Wtedy pojawil sie lekki smutek. Ale minal. Ciagle mu dobrze zyczylam smile a kilka dni temu napisal mi ze urodzil sie mu syn smile nieraz nawet pytal czy chcialabym Go odwiedzic. Poznac Jego zone. (przeciez juz ja poznalam big_grin). Czy nie chcialabym ich odwiedzic. Wiem ze to nie byloby fla mnie dobre. Oki ciesze sie ich szczesciem ale w tym przypadku akurat moglabym poczuc lekki smutek widzac ich szczescie. Dlatego uznalam ze lepiej sie nie spotykac. Moze gdy wlasne szczescie mialabym u boku byloby dobrze smile gdy proponiwal spotkanie. Bylam wtedy w ostatnim zwiazku z 3 facetem. Jednak jak widac nie czulam sie przy Nim na tyle szczesliwa by moc sie spotkac z Bylym i widziec Jego szczescie. Teraz... Chyba bym mogla. Nawet sie z Nim spotkac.. Pytanie po co? Na odleglosc tez mozna zyczyc szczescia tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka